3 powody, dla których nie kupię tej cudownej Toyoty Cressidy

Najpierw sprawy porządkowe:

Wszystkie opłacone zamówienia książki „Kuba – wyspa gratów” są wysłane.

Książka jest znowu dostępna w sklepie.

Pytania, problemy: zlomnik@zlomnik.pl

DO WPISU

Oglądam ogłoszenia nałogowo. Jestem z pewnością uzależniony od ogłoszeń. Staram się ich nie oglądać, udaję że robię coś pożytecznego, a tu w drugim oknie OLX z samochodami do 1955 r., a w trzecim siodełka Brooksa. I motorowery. O, a może teraz zobaczmy co tam nowego w japońszczyźnie z lat 80., mojej ukochanej. No i przychodzi taki dzień, że w tej japońszczyźnie – gdzie rzadko kiedy pojawia się coś ciekawego – wypływa jakaś perełka, jakieś chcęto lewel 9000. Wtedy na szczęście mam już opanowaną procedurę. Wtedy nie rzucam się kupować biletów na pociążek i nie jadę na drugi koniec Polski po jakiegoś gruza. Biorę kartkę i szczegółowo wypisuję, dlaczego nie powinienem kupować tego wozu.

W tym przypadku mamy do czynienia z Toyotą Cressidą kombi z 1984 r. Pod maską benzynowy silnik 21R, trochę użytkowy, ale niezniszczalny. Wspaniale kanciaste kształty, wspaniałe beżowe wnętrze. Lepiej być nie może. To mój ulubiony typ samochodu. Nic mnie tak nie rusza jak ta japońszczyzna z liniami wyciosanymi kataną. Cena też tak jakby z tych akceptowalnych. W końcu podobno na „Kubie – wyspie gratów” zarobiłem grube miliony.

No to już, bierzemy i piszemy:

  • dziwny lakier. O co chodzi? Gość musiał być prawdziwym świrem, jeśli swoją 5-letnią Cressidę pomalował na kolor miedziany. Wyobrażacie sobie to dziś, że ktoś maluje swojego Avensisa kombi z 2013 r. w połowie na taki kolor, razem z felgami? Może to jak u Seala, but we’re never gonna survive unless we get a little crazy? Gdyby jej nie pomalował, to może by cała zardzewiała, a ta farba ma jakieś specjalne własności antykorozyjne? Trudno powiedzieć. Ale trudno też znaleźć kolor, który byłby dla mnie trudniejszy do zaakceptowania. Jest ohydny. OHYDNY. Musiałbym go zmyć. Albo ją przemalować znowu na biało.

  • inne felgi z przodu niż z tyłu. Niby to nie problem, ale moje OCD płacze. Nie może tak być. Ale gdzie się kupuje oryginalne felgi do Cressidy? Udaję, że nie wiem, chociaż wiem. Poza tym można przełożyć przednią lewą na tylną prawą i na odwrót i wtedy nic nie będzie zakłócało bocznej linii auta, a te felgi są w tym samym rozmiarze i nikt się nie kapnie. Ale te felgi też są miedziane. Mocny drugi punkt na minus.

  • inny fotel kierowcy niż pasażera. No już serio nie wiem dlaczego. Za każdym razem otwierając drzwi miałbym takie poczucie, że coś jest nie tak. Wydaje mi się, że fotel pasażera jest oryginalny, a kierowcy to jakaś dokładka. Ciekawe, co stało się z oryginalnym. Może właściciel zaczął go lakierować na miedziano i coś nie wyszło. W każdym razie taka modyfikacja dla mnie odpada.

No dobra, to Cressidę sobie wytłumaczyłem i można iść dalej ze swoim życiem, nie wywalając resztek oszczędności na kolejnego zbytecznego złoma. Zostało tylko jakieś 1800 gruzów na Otomoto i OLX do przejrzenia. A, no i ten Brooks…

Zdjęcia: klasykagatunku.pl

Tagged: Tagi:
  1. slababateria

    Widziałem ją na żywo na Motoclassic Wrocław, jest strasznie dziwnie zrobiona. Tak samo zderzaki wyglądają na czymś malowane, mają fakturę która nie może być fabryczna. Ktoś zniszczył fajne auto.

  2. lookaty

    Książka doszła, niestety PP sie postarala i uszkodzila zaginajac rogi z jednej strony 🙁

  3. ale ten kolor jest bardzo ładny! jeśli już, to biały będzie brzydki, bo szybko się ubrudzi

  4. No, bo to jest ta po renowacji 😉 Fotel wytłumaczyć najłatwiej – oryginalny się przedarł więc wstawili taki jaki był dostępny. A reszta to już inwencja właściciela 🙂

  5. Andrzej

    Brooksy to bardzo dobre siodełka. Szczególnie lubię model B33. Szanuję wybór marki i pozdrawiam.

  6. Jasieniek

    Jak to dobrze że jestem biedny i nie muszę walczyć z takimi zapędami tylko mogę sobie spokojnie oglądać takie kąski bez napinki

  7. Pradawny Elektryk z Kosmicznej Pustki

    Ej, fajny ten miedziany kolor. To jest trochę jak coś, co jest obrzydliwe, ale ta obrzydliwość nas przyciąga, aż ją akceptujemy, a potem kochamy i uważamy za piękną.
    Na przykład czerwono-brązowe wnętrza, jak z ery malaise w USA. Zapakowane do Volvo 960. Razem z czerwoną wykładziną, podsufitką (taki Eiffel65 w wersji RED. Ajfelskij17 może…). Połączone ze srebrną budą poprawianą srebrnym Hammerite z puszki (czy coś w ten deseń). Obrzydliwe, prawda? Po tygodniu wspominania jakie to jest brzydkie kupiłem bilety na PKP i pojechałem po auto. Teraz jak nim nie jeżdżę, to schodzę do garażu i siadam sobie za kółkiem by pooglądać czerwone osłony słupków wychodzące z czarno-czerwonej deski i łączące czerwoną wykładzinę z czerwonym dachem.

    Przy okazji, jak w ogóle wyglądają ceny Cressidy? 14k PLN to dużo jak za ten model, czy dużo jak na Polskę, ale mało jak na Zachód?

  8. Ten kolor jest przezajebisty i przezajebiście pasuje do tej fury. Jakby była biała, to bym się zrzygał na sam widok 🙂

  9. RustyDan

    To jest ta wzmacniana. Kupuj, taniej nie będzie.

  10. Marek Jarosz

    A to malowanie nie ma tak trochę przypominać tych drewnianych paneli na amerykańskich kanciastych kombiakach?

  11. zdesperowanykierowca

    czuję świerzb w palcach bo to kombi i ma środek jak kawa z mlekiem…

  12. benny_pl

    mi tam sie to malowanie bardzo podoba, jak bym umial to sam bym sobie tak pomalowal Astre kombi 🙂
    a czerwone wnetrza sa najcudowniejsze na swiecie! koniecznie takie miziaste dlugowlose, uwielbiam!
    a bialy kolor budy ma tylko jedna zalete – nie potrzeba klimy bo i tak jest chlodno nawet w srodku lata, innych zalet niema, jest paskudny, wciaz sa zacieki i brud i rdze widac odrazu, a do tego jest tyle odcieni bialego ze to chyba najgorszy kolor zeby utrafic farbe na zaprawki

  13. benny_pl

    ps. ma ktos moze silnik Citroen/Peugeot XU 2.0 8v benzynowy w dobrym stanie?? bo do Evasiona mi trzeba

  14. Nie ma pytań, nie ma problemów, książka przyszedła.

  15. @Pradawny Elektryk… Tą Cressidę widziałem bodaj kilka minut po dodaniu ogłoszenia i stwierdziłem, że dla mnie odpada ze względu na brak klimy, inny fotel i inne felgi.
    Ale do rzeczy: śledzę stare Toyoty na bieżąco – w Niemczech za takie pieniądze można dostać podobny egzemplarz, ale z kompletnymi fotelami i felgami z jednego worka. Czyli zapewne ktoś kupił te 2 – 3 tys. taniej i teraz sprzedaje. Cena nie jest zła, ale zwłaszcza za ten fotel powinna być odrobinę niższa. Fotele do Cressidy to nie są rzeczy zalegające na szrotach czy Ebayu 😉

  16. Lepiej miedziany niż najbardziej beznadziejny i nijaki kolor świata (srebrny).

  17. W odpowiedzi na pytanie o cenę – śledzę rynek starych Toyot od kilku lat. Podobne Cressidy kosztują mniej więcej tyle w Niemczech (bo w Polsce Cressida to biały kruk), ale w stanie nieco lepszym, tj.: z kompletem foteli czy felg i automatem, albo klimą. Wersje kombi są bardzo rzadkie. Zapewne ktoś z Klasyki kupił ją ok. 3 tys. taniej (w normalnej cenie) i wystawia tutaj. Jakby miała mocniejszą jednostkę + klimę to dałbym nawet nieco więcej, ale niestety…

  18. Zostałem zbanowany czy jak? :)

    W odpowiedzi na pytanie o cenę – śledzę rynek starych Toyot od kilku lat. Podobne Cressidy kosztują mniej więcej tyle w Niemczech (bo w Polsce Cressida to biały kruk), ale w stanie nieco lepszym, tj.: z kompletem foteli czy felg i automatem, albo klimą. Wersje kombi są bardzo rzadkie. Zapewne ktoś z Klasyki kupił ją ok. 3 tys. taniej (w normalnej cenie) i wystawia tutaj. Jakby miała mocniejszą jednostkę + klimę to dałbym nawet nieco więcej, ale niestety…

  19. fisher78

    Na tej zasadzie nigdy nie kupisz żadnego samochodu który jest cokolwiek wart. Nawet szukając fur po 10-15 tyś Euro człowiek natyka się na kwiatki typu konieczność podmalowania tu i ówdzie tudzież fotel nie od tego co trzeba. Sęk w tym, żeby wiedzieć gdzie i do kogo uderzyć aby Ci dobrze to pomalował/uszył/odtworzył/sprzedał. Dokładnie tak jak masz z tymi felgami – wiesz gdzie to znaleźć więc wyprowadzisz temat na prostą. A klasyka gie to raczej słaby pomysł na kupowanie czegokolwiek – chyba że chcesz niemiecki drechowóz robiący za klasyka w cenie razy dziesięć.

  20. jrk3000

    Rozsądnie, też tak walczę ze sobą, nawet czasem żeby dodatkowo się zniechęcić nawet zadzwonię i pytam o korozje, teraz próbuję wybić sobie peugota 305 break 1,5d 82r., a z drugiej strony myślę o r11 1,6d 86r. sąsiada.

  21. KIEROWCA

    Zmieniony fotel to absolutnie żaden problem (o ile nie jest się ortodoksyjnym fanatykiem oryginalności). 🙂
    Ja np. mam w Polonezie z tapicerką jodełka brązowe skajowe kanapy od kanta wstawione zamiast oryginalnych taboretów. Bardzo sobie chwalę, są o niebo wygodniejsze, nawet nie próbowałem szukać oryginałów ani wozić ich do tapicera.
    Mam pokrowce to i nikt się nigdy nie pytał czy fotele zmieniane. W ogóle pokrowce to podstawa i nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy ich nie zakładają a później powycierana i poplamiona tapicerka.
    W każdym ze swoich samochodów miałem pokrowce, z przodu na fotelach dodatkowo poduszki pod tyłek a z tyłu koc na całą szerokość kanapy. Koc i poduszki przydają się też latem – można na szybko zorganizować piknik w plenerze.

  22. Michał Schulz

    Kierowca – a ja rozumiem Zlomnika. Zmieniony fotel to może nie być problem z Polonezie – bo jakieś fotele do niego można znaleźć. A znajdź fotel do tej Toyoty?
    Kolejna sprawa – urok wnętrza tego samochodu to w dużej mierze właśnie kolory i tapicerka. Do tego ten fotel ma zupełnie inny kształt.
    A pokrowce? Współczesne pokrowce mają na ogół paskudną kolorystykę, zupełnie nie pasującą do takiego samochodu, musiałbyś je uszyć na zamówienie i jeszcze znaleźć materiały o właściwe fakturze i kolorze. Zresztą pokrowiec nie zamaskuje kształtu nieoryginalnego fotela.

  23. Snuffmajster

    Jeździłbym 😀 Ale mnie nie stać bo ratuję Carine E z 92 🙁

  24. Znajdź fotel do toyoty, a fotel nie taki, takich foteli nie ma… No gość nie miał, a stary pewnie połamany, wypruty i podarty bo poprzedni wlasciciel ważył 140kg to jak tylko miał okazję to wymienił na taki jaki dostał, byle żeby pasował bez przeróbek.

  25. KIEROWCA

    Michał Schulz – hehe no rzeczywiście ja nie miałem takiego problemu – wymieniłem od razu dwa fotele do których na dodatek mocowanie było plug & play. Jeśli chodzi o kształt to w Polonezach przed taboretami wychodziły właśnie tego typu fiatowskie kanapy. Wprawdzie kolor się nie zgadza ale to zakryły pokrowce – granatowe z jaśniejszym paskiem na środku. Niestety strasznie płowieją na zagłówkach. Groclinów nie szukałem ze względu na cenę i zbyt twardą „sportową” charakterystykę.
    Ludzie piszą na forach, że niby pasują od Renault Safrane ale to akurat już by mnie trochę waliło po oczach – coś jak Nyska z wsadzonym fotelem kierowcy od zachodniej osobówki 🙂

Comments are closed.