Nieuchronnie nadchodzący koniec kei-cars

Wszystkie nowe kei-cars są takie same. Japońscy producenci doszli już do ściany. W ramach obecnie obowiązujących przepisów nie da się zrobić innego kei-cara niż obecnie obowiązujący wzór: minivan z przesuwnymi drzwiami po obu stronach, płaską podłogą, silnikiem z przodu i automatyczną skrzynią biegów. No, chyba że ktoś bardzo chce, to wtedy można.
W 2014 r. japoński rząd uznał, że tak dalej być nie będzie, żeby ludzie jeździli sobie kei-cars i płacili dużo niższe podatki roczne niż za typowe auto osobowe. W związku ze zmniejszającą się populacją Japonii minister finansów zauważył, że na drogach jest coraz mniej kierowców, a będzie jeszcze mniej, bo Japończycy za cholerę nie chcą się rozmnażać. Oczywiście nie jest to takie złe, że ten wyspiarski, ciasny kraj będzie miał nieco mniej obywateli, ale to stawia nowe wyzwania przed jego władzami. Jednym ze sposobów zmierzenia się z tym wyzwaniem jest 80-procentowe podwyższenie podatku za posiadanie kei-cara, z 7000 jenów rocznie do 12 000 jenów rocznie. A to dopiero początek. W każdym roku podatek ten ma rosnąć aż do 24 000 jenów rocznie, co spowoduje że posiadanie kei-cara przestanie się, uczciwie mówiąc, opłacać.
Dlaczego tak się stało? To oczywiste, kei-cars stały się za dobre, zbyt praktyczne, zbyt podobne do normalnych aut osobowych. Dlatego zaczęły nieuchronnie wypierać osobówki. Po co komu Nissan March (Micra), skoro dużo tańszy kei-car robi to samo? Segment kei-cars stał się tak lukratywny, że na ostro weszła w niego Toyota z modelami Pixis Space i Pixis Epoch, a i na nich się nie skończyło. Kei-cars zapewniają w Japonii potęgę Daihatsu i Suzuki. Jednak patrząc na podatkowe poczynania rządu Japonii, zresztą kompletnie niezrozumiałe, idiotyczne i socjalistyczne, można nabrać przekonania, że czas kei-cars kończy się i potęga tych pojazdów w Japonii z czasem zaniknie. Szkoda, bo tak naprawdę dla mnie kei-car stanowi szczytowe osiągnięcie motoryzacji. Mały, ale praktyczny, maksymalnie wykorzystuje przestrzeń, jest dokładnie tym czego potrzeba komuś, kto jeździ głównie po mieście. AAAAbsolutnie jeździłbym kei-carem.

Zanim potęga kei-cars odejdzie w niepamięć, przyjrzyjmy się, czym turlali się Japończycy i co kupowali w czasach ich świetności. Czyli rok temu, zanim nowe przepisy weszły w życie. Oto przeglądzik najciekawszych modeli roku 2016.


10. Toyota Roomy

Nowy model. Wygląda jak każdy inny kei-car. Ma 5 miejsc i bogate wyposażenie, w tym lampy przednie LED i system automatycznego hamowania w mieście. Najwyraźniej wraz ze wzrostem opodatkowania kei-cars poluzowano też restrykcje silnikowe, bo najmocniejsza wersja Toyoty Roomy ma 98 KM, czyli musi naprawdę dobrze cisnąć przy tej masie. Czyli właściwie nie jest kei-carem. To trochę nie rozumiem w takim razie…

9. Subaru Chiffon
Subaru od lat produkuje kei-cars najróżniejszych typów, od Sambara, przez cudownego R1, a kończąc na nowoczesnych wynalazkach pod nazwą Stella czy Pleo. Najnowszy atak na klasę kei-cars to szykowny szyfon, to znaczy Chiffon. Przeciwnie niż inni producenci, Subaru robi do kei-cars silniki wolnossące – 3-cylindrowe 660 cm3 o mocy 52 KM. Taki silnik napędza też Chiffona. Czym ma się wyróżnić Chiffon? No dokładnie tym, co robi już Daihatsu i dzięki czemu ich model Tanto zrobił taką rozpierduchę na rynku kei-cars, tym samym czym Nissan Prairie i Ford B-Max: tylne drzwi odsuwają się w tył, przednie otwierają na bok, a między nimi nie ma słupka. To jest wspaniałe, najlepszy typ nadwozia jaki kiedykolwiek wymyślono. Podświetlenie zegarów zmienia swój kolor w zależności od tego czy kierowca ciśnie, czy jedzie delikatnie.

8. Honda N-Box
Przez długi czas Honda z modelami N-Box i N-One okupowała pierwsze miejsce na liście najchętniej kupowanych kei-cars, tyle że Japończycy są mało stali w uczuciach i kupują po prostu to, co jest nowością, a potem przerzucają się na inną nowość i roczna nowość staje się starością, bo w międzyczasie weszły dwa nowe atrakcyjne modele. Zatem nie warto kupować poprzedniego. Najnowszym modelem z linii na N jest N-Box Slash, jak ten gitarzysta. Slash stąd, że podcięli fantazyjnie okienko w tylnych drzwiach, co wygląda dość komicznie w kanciastym minivanie, ale jest Inne Niż Rok Temu więc kupuj to Toshiko Watanabe i nie pyskuj! W dodatku można mieć wersję z CZERWONĄ tapicerką z ekoskóry z motywem dekoracyjnym czarno-białej szachownicy, jest to taki ołwerkil stylu retro, że pękają oczy. A mimo to, coś mi się w tym enboksie slaszu podoba.

7. Suzuki Hustler
Już sama nazwa Hustler jest genialna. Ponadto jest to kei-car crossover, czyli rzecz raczej mało spotykana. Hustler zdobywa sobie fanów stylizacją, bo technicznie jest oczywiście taki sam jak wszystkie inne kei-cars. Te stalaki, ten wielki napis HUSTLER, no i to że we wnętrzu jest taki wielki element centralny w kolorze nadwozia jak to było we Fiacie Coupe, to są jakieś cechy, którymi Hustler może się pochwalić. Ciekawa rzecz, którą warto przy okazji odnotować: kei-cars są tak do siebie podobne, że producenci zrobią naprawdę dużo, żeby jednak choć trochę się różniły. Producent utrzymuje też, że Hustler to najoszczędniejszy kei-car, przejeżdżający 32 km na litrze paliwa, czyli jak nietrudno obliczyć, ok. 3,1 l na 100 km. Czy to realne? Niestety, wszelkie komentarze na ten temat są napisane ideogramami kanji, których nie rozumiem.



6. Suzuki Alto RS/Works

Suzuki Alto: kei-car jak każdy inny.
Suzuki Alto RS: kei-car jak każdy inny, tyle że stylizowany na hot-hatcha, efektowne felgi, spoilery, zestaw karoseryjny.
Suzuki Alto RS Works: kei-car jak każdy inny, tyle że stylizowany na… itp. Ale nie, jednak nie. Alto RS Works ma coś, co je wyróżnia. To kei-car z manualną skrzynią biegów. Naprawdę, nie wkręcam Was, można samemu zmieniać biegi. Nie ma CVT. Zatkało kakało? To się nazywa sport po japońsku. No i ma 64 KM, które można kręcić do 6000 obrotów albo i wyżej oraz sto niutonów z silnika turbo. Co śmieszne, to wcale nie musi być takie wolne. Obstawiam że do realnej w Japonii prędkości 80 km/h rozpędza się w mniej niż 10 sekund. Jednak to są tzw. dane szacunkowe.

5. Daihatsu Copen Cero
Tak, oni nadal go robią. I nadal jest tak malutki jak się spodziewacie. Najmniejszy dwumiejscowy kabriolet na świecie. W dodatku są dwie wersje, z przodem w stylu nowoczesnym (fuj) i wersja retro nazwana Cero, tu ją wam pokazuję na zdjęciach. Jest jeszcze nadzieja dla ludzkości, jeśli wciąż produkuje się Daihatsu Copen.

4. Mitsubishi Minicab MiEV
Serce się cieszy, że jeszcze są takie samochody. Właściwie to towarowy wózek elektryczny na kołach, coś w rodzaju naszego STAL-a 258, tylko że japońskie. Dostępna jest wersja w pełni elektryczna albo wariant plug-in hybrid, który w razie wyczerpania baterii może ratować się 0,6-litrowym generatorem benzynowym. Silnik osiąga moc ok. 22 kW i moment obrotowy 196 Nm. Można kupić wersję z bateriami 10,5 kWh albo „premium” 16 kWh. Jak pokazują badania, 77% podróży w Japonii nie przekracza 65 km, a 65 km to połowa zasięgu modelu Minicab MiEV. Oczywiście w droższej wersji 16-kilowatogodzinnej. Do przestrzeni ładunkowej pod którą ukryto baterie zmieści się 36 skrzynek z napojami.
W sumie to mi nie przeszkadza że samochód jest elektryczny, aby jechał. Jeździłem Mitsubishi i-MiEV i jeśli Minicab MiEV jeździ tak samo, to mogę nim drzeć do końca życia. Do Minicaba oferowane są różne rodzaje ładowarek. W japońskich warunkach może to naprawdę mieć sens, bo tamtejsza infrastruktura i parkowanie w podcieniach budynków zachęcają do ładowania samochodów elektrycznych.

3. Daihatsu Canbus
Japończycy uwielbiają rzecz słodkie, śliczne, kawaii albo „kiutoo” czyli angielskie „cute”. Canbus (co za nazwa, CAN-bus? szyna CAN? Co będzie następne, Daihatsu Maglownica?) jest absolutnym ucieleśnieniem tej idei. Wszystko w nim jest piękne, słodkie, śliczne, w kolorze turkusowym, albo beżyku. Samochodzik wygląda jak babeczka z lukrem. Na zdjęciach są sami szczęśliwi ludzie, którzy biegają po trawie, uprawiają jogę na plaży, grają na gitarach, są młodzi, piękni i mają mnóstwo czasu. Cieszą się z małych przyjemności, jaką jest jazda Canbusem. Motoryzacyjne hygge. No i na zdjęciach są oczywiście głównie kobiety. Ale żeby nie było tak łatwo, to odpowiednikiem Canbusa dla mężczyzn jest model Wake. Wake jest bardziej kanciasty, jednokolorowy, trochę agresywny i tu już reklamuje się go z udziałem mężczyzn, np. facet jadący z synem na ryby, albo coś. Gender-oriented car branding.

canbus

wake

2. Daihatsu Cocoa Mira

Jeśli Canbus jest słodki, co powiedzieć o Cocoa Mira? Tu już otwarcie piszą „CAWAII IS POWER”, pokazują zdjęcia kokpitu w kolorystyce brązowo-różowej, piszą co chwilę w dymkach „COOL!” „SWEET!”, „WOW!”, brakuje tylko pieseła. Do kogo jest kierowany ten przekaz marketingowy, do 15-latek które nie mogą mieć prawa jazdy? Do licealistek, których nie stać na utrzymanie samochodu? Bardzo ale to bardzo jestem ciekaw, kto kupuje Cocoa Mira i czy faktycznie są to młode dziewczyny, które traktują go jako stylowy dodatek. Trochę sobie tego w japońskich realiach nie wyobrażam, ale może być, że zupełnie się mylę. Do Cocoa Mira jest cała kolekcja gadżetów w tym samym stylu pod adresem calacla.jp, polecam. Technicznie nie ma żadnej różnicy względem pozostałych kei-carów Daihatsu.



1. Honda S660

Tak, ten wóz ma naprawdę silnik centralnie! I napęd na tył! Normalnie kei-MR2 tylko że w wykonaniu Hondy. Brzmi wspaniale. Do pewnego momentu. To jest kei-car. Więc ma 660 ccm, 64 KM i skrzynię CVT. Na wikipedii piszą, że jest S660 z manualem. I rzeczywiście znalazłem takie zdjęcie: LINK. I co z tego? Na honda.co.jp nie ma wersji z ręczną skrzynią, bierzesz CVT i tyle. Co nie zmienia faktu, że z uwagi na umieszczenie silnika i ogólny charakter jest to najciekawszy obecnie produkowany kei-car, który niewątpliwie stanie się autem kolekcjonerskim, jak Autozam AZ-1, Suzuki Cappuccino czy pierwsza Honda Beat.

A przy okazji mam dla Was rebus.

← Previous post

Next post →

100 Comments

  1. Nie wiem czy to normalne, ale mam takie guilty pleasure żeby zebrać kilkanaście kei carów na torze i się tymi przechylającymi cegłówkami ścigać do upadłego niczym w starych odcinkach Best Motoring.

  2. Piotrek

    Czy elektryczność nie ma szansy być ratunkiem dla kei-karów? Skoro są to auta do miasta, ten rodzaj napędu będzie świetnie pasował.

    Doceniam kei-kary bo są świetne, w tym do czego zostały stworzone. Ale dla mnie to antyteza samochodu. Samochód powinien się idealnie nadawać do przemierzenia Ameryki od jednego do drugiego wybrzeża. Miasto to zawsze dla samochodu wrogie środowisko, więc lepiej go zostawić na park&ride, niż go kaleczyć próbując dostosować. :)

  3. Warto dodać, ze na ostatnim Tokyo Auto Salon, było sporo S660 poprzerabianych przez rozmaite firmy tuningowe i ma ten silniczek zupełnie niezly potencjał na podnoszenie mocy.

    Rabus: Drop the Beat?

  4. Puścić beat’a?

  5. Drop the beat!

  6. Podaję hasło: beat drop

  7. Właśnie piszę na bloga analizę finansową Toyoty i Hondy, i tam właśnie widać tą podwyżkę podatków od kei-carów – japoński rynek samochodowy kurczy się. W sprawozdaniach firm nawet wprost jest to wspominane.

  8. domimo-90

    Lecę z beatem?

  9. Anon_Omus

    Beatdown?

  10. Zlomnik czytał ,,Bezsenność w Tokio”?

  11. Czy istnieją kei cary z kierownicą po lewej stronie?

  12. Toyota Roomy nie jest w świetle kei carem tylko standardowym kompaktem szerszym od kei cara o 20 centymetrów i dłuższym o 40. To jest następca Toyoty bB, w Europie znanej jako Daihatsu Materia. Z resztą to cudo też jest oferowane jako Daihatsu oraz jako Subaru Justy.
    A Honda S660 ma na japońskiej stronie skrzynię manualną: http://www.honda.co.jp/S660/webcatalog/type/gasoline/
    w obu wersjach jest napisane „6MT/CVT” i przewidziano różne wartości zużycia paliwa dla obu wariantów

  13. Omg, to alto jest przesliczne. Chce takie. Jestep prawdopodobnie skrzywiony psychicznie bo jeździłem tiko pare lat, a to wyglada jak super sport tiko gt premium. No chce.

  14. Marek Jarosz

    A będzie artykuł o przeciwnej stronie barykady, czyli dużych japońskich vanach typu Toyota Alphard?

  15. Hustler wyglada jak male rodzenstwo Toyoty FJ
    Honda crane?

  16. Dawajcie mi to Alto RS Works, albo jakiegokolwiek usportowionego kei-cara ze skrzynią manualną. Nie ma nic lepszego niż szybka jazda małym samochodem, w ten sposób można poczuć emocje nawet nie przekraczając dozwolonej prędkości.

  17. KIEROWCA

    Ale bym wprowadzał taki podatek od Pastuchów sprowadzanych z Niemiec…

  18. Świat sie kończy, Japończycy zaczynaja zwalczać kei-cary, Niemcy chcą niedługo zakazać silników spalinowych, dla Francuzow zapaść gospodarki to niska cena za „czystsze powietrze”…;)
    A tak serio, zastanawia mnie co sie stanie z kei-carami w ciagu tych kilku lat. Wymrą, czy jednak zostaną jakobsrodek do poruszania sie po mieście

  19. lordessex

    Jak widać bandyckie metody PISu dobrze się mają nie tylko w Polsce… Bo jak coś się sprawdza i jest dobre, to trzeba oczywiście to zniszczyć.

  20. A ja tyle samo jeżdżę po mieście, co poza miastem i nie chciałbym znów musieć jeździć autem mniejszym od Golfa.

  21. Czy może ktoś z Was widział jakiegokolwiek kei cara w Polsce? Pomijam Copena – czasem jakaś sztuka trafi się na znanym portal na literę A.

  22. Tomasz Raszka

    Podobno Autozam AZ-1 był sprzedawany w Kanadzie jako LHD, jednakowoż nie znalazłem, żadnego zdjęcia potwierdzającego tę informację.

  23. Marek Jarosz

    Ja widziałem Daihatsu Materia, jeździ po Lublinie. Hyundai Veloster też tu jeździ, dziwne miasto 😉

  24. Daozi: tak, ja widziałem. Zwłaszcza w swoim garażu: Suzuki Carry, Daihatsu Cuore L60, Suzuki LJ80.

  25. Nie rozumiem tej fascynacji kei-car’ami.
    Jeżeli ktoś porusza się tylko po ciasnym mieście (są takie w Polsce?), nie ma żadnych potrzeb związanych z komfortem, a jego jedyną pasją jest przeliczanie zaoszczędzonych pieniędzy po wyłączeniu lampek „stand by” na wszystkich urządzeniach domowych to może to ma jakiś sens.
    W każdym innym przypadku trzeba być nieźle pierd…tym żeby dobrowolnie jeździć czymś podobnym. Jedyna zachęta to ewentualne ulgi podatkowe, których (pragnę przypomnieć) w naszym kraju nie ma.
    Poza tym wyjazd kei-car’em w trasę powyżej 100km to najwyższa forma masochizmu.

  26. auto giełda

    Toyota Roomy jest absolutnie zjawiskowa <3

  27. Śliczne te auta. :)

  28. @benchi…”Nie rozumiem tej fascynacji kei-car’ami.”

    Bo to nie jest żadna fascynacja, tylko konieczność oszczędnego japanersa, coby mniej haraczu płacił. Lepiej sytuowany będzie parkował szersze auto ( bo tam podatek zdaje się od szerokości auta leci).

  29. Ciekawe jak bardzo musiała spaść sprzedaż motorów i innych skuterzydeł, że zdecydowali się na wprowadzenie tak drastycznego cięcia. Wystarczy porównać Hondę Forza 125 (zwykły duży skuter najniższej klasy motocyklowej, cena 21,5 tys zł) z takim na ten przykład Hyundaiem i10, który kosztuje coś około 30 tys. zł. Następnie policzyć sobie, ile więcej kosztuje wyprodukowanie i10 w porównaniu do wyprodukowania Forzy (na pewno nie jest to tylko o 1/3 niższy koszt) – i stanie się zrozumiae skąd ten podatek. Zwłąszcza, ze w „wielkiej czwórce” motocyklowej tylko dwie firmy produkują auta a dwie pozostałe nie. Dla tych dwóch pozostałych sprzedaż jakiegoś skutera czy motoru zamiast kei-cara to czysty zysk.
    Mam nadzieję że motywacja rzeczywiście była taka i tylko taka – nie podejrzewałbym dzielnych samurajów o hołdowanie czemuś tak obmierzłemu jak eko-obsesja…

  30. @KIEROWCA – przecież Pastuch B3 w podstawowej wersji to Twoja ulubiona generacja niezawodnych toporów bez elektroniki. O nich też myślisz, czy tylko o wozach od B6 w górę?

  31. ja ostatnio kupiłem MX-5 NA do zabawy. Nie wyobrażam sobie jeździć autem tej wielkości na co dzień, zwłaszcza zimą. Za każdym razem, nawet jak trzeba podjechać gdzieś 10 minut przy -20 stopniach, trzeba zdjąć kurtkę, bo inaczej już jest ciasno i niewygodnie.

  32. sqaure626

    @ benchi – fascynacja japończyków kei-carami wynika z tego samego co brytoli Reliantami Robin, francuzów dychawicznymi silnikami a polaków montażem metalowej kraty w kombi. A patrząc na zimno to tylko w przypadku Japonii miało to jakiś logiczny sens.
    @Marek Jarosz – o witam współmieszkańca 😉 Mnie wczoraj na terenie dawnego FSC/Daewoo zaatakowało Subaru Trezia – aż musiałem sprawdzić w internecie, że takie coś w ogóle istnieje.

  33. To red. nacz. ma tez Coure L60? No prosz, szacun. Troche kei carów widuje w UK, choc starszych generacji. Sam ostatnio mysle o jakims malym miejskim jezdzidle, np. Perodua Kenari z okolic 2000 roku. Brac? Czy lepiej Copena z podobnego rocznika? Nie zalezy mi na ilosci miejsc ani drzwi bo najczesciej i tak jezdze sam…

  34. @ sqaure626

    Popularnosc Relianta i innych trojkolowcow wynikala m.in. z tego, ze wystarczalo na nie motocyklowe prawko

  35. damianyk

    Upadek Hondy?

  36. sqaure626

    @gsi – tak; a oprócz tego jakaś ulga podatkowa bo wg prawa to był chyba motocykl. Bo przecież jego wygląd (hehe – wygląd Relianta Robina) wskazywał na bycie motocyklem.

  37. Alto RS Works, Copen Cero i Honda S660 to moi faworyci. Zaskoczony jestem, że Copena ciągle tłuką, ale w tej wersji Cero wygląda świetnie! Strasznie bym się bił z myślami, czy wziąć to czy S660.

  38. Przemko

    Taki Copen kabrio stacjonuje przy Styki na Saskiej Kępie w Warszawie. Genialny.

  39. @ sqaure626
    Podatek drogowy jest nizszy. Przeciez to trike tylko z ‚buda’ i do tego niezbyt urodziwy 😉 w sumie jezdzilbym!

  40. Łukasz

    Z bardziej współczesnych kei-carów w Europie były sprzedawane Daihatsu Trevis (2006-2009) oraz Cuore L276 (2007-2012). Z tym, że silniki w nich były nie kei-carowe – Trevis miał motor Daihatsu z Cuore L7 o pojemności 990 ccm, a Cuore L276 ma Toyotowskie 1KR-FE znane m.in. z trojaczków z Kolina. Europejskie L276 jest także 6 cm dłuższe od japońskiego (3460 mm) – w przednim zderzaku znalazły się dodatkowe wzmocnienia. Poza tym to pełnoprawne kei-cary.

  41. KIEROWCA

    Miki – lepiej. Ja wykupiłbym licencję na B3 bez praw do wytwarzania pod marką VW, nieco unowocześnił karoserię, postawił to na jakimś pancernym zawieszeniu z rozbieralnymi, smarowalnymi sworzniami jednocześnie obkładając wszystko inne cłem zaporowym, tak, żeby import stał się nieopłacalny :)
    Tak robią Chinole i tak też postąpili Koreańczycy z Espero i Nexią.

    Mam gdzieś Auto Technikę Motoryzacyjną z lat 80 w której Kei-Cary zostały opisane jako mini mikro busy a w ich poczet został zaliczony także Fiat 900.

  42. Kei-cary znikną bo znikają ulgi, które determinowały sens ich istnienia, a przynajmniej w tej skali sprzedaży. Sterowanie poprzez podatki zmusza niejako ludzi do kupowania takich a nie innych pojazdów. Teraz jak podatki będą wyrównane okaże się, czy rynek japoński docenia zalety tych pojazdów.

  43. fajne! najfajniejszy ten CANbus, ale slodkoscia i tak zdecydowanie ustepuje Daihatsu Move albo pierwszemu Wagonowi R+ — te samochodziki sa najpiekniejsze, uwielbiam takie slodkie samochodziki :)
    kto by chcial tym jezdzic? ja bardzo chetnie! maly samochodzik jest idealny do miasta – wszedzie sie wjedzie, wyjedzie, swietna widocznosc, zwrotnosc i jezdzi sie prawie za darmo.
    Cinquecento choc to nie kei-car (za szeroki) to jest znakomity, a teraz ostatnio zdobylem Tico, jeszcze troche podlubac w nim musze i bede smigac :) juz jezdzi fajnie, tylko ze tyl za mocno hamuje i musze cos z tym zrobic (to typowe w Tico? korektor sily hamowania do wymiany?)

  44. Klakier

    Benny jak nie korektory to pozamieniaj bębny miejscami to czasem w CC pomaga to może i tu da radę…

  45. stasiek

    @Roch, et al
    widziałem w PL (Sanok) Sciona xB z kierownicą po lewej stronie.
    Wersja 2003-2006 wygląda totalnie kei-carowo.
    Taki kei-car na miarę europejskich potrzeb 😉

  46. Drop The Beat!!!

  47. Klakier: tu chodzi ze tyl hamuje bardziej niz przod a nie lewy bardziej niz prawy 😉 takze raczej korektor

    Stasiek: Scion XB jest przepiekny! po lublinie tez jeden jezdzi, strasznie mi sie podoba

  48. Marek Jarosz

    Benny, ja wczoraj na osiedlu spotkałem piękne czerwone Suzuki Alto, i to trzydrzwiowe, pierwszy raz widziałem.

    A pod moim blokiem parkuje np. Daihatsu YRV i chińczyk Brilliance, także w tym mieście jest chyba wszystko :)

  49. Miło poczytać o japońskich kei carach szkoda, że w Polsce dominuje jeszcze trend posiadania kombiacza lub minivana. DFSK nie odniosło sukcesu- autoporada nie istnieje. A z Japonii ściągąć się nie opłaca- cło i transport wysokie.

  50. We Wrocławiu był jeden Scion xB z blachami (jednocześnie) japońskimi i ukraińskimi. Aż fotkę zrobiłem.

  51. Ktosiek

    A w Czechach dzień jak co dzień https://goo.gl/Rti686 (spójrzcie na licznik) :>.

    Co do Kei-Carów to bardzo fajne – dobrze rozplanowane wnętrze i nawet taki grubasek jak ja może czuć się wygodnie – wiem, że Getz nie jest Kei carem, ale brak tunelu środkowego bardzo ułatwia życie w tym aucie – naprawdę czuję się tam wygodnie. Podobnie w Tico, do którego nie miałem problemu z wsiadaniem, pomimo, że naprawdę do lekkich nie należę :).

    Mi najbardziej podchodzi Alto RS – udany wygląd, choć nie nazwałbym tego typowym Kei-carem, ale może się nie znam. Co do kręcenia silników Suzuki do 6000 czy nawet więcej tysięcy obrotów (np taki Wagon R ma obrotomierz do 10K PRM, redline chyba na 7500) – to jednak taka jazda jest fajna przez jakieś 1.5 godziny maksymalnie – wiem, bo miałem okazję jeździć parę dni takim autem. Na początku to bawi, ale jak uświadomisz sobie, że masz 6000RPM i jedziesz marne 50km/h to w sumie zapał schodzi. Najgorsze jest to, że te silniki praktycznie mają dołu i ciężko jest jechać nim ekonomicznie. Naprawdę, tak wypranego z dołu silnika jak ten 1.2 Suzuki nie widziałem dawno – Getzem da się normalnie jechać ekonomicznie, ten od Suzuki nie za chętnie jedzie w dolnych partiach.

    @NDV: z tym zakazem to chyba nie do końca – z tego co pamiętam, to chyba związki zawodowe coś tam przebąkiwały na ten temat, ale w końcu (na szczęście) chyba nic z tego nie wyszło ? zresztą, tysiącletnia rzesza też miała zacne plany :> a skończyło się marnie, w KPZR w latach 80 też byli ludzi, którzy nadal wierzyli w zwycięstwo kamunizma, tak więc spokojnie.

    @Benny: mam coś dla Ciebie i reszty Fiato-maniaków :) (sam lubię Fiata, więc mnie też zalicz) – kanał na YT z oficjalnymi prezentacjami modeli Fiata – http://www.youtube.com/watch?v=9r8rZQkc43E .

    Co do marki Scion to chyba Toyota chce ją wygasić – tak coś słyszałem, ale może się mylę. Ciekawy natomiast jest Scion IA na rok 2016 który jest…. Mazdą 2 sedan – która występuje też pod marką Toyoty jako Yaris IA :>.

  52. Ktosiek

    I komcio w moderacji, ehh. :/

  53. Kiełek

    @Benchi
    W pełni to rozumiem, sam jestem fanem małych aut, nie koniecznie kei car. Takie auta dają dużo więcej radości z jazdy. Wczoraj przejechałem się fiatem Seicento 900 do Gdyni i spowrotem… z Białegostoku, wyszło 860km i jedyne czego mi w nim brakuje to mocy. Za jakieś 2,5 tygodnia jadę do Barcelony, bo czemu nie.

  54. @kiełek
    W czym Ci dają dużo więcej radości z jazdy w takich trasach? Dużo więcej radości z głośnego wnętrza, dużo więcej radości z braku mocy, twardych foteli, czy braku klimy w lato? Nie powiem, radość ogromna :) Rozumiem fascynację jakimiś samochodami, ale udawanie że nie ma żadnych minusów, czy wręcz naginanie oczywistych faktów to już trochę przesada. Już nawet Z. Łomnik nie wstydził się opowiadać jak dużo więcej radości z jazdy dawało mu jechanie Carrym przy dźwiękach na granicy bólu.

  55. method – ale nie w dziedzinie podróżowania samochodem tylko w dziedzinie poszukiwania ekstremalnych przeżyć w życiu.

  56. Kiełek

    @Method
    Do podróży w 2 osoby Seicento jest wystarczający, spytaj przedstawicieli handlowych, sam znam takich co Sejem robili po 80tys km rocznie i jakoś nie umarli. A jak ci zależy znajdziesz małe auto z klimą, ciężej Cinquecento, Seja lub inne świerzsze łatwiej.

    Daje więcej radości bo fajniej jest na długich trasach jechać szybko, żeby się nie nudziło. Małym autem, jedziesz szybko, nie łamiąc za bardzo przepisów. Nowoczesnym przerośniętym autem nie naginając przepisów jest nudno, wydaje się że jedziesz powoli.

  57. Potwierdzam, 140 km/h w Seicento to granica możliwości, huk odrzutowca, odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy, każde 20 kg ładunku wyraźnie czuć. W lepszym samochodzie 140 km/h to tylko ciut większy szum powietrza, poczucie prędkości dzieli się na pół względem wskazań, wpaść na fotoradar to błahostka, wyprzedzanie idzie na tyle sprawnie, że łatwo przeszacować możliwości. Pasażerowie kimają, na autostradzie łatwo zasnąć bo półtorej tony nawet w wyższej budzie nie jest aż takie podatne na boczny wiatr. Seicento na pusto waży 735 kg, zdmuchiwał je podmuch od byle plandeki na ciężarówce.

  58. Marek Jarosz

    A mój szwagier ma Seja VAN (fotele przód + kratka), silnik 1.2 z Punto, na jakiejś bardzo szerokiej gumie. Kurna, idzie jak dzik w agreście.

    Ktosiek, pytanie do Ciebie: Ceed I 2.0 benzyna z automatem, 2008 r., przebieg ok 200 000. Bać się czy można się zainteresować?

  59. Klakier

    Białe SC Van,swego czasu najszybszy samochód w RP,to a -propo przedstawicieli handlowych…

  60. Ktosiek

    @Marek: z mojej wiedzy będzie to jeszcze silnik Beta II, napędzany paskiem o oznaczeniu G4GC + łańcuszek do zmiennych faz – jest on od strony skrzyni biegów – i wartowałoby go przynajmniej skontrolować (zakładam też, że przebieg może być trochę wyższy :) – nie takie rzeczy widziałem). Ogólnie nie widzę przeszkód, automatu też bym się nie bał, o ile nikt go nie zapuścił – będzie to prawdopodobnie 4 biegowy automat, mistrzem sprintu pewnie nie będzie, ale to prosta i wytrzymała konstrukcja.

    Po przebiegu 90K Hyundai rekomenduje sprawdzenie luzów zaworowych, w tym silniku regulowanych podkładkami – choć, gdy czytałem rosyjski blog na temat Solarisa z 500 tysiącami km, to człowiek twierdzi, że nigdy tego nie robił.

    Powiem, że ostatnio serwisowałem oświetlenie (w sensie, że wymieniałem żarówki) w Cee’dzie z takim silnikiem – przebieg 240 tysięcy a sam klient bardzo zadowolony z auta.

    Przyjrzałbym się za to blacharce – niestety, Azja lubi rdzewieć, choć jest rdza i %^#@#$ rdza – rdza na drzwiach to coś, co można jakoś przełknąć, ale już rdza na elementach nośnych – to już nie jest tak miłe. Prócz wizyty na kanale i ogólnych oględzin skupiłbym się na spodach drzwi oraz odchylił uszczelki drzwi.

  61. jonas: ee slabo sie starales, jechalem sejem 900 ciut ponad 160 i to byla juz gorna granica z gazem w ziemi, w 3 osoby + narzedzia, kolega kierowal
    mreq.republika.pl/1/sej160.jpg

    mi sie ogolnie sej nie podoba, wole Cinquecento, mechanicznie jest to oczywiscie to samo, ale CC ladniejsze, i potwierdzam, 900tka to swietne autko do miasta i nie tylko, swietnie i pewnie sie prowadzi i wygodnie sie jezdzi nawet w dalsze podroze, jestem wielkim milosnikiem Cinquecenta 900 co nieraz podkreslalem.
    sej ma wygodniejsze fotele, ktore oczywiscie pasuja do Cieniaska (do tylnych trzeba jeszcze uchwyty blokujace oparcia z seja i tylko na jedna srube pod katem przykrecic to pasuje i sie zatrzaskuja, u siebie takie zalozylem, do tego sa ladniejsze i sie nie pruja.
    buda Cinquecenta jest uniwersalna i jest identyczna w wersjach 700/900/1100 wiec bardzo latwo mozna przelozyc zespol napedowy do budy po 700tce – ja w swoim tak zrobilem wywalajac silnik i skrzynie 700 i zamontowujac skrzynie i silnik 900 z calym dziewiecsetkowym osprzetem – nic nie trzeba przerabiac i wszystko pasuje
    marudom polecam najpierw pojezdzic CC/SC a dopiero pozniej wypowiadac opinie – moim zdaniem jest to najlepszy maly samochodzik, oczywiscie traktujac go jako 2 osobowy ze zlozonymi fotelami tylnymi, jest wtedy wygodny i ogromnie pakowny, wchodzi pralka automatyczna cala i klapa sie zamyka.
    ja swoim CC przewozilem najrozniejsze rzeczy, nawet caly zespol napedowy z Tico + zawieszenie+fotele :) tylko tylne sprezyny polecam zalozyc z seicenta VAN bo orginalne szybko pekaja 😉

  62. Seja też na swój sposób lubię jako auto do miasta i pod miasto, ale pamiętam jeżdżenie zawodowo nim 200 km poza miastem i źle wspominam… Wyprzedzać w 1,1 się da na pusto, kwestia umiejętności, ale ciągła czujność przy kierowaniu, hałas, słabe resorowanie i fatalne fotele, dziwna pozycja za kółkiem itp itd. Owszem auto do rozwożenia pizzy ok, ale dla przedstawiciela jeżdżącego dalej to już spory dyskomfort i brak bezpieczeństwa biernego. Przeszkadzało mi mniej jak miałem 20 lat, teraz nie wyobrażam sobie. Pewna radość z jazdy jest, fajne nadal auto do KJS i nie szkoda teraz rozwalić, kupujesz drugą budę na nastepny sezon i ogień.
    Jako auto małe dużo bardziej uniwersalna jest Panda II (czyli ta 2003->): kosmos, bo auto nadal jest małe i pudełkowate, trochę większe od seja, ale dużo wygodniejsze, bardziej ergonomiczne, bezpieczniejsze itp itd. Pakowanie się w zakamarki w miescie to sama przyjemność. Auto pod każdy względem lepsze, choć trochę kosztem zadziorności (jednak te biegi to jak w Civicu Type R EP3, albo rajdówce 😉 ).

    Kei cary natomiast mają bardzo dużo sensu w Japonii, tak jak duże auta mają sens na amerykańskiej prowincji: są dostosowane do lokalnych warunków. Jak widzę jak się tam parkuje i jak jest ciasno, to kupiłbym takie auto bez większych zachęt finansowych, ew większy jak Toyota Roomy. Wygląd nietórych uroczy, poza tym to auta baaardzo pragmatyczne i więcej można im wybaczyć: może być w kwiatki i wzorki, bo łatwiej traktować takie auto jak przedmiot użytkowy, mniej jako symbol statusu/wyrażanie siebie hehe/przedłużenie miecza a bardziej jak lodówkę, bez sentymentu .

  63. Aaa zastanawia mnie jeszcze jak te dwie Hondy roadstery S660 i Beat mają się do Smarta Roadster (jeśli dobrze pamiętam) wymiarami, osiągami itp fajne jest w nich to, że na focie wyglądają jak mega fury a’la Audi R8, jakieś Lambo w roadsterze itp, dopiero na żywo widać rozmiar :) albo na zdjęciach z dużym kierowcą :)

  64. Arni: mialem okazje przejechac sie Panda 2 bo mi sie tez bardzo podoba, no i zawiedziony bylem, jakos za wysoko, fotela nie da sie az tyle do tylu przesunac jak w CC/SC wiec jest mi za ciasno (mam 184zwrostu), a co gorsza w Pandzie tylne fotele sie nie skladaja, tzn tylko oparcie sie kladzie i to tez nie do konca, calkowita porazka, w CC/SC tylny fotel rozklada sie tak ze jest zupelnie plaska podloga.
    ja tam mam 30 lat i wciaz uwielbiam jezdzic Cieniaskiem, choc aktualnie go nie mam, a aktualnie akurat miedzy innymi mam Tico z gazem czyli najekonomiczniejszy samochod nie liczac hybryd z gazem 😉 Tico niestety ma zawieszenie przednie starego typu takie jak w Fiatach 127,Zastavie, Visa/C15 czyli wahacze umocowane tylko w jednej tulejce w karoserii a drugim miejscem jest drazek stabilizatora, nie jest to zbyt sensowne, bo przy drobnych luzach prowadzi sie juz kiepsko, kiedy to w CC/SC wahacze sa normalnie w 2 miejscach w budzie przykrecone, a do tego to zawieszenie jest tak dobrze zaprojektowane ze nawet ze sporymi luzami dalej prowadzi sie dobrze – to dosc niesamowite, poza tym zawieszenie w CC/SC jest na prawde solidne i wytrzymuje bardzo dlugo jezdzenia po dziurach zanim trzeba wymienic wahacz – u mnie z 5 lat a na prawde jezdzenia wszedzie :) w uno w tych warunkach zawieszenie robilem co roku.
    co do Tico jeszcze to jezdzi sie przyjemnie, choc CC lepiej, ale Tikiem lepiej niz Marbelka

  65. KIEROWCA

    A tak w ogóle to jaka jest definicja kei cara? Dlaczego np. Maruti się łapie ale maluch już nie? Czy musi być koniecznie japoński?

  66. Najpierw czytamy, potem piszemy. W Kętrzynie też.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kei-car

  67. @benny…
    A propo’s Pandy nie zapominaj o bardzo ważnej rzeczy. Panda na cztery – to niestety kasuje cieniasy, seje czy tam tico.
    Tak jak Kangoo, jak Scenic, czy Justy – sprzęty niby śmieciowe, a jednak po szutrówkach, łąkach czy w mieście zimą nie dają szans swoim bliźniakom 4×2. Nie jest to poziom RAV4 Igen, ale wystarczy.

  68. Hurgot Sztancy

    właśnie na TVP Kultura leci Pan Hulot wśród samochodów! :)
    jednak TVP niesie misję!

  69. KIEROWCA

    Oho odezwał się ten co to lata Cessną do Barcelony na weekend – przepraszam, że się zapytałem ale my tutaj w Kętrzynie ciągle na etapie czarnobiałego Ametysta ja nie wiedział co to ta „wikipedia”. Coś tam się kiedyś obiło o uszy ale to chyba trzeba iść do czytelni bo tam majom te internety.

  70. Cessną z Polski do Barcelony? A po co, za 100 zł można jakimiś tanimi liniami skoczyć.

  71. bo Cessną fajniej :) tzn nie lecialem nigdy Cessną ale Wilgą bardzo fajnie (choc popilotowac nie moglem), duzy odrzutowiec to nie to samo, to roznica jak autokarem albo Cieniaskiem – autokarem niby bezpieczniej, komfortowiej, ale smiertelnie nudno, a CC/SC po prostu fajnie 😉

    Lech: wiem ze „Panda na cztery” ale to jest w zasadzie wyjatek, bo takich Pand praktycznie niema, w zwiazku z czym kosztuja wiecej niz Niva czy nawet jakas Frontera

  72. Ktosiek

    A ja jakoś nie mogę do samolotów (w sensie latania) przekonać – niestety, w pewne miejsca, poprzez brak odpowiedniej infrastruktury drogowej to jedyna rozsądna opcja – ale po Europie, czy nawet części Azjatyckiej Rosji, gdzie drogi są w miarę – tylko autem – jakoś boję się być zależny od jednego, czy dwóch ludzi, którzy też mają swoje problemy i swoje słabości – a czasem po chcą sprawdzić swoje umiejętności – jak np lot Aeroflotu 6502, gdzie piloci założyli się, że wylądują tylko o wskazania instrumentów – to nie było udane lądowanie. Jadąc autem wiem, że zrobię wszystko, by dojechać na miejsce w jednym kawałku. Znam oczywiście statystyki, ale po prostu mając kierownicę (władzę 😉 ) w rękach czuję się pewniej i tyle.

    Poza tym co innego spotkanie biznesowe np w Barcelonie :), a co innego wycieczka – żal by mi było ominąć te wszystkie widoki i miejsca. Nawet jeżeli przejazd autem do Barcelony nie ma ekonomicznego uzasadnienia, to uważam, że i tak warto – oczywiście co kto lubi :).

    Panda bardzo fajny samochód, w sumie chyba każda wersja poza obecną generacją – w III coś nie „pykło”, o ile II jest pełno, to III praktycznie nie widuję. Z II bardzo fajna wersja 100HP oraz pakiet stylizacyjny Oricia…. tzn Alessi :).

    W sumie jakby tak się zastanowić, to nie wiem dlaczego sprzedaż tego auta jest mała – wydaje mi się, że zbyt przypomina II ? Może gama silnikowa, a może po prostu cena poszła za bardzo w górę – wszak w II w niektórych wersjach nie było nawet instalacji pod radio oraz zapalniczkę.

  73. OK. Porównując jednak uczciwie CC-SC-Tico-Panda temu ostatniemu trzeba to zaliczyć na plus.

    Nie wiem jednak od kogo Fiat tak drogo podkupił ten napęd i dlaczego tak drogo sprzedaje. Kiedyś liderem w te klocki była Matra i Puch.

    Nie zmienia to faktu, że na tle tego planktonu taki Cross widzi mi się jako fajny brzdąc.

  74. benny_pl

    mysle ze Pand 3 jest tak malo ze wzgledu na to ze juz nie sa produkowane w Polsce, z tego tez powodu jest dodatkowo tez drozsza, bo transport i BO TAK

    a co do pilotowania – tez bym wolal samemu 😉 hehe
    przypadkow glupoty pilotow bylo duzo wiecej Ktosiek: jakis tam mechanik pokladowy z DHLu mial problemy osobiste i chcial zginac w katastrofie zeby rodzina dostala odszkodowanie (temu sie akurat nie udalo bo trafil na pilota wojskowego ktory mimo ze dostal mlotkiem w leb to i tak swiadomie zaczal robic niebezpieczne manewry wielkim odrzutowcem zeby tamten wypadl z kokpitu – i to sie udalo-nie rozbili sie) , kilku chcialo popelnic samobojstwo (kilku sie udalo) ogolnie katastrofy lotnicze to bardzo ciekawa sprawa :)
    oczywiscie polecam jak najbardziej serie „katastrofa w przestworzach”
    a tutaj mamy caly spis (sporo tego :) )
    pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofy_i_incydenty_cywilnych_samolot%C3%B3w_pasa%C5%BCerskich

  75. Widzę ze nie tylko ja oglądam „maydaya” :)
    Latanie samolotem ma jeszcze jedna wadę: paranoja sięgnęła poziomu, ze każdego pasażera podejrzewa sie o bycie terrorysta. A ja nie mam ochoty odpinac Victorinoxa i chińskich kombinerek od kluczy.
    Co do podziwianiu widoków, to moim zdaniem prowadzenie samochodu w tym czasie to wyklucza, wiec wole aby ktoś mnie zawiózł. Chociaż po Chorwacji stwierdzam ze piętrowa Setra to jakies germańskie narzędzie tortur, pewnie projektowane w norymberdze (żelazna dziewica to inne określenie dziewicy norymberskiej);) nigdy więcej Setra.

  76. radosuaf

    Jak się patrzy na same kształty, to w EU najbliżej idei kei-cara jest chyba Fiat 500L – ale on prawie nikomu się nie podoba.

  77. benny_pl

    NDV: prawdopodobienstwo ze w samolocie znajdzie sie ktos z bomba to 1/10000, a prawdopodobienstwo ze w samolocie znajdzie sie dwie osoby z bomba to 1/10000000 – co wiec robi matematyk zeby zwiekszyc swoje bezpieczenstwo? bierze swoja bombe :)

  78. dr. Kamil

    O borze jakie to śliczne! Jak ktoś chce pooglądać kei-cary na żywca to oczywiście Bielsko-Biała zapewnia takie atrakcje. Nie wiem czy istnieje klub Daihatsu Cuore w tym mieście ale spokojnie mógłby istnieć.

    Podzielam miłość kolegów do CC/SC. Kiedy byłem na etapie zmiany mojej wielkiej, niczym nie uzasadnionej limuzyny na inną wielką niczym nie uzasadnioną limuzynę to przez jakieś 3 miesiące pomykałem CC700 – 100% przyjemności z jazdy. Niestety jestem zbyt słaby psychicznie żeby jeździć takim maleństwem na dłuższą metę – boję się śmierci przy starciu z celebrytką zaiwaniającą Xszóchą czy tam inną gelendą.

  79. Ktosiek

    @Benny: pyszny żarcik :), ale ten też jest ok: Fizyk, biolog i matematyk obserwują pewien dom. W pewnym momencie do domu wchodzą 2 osoby. Po jakimś czasie wychodzą 3
    Biolog: Rozmnożyli się!
    Fizyk: Nie, to błąd pomiaru.
    Matematyk: Jeśli wejdzie tam jeszcze jedna osoba to dom będzie pusty.

    Co do programów o katastrofach lotniczych, to też czasem zerknę :), o wypadku który spowodował ten mechanik czy pilot z problemami psychicznymi też wiedziałem – ogólnie takich spraw jest więcej, niestety.

    @NDV: ja nie mam problemów z podziwianiem widoków i jednoczesnym podróżowaniem :) – wiadomo, jazda wymaga pewnego skupienia, ale nie czuję, bym teraz teraz dostrzegał znacznie mniej szczegółów, niż gdy byłem wożony jako pasażer. Ogólnie jeździć bardzo lubię i mnie to relaksuje po prostu – daj mi tylko czas i auto i mogę jechać :).

    Wczoraj tak myślałem, czy można dostać się do Korei samochodem (pomijam prom) – ale ogólnie jest to możliwe i może być mniej straszne, niż się wydaje – można to nazwać wycieczką życia, bo to ~10500km w jedną stronę (cel: Władywostok) – jakiś czas temu dwóch młodych ludzi zrobiło taką trasę Astrą G, więc autem typowo osobowym. Najbardziej przeraża mnie ewentualny stan dróg, urwane i rozbite zawieszenie itp – ale z tego co czytałem, nie ma aż takiej tragedii. Oczywiście do tego dochodzi czas – 21000km przez samą Rosję to jednak kilkanaście dni samej jazdy. To nie jest pitu-pitu 2700km cross country USA (NY-LA), tylko poważna wyprawa :).

  80. „Jednak patrząc na podatkowe poczynania rządu Japonii, zresztą kompletnie niezrozumiałe, idiotyczne i socjalistyczne, można nabrać przekonania, że czas kei-cars kończy się i potęga tych pojazdów w Japonii z czasem zaniknie.”

    Istnienie rozmaitych grup uprzywilejowanych jak np kei-cars, jest dowodem socjalistycznego zidiocenia. Niby dlaczego dla pojazdu o długości 3,39 metra nie potrzebujesz miec wlasnego miejsca parkingowego (wg Japonskiego prawa) , a dla pojazdu 3,5 metra już takie miejsce potrzebujesz.

    Podobnie z cała resztą podatków od których kei cary miały ulgi. Tyle że nazwanie czegoś „ulgą” to sprytny manewr lingwistyczny. Równie dobrze można powiedzieć ze mamy do czynienia z wysokim opodatkowaniem reszty pojazdów . Taka dyskryminacja pozytywna to czystej maści socjalizm podobnie jak „akcja afirmatywna” czy „punkty za pochodzenie”.

  81. Ktosiek…może do samego Uelen dobij, albo zaatakuj Kamczatkę – było wielu śmiałków z Polski, w uzbrojonych po zęby potworach typu MAN KAT1, VOLVO LAPLANDER, czy ostatnio mega HILUX. Byłbyś pierwszy, a puchar i splendor czeka.

  82. Ktosiek

    I mały chochlik 😉 nie 2700km, a mil oczywiście :) (~4300 km).

  83. Co by nie powiedzieć, mają one swój urok. Ja sam nie chciałbym takim jeździć, ale nie miałbym nic przeciwko, by takich kei carów pojawiało się jak najwięcej. Fajnie, gdyby jeszcze bardziej postawili na kwestie pro środowiskowe.

    https://samochody.io/

  84. A według mnie keicar innej koncepcji niż japońskie to Smart (był też Brabus w tym modelu). Nie mam czarnej wizji co do znikania mikrosamochodów. Smarty są kupowane w większości bez zniżek i dopłat. Z powodu ich właściwości użytkowych. Mały samochód tłoku jest lepszy niż duży. Tak jak mały skuter lelszy w korkach od dużego. Znam osoby zmieniające samochody i skutery na mniejsze w Polsce – bez systemu dopłat.

  85. Takie Aygo jako karaluch na miasto kusi mnie od jakiegoś czasu.

    Zaś co do obaw przed lataniem – od 2013 wylatałem srebrny status Frequent Flyera, nie wiem ile to jest kilometrów ale sporo. Taki samolot sprawdza, kontroluje i nadzoruje cała rzesza ludzi, mój samochód sprawdzam tylko ja i raz do roku diagnosta. W ruchu samolot jest ciągle obserwowany, odległość między dwoma takimi mniejsza niż 500 metrów to już niemalże kolizja, więc trzymają się z daleka. Mój samochód obserwują tylko beznamiętne obiektywy fotoradarów, chińskie wideorejestratory na czyichś deskach rozdzielczych, a kolizja oznacza gięcie blachy, tłuczenie szkła i być może organizmów żywych. No i statystyka, którą można udowodnić wszystko.
    Latanie jest spoko.

  86. Nowy podatek nie zabije kei-carów. Bez przesady. 5000Y rocznie to nie jest szczególne dużo dla Polaka (200zł), a co dopiero dla Japończyka. Za tą cenę nie zatankujesz tam do pełna.

    Za 12000Y (480zł) Japończyk może przy odrobinie szczęścia np. parkować w centrum Kioto przez niemal cały dzień (godzina kosztuje 1000-1500Y) lub wynająć na noc dwuosobowy pokój w niezbyt drogim hotelu.

    Za 24000Y (960zł) da się w jedną stronę pokonać Shinkansenem trasę z Tokio do Hiroshimy (w drugiej klasie) i jeszcze zostanie na jakiś słodycz, napój na drogę lub zupkę na stacji.

  87. Ktosiek

    @Jonas: dlatego pisałem, że statystyki znam :) – i według nich samolot jest niby jednym z najbezpieczniejszych (bezpieczniejszym niż samochód) środkiem transportu – ale jednak pewniej się czuję za kierownicą. Ja wiem, że samoloty przechodzą okresowe remonty, nad bezpieczeństwem czuwa sztab ludzi – ale jednak wypadki się zdarzają ;). Oczywiście do w/w Korei pewnie wybiorę się samolotem, bo tak jest po prostu szybciej, a i Rosja – im dalej na wschód, tym bardziej dziki zachód – są bandy, szeryfowie oraz ludzie na koniach :-) – ale może za pewien czas, kto wie.

    Samochód ma jeszcze ten plus, że w każdym momencie mogę się zatrzymać i wysiąść bez żadnego uszczerbku 😉 – z samolotami jest trochę ciężej, ale przyznaję, ogólnie samolot>samochód, a jeszcze lepiej helikopter ;).

  88. Marek Jarosz

    Apropo latania to pozdrawiam wszystkich z Edynburga 😉 Ale motoryzacyjnie to szału to nie ma, kilka starych Defenderów, jakiś Skyline, kei cara nie widziałem.

  89. benny_pl

    jesli by brac pod uwage tylko statystyki, to chyba jednym z najbezpieczniejszych srodkow transportu bedzie np drezyna. czy ktos zna jakikolwiek wypadek drezyny? 😉

  90. Helikopterami też swoje wylatałem, konkretnie EC225 i S-92. Jednak do latania wolę samolot, więcej miejsca, kibel, można się przejść jak nogi ścierpną, hałas dużo mniejszy.

    A propos końca tego lub owego – kiedy Accord zniknął z cenników w ogóle? Dlaczego Optima nie ma niczego powyżej 2.0 pojemności? Toyota C-HR z 1.2 turbo to jakiś ponury żart przy tej masie i gabarytach? Miliony pytań bez odpowiedzi.

  91. dr. Kamil

    @jonas Nad Accordem to my jeszcze na Złomniku płakali 😉 Chyba ze 2 lata już nie sprzedają nowych w Europie. Dziwne bo jednak trochę tego jeździło, na pewno więcej niż np. Levorgów.

  92. Ktosiek

    @Benny: podciągam to pod kolej 😉 – i choć tej nie lubię, to taką drezyną-Warszawą mógłbym jechać. Wersja „ręczna” to coś dla masochistów, choć pewnie przez krótką (5-10m) chwilę może bawić ;).

    @Jonas: z tego co pamiętam to 2015. Ależ Optima ma większy motor niż 2.0 – mianowicie 2.4 Theta II – ale nie jest to najmocniejsza opcja – i oczywiście w USA i chyba Azji/Oceanii. Takie czasy, a czasy się zmieniają, skoro w USA można kupić Fiestę i Focusa z 1.0 EB – choć ten trend też pewnie się zmieni.

    C-HR to potworek i w ogóle nie bardzo rozumiem, co kieruje ludźmi do kupienia tego – 3008 jest też dziwny, ale dziwny w dobrym tego słowa znaczeniu – C-HR jest brzydki. Co do silników to w USA masz 2.0, a w wersji Hybrid 1.8 – problem w tym, że ta hybryda w trasie ani oszczędna ani szybka.

    @Dr. Kamil: nie aż tak dużo – poza tym CEO musiał stwierdzić, że teraz ludzie będą kupować tylko SUV :).

  93. Ktosiek

    Keicary to nie, ale Astrę H, co stoi pod Corsą D bardzo chętnie ;-).

  94. Marek Jarosz

    Poprawka z Edy, rano widzialem Subaru Figaro.

  95. fajne busiki :) tylko drogo i daleko…

  96. pomysł na następny wpis to kei cary (i pochodne) dostępne w Europie

  97. Parvus

    „Z przodem w stylu retro”. I zdjęcie tyłu do tego. Mistrz :)

  98. Uwielbiam keicary *_*
    Obecnie poruszam się Pininfariną 199, ale chętnie przygarnął takiego Wake’a.

Dodaj komentarz