Krzesła biurowe Okamura Mikasa

To ciekawe, że ludzie bardzo ale to bardzo martwią się o markę samochodu, w którym spędzają godzinę, może dwie dziennie, ale zupełnie nie obchodzi ich marka krzesła biurowego, na którym siedzą po 8-10 godzin dziennie. A jakby się zastanowili, to może by na przykład rozkminili, że jest taka japońska firma jak Okamura. Okamura zaczynała w 1946 r. od krzeseł ogrodowych, ale szybko okazało się, że w powojennej Japonii znacznie większy popyt jest na meble do biur. Zaczęto więc produkować biurko ze zintegrowaną szafką z szufladami – wzór T-36, który błyskawicznie rozpowszechnił się jako obowiązujący w prawie wszystkich biurach w Japonii. W 1957 r. Okamura wyprodukowała wieszane, metalowe półki sklepowe, które można wyjmować i wkładać w prefabrykowane otwory – takich półek powszechnie używa się dziś do ekspozycji towaru. Następnymi przebojami Okamury były obrotowe krzesła biurowe z 1969 r., zintegrowana „stacja” biurowa do ołpenspejsów czy całkowicie plastikowe, lekkie krzesło biurowe z 1986 r.

Stacja D-10 z roku 1984. Piękna rzecz.

Jeśli ten wstęp wydaje się wam zupełnie z dupy, to poczekajcie, bo dalej będzie lepiej.
Otóż firma Okamura, jak wiele japońskich firm w latach 50. czy 60. zajmowała się zasadniczo wszystkim. Była Okamura-meble, Okamura-zautomatyzowane systemy magazynowe (np. taśmociągi, regały obrotowe i inne), Okamura-konwertery momentu obrotowego do użytku w kolejnictwie. Pewnego dnia, a był to rok 1957, ktoś w Okamurze wpadł na pomysł: słuchajcie, a może by tak, rozumicie, budować samochody?

I tak powstał prototyp.

Nie wiadomo dokładnie kto to był, ale wiadomo dlaczego tak się stało. Okamura robiła skrzynie automatyczne własnej konstrukcji, całkowicie opracowane przez inżynierów japońskich. Wymyślono, że samochód z taką skrzynią będzie świetnym sposobem promocji „automatów”, a przy okazji zagospodaruje wolne moce produkcyjne. O dziwo, dość szybko powstał projekt prostego pojazdu opartego na ramie skrzynkowej, z dwucylindrowym bokserem o pojemności 585 cm3 i mocy 18-20 KM. A skąd wziął się ten bokser? Inżynierowie Okamury byli zafascynowani prostotą konstrukcji Citroena 2CV, więc kupili sobie taki samochód, rozłożyli go na kawałki i skopiowali jego silnik po japońsku, czyli jeszcze dodatkowo go ulepszając. Jakby ktoś był ciekaw, czemu Mikasa ma citroenowe felgi, to półosie i piasty także skopiowano z 2CV. To, czego nie skopiowano, to nadwozie przypominające Syrenę oraz oczywiście jedyna w swoim rodzaju, dwubiegowa, automatyczna skrzynia biegów. Okamura Mikasa była pierwszym na świecie przednionapędowym samochodem z automatem. Nie jest to może jakieś szczególne osiągnięcie, ale warto przypomnieć, że jest to rok 1957 i w Polsce trwały wtedy prace nad wprowadzeniem do seryjnej produkcji modelu FSO Syrena, w którym precyzyjne wrzucanie biegu bez zgrzytnięcia wymagało nadprzyrodzonych mocy. A Japończycy mogli kupić sobie bezsprzęgłową Mikasę i kruzować z jedną nogą.

Samochody Mikasa były produkowane przez cztery lata i nigdy nie wyszły poza status produktu niszowego. Były dość prymitywne, z wnętrzem o skromnym wyglądzie. Natomiast wykazywały się znaczną niezawodnością i solidnością wykonania. Co chyba jest dość oczywiste w przypadku produktu japońskiego. Japończycy tak gdzieś do lat 90. XX w. po prostu nie umieli zrobić źle. Potem się nauczyli i zaczęli nas częstować zacierającymi się i rdzewiejącymi Mazdami, pękającymi wałami w Subaru, erozją bloku wokół tulei cylindrów w Toyocie, ostatnio także zatartymi 1.33 Dual VVT-i i paroma innymi wpadkami. Tak jakby zatrudnili sobie nieznany wcześniej „dział wpadek produkcyjnych”, żeby nie odstawać szczególnie od pozostałych producentów. Och, czyżbym zapomniał o Nissanie „pęknięty pierścień tłoka” 1.2 DIG-T? Bardzo polecam wszelkim miłośnikom walk o uznanie roszczeń gwarancyjnych. Wróćmy jednak do Mikasy.

W ofercie był kabriolet o nazwie Touring, sedan i kombi oznaczone jako „Service Car”. Dość oryginalna nazwa, normalnie spodziewałbym się raczej że to kombi nazwą „Touring”. No ale i tak to lepsze niż nazwanie Toyoty „Publica”, a potem zczajenie się, że tej nazwy Japończyk nie wymówi inaczej niż „paburikka”, co brzmi zupełnie jak „papurikka”, czyli „papryka”.

Niestety w 1961 r. zapadła decyzja, że produkcja dobiegła końca, bo sprzedaż jest niedochodowa i trzeba skoncentrować się na „core values”. Okamury Mikasy dość szybko zniknęły z japońskich ulic. Zachowała się prawdopodobnie jedna sztuka i jest sobie w muzeum jako przykład tego, co Japończycy potrafili skonstruować już w latach 50. Oczywiście z polskiego punktu widzenia możemy śmiało przyjąć, że trochę ukradli nam Syrenę.

Tak że jak będziecie jechać swoim przednionapędowym samochodem z „automatem” i siedzieć na swoim biurowym krześle z obrotowym siedziskiem, wspomnijcie ciepło inżynierów z Okamury.

A jak ktoś Was spyta jakie japońskie auto kupić, to możecie mu powiedzieć, że w sumie to Kurogane wydaje się niezłą marką, ale warto jeszcze rozważyć Ohtę, Okamurę, Tamę-Seniora albo Hopestara. Uzna, że jesteście świrami i da sobie spokój.

← Previous post

Next post →

41 Comments

  1. Gdyby w Japonii po wojnie była tylko jedyna słuszna państwowa korporacja od wszystkiego zarządzana przez urzędników pod nadzorem partii rządzącej, to też by zdołali przez 50 lat najwyżej tłuc kilka modeli na częściach z licencji i jakieś koszmarki z czego popadnie.

  2. Przemo

    No proszę, widzę tu syrenę, syrenę sport i syrenę mikrobus. Japończycy kradli od nas pełnymi garściami

  3. są jeszcze dwa warianty Bosto

  4. Ktosiek

    Ale przecież DIG-T to inaczej TCe, więc jednostka francuska – podobnie jak cały Nissan. Serio, nie wiem po co kupować Nissana, skoro Renault jest tak co najmniej o klasę lepiej wykończone i wykonane – chyba co niektórzy naprawdę myślą, że to japoński produkt :). Nie widziałem najnowszej Micry, ale ustępująca generacja i jej wnętrze to jakieś nieporozumienie… nieładne, niestaranne, szkaradne – po prostu koszmar.

    Do 1.33 dodałbym też 1.0… też potrafią się zatrzeć. Rdza natomiast wpisana jest w auta azjatyckie (jak i każde inne auto) – ale Mazda bije tutaj wszystkich na głowę, w złym tego słowa znaczeniu. Te auta mają być niezawodne przez ten przeciętny czas użytkowania, dajmy na to 15 lat. Reszta zależy od wielu czynników – ogólnie tak ja to widzę i ostatnio nawet rozmawiałem na ten temat z moim tatą – też stwierdził, że ponadprzeciętna dobra blacha jak np w Audi 80 nie potrafiła uchronić tego auta przed „wyparowaniem” – i to się zgadza, B3 nie widziałem już baardzo dawno, natomiast B4, kiedyś stały bywalec, została zamieniona na Passata B5 albo A4 – koniec końców liczy się rachunek ekonomiczny i to ile dołożymy do auta przez okres jego eksploatacji, nie zaś teoretycznie nieograniczona trwałość kosztem częstych napraw (akurat 80 to prosty samochód, ale wiecie o czym mówię 😉 ). A nawet jeżeli auto jest trwałe i niezawodne to po pewnym czasie jego wartość jest tak niska, że pierwsza większa awaria i człowiek oddaje go na złom.

    A u mnie w Rio ostatnio miałem pierwszą awarię (87.000 km) – przepaliła się oryginalna żarówka H7, dodatkowo w stało się to w mieście Łodzi :/. Musiałem więc zainwestować te 30 zł w komplet nowych H7.

    @Tsss: tak, choć ten temat jest bardziej skomplikowany – polecam przyjrzeć się hasłu Keiretsu, a także spojrzeć chociażby na Skodę – nie mówię, że Skoda z CSRS była nie wiadomo czym, ale jednak Czesi mieli potencjał i pokazują, że jednak coś tam sensownego dało się skrobnąć w tym nie sensownym czasie.

    Japonia przed przed przystąpieniem do WWII okupowała też część Azji – co najgorsze, była to okupacja czysto rabunkowa, co widać najlepiej po przyroście PKB podczas japońskiego panowania – np w Korei przez 50 lat(w tym 40 lat okupacji – do wojny doszło akurat w momencie, gdy reformy Gwangmu nabierały pędu) był to wzrost zaledwie o 26 USD między 1900 a 1950 rokiem. Dlatego lepiej porównywać Polskę do Korei – oczywiście tutaj też nie jesteśmy faworytem :), ale historia tych krajów ma naprawdę dużo wspólnych cech. Porównywanie nas z Japonią to tak, jak porównywanie nas z Niemcami i ciągle wytykane, że tam jest lepiej i bardziej bogato, pomijając parę wątków z naszej wspólnej historii.

  5. KIEROWCA

    Okamura? Ja tam i tak wolę nasze słynne PRL-owskie biurka: szafeczka -szuflada -szafeczka, z szyną do trzymania nóg i świebodzickie fotelo -krzesła. Nawet mam taki fotel z odzysku od kuzyna, który czciał wyrzucić. Pogryzione przez psa podłokietniki obiłem u tapicera skają z wypełnieniem za całe 30 zł i służy dalej.

  6. Marek Jarosz

    SKAJEM, kurde!

  7. Te światła w prototypie to tak trochę czajka zalatują :)
    Natomiast kabriolet prześliczny, szkoda, że znikł z ulic.

  8. Ja nie wiem jak to do końca z tą bezawaryjnością było. Bo tak na przykład: interesuje mnie Supra A70, czyli trzeciej generacji. Teoretycznie produkowana w tych czasach, kiedy japońce się nie psuły. Ale fabryczna wada uszczelki pod głowicą to nie byle co – inżynierowie się coś pieprznęli w obliczeniach.
    Żeby nie było – większość aut z kraju kwitnącej wiśni była bezawaryjna, ale stare Toyoty czy Nissany (Datsuny) dawno już wybiło. Pewnie rdza, ale czy tylko?

  9. Marek Jarosz

    Ale trzeba przyznać, że patrząc na ostatnie zdjęcie (ten bordowy) i zdjęcie Syreny, to widać różnicę jakości wykonania chociażby bo słupkach i ramce drzwi :)

  10. desperate driver

    @tsss

    nic dodać nic ując…

  11. emmerce

    Bardzo ładna syrena! Maska długa taka, że jakby chcieli toi R6 wejdzie 😉

    Mam też pytanie otwarte – czy jak chcę kupić Oltcita to już kompletnie mi palma odbiła?

  12. Autosalon

    Krzesłotron Okamura dla najjaśniejszego…

  13. lordessex

    @emmerce:
    Myślę że gorzej może być tylko jakbyś się zastanawiał na Tawriją Sławutą 😛
    O proszę: http://sprzedajemy.pl/tavria-zaz-1103-slavuta-okazja-nr37945917

  14. Ktosiek

    Oferta nieaktualna…. przyznać się, kto z Was jest nowym nabywcą? :)

  15. No… kradną jak nic. Japończycy przecież za*** jakby mieli motory w dupach, a to przecież nasze powiedzenie.

  16. hurgot sztancy

    jeśli traktować preselektywną skrzynię Corda jako pre-automat, to Cord był pierwszym przednionapędowym autem z automatem 😉

  17. emmerce

    Eeeee Oltcit jest znacznie bardziej ekstrawagancki.

  18. Za 450 zł to tą Tavrie Marek i Edek nawet mogli kupić, 100 zł więcej na wadze warte, jeżeli jej 856kg z googla jest prawdziwą masą :)

    Japońska syrena piękna, detale o niebo lepiej zrobione, widać przepaść przy tej samej stylistyce, no i 45 mpg, to jakieś 5l/100, wtedy…

  19. Honda aerodeck na czarnych blachach ktoś wystawił w Konstancinie przy drodze. Jak by ktoś chciał mogę obejrzeć coś bliżej

  20. Przemek

    @emmerce: Oltcit zawsze mnie przerazal. Ale dzieki potedze internetu zobaczylem jak kosmicznie wyglada to w srodku… wow. Bierz w ciemno.

  21. Czechosłowacki prototyp w Syrii. SKODA FAVORIT SEDAN w DAMASZKU 😀 https://www.24chasa.bg/novini/article/6107970

  22. Ktosiek

    @Kita: co? CO!? xD ten świat nie przestaje zadziwiać :). Gdyby blacha umiała mówić, to pewnie byłaby ciekawa historia.

  23. W 2010-11 w Syrii (i na pograniczu turecko-syryjskim) Favorit sedan nie było wielką ciekawostką. Było ich na tyle dużo, że nie mam nawet fotek.:)

  24. Favorit sedan to nie prototyp, już kiedyś to wygrzebałem że robili takie nadwozie na rynki bliskowschodnie, seryjnie. Są zdjęcia innych egzemplarzy. Swoją drogą skoro kombi to forman to ciekawe jak się sedan nazywał: może Ferdynand.

  25. damianyk

    Kto ich tam wie, skoro mogli kupić 2CV i rozkręcić i skopiować, to może syrenę też kupili i skopiowali.

  26. I dlatego ta „japońska Syrena” miała silnik z motopompy oraz blachy klepane ręcznie na workach z piaskiem.
    A nie, czekaj …

  27. benny_pl

    Notlauf: swietna historia! taka Syrene to ja rozumiem!

    lordessex: o kurde, jaka fajna pozna Sławuta! sam bym za tyle kupil!

  28. PiRoman

    Kurcze… jakie te japonki są brzydkie…

  29. KIEROWCA

    Nasza Skarpeta ładniejsza, bardziej proporcjonalna, stonowana stylistyka.
    Czerwona w wydaniu japońskim bardziej przypomina tą chińską zabawkę z Allegro.

  30. Ktosiek

    Nie rozumiem o co chodzi… sam chciałem żółtego Cee’da :) fajny i pozytywny kolor. Natomiast to mnie trochę zasmuciło „Po tych perypetiach zdecydował się na samochód w neutralnym szarym kolorze.” – rozumiem, że może starszy Pan nie ma już ochoty walczyć, ale to jednak ustąpienie :/. Całe szczęście plastidip czy inna folia może to zmienić :>.

    A swoją drogą, wandalizm nie jest niczym nowym, ale co za smutni ludzie chodzą po tym padole :/.

  31. sqaure626

    @Ktosiek -ten typ jeździł żółtą corsą D. Na prawdę to coś szpeciło okolice i bądźmy uczciwi – należało się grzybowi.

  32. Ktosiek

    @Square626: chyba nie rozumiesz sytuacji – człowiek mieszka sobie, ma swojego Fiata Gra…. tzn. Corsę D w żółtym kolorze, którego trzyma na (jak mniemam) swoim driveway’u, a ludkom którym to niby szczepi mają do niego żal o jego wybór – to przecież paranoja. Na miejscu tego Pana wziąłbym coś w dosadnym, różowym kolorze a’la Barbie, tylko po to, by jeszcze bardziej wkurzać – innymi słowy – „wolność Tomku w swoim domku” ;).

  33. benny_pl

    dokladnie, Ktosiek ma racje

  34. KIEROWCA

    To teraz, kiedy niby wszystko jest kolorowe przywykliśmy do smutnych i nijakich szarych metalików. 20-30 lat temu żółty samochód nie był niczym szczególnym. Były żółte Syrenki, Maluchy, Borewicze, Skody 105. Dużo było też samochodów niebieskich, zielonych i beżowych.

  35. square626

    Panowie – why so serious? ;D

  36. Marek Jarosz

    Panowie, mój stary miał Berlingo 1 złoty metalik (ten jaśniejszy, bo były dwa odcienie), a teraz ma Berlingo 1 po lifcie błękitny metalik :) Czyli nie tylko 30 lat temu były kolorowe fury, panie Tęskniący_za_PRLem_Kierowco 😉

  37. lordessex

    @benny.pl:
    A jeszcze większym unikatem jest Tawrija „Bosto” 😛
    @Daozi: A te stare Toyoty czy Nissany/Datsuny jeżdżą sobie dalej w Afryce.

  38. emmerce

    Byłem obejrzeć Oltcita. Pomijając zapyziałość i konieczność przejścia przez wszystkie systemy bo co chwilę coś kolejnego znajdowałem (z podstawowych to rozrusznik, alternator, sprzęgło, elektryka) oraz to, że nie mogłem umiejscowić się za kierownicą (fotela nie szło odpowiednio odsunąć) a podsufitka spadała na głowę to jest to przezabawne autko. I w sumie wszystko poprzednie by mnie nawet nie zraziło, ale zraziły mnie dwie rzeczy – praktycznie zerowy dostęp do części prócz typowych części eksploatacyjnych jak klocki czy sprzęgło oraz skrzynia 4-ero biegowa. Na Złombol się nie nada a na jeżdżenie wokół komina lepiej ściągnąć z francji Citroena Axla z silnikiem 1.3 i będzie przy okazji skrzynia 5-ka i większość części francuska.

  39. Ktosiek

    @Emmerce: mów lepiej jak sam zakup Cee’d’a, bo z tego co pamiętam to miałeś takiego zakupić :).

  40. Ceed przebił juz 6tkm. Generalnie jestem zadowolony ale momentu jest stanowco za mało. Wyprzedzanie na krajowkach mając 3 osoby na pokładzie wymaga już głębszej redukcji. Spalanie nie powala – oszczednosc ok 0.8l/100km w porównaniu z Mondeo. Coś jest też dziwnego w sterowaniu wycieraczkami w trybie przerywanym recznym. Różna prędkość na tym samym nastawie.

Dodaj komentarz