Promieniste szczyty nonsensu: Lea-Francis Ace of Spades

Ostatnio Mikołaj napisał wpis o koncepcie Audi, który nazywał się „As Pik” —> TU LINK <—-. Zainspirowało mnie to do przeglądania katalogów z lat 80. i 90., które trzymam zdaniem niektórych nie wiadomo po co. Pamiętałem, że był jeszcze jakiś inny samochód, który też nazywał się As Pik. I rzeczywiście, był.

Dawno temu szedłem sobie mokotowską uliczką i nagle zobaczyłem najdziwniejszy wóz, jakiego mogłem się w tym miejscu nie spodziewać. Początkowo myślałem, że to jakiś Austin czy Anglo-Daimler, ale po bliższych oględzinach okazało się, że to Lea-Francis. Oczywiście zachowałem sobie zdjęcie w archiwum, jest też w Encyklopedii Gratów, tyle że niestety się zmniejszyło przy jakichś przeprowadzkach serwerowych. No ale jest:

Serio, taki wóz stał sobie na Mokotowie. Całkiem niedawno udało mi się nawet ustalić właściciela. Trzeba powiedzieć, że stylizacja nadwozia takiego Lea-Francisa była naprawdę niezła. Spójrzcie na tę linię biegnącą od przedniego błotnika przez cały samochód. Dziś styliści zabijają się o coś takiego i wymyślają do tego całe filozofie, jak to ten design odzwierciedla połączenie męskiego dążenia do masy mięśniowej z kobiecą smukłością i gibkością, można jeszcze dodać coś o naturze i zwierzętach. Jakby co, to ten wóz ze zdjęcia powyżej to model 14/70 Saloon, który wygląda jakby pod maską miał jakąś tłustą rzędową szóstkę, a miał 4-cylindrowe 1.8. W dodatku zbudowali go tylko 162 sztuki.

Angielska firma Lea-Francis to przedziwny twór: zaczęli budować samochody już w 1919 r. i utrzymali się z przerwami na rynku do lat 80. XX w. W międzyczasie osiem razy upadli i siedem razy się podnieśli (albo więcej, bo nikt tego nie zliczy). Zaczynali od wyścigówek w latach 20. – budowali podwozia z silnikami do zabudowy nadwoziem, w tym pierwszy angielski samochód z doładowaniem pod nazwą Hyper – znany także właśnie jako Ace of Spades, z tym że nie o tym Ace of Spades chciałem dziś napisać.

Całkiem niedawno na Arcturialu było do kupienia powojenne kombi Lea-Francis 14 Estate z oryginalnym drewnianym nadwoziem i silnikiem 1.8 DOHC (!!!). Poszło za 28 tys. euro. Ale bym nim jeździł!

W latach 60. Lea-Francis zmieniła właściciela (już tak mniej więcej 3 raz). Kupił je angielski przedsiębiorca Barrie Price, który przez dobrych 10 lat nic z tą marką nie robił, oprócz tego że sprzedał halę i dział produkcji marce Quinton Hazell, tej od części samochodowych (pomińmy kwestię ich jakości). Jednak gdzieś tak ok. 1975 r. Barrie stwierdził: skoro mam tak wspaniałą markę w portfolio, to zróbmy super-wspaniały-drogi-samochód dla klientów premium o oryginalnym guście. Coś kosztownego, pięknego i budowanego na zamówienie. Barrie był cały zajarany tą ideą. Pierwszy prototyp zbudowano w 1980 r.

Potem rzecz znowu umarła na długie lata z powodu finansowania, żeby wrócić w drugiej połowie lat 80. W rzeczywistości „produkcja” Ace of Spades trwała mniej więcej w latach 1989-1992 i udało się zbudować 6, 8 lub 10 sztuk, w zależności od tego kto podaje informacje. Barrie Price pewnie więcej zarobił na swojej książce „The Lea Francis story” (niestety nie udało mi się jej kupić) niż na modelu Ace of Spades. Co śmieszne, to auto miało nawet swoją cenę w Niemczech: horrendalne 154 tys. marek niemieckich. Było to więcej niż najdroższa wersja Porsche 928, które kosztowało 148 tys. marek.

Jednak to nie cena sprawiła, że dzieło życia Barrie Price’a i jego kolegi niejakiego Petera Engelbacha nie zawojowało rynku ultraluksusowych coupe. Owszem, auto było nowoczesne. Miało aluminiowe nadwozie na ramie przestrzennej, dzięki czemu było stosunkowo lekkie. Miało rzędową szóstkę 3.5 z Jaguara. Miało nawet elektryczne fotele. I co z tego, skoro było koszmarnie brzydkie.

A przednie światła wsadzili z Łady 2107. Tak mi się wydaje. Może się mylę.

Natomiast na pewno nie mylę się co do lamp tylnych, które wsadzono z przedliftowego Peugeota 205.

To chyba najbardziej dysproporcjonalny „drogi samochód” jaki udało się skonstruować, przynajmniej europejski, bo następny wpis będzie o aucie amerykańskim tego typu z tego samego okresu, które było jeszcze brzydsze. To i tak dziwne, że zbudowali co najmniej 6 sztuk tego potworka. Wszystkie miały ręczną skrzynię biegów i ten sam 210-konny silnik 3.5.

W tym co najmniej dwa kabriolety:

Potem jeszcze próbowano w latach 90. wprowadzić kolejny model Lea-Francis pod nazwą 30/230 (luksusowy roadster), ale nic z tego nie wyszło.

PODSUMOWANIE I WNIOSKI KOŃCOWE:

  • producenci budujący po kilka aut rocznie powinni mieć wyłączenie z tych wszystkich homologacyjno-emisyjnych głupot. To nie ma żadnego znaczenia dla całości motoryzacji. Jeśli nawet 10 producentów wyprodukuje rocznie 80 samochodów ręcznie i te samochody nie będą spełniały aktualnych norm, to niczego nie zmieni.
  • Anglicy nie umieli stylizować samochodów. Jedyny styl jaki znają to retro-barokowo-pseudonowoczesne paskudki. Jakby Barrie Price wynajął sobie jakiegoś Włocha, to może ten Włoch powiedziałby mu „Barrie amico mio, wywal te lampy z Peugeota 205 i Łady 2107 na miłość boską!!!”. A tak ktoś narysował ten projekt, a ktoś inny powiedział „taaak, to dobry pomysł”.
  • Jeśli ktoś jest naprawdę stukniętym kolekcjonerem, to jest w stanie zebrać kolekcję kilkudziesięciu w miarę współczesnych samochodów, z czego wszystkie będą pochodzić od marek, których nie zna 99% przeciętnych obywateli. Niestety, ten plan na życie w moim przypadku się nie powiedzie.

 

  1. square626

    Gust anglików jest gdzieś pomiędzy carycą Katarzyną a Popkiem

  2. Jest tylko jeden samochód, który pod względem retroszpetoty może wejść z powyższym w konkurencję. Zaczyna się na „S”, a kończy na „tutz Blackhawk” ;).

  3. Co do Audi Karmann Asso di Picche to jego przód przypomina przód koncepcyjnego Fiata 125p Coupe, który powstał w 1971 roku, a z profilu Asso di Picche przypomina koncepcyjnego Polskiego Fiata 1100 Coupe, który powstał w 1973 roku.
    Natomiast tył koncepcyjnego 125p coupe przypomina Hondę CRX. Tylne boczne okna w 125p coupe przypominają te z Citroena CX, który pojawił się dopiero w 1974. Wiem, że w 1970 pojawił się GS ale tylne boczne okna w 125p coupe bardziej przypominają te z CXa.

  4. Mam takie katalogi z lat 1990 i 1992 – sporo tam jest tego typu wynalazków.
    Fajnie się czyta/przeglada te publikacje po latach.

  5. KIEROWCA

    Panie Złomnik – to fakt – jest brzydki jak 12 w nocy i wygląda jak Angol z lat 50 po setnym lifcie ale w produkcji tego typu neoklasycystycznych potworków zdecydowanie przodowali Jankesi. W Ameryce wszystko z natury musi być kiczowate, na pokaz i przerysowane – u nas wszystko big – i nie inaczej było z samochodami. Wystarczy wymienić chociażby takie arcydzieła kunsztu stylistycznego jak Cadillac ElBallero – kanciasty Cadillac z lat 80 z wciśniętymi na chama atrapami kół zapasowych w błotnikach i brezentowym obiciem dachu czy Zimmer wyglądający jak ślubowóz produkcji Cytryna i Gumiaka. Środkowa część szoferki z drzwiami kanciasta, ewidentnie od samochodu z lat 80 ale wystające na zewnątrz kolektory i błotniki retro. Wszystkie te pojazdy łączy jedno – wyglądają jakby ktoś zobaczył przez chwilę zdjęcie przedwojennego samochodu a następnie poszedł na warsztat i próbował odtworzyć z pamięci. Niestety zapomnieli o tylnych lampach od Skarpety a szkoda, mogły się one stać naszym hitem eksportowym do USA 🙂

  6. ,,z profilu Asso di Picche przypomina koncepcyjnego Polskiego Fiata 1100 Coupe, który powstał w 1973 roku.”
    W 1972 roku pojawił się prototyp Lotusa Esprit.

  7. Pitolicie – jeździłbym.I Pantherem J 72 też.
    A ty znowu przeglądasz dziwne ogłoszenia?Kobita cie mokrą szmatą zabije.

  8. Mnie auto się podoba, szczególnie z przodu. Proporcje tego samochodu, też są w porządku. Zapotrzebowanie rynku, na tego typu styl, wahało się na granicy kilku sztuk, na rok. Polskiego Geparda też wykonano w podobnej ilości w tamtych latach.

  9. Też mam „Samochody Świata 1991”.
    Mam prawie wszystkie od 1991 do 2006.

  10. @Vernim
    Piękny wywód na temat fiata 1100 coupe zerżniętego kubek w kubek z zaprezentowanego w 1972 konceptu lotusa „the Silver Car” zaprojektowanego przez… Giugiaro!
    Twórczość Andrzeja Śrubaka w narodzie nie ginie. Wybiórcze fakty, zerowa weryfikacja, Polan stronk i do przodu!

Comments are closed.