Pod wiaduktem w Warszawie pojawił się mały Kamerun. Nikt nie wie o co chodzi

Kamerun – państwo w Afryce. Podobnie jak wiele innych państw regionu Afryki Środkowej, ma on bardzo wysoki TTOCR, czyli Toyota To Other Cars Ratio – stosunek Toyot do reszty samochodów. Może nie taki jak Kenia, gdzie Toyota to 80% aut cyrkulujących w ruchu w ogóle, ale szansa że natkniesz się akurat na starą Toyotę jest znacznie większa niż że trafisz na inną markę.

Powstaje jednak pytanie: czy jest możliwe, aby kawałek jednego państwa w tajemniczy sposób przeniósł się do innego? Jeśli ambasada może być kawałkiem jednego kraju w innym, to chyba nie ma problemu, aby parking pod wiaduktem w Warszawie stał się na przykład kawałkiem Kamerunu. Dziś właśnie stwierdziłem zaistnienie takiej sytuacji.

Ogólnie jest to bardzo dobre graciarskie miejsce, gdzie zwykle stoją 2 Seaty Marbella, a przez lata gniła kanciasta Celica. Można tam spotkać tylnonapędową Corollę i złachanego Jaguara XJ. Tak to można. Dziś jednak pojawił się akcent kameruński w postaci takiej oto pary.

 

Tak, dobrze widać. To Toyota Hiace z tylnymi lampami od… no właśnie – kaczki? Lublina? Nie wiem, ale wiem że ktoś najwyraźniej zapomniał ją wywieźć do Afryki. Auto wygląda na wczesne lata 80. i jest w stanie ogólnego złachania agonalnego, typu „powłóczy kołami z przyzwoitości”.

Za Hiace stanął ten oto pojazd.

Na zdjęciach nie wygląda źle, na żywo sporo traci – co nie zmienia faktu że to moje ulubione nadwozie do Corolli E9, niestety też najrzadziej spotykane. Przynajmniej z tych dostępnych w Europie. Ten wóz wytwarzano w RPA jakoś potwornie długo, typu do 2004 czy 2006 r. i nazywał się jeśli dobrze pamiętam, Toyota Conquest. Podoba mi się trzecie okienko, a nie że zakończyli okno na słupku i już. Ładnie zrobione.

Zatrzymałem się, żeby zrobić zdjęcia Hiace z bliska. Niestety, wóz już nie rokuje. Moim zdaniem nic z niego nie będzie.

Przynajmniej w Polsce. W Kamerunie jeszcze by polatał jako autobus z 22 miejscami, albo coś. Na Kubie też by go jeszcze naprawili.

Ten przód jest skubany bardzo ładny. Taki lekki, nienachalny, taki jak powinien być dostawczak. Bez agresywnych lamp i wyrazu mordy typu „zabiję was wszystkich”.

Oczywiście skąd wzięły się te wozy – nie mam pojęcia. Nie znajduję innego wytłumaczenia niż to, że nagle do Warszawy przetransferował się kawałek Kamerunu. Ale to by znaczyło, że kawałek Warszawy przeniósł się do Kamerunu na zasadzie zamiany 1 do 1 i teraz pewnie jakiś Kameruńczyk rozkminia, skąd pod wiaduktem w Douali wziął się ten Polonez Caro i Lublin.

  1. Bartosz Goszcz

    błąd w matrixie taki, scrolluje dalej 🙂

  2. Ooo, ten Hajejs jest przepiękny i ja bym takim muk. A co do E9 – moja ulubiona buda to też 5d, ale to dłuższe, kanciaste. Zupełnie nie ogarniam czemu jedną wersję zrobili inną od reszty. Co nie zmienia faktu, że też bym muk.

  3. Z tymi róznymi nadwoziami 5d w corolli E9 podobnie jak w mazdzie 323 , bylo nadwozie 3d, 5d oraz mazda 323F 5 drzwiowa, technicznie takie same flaki ale nadwozie zupelnie inne. Może japończycy tak mieli w tamtym okresie.

  4. Kupić, pojechac nim na Budapeszt Bamako, sprzedać na miejscu za milion lokalnych tiurlikow. Samochód będzie miał drugie życie w Afryce, a człowiek nim jadącym na handel przygodę życia 😉

  5. To jest mienie przesiedleńcze nowych zawodników „KTS Weszło”. Prawdziwa historia bracie.

  6. Oczywiście nie mam żadnych danych ale wydaje mi się, że rzadziej spotykaną budą w E9 było kombi.

  7. Weasel – przednia myśl, zrobię tak ze swoim AX-em 10E na gaźniku – żona marzy o wczasach w Maroko 🙂

  8. Lampy z lublina.
    Po Krakowie goni czasem wypucowana strażacka Hiace tej generacji ale z dieslem. Też osobowa.

  9. Nie Kamerun tylko Szczecin i nie pod wiaduktem w Douali a pod estakadą na Gdańskiej. W zeszłym roku widziałem taką samą Hiace, oprócz tego śmiga normalnie w robocie coś mocno podobnego, ale chyba bez emblematów i ze skrzynią z tyłu (jakiś gruz wozi czy coś), oprócz tego Urvan campingowy i co najmniej dwie LiteAce z tamtego okresu.
    A! i jeszcze Dyna 4 albo 5 generacji.

Comments are closed.