Poznajemy czasopismo AMERYKA z roku 1961

W czasach lekkiej politycznej odwilży, która trwała mniej więcej w latach 1956-1965, w Polsce wydawano czasopismo o wyjątkowo wymownym tytule AMERYKA. Dziś już rzadko mówi się „ameryka” na coś wspaniałego, ale jeszcze ludzie urodzeni w latach 50. czy 60. na coś dobrego, bogatego, świetnie urządzonego potrafią powiedzieć „panie, toż to ameryka”. Nie inaczej było z tym czasopismem, które pokazywało rzeczy wspaniałe, wyjątkowe i niedostępne w Polsce. Z tych rzeczy oczywiście najbardziej interesują nas samochody. Adrian M sfotografował dla nas czasopismo AMERYKA, nr 29 z roku 1961, w całości poświęcone motoryzacji amerykańskiej.

Cóż tam się dzieje.
Przede wszystkim weźcie pod uwagę, że to jest rok 1961. Niedawno wprowadzono do sprzedaży samochód Syrena, po polskich drogach jeżdżą głównie Warszawy, dogorywają auta przedwojenne i amerykańskie, trafiają się nieliczne samochody radzieckie Wołga i czechosłowackie Skody. Posiadanie prywatnego samochodu jest wybitnie mało prawdopodobne, a jeśli nie jesteś odpowiednio umocowany partyjnie to praktycznie niemożliwe. Najbardziej zasłużeni lekarze i utrwalacze systemu (aktorzy, muzycy) mogą kupić sobie Wartburga 311 w Motozbycie. I w tej rzeczywistości oglądamy czasopismo Ameryka, które opisuje samochody typu compact.

A ŻONA UDAJE SIĘ PO ZAKUPY SAMOCHODEM COMPACT

Dobra abstrakcja. A obecnie, w Polsce, w 2018 r., moja żona udaje się po zakupy samochodem compact.

Popatrzmy na opisy modeli:

Tu trochę słabo widać, ale chodzi o to, że Pontiac Tempest ma 4-cylindrowy silnik i to jest duża rzadkość, bo normalnie są stosowane silniki R6. BECAUSE FUCK COMMUNISM, THAT’S WHY.

A tu mamy Valianta, w którym poprawiono zasysacz. Zasysacz to ważny element silnika, bo jakby nie było zasysacza to jak on by zasysał mieszankę do gaźnika, eh?

Tu niestety jakość zdjęcia nie pozwala wkleić opisów, ale zwracam uwagę na to, że wszędzie podają tylko modele, jak Lark, Falcon czy Corvair, a nazwy producentów znajdują się czasem w opisie, a czasem nie. Np. przy Mercurym Comecie już nigdzie nie napisano że to Mercury, tylko że samochód pochodzi z zakładów grupy Forda. Następnie mamy o George’u Romneyu jako pionierze małego samochodu. Trochę to naciągane, bo małe samochody to produkowali Europejczycy na masową skalę już przed II wojną światową – takie jak Austin Seven, BMW Dixi, Peugeot Bebe czy niezliczone voiturettes i cyclecars (np. genialny cyclecar Bedellia). George Romney, niespokrewniony z tym malarzem był amerykańskim biznesmenem i politykiem oraz również działaczem religijnym, przewodniczącym zboru Kościoła Chrystusa i Świętych Dnia Następnego w Detroit. Romney objął kierownictwo AMC wkrótce po połączeniu Nasha i Hudsona, o czym pisałem ostatnio i stwierdził szybko, że wielka trójka z Detroit nie produkuje małych samochodów i na pewno na tym stracą. Zaczął więc forsować mniejsze auta, czyli Ramblery. Z początku szło to bardzo słabo, ale Romneyowi pomogła recesja 1958 r. oznaczająca koniec prosperity lat 1948-1958. Wtedy nagle Amerykanie rzucili się na mniejsze auta, które w ofercie miał właśnie AMC-Rambler. Romney słynął z tego, że jako osoba głęboko wierząca nieszczególnie troszczył się o pieniądze i kiedy zrobiło mu się ich za dużo, to po prostu je rozdawał, albo na rzecz swojego kościoła, albo zwracał demonstracyjnie wynagrodzenie na konto AMC. Miał też taki styl, że na przykład wchodził do działu marketingu o tak o, i mówił „eee, co wy tam piszecie? Nie no, wszystko źle. Nic nie rozumiecie z mojej idei małych samochodów. Dawajcie mi tu te materiały!” – i sam przerabiał treści tak, żeby były jego zdaniem bardziej zrozumiałe.
Ciekawy człowiek. No ale pionierem małych samochodów to on nie był, po prostu umiał zrobić na nich pieniądze.

Ale tak doszliśmy do najciekawszego materiału. Oto nastolatek Kerry postanowił kupić sobie używany samochód. Porządkował akta w sądzie i przepisywał teksty w redakcji, żeby zarobić 600 dolarów. Z tego 400 dolarów ma zamiar wydać na 7-letnie auto używane. CHŁOPIEC KUPUJE SAMOCHÓD. Oczywiście chłopiec jest biały bo hehe, sami rozumiecie, 1961 r., EQUAL BUT SEPARATE

Kerry znajduje wóz za 395 dolców, ale proponuje 360 dolarów i ani centa więcej. To Mercury z 1951 r.

Inna rzecz – jaki odbiór społeczny musiał mieć w Polsce materiał, opowiadający o tym że chłopiec w USA może kupić sobie samochód za równowartość 400 dolarów i będzie to normalny działający pojazd? W Polsce przede wszystkim nie było w ogóle podaży samochodów używanych. Bardzo trudno było kupić wóz z drugiej ręki, jakikolwiek. A w Stanach? 23 000 aut dziennie zmieniało właściciela.

Jeśli ktoś nie ma samochodu, nie może nigdzie się ruszyć. Coś w tym jest, Kerry.
Najbardziej podoba mi się jednak: Kerry chciał założyć tłumik, który wydaje głęboki ton, ale ojciec się temu sprzeciwił. No historia mojego życia!!!

Tymczasem obejrzyjcie sobie naszą kooperację youtube’ową – do swojego filmu zaprosił mnie Marek Wieruszewski [Marek Drives].

  1. Niesamowite. Aż się wierzyć nie chce że w tamtych czasach taki tekst przegapiła cenzura.

  2. Poprawiony „zasysacz” robi robotę… ciekawe jak nazywa się ta część po angielsku?

  3. benny_pl

    ciekawe ilu Polakow zwialo do Ameryki po przeczytaniu takiej gazety wtedy, ja na pewno bym sie staral tam dostac 🙂

  4. Ameryka była wydawana po polsku przez USA, taka wizytówka ich ambasady. Miałem numery tego pisma z lat 80, wtedy największe wrażenie robił papier i jakość druku. Była też angielska Brytanica wydawana przez ambasadę GB

  5. Hurgot Sztancy

    benny_pl – próbowało wielu, ale niewielu się udało – nie można było dostać paszportu, bo władze niechętnie się pozbywały własnych szczęśliwych obowiązkowo obywateli 😉

  6. Dokładnie, to było czasopismo wydawane przez ambasadę USA i rozprowadzane w wąskim obiegu. Z tego co wiem, nie można było tego normalnie kupic w kiosku Ruchu

  7. radarro

    W świetle tego co napisał Pewex – ciekawe czy przeciętny (ale samodzielnie myślący) Polak z 1961 roku wierzył w taki American Dream czy jednak traktował to też jako propagandę ale drugiej strony… ?

    Tak czy tak, czytanie tego w PL a.d. 1961 musiało być niezłym demotywatorem…

  8. Z tego co wiem amerykanie na fali odwilży zrobili ok 1960 wystawę w Moskwie, gdzie przywieźli samochody i kompletny dom „kanadyjczyk” żeby pokazać „jak żyje amerykański robotnik”.

    Czasopismo pokazuje też jak wielką zdobyczą jest internet. Przedtem cały swój obraz amerykańskiej motoryzacji (i w ogóle zachodu) można było budować w oparciu o szczątkowe informacje, pozyskiwane z różnych, często niepewnych źródeł – nic dziwnego, że powstawało mnóstwo mitów, bo jak się autor walnął i napisał 16 cylindrów zamiast 6, to kto to mógł sprawdzić .

  9. Jest szansa na archiwum tego pisma w PDFach? Czytałbym..

  10. Marekrzy

    Przeciętny normalnie myślący (nie zindoktrynowany przez partię) Polak nie tylko wierzył, ale i pożądał całym sobą.
    Wszak od zawsze mieliśmy dostęp do w miarę rzetelnej wiedzy jak wygląda American Dream – Polonia była bardzo liczna i nader chętnie chwaliła się przed pozostawioną w kraju rodziną, jaka to wspaniała mlekiem i miodem płynąca kraina. Sama tylko wielka emigracja z przełomu XIX i XX wieku osiedliła w Stanach blisko 2,5 mln Polaków.
    Pamiętam dwa filmy, co prawda z lat 70-tych, gdzie przedmiotem marzeń był amerykański krążownik: „150 na godzinę” – chłopak ze wsi kupił pontiaka, oraz „Czterdziestolatek” – szwagier grany (rewelacyjnie) przez Gajosa kupił na giełdzie coś amerykańskiego, co nawet do domu nie dojechało.
    A, i klasyczny cytat z „Samych swoich”: Pawlak z zawiścią „A taki był ładny amerykancki, szkłoda!” No fakt, nie o samochodzie.

  11. Stare amerykańskie auta są piękne! Ford Mustang to jedno z moich wymarzonych aut.

  12. Polskie pismo miałoby wtedy, mimo odwilży, wielki problem z dotarciem do takiej „story”, jak ta z Kerrym – fabuła plus fotoedycja. Najlepszy dostęp do takich rzeczy mają pisma wydawane na wielu narodowych licencjach (polski Newsweek miał dostęp do treści z amerykańskiego interioru, ale od kilku lat to odpuścili, czy np. Auto Świat do reportaży AutoBilda (choć ci tutaj nigdy nie podawali nazwisk autorów oryginału).

  13. Ostatnio spory plik „Ameryki” uratowałem od zgnicia na skupie makulatury. Numery trochę późniejsze, 1963-64. Mogę pożyczyć kiedyś do poczytania razem z tym moim Fordem, który zasłynął z tego że miał się początkowo stać najmniejszym amerykańskim kompaktem.

  14. Mam ten sam numer „Ameryki”. Zdaje się że PRL nie mógł za bardzo zabronić jego wydawania, ze względów wizerunkowych, bo przecież „u nas też jest wolność”. Prawdopodobnie zgodzili się tylko na niski nakład i liczyli, że nikt nie przeczyta. Albo po prostu uważnie liczyli tych co je czytali.

  15. Bożesztymój, taka gazeta w ’62 roku na przeciętnego Kowalskiego musiała działać tak jakby teraz ktoś pisał że w Stanach ludzie sobie kupują prywatne statki kosmiczne a młody nastolatek Jerry zarobił na kupno używanego helikoptera, na dojazdy (doloty?) do szkoły

  16. W klimatach obróconych o 180 stopni- podobno kiedy w Polsce (kino nocne?) leciał dokument „Oto Ameryka”. Można znaleźć w sieci.

  17. „Panie, toż to Ameryka!” to powiedzenie m.in. mojego taty. Mój tata miał wujka w Kanadzie, który też raz przyjechał na fali odwilży mniej-więcej w tych latach, kiedy pojawiła się opisywana publikacja. Z relacji taty wynika, że zachwyt nad Kanadą mieszał się z niedowierzaniem i niektórzy słuchacze zarzucali temu wujkowi, że na pewno kłamie i wyolbrzymia pewne fakty. Najstarszy brat taty, który był marynarzem, po tych opowieściach wujka z Kanady bardzo zapragnął mieć swój samochód i zamiast zbierać na mieszkanie kupił używaną Wołgę GAZ-21. Podobno do dziś na pamiątkę zostawił sobie figurkę jelenia z maski auta.

  18. dr. Kamil

    Wygrzebałem jakieś historyczne dane na temat cen samochodów w USA, zaczyna się od 1967 roku kiedy przeciętna (?) cena auta to $3,215 czyli $22,807 w przeliczeniu na „współczesne” dolary. Jeżeli użyć tych danych i przeliczyć $360 Kerrego na „współczesne” pieniądze to wychodzi $2554. Czy obecnie nastolatek w USA jest w stanie zarobić $2554 przez wakacje? Raczej tak. Czyli przynajmniej od tej strony opisana sytuacja nie jest jakaś kompletnie z czapy. Inna kwestia, że współcześnie nie kupimy 7 letniego auta za $2554 i w sumie nie wiadomo czy kupno tak młodego auta za $360 w latach 60′ było możliwe. Może komuś uda się wyszukać jakieś bardziej wiarygodne historyczne dane?

  19. pete379

    Co by nie powiedzieć, to czasopismo poprawnie zredagowane i przyjemne w odbiorze… Fakt, za komuny musiało nieźle ryć beret…porównałbym je (to rycie) do oddziaływania na polskich nastolatków katalogów Rieger Tuning w latach ’90 i wczesnych ’00 i marzenia o BMW E46 w coupe, albo o pakietach poszerzających do Golfa III. Wszyscy sie do tego ślinili, mało kogo było stać na BMW czy Golfa i wszyscy popierniczali malczanami na kolejne z serii Auto Tuning Show.

    Swoją drogą myślałem, że „foto-story” to wynalazek czasopism typu Bravo…

  20. Hurgot Sztancy

    pete379 -to zupełnie nie ta skala 🙂 w 90-tych latach na drodze można już było spotkać wszystko, a maluchy powoli wymierały; w latach 60-tych nikt nie miał w Polsce nic, więc to tak jakby: patrz komentarz @method

  21. dr.Kamil – tak mógł kupić wóz ze zdjęcia za podaną kwotę. W sieci jest mnóstwo zeskanowanych gazet z tego okresu, łatwo sprawdzić ceny . Ale w tekście nie zgadza się mały szczegół; widoczny na zdjęciach Mercury ’51 ma lat dziesięć nie siedem.

  22. pete379

    @Hurgot Sztancy No wiesz nie wiem czy widziałeś kiedykolwiek katalog Riegera ze schyłku lat ’80 i początku ’90 ….rycie widelcem po mózgu…absurdalne odsadzenia, poszerzenia a’la Testarossa, front Orciari do tego…
    Dla dzieciaka widzącego zwykłe Merole Beczki, Balerony, FIATy, Peugeoty i inne zwykłe żelastwo taki Golf po germańskiej kuracji był szokiem jak dla czytelnika „Ameryki” z lat ’50 i ’60 czytanie, że tam dzieciaki kupują sobie furę ot tak na rynku bez znajomości i mają na to kasę.
    Fakt skala może nie aż tak przepastna ale jednak człowiek jak w „Autobiografii” Perfectu nie mógł spać po przejrzeniu katalogu i za Golfa z pakietem pociąć by się dał…

  23. Nie zgodzę się ,że w latach 50-60 tych było aż tak kiepsko z motoryzacją prywatną.Fakt trzeba było mieć dużo samozaparcia no i kasę,ale dało się mieć własny samochód i nie włazić w d… komunistom.Mój dziadek był rzemieślnikiem i miał zawsze jakiś samochód od 1948 do końca reżimu.
    Pierwszy to poniemiecki Borgward -mała ciążarówka do 1 t ładowności,potem już standardowo Warszawa,Żuk,Warszawa(garbus przerobiony na kombi),125p -to już za dolary 🙂

  24. „eee, co wy tam piszecie? Nie no, wszystko źle. Nic nie rozumiecie z mojej idei małych samochodów. Dawajcie mi tu te materiały!”

    TAK. Jakbym miał firmę produkującą samochody, w której jest dział marketingu to też bym tak robił.

    @Name – Nie ma. Trzeba czekać, aż jakaś Biblioteka cyfrowa to zdigitalizuje, o ile to zrobi (Zależy jak wygląda sprawa z prawami autorskimi)

  25. Hurgot Sztancy

    @Chris – nie no luzik, było łatwo – co prawda w 1960 jeden samochód w PL przypadał na 250 mieszkańców (ok. 120.000 sztuk), a w USA na 3 (ok. 61.000.000), ale poza tym to trzeba było tylko chcieć 🙂

  26. KIEROWCA

    Kiedyś dolary miały inną wartość. Swego czasu czytałem, że nowa Toyota w latach 60 kosztowala 1700 $. Obecnie to jest w stanach wynagrodzenie robotnika. Mimo wszystko ogólnie samochody są tam znacznie tańsze. Taka mała czterocylindrowa popierdułka jak Hyundai czy Kia za mniej niż 20.000 $. Jeśli żona też pracuje i zarabia przynajmniej drugie tyle robol może sobie kupić nowy samochód po 10-ciu miesiącach oszczędzania.

  27. Fantastyczny jest layout tego pisma – bywają i dzisiaj wyglądające podobnie!

  28. Wow! Ktoś (oprócz mnie) pamięta jeszcze grę Street Rod!

  29. MichalS

    Kerry kupuje samochód używany, przebieg 99 tyś. No nic się nie zmieniło 🙂

Comments are closed.