Po co Arkady Fiedler pojechał do Afryki Leafem?

Rozumiem przejechać Afrykę Maluchem. Maluch to grat, który zaraz się zepsuje, trzeba będzie go naprawiać, będzie śmiesznie, okazja do interakcji z miejscową ludnością. Atrakcja dla nich, zarobek dla mechaników. Integracja Afrykańczyków z Europejczykami, pokonywanie różnic międzykulturowych. Fajny pomysł. Afrykańczycy nie znają Malucha, bardzo im się podoba, Arkady jest spoko mzungu, donnez-moi d’argent, można napisać książkę, nakręcić program i wytłuc trochę hajsu na wytłuczeniu sobie dupy w Maluchu przez 115 państw afrykańskich.

To teraz niech mi ktoś wytłumaczy, po co jest aktualna wyprawa. Nie mam nic do Arkadego Fiedlera, choć nie mogę pojąć jak ktoś kto ma żonę i dzieci zapuszcza się na samotne wyprawy przez jakieś dalekie kontynenty. Ale OK, jego dzieci, jego sprawa. Natomiast mam poważny problem z pojęciem tematu: przejazd elektrycznym autem przez Afrykę. Nowym. Nowym samochodem można przejechać przez cokolwiek, nie tylko przez Afrykę. Jaki to jest problem? Wsiadasz i jedziesz. Co 200-250 km musisz je naładować. Tak, w Afryce bywa słabo z ładowaniem, ale z zaopatrzeniem w benzynę też bywa cienko, a przy tym z prądem jest jednak łatwiej, bo nawet w Afryce większość miast i miasteczek jest przynajmniej częściowo zelektryfikowanych. Poza tym prąd to prąd, czego o benzynie nie da się powiedzieć – naładowany Leaf jedzie tak samo niezależnie od jakości prądu. Czyli właściwie elektrycznym autem jest łatwiej.
I teraz ten sam biały mzungu, który wcześniej jechał sympatycznym i śmiesznym małym autkiem, jedzie wypasionym i drogim w warunkach afrykańskich nowym wozem, i żebrze od miejscowej ludności prąd z gniazdek – ta ludność zapewne potrzebuje tego prądu do innych celów niż ładowanie auta przemądrzałego Europejczyka. Nie dość na tym, Arkady w swoim programie sam dość otwarcie się przyznał, że w miejscach, gdzie nie będzie sieci energetycznej, będzie ładował Leafa z generatora prądu. Napędzanego dieslem. To może po prostu trzeba było pojechać dieslem? Może należało po prostu wynająć w Jo-Burgu nową Nawarę i przejechać nią do Tangeru, a potem odesłać ją kontenerem morskim z powrotem do RPA? Przynajmniej nie trzeba byłoby się pierdzielić z poszukiwaniem gniazdek.

Rozumiem, że to ma być akcja pokazująca, że autem elektrycznym da się dojechać wszędzie. Tylko że ja doskonale wiem, że autem elektrycznym da się dojechać wszędzie, bo jeździłem elektrykiem nieraz i każdy normalny człowiek wie, że taki Leaf jedzie jak normalny samochód, tylko zamiast lać wachę z dystrybutora trzeba go podłączać na długie godziny do ładowarki. I ja na to nie mam czasu, bo chcę żeby auto było dostępne pod blokiem kiedy go potrzebuję, a nie raz na 3-5 dni stało 20 godzin gdzieś pod słupkiem do ładowania. Dlatego akcja z Arkadym nijak mnie nie przekonuje, bo on jest na sponsorowanych wakacjach i ma mnóstwo czasu żeby czekać, aż jego auto osiągnie odpowiedni stopień naładowania. Dlatego to wszystko jest nie tylko niesmaczne, ale i nieskuteczne. Obraliście złą metodę przekonywania ludzi do aut elektrycznych, pokazując kolejnego podróżniczego celebrytę, który kruzuje sobie nową furą przez Afrykę i jego jedyne zmartwienie to to, czy będzie ładował się z kontaktu czy z agregatu. Ciekawe czy jedzie za nim w bezpiecznej odległości autolaweta.

A idźcie w diabły z tym Arkadym. Arkady – wyciep tego Leafa na złom i dawaj robimy wyprawę przez Afrykę furą za 1000 zł, albo jeszcze lepiej, gratem kupionym na miejscu. To tyle, dobranoc.
Zbigniew Łomnik

Tagged: Tagi:
  1. Xantią z XUDem. I to by fajnie jechało. Fakt, disco 2 lub navara w Afryce lepsze…

  2. To ja wolę reżyserowane wyprawy trójki Brytyjczyków z TG i późniejszego GT, przynajmniej biorą jakieś stare graty i jest się z czego pośmiać.

  3. Higachi

    Suzuki Carry przez afrykę – ten hałas przez taki dystans

  4. Proponuję prawdziwą próbę samochodu elektrycznego – przejazd przez Arktykę na biegun – na pewno da się tam znaleźć jakieś gniazdka, ew dowieźć parę wiader prądu elektrycznym helikopterem.

  5. Grat zakupiony na miejscu. Genialny pomysł. Trzeba kiedyś może rozważyć taki event 😉

  6. Jerzozwież

    Zgadzam się z Tobą co do wyprawy leafem. Masz rację.

    Ale jeśli już tak idealistycznie mamy podchodzić… to przypominam rejestracje na zabytka Twojego carry, tą całą otoczkę z detajlingiem, miłością do modelu itp. itd…

    Albo coś na 100% jest nonprofit, ambitnie i idealistycznie albo coś jest skundlone.
    także… ostrożnie z ocenami.

  7. Coś Ci się, Zbigniewie, pomieszało – Arkady Fiedler, autor przedwojennych książek podróżniczych, którymi się zaczytywałem, zmarł w 1985 roku.

  8. krzychoo

    @bebe: tak się składa, że wnuk Arkadego Fiedlera nazywa się Arkady Fiedler. I przejechał Maluchem Afrykę, a teraz robi to samo Leafem.

  9. Co ma zakup przeze mnie grata do sponsorowanej wyprawy Arkadego Fiedlera. Nic nie rozumiem. Kupiłem grata, odremontowałem go i sprzedałem, tracąc na tym prawie 2000 zł. Co to ma wspólnego.

  10. Czy to jest jakaś akcja promocyjna Nissana? Dziwne – niby jedzie nowym autem, ale ze zdjęcia wynika, że to jest I generacja Leafa, podczas gdy mamy już II. Nie rozumiem…

  11. Marcin125p

    Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo że chodzi o pie…tfu..przygodę 😀

  12. marcinjo

    Tu o ból dupy chodzi złomniku. Powinieneś mieć możliwość banowania bóldupiących…

  13. Jonatan

    Clarkson, May&Hammond w jednym z lepszych odcinków specjalnych przejechali kawał Afryki starą beczką (nic nadzwyczajnego), oplem kadettem z lat 60 (jak da się ładą po Sybirze to i oplem da się radę po Afryce) oraz Lancią Kappa – i ta Lancia o to było coś. Zgadzam się z Panem Redaktórem – nawet ten przejazd maluchem to raczej przygoda niż wyczyn (wiadomo co się może zepsuć i da się to naprawić trzema kluczami) a co dopiero nowiutką furą z klimatyzacją. Ale przejechać taką padłą Lancią z włoską elektryką lub dowolnym autem z alledrogo z 1k PLN, typu golf 3, astra F czy jakaś nubira – to jest wyzwanie. I taką wyprawę bym naprawdę śledził.

  14. Z tego co pamiętam, to już Czesi, z niejakim Danem Pribanem przerabiali Afrykę i inne kontynenty w żółtych trabantach.

  15. Michał

    Po cholere kupowac grata na miejscu jak wiekszosc z nich przyjechała z europy … ? ..leafem przez afryke …ciezko bylo wymyslic cos glupszego.. W tym miejscu moge jedynie polecic innego podruznika , Michał Pater. Zjechał cala rosje i demoludy..w dslekim wschodzie rosji kupił łade 2107…bo musisl się wydostać z kraju przed wygasnieciem wizy
    ..z przygodami dotoczyl sie do kraju ..i co i dalej upala ładą jako normalnym i jedym samochodem ! ..i to jest podroznik .. ps ..na mecgsnice nie zna sie ni w ząb..ale łada juz go „uczy ” !

  16. wojtek_

    Gupia zabawa bialego bogatego czlowieka-tak jak to cale K2-oni w tych gorach to mase smieci zostawiaja i sraja pod siebie. A klamoty dzwiga im miejscowy czarnuch. To gupie jest.

  17. Pawołek

    Kupować grata na miejscu to nonsens. Trzeba wrócić do źródeł, zakupić coś coś chodliwego w Afryce u nas (zależy gdzie się jedzie, może być np. Xsara Picasso lub Logan MCV), przejechać nim trasę a na miejscu opchnac. Gotowy poradnik inwestora sumie 100% w temacie: „Sahara”aut. Cizia Żyje, o tym jak w latach 70 pchał peugeoty 404 do Afryki w tenże sposób.

  18. Może poprostu p. Arkady realizuje swoje pasje i zainteresowania? A że może ktoś mu to opłacić lub wręcz może na tym zarobić … Cóż drogi Tymonie, nie on jeden 🙂

  19. a ja wam mówię – tak cała „ekologia” to jeden wielki pic i fotomontaż. I zarąbisty sposób na zarabianie kasy na czymś co nie jest nam potrzebne.

  20. benny_pl

    Jonatan: wloska elektryka nie jest nawet w polowie taka zla jak francuska ;p w zasadzie wloska elektryka jest zupelnie na normalnym poziomie…

    nie wiem co masz do Astry F, ale juz predzej bym nia jechal przez ta afryke niz jakims beznadziejnym maluchem, mam aktualnie Astre F, za 700zl kupilem z wydmuchnieta uszczelka pod glowica, zrobilem sobie i smiga az milo, bardzo fajny, prosty, wygodny samochod, maluchow mialem kilka w zyciu, jak bys bardzo o to dziadostwo nie dbal to i tak co raz cos zdechnie, a ze skrzyni zawsze cieknie olej a dolewanie go bez kanalu to nielatwa zabawa, to juz predzej duzym Fiatem, ten to jak sie go ponaprawia to sie przynajmniej jezdzi i jezdzi, tylko ze w takiej afryce to by sie zaraz zakopal i by tam juz go trzeba bylo zostawic, chyba zeby niewiem, dyfer zaspawac to wtedy mooooze…

  21. zdesperowany kierowca

    z tego co kojarzę to Arkady Fiedler Młodszy maluchem przejechał także Azję. zupełnie nie rozumiem bulu dupy o generator prądu. a po co ludzie na wyprawy biorą zapasowe kanistry z benzyna czy wodą? przecież to też oszustwo – bez paliwa z dodatkowego kanistra silnik spalinowy będzie równie bezużyteczny jak elektryczny z czego wynika ze auta spalinowe są tak samo do d jak elektryczne. to lepiej już jechać wielbłądem albo mułem – da się kupić na miejscu i na koniec można zjeść jakby nie było kupca…

    PiS, lowe i mniej ścisku w rzyci, każdy ma prawo do realizacji swoich pasji motoryzacyjnych jak sam uważa 🙂

    p.s. wpis fajnie się czytało, przynamniej nie jest politporawnie

  22. radosuaf

    Gdyby przejechał Maserati Biturbo (albo jakimś innym widelcem z tego okresu), nawet nie Afrykę, ale z Puszczykowa do centrum Poznania, to ja rozumiem. A tak – faktycznie bez sensu.
    Myślę, że posiadanie dzieci nie oznacza, że nie wolno już wychodzić z domu… 😉

  23. Miało by to sens, gdyby jechał przez afrykę z panelem solarnym na dachu, ale to niestety prądu da tyle że będzie mógł naładować sobie telefon…

  24. Iii tam – niech pojedzie Triumphem Stagiem. Nawet z Warszawy do Krakowa i z powrotem – to już zapewni więcej emocji.
    Ale w sumie to co mi do tego czym i gdzie ktoś sobie jeździ. Dopóki nie za moje pieniądze, to mi to dynda i powiewa.

  25. W ogóle co to za głupi pomysł jechać do Afryki czymkolwiek, skoro cała Afryka stara się przyjechać do Europy 😉

  26. @zdesperowany kierowca – do silnika spalinowego, trzeba brać zapas paliwa. Do silnika elektrycznego, trzeba brać generator spalinowy i zapas paliwa do niego. Co to za pokazanie, że autem na prąd da się jechać wszędzie, jak trzeba mieć w pogotowiu generator z spalinowym silnikiem, by zapewnić mu możliwość awaryjnego ładowania.

  27. benny_pl – a wiesz, że w tym maluchu, którym jechał p. Arkady przez Afrykę jedyną faktyczną usterką był zawieszający się rozrusznik? Oprócz oczywiście zmienianych opon. Co prawda można powiedzieć, że przed podróżą ten egzemplarz został cały złożony na nowo (m.in. jakoś tam źle była początkowo złożona skrzynia czy sprzęgło, już nie pamiętam – poprawiali to najpierw w Gdyni przed wstawieniem do kontenera a później kończyli już w Egipcie przed startem w podróż) a do pomocy przez całą drogę był Hilux no ale jednak.

    Mnie ten przejazd Leafem ani grzeje ani ziębi i generalnie nie uważam, żeby to było coś złego. Z drugiej strony z mojego punktu widzenia, nie jest to już takie fajne jak podróż małym Fiatem. Ja bym tego nie zrobił ale podziwiam wytrwałość i gdzieś tam w głębi minimalnie zazdroszczę przygody.

    A tacy ludzie, którzy tutaj na miejscu kupowali starsze np. Toyoty, Mercedesy czy Peugeoty (zależnie od miejsca docelowego), jechali nimi do Afryki i na miejscu sprzedawali aby mieć pieniądze na podróż powrotną też już byli, tyle że było to mniej rozpropagowane…

  28. Przejechanie Afryki Maluchem, jeśli za Tobą jedzie pickup z drugim samochodem w częściach, to też nie aż taki wyczyn.

  29. Cóż, ja trzymam kciuki za Pana AF. Robi co lubi, zarabiając na tym co nieco. Chce zrobić coś, czego nie zrobił nikt wcześniej. Jedzie, w przeciwieństwie do poprzednich podróży bez asysty drugiego samochodu i wybrał trudniejszą trasę, jakieś Kongo, nigeria, boco haram. Taki plan i go realizuje, nie narzucając nikomu. Nic nie stoi na przeszkodzie w organizacji Złomnik Expedicion gdziekolwiek, czymkolwiek. Pewnie miałbyś łatwiej zorganizować budżet. Wystarczy tylko wstać z kanapy..
    PS centoventisei byliśmy na cabo di Roca i z powrotem. Było fantastycznie.

  30. Afryka… To chyba takie ciepłe i pełne słońca miejsce… Najprościej byłoby na dachu dać ogniwa fotowoltaiczne i tak prąd pozyskiwać. Jakiś rozkładane aby więcej tego prądu było. I można by wtedy cywilizować tą Afryką: patrzcie cywilizacja teraz to prąd z nieba a nie z dymiącego i trującego generatora ! I dawaj smartfony tambylcom ładować z powietrza. 🙂 I może jakaś jedna wiocha z drugą by się złożyła na zakup ogniw. Do których nie trzeba potem paliwa kupować.
    Jak zwykle… Można było dobrze a wyszło jak zwykle…

  31. st Druciarz w firmie C&G

    a co to za wyprawa , przed wojną motocyklem , bez asekuracji przez Azję, Halina i Stanisław Bujakowscy pięknie to opisali. To był dopiero hardkor a nie jakiś nyssanik na prąd.

  32. KIEROWCA

    Sztuka to wyruszyć samotnie, jak Teliga. Być zdanym tylko na siebie i jeszcze wrócić. Co to za satysfakcja kiedy z tyłu jedzie wóz techniczny, jest łączność z całym światem i w każdej chwili można zarządzić odwrót na z góry upatrzone pozycje? To już nie jest prawdziwy podróźnik tylko celebryta. Z całą ekipą to nawet Mandaryna sobie może zorganizować taki przejazd.
    Cała ta ekologia wraz z otoczką jej towarzyszącą to wymysł niemieckich eko zboków, zło, które nas niszczy.
    Już jest masowe wyburzanie składzików na węgiel i dopłaty do przeróbki na gaz w ramach walki ze smogiem. Na każdej osiedlowej uliczce milion kontenerów, które przecież jakiś biznesmen wyłoniony w drodze przetargu sprzedaje. Przymus segregacji, podpisane śmietniki do którego należą bloku a wręcz czasami zamykane na klucz. Wariactwo. Ja tam nic nie segreguję i nie będę segregował niestety wielu ludzi dało się omamić eko propagandzie i biegają między dziesięcioma kontenerami, że słoik to do szkła bezbarwnego, etykietka do papieru no a gdzie pokrywkę? Do biodegradowalnych? Albo zbierają w domu baterie tylko po to żeby zanieść do pojemnika w sklepie. Mało tego, niektórzy stare telewizory wywożą do punktu przyjmowania elektroodpadów no bo jak to? Pod śmietnikiem przecież zostawić nie wolno! No way, psuje prestiż osiedla.

  33. Łukasz

    Czytam te komentarze i śmiać mi się chce…. Mamy tu ekspertów od klimatu, hejterów faceta który robi coś ciekawego, zwolenników teorii spiskowych… Brakuje tylko jakiegoś patrioty wyklętego. Co wam przeszkadza że Fiedler sobie jedzie STARYM Leafem przez Afrykę? Polskie piekiełko w czystej postaci.

  34. mnie to nie przeszkadza, ja się pytam czemu to służy.

  35. tylkospoko

    Znam odpowiedź: jedzie Leafem ponieważ takiego posiada. Nie wygląda to na akcję Nissana, bo za mało reklam wokół. Facet ma jaja i jedzie liściem przez ciepły kontynent jak kto inny na narty do Wierchomli. Jakby kto też chciał do Afry jechać się snuć, to polecam MB100D. Można w nim wygodnie mieszkać i po wycieczce sprzedać na pniu od pierwszej palmy (sprawdzone). No i niech ktoś powie że MB100 to nie grat?

  36. Służy to wiadomym siłom, zydo-cyklistom i zwolennikom maratonów miejskich. Wszyscy oni sprzysięgli się przeciw zlomnikowi żeby prowokacyjnie jechać przez Afrykę nissanem.
    Na szczęście nic nie stoi na przeszkodzie żeby każdy kto ma taki straszliwy ból dupy sobie tego grata kupił a następnie przejechał nim Afrykę. Ale coś czuje że raczej ograniczy się do pisania bzdur w internetach, bo to jednak łatwiejsze.

  37. Może ma to służyć napisaniu nowej książki. Bo ta, o przejeździe Maluchem… Hmm… Nie porywa. Nie powala zresztą też.

  38. Taka wycieczka to niezła przygoda. To chyba normalne, że Nissan da pieniądze na przejazd nowym samochodem elektrycznym, a nie rzęchem ze szrotu. Czy tak trudno domyśleć się, że celem jest pokazanie, że jeżeli ktoś może przejechać samochodem elektrycznym Afrykę wzdłuż, to tym bardziej dojedzie z Łomianek do Warszawy?
    A jeśli chodzi o generator, to Arkady Fiedler (wnuk Arkadego od malucha), powiedział, że w kilku miejscach będzie prawdopodobnie musiał doładować samochód z WIOSKOWEGO GENERATORA, bo może tam nie być sieci energetycznej, a nie, że zabiera taki ze sobą.

  39. Richard

    Pomysł z Syreną amazing, Syra jest tak debilnym pojazdem,
    że chętnie sfinansuję taką wyprawę, niekoniecznie do
    Afryki, mi wystarczy Syra pod moskiewskim
    „Kempinskim”. Absolutna beka!

  40. Krysztof

    Syrena teraz jest droga. POLONEZEM CARO PLUS 1.6 MPI za 1500zł!

  41. łoboże

    Prawdziwy Podróżnik, Prawdziwy podkreślam wyskakuje z samolotu nad dowolnym państwem na wysokości 30000 stóp. Potem długo szybuje na wingsuicie nad najbliższe złomowisko, gdzie w ostatniej chwili otwiera spadochron.

    Po wylądowaniu lokalizuje największego złoma a następnie wycina okalające go krzaki i zarośla. Gołymi rękoma jak Bruce Lee. Gdy pojazd jest odsłonięty Prawdziwy Podróżnik dokonuje oględzin. Spoglądając na konkretne komponenty auta, w dyskretnym wyświetlaczu na okularach przeciwsłonecznych wyświetla mu się schemat serwisowy danego elementu.

    Dzięki temu po upływie 45 minut dowolny złom jest stanie nadającym się do przejechania minimum 15 000 kilometrów. Naprawia też resztę złomów i rozdaje okolicznym mieszkańcom.

    Następnie Prawdziwy Podróżnik jedzie tym pojazdem na azymut nieużywając szlaków i dróg aby nie ułatwiać sobie zbytnio i by nie stracić tytułu Prawdziwego Podróżnika™ ®.
    Pomoc nawigacyjna też jest niemile widziana. Zamiast tego Prawdziwy Podróżnik preferuje niezawodną nawigację inercjalną liczoną w pamięci.

    W czasie nawijania kolejnych setek kilometrów Prawdziwy Podróżnik pomaga kotkom które nie mogą zejść z drzewa, otwiera nowe szkoły i szpitale oraz godzi zwaśnione strony lokalnych konfliktów zbrojnych.

  42. truten23

    No i przy okazji Musi kopać nowe studnie dla lokalsów!

    Kurde, oglądał bym to.

Comments are closed.