Widziałem BAJAJA i jest QUTE

CZYTAJCIE DO KOŃCA

Byłem na Warszawskich Targach Motocyklowych. Motocykle, motocykle, skutery, trójkołowce, quady, rowery i wtem…

Nie można nie być fanem marki Bajaj. Jakby co, to się wymawia „badziadź” i tak się wymawia więc cicho być. Bajaj produkuje i produkował wiele wspaniałych pojazdów, w tym niemieckiego Tempo Matadora i trójkołowce Tempo zwane w Indiach „żelaznymi świniami”, przy czym świnia jest tu słowem o nacechowaniu obelżywym, jak w „ty świnio”. Jest to marka koncentrująca się na rynku indyjskim, dlatego dla nas jej produkty mogą wydawać się odrobinę niestrawne, a przede wszystkim niedostosowane do polskich realiów. Z tym większym zdziwieniem stwierdziłem, że ktoś ma zamiar importować do Polski mikrosamochód o nazwie Qute – najnowszy 4-drzwiowy pojazd Bajaja, zbudowany by konkurować z Tatą Magic Iris, a przede wszystkim po to, by sukcesywnie eliminować z indyjskich dróg głośne, wolne i niebezpieczne tuk-tuki.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Qute, sądziłem że ktoś sprowadził do Polski ten pojazd, żeby go zelektryfikować. Okazuje się jednak, że nic z tych rzeczy. To normalny spaliniak, mikrosamochód z możliwością prowadzenia przez 16-latków, ale 4-drzwiowy i 4-osobowy. 215-centymetrowy silnik z tyłu rozwija ok. 13 KM i pozwala rozpędzić się do 70 km/h. Qute zadebiutował w Indiach w 2015 r. jako model roku 2016 i miał być kolejnym „najtańszym samochodem na świecie”, i to po porażce Taty Nano. Ludzie wcale nie chcą mieć najtańszego samochodu na świecie. Jak już kupują samochód, to po to, żeby był wspaniały, a nie tani. W Indiach Qute miał kosztować równowartość 8 tys. zł, ale tam w ogóle samochody są dużo tańsze – nowe Renault Kwid kosztuje tam ok. 16 000 zł. Zapytałem o przewidywaną cenę Qute w Polsce: ok. 25 000 zł.

Egzemplarz ustawiony na stoisku był przedhomologacyjny i nierejestrowalny. Głównym problemem przy homologacji okazał się brak nagrzewnicy. W zimie ten samochodzik byłby stale zaparowany. Hinduski kontrahent obiecał domontować elegancki nawiew z nagrzewnicą.

Nie powiedziałbym, żeby ten mikrosamochodzik zachęcał mnie jakoś do wydania 25 000 zł. No dobrze, nie jest może najbrzydszy na świecie ani nie kosztuje tyle co drogie mikrosamochody zachodnie, ale jest tak nieprzyzwoicie po hindusku wykonany, że mam wrażenie jakby miał się rozpaść od uderzenia drzwiami. Miejmy nadzieję, że się mylę. Poza tym ma imponujące pojemności: bagażnik 44 l, zbiornik paliwa 8 l. Oczywiście mam dla takiego Bajaj Qute zastosowanie: służyłby mi do przemieszczania się po moich ogromnych halach pełnych złomu, który bym kolekcjonował jak Dżej Leno. Teraz muszę tylko kupić te hale, ale na taki zakup mam za małego Ptaka.

Ale suchar, ja dziękuję

Rzeczywiście jest Qute, czyli Suodki. Czasem jednak quteness to za mało.

 

UWAGA: Jutro odpalamy zajebiście wielki projekt internetowy. To będzie coś, o czym marzyłem. Nie przegapcie.

Tagged: Tagi:
  1. Już ze zdjęć bije niesamowita jakość tego bolidu – i te felgi z motorynki przykręcone szpilkami M8 – kjut. Nawet jak bym był 16to latkiem to chyba bym tego nie chciał. Ale może akurat w Polsce jest rynek na to ??

  2. Oczekiwanie sprzedaży tego czegoś w Polsce, to istny dowcip. 25 tysięcy za pojazd, przy którym Polonez wydaje się wzorem luksusu, podczas gdy za 5 tysięcy można mieć cywilizowany, używany pojazd… dziękuję, postoję.

  3. Ruskie opony Kama na wynalazku z Indii, ktory ktos chce sprzedawac w Polsce. Szanuje.

  4. Zwiastuję sukces importera i wyrobienie planu sprzedaży w 200%. O ile oczywiście zakłada sprzedanie 0 sztuk rocznie.

  5. Mikrosamochodzik, ale zasadniczo koła i wymiary, poza szerokością i wysokością, w 126p. Myślę, że przegrywa ceną, bo konkuruje z używanymi cuore, aixamami i resztą, nie oferując większej funkcjonalności – przewóz czterech osób naraz to może być zbyt wielkie wyzwanie dla takiego silniczka.

  6. ProfMiodek

    Posrywam sie na myśl o wielki projekcie! Bajaj srajaj, supergówno. Nie jedzie 120…

  7. łoboże

    Nie dzięki, wolę skuter w dwusuwie. Albo nawet tuttuka. Albo Simsona Duo.

  8. Najlepsza rzecz – zupełnie normalne, nowe Sandero kosztuje 29 900. 5 tysięcy więcej, a dostaje się mniej więcej 5 razy mocniejszy, 5 razy ładniejszy i 5 razy sensowniejszy samochód. I lepiej wyposażony. Faktycznie, sensu ani logiki w tym nie ma. Już nie mówię o używkach, bo za 25k to można sobie naprawdę świetne auto miejskie kupić…

  9. Importerem Bajaj jest Arkus Romet. Ten który w Chinach kupuje złom i sprzedaje tu za tłustą kapustę. Na przykładzie Qutea widać grubiutkie marże. Ale w sumie co mnie to obchodzi.

  10. RoccoXXX

    Przy cenie 8 tys zł miałoby to sens. Przy cenie 25 tys zł nie ma do żadnego sensu.

  11. KotaRobota

    Chciałem napisac-10 koła za nówkę sztuke może byłby rynek-25 to raczej mokry sen sprzedawcy.

  12. Zdjęcie felgi mówi wszystko, zwykłe nakrętki bezpośrednio prą na ameliniową powierzchnię, przedmówcy już o tym pisali.
    A w środku to widać, że nasz 126p to był majsterszyk wykonania przy tym.

  13. Oni dostali na ten biznes jakąś dotację z rządu albo UE? Bo to trzeba być mocno oderwanym od rzeczywistości, żeby to coś oferować za 25.000zł. Za 8.000zł można znaleźć bardzo dobre używane auto jakie kto chce a jak Hshan napisał za 29 jest bazowe Sandero. Przecież ten Bajaj nie jest porównywalny nawet z Matizem… A jak ktoś chciałby skuter to kupi sobie skuter.

  14. kupiłbym takiego za 8 tys. zł tylko po to, aby ktoś w pracy mnie zapytał: Maciek, czy Cię już całkiem poje#$ło?
    miałem w pracy to bazowe sandero. nie drażnił mnie brak radia, ani brak wspomagania kierownicy… najgorszy był brak centralnego zamka…

  15. Solo_ta

    Żodyn, powtarzam ŻODYN 16-latek tego nie kupi. Ktoś kto uważa że sprzeda choć 1 pojazd temu segmentowi chyba nigdy na oczy nie widział 16-latka. Dla chłopaków w tym wieku liczy się prestiż i lans. On musi pokazać kolegom i dziewczynom, że ma jaja, styl i jest cool. Kupi np. stare BMW, które będzie łatał po nocach w garażu u ojca ale na Bajaja w życiu nie spojrzy bo okryłby się hańbą i byłby spalony w środowisku. Sprezentowanie 16-latkowi takiego auta to jak wręczenie mu stryczka. Poważnie.
    Już prędzej go kupi jakiś grzyb w berecie bo to mało pali no jest i nowy i tani. Ale i tak sprzedawalność będzie na poziomie błędu statystycznego.

  16. benny_pl

    chore pieniadze, niedawno jeszcze nowe seicento van kosztowalo 19.999zl i wystarczylo wywalic kratke i zalozyc kanape ze zlomu, niemam pojecia kto by mial wydac 25k na produkt samochodopodobny, zeby to jeszcze zupelnie bez prawka mozna bylo tym jezdzic to moze by sie jakies notoryczne pijaki tym zainteresowaly ktore maja pozabierane prawka za picie, ale i tak watpie ze az tyle by ktos wydal.. chociaz zycie pokazuje ze da sie znalesc kazdego rodzaju swira, tyle ze takich swirow niema wielu

  17. Marcin p

    Zgadzam się z komentarzem o Cuore za 5000.. Dostaje się auto o przyzwoitych osiągach (11 sęk do 100), i lepiej niż przyzwoitym wykonaniu. I jest nie tylko cute, ale i praktyczne.

  18. Takie wozy jeżdżą po wioskach u szoferów co stracili blankiet za procenty, więc może rynek na to będzie.

  19. Powtórzę za przedmówcami: 8-10tys. to już była by wygórowana cena. Granica akceptowalności. Za używaną dwuletnią sztukę pewno połowę z tego albo mniej.
    A 25 tys. … cóż 5lat temu jak kończyli produkcję Fiata Pandy II można było mieć takiego za właśnie 25tys. Co prawda wyposażone jedynie w koła i kierownicę, ale jednak normalne auto. Nowe. Za 30k było już radio i klimatyzacja.

  20. Cult rider

    Ściąganie takiej motoryzacji do Polski nie ma sensu. Jakby było na prąd i kosztowało 25k zł to bym nawet do Indii po to pojechał. Osiągi są nieważne w mieście. Mam 7 km do pracy i od początku zimy nie przekroczyłem 70/h wiec spoko taki poerdzioch. Ale bawienie się w jakieś 3 świece i wymiany oleju co miesiąc to bez sensu.

  21. lessmore

    @sztmbr Może i jeżdżą, ale na nielegalu. Za jazdę na procentach w efekcie nie tyle traci się prawko, ile dostaje się zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów po drodze publicznej. Nie wolno prowadzić pojazdów żadnych, nawet gdy załatwi się sobie prawo jazdy z Ukrainy (jak ogłaszają: „każdemu bez wyjeżdżania od zaraz!”).

  22. Bagażnik dachowy jest chyba elementem konstrukcyjnym, bez tych łap w otworach drzwiowych zapewne nastąpiłaby efektowna dekompozycja…

  23. dr. Kamil

    Cena co jakiś ponury żart ale chętnie bym zobaczył test tego cuda 😀

  24. Ja bym może widział to w wersji elektrycznej ale też słabo skoro można mieć skorupę od Twingo, 106 czy AX i z 25tys zostanie sporo na niezłą konwersję. I plus takiego rozwiązania jest jeszcze taki że używamy dalej pojazdu na którego wyprodukowanie już zużyto sporo energii i zanieczyszczono środowisko a tu przy produkcji tego biedactwa znowu ucierpi Ganges urośnie smog czy coś tam innego okropnego a u nas twingo pójdzie na wysypisko, zanieczyszczać wody gruntowe itp. Ogólnie kupowanie nowego pojazdu w takiej starej technologii w tej części świata i to z Indii jest jakby wzorowym marnowaniem…wszystkiego :)))))) I jakoś niespecjalnie mi zależy na wzrostach azjatyckich gospodarek przy jednoczesnym upadku naszej, wolę chyba garażowe konwersje na miejscu

  25. Diesel Power

    Coś mi się kiedyś obiło o uszy, że nowe auta w UE mają mieć ABS, ESP w standardzie i jeszcze inną masę pierdół. Takie auto też musi mieć coś takiego?
    Polskie realia, to albo stary gruz za opłatami za 1000zł i co pół roku stary się złomuje, a kupuje kolejny za dołożoną kasę, albo już coś konkretniejszego w przedziale 5-10 tys, ale oczywiście w stanie „jak nowy” i potem już większość celuje w premium i auta rodzinne powyżej 10 tys. W Polsce auto musi być lub przynajmniej stwarzać wrażenie solidnego. Z tanich nowych aut, to oczywiście Dacie, Ople i Skody są rozchwytywane i stwarzają wrażenie solidnych. 25 tysięcy to przesada. Teraz dzieciaki śmigają w tych autach bez prawa jazdy, co to każdy może do tego wsiąść i przeczekają te dwa lata do osiemnastki, a co bogatsi to nawet robią prawko na B1 i składają (a raczej kupują) sobie kit cary i widziałem już takich w mieście.

    I jeszcze dali mu opony z kolcami, bagażnik dachowy, może w góry na narty ktoś ma tym jechać?!?

  26. truten23

    Panowie, Kolega 2 lata temu kupił microcara Ligier za 30tys.
    Domyślacie się, co teraz wszyscy o nim sądzą? W sensie o koledze.
    Teraz myśli zmienić na nowszy, za 50tys.
    Tak Panowie, znajdą się chętni na tego bajaja za 25tys. Nie wiem kto i gdzie, ale na bank.

  27. Pawołek

    W 2010 firma kupiła mi Tatę Indicę za 22 tys. zł. 4 szyby w prądzie, klima, 86 KM. W dwa lata przejechało 135 kkm i się nie rozpadło. W tym połowę z gazem. Dzielny indyjski wóz.

  28. Przecież ten opis na stronie rometa jest lepszy niż cały wpis, normalnie czytając to czuję się jakbym czytał jakieś tajne koncernowe info albo był świadkiem potwierdzania się teorii spiskowej:

    „Zrezygnujmy z tego podpunktu – w testach zderzeniowych pojazd uzyskał 1 gwiazdkę co pewnie konkurencja zaraz nam wypomni. Chyba że zostawimy pasy bezpieczeństwa ale to za mało. Gdyby jeszcze udało im się zdobyć mechaniczną poduszkę powietrzną jaką mają Francuzi ( kupują w Chinach razem z kierownicą ! ) to byłby jakiś argument na plus, a tak … lepiej to przemilczeć. To będzie drażliwy temat zawsze.”

  29. Ceny daci sandero zaczynaja sie od 29 900… Normalne auto.
    To mialoby kosztowac 25 tys… Hm…

  30. Piotrek

    Bezsensowny pomysł, ale dzięki temu wpisowi dowiedziałem się o cudownym pojeździe, jakim jest Renault Kwid. Nie chciałem nigdy jechać do Indii, teraz mam ochotę pojechać i wziąć tam z wypożyczalni Kwida (tak jak Maroko czy Turcję najlepiej zwiedza się Dacią).

  31. 25k?! Chyba kogoś poniosło. Za 10k tego nikt nie kupi w PL.

  32. Musiałby mnie ktoś tłuc przez całą noc pękniętym wałem korbowym po głowie, żebym zgodził się wydać 25 kafli na to coś. Jeśli oni naprawdę na tym zarobią i będą to wstanie ożenić ludziom, to znaczy, że ich sprzedawcy byliby w stanie wcisnąć ślepym lornetki.

Comments are closed.