Film: Daewoo Tico. Z klimatyzacją.

Tak było.

 

Tagged: Tagi:
  1. Wśród wielu gratów którymi jeżdżę od zawszę miałem kiedys Tico w gazie. Kosztowało 750zł nic w nim nie działało, było zgnite i przez pół roku nim jeździłem. Co ciekawe nigdy nie działał na dwóch paliwach, albo chodził na gazie (tylko na gazie) albo na benzynie. Woziłem nim pół roku gruz z remontu i po pół roku sprzedałem za 600zł dalej nie mając przeglądu. Miło wspominam ten wóz był taki japoński.

  2. Tak, to zaślepka na zegar elektroniczny.
    W 1994 roku jechałem jako pasażer takim Tico z Damisu. Pamiętam, że reklamował je Ibisz (Hasło: „Taki mały, a taki (albo „jaki”) wielki!” Byłem zaskoczony przestronnością i dynamiką w trasie. I miał radio Daewoo z wyświetlaczem LCD.
    Tico montowane przez Daewoo-FSO było oczywiście zmodernizowane na Europę, tak jak opisał Złomnik (zderzaki, światła, boczki drzwi, tylna kanapa), ale podczas produkcji w PL przeszło raz drobny lifting (z zewnątrz właściwie niezauważalny, ale w środku poprawiono trochę rzeczy, pojawiło się w opcji trzecie światło stop, spojler na tylnej klapie w opcji – dobry jako uchwyt do bagażnika, etc.).

  3. adrianking1991

    Blacha w Tico Koreańskim była o niebo lepsza niż w Tico z Żerania – choć moje oddawane na złom w tym roku (z 1996) nie miało żadnej dziury na „wylot”, tylko rudawy nalot na dołach drzwi i na podłodze bagaja (może z pod spodu by się znalazło już coś „dziurawego”, ale ostatnie 3 lata auto stało i były intensywnie gnite pod blokiem xD), ale to zasługa kilkukrotnego zabezpieczenia w Rust-Checku, które pewnie stanowiło 1/3 wartości tego pudełeczka. Zaślepka na desce to owszem – miejsce na opcjonalny zegarek. Polskie wersje miewały miast klimy czasem szyby w prądzie z przodu – wtedy te śmieszne drzwi miały taką karykaturalną „narośl” ze sterownikiem do nich, wyglądającą jak samoróbka (zobacz sobie w Google grafika.) Koreaniec miał też inne zegary – z tego co pamiętam licznik przebiegu w Koreańcu był do 99,999, gdzie w europie do 999,999 (jedno miejsce dziesiętne więcej), plus PONOĆ (nie wiem na 100%) zamiast kontrolki świateł awaryjnych (zdublowanej z kontrolkami migaczy tak naprawdę…) miał kontrolkę rezerwy, na której brak, każdy w PL ujadał (też urban legend głosi, że kontrolka „hazlightów” była wymagana homologacją w PL, i dodali ją na Żeraniu zamiast rezerwy, żeby nie modyfikować licznika za bardzo…). Co więcej – poza korozją, utrapieniem tego auta był w PL gaźnik – nawet nie wiedziałem, że Koreaniec miał inny… U mnie przez gaźnik auto skończyło pod krzakiem – nikt nie potrafił tego podciśnieniowego pieroństwa ustawić (dziś kogoś od gaźnika to już nie znajdziesz za ludzkie pieniądze…) – albo był przelewany, albo szarpał, albo na wolnych palił na 2 gary/wypadały zapłony i go zalewało… Cuda ogółem. Aha – nie wiem jak Koreaniec, ale w PLce był katalizator – zapewne po 20-30kkm w większości Ticów pełnił rolę dławicy wydechu, bo nie wierze, że ten wiecznie przelewany i „misfireujący” silnik (przypadłość mojego, była przypadłością wielu – nie wiem nawet po dźwięku, czy Twój nie miał tego samego..) nie zabijał go w tempie ekspresowym… No ale miał dzięki temu normę Euro…

  4. Michał

    Gratulacje dla właściciela tego Tico – bo wersja koreańska to u nas istotnie rzadkość.
    Że w zaślepce na desce jest miejsce na zegarek – to już na Youtube wiele osób napisało. Ale warto dodać, że wersja koreańska miała także inną kierownicę, klapkę wlewu paliwa na kluczyk – inie tylko lepsza tapicerkę, ale różne wzory tapicerki.
    Moja ciocia w Warszawie miała ten sam rocznik i pamiętam, jak ludzie pytali na parkingach, co to za samochód.
    Do ludzi, którzy się z tego samochodu śmieją. Pamiętajcie, że to była alternatywa nie tylko dla Cinquecento, ale także dla malucha, a wtedy różnica była ogromna. Wiem, bo gdy sam z malucha przesiadłem się do Tico w 1996, to byłem zachwycony ;).
    Dodam, że w 1996 Tico kosztowało koło 20 000 zł, a aby mieć gwarancję na blachy, trzeba było zlecić konserwację i stawić się po określonym czasie na mycie podwozia.

  5. benny_pl

    szkoda, ze w jakims nieodtwarzajacym sie formacie 🙁 poprzednie filmy dzialaly prawidlowo.

  6. Jest taka zielona 2CVka w Polsce, w której siedzi silnik z Tico albo z Matiza (nie pamiętam) a do tego klimatyzacja z Poloneza. Tak, klimatyzawane 2CV. Mam gdzieś fotki tego cuda i kontakt do właścicieli jakby Zlomnik chciał.

  7. Kontrolka od pasów była, a zegarek był tam, gdzie gdybasz 🙂 Późniejsze wersje miały niebieskie zegary. Niektóre wersje miały też elektryczne szyby, a i obrotomierz się też czasami trafiał.
    Z perspektywy 14 lat z tym samochodem (od nowości) – cóż, niezły kawałek żelastwa. Był tym, czego ludzie w tamtym czasie potrzebowali.
    W sumie, gdyby nie wujowa blacha, to by dalej jeździł jako domowóz.

  8. To może napiszę to samo co na youtubie, bo kolumna kierownicy Tico mnie zainteresowała- co do tej łamanej kolumny kierownicy (a raczej jej braku)- spotkałem się z opinią że przy bardzo wczesnych egzemplarzach Tico (to znaczy, pewnie chodziło o te produkcji koreańskiej, jak ten testowany w filmie) łamana kolumna kierownicy w sumie była, ale nie działała poprawnie przy mocno skręconych kołach. Podobno ów problem nie występuje w zdecydowanej większości Tico (a przynajmniej jeśli idzie o egzemplarze z Polski). Ile w tym prawdy, nie wiem.

  9. Krzysiek

    Mamy tico w domu 98 czarne blachy
    SX wersja el szyby spoiler zegarek
    Aluminowe felgi 63 tys przebiegu
    W legnicy bylo tico klima skrzynia automat
    Byla jeszcze taka wersja z szerokimi listwami

  10. Znalazłem już kiedyś takie coś: http://www.daciaklub.pl/forum/viewtopic.php?p=1674676

    Dodam że w mojej ocenie mało prawdopodobne jest aby japoński samochód z końca lat 80. (protoplasta Tico) był bez łamanej kolumny kierownicy. Nie patrzono wtedy na bezpieczeństwo tak jak dzisiaj, ale jednak łamana kolumna kierownicy to był chyba w latach 80. standard, przynajmniej w „pierwszym świecie”.

  11. benny_pl

    udalo sie obejzec 🙂 mialem 3 a nie, 4 Tika i strasznie je lubie, 40KM/600kg daje wspolczynnik 0.67 wiec to na prawde fajnie sie zbiera, 160 idzie bez problemu i chce wiecej, choc ja sie juz nie odwazalem na wiecej, niestety hamuje sie znacznie gorzej ze wzgledu na malutkie kola i lekkosc karoserii, polecam zalozyc kola 13 z Matiza chociazby, wtedy przyczepnosc lepsza, tylko przyspieszenie ciut gorsze. gdyby tylko cynkowali Tico to byl by to najlepszy maly samochodzik, a tak najlepsze jest jednak Cinquecento 900.

    Rozebralem takie koreanskie Tico z klimatyzacja i co prawda bardzo sie nie przygladalem, ale zdaje mi sie ze jednak gaznik ma taki sam jak krajowe, przyjze sie jutro dokladniej, a tak wogole to jeszcze szyby elektryczne przednie maja Tika i zegarek elektroniczny (fajny VFD a nie beznadziejne LCD) w tej zaslepce. ja mialem ostatnio krajowego wlasnie z zegarkiem elektrycznymi szybami i centralnym zamkiem, zawsze chcialem miec w automacie.. moze kiedys sie przydazy 🙂 po miescie na pelnej bombie pali 7.5l/100 gazu, spokojnie nie probowalem, na autostradach przy jezdzie 140-160 pali 10l gazu 🙂 przy 90-100 jakies 6l 😉
    uwielbiam ten samochodzic 🙂
    krajowe Tika mialy lamana kolumne kierownicza 🙂
    PS. koneseruje Tico ktore ma 33tys przebiegu i niema rdzy 🙂 oraz mam mnustwo czesci z rozebranych 2 sztuk 🙂 rozebranie Tika na zaprzyjaznionym zlomie zajmuje mi 2 godziny 😉 (wyjecie bezuszkodzen calego zespolu napedowego z zawieszeniem itd)

  12. Marek Jarosz

    Trzeba obejrzeć jakieś zeszrotowane Tico z rozwalonym przodem, wszystko się wyjaśni 🙂

  13. Tico tylko do 1995 mialo sztywna kolumne. Rozkladalem swoje dwa i oba mialy po dwa kardanki na kolumnie. 😉

  14. Do dziś pamiętam wiele cytatów z komiksów Henryka Chmielewskiego, np. taki – to chyba z części o umuzykalnianiu Tytusa – obraz z dyskoteki, jeden łepek (może to był Romek) przyszedł na zakamuflowanych szczudłach, żeby wyglądać okazalej – a jakaś dziewczyna mówi do niego – jesteś taki wyrośnięty, a twarz masz pacholęcia 🙂

  15. Innym przykładem samochodu, w którym tylna oś jest na wysokości otwarcia klapy bagażnika jest Peugeot 207.

  16. Jakoś w drugiej połowie lat 90tych moja ówczesna lala posiadała takie cudo z salonu na wypasie – z centralnym, elektrycznymi szybami i spojlerem z tyłu, który jeszcze bardziej upodabniał go do wózka sklepowego (spojler – rączka do pchania). Mimo niemałego wzrostu wspominam go fajnie. Faktycznie spalanie było na poziomie 3 litrów z groszami, co sprawiło że naszym ulubionym zajęciem było robienie setkilometrówych tras, bezsensownie włócząc się po kraju. Mniej więcej po pięciu latach zaczął gnić.

  17. Wariator Wentylatora

    Używałem kilkanaście lat temu Tico w charakterze skutera.
    Do jednoosobowego użytku był naprawdę funkcjonalny.
    W tym samym czasie mój brat posiadał neonowo kanarkową Pandę I po swapie z 750 na 1100 z Una.
    Zdarzało nam ścigać nimi równolegle i wyrywna Panda polegała dopiero powyżej setki gdyż miała ori skrzynię tylko 4 biegową.
    Mile wspominam oba auta udowadniające jak niewiele potrzebuje się do szczęścia jak masz wy… na trendy i zdanie „znawców” .
    W garażu zawsze mam jakiś prosty skuteczny pojazd na wypadek apokalipsy 😉

  18. Moja ciotka miała 2 sztuki Tico. Pierwszą kupiła w firmie Ticar. Miała nawet możliwość kupienia rzekomo pierwszej sztuki sprowadzonej do Polski, powystawowej ale zniechęcił ją biały kolor. Kupiła Tico sprowadzane z Korei w nietypowym niebieskim kolorze nazwanym „peacock blue”. Aby wybrać kolor przedstawiciel firmy Ticar zalecił wyprawę do portu w Gdyni celem obejrzenia świeżo importowanych egzemplarzy. No to całą rodziną pojechaliśmy do portu na skład celny. Za flaszkę mój tata załatwił, że weszliśmy na plac. Stały tam nowe Tico z dokumentami i 1 kompletem kluczyków w schowku i drugimi kluczykami w stacyjce. Pan dozorca wmówił, że jak chcemy to możemy się nawet przejechać… Na placu tym stało też 5 czy 6 sztuk żółtych Kamazów a na placu obok Fordy Escorty. Niebieskie Tico mojej cioci szybko skończyło u niej karierę ponieważ dachowało z winy innego kierowcy. Remont trwał bardzo długo z braku części blacharskich i szyb więc ciocia odebrała ubezpieczenie i… kupiła zielone Tico już składane w FSO (jedno z pierwszych w sumie z rocznika 1996). Zielone służyło już dzielnie do 2003 roku gdy zostało sprzedane za 10.000 zł. Było to dość dawno ale zawsze w Tico odczuwałem względnie małą szerokość nadwozia. W sumie jako następca 126p to i tak był bardzo niezły wóz.

  19. adrianking1991

    Szczerze mówiąc, odbierałem to autko jako i tak zadziwiająco „cywilizowane” jak na swój gabaryt i ogólny nazwijmy to „profil konstrukcji”, tj. coś, co z założenia było kei-karem, takim autem „na pół poważnie”. Osobiście na wielki plus w porównaniu do nawet dużo nowszego Seicento – super pracujący (jak na takie autko..) układ kierowniczy, dość precyzyjny, gokartowy i (jak nie miało się niczego zatartego etc..) naprawdę lekko to pracowało – obracać fajerę jedną ręką na postoju – bez problemu. (dużo robiły tutaj cieniutkie kółeczka..), gdzie w Seicento nie dość że miałem wrażenie że w drogę trafiam dosyć przypadkowo, to parkowanie było komfortem porównywalnym do prowadzenia czołgu – ciężko toto chodziło, niewygodna fajera…. Normalny rozstaw pedałów – to naprawdę ważne… W Seicento/CC mogłem jedną nogą obróconą skośnie wciskać 3 „na raz”… Fajnie chodząca skrzynia biegów – nigdy mi tam nie haczyły biegi, nie miałem zgrzytów, czy nieprecyzyjnej pracy wybieraka, czego nie mogę powiedzieć o „konkurencie” w postaci Seja, czy nawet mojego aktualnego Bravo II z Fiatowską skrzynią, gdzie wsteczny wchodzi „jak chce” i „Panie, ten typ tak ma, skrzynia rozebrana, nówka sztuka była!”…. Silniczek w sumie też fajny – poza tym co pisałem wyżej, gaźnik porażka – w Matizie ten motorek robił znacznie lepszą „robotę” pod kątem kultury pracy szeroko pojętej, po prostu… no mogli dać ten wtrysk no, zamiast tego cudaka z podciśnieniami….. Choć z drugiej strony, widuję kupę matizów które ewidentnie palą już tony oleju, walą chmurą niebieskiego, a Tico… nie widziałem nigdy – może tam było już gorzej z jakością, nie wiem… Nie wiem jak w waszych, ale ja miałem mimo generalnego „remontu” bardzo marne hamulce – w zasadzie zablokować w tym koła, to był wyczyn, pedał mimo odpowietrzania zawsze był gumowy, hamulce po prostu słabiuteńkie – tutaj konkurencja Fiata była znacznie lepsza…

  20. pięknie, pięknie…… tylko ten trzygarowy silnik…… technicznie pomysł równie genialny jak pivo bezalkoholowe 😉

  21. kierowca bombowca

    Mnóstwo aut ma zamki klapy bagażnika umieszczone nawet przed tylną osią… Skoda Octavia, Civic IX i pewnie wiele innych przychodzi na myśl.

  22. Aremberg

    A tak z innej beczki; nie zanosi się czasem na kolejną edycję Pytań i Odpowiedzi?

  23. Michał

    adrianking1991. Słabe tylne hamulce w Tico to na ogół skutek niechlujstwa mechaników albo ogólnie nie rozpracowania, co jest z nimi nie tak. Sam tego doświadczyłem, gdy krewniacy „Cytryna i Gumiaka” stwierdzili, że tak musi być, bo to Tico.
    Tymczasem po ponownym założeniu bębnów (np. po wymianie szczęk) trzeba po prostu ręcznie i bardzo starannie wyregulować luz między bębnami i szczękami hamulcowymi, bo gdy się tego nie zrobi – samoregulatory nie zadziałają i hamulce z tyłu będą wiecznie za słabe.
    Trochę dziwią mnie negatywne uwagi o gaźniku – sam miałem Tico z 1996, sprzedane dopiero parę miesięcy temu – i gaźnik nigdy nie sprawiał problemów

  24. adrianking1991

    Bardzo możliwe, że u mnie to samo było powodem słabiutkich hamulców – czasem na jakiś czas, pomagało rozpędzenie się do tyłu i bardzo mocne kopnięcie w hamulec – wtedy, po takiej „wymuszonej pracy” samoregulatorów na bębnach, hamulce na chwilę wracały przyzwoite, ale chwile potem znowu pedał skapcaniały, biorący od samego dołu…
    Problem miałem z tym autkiem w kwestii ogólnie „Gumiako-Cytrynowej”, bo nikt nie chciał w tym dłubać (a sam nie mam gdzie…) i musiałem prosić się tych „majstrów” żeby coś od wielkiej łaski zobaczyli/naprawili… Jak raz postanowiłem doprowadzić hamulce do porządku, ze względu na brak znaczącej ówcześnie korozji, to chciałem wymienić WSZYSTKO – nawet serwo z pompą kupiłem używane z gwarancją, bo było podejrzenie że pompa leje między sekcjami i temu słabo hamuje (a cały komplet hamulców kosztował grosze….), – kupę warsztatów powiedziało że „oni tego nie będą naprawiać”, część po przyjeździe stwierdziła „on tak hamuję, to normalne że kół nie blokuje, to ma słabe hamulce z fabryki”, dopiero jedni się podjęli – ale i tak popelina, bo zacisków mi nie zregenerował (niby dobre – taaa, już widzę tą „dobroć” w nastoletnim aucie, w którym ani razu zacisk nie był robiony…), a tarcz nie wymienił, bo niby ona jest za piastą „za dużo roboty, panie, one lekki rant dopiero mają!”… I teraz od posiadaczy Seicent, i innych tanich starych samochodzików o mikro-wartości słyszę podobne rzeczy – że ciężko znaleźć w moich rejonach mechanika, który wgl. ZAJRZY, a co dopiero nie zrobi popeliny – heh.

  25. Smutny fan

    Fajne te filmy. Oglądam i szanuję. Miło by jednak było poczytać coś, zostają komentarze …

  26. Michał

    adrianking1991. To teraz już jestem w zasadzie pewien, że tym „mistrzom młotka i przecinaka” po prostu się nie chciało, a wersja gorsza – nie wiedzieli, co zrobić. Ogólnie Tico – mimo, że to prosty samochód – wymaga pewnej kultury technicznej.
    Takie same mity o tym, że „ten typ tak ma”, dotyczą między innymi hamulca ręcznego w Tico oraz łożysk tylnych kół, które niby trzeba „co chwilę wymieniać”.
    Ja po doświadczeniach z takimi partaczami hamulce w Tico i w innych swoich samochodach robię sam.

  27. Lancia ECV

    Pamiętam jak dzisiaj odbiór przez dziadka nowiutkiego, zielonego Tico z salonu na Towarowej. Nastąpiła przesiadka z Trabanta 1.1. Niby cztery furtki, ale bagażnik zdecydowanie mniejszy i komfort podróży raczej też gorszy (choć w Trabancie pozycja za kierownica również była nie dla normalnego człowieka). To co dziadek zawsze podkreślał to ogromna oszczędność na paliwie – trabant palił dokładnie tyle co ówczesny Polonez (i przez lata nic z tym nie udało się zrobić). Tico było użytkowane, praktycznie bez żadnych problemów przez prawie 20 lat. Totalnie przegniłe (choć w 100% sprawne) odjechało do nowego właściciela 2 lata temu. Dziadka tez już nie ma.

  28. El77777

    W tico koreańskim z tego co widać nie ma bocznych kierunków

  29. Było espero, było Tico, teraz polecam moją Leganzę którą chętnie użyczę do testu (Warszawa Sadyba). Zdecydowanie jest to już grzybo-graciarski wóz a do tego zadbany 🙂

  30. Pamiętam jak mój ojciec miał tico i stłuczkę… samochód złożył się jak harmonijka mimo, że prędkość była niewielka. A filmik – świetny! Uwielbiam takie samochodowe ciekawostki

  31. A czy pan Łomnik nie pokusiłby się o test takiego cudaka pod nazwą Łada Oka? Wiekowo podobne do cc czy tico, segment też ten sam, pod maską dwugar, no radziecka wariacja.

  32. Z prawnymi wyjątkami w Polsce, to słyszałem legendę, że gdzieś na początku lat 2000, kiedy wysokość OC liczyło się względem pojemności silnika (powyżej 2 litrów była inna taryfa). Miał istnieć paragraf który klasyfikował auto do kategorii poniżej 2000 cm3, pod warunkiem, że był to samochód FSO Warszawa, bo miała ona silnik o pojemności 2120 cm3, taki jak w żuku.

  33. Michał Schulz

    Dybuk. To nie jest legenda – dla samochodów Warszawa stawka za OC była dla pojemności silnika niższej, niż rzeczywista.

Leave A Comment?