Krótka wrzuta: zabytkowe ciężarówki w drodze na zlot zabytkowych ciężarówek

Czytelnik Jakub, chyba kierowca zawodowy, przysłał mi dziś kilka ciekawych zdjęć. Chyba w Niemczech odbywa się jakiś zlot zabytkowych ciężarówek, bo nagle przyautostradowy parking, na który zjechał autor zdjęć, zamienił się w kapsułę czasu, jak z końca lat 70. Już dawno ustaliliśmy, że nieszczególnie wzruszają mnie zabytkowe Ferrari (choć na Villa’d Este bardzo mi się podobało), natomiast na widok zabytkowych ciężarówek zaczynam postękiwać z zachwytu. Nie znam się na nich aż tak bardzo jak twórca strony 40ton.net, ale co nieco tam rozpoznaję. Przypatrzmy się więc cackom, które jechały sobie na tegoroczny zlot o nieustalonej lokalizacji.

Volvo N12. N oznacza „Nose” czyli – no dobra, nie będę obrażał inteligencji czytelników, 12 to pojemność skokowa. Wóz wyjątkowo trwały, niezniszczalny, popularny w Australii, Stanach i Brazylii. Na Europę trochę za długi i ze zbyt małą kabiną. Lata 80.

Zdjęcie bardzo słabe jakościowo, ale zwracam uwagę na ciężarówkę po prawej stronie.

To wspaniały Bussing BS16. Bussing to w ogóle firma, o której wypadałoby napisać książkę. Pewnie już parę powstało. Bussing produkował ciężarówki od początku XX w. Prawdopodobnie pierwsza nowa ciężarówka kupiona na ziemiach polskich była właśnie marki Bussing. Tu widzimy BS16, ciężarówkę z lat 60., z silnikiem podpodłogowym. Nie w kabinie, jak to się normalnie robi, a pod jej podłogą, pośrodku ramy, lekko po prawej stronie. Dzięki temu kierowca miał więcej miejsca, w kabinie było ciszej i ogólnie same zalety. Wysokie koszty produkcji wykończyły Bussinga i przejął go MAN. Przez jakiś czas wypuszczano nawet ciężarówki pod marką MAN-Bussing, a potem został sam MAN ale z logo Bussinga w postaci lwa. TU CZYTAJCIE WIĘCEJ.

Skoro już przy Bussingach jesteśmy…

…to ten odrestaurowany meblowóz Bussing BS12 firmy Gunter de Vries jest gwiazdą niemieckich zlotów aut dostawczych i ciężarowych. W internecie jest milion jego zdjęć, typy jeżdżą nim na wszystko i się lansują. Po drodze chętnie oczywiście zabiorą parę mebli. Piękna zabudowa integralna, dziś już nikt tak nie robi. #kurłakiedyśtobyło

MANY, MANY no i to Volvo F10 z INTERCOOLEREM. Tak to można.

Teraz coś dla miłośników włoszczyzny:

Ten po lewej to Iveco TurboStar z 1984 r. Krótko i na temat: 18-litrowe V8 turbo o mocy 420 KM. Dziękuję dowidzenia.

Firma Henschel & Sohn wytwarzała maszyny parowe od 1816 r. Potem przerzuciła się na lokomotywy i ciężarówki…

…które z sukcesami produkowano aż do lat 60. ubiegłego wieku. Ostatnim własnym produktem Henschela była wspaniała seria F (na fot. – F161), która jednak przegrywała z konkurencją z powodu wysokiej ceny i znacznych kosztów produkcji. Tę ciężarówkę w postaci widocznej na zdjęciu robiono tylko przez niecałe dwa lata (1967-1969), potem połączono się z Hanomagiem, który dodał do niej tylko własne logo i tak powstał Hanomag-Henschel, wchłonięty później przez Mercedesa. A można było zostać przy maszynach parowych, może dziś byliby potentatami.

No i to tyle ciężarowego złomu na dziś.

Macie już Kubę – wyspę gratów?

 

  1. Te busingi, ktore znam mialy silnik pod podloga, ale zabudowy (powiedzmy, ze w miejscu w ktorym normalnie jest zbiornik paliwa) a nie kabiny, jak piszesz.

  2. Piotr_waw

    A widziałeś Złomniku taki fajny, seledynowy z Hiszpanii przy tylnym wejściu do Sadyby Best?

  3. Te busingi ktore znam maja silnik pod podloga, ale nie tak jak napisales kabiny tylko zabudowy, powiedzmy tam gdzie normalnie jest zbiornik paliwa

  4. Bussing, jak sama nazwa sugeruje, produkował też autobusy. O ile nie specjalnie interesuję się ciężarówkami (bardziej autobusami), to Volvo F10 z tymi podwójnymi reflektorami i żółtymi selektywnymi halogenami uznaję po prostu za piękne 🙂 Zaś Iveco TurboStar kojarzy mi się stylistycznie z czechosłowackim Liazem 100/200/300 – niby Liaz jest starszy, ale jakoś ciężko posądzać włoskich stylistów o inspirację czechosłowacką stylistyką 😉

  5. Michał

    „Włoszczyzna” to nie TurboStar, ale po prostu Turbo w wersji Special. Moc 380ps.

  6. Borze Tucholski jak ja za to cenię Złomnika, że nawet jak powie, że się nie zna na tym i w ogóle to inni są ode mnie lepsi to i tak nigdzie nie strzeli żadnej gafy. Nowymi ciężarówkami mam okazję czasem jeździć na fotelu pasażera i to jest całkiem fajne, ale stylistycznie już żadna z nich nie jest interesująca. Za to jak patrzę na takie Bussingi, a nawet lata 80’te, Volvo czy Scanie 3 serii to aż mam ochotę sobie je postawić w ogródku.

  7. Na zdjęciu jest Iveco Turbo, a nie Turbostar – to nie to samo. Volvo N12 jest z tej samej rodziny co prezentowane niżej Volvo F10 (wliczając w to F12 i F16).

  8. Zabudowy integralne bardzo czesto widać w Anglii. Ale Anglia to ciezarowy odszczepieniec.

  9. Dzięki ale strzeliłem gafę, bo okazuje się że to Iveco to Turbo Star bez Star, czyli Turbo.

  10. @Grzesiek – dzięki za link. Auto piękne, doprowadzone niemal do perfekcji.

  11. piotruśpan

    Jak widać w tym skromnym lecz klimatycznym artykule przełom lat 80 i 90 był szczególny nie tylko w dziedzinie rozwoju technologii samochodów osobowych lecz także ciężarowych. Czasy, w których napis „INTERCOOLER” wzbudzał zazdrość i jednocześnie wyrazy uznania nigdy już nie wrócą. Nie wspominając już, o magicznym wręcz dzisiaj połączeniu słów TURBO INTERCOOLER … Coś co dziś jest czymś oczywistym wtedy takie nie było. Drogi były wręcz zalane starymi słabymi sprzętami, które były karykaturami dzisiejszego transportu.
    Mówię o samochodach które stały się wyznacznikami jak ma wyglądać jakość transportu…Volvo F12, Iveco TurboStar, Man F2000 czy Scania serii 3 143M V8 500…te auta na ówczesne czasy były statkami kosmicznymi transportu, to są samochody które wyznaczyły standardy obowiązujące dziś. Sprzęty legendy…niezniszczalne maszyny bez kompleksów i wstydu w czasach obecnych a wiekszość z nich ma ponad 30 lat…

Leave A Comment?