8 najpiękniejszych Sodomek

Głosowanie w konkursie na najlepszy opis fatalnego zakupu motoryzacyjnego zwyciężył Wilku i jego opis Toyoty Land Cruiser.
TU LINK DO HISTORII, NR 5

Tymczasem jednak pora wrócić do poznawania jakichś samochodów. Dziś będzie istna Sodomka i gomorka, tylko że bez gomorki. Sodomka: szczerze mówiąc, myślałem, że ta nazwa przestanie mnie kiedyś śmieszyć, tak jak nawet najśmieszniejsze imiona i nazwiska przestają być po jakimś czasie śmieszne. Nic z tego, za każdym razem jak powiem „Sodomka”, wewnętrznie rechoczę. Sodomka to podomka dla sodomity. Albo taka mała Sodoma, takie małe miasteczko w Czechach, gdzie wszyscy… no nieważne, co ja wam będę mówił.

Oczywiście Sodomka to całkiem coś innego. To najlepsza czeska firma karoseryjna, działająca przed drugą wojną światową, po drugiej wojnie znacjonalizowana i zmieniona w wytwórcę autobusów i pojazdów użytkowych Karosa. Sodomkę założył w 1895 r. Josef Sodomka z miejscowości Vysoke Myto i do ok. 1925 r. zajmowała się ogólnie pojętą produkcją metalową. W 1925 r. syn Josefa, też Josef, namówił ojca, żeby zacząć karosować samochody. Obaj panowie Sodomka mieli wielki talent i ich zakład szybko zyskał miano nejlepsego ceskiego kołczbildera. Sodomka był tak znany, że zamawiali u niego tacy giganci jak Rolls-Royce czy Cadillac. Wszelkie samochody z nadwoziem Sodomki są dziś zasadniczo bezcenne, bo nigdy nie budowano tego zbyt wiele.

Teraz będzie 8 najpiękniejszych Sodomek według mojego subiektywnego wyboru. Możecie zgrzytać zębami i zazdrościć Czechom. W sumie chciałbym być Czechem. Mają tam bardzo ładnie, są mało kłótliwi, bezwyznaniowi i mają wspaniałą motoryzację.

1. Walter Regent
Firma Walter mimo niemieckiej nazwy jest marką czeską. Była to najdroższa marka przedwojennej Czechosłowacji, wytwarzająca gigantyczne, superluksusowe pojazdy z rzędowymi silnikami 6-cylindrowymi. Konkurowała z Wikovem, ale to było jeszcze oczko wyżej. Walter Regent był modelem flagowym. Zaprezentowano go w 1932 r. jako następcę modelu Super 6. Nie poskąpiono wyposażenia: hydrauliczne hamulce Lockheeda ze wspomaganiem podciśnieniowym, 3,3-litrowy silnik OHC o mocy 80 KM z podwójnym gaźnikiem Zenith, nowoczesna instalacja 12-woltowa, 4-biegowa skrzynia biegów. Były to czasy, gdzie nie tylko OHC, ale i OHV stanowiło przejaw nowoczesności, większość automobilistów musiała użerać się z silnikami dolnozaworowymi.

W 1935 r. Sodomka doprawił geniusz techniczny Waltera swoim genialnym aerodynamicznym nadwoziem dla modelu kabrio i sedan. Wcześniej budował nadwozia dla Regenta coupe, ale nie tak strimlajnowe. 5,3-metrowy sedan otrzymał nazwę Airspeed. Ciekawe, dlaczego Citroen jej dziś nie stosuje. Pewnie z powodu słowa „speed”, którego już dawno zakazano w nazwach samochodów.

Wyszło tak:

Regenta Airspeed produkowano do 1936 r. Nie wiadomo ile sztuk powstało. Żaden się nie zachował.

2. Tatra 600 Cabriolet
W 1948 r. młodszego Sodomkę przymuszono do zbudowania samochodu na prezent z okazji 70. urodzin generallisimusa Józefa Wissarionowicza. Sodomka chcąc niechcąc zakasał rękawy, wziął podwozie od Tatraplana i na jego bazie stworzył bardzo ładnego, proporcjonalnego kabrioleta, znacznie ładniejszego niż to, co oferowali wówczas nowocześni producenci zachodnioeuropejscy. Auto ma bardzo spójną, lekką linię, nie taką barokową jak Tatraplan.
Faktycznie, wóz zapakowano w kontener i wysłano do Moskwy w marcu 1949 r. Stalin powiedział „no, dzięki, ja nie lubię samochodów, ale no dobra” i podarował Tatrę swojej najmłodszej córce Swietłanie. Swietłana jeździła nią przez 15 lat bez większych awarii, co tylko potwierdza jak solidnym autem był Tatraplan. Następnie wyjechała na stałe do Stanów Zjednoczonych. Do 1976 r. Tatra-Sodomka gniła w Moskwie, a potem trafiła do Czechosłowacji, gdzie została odrestaurowana. I to ja rozumiem.

3. Aero Minor II roadster
Historia jak z horroru. Już sam pojazd Aero Minor jest ciekawy, taka czechosłowacka dekawka – dwa cylindry z przodu, napęd na przód, wszystko jak najtaniej. W 1947 r. Sodomka zbudował jedną sztukę Aero Minor w wersji roadster. Ciekawe dlaczego? Nikt tego nie wie. Dalej jest już tylko gorzej. O pojeździe ślad zaginął na 57 lat. Wtem pojawił się na ulicy w 2004 r. i wyglądał, jakby jakiś czeski właściciel piłował nim na co dzień od tych 57 lat. Następnie został sprzedany i ślad po nim zaginął. Ktoś powinien coś z tym zrobić!

4. Karosa-Mercedes 770
Zapewne najbardziej szokujący pojazd, który kiedykolwiek wyszedł ze studia Sodomki. W jaki sposób Mercedes „Grosser” 770 z osobistej kolumny Adolfa Hitlera znalazł się w powojennej Czechosłowacji, trudno powiedzieć. Zapewne zapomniano go zabrać, wycofując się w panice. Niestety udało się z niego urwać nadwozie, w związku z czym w rękach czeskich władz pojawiła się rama z silnikiem od Grossera (7,7 l w rzędzie, 8 cylindrów), ale bez budy. Nic prostszego: niech geniusz coś z tym zrobi. Zrobił, ale dopiero w 1952 r., już pod nazwą Karosa. Stąd jest to Karosa-Mercedes, największy i najbardziej reprezentacyjny samochód czechosłowackich władz komunistycznych, wykorzystywany podczas parad co najmniej do 1967 r. Na szczęście auto miało lekkie życie i zachowało się w oryginale – stoi w muzeum.

5. Studebaker Commander
Auto piękne, ale nic o nim więcej nie wiadomo, oprócz tego, że powstało w 1938 r., zapewne w jednym egzemplarzu i nie zachowało się do dziś. Dolnozaworowy silnik 3.7 trudno było nazwać mocnym czy nowoczesnym, ale za to dawał sobie radę z nędznym amerykańskim paliwem o dużej zawartości siarki.

6. Aero 50 Dynamiki
Wiele osób zalicza ten samochód do szczytowych osiągnięć Sodomki. Ja także jestem w tej grupie. Wystarczy na niego spojrzeć, żeby zobaczyć dlaczego. Ten aerodynamiczny kształt urywa rękę i nogę, a tym bardziej, gdy pomyśli się, że Sodomka budował swoje Aero Dynamiki w czasie wojny – ostatniego z serii 9 sztuk ukończył w 1941 r. Sam Aero 50 to pojazd ze wszech miar dziwny. Posiada on bowiem 4-cylindrowy silnik dwusuwowy z przepłukiwaniem napędzający przednie koła. Kiedyś rozkminiałem jak muszą chodzić tłoki w cylindrach i jakie jest wykorbienie wału w rzędowej czwórce o dwóch suwach, ale trochę na tym poległem i wyszło mi, że zapłon występuje jednocześnie na dwóch cylindrach. Może się mylę i wcale tak nie jest. Dwulitrowy dwusuw rozwijał 48 KM i pozwalał rozpędzić Aero 50 do 130 km/h. Niestety dotyczyło to tylko wersji standardowej, bo Sodomka była o wiele cięższa. Zbudowano 1200 sztuk Aero 50, w tym 9 w wersji Dynamik i nadwoziem Sodomki.
Z tego zachowały się dwie. Jedna stoi w Stanach Zjednoczonych u kolekcjonera z Arizony. Co do drugiej, historia jest taka: w 2005 r. zgłosił się do muzeum w Vysokem Myte pewien człowiek, oferujący na sprzedaż oryginalne Aero Dynamik. Auto było kompletne w ok. 60%, resztę trzeba było odbudować. Za niekompletnego strupa zapłacono milion koron i kolejne trzy lata go restaurowano, aż w końcu się udało i oto ten cudowny eksponat.

Jak do cholery działa 4-cylindrowy dwusuw?

7. LaSalle Sodomka
Sodomka regularnie wykonywał samochody dla głów państw jako prezenty od rządu czechosłowackiego. W 1938 r., niedługo przed przykrymi wydarzeniami, których inicjatorem był pewien niedorobiony malarz z Braunau, postanowiono dać prezent na urodziny królowi Wielkiej Brytanii, Jerzemu VI. Silnik 5.3 V8, moc 125 KM. Wspaniały dźwięk i osiągi jak na rok 1938. Niestety nie wiadomo, czy LaSalle Sodomka w ogóle trafił w ręce angielskiego króla, który z motoryzacją nic wspólnego nie miał, był nieśmiały, niezbyt rozgarnięty, jąkał się i nie bardzo umiał pisać – nieporadnie skrobał koślawe litery, sadząc tysiące byków. Wątpliwe, żeby rozbijał się osobiście ośmiocylindrowym LaSalle.

8. Łabędzi śpiew – Karosa Skoda 440 Prototyp
W 1956 r. marka Sodomka już nie istniała – tylko państwowa Karosa. Zanim całkowicie przebranżowiono się na produkcję autobusów, wyprodukowano jeszcze kilka prototypów dla Skody. W tym to jedno auto sportowe – Karosa-Skoda 440 Roadster. Laminatowe nadwozie skrywało flaki od Spartaka, więc pojazd nie był zbyt szybki, choć radził sobie nieźle dzięki zmniejszonej masie własnej. 40-konny silnik rozpędzał Karosę do 120 km/h. Nie przewidziano dachu, nawet materiałowego, bo to w końcu był tylko prototyp, który większych szans na produkcję seryjną nie miał. Taka czechosłowacka Syrena Sport, tyle że u nas była jedna Syrena Sport, a oni takich prototypów to mieli mnóstwo.

Tak prezentowało się gotowe nadwozie. No cóż, widać pewien spadek formy w stosunku do lat 30. Czyżby stało za tym upaństwowienie i nowe, komunistyczne porządki? To niemożliwe…

Skończony pojazd. Ciekawy przód. Widzę w nim coś z nowoczesnych Citroenów, jak na przykład aktualne C3.

Auto przez jakiś czas jeździło i cieszyło gawiedź. Potem ktoś je odkupił i dorobił mu hardtop. Oto zdjęcie z lat 60.

W latach 90. zostało przywrócone do dawnego blasku i wciąż cieszy gawiedź, tym razem jako zabytek. Fotka z 2016 r.

No i to tyle o Sodomkach. Dzięki przygotowywaniu tego wpisu podszlifowałem swoją znajomość czeskiego. Już teraz żadne brzdy ani kapalinou chlazeny vidlicovy osmivalec vzadu nie stanowią dla mnie tajemnicy.

← Previous post

Next post →

70 Comments

  1. krzyss

    No szacun… sodomka…

  2. Ty vole, to je krasa!

  3. Morszczuk Morszczuk

    Piękna klamra ten „osmivalec vzadu“.

  4. Święta to córka.

  5. Swieta znaczy.

  6. MissSpencer

    Swietłana to była córka Stalina, a nie siostra.

  7. Jak najłatwiej wkurzyć fana pereł PRL-u śmiejącego się ze skodziarzy? Pokazać mu czeskie dwunastocylindrówki i Tatry V8, cabriolety produkowane seryjnie w czasie głębokiego komunizmu i kreacje nadwoziowe, których nie powstydziłby się Paryż, a któe powstawały w Vysokim Myte. Ale on pewnie i tak będzie twierdził, że to wszystko ukradzione prototypy Syreny…

    Sodomka robił fajne promocyjne zdjęcia swoich wytworów, zawsze przed tym samym kościołem (widocznym tutaj na zdjęciach Waltera).

    Aero 50 Arizona opisywałem kiedyś u siebie:
    http://automobilownia.pl/perly-coachbuildingu-lemoniadowy-joe/

    A czeskie opisy samochodów miażdżą – zwłaszcza słowo „naprava” (które oznacza oś), „elektronicky řízené vstřikování”, albo różnica między motorem „Zážehovým” i „Vznětovým” (benzynowym i dieslem). Nic jednak nie przebije Turbodmychadla!!

  8. Jak działa czterogarowy dwusuw? Normalnie – wykorbienia co 90 stopni.

  9. Inaczej, może nie do końca co 90 stopni. To tak jakby dwa silniki dwucylindrowe. Czyli jest pierwszy gar, potem 180 stopni drugi, potem 90 trzeci i 180 czwarty.

  10. Z tą mniejszą masą nadwozia z laminatu to jakiś motoryzacyjny mit. Miałem kiedyś Skarpetę Laminat którą osobiście wjechałem na wagę najazdową i okazało się, ze waży tyle samo co blaszanka.

  11. A nasi nawet ogórka potrafili spitolić – w oryginalnym wykonaniu Karosy były owalne reflektory podobne jak w Garbusach z lat 50. harmonijnie wkomponowane w aerodynamiczny przód autobusu. Jelcz w to miejsce wkładał pasujące jak pięść do nosa lampy od Warszawy, „dopasowane” przy użyciu obrzydliwych metalowych tulei. No cóż – każdy naród chlubi się czym innym. Czesi mają motoryzację, piwko i piękną stolicę, my wolimy kulawe miasto wzniesione z gruzów i 200 tysięcy ludzi wymordowanych na skutek decyzji skończonego idioty, pijaczyny i najpewniej sowieckiego agenta Okulickiego. . .

  12. …rany ALE MATERIAŁ!!! flaki wyrywa!!! BRAWO
    Gratulację i gdzie są wszystkie „kastomy” i „hotrody” i inne ??? ja się pytam.
    Od dzisiaj obowiązkowo Budweiser, knedle i składam papiery o azyl w CZESKIEJ REPUBLICE!!!!
    niech żyje czeskie żelazo (tudzież laminaty) !!!

  13. Graf von Seidorf

    Vidlicovy osmivalec vzadu to raczej powinien być chlazeny vzduchem

  14. Autor to jakiś niepoprawny sodomita.

  15. Paja z Vroclavi

    Jsem rad, že sou i taky Varsavaci, kteří češtinu mají rádi!

  16. Na początku artykułu uśmiechałem się z czerstwych sodomistycznych dowcipów, a potem zz każdym akapitem rosło „ożeszsiaciepierdole”. Po koniec stwierdziłem, że też mógłbym być Czecham i co raz lepiej rozumiem czemu oni uważają nas za dzikusów.

  17. A moi czescy znajomi ciągle się oburzają, kiedy zwracam uwagę, że są wyspą ateizmu czy bezwyznaniowości w Europie. Wszystko pięknie, ale zawsze mi wtedy powiedzą, że „to je nepravda, polský nápad”.
    😉

  18. Jak dobrze jak radośnie, bo już się obawiałem, że cała działalność się wyniosła na fejsbuka.

    Jestem w 1/16 Czechem (prapradziadek był czeskim osadnikiem przybyłym na Kielecczyznę), to czyni ze mnie eksperta od knedli.

  19. KIEROWCA

    Czechy być może kiedyś się liczyły jako jeden z krajów o największych tradycjach motoryzacyjnych.
    Obecnie zajmują się przeklejaniem znaczków na wyroby Volkswagena i wprowadzaniem debilnych podatków ekologicznych, które godzą w posiadaczy samochodów, przymuszają do złomowania.
    Moim zdaniem Karosa była jeśli chodzi o niektóre detale zbyt wyszukana, burżuazyjna. To właśnie nasz Jelcz jest prawdziwym pojazdem ludowym, lampy i kierunkowskazy zunifikowane z innymi produkowanymi w kraju, wystrój wnętrza itd. Wcale żeśmy Jelcza nie spitolili. On po prostu został przystosowany do naszych warunków. Było tak, jak powinno być. Jeden rodzaj reflektora we wszystkich pojazdach a nie to co teraz jakieś projektorowe wymysły za 5000.

  20. damianyk

    Poszukiwanie informacji na czeskich stronach grozi śmiercią ze śmiechu. Chociażby mazani motoru olejowem cerpadlem, kapota motoru czy taki klasyk jak turbodmychadlo.

  21. No Czesi jakoś potrafili budować całkiem zgrabne konstrukcje i to nie tylko motoryzacyjne, ale także np.: broń. I to też w czasach niewydolnego systemu komunistycznego. Cóź zapewne są zdolniejsi od nas.

  22. Istotnym elementem produkcji licencyjnej Jelcza było zunifikowanie autobusu z konstrukcjami krajowymi, ponieważ zmniejszało to koszt serwisu (nie trzeba importować tylu części zamiennych) oraz zmniejszało to koszt wytwarzania autobusu, na który było ogromne zapotrzebowanie, używając elementów produkowanych w Polsce. Z początku importowano kompletne autobusy, nawet ogumienie. Uproszczona licencja była bardziej opłacalna. Myślę, że po zmianach jelcze trochę zyskały na uroku.

  23. motylio

    Hmmm… trochę nie kumam czemu Walter ma po prawej kierownicę.

  24. RoccoXXX

    Niesamowita historia z tym Karosa-Mercedes 770.

  25. Tomasz Raszka

    Tatra 600 nie została zbudowana specjalnie dla Stalina, miał to być nowy model. Pojazd rzeczywiście wysłano jako gift do ZSRR.

  26. Tomasz Raszka

    Walter ma kierownicę po prawej, ponieważ do czasu zajęcia Czechosłowacji przez Niemcy obowiązywał tam ruch lewostronny. Dla mnie Walter wygląda najlepiej z przedstawionych pojazdów – zwracam uwagę, że podobny Panhard Dynamic został pokazany rok później…

  27. Ja tam w przodzie Karosy-Skody 440 widzę autobus, czy tam może inny pojazd użytkowy (van? furgonetka?). Zwłaszcza te kształty świateł i atrapy umieszczonych w linii i nisko.
    Był taki, prawie identyczny, chyba nawet gdzieś tu, niech skonam, nie mogę sobie przypomnieć co to było i kiedy…

  28. KIEROWCA

    Omawiając język czeski nie można oczywiście zapomnieć o słynnym wozidle. Bo w sumie na chłopski rozum samochód to jest właśnie wozidło.
    Nieporozumienia biorą się głównie z powodu, że nawet wyrazy które brzmią podobnie do naszych polskich oznaczają coś innego. Język wydaje się podobny, litery w sumie też ale w praktyce to… czeski film. Chyba łatwiej nauczyć się po rusku albo po angielsku.

  29. vfm: mi tak samo ten przod przypomina autobus :)

    mi tam bardziej sie na Slovacji podoba – to samo co Czechy ale spokojniej i bardziej swojsko, bez burzujstwa :)

  30. toughluck

    Wykorbienie dwusuwowego R4 jest takie samo, jak połowy czterosuwowego R8. W R8 są zawsze dwa cylindry w jednakowym położeniu i ruchu, ale z przesuniętym zapłonem o 360°.

  31. Ktosiek

    Akurat tutaj zgadzam się z Kierowcą – obecnie Skoda to VW i jest od niego zależna – Czechom to pewnie nie przeszkadza, bo zieloną kurę jednak kupuje się w sporej ilości krajów Europy i Azji, a ponoć w planach mają ruszenie na rynek amerykański – choć nie wiem po co, skoro sprzedaż VW na rynku NA żopy nie urywa, to sprzedaż Skody będzie pewnie jeszcze mniejsza. Natomiast z VAGa Skoda wydaje mi się być najrozsądniejszym wyborem – najtańsze części (z całej grupy) i cenowo też jednak lepiej niż VW. Oczywiście jak ktoś koniecznie musi mieć VW/VAGa, bo przecież jest cała rzesza aut lepszych od pomiotów VAGa.

    Ostatnia prawilna Skoda to Felicia z 1.3 MPi – części za przysłowiową czapkę śliwek oraz naprawdę dobra trwałość jednostki i auta jako całość – bardzo rozsądne auto dla kogoś szukającego taniego i dobrego auta.

    @Benny_PL: Słowacja bardzo fajna, popieram – taka swojska :). Czesi za bardzo proniemieccy, kiedyś ich to zgubi – poza tym zbyt chłodni w stosunku do nas.

  32. Ja tam lubię i Czechy i Słowację. Jest to niezła egzotyka. Zwłaszcza Słowacja, po drugiej stronie Tatr. Nawet się o tym kiedyś napisało na Fotodinozie.
    Jednak dość ciężko będzie zostać Czechem. Niestety Czesi nas nie darzą specjalnym sentymentem. Z różnych tam historycznych względów. Ale też z racji języka. O ile wiem w polskim śmieszą ich i drażnią odmiany per „pan” („proszę pana, czy mógłby pan…”) , które u nich w potocznych kontaktach nie występują, a kojarzą im się ze stereotypem „polskiego pana” znaczy się tego co to zadziera nosa i czuje się lepszy niż wszyscy bo ze szlachty rodem. Czeskiego nie znam, ale staram się mówić do Czechów per „wy” jak w rosyjskim. Jest to znacznie lepiej przyjmowane.

  33. Cham w Audi

    Oglądałem niedawno serial „Pustkowie” (polecam). Dobry, mroczny klimat, ciekawa fabuła, poważny temat i… język który burzy cały obraz :)

  34. Ausf. F2

    MAVAG: kapitan Oczywisty powiedziałby, że zdolności nie mają tu chyba wiele do rzeczy. Materiał biologiczny jest w zasadzie ten sam, średnie IQ populacji na tym samym poziomie (w jednym badaniu jedni o punkt czy dwa wyżej, w drugim drudzy). Różnica bierze się z ułożenia się historii w XIX wieku. Kiedy przychodziła rewolucja przemysłowa, ziemie polskie były położonym na skraju każdego z zaborczych imperiów zadupiem, zamieszkanym przez niepewną politycznie, skorą do buntów ludność. Listopad 1830 przypieczętował utratę możliwości pod panowaniem rosyjskim. Najbliższa dla mieszkańców głównej części ziem polskich uczelnia techniczna była w Rydze, a i tak powstała dopiero w 1862… Czechom trafił się los na loterii: w tym czasie byli zahibernowani jako byt polityczny i nie bano się ich, leżeli na tyle blisko centrum habsburskiego imperium, żeby stać się drugą komorą jego przemysłowego serca, a w dodatku cesarz raczył założyć w Pradze szkołę techniczną już na początku XVIII wieku. Skorzystali potężnie na nowoczesnych zbrojeniach imperium i kreowaniu przemysłu wspólnym wysiłkiem narodów imperium, w jego historii wiele jest nazwisk niemieckich, nie brak węgierskich. Końcówką od banderoli była I wojna: kiedy w tym, co stało się Polską, przetaczające się fronty i wojskowa gospodarka niemiecko-austriacka ledwie zostawiły kamień na kamieniu, Czechy poza momentem w 1915 nie były nawet niepokojone… Wyszły z całą schedą imperialną, podobnie jak Słoweńcy z Jugosławii. Można zresztą porównać też Czechy ze Słowacją. Ciężko o nacje bliższe, ale Słowacy pozostawali zarządzanym przez Węgrów obszarem rolniczym. I te wszystkie fajności techniki są czeskie, o słowackich ani słychu, ani widu.

  35. KIEROWCA

    Vfm – przód Karosy to nic innego jak spłaszczony ryj Jelcza, ewentualnie Barkasa, taka wersja kompakt. Wystarczy zastąpić wklęsłe obudowy reflektorów wystającymi kominami. Nawet malowanie podobne, niebieskie pasy na kremowym tle. Oczywiście do tych linii niezbyt pasuje felunek jakby żywcem wyrwany z przełomu lat 30/40.

  36. @KIEROWCA – generalnie sam jestem przeciwnikiem tworzenia pierdyliardów części dedykowanych do jednego pojazdu, ale bez przesady. Nawet w warunkach utopijnego socjalizmu ludzie mają różne gusta i guściki,i nie da się wszystkich wepchnąć w mundurki Mao. Nawet siermięga sklepów odzieżowych PRL też miała pewne przebłyski jak choćby Grażyna Hase czy później Jerzy Antkowiak, Hanaoka czy Hoffland, nie wszyscy chodzili w jednym stroju.
    Analogicznie z motoryzacją: Czesi taki sam KDL jak my, a jednak potrafili zrobić dwa bliźniacze modele Jawki 50: skuterka i Mustanga. Właśnie z uwagi na fakt, że jeden lubi dłubać w nosie a inny na gwiazdy patrzeć, i trzeba dać możliwość wyboru. A u nas co? Całe lata jeden Komar, sam jak palec, bo Rysia i Żaka utopiono. To samo z Osą: zlikwidowano tę użyteczną maszynkę bez sensu. Nikt nie pomyślał choćby o tym, że nie każdy chce mieć upierdzielone spodnie smarem do połowy łydki, jak dojeżdża do pracy w garniturze. A to mógł zapewnić jedynie skuter. Więc unifikacja – generalnie tak, ale z głową!

  37. @manon – o ile niektóre zmiany miały sens to te ohydne wyłupiaste gały rodem z Pabiedy na równie ohydnych słupkach jak u jakiejś larwy obrzydliwego owada (pojadę Nienackim, a co!) działają mi na nerwy.
    Zresztą VW też popełnił ten sam błąd w Garbusie, likwidując u progu lat 70. urocze, obłe reflektory idealnie wkomponowane w streamlinowe błotniki i wkładając jakieś zwykłe, okrągłe światła. Gdyby owalne lampy przetrwały do modelu 1303 Panorama, to byśmy mieli New Beetle w połowie lat 70…

  38. Filipeq

    Karosa-Mercedes powstała chyba nie dlatego,że nie było oryginalnej karoserii tylko dlatego,że mercedesowska nie pasowała do komunistycznej ideologii więc zlecono zbudowanie nowej.

  39. @ Filipeq – nie zdziwiłbym się gdyby tak właśnie było, i bynajmniej nie byłaby to zasługa komunistycznej ideologii. Wszystko, co kojarzyło się w tamtych latach z nazizmem było w krajach okupowanych niemile widziane, ze zrozumiałych względów. Kilka lat temu czytałem wywiad z jednym z pracowników dzierżoniowskiej Diory z początku funkcjonowania zakładu. Zaczynali od montażu Volksempfangerów z poniemieckich remanentów. Facet z satysfakcją opowiadał, jak wiertarką usuwali z obudów niemiecką „gapę” ze swastyką. Po tym, co sukinsyny robili przez całe sześć lat trudno się chyba dziwić…

  40. DrOzda

    @ Cham w Audi & Pustkowie – no i w tym serialu jest trochę akcentów motoryzacyjnych przy okazji – ot choćby kaszlak u sąsiadów z chaty ojca Miszy czy wiejski tuning wozu kolegi siostry Miszy, robiącego dragi z polskich tabletek pseudoefedryny :)

  41. djtrabant

    Jak vidlicovy osmivalec vzadu to tylko chlazeny vzduchem!

  42. kot pandur

    Gdyby dzisiaj wyprodukowano samochód o kształcie Waltera Regenta – to bym go kupil jako nowy i nim jeździł do pracy. Dzięki za wspaniały wpis.

  43. Ktosiek

    Nie wiem ile taki Walter Regent by kosztował, ale pewnie nie byłby tani – ale tak mu się przyjrzałem i „ja go gdzieś widziałem” – i wtedy przed oczami stanęło mi moja młodość i czas spędzony pewną grą – nota bene czeską – mianowicie Mafia :). Cóż za wspaniała produkcja, ale niestety, samochód występujący tam jako Silver Fletcher to Pierce Silver Arrow – ale mimo wszystko, dość podobne. Swoją drogą, zanim Techland i CD Projekt rozkręciły się i zaczęły tworzyć światowej klasy produkcję, to Czesi już dawno mieli Mafię… i znów lepsi :/ ;).

  44. KIEROWCA

    Ktosiek – pierwsza Mafia była super! Nawet ta najnowsza ma niektóre elementy totalnie skopane w stosunku do oryginału. Ja sam już nie gram, a jeśli już raz na kilka miesięcy to w Vice City albo w Kingpina pobiegam sobie rekraacyjnie po planszy i postrzelam. Do GTA oczywiście podmienione niektóre wozy: Poldki, Fiaty, Syrenki, Fabie, Audi.
    Na początku lat 2000 pierwsza Mafia biła GTA 3 na łeb pod każdym względem, to zupełnie nie ta liga, jeśli chodzi o fabułę, płynność rozgrywki, dopracowanie detali, immersję – więź z głównym bohaterem.

    P.S. Szybko odkryłeś tamten skrót na wyścigu Srebrnych Strzał? :)

  45. Ktosiek

    @Kierowca: akurat grałem uczciwie i nie miałem problemów z wyścigiem – nie wygrałem go za pierwszym razem, ale za którymś podejściem dałem radę :), o skrócie wyczytałem dopiero gdzie w necie, parę lat później.

    Tak, Mafia nawet teraz nie wygląda źle, a świat zaoferowany nam przez producenta jest naprawdę przemyślany – ruch drogowy z przepisami, klimat lat 20, bardzo fajny model zniszczeń oraz strzelania – największy plus GTA to bardzo otwarty świat i zmienny cykl dzień/noc – Mafia nadrabia klimatem i dopracowaniem świata, koniec końców wolę Mafię :).

    Ogólnie nie lubię porównywać 1:1 tych tytułów, oba są dobre na swój sposób, choć mnie GTA III nigdy nie porwało – co innego Vice City i San Andreas. III jednak przetarła szlaki i stworzyła pewien standard dla gier sandbox. Nie wiem, może ma to związek z paletą kolorów, która ma za zadanie zarazić gracza depresją – wszystko szare i brudne, z GTA IV miałem podobny problem.

    Modowanie tych tytułów to temat na osobną opowieść, też sobie wgrywałem fajne autka :).

  46. benny_pl

    hmm nigdy nie gralem w Mafie, musze sprobowac :) bo GTA Vice City to moja najulubiensza gra wogole :) a skoro Mafia jeszcze lepsza (pod jakim wzgledem?) to trzeba sprobowac :)
    czasy juz na tyle poszly do przodu ze nawet mam na czym odpalac tak nowoczesne gry, bo juz nawet pentium4 jest :) kidys zeby pograc w GTA3 to chodzilem do kolegi ktory mial P3 650, a sam mialem 486 i w koncu mialem normalny dysk twardy IDE (250MB) kupiony od kolegi za astronomiczne wtedy 50zl (bo wczesniej mialem 2 dyski MFM 15 i 20MB), i dzieki temu mozna juz bylo zainstalowac windowsa 95 (ok. 45MB) i wgrac GTA1 (tez ok 45MB) oczywiscie wszystkie czesci komputerowe byly zdobyczne, dostane za darmo lub odkupowane za grosze od kolegow ktorzy unowoczesniali swoje komputery.
    z ciekawostek to zupelnie nie do zdobycia w czasach podstawowki byly kable zasilajace do komputera, a nowe kosztowaly 10zl, wiec strasznie duzo, wymyslilem wiec wtedy ze z zepsutych zasilaczy wykrecalem te gniazda „wyjscie zasilania na monitor” i brzeszczotem obcinalem ramke zeby zostal sam srodek ktory pasowal do wejscia zasilania i do tego dolutowywalem jakis kabel od lampki/telewizora/czegokolwiek i owijalem izolacja :) patent sie wtedy dosc mocno rozpowszechnil wsrod znajomych :)

  47. Ktosiek

    @Kierowca: mój komentarz jest w moderacji :)

    @Benny: zagraj i zobaczysz :-) – ogólnie chodzi o klimat i immersję, wątek fabularny i model jazdy, strzelania, dopracowanie świata. VC czy GTA z tej serii to taki świat z przymrużeniem oka :>. Mafia stawia na realizm i udaje jej się to, choć wiadomo, to tylko gra :) – ale klimat włoskiej mafii i model jazdy niwelują (niewielkie) minusy produkcji.

    Nie wiem jakim szczęściem, ale jakiś rodzaj elektronicznego komputera miałem zawsze – odkąd pamiętam w domu był XE65 (nadal jest) i gry z kaset :). Potem 486 DX2 66 i naprawdę fajne tytuły jak Dungeon Master czy Ultimy, ehh, dobre czasy :). Do tego Syndicate, Test Drive 3 i masa gier przygodowych. Za jakiś czas Celeron 333A i parę innych po drodze :) – ale Celerona i później Pentium III dobrze wspominam :) Fallouty, Baldurs Gate’y, Driver, Mafia i inne – good times.

  48. @benny_pl: Zgadzam się z Ktośkiem i Kierowcą – pierwsza Mafia to absolutny majstersztyk, wątek fabularny urywa łeb. Kiedy pierwszy raz w to zagrałem dosłownie kilka miesięcy po premierze GTA3 (które też bardzo lubię) byłem zaskoczony jak gra z otwartym światem może wyglądać tak realistycznie. Modele postaci (twarze!), tekstury budynków, samochody i zniszczenia wyglądają dobrze nawet dziś, 15 lat po premierze.

  49. benny_pl

    Ktosiek: zobacze jakos :) wlasnie GTA3 mi sie podoba bardzo za w miare niezly realizm jazdy, rozwalania sie itd – to w tym najfajniejsze :)

    moj tam pierwszy komputer to bylo 386 33MHz 1024kB ram (4x256k) 2 stacje 5.25″ 1.2MB, grafika hercules i czarno-pomaranczowy monitor 😉 takie cos udalo sie uskladac z czesci dostanych za darmo od sasiada ktory pracowal w Tepsie, jedynie obudowe z zasilaczem musialem niestety kupic bo tego byl wtedy duzy deficyt i jakas strasznie stara polska obudowe z zasilaczem udalo sie najtaniej kupic za 50zl, o jakimkolwiek sprawnym dysku twardym mozna bylo wtedy zapomniec, tak jak i o „malej flopce”, ze juz o monitorze VGA (nawet czarno-bialy) nawet nie wspominajac bo to byly strasznie drogie rzeczy 😉 na herculesie nie dzialalo prawie nic poza np prince of persia, F15, north&south, niektore gry dawalo sie oszukac programem ktory na herculesie emulowal CGA i tak chodzilo np „GPCGA”, oczywiscie wszystko odpalane z dyskietki DOSa na ktorej potem mialem tez Volkov Commandera, czyli taki ruski Norton Commander, prawie identyczny, ale napisany w assemblerze a nie w C, dzieki czemu zajmowal jakies 180KB i miescil sie bez problemu na dyskietce startowej :)
    potem pamietam ze z jakiejs okazji od wujka dostalem te 2 dyski MFM z kontrolerem no to juz wtedy byl luxus :)
    potem mialem kupic od kolegi zepsuty monitor kolorowy VGA za 40zl ale jak tam z dziadkiem pojechalem do niego to akurat go nie bylo, tylko byla jego matka ktora powiedziala zeby nawet sie nie wyglupiac i zabierac ten monitor za darmo bo miala go wyrzucic 😉 spodoba Ci sie, bo monitor to byl Hyundai. kolega o dziwo jakos sie na mnie za to nie zloscil ze go wzialem. w monitorze przelamany byl kabel przy wtyczce, a wlasciwie to juz tam kilka kabli, oczywiscie wtyczka zalana, ale ja rozdlubalem delikatnie, kabel ucialem i skrocilem i podlutowalem do wydlubanej koncowki, ale 2 kabelki byly poprzelamywane jeszcze gdzies indziej wiec puscilem po wierzchu 2 kabelki i dzialalo :) karta VGA na isa to akurat nie byl problem, bo to juz wtedy bylo starocie, no i wtedy to juz dzialalo na tym prawie wszystko :)
    w miedzy czasie dostalem jakas plyte 486 z procesorem 66MHz ktora sie wciaz wieszala… bo ktos zworkami sie bawil i sobie podkrecil do 80MHz, po ustawieniu na 66 juz sie nie wieszalo i dzialalo bardzo dobrze :) wtedy kupilem tez ten dysk 250MB i juz mozna bylo miec windowsa 95 :)
    pamietam jak kupilem na gieldzie karte dzwiekowa Sound Blaster na isa za 15zl i jak ja zalozylem to dopiero uswiadomilem sobie ze nawet nie mam zadjek mp3jki czy czegokolwiek i… sluchalem dzwiekow windowsowych ;p
    podobnie jak zdobylem jakis modem i polaczylem sie z internetem, po czym… sie rozlaczylem bo nie znalem zadnego adresu strony internetowej ;p

  50. benny_pl

    Ktosiek: odpisalem Ci ale za dlugo i mnie tez moderacja dopadla, tymczasem powinienes zajrzec sobie na automobilownia.pl, bo jest artykul jakby dla Ciebie – o Hyundaiu :)

  51. KIEROWCA

    Benny: Mafię mogę polecić z czystym sercem. Wspaniałe krajobrazy przypominające prawdziwe miasto, rozbudowany wątek fabularny. Pełen realizm. W Mafii nie wbijasz się do samochodu jak w GTA i nie jedziesz jakby przez cały czas stał otwarty i na odpalonym silniku. Tam musisz podejść i się włamać, w tym czasie narasta taki czerwony pasek. Później rozrusznik [inny dla każdego pojazdu]. Włączające się migacze, możliwość otwierania tylnych drzwi, przebijania opon. Przepisy oczywiście z pełną konsekwencją egzekwuje MO, i to w zakresie od mandatu za przekroczenie prędkości od patrolu z gwizdkiem, po strzelaniny i pościgi z blokowaniem drogi kolczatką jeśli narobimy bydła :) W samochodach kończy się także paliwo, które trzeba uzupełnić na jednym z rozsianych po mieście cepeenów. GTA 3 to przy tym raczej taki typowo komputerowy świat z małym przywiązaniem do detali, ludzie jakby ulepieni z plasteliny. Szczególnie rzucała mi się w oczy także ta ogarniająca wszystko szarość, mętne słabo nasycone kolory. Dopiero Vice City to był duży krok naprzód i posiadam ją do dzisiaj. Najgorsza chyba misja z helikopterkiem no ale od czego był treiner na zatrzymywanie czasu? :)
    Do Mafii też zresztą był, jak i programik do tuningowania parametrów wozów. Jednym z najlepiej się prowadzących była taka żółta limuzyna i to z niej przeklejałem parametry na niektóre samochody, przy okazji zwiększając ich prędkość. W czasach technikum to był szał, tym bardziej, że wszyscy wychowani byliśmy na ruskich jajkach, Pegazusach i bardzo nieliczni mieli Play Station 1.

    P.S. Mafia, w którą wtedy graliśmy to była jakaś zhackowana wersja, która się nie instalowała w typowy sposób tylko wypakowywała WinRar-em. Jako, że była na dwóch płytach najczęściej przegrywano ją na tych najtańszych bez jakichkolwiek napisów, po pewnym czasie sreberko się wykruszało i u mnie ani wśród kolegów nie przetrwała żadna kopia zdatna do użytku :( Były tego wtedy istne kombinacje alpejskie. Samego GTA 3 pamiętam wersję polską i angielską, na jednej płycie, na dwóch a także taką, która chodziła bez płyty.

  52. dr. Kamil

    Nie bójcie nic, ElectroMobility Poland już działa, już jest konkurs na nadwozie. Też będziemy mieć naszą narodową Sodomię!

  53. Ktosiek

    Benny: o Ponym ;_; – to śmieszne, bo samemu myślałem o napisaniu czegoś na Złomnika czy Automobilownie o początkach Hyundai’a, nawet już coś zacząłem sklecać, ale jak widać za późno :/ – więc historię Ponego znam, ale artykuł ciekawy :) – już myślałem, że w dal pójdzie kanał i klucze i będę mógł żyć za hajs z internetu, jako (nie)rasowy bloger/dziennikarz, ale widać każdy chce swój kawałek tortu 😛 .

  54. Ktosiek

    Automobilownie czytam od czasu do czasu :) choć się nie uaktywniam w komentarzach :). Ale może teraz to się zmieni 😉

  55. Bardzo ładne te auta, widać, że kiedyś zupełnie na inne rzeczy zwracało się uwagę. teraz mieć taki pojazd to byłoby spełnienie marzeń! Chociaż w sumie… wtedy pewnie też! 😉

  56. benny_pl

    allegro.pl/saab-9-5-z-1995-roku-za-1000-zl-i6754402261.html – moze kogos skusi, mnie tam Saaby jakos nie kusza

  57. Padło sporo stereotypów. No to dla równowagi kilka z punktu widzenia Czechów o nas – złodzieje, krętacze i pijaki.

  58. Uwaga, też mam okrągłe 4 reflektory w aucie i nie jest to okularnik, ktoś wie?

  59. Klakier

    Solaris?

  60. Ktosiek

    Polo 9n1 albo Lupo.

  61. Marcopolo

    Duży fiat czy Poldek?

  62. BMW E30?

  63. KIEROWCA

    Będziesz Miał Wydatki? Star 200? :)

  64. Ktosiek

    Dorzucam jeszcze Acure Integre III generacji, Hyundai’a Pony oraz Plymouth Fury :>. W ostateczności może być FSO Polonez, albo jakaś Skodovka z silnikiem w bagażniku :).

  65. Kia Opirus 😀

  66. Ktosiek

    @Nudny: I like where this is going :>. To może jeszcze 현대 티뷰론 – czyli Hyundai Tiburon RD2 ?

  67. Klakier

    Dołożę po linii Kierowcy,H9-21…

  68. Cha – czyżby Golf II z tuningowym ryjem – kratką chlodnicy z miejscem na dwa reflektory?

    Benny – opowieści pecetowe nostalgiczne. Z PieCami zacząłem jednak od 386 z HDD IDE i dwoma rozmiarami DOSkietek, ale uwielbiałem starsze maszyny, więc i Herculesa pamiętam, i laptopa z dyskiem MFM i CGA z wyświetlaczem z inwersją kolorów. Miałem pierwszego laptopa w technikum, akumulator był od jakiejś kamery, ołowiowy. Brak stacji dysków, dysk jakiś dziki, więc dane przerzucało się null-modemem między dwoma Norton Commanderami (obranymi oczywiście z dodatkowych plików zajmujących cenne kilobajty).

    Patent z wtyczkami ze spalonych zasilaczy – klasyk nad klasyki. Obecnie z racji aż nadmiernej dostępności tych kabli i to z obiema końcówkami, mogę CI polecić patent warsztatowy. Każde elektronarzedzie wyposażam w półmetrowy kabelek z wtyczką, jak z monitora, a z kilku rogów warsztatu zwisają końcówki, które wtedy były tak deficytowe 😉 Podchodzę, podłączam, korzystam na raz z 3 szlifierek, 2 wiertarek, klucza udarowego i nic mi się nie plącze.

  69. nie, celina

  70. W silniku dwusuwowym o czterech (i więcej też) cylindrach chodzi o to, że nie występują tam tzw. tłoki współbieżne, czyli tego, co mamy doskonale widoczne w Maluchu. Każdy tłok w danym momencie znajduje się w innym położeniu. Wał korbowy ma zupełnie inaczej rozłożone cykle pracy cylindrów, od czterosuwa nie pasuje. Polecam poczytać o silnikach Detroit Diesel, na przykład o modelu 4-71. To będzie dobre źródło wiedzy bezużytecznej Autorze. :-)

Dodaj komentarz