Raz do roku w Bielsku-Białej

Dzięki daleko już posuniętym pracom nad przekształceniem gierkówki w drogę ekspresową, możemy raz do roku pozwolić sobie na jednodniową wycieczkę do Bielska-Białej, żeby obejrzeć Beskidzki Rajd Pojazdów Zabytkowych. Jest to moim zdaniem jedna z najciekawszych imprez w dziedzinie zabytkowej motoryzacji odbywająca się w Polsce i praktycznie w każdym roku warto tam zajrzeć, żeby zobaczyć samochody zdecydowanie niewidywane na co dzień. Tym razem znowu przybyliśmy zobaczyć, co wytargano z garaży i co dało radę przyjechać pod Halę pod Dębowcem, pod szczytem Szyndzielnia w Bielsku-Białej z okazji 40. Beskidzkiego RPZ.

A było co oglądać!

Uczciwie mówiąc, patrzenie na Porsche 911, Mercedesa Pagodę i Jaguara E-Type jest przyjemne, ale nudne. Jak zwykle zwróciłem więc uwagę na samochody, których normalnie na takich imprezach się nie spotyka.

Audi 100 Coupe.
Model z lat 1969-1973. Nie jestem może wielkim fanem marki Audi, ale to auto jest pod każdym względem wspaniałe. Muszę też przyznać, że w aktualnych modelach A5 i A7 Sportback widzę stylistyczne nawiązanie do tego wozu. Można dyskutować, czy przednionapędowe coupe ma sens, ale trudno spierać się nad genialną stylistyką nadwozia, bardzo lekką i elegancką na tle dzisiejszych masywnych brył. Pod maską – nietypowy „kwadratowy” silnik 1.8 o mocy 112 KM, gaźnikowy, o 4 cylindrach. Nie były to jeszcze czasy 5-cylindrowych Audi. Silnik nazywam „kwadratowym”, bo ma taki sam skok tłoka i średnicę cylindra. W podobnym na pozór silniku 1.8 112 KM z Golfa GTI średnica cylindra jest o pół centymetra mniejsza niż skok. tu opisano wady i zalety


Baby-Steyr lub Steyr 50

Co ja Wam się będę powtarzał: czytajcie tu.

Nie zmienia to faktu, że zobaczywszy Baby-Steyra w takim stanie, stanęliśmy jak wryci. Owszem, widać po tym projekcie że jest stary, ale widać też, że jest genialny. Np. drzwi dają o wiele lepszy dostęp do wnętrza niż w Garbusie, auto jest bardzo zwarte, kompaktowe, ma idealnie miejskie rozmiary. Bardzo chciałbym zobaczyć nowoczesną wariację na temat stylizacji Baby-Steyra.

Daihatsu Compagno. Model roku 1964. Prawdopodobnie drugie najstarsze Daihatsu w Europie – dotarłem do wybitnego kolekcjonera złomu, który na Litwie lub Łotwie ma Midgeta z 1959 r. (ostatni wpis od niego – 2009 r.). Był to pierwszy model Daihatsu sprzedawany w Europie. Początkowo pod maską miał 41-konny silnik 800 cm3 (4 cylindry!), potem powiększony do 1000 cm3 i 55 KM, co czyniło z niego naprawdę żwawy wóz. Jeśli widzicie w nim wpływy włoskie, to bardzo słusznie, bo linię zaprojektował Vignale i jest to ponoć przeskalowany, nieprzyjęty do produkcji prototyp Fiata serii 1800 z końca lat 50., który przeleżał sobie trochę na półce u Vignale, a potem został sprzedany Japończykom. Compagno ma tylko jedną wadę: ma ramę nośną, przez co jest cięższe i słabiej się prowadzi niż równoletni rywale. Natomiast właściciel tego wozu jeździ nim po wszelkich imprezach zabytkowych w promieniu kilkuset kilometrów od Austrii i żelazo daje radę, bo jest to stary japoński samochód, co i Wam polecam.


Yenko Chevelle.
W związku z tym, że samochód stał cały czas zepsuty, a właściciel przez 90% dłubał przy nim przeklinając po czesku, nie bardzo była okazja zamienić z nim słowo – czy faktycznie jest to oryginalny Chevelle zmodyfikowany przez legendarnego dealera Chevroleta Dona Yenko? Takich samochodów powstało tylko 99 sztuk i w pewnym sensie trudno tu mówić o zmodyfikowaniu. Yenko po prostu brał budę bez silnika i montował do niej silnik V8 427 ci o mocy 427 lub 425 KM (znalazłem różne wersje). Jest to oczywiście silnik z półki GM, ale przeznaczony był on do drag-racingu. Były to takie czasy, że producenci samochodów oferowali wyścigowe silniki do kupienia oddzielnie od samochodów. Yenko-Chevelle w kolorze czerwonym zbudowano tylko w dwunastu sztukach. Znalazłem w książce o autach amerykańskich specyfikację Yenko-Chevelle i wychodzi na to, że to czeskie cacko raczej nie jest jedną z tych dwunastu sztuk, ale to nie szkodzi, bo jak już udało się je uruchomić, to pracowało nadzwyczaj przyjemnie dla ucha.

Borgward Isabella Coupe
Jest coś w tym, że gdyby nie przemyślny plan rodziny Quandtów, to dziś zamiast BMW, dresiarze jeździliby Borgwardami. Te samochody były prawdziwym premium swoich czasów – świetnie wykonane, pięknie zaprojektowane i dobrze wyposażone. Wersja coupe modelu Isabella powstała w 1957 r. w ramach ratunku przed spadającą sprzedażą i przetrwała tylko do 1961 r., kiedy to Carl Borgward ostatecznie zbankrutował. Co samo w sobie stanowi bardzo ciekawą historię, a niektórzy nawet twierdzą, że to teoria spiskowa. Ja akurat uwielbiam teorie spiskowe, więc kiedyś Wam o tym napiszę. 75-konna Isabella była wykorzystywana jako codzienne auto przez żonę Carla Borgwarda do 1984 r.


Standard 8

Wtem! Zupełnie znikąd nadjechał Standard 8. Nie brał udziału w rajdzie. Wypacykowany na czarno i lekko krzywy wóz z lampami od Syreny wtoczył się majestatycznie na parking dla zawodników, gdzie sobie zaparkował. Jest to model z lat 1953-1959, sprzedawany głównie w Wielkiej Brytanii i w niewielkich ilościach na eksport. Ten egzemplarz na pewno jest późny, bo ma pokrywę bagażnika, której z początku w ogóle nie montowano i do bagażnika trzeba było dostawać się przez tylne siedzenie. Oczywiście niektórzy wściekli właściciele wycinali ją we własnym zakresie. 30-konny silnik o pojemności 800 cm3 pozwalał toczyć się Standardem z prędkością 70 km/h. Najciekawsze jest jednak to, że Standardy oficjalnie sprowadzano do Polski i można je było sobie kupić za grube dewizy, więc trochę ich się zachowało. Znam trzy Standardy z polską historią, przy czym jednego opisywałem na złomniku. Nie tego, a szkoda, bo jest ciekawy.

Zanim przejdziemy do najciekawszego wozu – kilka lajfstajli na szybko

Ciekawe BMW z rzędową „szóstką” – model 340

Przedwojenny roadster BMW od bardzo dawna w Polsce, stan straszny

MG z ciekawą historią – jeździło w rajdach w Anglii jeszcze w latach 50. Ktoś wyciął mu kawał maski, żeby zmieścił się tuningowy gaźnik.

Feeria malutkich lampek

No i najciekawsze auto tegorocznego rajdu, panie i panowie!!!

Cord po angielsku znaczy „przewód”. Nazwać markę samochodów „przewód” to dość oryginalny pomysł. No ale tak naprawdę to od nazwiska Erreta Lobbana Corda. Model 810 widoczny na zdjęciu produkowano tylko w latach 1936-1937 i był następcą staromodnie wyglądającego modelu L29, pierwszego amerykańskiego samochodu z przednim napędem. Stylizowany przez Gordona Buehriga Cord 810 otrzymał nadwozie skonstruowane według zasad nurtu streamline, czyli był długi, opływowy, i nie miał już przodu z wystającymi reflektorami. Potraktowano to poważnie do tego stopnia, że opracowano zamykane (obracane) lampy przednie obsługiwane systemem dźwigienek z kabiny, korzystając z doświadczeń samolotowych i lamp do lądowania marki Stinson. Za przednią osią znalazł się 4,7-litrowy silnik V8, a przed nim półautomatyczna skrzynia biegów, wszystko razem skonstruowane przez firmę Lycoming. Półautomat w Cordzie działa dość oryginalnie, widziałem to na własne oczy – wybierasz malutką dźwigienką przy kierownicy bieg, wciskasz sprzęgło, puszczasz i gotowe. Właściwie jak w dzisiejszej skrzyni ręcznej, tylko że niepotrzebne były międzygazy i nauka walki ze skrzynią niesynchronizowaną. Za załączenie właściwego biegu odpowiadał skomplikowany system podciśnień. Zresztą konstrukcja skrzyni biegów stała się największym problemem Corda, ponieważ przekładnie były niedopracowane i psuły się jeszcze przed wydaniem auta klientowi – zebrano owszem sporo zamówień, ale nie nadążano z ich realizacją, bo stale trzeba było poprawiać działanie skrzyni i auta wracały na niekończące się poprawki.
Był to pierwszy samochód z elektrycznymi wycieraczkami o regulowanej prędkości i seryjnym radiem. Był też jednym z pierwszych samochodów, które nie potrzebowały zewnętrznych progów do wsiadania, bo podłogę umieszczono tak nisko.

Jest to prawdopodobnie jedyny w Polsce Cord, a zbudowano ich tylko 3000 sztuk w ogóle.

Jeśli mieszkacie w okolicach Bielska, nie darujcie sobie okazji, żeby zobaczyć coroczny RPZ. A jeśli macie daleko, to skorzystajcie z doskonałego dojazdu do tego miasta od każdej strony.

Większa galeria będzie na FEJSIKU a też jak coś to jest sklep TU SE KLIKAJ

← Previous post

Next post →

26 Comments

  1. Piotrek

    Myślę, że dzisiejsza wariacja na temat Baby-Styera byłaby dwa razy większa. Testy zderzeniowe są bezlitosne.

  2. drzekson

    Raz do roku w Skiroławkach 😉

  3. Grzegorz

    Ja wiem, że to marny argument, ale może da jakiś pogląd na sprawę Yenko Chevelle – te białe paski (trimy) były naklejane. Jestem niemal pewny, że w oryginale były jednak malowane…

  4. „Były to takie czasy, że producenci samochodów oferowali wyścigowe silniki do kupienia oddzielnie od samochodów.”

    Nadal tak robią, szczególnie GM

  5. Jakub

    Złomniku – skrzynia w Cordzie jest to skrzynia preselekcyjna, dość powszechna w tamtym czasie i bardzo ciężka – stosowana m.in. w Daimlerze, w którym miałem przyjemność zobaczyć jej pracę.
    Szczepan na Automobilowni swego czasu o tych skrzynkach pisał. Nie sądzę też, żeby były zawodne – myślę, że raczej pozostała część układu przeniesienia napędu mogła się w Cordzie psuć.
    Nie powiedziałbym, że w 1936 alternatywę stanowiła skrzynia niesynchronizowana – wątpię, czy jakikolwiek samochód osobowy dostępny wówczas w USA miał jeszcze skrzynię niesynchronizowaną. Fordy miały ją od 1932 roku.

  6. Przemo

    ten standard 8 nie ma dużej klapy tylko właśnie wczesną małą.

  7. Kaziu

    O wa! Ten Cord jest na pleszewskich blachach – muszę namierzyć gościa.

  8. KIEROWCA

    Audi przy dzisiejszych obleśnych rozdmuchanych bulwach o sylwetce agresywnego mydła jest po prostu genialne.

  9. shtool

    Audi 100 coupe było chyba bardzo dużą inspiracją dla Francuzów przy tworzeniu Renault 17.

  10. admin

    Przemo – wczesny nie miał w ogóle

    Jakub – skrzynia w Cordzie była największym problemem tego auta, sypała się wręcz niewiarygodnie.

  11. Oglądając w innym miejscu relację z tej imprezy tylko jeden samochód zwrócił moją uwagę. Niestety nie znałem marki a nigdzie nie było zdjeć emblematów czy innych napisów. Teraz wiem, że to był Cord. Dziękuję.

  12. Tomek Raszka

    Prawda jest taka, że Cord skradł całe show. Podczas konkursu elegancji ludzie stali wokół niego cały czas. Słyszałem rozmowy w stylu „może to jakiś tunning”, „może jakiś hot-rod”. Do wymienionych przez Autora pionierskich osiągnięć dopisać trzeba pierwszy w historii wlew paliwa ukryty pod klapką i klakson w pierścieniu przy kierownicy. Rozrusznik uruchamia się naciśnięciem pedału sprzęgła. Silnik pracował gładko i cicho. W 1936 roku wyprodukowano takich 1174 sztuki. Rozmawiałem z właścicielem, bardzo sympatyczny Pan był nieco zakłopotany/zdziwiony reakcjami ludzi. Zaprosił mojego niespełna 4-letniego Syna do zajęcia miejsca za kierownicą, pokazał gdzie jest klakson i jak się go używa: ) Najlepsze na sam koniec – właściciel odebrał to auto w piątek przed rajdem, samochód przypłynął prosto z USA. 3 dni później ruszył w trasę robiąc ok 150 km dziennie w 81 letnim dziele sztuki. to się nazywa mieć jaja !!!

  13. Nigel

    Cholera, nie wiedzialem kiedy to. Dojazd to najmniejszy problem. Szkoda MB 1000 ( Mi Bardzo tysiackrotnie)

  14. kierowca bombowca

    Nie dalej jak wczoraj oglądałem film o Cordzie 810 Jaya Leno. Niesamowity samochód – zdawał się być bardzo nowoczesny jak na swoje czasy.

  15. benny_pl

    swietne! Cord faktycznie niesamowity!
    jakim cudem w takim razie tak zdychliwa skrzynia dotrwala w nim do dzisiaj? czy w koncu ktos poglowkowal porzadnie, probowal, probowal, az poprawil na tyle dobrze po producencie ze juz nie zdycha? wymienil na inna? czy tak zadko jezdzi ze zdechnac znow nie zdazy?

  16. Czy ja dobrze widzę? W Cordzie fletnerki są nałożone na szyby opuszczane? Genialne!

  17. czy żoną Carla Borgwarda była hrabianka Izabela Łęcka ?

  18. winmaciek

    Corda 810 kojarzę z gry wideo L.A. Noire. Tam był taki fajny motyw, że w mieście były specjalne garaże z ukrytymi rzadkimi (zapomnianymi?) samochodami. Fajny smaczek, bo i większość wozów była fantastyczna – taki Phantom Corsair czy Stout Scarab <3<3<3

  19. KIEROWCA

    Cord fajny ale i tak Pobieda ładniejsza 😉

  20. Ten międzywojenny przewód z „oczkami” jest … nie wiem, czy genialny, ale dla mnie kochany właśnie za te oczka. Zupełnie jak nissan 180SX. No prawie, bo ja samochodowy lebiega jestem. Czołem!

  21. emmerce

    A jakby tak CORD przetłumaczyć jako SZNUR. No to już jakoś brzmi :) Fury zacne.

  22. st Druciarz w firmie C&G

    taką skrzynię preselekcyjną miałem w wojsku jeżdżąc Skotem. Była to Praga-Wilson ,z przekładniami planetarnymi wewnątrz bębnów na jednym wale. Bieg załączał się gdy taśma cierna zaciskała się na którymś z bębnów.Sprzęgło w zasadzie potrzebne było tylko do ruszania.

  23. Co do SKOTa i skrzyni preselekcyjnej- w sumie w pojazdach wojskowych było to od czasu do czasu spotykane. Taki niemiecki czołg ciężki Tiger z okresu IIwś też miał taką skrzynię. Podobnie brytyjska Matilda II, czołg piechoty. Polecam program „Inside Chieftain hatch” o wozie Matilda II (część czwarta programu)- od mniej więcej 5:45 prowadzący mówi o skrzynie preselekcyjnej. https://www.youtube.com/watch?v=VB0A9EwEeWg

  24. method

    „Bardzo chciałbym zobaczyć nowoczesną wariację na temat stylizacji Baby-Steyra. ”
    Uważaj bo jeszcze niedługo pojawią się na szybko odwalone koncepty „wskrzeszenia legendy” i zbiórki bliżej nieokreślonej ilości pieniędzy ze zbiórek internetowych…

  25. W tym wpisie znalazłem moją nową miłość Borgward Isabella Coupe <3
    Swoją drogą nigdy nie słyszałem o tej marce – będę musiał zgłębić temat :)

  26. BaronRogacizna

    Rejestracja Corda z mojej miejscowości a nigdy go nie widziałem 😀 to dopiero paradoks….

Comments are closed.