Jak dostałem drżączki od gamy modelowej Mercedesa

„Chciałem sobie kupić Mercedesa, wiesz, tego… coupe”
„którego dokładnie?”
„yyy nie wiem. CLK? CLC? Jak one się nazywają?”

Po 2 godzinach próby dotarcia do tego jak było i jak wyglądała chronologia poszczególnych modeli Mercedesa z nadwoziem 2- lub 3-drzwiowym, poczuliśmy, że ogarnia nas szaleństwo i amok, a szpital psychiatryczny w Tworkach wydaje się być całkiem kuszącą ewentualnością. Resztki mózgu poupychaliśmy do głowy przez uszy i spróbowaliśmy zapomnieć o tym strasznym epizodzie, do momentu aż wyszliśmy na ulicę i przejechał koło nas taki właśnie Mercedes. Albo inny. To był CLK! Nie, to był CLC! Nie, to C-Coupe! Ale zobacz, on ma przecież te lampy takie duże, to jest po lifcie – sam jesteś po lifcie, to inny model jest! – i zaś haja, jakby to powiedzieli w Bytomiu.

Jednak gdy reminiscencje tamtych strasznych dni przestały być tak silne, uznałem że muszę zmierzyć się z tym tematem. Raz na zawsze wyjaśnię i pokażę, jak nazywają się poszczególne modele Mercedesa w wersji coupe, czym się różnią i kiedy przestały być produkowane. Zaznaczam jednak, że nie będzie łatwo to ogarnąć. Ale pamiętajcie: wiedzą bezużyteczną błyska się najmocniej. W szczególności kieruję te słowa do kobiet poszukujących partnera. Każdy facet będzie wasz, jeśli będziecie odróżniać coupe Mercedesa od siebie. No nie każdy, bo ja na przykład już jestem żonaty, a niektórzy faceci też nie rozpoznają poszczególnych modeli coupe od Mercedesa. Właściwie większość ich nie rozróżnia. Nieważne.

O borze

Cofnijmy się w czasie do roku 1997. To wtedy zaczęła się historia modeli dwu- i trzydrzwiowych bazujących na klasie C. Wcześniej klasa C była tylko sedanem lub kombi, a coupe startowało od poziomu balerona, który właśnie wychodził ostatecznie z produkcji po 13 latach sukcesów.
Baleron coupe został zastąpiony zupełnie nowym modelem: CLK W208. Auto wygląda co najmniej dziwnie, bo ma przód od „okulara” W210, ale podwoziowo bazuje na klasie C W202, a przód jest owszem podobny, ale nie identyczny jak w okularze i na wszelki wypadek elementy nie są zamienne. Gama silników nie była zbyt ciekawa, nie było w niej diesli, za to był na przykład wolnossący 2.0 136 KM – to musiała być niezła zamuła w tym wozie. W 1998 r. przedstawiono kabrioleta, a rok później dokonano liftingu, więc przedliftowe CLK cabrio to auto, które robiono tylko przez rok.

Już od tego miejsca sprawy zaczynają się komplikować, bo oto następna generacja CLK – W209 z lat 2002-2010 – owszem bazuje na klasie C, ale już nie wygląda jak klasa E, tylko jak dwudrzwiowe C W203. To właściwie ma sens. Gama silników jest jakaś kompletnie szalona: pojemności jednostek benzynowych to 1.8, 2.6, 3.0, 3.2, 3.5, 5.0, 5.4, 5.4 AMG (TO INNY SILNIK NIŻ ZWYKŁE 5.4!!! DLACZEGO!!!) i 6.2. Rozumicie, między najmniejszym a największym silnikiem występuje różnica 3,5-krotna. Pokażcie mi drugi taki samochód. W ofercie było też cabrio. Jakoś to jeszcze wszystko wygląda. Dodajmy, że w tym czasie nie produkowano klasy E z nadwoziem coupe, czyli było W209 i następny w gamie coupe był już C215 czyli eska W220 w dwóch furtkach.

ALE ŻEBY BYŁO TRUDNIEJ, to klasa C miała także osobną wersję pod nazwą CL203 Sportcoupe, czyli wariant 3-drzwiowy na tym samym podwoziu, który miał być konkurencją dla BMW serii 3 Compact E46. Ten samochód nie był pomyślany nigdy jako „nosiciel” silników V8. Gama kończyła się na V6 3.5 lub mocniejszym, 354-konnym 3.2 AMG. Najciekawszą i najbardziej patologiczną wersją był tu 5-cylindrowy diesel AMG. DIESEL AMG. Nazywało się to C 30 CDI AMG i miało 231 KM z trzech litrów. Raz widziałem ten silnik na żywo w C W202 no i robi wrażenie bo jest wielki jak skurczy byk i bardzo mocny, a najbliższe części można dostać w Affalterbach, czy jak tam się ta siedziba AMG nazywa.

To jednak wszystko jest nic. Robimy fast forward do roku 2009. W209 zakańcza się bez następcy, a przynajmniej na razie, bo Mercedes prezentuje zamiast C-klasy Coupe, oficjalnie klasę E Coupe z kodem fabrycznym W207. Auto rośnie o 6 cm w wymiarze długości i o 5 cm jeśli chodzi o rozstaw osi, ale jakimś tajemniczym sposobem przestaje być klasą C i staje się klasą E, choć właściwie wszystko zostaje tak samo. Czyli powróciliśmy do koncepcji CLK z 1997 r., tyle że już bez nazwy CLK. W ofercie znowu silnikowe szaleństwo: 1.8, 2.0, 3.0, 3.5, 4.6 i 5.4, w tym np. E250 to może być 1.8 Turbo albo 2.0 Turbo, E300 jest wolnossące, ale E320 to już biturbo, a E400 to w zależności od rocznika i wersji 3.0 lub 3.5 biturbo. Absolutnie nie sposób się w tym połapać. A są jeszcze diesle, na szczęście tylko dwa: 2.1 i 3.0 V6, ale ten pierwszy to biturbo a drugi ma tylko jedną dmuchawkę.

W 2016 r. W207 dostaje realnego następcę: W238, czyli klasę E coupe/cabrio. Tu przynajmniej zachowano spójność modelową.

Ale najlepszy hit jest dopiero przed nami. W tym celu cofamy się do roku 2008. Wtedy było już dość jasne, że CL203 Sportcoupe jest przestarzały jak Syrena i dalsza jego produkcja mija się z celem, bo BMW miało już od lat w ofercie zajebistą „jedynkę” i temat Compactów został zaorany na stałe. No to słuchajcie, co robimy z CL 203 Sportcoupe? Kończymy go?
Gunther, czyś ty zdurniał do reszty? Nic nie kończymy, tylko robimy mu lifting na sztukę, żeby wyglądał jak aktualna C-klasa W204 no i mamy akurat wolną linię produkcyjną w Brazylii, to będziemy go robić w Brazylii. A ten lifting to tak się nie wczuwajcie za bardzo, bo tego i tak nikt nie kupi. A, no tak, wnętrze. Dobra ch… z wnętrzem! Dawaj je z tego starego modelu, nikt się nie jorgnie, gwarantuję!

Serio, powstał taki model. Nazwano go CLC i wytwarzano przez trzy lata. Nie kituję was – to jest stara C-klasa CL203 Sportcoupe przebrana frontem za W204 i z lampami tylnymi wziętymi z magazynu nieudanych i niewykorzystanych tylnych lamp, z wnętrzem z modelu który wypadł z produkcji rok przed rozpoczęciem wytwarzania CLC. I w dodatku robili go w Brazylii. Wymyśliłem na to nazwę, która jeszcze nie raz się tu pojawi: PATORYZACJA, to jest połączenie patologii i motoryzacji. Okej, gdyby robił to Fiat albo Ford, to może, no dobra. Ale to jest Mercedes. Jak jesteś Mercedesem to nie przebierasz starych modeli za nowe w Brazylii i nie oferujesz tego w Europie jako segment premium. To jest co najwyżej segment recyklum. Albo mejkapum. I jeszcze te silniki: w CLC stosowano niespotykany nigdzie indziej silnik 1.6 bez kompresora o mocy 129 KM (w W204 był tylko z kompresorem), a także równie rzadko spotykaną V-szóstkę 2.5.

W 2011 r. WTEM! Ku zaskoczeniu wielu odbiorców, po 2-letniej przerwie pojawia się C-klasa W204 z nadwoziem coupe, tym razem już 2-drzwiowym, a nie 3d jak CLC. Czyli znowu – żadnej spójności i sensu, bo W204 Coupe powinien był być następcą W209, a tymczasem oba te modele przedzielił upośledzony Brazylijczyk. Na szczęście od tego czasu przyszło ogarnięcie i w 2015 r. W204 Coupe otrzymał uczciwego następcę w postaci W205 Coupe – tym razem zachowano już spójne linie modelowe i nie bawiono się w przesuwanie pionków po planszy bez sensu. Tzn. nie do końca, bo pozostaje jeszcze kwestia nazewnictwa, w którym Mercedes też nie może sam się odnaleźć. Jakieś dwa lata temu zapowiedziano, że teraz będzie tak, że dany model coupe na bazie pewnej klasy otrzyma na początku literki CL, a SUV – literki GL. Stąd mamy GLC, GLE i GLS – wcześniej te modele nazywały się GLK, ML i GL. Ta zmiana ma sens i ułatwia rozpoznanie poszczególnych SUV-ów, o ile komuś jest to potrzebne. Klasa A jako coupe nazywa się CLA. Ale klasa C jako coupe nie nazywa się CLC, tylko C Coupe. Klasa E jako coupe nazywa się E Coupe, a sedan na jej bazie o sportowszych liniach – CLS, podczas kiedy to oznaczenie powinno być zarezerwowane dla klasy S Coupe, która nazywa się, uważajcie – S Coupe, jak ten Hyundai z lat 90.

C Coupe W204

C Coupe W205

Wszystko to opisuję Wam w jednym celu: żeby pokazać, jak niewiarygodny chaos panuje przy zarządzaniu tak delikatną rzeczą jak linia modelowa. O ile inżynierowie marki Mercedes potrafią zaprojektować naprawdę świetne samochody, jeśli księgowi nie biją ich kijami przy pracy, o tyle później dział marketingu i prezes od spraw nazewnictwa i linii modelowych potrafi to koncertowo skaszanić. A Mercedes CLC z lat 2008-2011 trafia do kategorii patosamochodów, do której jeszcze niedługo wrócimy.

Natomiast 21 listopada w sprzedaży pojawi się ponownie moja książka oraz wspaniałe kalendarze na 2018 r. pt. PIERDOLNIKI POLSKIE.

Tymczasem narysowałem Wam grafik linii modelowych Mercedesa coupe z lat 1997-2017. Lekko ryje beret.

← Previous post

Next post →

41 Comments

  1. Wariator wentylatora

    Bigdata też się czasem myli.
    Gdyby wszystko było tak proste, liniowe to byśmy się już dawno buntowali w tym matrixie.
    A bliżej tematu to moda przeszczepu stylizacji modeli wyższych na niższe z zaburzeniem proporcji z powodu nie kurczącej się kabiny i grilla powoduje powstawanie takich małych gnomowatych potworków jak klasa A.
    Jakby od wielkości grilla wszystko zależało.
    Czy tylko mi wgląd klasy A przeszkadza?

  2. Mercedesów nie ogarniam w ogóle ! Wcośtamcostam jest dla mnie tak samo jednoznaczne jak BMW Exxx czy Ferrari 123. Oznaczanie modeli numerami jest… nudne. Peugeot chociaż ma numerki przypisane do klasy/wielkości.
    Poza tym… kto by chciał Mercedesa? Szczególnie nowego z przyklejonym na środku deski chińskim tabletem za $5 ?

  3. Dzięki za grafikę bo już przestałem nadążać za czytanym tekstem. Oglądając obecną gamę modelową Mercedesa na ich stronie ciężko się połapać co właściwie sprzedają i do jakiego segmentu należy.

  4. Dla takich wpisów się czytało ś.p Złomnik peel. Muszę powiedzieć, że uwielbiam CLK W209. Proporcje nadwozia, ten seksownie zaokrąglony tył, kształt bocznych szyb, bezramkowe drzwi, podajniki pasów. I ten niesamowity kontrast między bazową wersją – która prezentuje się delikatnie, wręcz kobieco, a 63 AMG Black Series wyglądający jak oklep w marokańskim więzieniu na 4 kołach.
    Ogólnie to Mercedesy z lat 2000 wcale nie są takie złe (no może oprócz Vaneo i W220) i po latach wciąż wyglądają świetnie, gładkie okulary to zdecydowanie była moja ulubiona era w stylistyce. Najnowsze C/E/S coupe to bardziej chromowane klony Laguny coupe z takim samym okropnym tabletowo-pipsztykowym wnętrzem. Strach myśleć jak szybko się zestarzeją, kiedy u Mercedesa nadejdzie nowy typ stylizacji.

  5. Mercedesa poważam od zawsze. Na serio. Do tej pory miałem już 9 sztuk. Nijak nie potrafię jednak ogarnąć struktury modelowej po 2003 roku. Przyznam szczerze, że powyższy wpis wcale tego nie ułatwił choć czytało się przednio. Kiedyś przyjdzie taki dzień, że to rozpracuję…
    Zaraz podniosą się głosy fanatyków marki, że to profanacja itp. ale cieszę się, że Mercedes wprowadził auta z napędem na przód. 98% klientów i tak nie ma pojęcia, którą oś ma napędzaną, a pozwoliło to znacząco wygospodarować całkiem pokaźną ilość miejsca i zdecydowanie zmnieszyć masę.

  6. Podoba mi się Mercedes CLC. Jestem zwyrolem?

  7. tak, ale pozytywnym

  8. Akurat takiego pierwszowłaścicielowego CLC 200 kompressor mam do sprzedania 😉

  9. CLC w203 z frontem od w204, to taki fabryczny przeszczep na nowszy model, a ja myślałem że takie przeszczepy to tylko w Polsce w dziuplach robią. Tylko patrzeć jak powstanie fabryczny Mercedes z podkową na przedzie.

  10. Ba, mi się bardzo wizja C 30 CDI AMG Sportcoupe :) Stężenie bezsensu jest wystarczająco wysokie. O silniku wiedziałem wcześniej, ale nie wiedziałem, że pakowali to też do tej dziwnej trzydrzwiówki.

    W ogóle marudzicie, panie Złomnik, to wszystko proste jest. Jest sobie linia E-klas Coupe (2x CLK i 2x E coupe) i jest sobie linia C-klas coupe (Sportcoupe, CLC i 2x C coupe) – a tym, na jakim podwoziu to jest zrobione klient ma się w ogóle nie przejmować i najlepiej w ogóle nie interesować :) Wtedy to faktycznie zaczyna mieć sens.
    I co do nazewnictwa, to wcale nie jest tak, że CL ma oznaczać coupe. Tak było wcześniej, jak były CLK i CL. Teraz CL… jest zarezerwowane dla modeli o „sportowych liniach” – i tu się wszystko zgadza, bo CLA to żadne coupe, tylko dynamiczniej wyglądająca A-klasa (stąd A na końcu) w wersji sedan i kombi. Z CLS-em jest mały problem, bo im się tradycyjne nazewnictwo nie wpasowało w nowy pomysł, tak samo jak w przypadku SL-a, dlatego w nowym systemie ich oznaczenia są trochę naciągane. Gdyby były z nim zgodne powinny by to być odpowiednio CLE i SLS.

    Skomplikowanie to się dopiero robi np. u japońskich producentów, gdzie w tym samym (przynajmniej z europejskiego punktu widzenia) segmencie jest np. 5 modeli, przy czym niektóre są sprzedawane też poza Japonią, ale pod zupełnie innymi nazwami lub nawet markami. Które to nazwy czasem oznaczają w Japonii jeszcze inne auto.

  11. CLC w203 z frontem od w204 to jak Golf IV cabriolet.

    Nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że w209 nie wyglądała już jak klasa E tylko jak dwudrzwiowe C W203. Przód wprawdzie bliższy jest C, ale tylne lampy to zdecydowanie bardziej E.

    Proponuję podobny wpis na temat nomenklatury Volvo, przykładowo 850 sedan/850 kombi > S70/V70 > S60/V70 II > S60 II/V60 jednoczesnie nadal tłukąc V70 III z ryjem od S80 II, które w kolejnej generacji przemienia się w S90/V90, czyli dokładnie tak samo jak ostatnie wcielenie 960 po lifcie zanim zastąpiło je S80 I…

    Itp, zrobić z całej gamy Volvo grafik taki jak powyższy to dopiero wyzwanie..

  12. @Hshan – to sprawdz sobie jak aktualnie wygląda oferta chińskiego Haval – sub marki Great Wall – z ich najnowszymi modelami, odmianami najnowszych modeli, starymi modelami pozostającymi w produkcji, odmianami starszych modeli pozostajacych w produkcji, Blue Label, Red Label dla każdych modeli, które różnią się od siebie tylko w teorii, do tego modele „usportowione” i zwykłe, nowa marka premium WEY i dalsze kombinacje wewnątrz niej (miałem okazję obejrzeć te samochody z bliska, robią naprawdę dobre wrażenie). Jeżeli zagłębić się jeszcze w platformy i silniki, okazuje się że wszystko to własciwie to samo, ale tak naprawdę to nie do końca, tego naprawdę NIE DA SIĘ ogarnąć. Wszystko oferowane na raz, na tym samym rynku.

  13. Nigdy nie byłem szczególnym fanem niemieckiej motoryzacji, tym samym Mercedesa. Ale jak wiadomo czasem zdarzają się pojedyncze modele na które da się przyjemnie spojrzeć. Jest taka współczesna A klasa, która jest całkiem zgrabna, proporcjonalna i stylistycznie wyważona, podobnie pochodny od niej wyższy hatchback gla, ale już na przykład cla to jest tak okropny i nieproporcjonalny, zrobiony jakby na siłę, że się na to spojrzeć nie da, proporcje wersji sedan kojarzy mi się z takim typowym bywalcem siłowni co zawsze dzień nóg pomija.

  14. Czytelnik z Bytomia pozdrawia 😀

  15. Mercedesy ogólnie miały niesamowity burdello w oznaczeniach.
    W 124 to E klasa, następnie 126 i 140 to S klasa, później 201 czyli C klasa, następnie W163/164/166/167 czyli M klasa, a więc suvy, następne w numeracji, czyli W168/169 jest… A klasa, dalej zmiana w latach ’90 na W2xx, tu już lepiej było bo W20x to C, W21x to E, a W22x to S, ALEEEE… po drodze są W208, 209, 215 i 216 czyli wspominane coupe, limuzyna Maybacha to W240, ale W245 to już… B klasa. Ah i jeszcze po drodze W176, czyli nowa A klasa. Nadmuchana A klasa, czyli Vaneo to W414, a jeszcze większy minivan, klasa R to już W251. Naprawdę, mam wrażenie że przy wymyślaniu oznaczeń dla nowych modeli ktoś w tym Stuttgarcie po prostu sprawdza aktualne wyniki lotka i wybiera z nich szczęśliwy numerek.

    Niemcy chyba tak lubią, bo jak teraz widzę jak BMW wprowadza te nowe oznaczenia „F” czy „G” to mam ochotę zapłakać.

  16. Tylne lampy CLC przypominają klasę B pierwszej generacji, ale raczej na pewno nie są identyczne. :)
    Wspomniano już o Golfie IV Cabrio – to jest podobny przykład.
    Można by jeszcze, choć to nie do końca uzasadniona analogia, powiercić kwestię Golfa VI czy Passata B7 względem swoich poprzedników. Albo też Peugeota 308 (tego poprzedniej generacji). W sumie też Skoda Rapid – nie wiadomo, co to do końca jest. A i chyba Fabia 2 to nie do końca to samo, co Polo V czy Ibiza IV (inaczej niż przy ich poprzednich generacjach). Mam tutaj na myśli sprzedawanie auta jako nowego modelu/generacji, a tymczasem mamy tu po prostu gruby lifting i ewentualnie zmianę nazwy.

  17. Też próbowałem to kiedyś pojąć, ale poległem. Wszelkie moje ówczesne próby ustalenia jakiejś logiki zabiła próba połączenia tego z SL, CL i SLK, a te nie zostały w tekście uwzględnione. :( Niemniej jednak – szacunek za podsumowanie!

  18. dr. kamil

    Mercedes zawsze miał burdel w oznaczeniach modeli, pokłosiem tego jest wyszukiwanie na mobile de, gdzie oznaczenia 200, 220, 230, 240 aż do 600 występują jako model i nigdy nie wiadomo co wyskoczy jak się tego użyje.

  19. Mercedes – no chociaż bym chciał, nie potrafię się tym jarać… Chociaż muszę przyznać, że design ostatnimi czasy to kosmos w porównaniu z tym, do czego przyzwyczaiły mnie taryfy mojej młodości. Aż głupio przyznać, że gdyby mi ktoś GLA albo GLK dał za darmo, to bym przytulił ;).

  20. Audi? Alfabeto i numerologia w miarę sensowna, ale odróżnić modele i roczniki?

  21. Eee nie jest tak źle. Rozrysuj Lady na ikonografice z oznaczeniami wewnetrznymi + nazwy zwyczajowe to dopiero zobaczymy chaos

  22. Ależ oznaczenia Łady są bardzo logiczne, zresztą wynikają z ogólnoradzieckiej normy – pierwsza cyfra oznacza wielkość (Oka czy zaporożec 1, żiguli 2 itd), druga typ (samochód osobowy miał 1), dwie następne są oznaczeniem modelu danego producenta (chronologicznie, jak u fiata), kolejna to modyfikacja/lifting, następnie – zwykle po myślniku – rodzaj wyposażenia (np. specjalne wersje na strefy klimatyczne). Wewnętrzne oznaczenia tego typu utrzymały się w awtoWazie bardzo długo – jeszcze Granta ma oznaczenie wewnętrzne 2190 i 2191 odpowiednio dla sedana i liftbacka (choć tu zdaje się przeskoczono nieco z chronologią), Kalina 2 też dostała kolejne cyferki; dopiero Vesta czy Xray nie mają zdaje się takiego oznaczenia. A i jeszcze z ciekawostek Datsuny (te produkowane na bazie Granty, nie te hinduskie) są oznaczane jako 2195 i 2197 bodajże

  23. Czy da się gdzieś przeczytać ten błyskotliwy tekst kolesia nt „dlaczego mercedes nie zbankrutował” czy jakoś tak, który prezentowałeś na zlomniku?

  24. Nie było W202 z motorem C30 AMG.
    C 30 AMG to była W203.

  25. Satanistik

    E tam przejmujecie się że dwa modele na jednym podwoziu, niedługo wszystkie modele będą różnic się tylko wsadam do kompa. Nawet znaczki będą wyświetlane- można będzie wykupić upgrade czasowe na 2 dni żeby przyszpanowac ;-).

  26. Rozumicie, między najmniejszym a największym silnikiem występuje różnica 3,5-krotna. Pokażcie mi drugi taki samochód. –

    proszę: W204 – 1.6-6.2

  27. Weźcie podpowiedzcie mi staremu grzybowi, co to za model MB – niedawno stojąc w korku obok takiego pomyślałem, że to jakaś kolejna wersja Golfa, ale jak podjechałem dalej to zobaczyłem, że ma mercedesową gwiazdę na grillu…..

  28. No to niech mi ktoś wytłumaczy to:
    https://www.otomoto.pl/oferta/mercedes-benz-clc-clc-lift-amg-oryginal-blackseries-automat-lopatki-serwis-nap-igla-ID6z8Mx6.html#3ee16880a9
    1,6 benzyna AMG automat z łopatkami przy kierownicy. Chyba jakiś żart:-)

  29. @Mati- Pierwsze słyszę by CLC wychodził w Black Series. Pakiet stylistyczny AMG był w sumie do kupienia, ale 7 stopniowy automat z łopatkami był tylko jako opcja z silnikami V6. I Mercedes nigdy nie umieszczał napisu „kompressor” na błotnikach w tym modelu, tylko na tylnej klapie, tam gdzie facet ma znaczek amg. Ogólnie, była jakaś gruba rzeźba, ale wygląda na porządną rzeźbę, na tyle że obecny właściciel chyba sam uwierzył w wyjątkowość tego modelu jako wytworu fabryki

  30. Czy Autor był może dziś w Poznaniu ?

  31. Methods – to pewnie nie pierwszy „tajny” model, który się u nas pojawia. Kreatywność na prawdę przeraża.
    Bardzo fajny wpis. W życiu bym nie wpadł, że MB może z Brazylii ciągnąć auta do Europy, i to jeszcze takie kwiatki:-)

  32. Tak się zastanawiam dlaczego jest tutaj wzmianka o fiacie i fordzie, nie przypominam sobie takich numerów z ich strony, no może przyklejanie znaczka lancii na fiaty. Tyle, że podobnie vw robi z porsche cayenne, gm. Podobny przykład gdzie stara generacja udawała starą kojarzę w volkswagenie golfie cabrio III i także golfie variant III. Z fiatem ani fordem nic takiego nie kojarzę, no może na bardzo egzotycznych rynkach.

  33. Artykuł wiele pomija.
    Nic o coupe na basie S klasy
    Brak też omówienia coupe-cabrio i roadsterow.
    Jednakże czyta się przednio 😀

  34. resh
    Ford – Mazda, nie zliczę ile modeli tych producentów było wspólnych
    Fiat – Mitsubishi L200, Dodge Journey, Mazda MX-5 – to tylko niektóre zrebrandowane produkty w ich gamie

  35. Bo kiedyś to było łatwo i po niemiecku. SL krótki (kurtz) to SLK, CL krótki to CLK. A udawanie E-Klasy na podwioziu z C-Klasy im się super udało bo w CLK się siedzi z przodu i różnicy nie było. Do tego drzwi bez ramek… Lubiłem jak gonili bandziorów po autostradzie w Cobra 11 właśnie CLK… Lubiłem nim jeździć… Lubiłem CLK.

    A te następne szczególnie Cklasa Coupe czyli hatchback to już nie to :/

  36. Sorry za komentarz pod komentarzem może admin scali…

    Widzę na zdjęciu CLC że on ma nawet nakładki na lampy żeby pasowały do starych dziur. Lifting jak yugo…

    https://otomotopl-imagestmp.akamaized.net/images_otomotopl/835815977_2_1080x720_krajowy-ideal-z-gazem-zamiana-dodaj-zdjecia_rev001.jpg

  37. albo sie nie wczytałem w komentarze, albo zaden ortodoks jeszcze tego nie napisał – nie było czegos takiego jak W208 i W209. Oficjalnie te samochody nazywały się C208 i C209 dla coupe i A208,A209 dla kabrioletu. W tamtym okresie literka W była zarezerwowana dla sedanów, chociaz z tym tez roznie to bywa i bywało. Odmeldowuje sie, kapitan oczywisty.

  38. Boższe – zobaczyli pewnie CLC i już taka zamota. Nie ma zbyt wielu tych modeli, spokojnie można to ogarnąć.

  39. Próbowałem sobie przypomnieć jakiś samochód z dużym rozrzutem wśród pojemności z gamy Forda i maks co mi wyszło to ford sierra MK1 z silnikami od R4 1.3 w podstawowej wersji, szybko przestali to robić aż do 5.0 V8 w wersji XR8 . Ale nic poza tym.

  40. Tak w połowie artykułu wszystko mi się już dokumentnie pojebało. W ogóle cała obecna gama mercedesa jest pojebana. Są terenówki oparte na klasie A, klasie B, Emele, klasa R, Gelendy, wszystko w dwudziestu wersjach silnikowych, do tego jeszcze z pakietem AMG lub jako AMG (dwie różne rzeczy). Chociaż znam paru moich klientów w sweterkach z koniem, którzy potrafią się tym wszystkim onanizować. Przy okazji: jestem kiedyś w salonie Mercedesa. Przyjeżdża burok i zagaduje do właściciela salonu: „wiesz co Jaśko, w tym roku wnuk mo kumunie i żem sobie pomyśloł, że ten mój mercedes to już trochę nie barzo…” Po czym zostawił tego swojego nie barzo rocznego mercedesa w rozliczeniu, i lekką ręką wyjebał 130 tysięcy złotych dopłaty na wersję po lifcie, która różniła się jakimiś chromoniklowymi ramkami.

  41. @admin Miałem coś innego na myśli, chodziło mi bardziej o przeszczepianie przodu z nowej generacji do reszty ze starej taka analogia do CLC, to moim zdaniem golf IV cabrio, przód stylistycznie od IV reszta od III. Natomiast to, że auto w tym przypadku bazuje na czymś niższego segmentu/premium to trudno znaleźć analogie, choć na siłę można powiedzieć o robieniu z chevroletów cadillaców, albo z fiatów lancii, z touarega porsche. Ale to nie są analogiczne przykłady. To że te same auta podobnej klasy i podobnym prestiżu mają inne znaczki to normalne nawet u mercedesa choć tylko auta dostawcze sprinter i citan. Nie znam marki, która nie miałaby choćby epizodu sprzedaży aut konkurencji pod swoim logo.

Dodaj komentarz