1. KIEROWCA

    Chyba jeden z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych wozów z GTA 3. Z kolegami nazywaliśmy go Lublinem 🙂

  2. damianyk

    A co to za lampka zaklejona taśmą po lewej stronie tablicy?

  3. @KIEROWCA – GTA3 a tfu !! Co za podly wytwor zgnilego kapitalizmu! Kiedys mlodziez grala w kapsle i robila zabki kamieniami na jeziorze a teraz co??!! Gier komputerowych o gangsterach i murzynach amerykanskich sie zachcialo!!

  4. Pradawny Elektryk z Kosmicznej Pustki

    @C W GTA3 zdaje się, że protagonista i antagoniści nie byli Afroamerykanami. W sumie oprócz 8-Balla nie przypominam sobie nikogo czarnoskórego…

  5. Z tym oświetleniem wnętrza to standard w samochodach z USA.
    Kiedyś rozebrałem pół Forda Windstara żeby naprawić nieustannie świecące się lampki wewnątrz nim znalazłem tą funkcję.

  6. KIEROWCA

    @ C – na pocieszenie dodam, że wszystkie gry były od Ruskich, zdaje się nawet z podpisami Cyrylicą 😉 Od GTA [z wyjątkiem Vice City] zawsze bardziej ceniłem pierwszą Mafię. Była po prostu bardziej realistyczna. W samochodach włączały się migacze, schodziło powietrze z opon, były mandaty za przekroczenie prędkości, pościgi z kolczatką. Mało tego, mogliśmy głównym bohaterem otworzyć sobie tylne kurołapowe drzwi w Fordzie z lat 30. W GTA wszystko jest jakieś takie plastikowe, sztuczne, pojazdy prowadzą się jak duże klocki a ludzie wyglądają jak manekiny, gra posiada mniej detali.
    No ale to było 15 lat temu, w technikum. Odkąd poszedłem do pracy właściwie nie mam czasu na granie, raz na kilka miesięcy odpalę sobie jakiegoś Kingpina czy Return to Castle Wolfenstein. Wiem, że wyszły nowe Mafie, jakieś tam Call of Duty, pojawiła się dystrybucja cyfrowa ale ja jestem poza tym. Mam swojego laptopa z początku dekady do przeglądania internetu i to mi wystarczy. Z grania [chyba] się wyrasta.

  7. Kurrde znów to samo!
    Ja rozumiem że trzeba sobie troszku oglądalność robić na blogu „złomnika” czytanego. Proszę jednak czytelników nie karmić zawodem przy co raz to kolejnym wejściu tu (znów) ziom.

    Piąteczka.

  8. łoboże

    A jak takie Astro wypada w porównaniu do T4?

  9. Diesel Power

    To jest auto tylko dla fanów amerykańskiej motoryzacji i to jeszcze maniaków vanów. Generalnie auto fajne, ale słabe w prowadzeniu, ciężkie i trochę toporne. Może dużo zależy od egzemplarza, ten którym jeździłem nie był w zbyt dobrym stanie, a było to parę lat temu, więc części do serwisowania go było nawet nie jak na lekarstwo, bo nie było w ogóle w Polsce.

    Swoją drogą, zawsze mnie ciekawiło jak właściciele takich nietypowych aut sobie radzili z serwisem jeszcze w czasach, gdy internet był w mało popularny (niby była już neostrada, ale i tak mało kto miał), sklepy z częściami do amerykańskich aut były jeszcze w powijakach, wszystko na zamówienie i czekanie pół roku, aż coś się znajdzie, może jak ktoś miał rodzinę w stanach lub innych krajach, gdzie było tego więcej i przesyłali sobie paczki?

    Co do włączania oświetlenia wnętrza, to standardem w amerykańcach jest właśnie włączanie przez pokrętło regulacji podświetlenia, zwykle podświetlenie jest na maksa jeden skok pokrętła po płynnej regulacji i drugi to skok to włączenie oświetlenia. Polecam zdecydowanie zmienić żarówki na LEDy, wtedy oświetlenie jest dużo wydajniejsze w środku, tylko nie najtańsze, a jakieś mocniejsze najlepiej z diodami COB. Chyba, że ktoś woli stary styl.

  10. Czy tylko ja myślę, że te klamki z Chevroleta Astro były też w Pontiacu Trans Sporcie?

  11. dono

    @Diesel Power

    Jak byłem młody w latach ’90, to ojciec miał amerykana i nie tylko on. Był szał na vany Voyager i klony, Cherokee, vany Pontiac i osobowe. Dużo Cadillaca jeździło. Ojciec miał Camaro ’89r. Latało tego dużo. Potem wymarło. Tak bez powodu i zapowiedzi. Części były. Dużo firm istniało, które sprowadzały. Za komuny było ciężej, chociaż ojciec miał Chevroleta Vega. Nie pamiętam go, ale ostały się po nim jakieś dokumenty i książki. To musiało być jak byłem gówniakiem, czyli wczesne ’80.

Leave A Comment?