Przegląd rynku: Mercedes W123

W rzeczywistości od piątku powinienem zamknąć całą swoją internetową działalność z powodu RODO. Nie ma mowy, aby prowadzić jakąkolwiek działalność gospodarczą w internecie i być w zgodzie z nowym rozporządzeniem. Jest to niewykonalne z bardzo prostego powodu: Google nie oferuje umów o powierzenie danych osobowych, więc cokolwiek co odbywa się z użyciem serwerów i usług Google, a obejmuje jakieś dane osobowe (np. e-maile), jest nielegalne.

Tymczasem jednak działajmy, jakby nic się jeszcze nie stało. Zaplanowałem na Poznajemach Samochodach siedem odcinków przeglądów rynku popularnych klasyków. Zaczynamy od beczułki.

Ten przegląd jest po to, żebyście mogli sobie zobaczyć czy da się kupić danego klasyka, za ile, i co jest wystawione na sprzedaż, co warto, czego nie warto – o tym, że nie warto kupować klasyków, wiemy od dawna. Te, których nie kupicie, drożeją, a te, które już kupiliście, tracą na wartości. Tak po prostu jest i nie pytajcie dlaczego. Życie nie jest sprawiedliwe. Możecie natomiast udostępniać ten przegląd jeśli się Wam podoba, albo kupić sobie coś w sklepie i wsprzyć moją pracę. Musu, jednakowoż, nie ma.

Beczki podrożały bardzo dawno temu. Już w początku lat 2000. zaczęła się sytuacja, że ładna beczka coupe to nie ma tani samochód. 11 lat temu cennik Classicauto wyceniał ładne W123 Coupe (C123) na 11 000 zł. Szybko jednak ceny osiągnęły 15 000 zł, a potem pociągnęły za sobą ceny sedanów i kombi. Obecnie mamy do czynienia z ustabilizowanym szaleństwem. Beczki są bardzo drogie, a ich miłośnicy już się z tym pogodzili. Nadal jednak znajdują się osoby, które uważają, że skoro „beczki są bardzo drogie”, to oni wystawią swoją za trzykrotność ceny rynkowej, a nuż znajdzie się debil.

Co można kupić i za ile?

  1. Najtańsza beczka.

    Prawie najtańsza beczka na Allegro jest ohydnym śmieciem za 4800 zł, który nie powinien być w ogóle wystawiony na sprzedaż, ponieważ jest tak skrajnie przegniły, że nie nadaje się nawet do remontu. Absolutny rozpad funkcji, spójrzcie na zdjęcie końcówki progu – to auto jest przerwane, nie posiada strukturalnej sztywności. To dlatego elementy nadwozia tak dramatycznie do siebie nie dolegają. Może to tylko złudzenie optyczne? Wątpię.

    Zupełnie najtańsza beczka na Allegro za 4500 zł prezentuje się znacznie lepiej. Jest zgniła i brakuje jej paru elementów galanterii, ale to przynajmniej ciekawa benzynowa wersja 250. Zatem można śmiało przyjąć, że poniżej 5000 zł nie da się kupić nic rokującego.

  2. Najdroższa beczka na Allegro
    Tu nie ma żadnej wątpliwości, najdroższym egzemplarzem jest ten od pana Henryka za 164 000 zł. Dlaczego akurat 164 000 zł? Dlaczego nie 167 000 albo 162 000 zł? Jak powstają te ceny? Nikt tego nie wie. To coupe w niezbyt ciekawej wersji 280 CE (diesle są dużo ciekawsze) sprowadzone z Japonii z przebiegiem 30 000 km. Musi być strasznie zastane. Może i jeździ się nim fajnie, ale obawiam się, że takim za sześć razy mniej pieniędzy jeździ się w 99% tak samo, a ten 1% nie jest wart pozostałych 134 000 zł. No niby nie jest zła, ale jest śmiertelnie nudna i jakieś 5 x za droga. Wartość kolekcjonerska auta, które można kupić od ręki na Allegro w dowolnym kolorze jest niemal zerowa. Kolekcjonerskość musi wiązać się z jakąś rzadką cechą, jak nietypowy silnik, nietypowa wersja nadwozia itp. Tu nie mamy z tego nic.
  3. Beczka rozsądku
    Jeśli chcecie sobie kupić W123, prawdopodobnie znajdziecie coś dla siebie u poznańskiego dilera Mercedesa DUDA-CARS. Mają na przykład białe W123, sedana 230 na gaźniku i z automatem, sprowadzonego z Holandii, za 18 900 zł. Auto nie jest jakieś super piękne ani super bogato wyposażone, ale zapewne pojeździ jeszcze długo bez problemów. Odwiedzisz nim niejeden zlot i niejedno Star Drive. To najnudniejsza konfiguracja kolorystyczna: biały z czarnym wnętrzem. Oryginalny właściciel musiał być fascynującym człowiekiem. Przy okazji: te 18 900 zł to właśnie pułap cenowy normalnych beczek. Za 20 000 zł bez problemu kupisz to, czego oczekujesz. Musisz tylko poszukać i się nie zniechęcać.

  4. Beczka z historią
    Czarne blaszki, gruba książka serwisowa, budyniowy sedan z najsłabszym dieslem – ta beczka opowiada nam wspaniałą historię o Polsce wczesnych lat 90., kiedy to Mercedes był królem szosy, a osiągi się nie liczyły. Nie musiałeś nikogo wyprzedzać swoją 55-konną beczką, bo jechałeś Mercedesem, a Mercedes zawsze dojeżdża na czas: to inni poczekają na niego. Jak pisze sprzedający: samochód to nie przysłowiowy śmietnik. Jakie jest przysłowie o śmietniku? Komu w drogę, temu śmietnik? Serce mi pika jak klapa u śmietnika? Trudno powiedzieć. Bardzo dobry wóz za znośne pieniądze. Jeździłbym nim autostradą z gazem w podłodze.
  5. Beczka do pracy
    Wiadomo jak jest, masz Mercedesa to możesz opędzać śluby i wieczory panieńsko-kawalerskie. Takim zwykłym to nie bardzo, ale takim wydłużonym to inna rozmowa. Wydłużone beczki spotyka się stosunkowo często, choć podobno większość z nich ostatecznie trafiła do Libanu. Tu mamy do czynienia z autem z Francji, z benzynowym silnikiem 2.5. Wysmarowane brudem i błotem wnętrze z powyrywanymi przewodami i rozrzuconymi brudnymi szmatami nie zachęca do wydania 26 700 zł (genialna cena, znowu) na ten wóz, choć perspektywa zarobku kusi. Najbardziej mimo wszystko bałbym się zawracania. Na pokładzie może jechać 8 osób, ale druga kanapa powinna być obrócona tyłem do przednich siedzeń, inaczej pasażerowie w 3 rzędzie nie mają zupełnie miejsca na nogi, tzn. nie mogą ich wyciągnąć. A skoro już o wyciąganiu nóg mowa…
  6. Beczkarawan
    Też jest supertani, ale niepełnowartościowy, bo ma wyjęty cały układ napędowy i nie posiada skrzyni biegów, a silnik wymontowany z samochodu należy traktować jako niesprawny (bo jak go sprawdzić?). Trudno więc rozważać tę skorupę w kategoriach samochodu. Ładny kołczbilt. Nawet proporcjonalny.
  7. Beczka „handel po polsku”
    Opis idealnie nie koresponduje ze zdjęciami. W opisie mamy wyraźnie napisane STAN IDEALNY. Chyba że źle widzę i tam jest napisane coś innego. Ale przyjmijmy że jednak widzę dobrze i szukam tego stanu idealnego. Popękana deska rozdzielcza – czarna na zielonym, może i tak było z fabryki, kto wie? Nadkola tylne zeżarte. Prawy bok malowany chyba patykiem (co to jest ta plama na błotniku?). Chlapacz raz jest, raz go nie ma. Maska zgryziona na rancie. Ej spoko, ja nie wymagam żeby beczka była jak nowa. Ale stan idealny to ma być stan idealny. Idealny to jest taki, że nie ma się do czego przyczepić. Tu ze zdjęć jest to stan, nazwałbym go realnym, życiowym, niepicowanym, stanem naturalnego zużycia. No i ten kolor budyniu, czysty przypadek. Cenę należy podzielić przez dwa.
  8. Beczka, którą bym kupił.
    I widzicie, to nie jest tak, że się nie da. Bo jest ogłoszenie, które skłaniałoby mnie do wydania pieniędzy, gdybym akurat szukał beczki do kupienia. Chodzi o tego amerykańskiego diesla kombi z automatem i klimą za 16 000 zł. W tym samochodzie podoba mi się wszystko, od konfiguracji kolorystycznej, przez diesla z automatem aż po nietypowe, amerykańskie wnętrze. Widać, że nie ma ideału, ale to dobrze. Taka przyjemna dla oka patyna. Ktoś mu wyrwał lampy przeciwmgielne i cofania z tylnego zderzaka, ale za to ma naklejkę BIODIESEL. Ciekawe czy faktycznie latał na oleju z wytłoków kukurydzianych. Bogudzięki, że na razie nie mam zamiaru kupować W123, bo kupiłbym właśnie to. Odpalałbym i patrzył jak emituje trujący dwutlenek smoggu.

A w następnym odcinku przyjrzymy się

 

  1. Cult rider

    Ja chętnie przygarnąłbym w123 300cd oczywiscie bez turbo z automatem. Ale od czasu mojego zainteresowania do realnego zebrania pieniędzy zgniły i zdrożały jednocześnie. Zostaje CLK 270cdi i oczekiwanie aż się zestarzeje

  2. Borauto

    Beczkarawan daje taki plus że można sobie skonfigurować czy chcemy automat, czy manuala, bo już i to było w tym aucie 🤣

  3. Marek Jarosz

    Przyjrzymy się czemu? Niczemu? Pustce? Dodge Stealth? 🙂

  4. O mój borze, jaki piękny tekst! A to o trującym dwutlenku smoggu? Miód na moje oczy 😁

  5. Jeździłbym! W123 to mercedes, który zdecydowanie spełnia moje oczekiwania, chociaż ceny zakupu – przesada! Handel starymi samochodami kwitnie 😀

  6. radosuaf

    Nurtuje mnie, co to są te popularne klasyki… Coś obstawiam, że będzie W123, W124, E30, E34, Audi 80, Audi 100 i Golf II. A chętnie bym poczytał o kupowaniu czegoś fajniejszego – choćby Datsuna 240Z :).

  7. Również nie chcę czytać na temat oklepanych klasyków – wspomniany datsun fajna gratka – ale przykład mini cooper ? Rover mini ? Austin ? Piękne samochody i to co obaj lubimy – prostota i czujesz ze samochód robi to co Ty chcesz , nigdy na odwrót 🙂

  8. Snuffmajster

    Zlomnik weź coś naskrob o Carinie E 😀 Wytrzymałość silników benzynowych wyższa niż u Drepcedesa (i dobrze znoszą gaz) a niebite egzemplarze raczej nie rdzewieja 🙂

  9. I te przebiegi !!!! Pojazdy faktycznie stały i drożały.

  10. Parę dni temu sprzedałem beczkę. Stan blacharski był bardzo dobry, wnętrze miała idealne, lakier taki sobie (ale dla laika super), skrzynia szarpała i silnik trochę falował na wolnych. Bujałem się z tym od wczesnej wiosny i chociaż zdjęcia były fajne, to dzwonili do mnie głownie gawędziarze i osoby z propozycjami typu: zamienię na poloneza, drugi w częściach gratis, albo daję 10 i lecę z lawetą. Ostatecznie poszła, jak to klasyk – ze stratą, za 13 tys i na pewno była co najmniej tyle warta. Śledzę rynek beczek od 3 lat i większość samochodów wisi w ogłoszeniach właśnie od tych 3 lat, tylko ich cena rośnie. Zwłaszcza przy zmianie właściciela na handlarza. Beczka to auto, za które sprzedający chcą sporo więcej, niż są skłonni zapłacić kupujący.

  11. Richard

    Strasznie skundlony ten Meś, coś w stylu pseudogangsta spod Doniecka,
    wiocha tańczy i śpiewa.
    Jest to moja prywatna opinia – de gustibus…

  12. Juliusz Kalodont

    A w następnym odcinku przyjrzymy się..
    Fiat 126? Może Citroen XM,
    a nie czekaj Pan jednak Saab 900,
    ostatecznie Garbus.

  13. grizlyyy

    @don_donzini
    co sie zobaczylo nie da sie odzobaczyc

  14. Patrząc z pewnej perspektyw czasowej w Duda Cars, jak dla mnie, za dużo tych starych mercedesów ma przebieg 130-250 a na tyle nie wygląda. WTF? to w sumie autoryzowany saloon.

  15. Krzysiek

    Oj rynek maluchów dużych fiatów i polonezów to jest dopiero hardkor i zadyma w jednym.

  16. Przysłowie ze śmietnikiem:
    Danuta i Włodzimierz Masłowscy „Księga przysłów polskich” wyd. Antyk Kęty 2000

    strona 503

    Swoich śmieci na cudze śmietniki nie wynoś.

  17. Jedna brudna szmata… Nie wiedziałem, że Autor jest takim estetą 😉

  18. Przyjrzymy się… dużej francuskiej limuzynę z lat 80/90

  19. P Chlewicki

    Kojarzy mi się z moim starym i jego pierdzieleniem… miał takich beczek chyba z 10. Do dzisiaj gdzie nie zajrzeć to znajduje po nich graty.

  20. A ja bym chcial powiedziec, ze najwiekszym problemem szczupaka jest to ze jest tez Volvo 240. No chyba ze syncro, to wtedy nie.

  21. qwerty88

    Przechadzajac sie po Malcie zauwazylem, ze jezdzi tu troche beczek w dieslu 2.0 jako daily. Dobrze, ze wlasciciele nie wiedza jakimi perelkami jezdza. Na poczatku 2000roku sprzedalismy srebrna coupe 280ce za 8tys zl, wspolczulem przyszlemu wlascicielowi ktory chcial z niej zrobic laleczke na zolte. Juz wtedy slabo sie trzymala, ale co kto lubi. Ogolnie fajny samochod, ale chyba juz za pozno za rozgladanie sie za nim majac normalny budzet, nie mozna za ruine zyczyc sobie jakis abstrakcyjnych kwot bo to sie nie kalkuluje.

  22. Pradawny Elektryk z Kosmicznej Pustki

    Ten Mercedes w kolorze niebieski metallic to gwałt na oczach.

    Kiedyś w bardzo podobnym odcieniu – do tego „kameleonie, drugi kolor czerwony – było cygaro 2.3 polift, z siedzenaimi z Saaba, maską od V8, tylnym zderzakiem od 5000C3 i blendą China Power. Bujało się chyba 2 lata za 7-8 tysięcy, w końcu poszło na graty.

  23. Autosalon

    Beczki nie są ciekawe. Dla mnie na dziś zupełnie pospolite. Ciekawe będą za 15 lat jak wymrą te łatane upiory i zostaną te coś warte. A ja będę na nie patrzył z innej perspektywy.

  24. Idealnie to jest pierd… w łeb sprzedający tę Beczką w kombiaku w niby idealnym stanie. Brać i i bić takich przy oględzinach baniakiem o maskę.

  25. parvuselephantus

    Rodo jest sprzeczne same ze sobą. Jak ktoś do Ciebie przyjdzie z prośbą o wykreślenie jego danych, to po wykreśleniu danych jak zapamiętać, że jego danych nie można już zbierać? Proste – prośba o wykreślenie danych skutkuje koniecznością zbierania o nim danych 😀

  26. Mihcał

    Po prostu przestań śledzić swoich użytkowników za pomocą google 😉 to nie jest i nigdy nie było obowiązkowe.

  27. Taka ciekawostka – jeżeli ktoś kupił coupe z 15k PLN w 2000 roku i sprzeda je teraz za jakies 24k PLN to zwraca mu się oficjalna inflacja 🙂

    Nie włączamy w to ubezpieczenia, serwisu itp.

    To chyba tyle w temacie inwestycji w popularne klasyki.

    http://banknotypolskie.pl/kalkulator/

    Co ciekawe w dolarach wynik jest dużo gorszy – 15 PLN z 2000 trzymane w dolarach warte by było teraz jakieś 18k PLN.

    http://www.usinflationcalculator.com/

  28. Ooo, ta hamerykańska Beczułka rzeczywiście najlepsza. Bardzo bym, chociaż to nie Volvo (bo Volvem bym bardziej).

    A to ogłoszenie z „idealną” Beczką (handel po polsku) coś się ne chce otwierać.

  29. Beczka.. są jeszcze jakies normalne niezgnile do kupienia? Pamietam, ze kolo roku 2000 ciezko bylo znalezc niezgnita. Dzis to auto dla fanow migomatu i szpachli. IMO dobrych egzemplarzy sie nie sprzedaje, to co wisi w ogloszeniach to trupy do remontu kapitalnego. Z wierzchu ladne, ale pod spodem…
    W SMKiZ byla taka beczka kombi w automacie. Teoretycznie nadawala sie do reanimacji, ale nie bardzo bylo do czego spawac.

  30. W124! Nie wiem czy E39 już jest klasykiem, a może to właśnie moment na zakup?

  31. KIEROWCA

    Kurde ile jeszcze z 10 lat temu tego jeździło, szczególnie na mniejszych postojach taksówek. Najczęściej były beżowe, zielone, białe i czerwone.
    Silnik diesla nie do zarżnięcia – szedł na opale, na kujawskim, na ruskiej ropie. Coś wspaniałego. Zwykle kiedy buda kończyła już swój żywot silnik trafiał jeszcze do Uaza albo do Warszawy. Wielka szkoda, że karoserie tak szybko ulegały biodegradacji ale i tak jest to jeden z moich ulubionych, ponadczasowych wozów. Wołga, Łada, Mercedes 123 – właśnie takie samochody należy konstruować. Elektronika ograniczona do minimum, wygodne, pakowne nie wrażliwe na złą jakość paliwa. Proste, symetryczne kształty. Żadna komputerowo sterowana bulwa nie będzie mogła się z tym równać, nawet za 30 lat.
    P.S. W latach 90 kolega mojego ojca miał Mercedesa 115 z przodem od 123. Wlew na 150% był obok rejestracji pomiędzy wąskimi lampami ale przód nowego typu. Czy pasowało to plug & play? Pewnie nie ale wyglądało ciekawie.

  32. Bardzo proszę o uwzględnienie w artykułach mojego niespełnionego Volvo 960 i s90 z napędem na tył. Wciąż choruję na taki.

  33. Imponderabilia

    Beczka to świetny Daily car. Latam na codzień c123 i nie chętnie przesiadam się na moje inne ‚normalne’ samochody. Na pohybel

  34. Lordessex

    Nie rozumiem czemu to nie warto kupować klasyków??

  35. Dość tej gimbaziarskiej egzaltacji – kto z was naprawdę codziennie jeździ klasykiem / youngtimerem ?

  36. radosuaf

    Ja kilka razy w tygodniu jeżdżę AR 75 do roboty… Ale w dłuższe trasy wolę coś nowszego. Głównie ze względu na lepsze nagłośnienie i klimatyzację. I że mnie podsufitka nie smyra po głowie :).

  37. Pradawny Elektryk z Kosmicznej Pustki

    @tata Do niedawna jeździłem cygarem, teraz ze starych wozów został tylko Passat B3 – to się liczy jako jaktajmer? I nie, to nie jest tak, że było mnie stać tylko na starego trupa, mam inne, nowsze samochody „pod ręką”.

    W przyszłym roku planuję dłuższy staż w Niemczech i zapewne na jego czas poszukam sobie jakiegoś klasycznego wozu – chodzi mi po głowie W116 280S, albo 960 kombi ze „starym” przodem. Mój „opiekun” po drugiej stronie granicy jeździ zresztą Calibrą w stanie „jak z fabryki”, więc będzie zkim pogadać o samochodach…

    A, jeszcze jedno – w holenderskiej instytucji, w której aktualnie jestem, pan z działu IT używa 11CV jako daily drivera, a drugiego restauruje – więc da się.

  38. @tata 24 minuty ago
    Dość tej gimbaziarskiej egzaltacji – kto z was naprawdę codziennie jeździ klasykiem / youngtimerem ?

    Jeśli balerona nazwiesz youngtimerem, to ja. Żona jeździ 3 letnim hyundaiem i bez porównania wolę 124.

    Z ciekawostek, przy „uspokojonym ruchu” w mieście, gdzie jest ograniczenie do 30 km/h, rowerzysta jadący przez przejazd dla pieszych, mieści się on idealnie w hyundaiowym słupku A, przez co można go łatwo przejechać. W baleronie nie do pomyślenia.

  39. No to jak widać nieliczni. Osobiście jako stary grzyb aktualnie ze względu na dramatyczny brak miejsc do parkowania do pracy dojeżdżam AX-em a uprzednio BX-em, p309-ką a wcześniej fiaciorem 125p 1300; żona natomiast na co dzień używa ZXa, poprzednio v740 i wcześniej 125p MR76; ponadto v360 okazyjnie, oszczędnie i nie po dziurach.

  40. ja codziennie jezdze beczka coupe i nie odczuwam dyskomfortu, wrecz przeciwnie, mam tez inne nowozytne auta ale traktuje je jak toster czy pralke

  41. Co do tego kto jeździ na co dzień youngtimerem- ja używam Citroena BX do jazdy na co dzień. Co prawda to pojazd z 1990 roku, więc już po liftingu, ale według mnie nawet taki, dość późny, egzemplarz, zasługuje na miano youngtimera.

  42. @tata – ja posiadałem jak dotychczas 3 auta w życiu – BX ’91, ZX ’93, obecnie W124 ’93. Każdy z nich miał co najmniej 23 lata w dniu zakupu, dwoma pierwszymi jeździłem na co dzień do pracy i na okazjonalne urlopy. Baleron już tylko na weekendy i urlopy bo ze względu na miejsce pracy dojeżdżam zbiorkomem (niestety). 🙂

  43. @ tata nie wiem czy youngtimer ale stary: Honda Del Sol z 92. Automat. W tym roku bedzie na żółtych tablicach.

Comments are closed.