KOSMIKS czyli miks z wyspy Kos, gdzie byłem na wakacjach

Z rozmysłem nie zabrałem aparatu na wakacje. Uznałem, że wtedy nieustająco uganiałbym się za gratami i rodzina dostałaby szału. Po dwóch dniach rodzina dostała szału, ponieważ uganiałem się za gratami z telefonem. Jeden Grek nie pozwolił mi wejść do graciarni gdzie trzymał stertę japońskiego szmelcu, więc zdjęcia porobiłem zza płotu. Innym razem galopowałem przez cały autokar, żeby zrobić zdjęcie Mebei Fox. Widziałem też jednego Namco-Pony, ale kompletnie nie miałem jak zrobić zdjęcia. Jednak to dobrze, że gdzieś jeszcze ostały się ostańce oryginalnej produkcji greckiej.

Graciarnia na Kos ma bardzo różnorodny charakter. Nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Widziałem na przykład Lancię Deltę I generacji mijającą się z Oplem Corsą A sedan, za którą jechał Ford Taunus. Dzień jak co dzień. Wszystkich wyprzedzał typ na Hondzie Super Cub, najwyraźniej z podłubanym silnikiem. Różnica w stosunku do Majorki, na której byłem ostatnio 2 dni, jest szokująca. Na Kos żyją prawdziwi graciarze, a na Majorce wszyscy mają nowe wozy. Na Kos widziałem też najpiękniejszego okulara od lat i jedno Porsche Cayenne. A teraz zapraszam na KOSMIKS.

Tuż obok naszego hotelu ktoś intensywnie próbował zgnić E46 330Ci.

BALERONOS

Jak się nazywa to Suzuki? RV? Address?

Pędząca Marbella, jechała ze 150 km/h!

KIedy ostatnio… Deltę I generacji na chodzie?

Zasadniczo na Kosie bez taśmy nie do się.

To też Suzuki

Suzuki to też

A oto Suzuki, dla odmiany

Honda Cub. Chcę ten motorower. Nie wiem jak ale bardzo.

Ktoś gnił przy domu dwie Toyoty Dyny pierwszej generacji. Postawiłbym je na Austinie Allegro i byłyby dwiedyny taki na Allegro!

Graciarnia oznaczona Datsunem 120Y. Obok wyjątkowo głupia Kia Sportage w wersji LĄG

Z ziemi hiszpańskiej do greckiej

Jezusos jaki piękny!

W kosańskiej graciarni możemy spotkać Kadetta D i Ładę Nivę

leżącego na dachu Datsuna…

i Corollę KE30 oraz kolejnego Kadetta D.

Wtem! Nissan Cherry!

Niestety kosańskie Hondy Cub są w zwykle w stanie agonalnym.

Normalny wóz w Grecji. Gracji. Gratacji.

Te wyklejki jak z Dubaju, czuję się dzięki nim jak w raju

Nie wiem co znaczą pomarańczowe tablice.

Dance, dance, dance!

A kiedy ostatnio to?

Cub bez osłon wygląda jakby był na cóś chory

Wojsko jeździ takimi Steyrami.

Lokalny koneser Mercedesów.

Ta zielona kropka to Mebea Fox. Gniotła niemiłosiernie. Musicie mi uwierzyć.

Nawet nie wiem, ale jest Piaggio Porter po lewej.

I Nissan Caravan. nie widziałem tego wozu w kontynentalnej Europie.

EP70 <3

Gdybym miał kupić motocykl, kupiłbym właśnie Enfielda.

Szybkie wytarcie reflektorów z pyłu i dalej w przód. BTW benzyna na Kos jest strasznie droga – ponad 6,5 zł za litr

Libero ostatniej generacji przypadło do gustu mojej żonie. Nie nadążysz.

Może to jedyny Garbus w Europie, który nie ma przebitych numerów i kwitu od innego wozu.

Wtem!!! i te felgi!!!

Nadzwyczaj popularny pojazd na Kos. Inwencja w zabudowach paki robi wrażenie.

Tagged: Tagi:
  1. Skrzypas

    Te cayenne można było wypożyczyć w KosMos za jedyne 500 euro dziennie z tego co pamiętam.

  2. Ale Blogo dostanie ciśnienia jak zobaczy tę E46…

  3. A i te pomarańczowe blaszki są państwowe: „ΚΗ Evrytania prefecture – Karpenisi
    ΚΗ [Ι, Ο, Υ] (orange colored) state cars”

  4. Po tej ilości trupów muszę wziąć jakiś antybiotyk…

  5. To Suzuki z koszem z przodu to nie Jincheng SMYK?

  6. Hurgot Sztancy

    a co tam się czai za tymi kładami na zdjęciu z Nissanem Caravanem?

  7. Cham w Audi aka Jan Kofalski

    Co do ceny paliwa to w tym roku mnie zaskoczyła Chorwacja – za diesla 6,80zł!

  8. Christo

    W kosańskim hotelu Ahilles Village pomyka biały, nizardzewiły Polonez Truck z silnikiem 1.9.

  9. Armia grecka to raczej wojsko nowoczesne (bo Turcja). Zaskoczył mnie ten Steyr.

  10. Ciekawe podejście do życia. Na wakacje nie biorę aparatu, wezmę sobie na wycieczkę do podwodnej jaskini.

  11. We wrześniu jadę do Bułgarii – zobaczymy czy eurokołchoz dokręcił im motoryzacyjną śrubę, czy będzie jak w Grecji ?

  12. Tego Royala to za free można mieć. Jeden jest w zasypanej piwnicy pod dzisiejszym placem autobusowym w Olsztynie na PKS. Mojego ojca maszyna.

  13. Znów nam ukradli. Tym razem Suzuki ukradlo Stellę… 😉 złodzieje!

  14. Czołem! To nie Caravan a Urvan. Wiem, bo jeździłem takim jak pracowałem w Łomiankach u dealera Nissana nr 001…lata temu.

  15. benny_pl

    mam taki motorower Honda Zlomniku, no prawie taki sam, bo ma juz silnik z przekladnia CVT polaczona z tylnym kolem jak kazdy wspolczesny skuter, ale rama prawie taka sama,, takie duze kola, nie wiem jak sie nazywa ale to jakies wczesne lata 80, niema do niej kwitow no i silnik jest rozebrany – tlok do wymiany, kiedys zaczalem robic i tak juz lezy, mozemy sie za cos zamienic.
    ogolnie to mam sporo starych skuterow Honda, glownie DJ1 (tych ma 3 i jedna zarejestrowana z oc i w miare na chodzie) a wszystkich Hond to mam z 6 czy 7, moge sprzedac to wszystko za 1500zl bo juz nie chce mi sie w tym dlubac, albo zamienic sie na jakis stary samochod

  16. benny_pl

    oo to chyba jest SH-50 ta podobna co mam do tej co bys chcial, a przynajmniej bardzo bardzo podobnie wyglada

  17. @tata W Bułgarii nie ma nic ciekawego. Mniej więcej to, co na Warmii i Mazurach – głównie stare niemieckie wozy, czasem jakaś Łada. Bułgaria, w przeciwieństwie do Gracji, nie miała w latach 70-tych i 80-tych takiego dostępu do fur zachodnich, więc nie miało co przetrwać i jeździ głównie to, co zostało przywiezione po 2005.

  18. Hurgot Sztancy

    @Jazman – a po czym odróżnić Urvana od Caravana, jeśli nie nazwą?

  19. Gdy tam byłem wydawało mi się, że 9/10 nowych aut na Majorce to po prostu fury z wypożyczalni dla turystów

  20. gehazi

    Taki Cub bez osłon to prawie Yezdi Colt.

  21. KIEROWCA

    I to mi się podoba. Nikt się nigdzie nie spieszy, nie ma pogoni za nowoczesnością i prestiżem.
    U nas jeden owczy pęd, idą jak barany na rzeź tylko kolejne kredyty, często z pracy do pracy albo codziennie po 12 godzin ale wszystko musi być nowe i wszędzie trzeba samochodem, nawet do sklepu oddalonego o 150 metrów. Nowej rzeczy nie kupuje się już bo zepsuła się stara i wymaga wymiany tylko z powodu zwykłego małpowania innych i pogoni za modą. Ten kto myśli logicznie i zwyczajnie trzyma swoje stare meble czy pojazd to dla mieszkańców ogrodzonych developerskich multi interfejsowych blokowisk: dziad, wiocha, biedota – bo nie stać co 5 – 6 lat na nowe.
    Nie ma chyba nic gorszego w codziennym życiu od takich zarozumiałych snobów uważających się za „lepszych” i na każdym kroku starających się to okazywać innym.

  22. Rafal

    To mało za paliwo na Kos, ja właśnie wróciłem z Milos gdzie paliwo za 1,95-2,05 euro za litr, to prawie 9 zł za litr 😲

  23. jeffrey

    @KIEROWCA: jak na razie to ty jestes tu jedynym zarozumialym snobem ktory uwaza sie za najmadrzejszego

  24. radosuaf

    Chyba się muszę zainteresować Datsunem. To już drugi, który mi się podoba.

  25. Lukasz

    Taki nissan urvan/caravan przeszklony stoi w berlinie na jednej popularnej komisowni, jest bez rdzy, niemal ideał, cena 4k euro, dodałbym zdjecia jakby byla mozliwosc.

  26. dono

    Obok quadów to coś Pobiedopodobnego? WTF?

  27. Niii

    @Kierowca ty wyraźnie masz jakiś problem.
    Część ludzi nie zna się na samochodzie a zna się na zarabianiu pieniędzy. Ty piszesz jakbyś zazdrościł że nie można się zamienić.

  28. jonas

    Bo towarzyszowi Kierowcy tęskno do czasów, kiedy wszyscy mieli równo, czyli gówno. Ani chybi to jakaś forma tęsknoty za młodością, która bezpowrotnie przeminęła, bo przecież nie za ówczesnymi wyrobami samochodopodobnymi, dla których wyzwaniem było pokonanie 400 km naraz albo brak rdzy na karoserii po pierwszych pięciu latach eksploatacji.

  29. KIEROWCA

    Niii – wyobraź sobie, że nie zazdroszczę, ponieważ cała ta pogoń za prestiżem to jeden owczy pęd stanowiący zaprzeczenie zasad zdrowego rozsądku i logiki.
    Ludziom wiele rzeczy da się wmówić. Że MUSISZ mieć aktualny model I-Phone’a, MUSISZ mieć 52-calowy telewizor czy nowy albo prawie nowy samochód i w związku z tym tyrać jak dziki osioł na spłatę kolejnych kredytów. Ja mam Poloneza i najzwyklejszy telewizor LG bez dostępu do internetu ale z pracy wychodzę o 14, nie mam żadnych rat, zobowiązań finansowych i mogę wypić sobie piwko na działce.
    Samochód to nigdy nie był i nie będzie dla mnie obiekt do inwestycji ponieważ traci na wartości już w chwili opuszczenia salonu. Nigdy nie kupię samochodu droższego niż 5000 – za który swobodnie mogę zapłacić gotówką, pojeździć kilka lat i znaleźć frajera, który weźmie za 1000 – bo nie uznaję oddawania na złom.
    Kredyt to sobie można brać naprawdę na coś ważnego – mieszkanie, operację, studia no ale sory na pewno nie na taką fanaberię jaką jest samochód a później biadolić, że raty.

  30. tata

    Kierowca słusznie prawi – też nie widzę sensu stania w korku w aucie za 100 tys.PLN lub jakiego wielkiego suv-a którego nie ma gdzie zaparkować….

  31. jonas

    Fakt, znacznie lepiej stać w korku w starym Polonezie, który nie ma klimatyzacji. Polecam każdemu zwłaszcza na upały, idealny pomysł kiedy posiada się minimum jedno dziecko.

    Możliwość zapracowania na coś więcej niż stary Polonez poprzez uczciwą, ciężką pracę, jest zbyt abstrakcyjna dla towarzyszy, więc nawet o niej nie wspominam.

  32. KIEROWCA

    Jonas – co teraz wszyscy z tą klimą? Tylko klima i klima jakby to było niezbędne. Ale nie oszukujmy się – jeszcze nie tak dawno temu clima to BYŁ luksus o którym można było sobie pomarzyć. Obecnie w sporej części tych powypadkowych trupów z Niemiec też po prostu nie działa, jest „do nabicia”.
    Całe dzieciństwo jeździłem z ojcem właśnie takim Polonezem bez climy – i żyję. Warszawa, Gdańsk, Częstochowa, Białystok – całą Polskę się zjeździło. A później włączają to barachło trzeba czy nie trzeba, żeby tylko pokazać mam wóz z climą to używam! To jest lans! Wysiadam później z takiej lodówki cały połamany jakbym jeździł motocyklem bez koszuli albo spał przy wiatraku.

  33. jonas

    Wymyślają te wtryski na komputerach, po co to komu, jak się popsuje to bez komputera nie naprawisz, nie to co gaźnik, każdy sobie to sam wyreguluje na poboczu.
    Jakieś pralki elektryczne powstawiali se, szpaniugi, prało się kiedyś w rzece kijanką na tarze, komu to przeszkadzało, na Wielkanoc całe pranie szło zrobić i to bez prądu.
    Siedzą w tych lepiankach z kamieni, jakby jaskinia nagle niedobra się zrobiła, komu to potrzebne, zaraz się zawali, a jaskinia stała i stać będzie.

    Też tak myślałem, o tej klimie znaczy, że nie jest niezbędne, że się jeździ bez tego i można to przeżyć. A potem wsiadłem do samochodu, który taką klimę miał, przejechałem 500 km w lecie (bez awarii, prawdziwy wyczyn dla Poloneza, ale to akurat nie był Polonez) i nagle się okazało, że można przebyć taki dystans bez pocenia się jak świnia w rzeźni, nie tracąc koncentracji ze zmęczenia.
    Obecnym samochodem jeżdżę z włączoną klimą cały rok, bo oprócz chłodzenia w lecie znakomicie osusza w zimie, szyby dużo mniej parują.

Leave A Comment?