niby to miks duński, ale to nie tak jak myślisz

No bo tak, duński krajobraz motoryzacyjny jest po prostu bardzo nudny. W kółko powtarzają się te same małe samochody. VW Up!, Skoda Citigo, Toyota Aygo. Kia Picanto. To te najpopularniejsze, bo nie ma na nie 180-procentowego podatku akcyzowego. Jeśli coś większego, to jakiś Touran, może Passat, ale zasadniczo to całkowita nuda. Są jakieś BMW czy Mercedesy ale to margines. Pierwsza piątka duńskiego rynku nowych aut: Qashqai, Citroen C3, VW Polo, Peugeot 208, VW T-Cross. Nie no spoko. Pewnie już zasnęliście czytając to.

Dlatego przygotowałem coś O WIELE CIEKAWSZEGO! SKIDE GODT, EGON!

Będzie to miks, ale nie taki tam zwykły. Będzie to miks z niezwykłego miasta, zapewne najbardziej znanego miasteczka w Danii. Nawet bardziej znanego niż Kopenhaga.

W tym miasteczku można trafić na zlot samochodów zabytkowych składający się z trzech pojazdów.

Jeżdżą Partnery jedynki. Uczciwie.

Czasem trafia się Mehari. Jak we Francji, ale to nie jest we Francji.

Tym bardziej dziwi obecność Renault 4F4.

Szacunek, że ktoś do dziś używa tak starej ciężarówki. Marki nie rozpoznaję.

Garbus, Renault 4 i Iveco Daily I generacji.

Jest też 2CV…

Na stacji benzynowej spotkały się Mustang i Polonez.

MAN, Steyr czy coś amerykańskiego? Może Chevrolet?

Polonez Borewicz. Tego bym wszędzie poznał. Ale że my go eksportowaliśmy do Danii?

Zabytkowy ciągnik nie dał się uruchomić nawet ludzikom z Minecrafta.

Awaria Volvo w trasie to dramat. Naprawy w Danii są strasznie drogie.

Twingo I – ginący gatunek.

Duże samochody amerykańskie w Danii spotyka się bardzo rzadko. Ten przybył zapewne z Norwegii.

O, ktoś gnije przedwojenną ciężarówkę na posesji. Tak to można.

J7 najlepszy na foodtrucka.

O borze MB100 w pryczy.

i Type H w kolorach UPS. Dostarczałbym.

Tych panów przedstawiać nie trzeba. Auto to Chevrolet Biscayne z 1959 r.

Bogacz i jego Rolls.

Biedakom muszą wystarczyć takie wozy.

Puch G jest ponadnarodowy – spotkasz go wszędzie.

Teraz skoro już wiecie, że mowa o Lego, możecie zadać sobie pytanie, które i ja sobie zadałem. Kto jest właścicielem Lego? Otóż jest to fundusz inwestycyjny Kirkbi A/S należący faktycznie do rodziny Kristiansenów, czyli założycieli Lego. To naprawdę dobra wiadomość. Potem jednak zacząłem drążyć dalej. Kirkbi A/S ma 1/3 udziałów firmy Merlin Entertainments, która buduje i zarządza parkami rozrywki typu Legoland. Większościowym udziałowcem Merlin Ent. jest grupa inwestycyjna Blackstone. Nie słyszeliście o niej? To największy fundusz inwestycyjny na świecie z aktywami wartymi 472 miliardy dolarów. Dziwne, że nie słyszeliście. Ja też nie. Nie no dobra, słyszałem, ale nie wiedziałem że jest tak wielka. Informacja o tym, jakie marki należą do Blackstone jest płatna, a ja nie miałem ochoty za nią płacić. Co nieco da się jednak znaleźć. Toys’R’Us, Jack Wolfskin, Hilton Hotels – o tych już pewnie słyszeliście. No to tak. Na czele Blackstone stoi pan Szwarcman, który założył ten fundusz w 1985 r. z niejakim panem Petersonem (Petropoulosem), prezesem zarządu Lehman Brothers… na tym może zakończmy

Tagged: Tagi:
  1. Jasieniek

    Polonez Krokodyl raczej
    (captain obvious flying away)

  2. kuba_wu

    Czemu pomijasz norweski fundusz naftowy? Jest ponad dwukrotnie większy, ma bilion dolarów z górką. I też jest to fundusz inwestycyjny (czy też jak kto woli, inwestycyjno-oszczędnościowy).

  3. Mariusz Kłos

    Podatek wynosi obecnie 150% i nadal chcą go obniżać. A zabytkowych samochodów jest całkiem sporo. Służę zdjęciami jak coś.

  4. tylkospoko

    Jasieniek ma racje – Polonezy mają zaokręglone ryje krokodyle i wyłupiaste przednie szyby. Prawdziwy Polaj byłby tam kupką kilku brązowych klocków, takich najmniejszych oraz plamą, ale nie wiem czy jest lego-plama. Niektóre modele w Billund są mobilne. Pamiętam Land-Rovery, które się poruszają. Jeden woduje jacht nad rzeczką:-)

  5. W Danii byłem w tym roku na wakacjach (niestety tylko 4 dni).
    W Ribe widziałem Bentleya Continentala GT (chyba któregoś z tych nowszych), kierowcą był stateczny niemłody pan. Reszta samochodów nie zapadła mi szczególnie w pamięć – raczej to co wszędzie. Jechaliśmy przez Niemcy i tam też w sumie szału nie było, żeby nie powiedzieć, że nuda.
    Za to jazda w Danii to zupełnie inna bajka – płynność, brak wariatów, nikt nie chce cię zabić za jazdę zgodną z ograniczeniami prędkości. Fantastyczny kraj.

  6. benny_pl

    Gang Olsena super przedstawiony! szkoda troche ze nie przy wiezieniu 🙂

  7. (jak zwykle) Złomnik się nie zna! 😉
    Krajobraz motoryzacyjny Danii potrafi wypalić oczy, wystarczy zjechać z głównych dróg, nawet w samym Billund (tam, gdzie Legoland) udało mi się coś ustrzelić. A to, co Duńczycy potrafią gnić u siebie na podwórkach, nie tylko nie mieści się w głowie, ale wręcz zagina czasoprzestrzeń.
    Moje miksy autorskie są tego dowodem 🙂 A końca nie widać.

  8. tylkospoko

    Naprawa tego Volvo będzie rzeczywiście bardzo droga. Trzeba obrócić silnik żeby to pojechało.

  9. Ten „Polonez Borewicz” to chyba nie jest 🙁
    Stawiałbym albo na Saaba albo na BX-a – a ponieważ hasło dnia brzmi „nie ma mix-a bez BX-a” to wolę widzieć to drugie.

Comments are closed.