Ostateczny upadek marki TATA [info/kalendarze]

Dzień dobry

Szedłem sobie ostatnio ulicą na Saskiej Kępie, spożywając mój ulubiony kebab. Jeśli mieszkacie w Warszawie, pewnie z łatwością zlokalizujecie, o jaki kebab mi chodzi.

Jednak kebab nie jest istotny dla dalszej części tej historii, a nawet byłoby bardziej odpowiednio, gdybym jadł jakieś hinduskie jedzenie typu mutton korma z sosem curry. Gdyż tak sobie właśnie spacerując, zobaczyłem samochód marki Tata.
Czasem jeszcze je widzę, po prostu gdzieś się toczą, z wyraźną niechęcią. Nie wiem czy to zauważacie, ale czasem samochody jeżdżą z entuzjazmem (np. Tico), a czasem z niechęcią. I tak właśnie jeżdżą nieliczne pozostałe Taty.

Pamiętam doskonale debiut marki Tata w Polsce. Było to w 2010 r. Było pięknie, ciepło i słonecznie. Odebraliśmy czarne Indigo kombi, wyglądające wypisz-wymaluj jak Fiat Palio Weekend. Potem okazało się, że podobieństwo jest nieprzypadkowe. Włoskie studio projektowe I.DE.A. sprzedało dwa razy ten sam projekt, najpierw Fiatowi, a potem Hindusom, sądząc że Ratan Tata się nie zorientuje. Zorientował się i wyszedł z tego niezły syf.

Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jaki to syf. Wsiedliśmy i ruszyliśmy.

RUTUTUTU, odezwał się do nas Ratan Tata za pomocą swojego samochodu. Straciliśmy napęd, jak powiedziałby Han Solo. Wysiadłem i położyłem się pod autem. To nic takiego, tylko półośka się wyczepiła, najwyraźniej pierścień był źle założony. Dali nam inny egzemplarz, srebrnego hatchbacka z dieslem i naklejkami „PREMIERA W POLSCE”, i pojechaliśmy. Tym razem bez przygód. Auto rzeczywiście było tanie i przemieszczało się z punktu A do B. Jedynym mankamentem, który realnie mi przeszkadzał, były zamienione miejscami manetki kierunkowskazów i wycieraczek, no ale idzie się przyzwyczaić.

Potem jeździłem jeszcze innym modelem Taty, nowocześniejszym o jakiejś wymyślnej nazwie typu Indica Vista czy coś. Chyba nikt jej nie kupił oprócz dilera. No i pickupem Xenon, ale to się w ogóle nie nadaje do opisania.

WTEM!

Zobaczyłem ten sam egzemplarz, którym jeździłem 8 lat temu. Ktoś go odkupił od importera i użytkuje na co dzień. Albo raczej… użytkował. Choć nie, samochód wydawał się jeżdżący. Po prostu był w stanie kompletnego rozkładu. Gnuj jakich mało. Rdza, wgniotki, brud, syf, ohyda. Inne opony z tyłu, inne z przodu (także rozmiar). Trudno mi sobie wyobrazić, żeby móc w okresie 8 lat doprowadzić pojazd do takiej degradacji. Porównuję to (pewnie niesłusznie) z Volvo z 2010 r., które mój znajomy ma od nowości i ono dalej wygląda jak nowe. Tu i ówdzie ma rysy na zderzakach i alufelgach, ale nie ma żadnej kropki rdzy, nic nie pękło, nie odpadło, nie rozlatuje się w rękach.

W przeciwieństwie do Taty.

TATĘ COŚ GRYZIE

Czy to zła eksploatacja, czy beznadziejna jakość?

Czarna dziura.

Samochód wyglądał jak siedem nieszczęść z każdej strony. Mógłbym tu włożyć sto dowcipów/sucharów ze słowem Tata, ale trochę mi ich zabrakło. Dość jawnie widać, że klienci pokapowali się co do jakości aut indyjskiej marki, a nie były to już czasy że polski rynek wchłonie nawet łajno w stylu Tavrii (miałem Tavrię, była fajna, ale to wciąż kawał łajna).

Co najciekawsze, marka Tata leży i kwiczy nawet na rodzimym rynku indyjskim – pierwsza piętnastka listy sprzedaży to samochody marki Maruti-Suzuki i Hyundai-India. Dopiero potem pojawiają się jakieś nędzne Taty.

Z drugiej strony, za jakieś 10 lat taka zadbana Tata to będzie niesamowity youngtimer. Na rajdzie Stada Baranów otwierającym sezon 2028 pojawię się Tatą Indicą i wygram konkurs elegancji z palcem w kolektorze (będę nim przytykał dziurę w dolocie).

A skoro doczytaliście już tu, to jeszcze krótkie info o kalendarzach Złomnika:
od jutra na sklep.zlomnik.pl

Zdjęcia zrobił Paweł Maciejec i jest to kontynuacja albumu Żelazo w postaci kalendarza. Na zdjęciach – najsmakowitsze detale z najsmakowitszych gratów.

Kalendarz będzie kosztował 30 zł + 12,50 zł za wysyłkę. Będzie tylko 500 sztuk – nie przegapcie.

 

 

Tagged: Tagi:
  1. Patrząc na Indicę zaparkowaną blok dalej wątpię żeby jakiś egzemplarz dotrwał do 2028.
    A Safari Redaktor jeździł?

  2. couldell

    Właściwie to to auto praktycznie wyginęło też na rodzimym rynku. Jest ich bardzo mało (w porównaniu np do roku 2012, kiedy tam byłem), a to znaczy że nawet nie chodzi tu wcale o zimy…

  3. Ignorant

    Po Krakowie trochę tego jeździ, takich i w kombi też.
    Zważywszy, że część ujeżdżają emeryci i grzyby którzy wyciągają je z garażu wyłacznie w słoneczne niedziele to wielce prawdopodobne, że koło 2028 będą spod kocy wypływać. Tak jak teraz Tawrie i Wartburgi które przy normalnym użytkowaniu winny już dawno zgnić.

  4. Zapraszam redaktora Łomnika do Trójmiasta i okolic. Tu widuję je w miarę regularnie (jeżdżąc po Gdańsku naliczyłem przynajmniej 3 różne sztuki tak hatchback, jak kombi).

  5. Marek Jarosz

    Od poniedziałku urlopuję, pierwsza rzecz jaką widzę po wyjrzeniu rano przez okno jest Tata Vista na sąsiednim podwórku.

  6. Tata może i cienko przędzie z autami własnej marki, ale to nie jest główna „dywizja” koncernu. JaguarLandRover, przemysł ciężki, stocznie, usługi finansowe i ubezpieczenia, no i spożywka (Tetley).
    Najśmieszniejsze chyba było sprzedawanie Taty Indiki w UK pod marką Rover.

  7. adrianking1991

    Zamienione manetki? Redaktorze, dobrze rozumiem – w samochodzie z kierownicą „po normalnej stronie” kierunki uruchamiało się manetą „od strony drążka zmiany biegów” (że tak to obrazowo opisuję…) o.O ?

  8. Wariator Wentylatora

    Dbałość o pojazd i jego żywotność to dwie różne sprawy.
    Ale te cechy dają cztery kombinację:
    – zadbane i żywotne jak mój Escort z lat ’80 ( nie gnije , a tak wymiata że do 160 nie ma na niego bata. Szybciej wąskie oponki i logika wzbrania)
    – zaniedbane i żywotne jak Ka mojej żony ( niby syfski silnik OHV i gangrena na całym nadwoziu, a podłoga zdrowa , silnik cichutki i oszczędny z dużym momentem , zawieszenie i reszta napędu wzorowo i strasznie chętny do jazdy, wyrywny taki)
    – zadbanie i nieżywotne jak Seicento 1.1 starszej pani ( 33kkm od 2003 roku, wygląd salnowy, przeglądy według instrukcji, oleje i części aso, a usterek jak by na Uberze jeździł. Jazda nim to masochizm do tego stopnia , że nikt w rodzinie nie chce go za darmo)
    – zaniedbane i nieżywotne tu patrz pojazd z artykułu .
    Dodałbym Felicie 1.3.mpi OHV LPG sąsiada niemiłosiernie eksploatowaną jako skuter ( cały dzień 3-8 km tam i za.godzine z.powrotem) , busik ekipy remontowej, rodzinny minivan, autobus szkolny, taksówka, terenówka, transport żywych zwierząt, płodów rolnych, nawozów, sprzętu kanalizacyjnego i wszystkiego innego o czym nie wiem.
    Ale Skoda jest jak pies pijaka.
    Poniewierana , a kocha swojego pana.
    Nie koroduje, nie nadużywa paliwa, oleju w ogóle nie bierze, nie miał awarii i jeszcze przeprasza, że letnie opony łyse rok temu tej zimy jeżdżą na płótnie…

  9. @adrianking1991- czy to takie dziwne? Dla mnie to nic niezwykłego- tak jest choćby w Renault Megane 1 Phase 2

  10. W Gdyni Chwarznie przy obwodnicy, zaraz obok lokalu Las Vegas, gdzie został zastrzelony niejaki Nikoś był swego czasu salon firmy Tata. Trochę się tego sprzedało i pojedyncze sztuki jeszcze się widuje czasami. Żaden nie jest w tak tragicznym stanie.

  11. Pawian123

    @SMKA – Niemożliwe. Mamy takie auto i z innymi egzemplarzami miałem do czynienia i nigdy się z tym nie spotkałem. Chyba jakieś kombinowane. W innych autach też nie widziałem tego.

  12. @Wariator Wentylatora. Felicja. Jakie nieżywotna? Jezdzi to to za grosze, jak napisałeś- wyrywne. Części tanie jak barsz choć przez 2 lata padł alternator i pompa wody. Po pompie padł silnik ale pokaż mi inne auto które przejedzie 300 km (w tym gory) bez pompy wody. 1.6 to już gowniak wymysł wieswagena. I wlasnie 1.3 z zewnątrz może wyglądać jak trup ale dalej będzie radośnie popierdalac. Tam przy 1.3 MPI nie bardzo ma się co zepsuć. To jeden z niewielu przypadków kiedy VW coś poprawił. Dodanie MPI uczynił ten silnik wszystkoodpornym i gazolubnym (co ważne jeśli autostrada się jedzie ponad 150 -zre wtedy 17l LPG)

  13. Autosalon

    Widzę parę bolidów Tata bo niedaleko jest eks salon tej marki i raczej aktualny serwis. Jeżdżą tym grzyby zgadza się, ale samochody wyglądają bardzo dobrze. Rdzy nie widziałem.

  14. Wariator Wentylatora

    @Qlty. Nie podałem Felicii jako nieżywotnej, a że wątek mi ujęciał nie dopisałem że dla niej jest oddzielna loża „zaniedbana i nieśmiertelna” .
    Ponieważ do podanego auta mam duży szacunek raz na rok proszę o udostępnienie do darmowego przeglądu i reguluję jej zawory (spalanie spada skokowo z 10 na 8 l LpG/100km)
    pompuje kauczukowane płótno zwane kiedyś oponami, smaruje klamki i zamki i puszczam dalej na karuzele.
    Jest trochę nieżywiołowa na gazie, ale na etylinie jest przyzwoita jazda.
    BTW Czesi skonstruowali jej alumunuowy silnik gdzieś w latach ’60 ubiegłego wieku, a VW jeszcze w latach ’90 nie opanował tej technologii.
    Owszem produkował silniki, ale były wtedy wadliwe.
    Czekam na wpis o TATRZE 148 dla mnie równie ciekawej jak osobowe Tatry.

  15. Nie mogę podać bo wyrzucą mnie z pracy a mam małe dzieci

    Osobiście pracuję w firmie TATA i zdradzę wam, że nie tylko samochody im nie wyszły

  16. Garwanko

    Moja teściowa tak robi z samochodami. Nowymi i starymi.

  17. bol

    To jest przykład na pojazd ekologiczny – 100% biodegradowalny nawet bez udziału żuli. Beznadziejna padlina w beznadziejnym kolorze, cóż za połączenie!

  18. YACA

    W 2011 dostałem jako służbowy identyczną. Przebyłem tym 90 tys. km. Jak bardzo to był zły pojazd to nie będę pisał.
    Różne rozmiary opon – Hindusi zapakowali tam Good Yeary w rozmiarze 175/60/14, które nie występują w EU. Jak wyszły z nich druty, to trzeba było je zastąpić 175/65…
    Tutaj pewnie wymienił tylko dwie.

  19. tylkospoko

    Wstyd Panie Redaktorze Drogi! Ten samochód z obrazka, jak sam Pan piszesz to egzemplarz „prasowy”, którego upalał Pan osobiście oraz Pańscy koledzy redaktorzy od pióra i ekranu oraz siódmej boleści. Szarpali, tłukli i wyrywali, żeby udowodnić jakie to jest złe. Jak widać się udało. Nie twierdzę że wszyscy jak jeden urywają i szarpią, ale też na podstawie tego „narażonego” na to traktowanie egzemplarza to ja bym opinii nie wystawiał. Nie wszystkie ośmioletnie Taty są aż tak zdewastowane (to słowo pochodzi może od Dewasto?), podobnie może jak nie wszyscy dziennikarze wyrywają i tłuką:-)

  20. admin

    Bzdura – „upalałem” go przez jakieś 8 km, głównie w korku. Na tym mój kontakt z nim się zakończył.

Leave A Comment?