Z Turynu do Togliatti Fiatem Duna to pomysł godny pochwały

Pojechałem wczoraj nad Wisłę. Ja i pół Warszawy.

Mieliśmy się wczoraj spotkać nad Wisłą
ja byłem, ale chyba coś nam nie wyszło
bo ty też byłaś, ale z jakimś debilem
widziałem was z daleka przez jedną chwilę
przechodziliście, ja stałem z boku
w całym tym tłoku, cały w amoku
w szoku, nie mogłem zrobić pół kroku
poszedłem na spacer by odzyskać spokój
biegnę przed siebie, napięty jak struna
nagle patrzę – o w mordę, Fiat Duna!

(Taco Złomingway – „Turyn-Togliatti”)

Nie byłem w stanie przeciskać się przez ten nadwiślański tłum, więc pojechałem górą koło ZNP, dalej do Jaracza i potem przez Solec z powrotem do Czerniakowskiej w kierunku Legii (wersja dla osób nie z Warszawy: kręciłem się po okolicy i szukałem gratów). Wtem spostrzegłem coś co najmniej niecodziennego: Fiata Premio lub Duna, czyli Uno sedan na włoskich tablicach i z naklejkami na boku, świadczącymi o tym, że ktoś jedzie nim z Turynu na wycieczkę do Togliatti. Dlaczego akurat do Togliatti? Czyżby chciał popatrzeć z bliska na fabrykę Łady? Czyżby chciał oddać cześć włoskiemu komuniście, od nazwiska którego pochodzi nazwa tego miasta?

Udałem się po pomoc do gógle.

Niczego się nie dowiedziałem, oprócz tego że istnieje film Togliattigrad o tym, jak Fiat zakładał fabrykę i całe miasto nazwane po Palmiro Togliattim. No ale stwierdziłem, że coś musi być. Nie ma już tak, że ktoś coś robi, i tego nie ma w internecie.

Oczywiście że było.

34-letni Marco di Girolamo i jego 70-letni ojciec Giuseppe postanowili przejechać 5000 km Fiatem Duną żeby dostarczyć 50 książek podróżniczych do włoskiej biblioteki w Togliatti. Mieszka tam wciąż wielu Włochów, którzy wyemigrowali do ZSRR omamieni widmem wspaniałości komunizmu, żeby pomóc budować przemysł maszynowy tego kraju. 50 książek. Tyle się zmieściło w Dunie. Tak to można. Świetna wyprawa. Panowie mają chyba bardzo dużo wolnego czasu. Też bym chciał tyle mieć. Na pytanie dlaczego pojechał na taką wyprawę, Marco odpowiedział że „chciał spędzić trochę czasu z ojcem” i „zrobić coś ciekawego”. A dlaczego wybrał Dunę? Bo to najbardziej niedoceniany i pogardzany model Fiata, a on chciał pokazać, że okropne samochody mogą być fajne. To jakaś bratnia dusza.

Obrazki namalowane na samochodzie to dzieło trzech ilustratorów, przyjaciół Marco. W Togliatti ma zostać dokończone przez lokalnych artystów, a potem Fiat Duna zostanie zaprezentowany na „Plaży Włochów” w tym mieście (to coś jak Promenade des Anglais w Nicei). Ostatecznie trafi do przyfabrycznego muzeum AvtoVAZ, a Marco i Giuseppe wrócą sobie samolotem.

Marco jest doradcą biznesowym i może pracować kiedy chce. No spoko, pewnie nie ma dzieci.

Fajna wyprawa, panowie. Zupełnie bez sensu. Mam nadzieję że podobało się Wam nad Wisłą bardziej niż mnie.

No i znów potwierdza się niezapomniana porada Dema: wyjdź z domu, może pod twoim blokiem właśnie nap…lają się magowie.

Tagged: Tagi:
  1. Piotrek

    W ostatnim zdaniu Złomnik zabrzmiał jak madka.

  2. benny_pl

    fajnie, tylko uklad kierowniczy Una jest najgorszy jaki mozna sobie wymyslec, ile by zbierznosci nie ustawiac, to zawsze to plywa i strach tym jechac wiecej niz 120, a zima to juz wogole, wogole Uno to wg mnie najgorszy Fiat wszechczasow (choc fajnie wyglada), wiec nie dziwie sie, ze jego jeszcze gorsza odmiana, czyli sedan jest taka pogardzana. ze juz o rdzy nie wspomne…
    Ci panowie maja cos z glowa 😉 ale to dobrze, lubie takich pozytywnych swirow, mam zreszta kolege, maniakalnego wielbiciela „Un” ktory napewno by sie z nimi dogadal 🙂

  3. To są takie sobie okolice na szukanie gratów. Ze stałych eksponatów niezarejestrowany W126 na Wybrzeżu Kościuszkowskim, Volvo 340 na czarnych na Jaracza, pięknie odremontowane rok temu, R5 na Czerwonego Krzyza, czasem Yugo na Tamce. MX5 NA chyba też jakaś, reszta przyjezdni albo się bunkrują. Aaa, i W201 na żółtych, niedaleko 🙂

  4. KIEROWCA

    Czyli dla mnie też istnieje jeszcze nadzieja – Polonezem Caro minusem szerokim do Turynu albo chociaż do bramy FSO…
    Tyle, że u mnie musiałby jeszcze wrócić o własnych siłach bo na wynajem lawety po drodze a tym bardziej zakup innego wozu nawet za 4.000 aktualnie mnie nie stać… No i nie przy tych cenach benzyny – program Paliwo+.

  5. @kierowca: zaplanuj trasę wzdłuż torów kolejowych. w razie zgonu pojazdu wrócisz pociągiem…

  6. truten23

    Taco Złomingway, mógłbym tego słuchać w drodze do pracy 😀
    Eurotrip taką furą brzmi jak wspaniała przygoda. Popieram.

  7. zdesperowany kierowca

    nie bardzo rozumiem ostanie zdanie. może jestem za głupi, ale teraz świat stoi otworem i tylko czeka, no nie? normalnie jedziesz to takiej śwajcarri, gdzie żyją fioletowe krowy i normlanie cyk, już wszystko jest normalnie, jak za dotknięciem czarującej różdżki, potem robisz zdjęcia nie swoich samochodów i wysyłasz do kraju żeby tubylcy zobaczyli jak się żyje na emigracji 🙂 i ja taką postawę szanuję, od razu przypominają mi się lata 80, kiedy sąsiedzi na potęgę emigrowali do niemiec i po dwóch miesiącach zapominali polskiego 🙂

  8. tylkospoko

    @Ja: Mieszka z rodzicami i dlatego chciał spędzić trochę czasu z ojcem. To się klei. Pojazd rzeczywiście wybitnie prestiżowy, ale walory artystyczne dzieła ilustratorów (chyba byli na ciężkim głodzie), powinien dokończyć pracownik punktu selektywnej zbiórki odpadów.

  9. Trochę się zgadzam, że sedan to jest marnotrawstwo płyty podłogowej(szczególnie segmenty B i C). Kiedyś to Fiat robił spoko auta, nie to, co teraz, że na siłę pompują 500-tkę i próbują zbankrutować.

  10. łoboże

    Obejrzałem na yt ten film „Togliattigrad”. Mocno propagandowa sielanka.
    Wogóle pomysł aby budować nowe kilkusettysięczne miasto skoncentrowane wokół kombinatu przemysłowego jest mocno abstrakcyjny.

    Teraz chyba tylko chińczycy tak robią.

  11. Niedoszły następca PF 125p. Dlaczego właściwie wicepremier Wilczek doprowadził w 1988 r. do zerwania tej umowy?

Leave A Comment?