Ten Golf II jest wspaniały i kosztuje niedrogo. Normalnie za sztukę płaci się o wiele więcej kasy

Sztuka, taka przez duże Sztu, ko-Sztu-je. Byle jaki obraz ktoś nabohomazi i zaraz warczy 5000 zł. A jeszcze nie daj borze w jakiejś galerii ten obraz powisi, to już cena rośnie. Niektóre są paskudne i złamanego grosza nie warte, ale autor ma nazwisko, i to Nazwisko się liczy. Wtedy możesz mówić, że jesteś kolekcjonerem Sztuki, bo masz w domu np. Dwurnika, Dudę-Gracza albo innego Sasnala. Nieważne, czy te obrazy są cokolwiek warte z punktu widzenia pracy i talentu artysty.

Z samochodami jest dokładnie odwrotnie i uważam to za skandal. Im mniej zamalowane płótno, tym drożej. Najwięcej płaci się za oryginalne egzemplarze utrzymane w idealnym stanie. A przecież samochód też może być płótnem do twórczości, może być cokołem na którym rzeźbiarz zbuduje swój pomnik trwalszy od spiżu. Samo niezamalowane płótno można kupić w każdym sklepie z płótnami, a wartością jest dopiero to, co ktoś na nim namaluje.

Zdjęcie: OLX.pl. Autor: Ania

Biorąc pod uwagę nakład pracy, jaki był potrzebny, żeby przekształcić Golfa II w to cudo, uważam cenę 12 500 zł za śmiesznie niską. Oprócz Golfa, który sam w sobie jest przecież dobrym i wartościowym samochodem, otrzymujemy jeszcze niezwykłe dzieło sztuki współczesnej utrzymane w stylu neoklasycystycznego tuningu wczesnohiszpańskiego, tzw. szkoły barcelońskiej, gdzie im większy spoiler i im bardziej jaskrawy lakier, tym lepiej.

Przód został właściwie wystylizowany i zbudowany na nowo. Normalnie za takie rzeczy płaci się miliony designerom, a tu ktoś zrobił to sam i co więcej, wyszło mu znakomicie. Długi zwis przedni to nawiązanie do Peugeota 407, podobnie jak zapewne lampy… choć co do lamp dokładnie nie jestem pewien. Nie ma już osobnych zderzaków czy progów, cały samochód jest jednością, jednolitą bryłą pokrytą niezwykłymi malunkami wykonanymi aerografem. Przedstawiają one Diabli Wiedzą Co, pozostawiając szerokie pole do interpretacji. Na pewno widzimy tam kobiety o wielkich piersiach, które tak silnie wryły się w nurt sztuki tuningowej. Mogą one odwracać naszą uwagę od precyzji spasowania poszczególnych elementów, która w niczym nie ustępuje fabrycznej.

Zdjęcie: OLX.pl. Autor: Ania

Warto jeszcze zwrócić uwagę na wnętrze. Może nie jest ono dokończone, ale robi niebywałe wrażenie rozmachem instalacji audio i centralnie zamocowanym ekranem na czymś co wygląda jak ręce trzymające płomień nad wybuchającym wulkanem, a tym wulkanem lub wulkanami są niskotonowe głośniki poniżej. Sama ta zabudowa, gdyby nazwać ją rzeźbą nowoczesną, mogłaby być wystawiona w jakiejś galerii (U, T, S!), a potem sprzedana za grubą kwotę. Przecież wykonanie czegoś takiego to są setki godzin pracy i to według precyzyjnego projektu!

Ogólnie ten Golf to ogromne dzieło sztuki. Aż szkoda byłoby nim jeździć, on zasługuje na wystawienie w jakiejś galerii projektów tuningowych. Nie wiem dlaczego taka jeszcze nie istnieje. Przecież można byłoby ją wypełnić w gmnieniu oka niezwykłymi projektami bazującymi na popularnych samochodach – w Polsce mieliśmy ich przynajmniej kilkadziesiąt, z niezwykłą błękitną Calibrą na czele. A to że tuning jest niemodny? I co z tego? To, co stoi w muzeum, z natury jest niemodne i właśnie dlatego przychodzimy to oglądać.

Zdjęcie: OLX.pl. Autor: Ania

Stąd moja rada dla sprzedającego. Tego pojazdu nie należy sprzedawać jako samochód. To powinno być wystawione w domu aukcyjnym jako dzieło sztuki współczesnej!

  1. Renault

    Samochód jeden z najgorszych jakie powstały na świecie, ale faktycznie praca sama w sobie dzieło sztuki!

  2. benny_pl

    trzeba przyznac, ze ktos to naprawde starannie zrobil. fajne!
    ja tez tuningu nie lubilem, ale jako ze to juz dawno przeszlosc to zaczynam polubiac 😉

  3. El77777

    Złomniku, czy widziałeś już BÄSSE HÖCHEN od Basisty?

  4. Wolałbym jeździc ładnym, schludnym 1.0 w gazie niż tym syfem… Ostra patola…

  5. istna pornografia – powinni tego zakazać 😉

  6. KIEROWCA

    Cytat: „może być cokołem na którym rzeźbiarz zbuduje swój pomnik trwalszy od spiżu”. Ten zapewne został wyrzeźbiony ze szpachli przez niejakiego Michaiła Aniołowa 🙂
    A tak na poważnie to sam nad tym ubolewam, że tuning stał się niemodny – dla mnie samochód utrzymany w stanie oryginalnym, bez żadnych patentów właściciela to jak niezbyt urodziwa kobieta z ospowatą cerą bez makijażu albo mieszkanie bez firanek. Niby jest w pełni funkcjonalny, ale jednak czegoś brakuje. Niestety w obecnych czasach samochodów po tuningu jest jak na lekarstwo do tego stopnia, że cieszą mnie każde światła dzienne, niefabryczne kołpaki, koc albo pokrowce na siedzeniach. Ponieważ to oznacza, że ktoś zainwestował nawet te 50 zł ale miał czas i chęć, poszedł do samochodu i to zamontował. Większość pojazdów, które spotykamy obecnie na drogach jest do bólu nijakich i bezpłciowych, zero inwencji twórczej. Nikt nie montuje już brewek, paska z napisem na szybę, tuningowych lusterek czy siateczkowych grillów. Samochodów po stłuczce nie upodabnia się do nowszego modelu tylko szuka na szrocie elementów poprawnych rocznikowo, ma być oryginał. Z drugiej strony są niestety niszczyciele, rozpuszczeni synkowie bogatych tatusiów, fani tzw. rostów. Kupić samochód i specjalnie zepsuć żeby upodobnił się do wraku – krzywe rejestracje, pordzewiałe błotniki, maski, żółto czarna taśma, gleba na uciętych sprężynach. Ja dla odmiany mam nieco inne podejście, chętnie np. upodobniłbym swoje Caro minus [tak, jeszcze jeździ] z zewnątrz do Plusa – tylko one w kolorze L-139 nie występowały a czarne zderzaki z wersji bieda to coś równie uchwytnego jak Yeti. Byłby taki Plus z deską MR’93, fotelami 125p i borewiczową kierownicą ale co z tego? Ja samochód buduję pod siebie, a nie pod specyfikację fabryczną.

  7. Jak to mówią nie ma złych rzeczy, tylko źle wycenione. Biorąc wszystko pod uwagę to auto jest zajebiste. Brał bym żeby tylko mieć.

  8. Kupca nie ma bo sprzedający nie zaznaczył gdzie jest przód.

  9. Gdyby na ziemi wylądował Obcy to już by nie musiał szukać fury …

  10. desperate driver

    w dowolnym kanale discovery z amerykańskimi programami o tjuningu i samochodach ten golf wzbudzałby wytryski ochów i achów – czip fus, monkej garage, misfity, łest kost kastoms, ałto-kastro – skasowaliby za to gruby piniądz na aukcji.

Leave A Comment?