Ciekawy przypadek Audi 100 C2 Cabrio

Cześć elo

Mam znajomego, który kolekcjonuje Audi 100 C2. Jest prawdziwym miłośnikiem tego modelu. Ma sedana 2d, sedana 4d w oryginale, sedana 4d po swapie na 1.9 TDI, trzy Avanty i masę gratów na części. Ogólnie ma tego kilkanaście sztuk, w tym niektóre na żółtych blachach jako zabytkowe. Kawałek jego kolekcji widzicie na górze.
Od ok. 11 lat ma też w swojej kolekcji ładnie zachowane cabrio. Ale zaraz, przecież nie było 100 C2 cabrio, zakrzykniecie w słusznym oburzeniu, i słusznie. Bo nie było. Przynajmniej z fabryki. Można było natomiast zlecić jego konwersję w jednej z niemieckich firm zajmujących się tego typu przeróbkami. Taka firma obrzynała dach, montowała konstrukcję składanego dachu z tworzywa sztucznego, a nawet wzmacniała podwozie, żeby całe auto nie rozjechało się na wybojach. W przypadku opisywanego egzemplarza cabrio opuścił on fabrykę w roku 1979 r. jako 2-drzwiowy sedan, a w 1982 r. niemiecka firma o nazwie brzmiącej jak wyrok śmierci dokonała przeróbki na cabrio.

W tej postaci auto jeździło sobie po Niemczech przez następnych 11 lat, a potem jego właściciel znudził się nim i postanowił sprzedać je handlarzowi z Polski. Handlarz, zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami, dokonał fikcyjnej rozbiórki samochodu na części, aby mógł on przekroczyć granicę jako składak, co zresztą często ograniczało się do odkręcenia kół, silnika, zderzaków i maski, czyli skala demontażu była znikoma (opisuję to szczegółowo w książce „Ewangelia według Grubasa”). Pojazd został zarejestrowany w Polsce jako składak z rokiem produkcji 1993, bo takie wtedy były wytyczne, a zgodnie z niemieckim brifem do polskiego dowodu rejestracyjnego wpisano „typ nadwozia – zamknięte”, bo Niemiec przeróbkę owszem zalegalizował, ale w brifie jest to, co wyszło z fabryki.

Wystąpił więc tzw. syf w kwitach. Syf w kwitach, który w dodatku w polskich warunkach okazuje się nie do odkręcenia, bo przecież według wszystkich wydziałów komunikacji w Polsce „rok złożenia jest rokiem produkcji”. Takie rozumienie przepisów wynika z błędnego przeświadczenia, że nawet przepis uchylony (a przepisy o składakach uchylono 1.01.1998 r.) nadal obowiązuje, tzn. jeśli jakaś sytuacja prawna powstała w okresie obowiązywania danego przepisu, to jest ona zgodna z prawem, nawet jeśli nie jest zgodna z rzeczywistością. Tak oczywiście nie jest: urzędnik powinien zawsze dążyć do ustalenia stanu faktycznego, a nie opierać się na derogowanych przepisach. Oczywiście nie wierzcie mnie, ja nie jestem doktorem prawa, ale pisze o tym dr prawa Łukasz Strzępek, uwaga OTO LINK.
Jednak nieznajomość prawa przez samych prawodawców doprowadziła do absurdalnej sytuacji, w której w systemie CEPIK 2.0 ponoć nie ma możliwości zmiany roku produkcji pojazdu, nawet jeśli wynika ona z oczywistego błędu: przypomnę że w CEPIK znajdują się pojazdy wyprodukowane w roku 1000 albo 2100.

Nasz kolekcjoner Audi wypełnił białą kartę pojazdu zabytkowego. Wskazał w niej następujące fakty:
– pojazd ma ponad 30 lat
– pojazd jest wyjątkowy, ponieważ został przebudowany na cabrio, co jest wielką rzadkością w przypadku tego modelu i sama ta przeróbka ma już charakter historyczny
– pojazd stanowi uzupełnienie kolekcji Audi 100 C2
– pojazd ma na koncie znaczne sukcesy sportowe – dwukrotne mistrzostwo Polski w rajdach pojazdów zabytkowych na regularność, raz Puchar Polski w tej samej dyscyplinie.

Na podstawie białej karty Wojewódzki Konserwator Zabytków podjął decyzję o wpisie pojazdu do ewidencji ruchomych zabytków techniki. Decyzja ta oczywiście była słuszna, ponieważ konserwator nie rozpatruje stanu dokumentacji pojazdu: zabytkiem techniki może zostać samochód w ogóle nie posiadający dowodu rejestracyjnego, więc kwestia wpisu „składak” nie miała tu żadnego znaczenia. Z numeru nadwozia (nie VIN) pojazdu wyraźnie wynika, że nadwozie zostało wyprodukowane w roku 1979, co potwierdza stosowny dokument od firmy Audi na temat nadawania oznaczeń numerowych nadwozi w czasach przed wprowadzeniem 17-znakowych VIN-ów.

Samochód przeszedł bezterminowe badanie techniczne w okręgowej stacji kontroli pojazdów. Uprawniony diagnosta potwierdził, że przeróbka na cabrio została wykonana profesjonalnie i z zachowaniem wszelkich zasad.

Jednak dla wszelkiej pewności właściciel wystąpił jeszcze o opinię rzeczoznawcy samochodowego z uprawnieniami w zakresie oceny pojazdów zabytkowych. Rzeczoznawca nie miał wątpliwości, że jest to pojazd zabytkowy, a błędny wpis o roku produkcji 1993 wynika tylko i wyłącznie z ówczesnych, idiotycznych przepisów, które sankcjonowały prawnie stan niezgodny z rzeczywistością.

Wydział komunikacji początkowo przyjął wszystkie dokumenty i obiecał że „przyjrzy się sprawie”, choć w rzeczywistości nie istniały żadne przeszkody, żeby zarejestrować pojazd na tzw. żółte blachy. Trwało to 60 dni, czyli radykalnie przekroczono miesięczny termin załatwiania spraw. Po 60 dniach urząd stwierdził, że:
– skoro pojazd jest składakiem, to jest wyprodukowany w 1993 r. i głupek rzeczoznawca się myli
– nawet jeżeli się nie myli, to co innego stan faktyczny, a co innego stan prawny i ten drugi jest ważniejszy
– opinię rzeczoznawcy wydano PO wpisie do ewidencji zabytków, więc jest nieważna (CO?)
– mając powyższe na uwadze, pojazd nie może być zarejestrowany jako zabytkowy, a wydział zażąda od WKonserwatora Zabytków uzasadnienia dlaczego w ogóle wpisał ten pojazd do ewidencji.

Właściciel dostał piany. Zwrócił się do mnie. Ja pojechałem z nim do Wydziału Komunikacji wyjaśniać sprawę. Powiedziałem, że jestem dziennikarzem i bardzo mnie interesuje, dlaczego Wydział Komunikacji zajmuje się działalnością śledczą dotyczącą zasadności decyzji innych organów państwowych, wobec których WK nie ma uprawnień kontrolnych. Innymi słowy: z jakiej paki kwestionujecie decyzję konserwatora zabytków? Wy ją wykonujecie, a nie wyjaśniacie. Wydajecie żółte tablice na podstawie decyzji. Najpierw pani zaczęła mi tłumaczyć, że oni powzięli uzasadnioną wątpliwość czy konserwator się nie pomylił, no bo po pierwsze przeróbka typu nadwozia, a po drugie składak! Próżno było tłumaczyć, że żadna z tych przesłanek nie stanowi przeszkody do uznania pojazdu za zabytkowy, a w szczególności ta ze składakiem, bo pani się obraziła i zapytała mnie czy ją nagrywam. Powiedziałem że nie nagrywam nikogo bez jego jej zgody, ale pani zacisnęła wargi i powiedziała, że teraz to z rzecznikiem prasowym sobie będę wyjaśniać.

Następnego dnia rano pani z Wydziału Komunikacji zadzwoniła do kolekcjonera Audi i powiedziała, że po konsultacji z Urzędem Ochrony Zabytków podjęto jednak decyzję o rejestracji pojazdu. Nie sądzę, żeby przestraszyła się opisania w prasie – tacy ludzie są na to odporni – ale zapewne uznała, że mój znajomy to tzw. problematyczny petent, który tak łatwo nie odpuści i trzeba w końcu jakoś to załatwić. Obstawiam że Urząd Ochrony Zabytków skarcił Wydział Kom. za wpieprzanie się w ich decyzje. Pewności co do tego nie mam, ale ja bym tak zrobił.

Audi ma już żółte blachy i godnie uzupełnia kolekcję. Przypadek ten pokazuje jednak, jak głęboka i silna jest kolizja dwóch „systemów prawnych”, gdzie jeden odpowiada za wartość zabytkową pojazdu jako przedmiotu dokumentującego rozwój techniki, a drugi za jego rejestrację i jak bardzo te dwa systemy nie potrafią się ze sobą dogadać, żeby ustalić stan faktyczny.
Rocznik udało się zmienić, co otwiera właścicielom „składaków” furtkę do poprawiania idiotycznych wpisów w dowodach rejestracyjnych. A w tym i mnie.

26972216_1564734890260984_442035950_o

Zdjęcie: Rapidosław Photography

  1. Marek Jarosz

    Nie przepadam za sedanami i liftbackami, ale ten model ma coś w sobie…

  2. Łukasz

    Przepiękny samochód. Gratuluję właścicielowi i podziwiam za pasję i cierpliwość do walki z absurdami naszego prawa.

  3. radosuaf

    „Mam znajomego, który kolekcjonuje Audi 100 C2.”

    Za 20 lat -> „Mam znajomego, który kolekcjonuje Skody Octavie.”…

  4. Tu piszesz o 2 urzędach.
    Przerabiam teraz sprzedaż nieruchomości. Notariusz ze Śląska nie chce podjąć się sprzedaży nieruchomości z Małopolski, ponieważ uwaga: istnieją różne interpretacje przepisów (m.in. podatkowych) w różnych województwach.
    Czy notariusz ciapa? Niekoniecznie. Dwa lata temu zapytałem o interpretację przepisów podatkowych w moim urzędzie skarbowym (Pszczyna, woj. śląskie). chodziło też o nieruchomość w woj. małopolskim. Nie otrzymałem odpowiedzi, ponieważ tu urzędnik ma wytyczne ze śląskiej Izby Skarbowej, a tam obowiązują interpretacje z Izby Skarbowej w Krakowie.
    Dziękuję za uwagę. Żyjemy podobno w jednym państwie.

  5. Dlatego zawsze rozczulali mnie goście którzy twierdzili, że „oni mają specjalną wersję, fabrycznie wzmocnioną bo ma w dowodzie tyle i tyle kW”. jeden gość sprzedający kiedyś Vectre A 2,0 8V twierdził np. że jest to wersja 204 konna, bo w dowodzie ma wpisane 150 kW. na potwierdzenie swoich słów do ogłoszenia dodał zdjęcie dowodu i dodał stosowne zdanie w stylu: „PSEUDO SPECJALISTÓW PROSZĘ O NIE ZABIERANIE GŁOSÓW I NIE TRUCIE DUPY BO JA MAM TAK W DOWODZIE! O!”

    za to specjaliście z jakiegoś forum zaczęli roztrząsać czy to jest silnik Irmschera i jakie zmiany zostały wprowadzone 😀

  6. Pan Jasiek

    A wystarczyło zgubić dowód i rejestrować na żółte bez niego…

  7. W temacie kwiatków w CEPIK. Mój Ford Probe II posiada w tym systemie 4 miejsca siedzące i 4 miejsca stojące oraz osobną notkę o posiadaniu 8 miejsc łącznie. Zapraszam chętnych urzędników do odbycia przejażdżki w takiej konfiguracji.

  8. Rocznik udało się zmienić na podstawie białej karty i nowy dowód już zawiera prawidłowe dane? Mam ten sam problem, samochód wyprodukowany w 1982, a w dowodzie widnieje rok 1991.

  9. Te cabrio jest tak śliczne, że powinno było wychodzić fabrycznie. <3

  10. Dołączam się do pytania o procedurę zmiany rocznika w DR. W „moim” wydziale komplikacji również siedzi beton, robiłem kilkukrotne podejście do sprawy (samochód ’92, w dowodzie „składak, ’97), niestety bezskutecznie. Dziękuję. M

  11. czytam od lat, komentuję po raz pierwszy:
    Po tym wpisie jest mi po raz pierwszy w życiu głupio, że nie płacę za treści w sieci. Postaram się odwdzięczyć w Złomnikowym sklepie.
    Świetny wpis, świetna robota w WK.

  12. KotaRobota

    Oj w WK to siedza chyba nadludzie.Quada sie nie da zarejestrowac bo nie jest zarejestrowany zaraz po kupnie-wtedy były inne przepisy i teraz sa inne a ktos 5 lat temu nie zarejestrował i strasza mnie jeszcze zaległymi opłatami za oc.Ale jakie oc skoro jeżdziłem po trawniku a dziś chce jeżdzić po ulicy przed domem-a to musi Pan zapłacic akcyze-bo wtedy był Pan zwolniony a dzis już Pan nie jest.Poszedłem do Pani kierowniczki-da sie.Wziołem komplet dokumentów poszedłem dwa dni pózniej do zastepcy-on sprawy nie zna ale sie nie da.I tak jeżdze po trawniku przed domem a kwity leża w szafce.

  13. Jeśli fakty nie zgadzają się ze stanem prawnym (lub co gorsza prywatną opinią urzędnika), tym gorzej dla faktów.
    Precedensów u nas praktycznie nie ma, normą jest, że NSA wyda wyrok, a trywialnie błędne decyzje dalej są wydawane. Przydałaby się wreszcie dekomunizacja, ale nie personalna, tylko mentalna.

    Z osobistych przykładów: maluch zarejestrowany na 5 osób, lexus ct200h jako „benzynowy” (dla niewtajemniczonych: to jest bogata wersja priusa 3 i występuje wyłącznie w hybrydzie).

  14. Dawdzio

    Dane w dowodzie? 😀 Cyrk, a nie informacje. Kolega miał Fiestę mk3, która miała 10 miejsc (w tym 5 stojących). Tymczasem mój Trabant ma 0 (słownie: zero) kW. Że o wszystkich idiotyzmach związanych z nazwą marki lub modelu nie wspomnę.

  15. wojtek_

    A moje berlingo na duzej lampie ma badanie techniczne do 2021 roku, wiec chyba nie bede przerejestrowywal bo po co?

  16. Niezły tam mają pierdolnik , ale tą skarpetę z 1000-nego roku mogliby usunąć z ewidencji.

  17. To tylko kolejna sprawa, która upewnia mnie, że część urz. są gdzie są dla prawa, przepisów, a nie dla ludzi (obywateli)…. myślę, że każdy się z tym spotyka (a jeśli jeszcze nie – to go to spotka) na różnych poziomach. Najgorsze jest to, że i oni i prawnicy, nie widzą w tym nic złego: najpierw przepis, potem człowiek, w myśl zasady, jeśli rzeczywistość jest inna, tym gorzej dla niej.

  18. A mi w grudniu na OSKP diagnosta wystawił badanie techniczne na auto FLEX (odnośnie Taunusa z 1964). Tłumaczył że nie może tego zmienić bo w CEPiK tak wyskoczyło i tak musi zostać. Auto oczywiście pierwsza rejestracja w kraju więc w bazie danych nigdy nie było. W urzędzie oczy wybałuszyli, że diagnosta jest idiotą ale oni nic nie mogą zrobić bo dla nich dokument wystawiony przez diagnostę jest święty. Tym sposobem mam Forda Flexa z 1964 i przepiękne wspomnienie po pierwszej przeprowadzonej rejestracji auta w Polsce.

  19. @Jon – chyba wygrałeś internet z miejscami stojącymi w proboszczu…
    @KotaRobota – ciekawy masz przypadek z tą akcyzą bo ja kupiłem auto przed zniesieniem opłaty recyklingowej, rejestrowałem dużo później bo kupione było do naprawy i niestety wtedy liczył się moment zakupu, u Ciebie jak widać czynności 🙂 ale kasa się zgadza…

    @Autor – o take złomniki walczylim, po to co roku kupuje kalendarz (btw może być nawet droższy i tak kupię)

  20. Hurgot Sztancy

    o rany, i naprawdę ktoś tymi zielonymi do ślubu jeździ?

  21. Z życiowego doświadczenia (a to jeszcze nie ma nawet 25 lat, własne samochody miałem jedynie 2 sztuki) mogę powiedzieć tyle, że wszystko zależy na kogo się trafi w okienku.
    Kiedy rejestrowałem pierwsze auto na współwłaściciela z ojcem (dla tańszego OC), odmówili mi wydania twardego dowodu jako że drugi współwłaściciel nie znajdował się na miejscu. No to wio piszemy upoważnienie i ślemy pocztą 400km w Polskę, jako że ojciec akurat był na urlopie. Odesłał podpisane upoważnienie, pojechałem do urzędu ponownie, w okienku inna osoba. Pan urzędnik wydał dowód od ręki, nawet nie pytał o żadnego współwłaściciela ani upoważnienia.
    Inna sytuacja przy drugim aucie wynikała całkowicie z mojej winy, ale warto odnotować jak absurdalne potrafią być pewne procedury i przepisy. Otóż przerejestrowałem zakupiony samochód na siebie i podczas produkowania się twardego dowodu wyszedł przegląd. Kiedy pojechałem do urzędu odmówili mi wydania dowodu rejestracyjnego ponieważ przegląd techniczny był nieważny. No to jedziemy na SKP. Samochód przeszedł pomyślnie całą ścieżkę diagnostyczną, ale zaraz zaraz. Kilka dni wcześniej skończyła się ważność pozwolenia tymczasowego (moja wina, wiem, ale czasem człowiek zarobiony i nie dopilnuje pewnych terminów), więc nie podbiją mi przeglądu. Zacząłem tłumaczyć diagnoście, że przecież urzędu komunikacji nie interesuje czy podbili pieczątkę przy ważnym dowodzie czy nie, a i tak nie stempluje pozwolenia tymczasowego tylko wydaje sam kwit o pozytywnie odbytym przeglądzie, ale diagnosta twardo przy swoim. Zapytałem co w takiej sytuacji, okazuje się, że trzeba zdać tablice do urzędu, i całą procedurę rejestracji wykonać od nowa. Przyjechałem na to samo SKP 2h później i był już inny diagnosta. Po wyjaśnieniu sytuacji podbił mi pieczątkę i mogłem odebrać twardy dowód w urzędzie.
    Tego samego dnia na SKP był jakiś motocyklista, który też miał zablokowaną możliwość zrobienia czegokolwiek przez urząd komunikacji bo zgubił tablicę rejestracyjną, ale nie pamiętam dokładnie czego dotyczyła sprawa.

  22. yabadabadu

    Tam gdzie kończy się logika , zaczynają się polskie urzędy …

  23. StefanKawalec

    Wprowadziłbyś, mister, jakiś system oceny artykułów. Jakieś plusy/minusy, łapki góra/dół, zawory ssące/wydechowe czy cóś. Dla tej części gawiedzi, co nie ma fejsbuków, niekoniecznie chce komentować, a pała chęcią wyrażenia uznania.
    Ikonki do podzielenia się na różnych portalach też by nie zaszkodziły.
    Ostatnie wpisy – prima sort. Filmiki jakoś mniej mnie zachwycają, ale de gustibus…

  24. Trochę stronniczo to opisałeś:- „Pojazd został zarejestrowany w Polsce jako składak z rokiem produkcji 1993”-w dowodach składaków wpisywano zamiast rok produkcji „rok złożenia”, „składak”, „złożony poza wytwórnią”;
    -” fikcyjnej rozbiórki … do odkręcenia kół, silnika, zderzaków i maski, czyli skala demontażu była znikoma ” fikcyjnie to tylko na początku,później już nie było tak łatwo:zespół napędowy,układ kierowniczy i zawieszenia z auta, jeszcze później, buda osobno i reszta też i kwity na różne osoby.Koła nie wystarczały,zderzaka i maski nigdy;
    -„Pojazd został zarejestrowany w Polsce jako składak z rokiem produkcji 1993”- wtedy -rokiem złożenia i prawidłowo bo przecież oficjalnie to nie było to samo auto,dla UC i WK ,oryginał został wyrejestrowany i rozebrany w niemcowni.

  25. „Niemiec przeróbkę owszem zalegalizował, ale w brifie jest to, co wyszło z fabryki”- jakby to zrobił to byłoby w briefie,przynajmniej w uwagach na dole. Jest to co prawda bez znaczenia bo w tamtych latach stacje i WK nie posiadały katalogów i pisało się z natury. Pierwsze katalogi ITS to chyba 99r;
    -„wyraźnie wynika, że nadwozie zostało wyprodukowane w roku 1979, co potwierdza stosowny dokument od firmy Audi na temat nadawania oznaczeń numerowych nadwozi”-no właśnie-nadwozie, z drugiej jednak strony wiele motocykli HD powstało z elementów i dostało wojenne pochodzenie;
    -„Rzeczoznawca nie miał wątpliwości, że jest to pojazd zabytkowy, a błędny wpis o roku produkcji”-raczej ten kiepsko to opisał,pani z WK zapaliła się lampka i wyszło jak zawsze…

  26. KIEROWCA

    Bo to jest Polska. Wszelkie niedomówienia zawsze interpretuje się na korzyść urzędnika, nigdy petenta. Podobną sytuację miałem kiedyś nawet na poczcie. Przedmiot spakowany do wysyłki jednak nie zaadresowany zaniosłem na najbliższą w celu podania kosztów wysyłki na aukcji. Kiedy znalazł się klient wzięłem przesyłkę do pracy i wracając zahaczyłem o inną pocztę na mieście. A to proszę pana nie przejdzie tak w kopercie jako list, trzeba jako paczkę! Grzecznie tłumaczę, że kilka dni wcześniej byłem na innej poczcie i tam usłyszałem z grubsza coś innego. No wie pan, niby tak, ale wszystko zależy od indywidualnej interpretacji urzędnika. Wróciłem na pierwszą pocztę.

  27. Oj Złomnik -widzę ze zginęły 2 moje wpisy- nie wygodne były a przedstawiały fakty- ja tamte czasy dobrze pamiętam..
    Widać ze stosujesz zasadę że Złomnik ma zawsze rację a jeżeli nie to patrz powyżej.

  28. K75 – nie siedzę całą noc przy komputerze i nie patrzę czy ktoś napisał komentarz żebym mógł go natychmiast zatwierdzić. Jak piszesz 2 pod rząd to z automatu trafia pod moderację.

  29. Klakier

    To co nudny napisał to jednak ma coś do rzeczy co urzędas to co innego gada,mój pierwszy własny pojazd rejestrowałem sam na siebie w roku 86’lub 87, skoda rocznik ’73 a w DR wpisany ’74 czyli ktoś kiedyś dał ciała,polazłem z umową i z papierami z polmozbytu znalezionymi w schowku! (faktury i takie tam kwity z wydania ,auto od pierwszego właściciela) chciałem aby dane w DR odpowiadały faktom. Panią w WK najpierw blokło że jakiś wariat chyba bo chce postarzyć furę ,później mnie wysłała do naczelnika, naczelnik w głowę się podrapał ,poczytał te faktury no i wpis zmieniono bez problemu,temat drugi kilka lat później ten sam WK ,też skoda tyle że inna do nr silnika jakiś as dopisał typ silnika będący na polu numerowym poniżej ,już tak łatwo nie poszło trzeba było papier z SKP. Mija kilka lat i kilka samochodów załatwianych standardowo raczej bez bólu kupuje okazyjnie żonce golfa do piłowania do pracy,kupuję na siebie ale że fura ma być do szurania pomyślałem sobie że zarejestruję na żonę aby nie zmieniać tablic po co koszty a żona ma meldunek w tej miejscowości co kupione auto.Miła pani po wysłuchaniu kazała napisać oświadczenie że jesteśmy małżeństwem zrobiła sobie ksero aktu małżeństwa i temat załatwiony w 5 minut ,żona stała się właścicielem ja współwłaścicielem bo meldunek gdzie indziej. Mija kilka lat kupujemy samochód tym razem w umowie jest żona ,ten sam wydział tyle więc walimy w dym z oświadczeniem o małżeństwie i tu zonk ,trafiamy na babę taką z „wieczną ciotką” i nie ma żadnych oświadczeń ! pisać darowiznę na pół auta,no ale jak to ? przecież koleżanka z pokoju obok dwa lata temu ,pani sobie sprawdzi teczkę tamtego auta… . Sprawdziła i co ? ano tak nie można, na moje pytanie czy w takim razie koleżanka się nie zna ? na ustach pani wystąpił efekt zburzonego piwa i ni chuja nie da się i koniec!. Nie było naczelnika niestety na miejscu więc nie było jak ciągnąć tematu w tym dniu i skończyło się dla świętego spokoju napisaniem tej darowizny na korytarzu na kolanie w takim przypadku nie ma to wpływu na nic, ale żadne zasady nie istnieją w WK… A jeszcze jedno mój młody kupił sobie samochód na mnie , sam był współwłaścicielem ,założył hak i poszedł z papierami wpisać ,nie dało się bez mojego oświadczenia że się zgadzam…

  30. Master Blaster

    Pamietam jak rejestrowalem swoj pojazd w urzedzie , baba mowi ze musze zrobic bt , a ja ze nie musze bo auto posiada bt aktualne francuskie. Baba na to ze musze bo ma gaz , no to ja nos w ustawe i mowie do baby ze ustawa nie wyklucza aut z lpg a baba swoje, no to ja cytuje ustawe ze jezeli auto ma wazne bt z jakiegos kraju ue to ma wazne bt i juz ( no chyba ze Francja wystapila z unii a ja to przegapilem ,jade sarkazmem) baba nie ugieta . No to ja oddawaj papiery nie bede go rejestrowac i juz, baba oddaje dokumenty a ja na drugi dzien ide do innej baby a ta bez zajakniecia wydaje pozwolenie czasowe i mowi ze uk wysle sms jak dokumenty stale beda do odebrania ,na co ja a bt ? A po co jak to dotychczasowe jest aktualne jeszcze kwartal ,no chyba ze chce pan miec bt od razu na rok to trzeba zrobic bt w Polsce ale to nie jest konieczne wtf? PS to bylo w 2014 roku

  31. Mnie w wydziale komplikacji(świetne określenie) odmówiono zarejestrowania auta sprowadzonego z zagranicy z powodu braku tłumaczenia PUSTEJ STRONY dowodu rejestracyjnego. Tłumacz chyba był leniwy, i nie chciało mu się tłumaczyć PUSTEJ STRONY. Na szczęście w innym wydziale nie robili z tego afery, i zarejestrowali auto bez problemu.

  32. Sławek

    Mój tata miał kiedyś przypadek w WK jak się dowód skończył w Polonezie, auto kupione z lpg, dowód nowy wydany bez wpisu. Oczywiście po zorientowaniu się że tak jest przy badaniu technicznym, powrót do WK. Starych papierów nie ma, bo poszły do archiwum, więc nie da się wbić że jest lpg, poza tym odpowiedź urzędniczki była oczywista : „To auto nie miało wcześniej lpg, więc proszę stosowne dokumenty czyli fakturę za montaż, homologację itp…” Nie pomogła nawet faktura zakupu z Polmozbytu, na której było, że auto zostało sprzedane z lpg. Dopiero tata znalazł xero poprzedniego dowodu z wpisem o lpg. Jakie było zdziwienie pani urzędniczki, która szła w zaparte że coś kręcimy i że oni na pewno się nie pomylili. Tak więc nieomylne urzędy jednak się czasem mylą, ale udowodnienie takiego faktu to droga przez mękę. Pozdrawiam.

  33. benny_pl

    a ja mam jedyny taki motorower – w dowodzie Romet Kadett 🙂 chyba to jakas wspolpraca GM-Romet, napewno warty milion dolarow u-es-a!

    ja ogolnie stracilem cierpliwosc do WK, nie przerejestrowuje juz zadnych samochodow, bo niby trzeba w trakcie miesiaca, ale tak na prawde to nie trzeba wcale 😉

  34. zmiana błędnego rocznika i innych zapisów w dowodzie przy okazji przechodzenia na żółte tablice nie jest problemem.

    kluczowe jest przygotowanie dobrego operatu prostującego błędy w sposób porządnie uzasadniony i białej karty z nim zgodnej.
    konserwator bije orła, stacja diagnostyczna bije orła…wydział nie ma nic do gadania-też orła musi postawić.

    postarzone, odmłodzone, zaniżona ilość miejsc, zawyżona, daimler udający jaguara, jaguar udający dailmera, zła pojemność, zła moc, wszystko można wyprostować.

    ale…
    idąc na sam koniec ścieżki czyli do okienka w wydziale należy mieć perfekcyjne kwity i znać odpowiedzi na wszystkie pytania. nawet takie których nie przyjdzie im do głowy zadać.

  35. Co do absurdów z WK to w zeszłym roku odebrałem dowód i miałem wbity HAK … do mojej Hondy CBR 600… osłupiałem choć wiem co to ,motocykl z przyczepą’…

  36. Bardzo ciekawa sprawa. Będę częściej zaglądał na bloga. Pozdrawiam!

  37. @benny_pl – ja w dowodzie rejestracyjnym swojego BX’a miałem Citroen XB, ot literówka 😉

  38. W dowodzie mojego leciwego e36 Compact miałem wpisane przeznaczenie pojazdu „pojazd sanitarny”. Na szczęście zwróciłem na to uwagę,zanim odszedłem od okienka – poprawiono od ręki.

  39. Miałem kiedyś przygodę z wk Białystok jak audi a6 kupiłem na licytacji w urzędzie celnym. Też nie mogłem zarejestrować bo wymagali karty pojazdu. Jak na fakturze z urzędu celnego jest napisane że faktura upoważnia do obrotu na terenie UE. Wiec karte musza wydać bez platnie a nie za 500 zl. Tydzień się konsultował miedzy sobą ale zarejestrowali

  40. PiRoman

    A co Panowie powiecie na zmianę DMC pojazdu? Pacjent to Iveco 4010 o dmc wg DR 4050 kg. Na tabliczce znamionowej 3500 kg. Iveco wystawiło oświadczenie że nie widzi przeszkód. Pójdzie bez bólu?

  41. Piroman ale to skończysz z 200 kilogramami ladownosci, ostatnio za to lapia dość mocno

  42. Ja to chyba mam farta do wydziału komunikacji 🙂

    W prawdzie na razie tylko jedno auto rejestrowałem, ale bez problemów. Na umowie kupna-sprzedaży był właściciel bez współwłaściciela – dane współwłaściciela na dodatkowej kartce, a na wszystkich papierach podpis obu osób. W dowodzie była pomylona masa własna, ale to nie było problemem – urzędnik zauważył i sam poprawił (na większą). Nawet kolejki nie było 😀

Comments are closed.