54 lata silnika Wankla – 5 najciekawszych rotacyjnych pojazdów

Właśnie minęło 54 lata od premiery silnika Wankla w samochodzie osobowym – NSU Spider. To świetna okazja, żeby przypomnieć tę ślepą ścieżkę w historii motoryzacji. Skoro już mowa o wanklu, to muszę szczerze powiedzieć, że działanie tego silnika to dla mnie trochę magia, tzn. rozumiem jak to się porusza, ale nie rozumiem jak detonacja w komorach spalania powoduje przełożenie się energii z zapłonu na ruch wirowy. To wygląda jakby nie miało prawa się kręcić, a co dopiero wytwarzać mocy. No ale żaden ze mnie inżynier, więc nie ma co gdybać. Sama idea, żeby ruch wirowy przekładał się na wirowy brzmi wspaniale, tyle że po drodze zachodzi tyle problemów, że w sumie wankel trochę nie ma sensu. Tak czy inaczej, jeśli ktoś kompletnie nie kuma, na czym to polega, oto filmik który wyjaśni Wam wszystko.

LINK

Silnik Wankla przyjęło się słusznie utożsamiać z NSU i Mazdą. Te dwie marki, w tym jedna nieistniejąca, włożyły najwięcej kasy w to, żeby popularyzować silniki rotacyjne. W Maździe wankle zadebiutowały 50 lat temu z modelem Cosmo, a wycofano je w 2012 r. z końcem produkcji RX-8. Inni producenci co najwyżej z nimi eksperymentowali. Oto 5 subiektywnie wybranych najciekawszych pojazdów z wirującymi tłokami.

5. Mazda Rotary Pickup (REPU – Rotary Engined Pick Up)
Jedyny na świecie pickup z wanklem. Dwuwirnikowy 13B o pojemności 2 x 654 ccm miał 110 KM i do 60 mph (97 km/h) przyspieszał w 11 sekund. Był to więc nadzwyczaj szybki pickup jak na rok 1974. Od amerykańskich kierowców wymagał znajomości tajemnej sztuki zmiany biegów za pomocą sprzęgła i dźwigni, co wycinało populację klientów do tych umiejących jeździć „stikiem”. W trakcie 3-letniego okresu produkcyjnego powstało 15 000 sztuk, które w większości trafiły do Kalifornii. Pickupa z wanklem nie oferowano na żadnym innym kontynencie. Żeby było trudniej, REPU różni się od standardowych pickupów Mazdy z lat 70. nie tylko silnikiem, ale też wyglądem, np. dołożono mu okrągłe lampy z tyłu. Dziś jest to totalny hipsterski rarytas, wjazd REPU na spota starej japońszczyzny w okolicach EL-EJ gwarantuje 1000 tysięcy punktów respektu u ziomeczków od JDM.

4. Mercedes C111
Może być tak że się nie znam, ale dla mnie C111 to jest ostateczny supersamochód. Jego wygląd można określić tylko słowem „wspaniały”. To, że nie trafił do produkcji, to jawny skandal. Zbudowano 12 sztuk C111 z silnikiem Wankla w wersji 3- i 4-wirnikowej, rozwijał moc 280-350 KM i w najmocniejszej wersji na torze testowym rozpędzał się do 300 km/h. Trochę nie kumam po co zatrudniono za grube piniondze dizajnera Bruno Sacco, żeby zaprojektował ten wspaniały samochód, skoro i tak nie miał on trafić do produkcji, no ale co ja tam mogę wiedzieć? Tak czy inaczej, C111 z wanklem jeździł wspaniale, miał tylko jeden problem że palił jakieś 35-40 l/100 km i to było jeszcze do zaakceptowania w roku 1970, ale już zupełnie nie do przełknięcia w 1973. Przy okazji taka dygresja: nie zdajemy sobie na co dzień sprawy, jak gigantyczny, przemożny wpływ na motoryzację miały wydarzenia na rynku naftowym. Gdyby nie odkrycie łatwo dostępnych złóż w Teksasie, w Stanach dominowałyby auta elektryczne i parowe. W Europie taką rolę odegrały złoża z Morza Północnego. Ale gdy w 1973 r. uderzył kryzys, motoryzacja była już zglobalizowana i z dnia na dzień doznała ciosu, z którego ledwo się podniosła. Niezliczone projekty poleciały do kosza, a producenci ze Stanów odczuli to najbardziej i skutki tego wydarzenia odczuwalne są do dziś.

Gdzie jest mój C111!

3. Citroen M35
Czy możecie sobie wyobrazić dziś podobną sytuację: jesteście dajmy na to wiernymi klientami Citroena. Mieliście C5, a wcześniej XM-a i CX-a (serio znam takiego człowieka). Pewnego dnia dzwoni do was diler Citroena i mówi że ma dla was nowy wóz. Ale ja już mam samochód – ale psze pana, to jest za darmo, żeby pan sobie pojeździł i powiedział co uważa. No to bierzesz. Samochód jest co najmniej dziwny, malutki, ale z hydropneumatyką, a pod maską ma jednowirnikowego wankla od NSU. Jakiś czas to działa, potem zaczyna dymić, leje się z hydro, w serwisie nikt nic nie wie – takiego modelu nie ma w ofercie, diler pyta jak się sprawuje – niby dobrze, ale gdzie ja mam go serwisować? A nie, to się pan nie przejmuje, to jest wprawka – jeździ się aż zdechnie. Jak pan chce, to go odkupimy. I zniszczymy.
No więc nie sprzedajesz, tylko trzymasz, bo skoro chcą zniszczyć, to znaczy że ma jakąś wartość. Przestajesz odbierać telefon. Za 20 lat sprzedajesz go za milion bilionów.
M35 to najdziwniejszy Citroen czasów współczesnych. Większość jego rozwiązań trafiła później do GS-a Birotora, który był porażką rynkową. Powstało 267 sztuk, wszystkie zbudowane przez Heulieza. Najciekawszym wyposażeniem pojazdu był dzwonek przypominający o zmianie biegu, który załączał się przy 7000 obr/min, gdyż podobno silnika nie było w ogóle słychać. Do 100 km/h M35 rozpędzał się w 19 sekund.

2. Łada Samara Wankel
Przez lata sądziłem że to wkręt, ale jednak nie. Powstało co najmniej kilkaset sztuk Samary z silnikiem Wankla ułożonym poprzecznie, dwuwirnikowym, o oznaczeniu VAZ-415. Jak twierdzą znawcy, jest to stuprocentowy rip-off z Mazdy RX-7 pierwszej generacji po lifcie, ma nawet taki sam gaźnik, tylko wykonany jest z gorszych materiałów, przez co więcej waży. Całkiem niedawno dowiedziałem się, że wankla wsadzano już do Łady 21011 (początkowo 1-wirnikowego, 70-konnego), potem weszły wersje 2-wirnikowe w 2105 i 2107 (120-130 KM), a szczytowym osiągnięciem był 140-konny silnik z Samary, który w wersji milicyjnej pozwalał osiągać 100 km/h w 8 sekund i zapinać dwie paki na podmoskownych awtobanach. Gorzej, że po 30 000 km to wszystko się nadawało już do remontu generalnego, którego za bardzo nie miał kto robić, bo temat wankli był nieznany rosyjskim warsztatom, po prostu nie umiały się do tego porządnie zabrać i nawet jeśli remont udało się wykonać, to wkrótce znowu pojawiało się spalanie oleju ponad litr na 1000 km, niby do zniesienia, ale prowadzisz pościg za noworuskim gangsterem i nagle kończy ci się olej w silniku – lekki przypał. Żadnej Łady po Samarze nie wyposażano już w wankla.

Zanim jednak pierwsze miejsce, to jeszcze ONORABLMENSZONS co znaczy po obcemu „wyróżnienia”.
– Mazda Rotary Parkway. Autobus z silnikiem Wankla to już istne szaleństwo. Opisywałem go kilka razy, głównym problemem tego autobusu był za mały moment obrotowy, przez co słabo ruszał pod górę z obciążeniem, a to w Japonii dość powszechne wykorzystanie autobusu – pojazdy jeżdżą na krótkich dystansach, a gór tam nie brakuje. M.in. dlatego nawet małe autobusiki Hino Dutro latają na bliźniaku dla lepszej przyczepności. Tak czy inaczej – na pewno nie ma dziwniejszego autobusu niż Rotary Parkway. No chyba że żyrobus. Ale to temat na oddzielny wpis…

– Chevrolet Aerovette. Chevrolet najpoważniej na świecie rozważał wsadzenie wankla do planowanego modelu Vega. Niestety plany te pokrzyżował kryzys paliwowy. Jedynym śladem wanklowych planów Chevroleta był czterowirnikowy (!!!) silnik wsadzony do konceptu o nazwie Aerovette, który pokazano tylko raz w 1973 r. Następnie wymontowano z niego wankla i włożono V8. Potem na 4 lata schowano do magazynu. W 1979 r. znowu go wytargano, że niby będą go oficjalnie przedstawiać jako model produkcyjny roku 1980. BENG! Drugi kryzys paliwowy. Koniec projektu.

ZWYCIĘZCA TO…
.
.
.
.
.
.
.
.
1. Suzuki RE5
Ej, no to nawet nie jest samochód, czo ten złomnik oszukiwuje nas tutaj? No nie jest to samochód, ale jest to jedyny japoński motocykl z wanklem. W Europie próby z tym silnikiem podejmowały takie firmy jak DKW czy Norton. Japończycy także usilnie pracowali nad prototypami motocykli z wanklem, ale tylko Suzuki doprowadziło sprawę do końca. W teorii jest tak, że właściwie silnik Wankla jest idealny do motocykla. Lekki, prosty, mało części ruchomych, wysoko się kręci i pracuje bardzo gładko, bez nadmiernych wibracji. Absolutnie fantastyczne cechy. A że zużywa trochę oleju? No cóż… dwusuw też. Po drodze wyszły jednak inne problemy: RE5 był nadzwyczaj skomplikowany jak na swoje lata, miał wybitnie rozbudowany układ chłodzenia, złożony układ zapłonowy, skomplikowany gaźnik dwugardzielowy, a co najgorsze – niemiłosiernie dużo palił. Ten 500-centymetrowy bajk opędzał w mieście bez problemu 7,5-8 l/100 km, czyli tyle co samochód. Przypominam, że mówimy o roku 1974. Produkcję zakończono już w 1976 r., a RE5 do dziś budzi skrajne opinie, fani wankla mówią że fajnie brzmiał, a sam motocykl był bardzo stabilny, a ci, którzy faktycznie go mieli, mówią że to było bez sensu, dużo paliło i mało jechało.

Jako ciekawostkę warto dodać, że silniki Wankla są nadal wytwarzane do zastosowań takich jak drony, skutery śnieżne, motolotnie. NA PRZYKŁAD TU

kupcie se coś w sklepie, albo nie

← Previous post

Next post →

43 Comments

  1. Jako że kiedyś przejechałem się Mazdą RX-7, to potwierdzam słowa Złomnika: to trochę nie ma sensu. Powszechnie znane wady Wankla (wysokie spalanie, zużycie oleju, niska trwałość) są faktem, a zalety – w teorii wyglądają bardzo przekonująco, ale w praktyce w zasadzie ich nie odczuwamy. Dokładnie to samo mówił właściciel testowanego przeze mnie auta – Wankel to piękny kawałek automobilowej historii, ale sensu nie ma w nim żadnego.

    Oto link do testy Mazdy: http://automobilownia.pl/przaejazdzka-po-godzinach-wirujaca-moc/

    I jeszcze do mojego opisu Citroena M35: http://automobilownia.pl/modelologia-stosowana-m35/

  2. Co do Łady, przypominam o 110 Rotor Sport jeszcze

  3. Kurde.. miałem dwie samary i jedna z nich miała 12 do setki. Tą z Wanklem brałbym :)

  4. Hmm, moja Honda Hornet, 600ka z 2003 roku, pali w mieście ponad 8l przy w miarę racjonalnej jeździe. I jest to normalne spalanie gaznikowego motocykla tej klasy. Powiedziałbym zatem, że wankel w Suzuki RE5 palił całkiem niedużo;) Jak na wankla.

  5. I Suzuki Samurai

  6. biere suzuki i spadam nad morzę

  7. Kumpel ma RE5. Restauruje.

  8. Jeszcze Trabant w prototypie miał Wankla

  9. Próby próbami, ale moto-wankle jeździły po Europie: https://en.wikipedia.org/wiki/Hercules_W-2000

  10. Suzuki też wzięło się za Wankla? Carry z Wanklem – to byłby cios!

    A poza tym – powiedzcie to sobie po angielsku:

    Wankel.

    Wankel.

  11. benny_pl

    fajne :) Lada najfajniejsza, a w zasadzie najlepsze to zdjecie z pod maski – wszystko takie ladniutkie a na srodku zdezelowana obskubana puszka filtra powietrza wygrzebana na zlomie :)
    tu mozna sobie zobaczyc jak pracuje taka Lada:
    https://www.youtube.com/watch?v=HHnifLauscU

    o motocyklu z wanklem faktycznie nie slyszalem!

  12. mendoza

    Z motocykli jeszcze Hercules http://motorenowacja.pl/remonty_hercules/pl

  13. mendoza

    Aaa i jeszcze komplet do Samary http://mklr.pl/12809

  14. Pierwsze auto, które prezentujesz na zdjęciu we wpisie wygląda niesamowicie!

  15. Wankiel-srankiel. Ja chce mądry tekst o żyrobusie!

  16. Natomiast firma o nazwie Wankel AG istnieje i ma się dobrze, choć w ofercie ma tylko dwa lekkie silniki lotnicze (jedno- i dwurotorowy), do 75 koni. Na tegorocznych targach Aero Friedrichshafen pokazała prototyp Wankla Diesel :)

  17. Ta 500 suzuki to marzenie :) jechałem za 1 taką kiedyś i brzmiała jak synonim zdrowego silnika
    Fajny pokaz tego wynalazku: https://www.youtube.com/watch?v=w6LQgPrL1cM

  18. Jeśli chodzi o C111, to historia miała jeszcze swój mały, choć nie całkiem rasowy z punktu widzenia MB, swój ciąg dalszy. Odpowiedzialnym, za reinkarnacje auta, był Eberhard Schulz, były projektant Mercedesa. Ponowne narodziny CW311, bo takie imię nadał mu Herr Schulz , miały miejsce w roku 1978, a odbyło się to w zakładach firmy Porsche, gdzie w tamtym czasie pracował sprawca całego zamieszania. Co ciekawe, CW311 nadal miał logo w kształcie gwiazdy i całą resztę firmowych znaków szczególnych firmy Daimler-Benz. Oczywiście Wankla, zamieniono na normalny silnik, a dawcą był W116. Aż do roku 1983 CW311 był tylko prototypem z Genewy, bo właśnie wtedy nastąpiła kolejna prezentacja, już całkiem oficjalnie z logo firmy Isdera oraz złowieszczą, choć bardzo pasującą, nazwą Imperator 108i. Pojawił się również nowy silnik V8 5.0 z W126. Pierwszy egzemplarz produkcyjny wyjechał na ulicę w roku 1983, ostatni Mk2 zaś w 1990. Cała produkcja skończyła się oszołamiająca liczbą sztuk siedemnastu, podobnie zresztą jak reszty „seryjnych” pojazdów tej firmy, czyli wcześniejszego, Spydera i młodszego Commendatore. Tak na marginesie, u mnie w mieście mieszka jeden Spyder oraz Imperator we własnym nadwoziu. Oba jeżdżą normalnie po ulicach a Spyder nawet latem zwyczajnie parkuję na ulicy, choć w tym wypadku słowo zwyczajnie, jest chyba zwyczajnie nie na miejscu. Swoje trzy grosze wrzuciłem, pozdrawiam i dziękuję za wspaniałego bloga.

  19. Silnik Wankla to jak dla mnie niezwykle ciekawa sprawa- ślepa uliczka, która swego czasu była opisywana jako przyszłość. Sam mam sporo starych książek o technice wydanych w PRL i silnik Wankla jest w nich opisywany jako przyszłość. Przykładowo, mam książkę „Samochodowe silniki spalinowe, dziś i jutro”, jest tam na okładce rysunek typowego silniki a obok niego napis „dziś”, podczas gdy poniżej jest rysunek silnika Wankla z napisem „jutro”. Przy czym jednym z autorów książki był niejaki Bernhardt- autor który napisał między innymi „Silniki spalinowe o tłokach obrotowych”, więc raczej osoba pozytywnie nastawiona to Wankli.

  20. No cóż szkoda, że nie wypaliło. Ciekawe czy taki sam los czeka samochody z napędem wodorowym lub elektrycznym,

  21. z_power

    Jak miałem może z 12 lat chodził mi po głowie dodatkowy silnik do roweru i wymyśliłem wankla z przekładnią planetarną w piaście koła. Inny rotacyjny pomysł to Wankel-Diesel – czemu ach czemu nie ma takich nonsensownych rozwiązań?

  22. Jeśli chodzi o motocykle, to sprawę do końca doprowadził Herkules-DKW i Van Veen

  23. Szuwaros

    Z ciekawostek technicznych to poniżej link do silnika z wirujacym tłokiem tylko w aranżacji „wirującego jaja”.
    http://liquidpiston.com/technology/how-it-works/

  24. damianyk

    Chorowałem na wankla dopóki nie przeczytałem fabrycznej serwisówki do RX7. Nie wiem na jakich dragach byli ludzie którzy to wprowadzili do produkcji, ale to już na papierze wygląda jakby miało się zaraz rozlecieć. Jeden wirnik ma chyba z 17 punktów możliwej ucieczki kompresji. Sprężania nie zmierzysz takim zwykłym przyrządem tylko trzeba mieć specjalny od mazdy. Na jeden wirnik dwie świece, dwa wtryskiwacze i dwie dysze oleju. Głupota i tyle.

  25. Raz w życiu widziałem C111- w witrynie salonu Mercedesa w Londynie. Szczęka na ziemi.
    Dlaczego zatrudniono do niego Bruno Sacco? Żeby sprawdzić czy coś umie przed wzięciem na stanowisko (1975- 1999). Opłaciło się.

  26. A gdzie w tym wszystkim jest Mazda RX-8? Przecież to chyba najbardziej rozpoznawalne auto z silnikiem wankla.

  27. martinez

    Na zawsze już silnik Wankla będzie mi się kojarzył z socrealistycznymi książkami dla dzieci niejakiego Niziurskiego. Większość powielała podobny schemat – zbijający bąki bez nadzoru rodziców bohaterowie, wpadali w sam środek niewytłumaczalnych zdarzeń, prowadzących do Wielkiej Tajemnicy. Wyjaśnienie zagadki bywało pomysłowe – na przykład wypchany kot z oczami zrobionymi ze starożytnych klejnotów, ukryty dla niepoznaki w szkolnej pracowni. I szajka przestępców próbujących go przejąć 😉

    Chyba w dwóch książkach Tajemnicą był „wirus” – innowacyjny silnik z wirującym tłokiem, wymyślony przez polskich inżynierów. Szpiedzy z krajów imperialistycznych nie ustawali w wysiłkach, aby ukraść nasz wynalazek :)

  28. Wartburg 353 tyż miał krótki romans z wanklem, a było to w roku 1966

  29. A nie było jeszcze jakiejś limuzyny z Wanklem? Jakiś Holden rebrandowany na Mazdę?

  30. Silnik Wankla w pile łańcuchowej , to było by dopiero coś .

    Hej Zlomnik wyskrob coś o silnikach w piłach spalinowych, temat ciekawy i wiodący do jedynego słusznego rozwiązania że już nic się nie da wymyśleć w tej kwestii ale pewnie było trochę ślepych uliczek inżynierskich.

    P.S. Potraktuj to jak wyzwanie !!!

  31. st Druciarz w firmie C&G

    Mej – są takowe , zerknij na YT.

  32. Suzuki RE5, jak znam życie, koniec końców trafił zapewne do Państwa Smoka alias P.R.C, gdzie produkowany jest w najlepsze do dziś pod nazwą Xiao Tian Shin Feng (co w tłumaczeniu na polski oznacza: „Potężny Wytrysk Niepokonanego Tygrysa Sumatrzańskiego”). Na alibaba.com pewnie nawet znalazłby ofertę ego czegoś, minimalne zamówienie jeden kontener 20 FT, płatność przelewem, FOB Ningbo… 😉

  33. Mercedes c111 mialo co drugie dziecko w latach 80tych (w polsce produkowany byl model zdalnie-kablowo sterowany)
    O ile na zewnatrz kosmos o tyle we wnetrzu klasyka grzybo-mercedesa – kiera z serji, fotele w babcinej kracie.
    A co do silnikow wankla – na alledrogo mozna sobie kupic wankla z APU – 8km 160ccm, chlodzony powietrzem, smarowany mieszankowo produkcji Sachs – mozna sobie go wpasowac do kosiarki albo gdzie kto chce :)

  34. Cytrynowy

    Jeżeli chodzi o m35 to nie wiem skąd ludzie biorą tą liczbę 267 sztuk, osobiście widziałem kilka sztuk z numerami powyżej 400 nie omieszkałem również sfotografować, auto zbudowane było jako wprawka przed birotorem dlatego miało hydro, sam prototyp okazał się chyba lepszy niż późniejszy produkcyjny gs birotor który zresztą wyposażony był w inny silnik

  35. Jednym słowem autobezsens

  36. Niemcy z NRD długo trzymali się silników dwusuwowych bo myśleli ,że czterosuwy to slepy zaułek.Planowali do swych pojazdów opracować silniki Wankla.

  37. Autosalon

    Pali olej pali olej tysiące użytkowników TSi do tego sie nie przyznaje i jest ok.

  38. benny_pl

    to ja cos polece, bo dzisiaj bylem na pokazach lotniczych w Depułtyczach pod Chelmem. jak ktos ma blisko to bardzo polecam pojechac – mozna zobaczyc mnustwo klasyki lotnictwa np. Speedfire, Fokkery, Steelman, Kukuruznik, akrobacje Zlinami, Extrami, Iskrami, inscenizacja bitwy powietrznej z 1W.Ś. z fokkerami i wiele wiecej a takze loty widokowe Cessna po 140zl/os.
    jutro drugi dzien – powtorka z dzisiaj.
    wiecej na:
    lotniczedepultycze.pl

  39. Moto Suzuki z wanklem -chciałbym samemu sprawdzić jak to naprawdę jeździło.
    A dział motocyklowy Suzuki nie próżnuje bo co jakiś czas pojawiają się ploteczki, że wypuszczą motocykl z turbo (też wydawałoby się porzucona ścieżka w rozwoju motocykli).

  40. Marek Jarosz

    Dla fanów starego japońca na olxie jest Prairie 1987 za 1900.

  41. Poza suzuki seryjnie motocykl z wanklem produkował także Norton i Hercules. Jeżdżące prototypy zaś miały n.p. MZ z modelem ES i któryś z rusków Dniepr lub Ural.
    Silnik wankla daje się łatwo miniaturyzować z tego co kiedyś wygrzebałem w necie wynika , że najmniejszy produkowany silnik wankla ma rotor o średnicy 1,2 mm :-)

  42. Gregory

    Siedziałem kiedyś w RX-7, dwucylindrowej ślicznotce na Wanklu, właściciel chciał się jej pozbyć (pod Naaldwijk w Holandii) bo cena jaką mu zaśpiewali za „zrobienie” silnika przekraczało według niego wartość całej reszty samochodu… no i tak dogorywała sobie w niderlandzkim słońcu. A diesle jak jeździły tak jeżdżą http://www.wtryskiwacz.com/pompowtryskiwacz-czy-common-rail.html

  43. Jak byłem młody i bawiłem się w modelarstwo latające znalazłem w bibliotece pełną dokumentację techniczną do wykonania we własnym zakresie silniczka wankla właśnie do modeli samolotów, pojemności rzędu 10 20cm^3 o ile pamietam. Jak będę kiedyś bogaty (tzn nadal biedny, ale już kupię sobie wszystkie obrabiarki które śnią mi się po nocach) to go sobie zbuduję 😉

Comments are closed.