Najciekawsze samochody z nadchodzącej aukcji złomów we Francji

Zasysam bezczelnie temat zarzucony na fejsbuku przez Stado Baranów, bo uważam że wymaga szerszego omówienia. Chodzi oczywiście o graty. A dokładniej o 80 gratów z kolekcji Henriego Ruggieri, które zostaną zlicytowane we Francji 20 stycznia. Typ zbierał gruzy od lat 70. i miał taki gust: albo coś z najwyższej półki, albo coś z najwyższej półki dziwności. Stąd zgromadził wozy od Miury po Hotchkissa Gregoire. Jednak większość z jego kolekcji to wozy, które wyceniono na ok. 500 euro, a na liście nie brakuje aut z przewidywaną ceną ok. 50 euro. Raj dla polskich handlarzy-zwozicieli złomu.

Czas na Top 10 najciekawszego złomu od Henriego Ruggieri. Ceny są tak niskie, że powinienem już pompować koła od składaka, żeby jechać do Francji. No ale biorąc pod uwagę że piąty rok z rzędu przekładam moją wyprawę po grata do Hiszpanii, to może się także nie udać.

Numer 10: Talbot-Simca 1100 Commerciale

Cena: 300-500 euro. Już widzę jak jedzie do Polski i trafia na OLX (zdjęcia w ciemności, na lawecie) za 11 000 zł do negocjacji. Bardzo ładny bezwartościowy klasyk. Zbierałbym.

Numer 9: Laminatowa buda do Ferrari 250 GTO

Jak pójdzie za 500 euro, to „świat i ludzie”. Ale moment, przecież to świetna koncepcja na budowę repliki. Ponoć można nałożyć tę budę na Datsuna. Jakiego Datsuna, 240Z? Poszaleliście? Wiecie ile on kosztuje? Bez problemu przypasuje się na E36 coupe 320i z gazem. Prawdziwe 250 GTO kosztuje nawet kilkadziesiąt milionów dolców, to taką replikę będzie można opędzić kilkadziesiąt razy taniej.

Numer 8: Lancia Flaminia

Wielka, piękna Lancia z V-szóstką. Najlepsze czasy włoskiej motoryzacji. Jak napisano w opisie: samochód składowany wiele lat pod gołym niebem. U nas napisano by „do poprawek blacharsko-lakierniczych, idealna baza, łatwa renowacja” (można wsadzić silnik z Żuka).

Numer 7: Porsche 356 Pre-A

Jest tylko jedna rzecz lepsza niż Porsche 356 z serii A – seria pre-A. Ależ bym go zostawił tak jak jest! Z drugiej strony, ktoś za tę ruinę planuje podjąć 15 000 euro, podczas gdy Peugeot 304 ma kosztować 50 euro.

Numer 6: Packard Super Clipper

Jeśli lubisz silniki ośmiocylindrowe, ale widlasty układ cię nie przekonuje, pozostaje ci Packard – trzymali się konfiguracji Straight-Eight ile tylko się dało. Niestety ten Clipper ma mocno niekompletny silnik, ale zawsze można zespawać dwie sztuki S21.

Numer 5: Panhard & Levassor Type X81 Dynamic

Niewiele jest na świecie marek motoryzacyjnych tak starych jak Mercedes-Benz, Peugeot i Panhard & Levassor. Ta ostatnia marka dotrwała z trudem do drugiej wojny światowej, po wojnie zaś funkcjonowała jeszcze do lat 60. XX w. jako Panhard (wspaniałe modele Dyna, PL17 czy CT24). Przed samą II wojną światową zdążyła jeszcze zaprezentować aerodynamiczną limuzynę Dynamic z przedziwnymi malutkimi okienkami po bokach przedniej szyby. Nie znam drugiego auta z przednią szybą dzieloną na 3, albo co może bardziej trafne – z okienkami w słupkach A. Powstało prawdopodobnie ok. 2700 sztuk takich Panhardów, wszystkie z rzędową szóstką z bezzaworowym rozrządem. Niestety, na sprzedaż oferowane jest zaledwie wspomnienie po tym majestatycznym pojeździe.

Numer 4: Talbot Tagora

Trup totalny. Wycena 100-200 euro. Przedziwne są te ślady na boku, jakby auto stało pod daszkiem z blachy falistej i stamtąd lały się na niego strumienie wody w równej odległości. Dla samych tych śladów warto dać za niego stówę i postawić go pod tym samym daszkiem, tylko drugim bokiem na kolejnych 25 lat. Cóż to będzie za wspaniała instalacja artystyczna.

Numer 3: Simca Coupe de Ville 90F

Historia tego modelu jest tak porąbana, że nadaje się na serial dla Netflixa. Ustalmy fakty: jest to rozwojowa wersja sportowego coupe o nazwie Simca 9, który był napędzany silnikiem 1.2 przejętym z Fiata 1100 z czasów Simki 8. Nadwozie dla tego auta produkowała firma Facel. Podwozie przejęto częściowo Aronde, silnik Fiata przekonstruowano i nazwano Simca Flash (już wtedy wymyślali dziwne nazwy dla silników). Tyle że Simca 9 to jest małe coupe, a Coupe de Ville to miało być coś na kształt personal luxury sedan w wydaniu francuskim. Produkowano to tylko przez rok, właściwie ręcznie, powstało pewnie kilkadziesiąt sztuk. Nie było szybkie, ale za to drogie. Zupełnie bezsensowna, ślepa uliczka motoryzacji. Biorę dwie.

Numer 2: przedwojenny streamline’owy meblowóz na bazie Citroena Rosalie

Streamline’owy bus sprzed wojny: już same te słowa powodują że cały pocę się z podniecenia. Spokojnie. Tylko spokojnie. Ustalmy fakty: oto jakiś fabrykant mebli z Marsylii w 1937 r. zażyczył sobie mieć samochód do wożenia swoich mebli, ale nie taki zwykły, tylko jakiś specjalny. Zabudowę na podwoziu Citroena zbudowała paryska firma Currus. Problem polega na tym, że ten meblowóz wygląda jak International Harvester Metro Van, ale jest od niego wcześniejszy o rok. To równolatek wcześniejszej serii D300. Citroen swojego vana o nazwie TUB zbudował dopiero w 1939 r. Amerykański Brooks Western Clipper też był z 1938 r. Ale pierwsze zabudowy dostawczaków w stylu streamline powstawały w Europie już w połowie lat 30. Najbardziej zasłużona jest tu szkocka manufaktura Holland Coachcraft. Jeszcze o niej napiszę. I to na vanach Hollanda wzorował się Currus budując ten niezwykły meblowóz. A u nas Lubliny latają u Bodzia.

Numer 1:

Prototyp Hotchkissa Gregoire

Nie widziałem nigdy na żywo Hotchkissa Gregoire, ale widziałem na żywo gościa, który miał taki wóz – ten kudłaty z Practical Classics, który miał też trochę polskich wozów. Hotchkiss Gregoire był wspaniałym przejawem francuskiej motoryzacji skazanej na zagładę. Był za duży i za drogi na powojenne realia francuskie – zrobiono tylko 247 sztuk, choć sam pojazd został zaprojektowany z rozmachem i dbałością o szczegóły. Stylizował go sam Henri Chapron. I co z tego, skoro wysoki koszt produkcji sprawił, że już na starcie był dwa razy droższy od Citroena 15CV. A jakby tego było mało, francuskie władze w porozumieniu z producentami aut małych postanowiły wykończyć producentów luksusowych w imię równości i dowaliły milion podatku na wszystko co miało powyżej 2 litrów. To był cios w miękkie podbrzusze Hotchkissa. Na sprzedaż idzie prototyp, który ma silnik 2.0 bokser. Być może gdyby ten 2.0 bokser został i nie wzmocniono by go przez zwiększenie pojemności, to Hotchkiss przetrwałby jeszcze parę lat.

Hotchkiss Gregoire może miał trochę zbyt bulwiasty przód, ale ten kamm-back był piękny.

A francuskie graciarnie wydają się mieć nieskończony potencjał i śmieszne ceny. Co ja tu jeszcze robię? A, dobra, wiem…

 

 

  1. Dzielona przednia szyba? – Ursus C-360. Proszę bardzo 🙂

  2. Piękny ten bus. Wiem że książka nie powstanie ale może z tych materiałów napiszesz serię artykułów o dostawczakach.

  3. Wariator Wentylatora

    – Hallo, Tymonie, jak już tam jesteś weź kup mi proszę Talbota Comerciale.
    – Naprawdę?
    – Tak. Wiesz, on jest taki biedny, nikomu niepotrzebny, a o niego zadbam , będzie kursował od przedszkola do Opola…
    Proszę, proszę, proszę. .!
    Oddam Ci po 10-tym!

    Ps. Steamline’owego busa pożądam nawet bez silnika .
    Wystawie V8 z Lexusa razem z przekładnią i będę cruzował nocami jak duch odchodzącej motoryzacji.
    Szkoda tylko że LS’y tak mocno podrożały.

  4. meblowóz jest najpiękniejszą rzeczą jaką kiedykolwiek widziałem

  5. Dla mnie najbardziej perspektywicznie wyglądają te C-15 w tle porsze…

  6. MarcinK

    Ze smutkiem donoszę, że Lubliny Bodzia są już masowo zastępowane przez Hyundaje H350.

  7. Zupełnie Nikt

    Auta z szybą dzieloną na trzy: Lancia Lambda Tourer 1928,Horch typ 670 z 1931, Horch 780 z 1932 oraz Opel Paula Jaray’a 1937/1938 miał 5 szyb czołowych. Proszę o

  8. Simon777

    Bardzo ładna kolekcja: Jaguar E-Type i Citroen C15 obok siebie. Bardzo konsekwentny dobór eksponatów.

  9. damianyl

    Złomnik, za tym Hotchkissem stoi Renówka 4 Bosto, co prawda z plastikowym przodem ale jednak, że się na liście nie znalazła?

  10. „z okienkami w słupkach A” FIAT Punt Evo i okoliczne?

  11. Najpiękniejsze są te ujęcia aut w ich „naturalnym” miejscu składowania, gdzieś w krzakach, stodołach, czy przysypane stertą śmieci. Jakoś tak wyobrażam sobie że musiała wyglądać kolekcja Pana T. jakieś 20 lat temu.

    I bardzo szanuję zdrowe podejście francuzów do tematu takich klasyków, jak coś jest gratem to się go sprzedaje za miesięczną pensję, bez układania historyjki że 60 lat temu jeździł nim dealer Chryslera na Francję, a ogólnie to jedyny taki do poprawek blacharsko-lakierniczych.
    W sumie to by kupił te luksusowe fury, wsadził silnik z żuka, psiknął sprayem na biało i jeszcze jako ŚLUBY/IMPREZY/WIECZORY PANIEŃSKIE to by na siebie zarabiało

  12. benny_pl

    fajne fajne 🙂 ja bym ta 2cvke chetnie kupil, ale niemam pojecia jak 🙁
    za to tym pewnie zainteresuje sie ten Twoj koleszka ktory ma takiego Zlomniku:
    sprzedajemy.pl/ssangyoung-2-5-diesel-94-r-4×4-hak-lukow-2-6bea9f-nr57904402

  13. Klakier

    MarcinK@ trochę szkoda bo one te lublinki wryły się w krajobraz naszego kraju dość mocno i o ile tego krajobrazu szkoda to mi osobiście bardziej szkoda tych facetów torturowanych w lublinkach całymi dniami,teraz mają szansę na trochę normalności i kultury technicznej.

Leave A Comment?