1. co do prosie, ojebac biteksem i blachogumem na pedzel, psiuknac karoserie szprajem, na fotele pokrowce i jazda na olx za 500k jedyny taki zobacz

  2. Wariator Wentylatora

    Tymon pastwisz się nad gruzem.
    Jest tak zaniedbany, że trudno go nazwać jakimkolwiek pojazdem.
    Znam ludzi , którzy sprzedawali Polonezy, kupowali nowe Polotrampki w kombi i mieli stójkę z zachwytu.
    Paliło to przez pół , wspomagania i tak nie miał, a na miasto to i dzisiaj sprytne latadło tylko że to taki golas piękny inaczej. Nowy był tak cichy, że jeden mnie o mało nie „zdioł” przy przechodzeniu
    Jak powiesz , że maluch był lepszy, to zostało mi tylko sepuku.
    Aczkolwiek kokpit to totalna porażka. Najlepszy i dopasowany wizualnie był ten z wczesnych lat ’70.
    Też miałem kombi 601 , zielone po ostatnim lifcie a więc na normalnych półosiach, bez wolnego koła i z instalacją 12V.
    Miał niesamowitego kopa, ale odcinał już przy 110.
    Silnik naprawiałem tylko raz gdyż miksowałem Castrol Super TT.
    Rodzice równolegle mieli prawie nowego 126p i to na nim uczyłem się mechaniki .

  3. Sam silnik w trabancie był rewelacyjny! Skrzynia biegów była tragiczna, ale silnik dawał radę. No i trabant 1.1 był jednym z niewielu samochodów który szedł na ostatnim biegu do odcinki.

  4. No trochę brak tu obiektywizmu, przecież trzeba brać poprawkę na to, że primo recenzujesz używane auto (i do tego zajechane paści) i nie produkowane prawie 30 lat, gdzie zużycie i przeróbki/stan konkretnego egzemplarza ma znaczący wpływ na komfort jazdy. Dlatego nie ma sensu pastwić się nad kontrolkami malowanymi markerem, szparami, hałasami czy patentami poprzednich właścicieli.
    Brakuje mi porównania do ówczesnych rywali: 126p i cinquecento (tico już była inna liga, słynne europejskie puchary gdzie nie ma już słabych wozów). Swego czasu 1.1 latały dosyć długo, „wjechały” do nowego millennium, bo długo było dosyć sensownym wyborem na używane auto: praktyczny bagażnik w porównaniu do malucha, równie zwrotny, a lepszy silnik.

  5. Marek Jarosz

    Nie miałem nigdy do czynienia ani z Trapolo ani Wargolfem jako kierowca, natomiast Wargolfa mieliśmy jak miałem 8-10 lat. Odkupiliśmy go od wujka w 1993 (produkcja 1991) z przebiegiem 16 000 km, miał szyber na korbę (z żółtą owiewką). Pamiętam miękką kanapę z tyłu i duży bagażnik z wysokim progiem załadunku. Potem mieliśmy Poldka Caro, i ojciec do tej pory wspomina jakim on był padłem przy Wargolfie, że się w ogóle nie rozpędzał itd. Więc zakładam, że wyroby schyłkowego NRD, w stanie kilkuletnim i zadbanym musiały być jednak pożądane Polsce, w końcu sporo ich wtedy jeździło. Natomiast do tego z filmu to ja bym się brzydził wsiadać, patrząc po tylnej kanapie.

  6. Ej zlomnik, jadem plujesz na Trampa. Sprzedałem moje 1.1 universal rok temu. To najlepsze auto jakie miałem. Silnik poezja, spalanie bajka. Spalanie 5l beny na 100km. Przez 8 lat nie zepsuło się nic… Fakt jeden – skrzynia biegów taka sobie. Przy kierownicy wajha nie mogła zostać bo to był lift i wg. Ówczesnych trendów to był synonim czasów prehistorycznych, musieli to zmienić by ludzie ich nie zjedli.

  7. benny_pl

    marudzisz Zlomniku… ja mam 183 wzrostu i mialem dwa Trabanty 601 (rownoczesnie mialem tez DFa i malucha) i je swietnie wspominam, rewelacyjnie szly, wygodnie sie jezdzilo, bagaznik to jest ze 2x wiekszy niz w DFie (kombi wogole musial byc super, niestety mialem sedany), nigdzie sie nie zakopywal (a DF wszedzie gdzie sie dalo), wolne kolo uwielbialem i biegi przy kierownicy bardzo wygodne, mozna bylo kierowac i zmieniac biegi jedna reka, jedyny minus to spalanie – 9l mieszanki po miescie, no ale tyle kazdy benzyniak pali po miescie, tylko Tico pali z 7 a najlepiej jak ma gaz to pali 7 gazu po miescie 🙂 oczywiscie na pelnej bombie 😉

  8. KIEROWCA

    Pozostałości zmazy menstruacyjnej na tylnej kanapie… urocze 😉

  9. Tymon, zaprawdę powiadam: pisz, pisz jak najwięcej – tu, na Autoblogu, gdziekolwiek… naprawdę dobrze się to CZYTA – co jak co, ale pióro masz 😉

    ale…

  10. No cóż – miłośnikiem czasów słusznie minionych można być tylko wtedy, gdy się ich na własnej skórze nie doświadczyło. Bo posiadanie dzisiaj podobnego syfa jest takie cool, hipsterskie i „think different”, choć podejrzewam że stoi za tym pustka w portfelu z dorobioną ideologią. Nie zapomnę napraw tego gówna, nieustających walk z hamulcami, zalewania świec itd. Faktycznie ergonomia tego wynalazku sugerowała, że projektowali ją ludzie nie posiadający nóg. Zamiast nich mieli własnoręcznie wykonane protezy z rurek i do nich dostosowano całe auto. Ich równie beznogie dzieci wygodnie siadały z tyłu, radośnie wymachują kilkutkami.

  11. Pierr Dolnick

    Gra. Ty. sie nie zna! Socjalizm działa!
    W filmie zawarty jest dowód że najdroższe dwudrzwiowe sedany były w NRD jednak tańsze!
    Hę?

  12. Takie trochę czepianie się na siłę.
    Miałem dużo trabantów 601 i 1.1 i choć nigdy nie przepadałem za wrażeniami z jazdy nimi to trzeba je jednak docenić za sporo zalet.
    Silnik był ciężki ale cichy, zrywny i ekonomiczny – i miał 1043ccm pojemności!
    Strasznie ograniczała go skrzynia z czterema bardzo krótkimi biegami – wymiana na piątkę ze skody favorit lub vw polo ratowała sytuację.
    Bagażnik w porównaniu z maluchem przepastny (czego nie widać na zdjęciu bo jest butla i pierdolnik) – dla porównania z obecną konkurencją 415 litrów.
    Hamulce tarczowe dawały radę – w przeciwieństwie do maluchowskich bębnów.
    Normalne ogrzewanie – tu znów kłania się maluch.

  13. Dawdzio – wzruszające, najpierw piszesz komentarz który brzmi „Pierdolicie redaktorze. Zwykle się z tobą zgadzam, ale tu po prostu pieprzysz trzy po trzy”
    a potem płaczesz że twoja „kulturalna i uzasadniona krytyka” nie została przeze mnie zatwierdzona. Może zapytaj mamy jak zwracamy się do ludzi, których nie znamy i czy forma „pierdolisz” jest kulturalna. Mam całą kolekcję takich ludzi. Najpierw piszą bluzgi jak żul z rynsztoka a potem wyją że „ale tu cenzura!!!”. Są dwie możliwości, możesz napisać swój komentarz jak normalny człowiek (przykłady – benny-pl, benchi) albo możesz dalej uważać że prostackie zachowanie to przejaw „kulturalnej uzasadnionej krytyki”.

  14. KIEROWCA

    Benny – ale nie zapominaj, że DF jak już się zakopał to miał bardzo pomocny wynalazek zwany ręcznym gazem pod deską. Można było w pojedynkę bez asysty „popychacza” wysiąść i dopomóc zapierając się np. o słupek a wóz normalnie na biegu mielił kołami jakby w środku siedział niewidzialny kierowca 😉 Wujas robił trasy Fiaciorem, ile razy mu to cztery litery uratowało. W Polonezie już niestety z tego zrezygnowali, klasyczny przejaw tzw. postępu wstecznego opisywanego przez Z. Łomnika. W ogóle Fiat na tle Poloneza – szczególnie tego nowszego – Caro i Atu jest jakoś lepiej, solidniej wykonany, z większą dbałością o szczegóły. Teraz większość pojazdów jest przednionapędowych ale w czasach kiedy królowały właśnie Fiaty, Polonezy, maluchy czy tylno-silnikowe Skody Trabant i Syrena miały nad nimi znaczną przewagę, szczególnie w zimie. Nie mam doświadczenia za kierownicą Trabanta – jechałem może ze trzy razy ale byłem pozytywnie zaskoczony, mniej więcej jak red. Mikiciuk jak ten wóz dobrze się prowadzi. Spokojnie mógłbym cisnąć tym na co dzień. Malucha pomińmy milczeniem bo to w ogóle nie ta liga.
    P.S. Dla odmiany chyba nigdy nie przyzwyczaję się do pozycji za kierownicą w Audi A4 😉 Fotel nisko, sprzęgło nadzwyczaj głęboko, nie widać końca maski, fajera kręci się luźno jak koło od roweru a do tego kolumna nie jest pochylona pod kątem ale jakby równolegle do podwozia.

  15. Dawdzio

    Zgodnie z zapowiedzią przesyłam poprawiony komentarz. Mam nadzieję, że teraz jest już na wystarczająco wysokim poziomie, żeby nadawać się do publikacji pod moim pseudonimem.

    Auto zajechane, wymagające trochę opieki, zresztą sam mówisz, że właściciel ciśnie nim codziennie lejąc na wszystko, a oceniasz je jak fabrycznie nowe.

    Już na pierwszy rzut oka widać, że przednie fotele są z Wartburga. Są one większe niż Trabantowskie (stąd wynika brak miejsca z tyłu) i niewygodne jak diabli (od 30 km wzwyż). Na oryginalnych fotelach siedzi się wygodnie pod warunkiem, że nie robi się tego jak na taborecie, leżąc na kierownicy. Trzeba usiąść luźno, swobodnie, na odchylonym oparciu. Naturalną pozycją w Trabancie jest pozycja lekko bokiem do kierunku jazdy i jest to pozycja bardzo wygodna, ale warunkiem są ORYGINALNE FOTELE.

    Stacyjka jest dobrze dostępna z wewnątrz jak i z zewnątrz pojazdu co jest bardzo przydatne choćby podczas napraw, bardzo dobre rozwiązanie, wymaga co prawda lekkiego nachylenia się do kierownicy (z wygodnej pozycji do jazdy, nie z „taboretu”). Nie wiem co stawianych jej wymagań, chyba, że w tym egzemplarzu kręceniem kluczyka napędzane są koła.

    Obrotowy włącznik świateł jest ten sam prawie od początku Trabanta 601, zmieniła się jedynie gałka.
    Awaryjne z lewej? Jak tak można, przecież powinny być na środku kierownicy, tego używa się co 10 sekund.

    Kontrolki pomalowane na srebrno nie są fabryczne, narzekanie na to, jako na wadę danego modelu jest … (niestety nie mogę nazwać rzeczy po imieniu).

    Podłokietniki z tyłu muszą być, bo chwilę za drzwiami zaczyna się nadkole. Nie wiem jak chciałbyś inaczej to rozwiązać, moim zdaniem pociągnięcie ich do samych drzwi jest najlepszym rozwiązaniem, bo jest właśnie na czym oprzeć rękę.

    Bagażnik. „Nie ma miejsca, bo jest butla i koło”. Nie przypominam sobie, żeby butla LPG na pół bagażnika i rzucone byle jak koło było niezbędnym wyposażeniem standardowym. Koło powinno być zamontowane pionowo po lewej stronie, a butla umieszczona w poprzek tuż za oparciem umożliwiłaby zachowanie jakiejkolwiek przestrzeni ładunkowej. Otwór rzeczywiście jest mały, ale takie były standardy w tamtych czasach i miał tak każdy typowy sedan (mam na myśli wygląd klapy, a nie mały otwór), nie było klap po zderzak. W Trabancie konstruktorzy zastanawiali się nad takim rozwiązaniem, niestety nie da się uformować w ten sposób duroplastu. A co do klapy to opadają, ale ręce jak się tego słucha. Ciężko nie zauważyć rozpiętego mechanizmu blokującego. Nawet na filmie, a co dopiero stojąc za autem. Klapa przy złączonym i sprawnym mechanizmie zostaje w pozycji otwartej, przy rozłączonym – działa tylko zawias.

    Narzekanie na otwieranie drzwi – bez komentarza. A te od strony pasażera wymagają po prostu regulacji, to chyba normalne po tylu latach.

    Nasmarowane zwrotnice w połączeniu z lekką konstrukcją doskonale zastępują wspomaganie. Nie jest to co prawda efekt jak w 126p z maglownicą, ale też nie trzeba wiele siły.

    Dodatkowy zamek maski istnieje i jest w tym konkretnym egzemplarzu (jak zresztą w każdym innym Trabancie, choćby kilkadziesiąt lat wstecz), ale trzeba o samochód zadbać i nasmarować linkę od otwierania maski, która blokuje się w pancerzu i zamek przez to nie wraca.

    Zwrotność? 601 zawraca na szerokość ulicy, podejrzewam, że 1.1 podobnie.

    Spalanie? Dwusuwowy 601 rzeczywiście pali jak smok, całe 6 litrów na 100 kilometrów.

    Pasy i bezpieczeństwo? Polecam najpierw zbadać temat zamiast wciskać ludziom głupoty:
    Raz: http://cartoontrabant.pl/dokumentacje/trabant601_crash.pdf
    I dwa: https://kontakt24.tvn24.pl/uderzyl-trabantem-w-lawete-zginela-kobieta,284683.html?fbclid=IwAR2bnxYDFTT3YefMHa7gfiMMzzE0y8xl4f7M9ZaHWF7JQCFW9aU7MZ8Udh8
    (Zacytuję tu komentarz z forum Trabanta: „Ale poskladal sie bardzo ladnie, kolumna kierownicy nie wjechala do kabiny, drzwi kierowcy dalo sie otworzyc, konstrukcja pogiela sie nawet w okolicy tylnego blotnika co tez zamortyzowalo uderzenie.”

  16. Mój prześmiewczy komentarz że trabanta nie można obrażać, bo jest niemiecki też nie opublikowano. Heh ale miło poczytać gównoburze ludzi którzy poglądami się zgadzają, ale zarzucają sobie kto jest większym ortodoksem ha ha.

    Dla mnie trabanta nawet na złom nie powinni przyjmować chyba żeby go podpalić i dopiero wtedy. Może polonezy nie były idealne ale przy trabancie wyglądały jak prawdziwy samochód. Swoją drogą starych aut itp. nie ocenia się przez pryzmat wartości użytkowych i taki trabant to na swój sposób ciekawe auto ale jednak nawet za komuny robiono lepsze auta.

    Nie mniej śmieszą mnie ludzie, którzy myślą stereotypami i przysłania im to wszystko inne. Trochę mam ból tyłka że takich ludzi jest zbyt wiele. I to jeszcze kompleks na punkcie niemców jprdl.

    Pomykajcie trabantami i wartburgami jak was tak tyłek piecze. Wartburg przynajmniej ma wartość przy recyclingu.

Comments are closed.