Z wizytą u Grubasa [Lupo + Laguna]

Zawsze dobrze sobie pojechać wieczorkiem odwiedzić kolegę, który posłużył mi za inspirację do książki „Ewangelia według Grubasa” (sprzedało się już 4000 sztuk papieru i ebooka). Kolega ma naprawdę dużo złomu interesujących samochodów z niższej półki cenowej. No i zawsze można sobie czymś polatać. Szkoda, że już było tak ciemno. Będą więc 2 graty, bez zdjęć, w krótkiej ale treściwej recenzji.

1. Renault Laguna 1. Słabo się zestarzał ten samochód, oj słabo. Pomijając korozję, która jedne egzemplarze atakuje, a inne odpuszcza, to i tak po tym samochodzie bardzo czuje się wiek i wcale nie jest to cecha pozytywna. Przede wszystkim wóz jest niemiłosiernie głośny przy dużych prędkościach i ma podobnie jak inne Renault koszmarnie krótkie przełożenia skrzyni biegów. Podkreślam, że jechałem wersją 1.8, a więc nie powinna być taka zamulona. Przestarzale wyglądają silące się na oryginalność pochylone, pomarańczowe zegary, okropny jest też panel klimatyzacji automatycznej wyglądający jak wieża hi-fi z 1994 r. I bursztynowe podświetlenie w sumie też jest okropne. Właściwie oprócz dużych, miękkich foteli i komfortowego zawieszenia taka Laguna I niczym nie przekonuje. Zawsze sobie ją wizualizowałem jako taki miękki, cichy, komfortowy samochód lekko trącający klasę wyższą, nie wielkością, ale jakością materiałów w kabinie. Owszem, jest fajnie, póki stoisz na światłach. Jak ruszysz i ten silnik tak robi żżżżżżżżyyyy, to już przestaje być śmiesznie i zaczynasz się zastanawiać, czy przy 50 km/h warto już wrzucić piątkę. Warto. W przeciwieństwie do zakupu Laguny.

2. VW Lupo. Szokująco pozytywne zaskoczenie. Ostatni raz jeździłem Lupo 10 lat temu. Potem dziewczyna, do której należało to Lupo została znaną blogerką-podróżniczką i nawet napisała książkę. Lupo ma też mój znajomy rysujący komiksy o ruchaniu. W sumie to dość nieistotna informacja. Ważniejsza jest taka, że to Lupo po prostu fruwało. A co to za silnik? 1.4 16V 75 KM. I ten silnik w Lupo wystarczy, żeby auto wydawało się hot-hatchem. Poza tym ma coś, co bardzo lubię w Volkswagenach: pedały są głęboko w stosunku do położenia kierownicy. Nie jest tak, jak w wielu autach, że kierownica jest w tej samej linii co zespół pedałów. A to oznacza, że może nim jeździć wysoka osoba. Nie spodziewałem się, że 75-konne Lupo może dać tyle przyjemności z jazdy, a w tej sytuacji aż boję się myśleć, co potrafi 1.6 125 KM. Przy tym bardzo estetycznie wyglądają te dwa okrągłe wskaźniki. Wnętrze Lupo przede wszystkim ma jakiś pomysł – i to jest tym dziwniejsze, że zastąpiono je okropnym, koślawym i generycznym Foxem, który był zły w każdej kategorii. Uczciwie mówiąc, Lupo to auto dwuosobowe, bo jeśli posadzisz z tyłu dzieci, to one są tak blisko tylnej klapy, że byle stłuczka łamie im kręgosłupki, ale dziś jechałem sam, więc mogłem o nim nie myśleć, tylko gnać po mazowieckich serpentynach trasy między Legionowem a Nowym Dworem Mazowieckim (nie ma na niej żadnego zakrętu, dlatego ten dowcip jest śmieszny) [śmiech z offu].

  1. Tomko

    W Ożarowie Mazowieckim jest komis „Tysiak”, znasz ich?

  2. psychop

    w mojej pierwszej, no dobra drugiej liczac ta na nielegalu, gdzies w 96, cały zarząd latał lagunami. jakiż to był szyk, te 4 sztuki na parkingu przy Ciołka. strasznie mi się wówczas luksusowe zdawały

  3. Piotrek

    Miałem taką lagunę jako pierwszy samochód (nie licząc krótkiego epizodu z seicento, które było tak naprawdę nie moje). Auto wspominam wspaniale. Małe spalanie (w trasie poniżej 6 litrów – silnik 1.9 dTi), olbrzymie, przestronne wnętrze, klimatyzacja… Pozbyłem się jej po kilku latach tylko dlatego, że to był akurat ten egzemplarz, który korozja wzięła bardzo ostro.

    Być może nie byłem obiektywny, bo wcześniej jeździłem tylko seicento i naukami jazdy, ale byłem z niej bardzo zadowolony. Inna sprawa, że ja nie jestem szczególnie wymagający. Dla mnie auto musi być duże, oszczędne i z klimatyzacją. To wystarcza. Niedawno przejechałem całe Maroko osiemdziesięciokonnym Fiatem Doblo jedynką 1.3 JTD w wersji podstawa+klima. Cudowne auto. Może z tej perspektywy też oceniałem Lagunę. 😀

  4. admin

    Komis Tysiak jest na Bemowie. Robiłem tam zdjęcia.

  5. Szela

    W ladze 1 ph 2 znajomego po odpaleniu witał komunikat głośny i natarczywy standlicht funkzioniert nicht, aż się chciało ręce do góry podnosić. Komunikat nieusuwalny mimo wszystkich świateł sprawnych 🙂 i tez 1,8 i tez robiła takie dzzzzz

  6. Cyniczny_Podatnik

    Jednakże Laguna I charakteryzowała się dosyć wysokim poziomem niezawodności. Na szczęście Reno naprawiło ten błąd w następnej generacji.

  7. Gerwazy

    Kuuurde wujek mial nowa lagune z salonu z tym silnikiem, rok 97, to byl synonim luksusu, a ten zamykany schowek pod radiem byl wtedy tak luksusowy („patrzcie, jak w mercedesie!”) No i klimatyzacja! Kosmos. To auto bylo tak piekne i nowoczesne dla mnie, wtedy dzieciaka. Moi rodzice zaraz po tym kupili Scenica, tez z salonu, pierwsze nowe auto w ich zyciu, ale bylo świętowania! Cala rodzinka nawalona, a ja spijałem piankę z piwa taty i po łyczku szampana od mamy i cioci, tez sie nawalilem i lezalem pod stołem. Bezstresowe wychowanie, szczesliwi ludzie, takie piekne czasy! Dzis bylyby pewnie wyroki i odbieranie praw rodzicielskich, nie mówiąc juz o przepadku 500+. Po dziesieciu latach, w 2007 dostalem scenica od rodzicow, i jako moje pierwsze auto zawiozlo mnie na pierwszy rok studiow. Dzieki rodzinnemu charaktetowi auta rozne pierwsze razy tez tam byly. Ale w koncu progi i podloga byly tak zardzewiale, ze widac bylo asfalt, a przy hamowaniu slychac bylo jak sie woda w srodku przelewa. Laguna tez zezarta, tak samo jak potworek renault megane classic kupiony przez druga ciotke w tamtym okresie. I taka to historia trzech pieknych renówek w naszej rodzinie, z tego samego roku i z tego samego salonu. Chcialbym napisac ze skonczyly tez na tym samym szrocie, ale to juz nie wyszlo. Nie dojechalyby na kolach tak daleko. Ale tak wlasnie rodzila sie moja pasja do motoryzacji 🙂 A i jeszcze jedno, ta piekna maska w lagunie ktora tak specyficznie laczyla sie z nadkolami takim zaokragleniem. Zachwycalem sie tym tak bardzo, wciaz to pamietam! To byl szczyt smaku i designu, niczym lusterka w vectrze b 😉

  8. Tomko

    @admin muszą mieć filię w Ożarowie, z 50 samochodów.

  9. Hubert

    Kurde, moi Rodzice mieli Lagunę 2,0 RXE 18 lat temu. W tamtych czasach to był kawał dobrego samochodu 🙂

  10. Marcin Jan

    Ten dźwięk dzzzzz to !uwaga! idzie od nagrzewnicy.

  11. KIEROWCA

    Kolega z pracy ma Lagunę i sobie chwali po przesiadce z Cinquecento 900. Codziennie lata po 20 km w jedną stronę.
    Głębokie umieszczenie pedałów w VW – co kto lubi ale dla mnie zmora. Nienawidzę tego wciskania sprzęgła na leżąco i foteli umieszczonych nisko na podłodze. Nigdy niemieckiego samochodu no ale ja właściwie przez całe życie miałem do czynienia z anatomią fiatowską. Po przesiadce ze swojego Poloneza do takiego A4 albo Paserati zawsze mam dysonans poznawczy no i te wspomaganie – głupota dla blondynek. Najmniejszy ruch kierownicą i samochód lata po drodze, podczas kiedy Poldek chce jechać prosto.

  12. Angry

    Fox to jest Brazylijski VW z jednym chromosomem za dużo. Wykonanie Dacii przy tym to mistrzostwo świata.

  13. lookaty

    Lalka 1 ph2 z v6 w manualu. Piekna sprawa, mam TurboLawetę2 z 2007 i przy zadbanej jedynce wyglada srednio mimo, ze to na prawde zadbany egzenplarz. Wg mnie ponadczasowy wygląd względem następcow.

  14. Jjjj

    Mam od 10 lat lagune 1 po lifcie z 99 roku. Nie potrafię napisać nic więcej niż to co Zlomnik. Absolutnie wszystko się zgadza. Miękka, komfortowa, głośna, rozklekotana. Głośna jak chu..
    Mojego modelu ruda jeszcze nie zjadła, zrobiłem nią 150 tys km, bez awarii która by unieruchomila auto. Ogólnie zestarzala się okropnie mocno

  15. Jjjj

    Aha, dodam że przy 100 kmh jest 3.2 obrotów. Koszmar. Skrzynia 5 biegowa, a czujesz jakbyś jeździł komarkiem 3 biegowym

  16. Zerullach Gadzibagomedow

    Owszem, są dwa komisy „Tysiak” stanowiące razem dwa Tysiaki. Wspaniałe miejsca.

  17. Garwanko

    Propsy za pveka, podejrzewam, że o nim mowa 🙂
    Napalalem się do niedawna na duet Lupo/Arosa. Jako, że nie było niczego co wzruszyłoby mnie na tyle, żeby ruszyć po tyłek, kupiłem w końcu Polo 86c Coupe po lifcie. Ma obrzydliwo zielony kolor (nie popularny turkus) i jest mega topornym klunkrem, porównując nawet do Micry K11. Ciekawym zatem, jak jeździ lumpo, czy duży progres uczynili w stosunku do polo z 1993 roku 🙂 Bo wygląd Lupo ma super, pomimo wieku, to auto nie zestarzało się ani trochę 🙂

  18. Greg

    Kurcze, pamietam jak sąsiad z bloku zakupił nówkę czarny metalik Lagunę zaraz jak auto weszło na salony czyi 1994 roku ….cena taka że mógł sobie kupić drugie 3 pokojowe mieszkanie na Mokotowie …..niestety auto po 2 miesiącach ktoś ”pożyczył ” na wykupkę ..wrociło ( podobno za 200 milionow opłaty ) ale porysowane …..pozniej sasiad dokupił garaz na Lagunę a po pół roku garaż sie spalił z autem w środku …..nie wiem czy sasiad miał AC wykupione ( wtedy do chyba rzadkośc bywała ) ale pozniej zakupił nową Felicie 1.6 glx ….i nią jezdził az do 2010 jak na wylew zszedł z tego swiata ….ale w porządku gość był a Fela dalej stoi pod blokiem bo sąsiadka nie chce sprzedać …

  19. ech ta satysfakcja kiedy wreszcie można bez strachu używać słowa „pedał”. od tego fejsa nawet przez telefon się ostatnio boję je mówić :/

  20. Cóż, z trójki francuskich pojazdów klasy średniej lat 90. (406, Laguna, Xantia) najbardziej podoba mi się 406 po liftingu w wersji sedan. Jeśli idzie o Lagunę, to w sumie mam sytuację gdzie wizualne najbardziej podoba mi się generacja II sprzed liftingu… czyli ta najbardziej awaryjna 😉

  21. Malutki

    W 2001 roku jechałem białą laguną do ślubu.

  22. Ziaja

    Jezdzilem chwile Lupo 1,7 SDI – to dopiero jest power 🙂 Cisnie z kazdych obrotow, w miescie nikt niema szans, 900obr/min, pedal w ziemie i wszyscy zostaja z tylu. Kto nie jezdzil wolnossacym dieslem w malym aucie ten juz nie pozna tych bardzo oryginalnych doznan 🙁

  23. Maksior

    Podczas czytania tego artykułu na całym świcie w pięciu Lagunach jeden 1 zaświecił check engine i auto jechało dalej a w 25-ciu Lagunach 2 posłuszeństwa odmówił dCi.

  24. Szkoda

    Komis Tysiak jest również w Ożarowie i w Zielonkach 🙂

  25. Chcesz miękkie, komfortowe auto za niedużo piniendza, które nie zestarzało się koszmarnie i nadal jest megaprzyjemnym dupowozem? 406 i po temacie. Miałem okazję pojeździć dwoma. Świetne, relaksujące sprzęty.

  26. Marek Jarosz

    Miałem 3 lata Lagune I FL 1.9 dti. Fakt, wielki, miękki, wygodny. U mnie bez rdzy. W wakacje trasa 1000 km, 2 osoby z bagażami i rowerami w środku, z klimą, równo 50 litrów wypiła. Moje przygody: zerwana śruba w poduszce silnika, padł przepływomierz (200 zl używka Siemens lub nowy chińczyk, Siemens nowy 500 zł, ja trafiłem na nowy Hella za 200), rozszczelniona pompa paliwa, skrzynia rozjebana w trasie (200 km od domu), tuleje belki standardowo, bo chciał mnie tył wyprzedzić na rondzie. Jak ją sprzedawałem to znikał płyn chłodniczy i przegniły mocowania baku ale nic nie odpadło. Teraz mam Corolle E12 1.4 VVTI która gnije ale sie nie psuje, a ja czekam na jakaś Lage 2 Fl w wersji 2.0 GT kombi w ogłoszeniach 😃

  27. @KIEROWCA: nie wiem, o którym modelu VW piszesz, że ma nisko umieszczone fotele.
    W moim Polo siedzi się jak na krześle, mam 180 cm wzrostu i nieraz już przywaliłem głową w dach na jakimś większym wyboju/progu bo od czubka głowy do podsufitki jest jakieś 3 – 4 cm bez kitu. Mam też Saxo i tam to się leży na podłodze, przesada w drugą stronę bo trudno się wysiada. Najlepiej jeździ mi się Ducato hue hue.

  28. Kebab

    @KIEROWCA
    Śmigam na codzień polonezem i po przesiadce do starszego vaga czy innego niemca czuje się jak w domu. Za to w japońcu wszystko działa nerwowo i delikatnie,że nie idzie się przyzwyczaić 😉

  29. Paweł

    Ja z francuzami mam takie doświadczenie, że one niezależnie od pojemności silnika nie odpychają się tak jak byśmy się tego spodziewali po mocy jaką deklaruje producent, przesiadając się do auta niemieckiego (poza oplem) patrząc na moc i pojemność w dowodzie rejestracyjnym każdorazowo odnoszę wrażenie, że ktoś zmienił silnik na wiekszy, bo jedzie lepiej niż bym się tego spodziewał.

  30. sqaure626

    Pytałeś Grubasa o ile albo który raz kręcił licznik w tej Lagunie?

  31. Swoją drogą, skoro poruszono temat Laguny, a tym samym francuskich samochodów klasy średniej lat 90., to mam pytanie dotyczące… Peugeota 406. Otóż jeżdżąc tym pojazdem (silnik benzynowy 1,8 litra, egzemplarz po liftingu) miałem wrażenie że mechanizm zmiany biegów ma małe… hmm… sprzężenie zwrotne? Chodzi mi o to że zazwyczaj jak jadę jakimś samochodem to po wrzuceniu biegu mechanizm „mówi mi” że bieg jest wrzucony. Przykładowo, zarówno w Renault Megane I (po liftingu), jak i w Citroenie BX z 1990 roku, jak wrzucę bieg, to wiem że jest wrzucony. A w 406 wrzucałem bieg i w sumie nie miałem pewności czy aby na pewno jest on wrzucony.

    Swoją drogą, mam do czynienia ze wspomnianym Megane I po liftingu (benzyna 1,4 litra 16v) i nie uważam aby jakoś szczególnie mocno się zestarzało.

  32. Pawołek

    Taka jest po prostu prawda, że niemieckie auta są lepiej wykonane i stąd to odczuwalne starzenie. Mam 21 letnie audi C4 i 17 letnie picasso. Oba są fajne i każde spełnia swoją funkcję. Niemiecki panzerwagen jeździ bez skrzypniecia i płynie po drodze, a w picassie wszystko trzeszczy i gra, sprawiając wrażenie rozklekotanego mimo o połowę mniejszego przebiegu.

  33. Diesel Power

    Laguna 1 jeśli jest zadbana, to jest bardzo wygodna, ale tylko do miasta. Trochę ciasna i właśnie te skrzynie biegów… W tej Francy to oni przecież mają autostrady, więc powinni trochę pomyśleć o dłuższych przełożeniach. No chyba, że popierdalają jak w ich filmach komediowych, wiecznie z butem w podłodze i na ręcznym. Jeździłem Renault Megan Phase 1 w cupecie z 2.0 16V, miało to 147 KM i generalnie przy swojej masie 1050 kg, to był to niezły popierdalaczek, przyśpieszał i jeździł bardzo dobrze, ale pomijając jego bardzo małe wymiary w środku (niestety, szyję miałem cały czas wygiętą), to skrzynia biegów miała absurdalnie krótkie biegi i na trasie można było jechać maksymalnie 120 km/h przy 3500 czy 3700 obr/min. Przy tej prędkości było głośno, a powyżej to już lepiej nie mówić. Jeździłem też kilkoma Oplami z 2.0 16V SFi, miały 150 KM (Astra F, Vectra A, Calibra) i tam skrzynie są dużo lepsze, można jechać normalnie, w względnej ciszy. Nawet Daewoo Nubira z 2.0 16V też była lepsza pod tym względem. A wracając do Laguny, to najbardziej wkurzające są wersje gadające. Wchodzisz do takiego, chcesz uruchomić, a tu gong(!) i nagle jakaś baba terroryzuje cię spod deski po niemiecku (bo ściągnięta od Niemca w czasach wielkiego boomu otwarcia granic UE)… Niektóre były na naprawdę dużym wypasie w środku, ale to wcale nie był plus, bo jak padnie taki panel climatronicu, to za ciula nie można było dostać takiego drugiego. A i zresztą obsługa tego była taka sobie. Zawsze cenię prostotę obsługi na desce rozdzielczej i pod nią, lubię kiedy jest proste pokrętło lub wajcha połączona z elementem, który ma być przestawiony zwykłym drutem lub kilkoma kabelkami jeśli jest elektryczny i nic więcej! ŻADNYCH SILNICZKÓW, STEROWNIKÓW, ANI KUŹWA PODCIŚNIEŃ!!! A już w ogóle na uj komu tablet w samochodzie?!

    Co do małych Volkswagenów, to one są bardzo fajne. Dobrze wspominam swojego pierwszego Golfa 3, ale to w sumie kawał budy w porównaniu do Polo 6N czy Lupo/Arosy. I właśnie co mi się w nich podoba, to że można w nich normalnie usiąść, ustawić fotel pod siebie i jest całkiem wygodnie, no tylko trochę wąsko, ale znośnie. W Polo lubiłem ten silniczek 1.9D na zwykłej mechanicznej pompie, potem zastąpiony elektroniczną i nazwali je SDI. Pali to kilka litrów, a jest fajne, zrywne, świetne do jazdy po mieście, na zakupy i na dojazdy, kiedy na co dzień jeżdżę dużym autem roboczym. Późniejszy model Lupo jest już sporo większy i cięższy, ale za to miały silniki benzynowe 3 cylindrowe.

  34. Chris o poranku

    Laguna I , książkę mógłbym napisać. Auto nie do utopienia. (To taki żart sytuacyjny) . Jeździlem egz który miał wiele przygód. Po niej kupiłem nową skodę. Wrażenie takie że skoda jest kilka klas niżej od wyslużonej laguny. A silniki 1.4 16v to już porażka na maksa. Głośno, nieekonomicznie i nie jedzie. Do dzisiaj ( 6 lat minęło) małżonka wspomina. „Laguna to jechała, a to nie chce. „

  35. nudny

    @Diesel Power – miałem ZX’a 16v, ta sama sytuacja. Skrzynia była tak krótka, że jazda w trasie powyżej 120km/h wymagała ochrony słuchu. A szkoda, bo auto rozpędzało się bardzo żwawo, przyspieszenie od 120 do 160km/h na piątym biegu to był moment.

  36. Patryk

    Zawsze, od bachora (wtedy debiutowała) chciałem mieć Lagunę I. No i dwa lata temu zanabyłem…1.6 z 99 roku. Co najmniej 2x taniej niż niemieckie ohydy z tego samego roku. Nie wiem, w jakiej L1 jest 3200 rpm przy 100 km/h, ale w mojej jest 2900. Skrzynia JB3 oryginalna. Akustyka…cóż. Jest głośno, ale jak na dzisiejsze standardy. Jeśli jest ZA głośno, to może warto naprawić auto ? Od kolektora wydechowego zaczynając, przez paskudne francuske kielichowe łączenia elementów wydechu a na poduszkach silnika i oleju w skrzyni kończąc…
    Bardzo wygodna, nie za duża także na miasto, pali mało, nie rdzewieje (nie bita), nie psuje się ponad miarę (przebiegi 20-25k rocznie), tyle że jest ciężka i kopa z tymi 107 KM nie ma za bardzo. Silnik akurat do Clio. No i trzeszczące wnętrze – standard dla Renault, nawet tych współczesnych.
    A że czuć myszką ? Cóż. Ja to lubię.
    P.S. Mnie nic nie straszy niemczyzną po odpaleniu, bo raz że auto sprawne (no chyba że płyn do sprysków się kończy 🙂 ), a dwa że zmieniłem sobie język na angielski…:)

  37. lech

    Lalka I ph2 3.0 manual.
    Miałem przez 100 kkm i tylko szum powietrza jak przy starcie samolotu pozostał w uszach. Na owe czasy wyśmienite auto, komfort, wygoda i bezawaryjność. A przez swoja lekkość ganiające bez skrupułów ciężkie kloce merca czy audiego. Kompletnie się różnimy w postrzeganiu tego auta z autorem.

  38. Tomek

    Przepraszam, ale przy całym (sporym) szacunku dla Złomnika i jego wiedzy nie mogę się zgodzić z jego opinią o Lagunie 1. A raczej z generalizowaniem odnośnie wszystkich egzemplarzy i wersji tego auta. Bo przyznaję od razu że wersją 1.8 nie jeździłem. Ani 8V o mocy 95 KM, ani późniejszą 16V 120 KM więc nie wypowiem się jak jeździły. Ale podróżowałem i prowadziłem dużo wersję przedliftingową 2.0 8V 115 KM (mój ojciec kupił to auto jako nowe w roku 1995) i miałem okazję przejechać się też poliftingową 1.6 16V 110 KM z roku 2001. Obie w żadnym wypadku nie były głośne (2.0 8V trochę przy tym cichsza od 1.6 16V), baaardzo wygodne i z trochę za miękkimi i zbyt wysoko umieszczonymi fotelami. Do tego całkiem sprawnie jeździły i można nimi było podróżować w dobrym tempie. Problemów z korozją przez 8 lat i 250 tys. km eksploatacji nie było, wielkich awarii też nie choć kilka denerwujących usterek się przydarzyło. Naprawdę fajne auto a od strony designu to śmiem twierdzić, że niewiele aut lat dziewięćdziesiątych miało równie udany projekt nadwozia jak i wnętrza. Od R21 i konkurencji niemieckiej to dzieliło to auto lata świetlne – przy czym piszę o projekcie a nie jakości materiałów, tu tak różowo nie było. Ale jak można pisać, że to auto źle się zestarzało panie Złomnik?! Nie powie mi pan, że Vectra B czy Passat B3/B4 zestarzały się lepiej?! One wtedy już wyglądały przy Lagunie jak auta poprzedniej generacji! Faktem jest, że następne Laguny nie były już tak udane ale jedynka – o ile zdarza się tylko jakiś zadbany egzemplarz o co niełatwo – wciąż na ulicy nie razi.

  39. Lukas

    Co za brednie na temat laguny… Kto to w ogóle pisał? Zaczynając od wnętrza, auto na tamte lata z ponad czasowym wnętrzem. Jeśli ktoś nie wierzy, wystarczy obejrzeć inne wnętrza z tamtych lat w tej kategorii pojazdów. Należy zwrócić też uwagę, że auto wyszło w 1994 rok i miało climatronik! Wyposażenie na tamte czasy kosmos, np komunikaty głosowe komputera, nawet jak kończy się płyn do spryskiwaczy. Wszystko precyzyjnie spasowane wysoka jakoś materiałów. Kolejnym tematem jest rdza, blacha była w ocynku, nienaprawiane elementy nigdy nie rdzewiały! Nigdy też nie zauważyłem że jest głośno przy dużych szybkościach. Uważam, że w normie. Zadbane auta się praktycznie nie psuły, przez 8 lat wymieniłem tylko wentylator klimy. Osiągi niestety nie powalały, skrzynia nieprecyzyjna. Jak zwykle wypowiadają się Ci co nie mieli lub co kupili sztrucla.

  40. admin

    Ja pisałem. Wchodzisz na mój blog i pytasz kto pisał?

  41. Lukas

    ok, powinienem to wziąć w cudzysłowie. Z całym szacunkiem nie chciałem swoją wypowiedzią Ciebie urazić. Po prostu mam odmienne zdanie, pozostali czytelnicy jak widać też.

  42. Robur

    @NUDNY a pomyślałeś, że jakby przełożenia były dłuższe, to już by się tak energicznie nie rozpędzała?

  43. Autosalon

    VW Lupo i VW Taro, reszta to gnioty. Nic na to nie poradzę.

  44. nudny

    @Robur – zdaję sobie sprawę z tego, że na dłuższym przełożeniu straciłby trochę pary, no ale bez przesady, 4000rpm przy 120km/h? Z mocą 150 koni mechanicznych spokojnie mogli sobie pozwolić na wydłużenie 5 biegu bez dużej straty w osiągach (prędkość maksymalna wg. danych technicznych to 220km/h). 6 biegowa skrzynia była dostępna, ale tylko w limitowanej wersji o zwiększonej mocy. To było bardzo fajne auto do jazdy, ale na trasie męczyło bardzo szybko, nawet jazda przy 100km/h wymagała rozkręcania radia by posłuchać muzyki lub podnoszenia głosu by porozmawiać ze współpasażerami.

  45. lech

    Może napiszę tak: za zadbaną lalkę poliftową liftback w 3,0 manual trzeba dziś wysupłać cirka 3000 Eur. I nie ma w czym wybrać, nikt nie sprzedaje.
    Jak się mają do tego „pozytywnie zaskakujące” śmiecie Lupo z tych lat dostępne setkami po siakieś 1500 eur sztuka?

  46. dr. kamil

    Jak jadę starą Renówką to mam wrażenie, że za chwilę wszystko roz****li. Jak jadę starym VW to też mam wrażenie, że za chwilę wszystko się roz****li tylko inaczej 😉

  47. pppan21

    W roku 1998 przesiadłem się z Citroena AX (przebieg 90,000) na Renault Scenica (przebieg 60,000). Silnik 2.0 benzyna 115 KM. Bardzo przyjemnie się tym jeździło. Co weekend robiłem trasę ze Zgorzelca przez Wrocław (dalej Śląsk albo Wawa) i pamiętam, że niezależnie od prędkości – między 110 a 160 km/h było tak samo głośno… Ale to zapewne dlatego, że autostrada A4 była wtedy nazywana „najdłuższymi schodami Europy” bo po betonowych płytach jechało się jak po schodach. Wszystko się w samochodzie trzęsło a dopiero powyżej pewnej prędkości przelatywało się nad dziurami… Oddałem samochód po dwóch latach i przejechanych kolejnych 60,000 km – bezawaryjnie – i mam do niego sentyment. Potem już nie miałem żadnych francuskich samochodów.

  48. benny_pl

    od czasu tych pierwszych lagun renowki zaczely byc takie paskudne, z tym nochalem na masce, nigdy mi sie nie podobaly i nie spodobaja 🙂

  49. @benny_pl Kiedy zabierasz telewizora? Choć w sumie już do niego przywykliśmy 😀

  50. @lech

    Jak wszystkie zgniły albo się zepsuły to tak – nie ma w czym wybierać 😀

  51. radosuaf

    Jeździłem teraz przez miesiąc Punto 1.4 77 KM i nie jest to znowu dużo cięższy samochód, a do hot hatcha to mu brakowało NAPRAWDĘ SPORO – już pomijam samo prowadzenie, ale względnie dynamiczne to może było na dwójce i trójce w górnym zakresie obrotów. Do jeżdżenia OK, ale do startu spod świateł i wyprzedzania to już tak sobie.

  52. broneq (KamilMB (nick z youtube))

    Miałem Lagunę I phase II. 1.8 16V. Hałas był na poziomie znośnym, ale jak dla mnie jakość daleka od niemców. No i najważniejsze – fotele tylko pozornie wygodne. Przy moich równych 182cm wzrostu, po 300km bez przerwy drętwiała mi prawa noga pod kolanem. W żadnym innym aucie nie czułem czegoś takiego. Wtedy zaczynałem operować gazem za pomocą lewej nogi, a prawą siadałem na pół po turecku. Ogólnie uważam Renault za najlepszą z marek francuskich (poza Laguną miałem jeszcze w rodzinie R5, Kangoo i Twingo). Renault robi genialne MAŁE SAMOCHODY (chyba nawet lepsze niż Fiat), ale do dużych to oni się nie potrafią przyłożyć. Gdybym dziś zwariował i chciał kupić nowe auto wybrałbym między Clio a Twingo (ewentualnie Sandero), biorąc pod uwagę także Yarisa (ale tu już cena jest inna).

Comments are closed.