Kabanosy 2018: nagrody dla najlepszych (i najgorszych) samochodów na kanale Złomnik

Wolisz film zamiast czytania, kliknij tutaj

Dobry wieczór.

Na moim kanale jutub przetestowałem już tyle samochodów ile mam lat. To znaczy nie liczę filmów z moimi własnymi autami, bo to nie ma sensu. Wziąłem pod uwagę tylko wozy, które wypożyczałem do filmów specjalnie na tę okazję. Jako że trochę się już tego zebrało, postanowiłem przyznać nagrody dla najlepszych (i najgorszych) samochodów, jakimi miałem okazję się przejechać. W sześciu kategoriach.

Kategorii jest sześć, a ich liczba to sześć.

A w każdej z tych sześciu kategorii – trzech wyróżnionych.

To razem osiemnastu wyróżnionych, ale niektóre wozy otrzymały więcej niż 1 nagrodę. Zaczynajmy.

Kategoria I: najlepsze wnętrze

To właściwie nagroda za test siadania samemu za sobą, ale nie do końca, bo brałem też pod uwagę, ile auta faktycznie poszło na wnętrze, a ile zostało zmarnowane.

Miejsce 3: Audi 100 C3. Mnóstwo miejsca. Świetne materiały. Przyjemna, choć trochę przytłaczająca tablica przyrządów. Auto, którym można jechać w 1000-kilometrową podróż.

Miejsce 2: Peugeot 605. Spodziewałem się, że będzie bardzo przestronnie. I było. Ale do tego jeszcze ten samochód w środku jest nadzwyczaj solidnie złożony. Bez finezji, ale za to z dbałością. Jest w nim coś reprezentacyjnego. Może to te długie tylne drzwi.

Miejsce 1: Renault Twingo. Genialny samochód pod każdym względem. Tylko 343 cm, a jak dużo miejsca i jakie możliwości aranżacji wnętrza. Ależ niechętnie oddawałem tego ślicznego Beskida Renaulta. Parkowanie nim to bajka. Brakuje tylko, żeby był 5-drzwiowy.

Kategoria II: najlepszy silnik

Miejsce 3: Łada 2105. Dlaczego? Dlatego, że wystarczy krótka przejażdżka Ładą, żeby przekonać się, o ile Łada jest lepsza niż 125p. Lepiej się wkręca na obroty, mniej pali, jest szybsza, mniej awaryjna i ładniej brzmi. Ruskie zdecydowanie lepiej skopiowali makaroniarzy niż my.

Miejsce 2: Mitsubishi Sigma. Tu mowa o V6 3.0 12V z manualną skrzynią biegów. Uzasadnienie: nie tylko pięknie brzmi, ale też idzie z samego dołu do końca skali obrotomierza, jak elektryczny. Wciskasz i moc jest dostępna natychmiast, nie ma turbodziury, nie ma czekania aż się wkręci, dotykasz i auto odlatuje. Tak to można.

Miejsce 1: Suzuki Swift GTI. Nie miałem wątpliwości. Wielopunktowo wtryskowy silnik 1.3 o mocy 102 KM czyni ze Swifta pocisk, a pocisk polega na tym, że możesz pocisnąć jakichś leszczy spod świateł i oni się dość mocno zdziwią, że taki mały wypierdek właśnie łoi im skórę. A nawet jeśli są szybsi na prostej, to na zakrętach nie dadzą rady. Niesamowite!

Kategoria III: najdziwniejszy, najoryginalniejszy pojazd

Miejsce 3: Mitsubishi L300 4×4. Bus, który jest terenówką, terenówka która jest vanem, japoński kanciak z silnikiem w kabinie i męskim napędem na 4 koła. Z jakiegoś powodu uważam, że jest lepszy niż VW T3 Syncro, ale do tej kwestii jeszcze wrócę.

Miejsce 2: Renault Avantime. Samochód dla ludzi chodzących na spacer z mrówkojadem. Wszystko jest w nim dziwne: sylwetka, sposób otwierania drzwi, rozwiązania w kabinie, możliwość otwarcia wszystkich szyb naraz, V6 z bardzo długim paskiem rozrządu + manualna skrzynia biegów. Nic nie wygląda jak Avantime i… nic już nigdy nie będzie. Smutne.

Miejsce 1: BMW C1. Nie ma nic dziwniejszego niż wielki skuter z dachem i wycieraczką. Kto w ogóle wpadł na ten pomysł. Pojazd tak dziwny, że rządy wielu państw nie wiedziały jak go zakwalifikować i raz kazały jeździć w kasku, raz bez… ale do tego jeszcze wrócę.

Kategoria IV: najmilsze zaskoczenie

W tej kategorii nagrodziłem pojazdy, do których byłem źle nastawiony, a po przejażdżce zmieniłem zdanie.

Miejsce 3: Ford Capri. Myślałem, że to taki stary, drewniany kapeć, a to okazał się być samochód bardzo dobrze wykonany, o pięknej sylwetce, która odwraca wiele głów na ulicy, w dodatku świetnie jeżdżący z silnikiem 2.3 V6. Świetny, piękny klasyk. Nie dla mnie – ale żona go kocha.

Miejsce 2.: Yugo Florida. Właściciel mówił, że bardzo mu przykro, że muszę tym jeździć. Ja się cieszyłem i cieszę się do dziś. Przede wszystkim to auto niezwykle wygodne i przestronne, ponadto ma wiele ciekawych rozwiązań stylistycznych i zostało o dziwo zupełnie nieźle wykonane. Na pewno lepiej niż Samara, o Polonezie nie wspomnę…

Miejsce 1: Saab 96 V4. Stary Saab wydawał mi się dziwactwem, które podoba się tylko kilku dziwakom-saabiarzom. Jakże się myliłem. To samochód prosty, solidny i przemyślany, jak meble z Ikei, tylko lepszej jakości. Można nim pokonać wiele kilometrów bez zmęczenia. Jeździ bardzo przyjemnie, ma spore wnętrze (przedni napęd), jest dobre zaopatrzenie w części, jest fajny klub Saaba. Wcale się nie dziwię, dlaczego właściciel tak go lubi.

Kategoria V: największe rozczarowanie

Kontrowersyjna kategoria, więc może napiszę od razu, że chodzi głównie o rozczarowanie mną samym – tym, że sobie z czymś nie umiałem poradzić, albo czegoś się bałem. No ale do rzeczy.

Miejsce 3: Alfa Romeo 33. Rozczarowanie polega na tym, że nie umiałem wrzucać w niej biegów i stale mi zgrzytały. Przepraszam właściciela.

Miejsce 2: Volvo 240. Zbyt wiele sobie obiecywałem po tym samochodzie, a on jest nudny jak flaki z olejem. Taczka do wożenia ludzi i towarów. Nie ma w nim nic ciekawego.

Miejsce 1: BMW C1. Jestem rozczarowany własną strachliwością. Właściciel twierdził, że niemal kładzie go na bok w zakręcie, a ja za każdym razem siadając na ten sprzęt marłem ze strachu, że się wywali i zginę. Serce mi pikało jak klapa u śmietnika. Szanuję właściciela, że tak ogarnia.

Kategoria VI i najważniejsza: najlepszy samochód testowany na kanale Złomnik

BRĄZOWY KABANOS:
Volkswagen Polo 86C. Zapomniałem już, jaki ten wóz jest prosty i dobry. Mały, ale wygodny. Oszczędny, ale wystarczająco dynamiczny. Nie do uwierzenia wydaje mi się do dziś, że można zrobić takiego małego wypierdka, w którym siedzi się jak w dużym wozie. Miałem takie Polo i pokonywałem nim trasy po 700 km jednego dnia. Absolutnie nie do pobicia w kategorii aut miejskich. Nie tak ładny jak mój Starlet, ale funkcjonalnie to inna liga.

SREBRNY KABANOS:
Toyota RAV4 I generacji. Przede wszystkim auto niezwykle wszechstronne. Fajnie się jeździ i w trasie, i w mieście, i w terenie. Zaskakująco duży bagażnik (choć miejsca z tyłu mało). Silnik żwawy i niezawodny. Prześwit wielki jak w prawdziwej terenówce, a prowadzenie jak w aucie osobowym. Genialnie to połączyli, tak genialnie że do dziś wszyscy to kopiują. Zaraz po RAV4 I mogłem wsiąść do RAV4 V, które jest wielkie i rozdęte, a jedynka jest taka zwarta, idealnego rozmiaru. Przy okazji to ciekawy youngtimer.

ZŁOTY KABANOS:
Długo nad tym myślałem. W końcu stwierdziłem, że zrobię tak: zadam sobie zaraz po obudzeniu się pytanie – jakim autem chciałbyś przejechać się jeszcze raz? I odpowiedź była zawsze taka sama. Było to Mitsubishi L300 4×4. Uwielbiam vany. Uwielbiam terenówki. Uwielbiam stare auta japońskie z lat 80. Jak mógłbym nie uwielbiać połączenia tych trzech cech w jeden wóz? Jest PRAWIE tak wspaniały, jak było moje Carry. Dobrze, że nie mieszkam w jakiejś leśniczówce, bo już bym szukał w ogłoszeniach takiego wynalazku. A tak mogę spokojnie tłumaczyć sobie, że jest mi do niczego niepotrzebny.

Nie ma ktoś tanio leśniczówki do sprzedania?

 

 

 

  1. Myślę już od kilku godzin i zawsze mi wypada, że złotego kabanosa dałbym Alfie Romeo 164 z silnikiem busso 3.0 V6.

  2. Lancia ECV

    Gdyby Szanowny Redaktor był kiedyś zainteresowany mogę do testu udostępnić Alfę Spider S3 (1988). Może mało „złomnikowe” ale to jedno z naprawdę niewielu zachodnich aut produkowanych ponad 25 lat. S3 to kwintesencja lat 60. i 80. w jednym, chyba nie ma drugiego takiego samochodu.(pomijam wytwory indyjskie)

  3. Pierr Dolnick

    A gdzie jest link do kliknięcia dla tych co wolą sobie przeczytać zamiast oglądać film? Hę?

  4. Pierr Dolnick

    Jak nazwać darmowe wypożyczenie ciekawego pojazdu do filmu? – GRATIS!

    …kurtyna!

  5. damianyk

    Przydałaby się jeszcze kategoria Kabanosa Bezsensu, bo w najdziwniejszych oczekiwałem benzynowej kaczki, ale ona jest bardziej bezsensu niż dziwna.

  6. benny_pl

    zgadzam sie w pelni, tez bym wybral L300 🙂 ale dziwne ze nigdzie nie wystapilo tez przeciez testowane Libero, to tez przecudowny samochodzik

  7. Lancia ECV

    admin@ Masz mojego maila. Podeslij jakiś kontakt jak tylko ustąpią te cholerne śniegi odezwę się. Dam Ci auto na cały dzień to sobie to wszystko poskręcasz.

  8. Nadal jestem oszołomiony fascynacją Polo 86c2f. Miałem to coś i dla mnie to absolutna kwintesencja miernoty składająca się z całkiem przyzwoitych części z golfa i wad fabrycznych. Wszystko byle jak, na odczep się jakby nikt tego pojazdu nie projektował, tylko poskładał z tego co było. Na każdy problem na forach była odpowiedź „ten typ tak ma”. Że kałuża na podłodze i zwarcia, bo w podszybiu jest specjalna półka na zgniłe liście w której taplają się akumulator i bezpieczniki, Że przy hamowaniu skraca się rozstaw osi bo wahacze trójkątne na dwóch tulejach to by był zbędny luksus więc są dwa aluminiowe patyczki. Że szyby będą parować zawsze bo te kanały nawiewu to sątylko pro forma. Że tylną kaanapę niby da się złożyć ale lepiej sobie dać spokój bo trzeba dwiema rękami odblokować zamki, pchać czołem a potem wgramolić się do środka i rozplątać pasy itp. Jak przesiadłem się do Twingo to byłem w ciężkim szoku bo w tym autku w każdej chwili czuje się, że ktoś się dla ciebie postarał. Dał z siebie wszystko żebyś dostał jak najwięcej samochodu za małe pieniądze. W Polo czujesz jakby ktoś napluł ci w twarz i powiedział „Było se dozbierać do Golfa, śmieciu jeden.”
    A miałem tego wzmocnionego, bo 1,3 z 5 biegami.
    I tylko za twingiem tęsknię bo to wspaniały samochód.

Leave A Comment?