Krótka wrzuta: Plymouth Grand Voyager [filmik]

Wóz został kupiony za zaskakująco niską cenę i jest w doskonałym stanie. Jednak jakbym miał na co dzień jeździć takim autobusem, to bym już chyba wolał jeździć autobusem.

Tagged: Tagi:
  1. damianyk

    Mi się wydaje że bujanie to oznaka zużytych amortyzatorów, głęboki hamulec to zapowietrzone, zużyte lub uszkodzone hamulce a i ta żółta lampka nad kierownicą w 3:03 stawia ten „doskonały stan” pod znakiem zapytania.

  2. Vojadżer dobra fura. Zawsze mi się podobał, więc ostatnio sobie kupiłem. najtanszy i najbardziej rozwalony z całego internetu ale z 2001r
    Pomimo, że nikt o niego nie dbał i bił codziennie, jedzie dobrze i mało pali! przy 174KM się odpycha zacnie
    Na zwrotność też nie narzekam, są gorsze auta pod tym względem i do tego mniejsze.

  3. Pawian123

    A moja znajoma ciśnie takim Voyagerem na co dzień i nie narzeka. No ale sama jest podobnych rozmiarów 😀

  4. Hej Autorze, kiedy będzie można zadawać pytania, do drugiej serii P&O?

  5. Voyager jest genialny. Oczywiście tylko pod warunkiem że się kupi z amerykańskim V6. Z rzędowym 2.4 nie jedzie, a diesel z VM to tylko dla masochistów. Takiego pojazdu nie da się docenić po 10 minutach jazdy po mieście. Kup, pojedź do Hiszpanii lub Chorwacji z rodziną i wróć. Wtedy pogadamy. T4 przy tym to jak LUAZ.

  6. Dodam tylko że nie jestem posiadaczem Voyagera i nie lobbuję za marką czy modelem.

  7. Bądź uprzejmy zrobić to samo Sienną, a nie takim trupem. Wtedy będzie rzeczywiście temat do „pogadania” o genialnym wozie.

    P.S. Nigdy więcej tego nieruchawca, jest setka modeli zabijających go śmiechem przy byle okazji.

  8. Tani był, ale na remont blacharki poszło tyle energii i roboczogodzin, że jakby za to zapłacić w warsztacie, to by się nie opłaciło.

  9. Mokry sen kazdego badylarza lat 90tych. Kolega mial takiego – szedl dwa miesiace w kontenerze – przyszedl caly zasolony i zgnity od spodu (kontener niezbyt szczelny byl chyba 🙂 ) a potem „wspanialy” 3.0 V6 Mitsubischi obrocil panewke i bylo po zabawie. Ale i tak byl lepszy niz dziadowski VM (chyba wszystko bylo lepsze niz VM, moze poza 3.0 dCI/CDTI)

  10. benny_pl

    to najbrzytsza seria Voyagerow, te poprzednie ze srebrnym grillem sa sliczne, a tyl na resorach to akurat zaleta bo jest wieczny, ale ogolnie fakt – prowadzi sie to „gumowo” ale to nie wyscigowe auto, tylko rodzinny mamuśkowóz i w tej roli jest znakomity

  11. Diesel Power

    Miałem: Plymouth Grand Voyager 94 3.3 V6 kwadrat, Plymouth Voyager 96 3.0 V6 jajko, Dodge RAM Van 98 2.5TD, Chrysler Voyager 98 2.5TD, Chrysler Voyager 93 2.5TD kwadrat, Chrysler Grand Voyager 98 3.3 V6, Chrysler Grand Voyager 97 3.8 V6, Chrysler Grand Voyager 02 3.3 V6 ten nowszy, Chrysler Town & Country 96 3.8 V6 i jeszcze kilka innych. Tak, lubię te samochody, za to nie cierpię Espace, Sharanów i reszty rodzinki, za to jaka jest w nich pozycja za kierownicą i deska rozdzielcza, no i pewnie też dlatego, że w każdym z nich wyglądało jakby ktoś orał nimi pole w gumofilcach.

    Najlepszy był Town & Country 3.8. Wyrzuciłem tylne fotele, wrzuciłem materac, trochę gratów i pojechałem na weekend nad morze, kempinga sobie zrobiłem. Tak, jest ogromny jak na osobówkę.

    Jeździłeś wersją amerykańską (powodzenia na przeglądzie z tymi lampami z przodu i z tyłu), która jest trochę gorsza od europejskiej. Zalety europejczyka, które zauważyłem: lepszy skręt kół, lepsze hamulce, światła przeciwmgłowe, fabryczne radio z częstotliwościami co 0.1, a nie 0.2 (koszt przeróbki radia droższy niż radio) i najważniejsze fotel kierowcy ma większy zakres regulacji, co jest nie zrozumiałe, bo wiadomo jak jest u amerykanów z tuszą. Reszta jeśli chodzi o wyposażenie, to taka sama jak w amerykańcu. Jeździłem wieloma i jeśli są słabe hamulce, to trzeba im się przyjrzeć, bo sprawne zatrzymują tą 2-tonową budę bardzo sprawnie, warto spojrzeć na gumowe przewody, które rozwulkanizowują się od środka i zadbać o tył, bo też często jest pomijany. Przednie zawieszenie z reguły nie buja, ciężko je rozwalić, jest pancerne, ale co jakiś czas trzeba wymienić amorki i warto zainwestować w markowe. Tył jest na resorach i amortyzatorach, tu nie wiele da się zrobić, jedynie wymiana amorków na twardsze, można poprawić resor w warsztatach, które się tym specjalizują, ale wtedy pewnie buda pójdzie do góry i sprawdzić mocowania resorów do budy czy nie są wytrzepane, bo często tak jest. Instalacja gazowa to trudny temat w tych autach, jeśli jest stara, to najlepszym i najprostszym rozwiązaniem jest wymiana całości spod maski na nową sekwencję, a jeszcze lepiej na starą gazówkę na jednym jebitnym reduktorze. Przerabiałem temat kilka razy, w jednym założyłem taką zwykłą instalację i chodził jak marzenie. W dwóch próbowałem odratować to co było, ale skończyło się na operacji przeszczepu wiązki, sterownika i centralki, czujnika ciśnienia i listw wtryskowych. W ostatnim udało mi się jako tako to ogarnąć, wymieniłem wszystkie wężyki od ciśnień, bo były nieszczelne, wymieniłem czujnik ciśnienia, filtry gazu i wyregulowałem. Ale najważniejsze to wymienić świece i kable zapłonowe, z przodu to łatwe, ale z tyłu ludzie pomijają, bo jest słaby dostęp tylko od kanału, więc warto zainwestować w porządne świece i kable, żeby nie wchodzić tam za kilka tysięcy kilometrów.

    Wyposażenie w nich też nie jest takie oczywiste, bo są bieda wersje, które mają nawet szyby na korbki i nie ma nawet schowków na środku. Najczęściej są spotykane takie średnie wersje z elektryką z przodu, zwykłym radiem, klimą i szara tapicerka. No i ławki z przodu i z tyłu, ale to można wyciągnąć i włożyć fotele, plug and play, bez przeróbek. Najbardziej wypaśne wersje mają elektrykę szyb, lusterek, uchylne szyby z tyłu, nawiewy z tyłu, skórę, elektrykę foteli, poduchy powietrzne, tempomat, radio z CD i nagłośnienie aktywne Infinity Gold (gra ładnie jak na fabryczne audio lat 90), światła przeciwmgłowe, schowki w różnych miejscach, obracane fotele, drzwi przesuwne z dwóch strony i kupę innych bajerów.

    Silniki VM ładnie jeżdżą, ale ich naprawa to trudna sprawa przez tą popapraną konstrukcję czterech głowic z laskami popychaczy, które potrafią naprzemiennie klepać, raz jedna głowica jest do roboty, zrobisz wszystkie i za chwilę druga się odzywa mimo, że ją robiłeś. I linka sprzęgła (bo manual), która jest droga i pęka.
    Silniki 2.0 i 2.4 to porażka, trzybiegowy automat (również w wesji 3.0 V6 od Mitsubishi) albo manual, słabe to i ma opinię awaryjnego przez przegrzewanie się i padające uszczelki pod głowicą. Nie wiem na ile w tym prawdy, ale nie pojeździsz tym, jechałem kilka razy i nie polecam.
    Silniki 3.0 też nie są jakieś złe, ale każdy kto ma Voyagera 3.3 i 3.8 patrzy na te japońce z politowaniem.
    Silniki 3.3 i 3.8 to jedyne słuszne silniki do tych aut. Zagazujesz, lecisz sobie na autostradzie 150 km/h na tempomacie i spalanie w okolicach 12-13 litrów jest w pełni akceptowalne, jak załadujesz rodzinę i towar to w okolicach 14-15 na trasie. A po mieście to 16-18 litrów.
    Uwielbiam się wozić po mieście takim autobusem wieczorem lub w nocy, z otwartymi szybami, mruczącym silnikiem i miłą nienachalną muzyką patrzeć na miasto, leżąc rozwalonym w fotelu, muskając tylko lekko gaz i hamulec. Te auta same jeżdżą i nie ma lepszych w swojej klasie. Nawet Espace z V6 nie jest lepszy, jest przekombinowany.

  12. jechałem kiedyś takim. Opowieść: To było we stanach, jechalimy w siedmiu chłopa na najagarę i po drodze z koniktikiut zrobiliśmy taka zaprawkę, że tylko kierowca był przytomny. Ja cudem odzyskawszy przytomność narzygałem do schowka, poczem trzytomność straciłem aż do najagary. Nad najagarą robiłem zdjęcia japończykom robiącym zdjęcia najagarze, płynęłem jakąś łódką , była jakaś piramida, kasyno co wygrałem 2000 dolców i przegrałem 2020 dolców, basen, Legia Warszawa, murzyni palący domy, papuga jadąca rowerem, dużo kurczaków, dżakuzi, jacyś rosjanie, jaskinia, kilo ołówków podpiepszonych z hotelu to wszystko w bokserkach bo spodnie zgubiłem w makdonaldzie jeszcze w konektikut. Kiedyś to robili samochody.

  13. DieselPower ma sporo racji – pracowałem w ASO Chryslera w czasach, gdy NS/GS jeszcze do ASO jeździły. Silniki 3.3/3.8 miały najlepszą opinię i tylko czasem zdarzały się ciekawostki jak np. dziura w dźwigience zaworowej (są tłoczone z blachy!) która spowodowała rozpięcie zaworu. Najczęściej robiło się w tych autach przeglądy i usuwało wycieki (z bloku zaworowego automatu, z pompy wspomagania, spod pokryw zaworów).

    Falujące wolne obroty, migająca kontrolka ciśnienia oleju, świecąca się kontrolka silnika i opisywane bujanie nie świadczą dobrze o tym egzemplarzu.

    Inna sprawa, że jak na Plymoutha to wyposażony jest bardzo dobrze – zazwyczaj dodge caravan i plymouth szły w gorszych opcjach niż chrysler voyager, ale od każdej reguły zdarzają się wyjątki.

    Za przednie (symetryczne) lampy i tylne (nie homologowane na EU) można stracić dowód. Przednie lampy na Europę były z kolei strasznie drogie (nowy symetryczny amerykański reflektor kosztował poniżej 200zł, za używaną niezżółkłą lampę europejską trzeba było położyć ponad 600zł za sztukę)

  14. Maliszep

    Zlomniku, bądź konsekwentny. Albo fejsbook albo zlomnik.pl.
    Ja się dałem nabrać, że stary zlomnik wrócił, a teraz widzę kolejne wpisy na FB.
    Ehhh

  15. KIEROWCA

    Poprzednia kanciasta wersja była o wiele bardziej klimatyczna. Oczywiście mam na myśli egzemplarze przedliftowe z czerwoną deską, fornirem na bokach nadwozia, gwiazdą Chryslera postawioną na sztorc jak w Mercedesie i metalowym zderzakiem.
    Późniejszy kanciasty model z ostatnich lat produkcji niestety już wiele stracił. Widać już tą amerykańską tandetę, szary plastik ze zmielonych kubeczków. Jest to bolączka wszystkich amerykańskich wozów mniej więcej od 93 roku z Mustangiem włącznie. Wszystko szare i bezpłciowe. Nawet Taurus z lat 86-91 miał deskę koloru czerwonego, niebieskiego, granatowego lub zielonego z drewienkami. Ta po 92 jest obleśna podobnie jak tapicerka drzwi.

  16. Maliszep
    Jestem konsekwentny. Zamieszczam treści tu i tam nieprzerwanie od 8 lat.

    Kosa:
    nie miga tam żadna kontrolka ciśnienia oleju.

  17. Maliszep

    Zlomniku, zacytuje: „do końca lutego wyprowadzę wszystkie treści z Facebooka i zostawię tam tylko linki + ewentualnie obrazki do zwiększania zasięgu. ”

    Wzialem to na serio.

  18. Maliszep

    ale koniec lutego już nastąpił czy jeszcze nie?

  19. Maliszep

    Jasne ze nie nastąpił, ale sadzilem, ze mając plan wyprowadzki z danej lokalizacji juz się w nią nie inwestuje.
    A na FB widziałem świeże wpisy…

    Ok, w takim razie koncze ancytypowac 😉 i uzbrajam się w cierpliwość.

  20. benny_pl

    KIEROWCA: w Taurusie szare tez byly, bo ja mam szara 😉 a szkoda bo czerwone wnetrze jest przesliczne, szczegolnie jak caly jest czerwony metalik, nawet ogladalem czerwone wnetrze na zlomie w radomiu, ale ono z daleka tylko na zdjeciach wygladalo tak ladnie a w rzeczywistosci dosc styrane, a deska w dodatku popekana, moje jest szare ale przynajmniej jak nowe, pozatym jest taki ciemnoszary metalik wiec pasuje

  21. Zlomnik: od 2.38 w górnym pasku kontrolek nad zegarami widać, że wcale nie mruga ciśnieniem oleju 🙂

  22. wojtech

    auto grubasa na handel – co w tym dziwnego ze ktos handluje?

Leave A Comment?