Mikrokolekcja mikrosamochodów z Minneapolis. Mam amerykańską wizę, ale to za mało

Udało mi się uzyskać amerykańską wizę. To idiotyczny i żenujący proces, ale przy obecnych realiach trzeba się dość mocno postarać, żeby jej nie dostać. Mogę teraz śmiało jechać do Stanów Zjednoczonych. Niestety, na tę wycieczkę będę mógł pozwolić sobie dopiero za kilka miesięcy. Tymczasem należałoby jechać już dziś, i to na sam środek kontynentu północnoamerykańskiego, do Minneapolis w stanie Minnesota. Powodem jest mikrokolekcja mikrosamochodów na sprzedaż. Przyjrzyjmy się, co tam ciekawego oferuje nam sprzedający z Minneapolis. Dodam przy okazji, że gość zrealizował zasadniczo moje marzenie co do posiadania kolekcji nonsensownego złomu. Ja zapewne nie spełnię go nigdy, ponieważ urodziłem się za późno.

Kliknij i powiększ

Aut jest 45. Oto lista (gdy już ogłoszenie zniknie):

IH Metro shorty step van
Willys FJ3 step van
Crosley Farm O Road
Lloyd microcars (3 of them)
Nash Metropolitan
48 Crosley roundside pickup
Crosley Wagon
BMW Isseta (almost 4 of them)
BMW 600
Fiat Multipla microbus
Rand westcoaster
Austin A35 4 door
Goggomobil sedan microcar
Goggomobil Dart microcar
Diahatsu 3 wheel micro pickup
Anglia British Ford Wagon rolling chassis
Crosley Hotshot
NSU Prinz microcar (3 of them)
Berkeley 2 cylinder microcar
Subaru 360 Sambar microbus (3 of them)
Subaru 360 Sambar micro pickup (3 of them)
Bianchina Berlina Fantozzi microcar
Bianchina Transformabile microcar (2 of them)
Bianchina Cabriolet microcar
Newmap Rolux Baby microcar
Vespa 400 microcar (6 of them)
Velorex Oscar microcar
MGB GT
Willys FC -150 pickup

Najciekawsze z tej listy? Oto mój top 3, a właściwie 4:

4. International Harvester Metro Van „shorty”

To taki amerykański Fiat Talento, tylko że dużo wcześniejszy. Genialny samochód dostawczy zaprojektowany przez Raymonda Loewy, który na wiele lat wyznaczył trendy jeśli chodzi o wzornictwo aut użytkowych. Zapoczątkował też typowo amerykański rodzaj busa pod nazwą walk-in-van, czyli auto do którego można wejść bez schylania się. Czyli po prostu stosunkowo krótki, ale wysoki. Może nie pasuje do kolekcji mikrosamochodów, ale moim zdaniem IH Metro Van pasuje do każdej kolekcji. Podkreślam, że projekt IH Metro jest jeszcze przedwojenny, a auto nie wygląda starzej niż nowszy o 20 lat Żuk.

3. Crosley Hotshot

Amerykańskie mikrosamochody są bardzo mało znane, a tymczasem firma Crosley miała naprawdę dobry pomysł, tyle że w amerykańskich warunkach nie miał on żadnego sensu. W 1949 r. Crosley znany do tej pory z produkcji małych, praktycznych samochodzików przedstawił prawdziwego sportowego roadstera o nazwie Hotshot. 750 ccm, 4 cylindry i moc aż 27 KM pozwalały mu konkurować w zawodach sportowych i objeżdżać niejedno dużo większe i cięższe auto. Wprawdzie w 1952 r. produkcję zwinięto, ale Crosley Hotshot zdążył zapisać się w pamięci ludzi jako mały, żwawy samochodzik. No i śliczny.

2. Westcoaster Mailster

Trudno w to uwierzyć, ale Amerykanie produkowali własnego tuk-tuka. Nazywał się Westcoaster Mailster i był zamówiony przez centralny (federalny) urząd pocztowy Stanów Zjednoczonych w latach 50. Chodziło o pojazd, którym można było za niewielkie pieniądze obsłużyć stale rozrastające się suburbia. Ładowność pojazdu wynosiła 250 kg, moc niecałe 8 KM, a silnik miał dwa cylindry i pracował w obiegu dwusuwowym. Co ciekawe, ten pojazd wykonywali na zamówienie US Post różni producenci i różnią się one szczegółami. W ofercie kolekcji jest Westcoaster marki Rand, ale były też inne – Cushman i ONAN (to nie żart). Powstało ok. 18 000 sztuk Westcoasterów.

Listonosze ponoć go nienawidzili.

  1. Rolux Baby

Rolux to mikrosamochód francuski. W swojej imponującej kolekcji miał go też Bruce Weiner i auto było na aukcji w RM Sotheby’s. W Roluxie chyba testowano z ilu rzeczy można zrezygnować w aucie. Nie miał klapy bagażnika, drzwi ani dachu. Do napędu służył jednocylindrowy silnik dwusuwowy umieszczony za kierowcą, który przenosił swoją moc na jedno tylne koło za pomocą łańcucha. Silniki dostarczał Fichtel & Sachs i miały pojemność od 100 do 175 ccm. Z takim 175-centymetrowym silnikiem taki Rolux to musiał być istny dzik. Od 1938 do 1952 r. z przerwą na wojnę udało się zmontować ok. 300 sztuk Roluxów.

Co nie zmienia faktu, że najchętniej kupiłbym wszystkie samochody z tej kolekcji, zanim dotarłoby do mnie, że to bez sensu.

 

 

Tagged: Tagi:
  1. Dobra, widzę, że nie wchodzimy tu sobie w preferencje.

    Szarpałbym Bianchinę Transformabile, Sambara i może któregoś z Lloydów.

    Ależ gruba kolekcja. ALEŻ.

  2. To kupmy to wszystko za publiczne pieniądze i pokazujmy gawiedzi za biletami. A Pan Zbigniew będzie wycieczki wodził i opowiadał…….

  3. Bierę wszystko jak leci. Fantastyczna kolekcja. Sprzedam nerkę.

  4. Mad Rob

    Skoro uzyskanie wizy było żenujące to ciekawe jak bardzo żenujące będzie to co Cię spotka po wyjściu z samolotu po drugiej stronie. Ponieważ jesteś z Polski to szykuj dupala bo Federal Gov z chęcią będzie chciał tam zajrzeć… O_o … no joke.

  5. Richard

    Korzystam z Visa Waiver, ale mam Przyjaciół w Polsce, którzy przechodzili przez te żenujące procedury, Słowaccy Romowie mają już lepiej. Porażka.

  6. TaTo – jestem za, zwiedzałbym, że hej! A kolekcja z dożywotnią pensją Złomnika kosztowałaby pewnie ułamek kolejki na Kasprowy ;-P

  7. Panie Złomnik,

    aukcje niestety się szybko kończą ale jakby była jakaś taka internetowa zrzuta na to by Pan kupił sobie taką kolekcję to ja bym w niej wziął udział. Bo ja to nie chciałbym mieć żadnego z tych samochodów, natomiast mógłbym zapłacić by oglądać je w jakimś muzeum albo zapłacić po to by później obejrzeć o nich materiał w internecie, taki fajny, humorystyczny i jeszcze na dodatek po polsku. No wiadomo jaki.

    Pozdrawiam

  8. dr. Kamil

    @Mad Rob Bez przesady z tym trzepaniem dupala na lotnisku w stanach. Fakt, że jak przylatujesz pierwszy raz to stoisz w tłumie „bydła” do kontroli i jest to upierdliwe ale nie dotyczy to tylko Polaków. Sama kontrola to też czysta formalność, dokumenty, jedno pytanie i idziesz dalej.

Leave A Comment?