Paul Jaray, Kapka i dołujące zakończenie

Ten wpis zacznie się zupełnie inaczej niż się skończy.

W 1889 r. w Wiedniu urodził się… nie, nie Adolf Hitler, a Paul Jaray. W rzeczywistości nazywał się Jaray Pal i był węgierskim Żydem. Od młodego wieku kształcił się na inżyniera i projektanta, a Wiedeń dawał w tym zakresie duże możliwości. Rozpoczął pracę na politechnice w Pradze jako asystent profesora, ale wkrótce porzucił to zajęcie i zajął się projektowaniem sterowców. To Paul Jaray zaprojektował sterowiec, na którym bazowały późniejsze sterowce, jak Hindenburg. W 1921 r. 34-letni wówczas Jaray wpadł na pomysł: skoro sterowce są aerodynamiczne i latają, to może by tak zbudować automobil, który też będzie aerodynamiczny? Ciach, ciach, narysował parę kształtów i udał się do Berlina celem ich opatentowania. Niedługo później dogadał się z bogatym przemysłowcem Alfredem Ley, który zaproponował Paulowi, że zbuduje dla niego taki samochód. W tamtych czasach taka rzecz była prosta. Nie trzeba było mieć miliarda homologacji ani dziesięciu milionów inwestorów. Ley nakazał załodze swojej fabryki zbudowanie pojazdu według projektu Jaraya. Pojazd nazywał się oczywiście LEY. Choć miał tylko 20 KM, rozwijał prędkość 100 km/h. Było to zupełnie szokujące jak na rok 1922. Ówczesne pojazdy z trudem osiągały 60 km/h.

Zainteresowanie „streamline design” było ogromne, ale Ley nie zdecydował się na seryjną produkcję tego niezwykle oryginalnego pojazdu. Zniechęcony brakiem powodzenia Jaray w 1927 r. założył „Stromlinien Karosserie Gesselschaft” – firmę zajmującą się projektowaniem aerodynamicznych karoserii na zamówienie. Totalny szlag trafił go już, gdy inne duże firmy motoryzacyjne zaczęły bezczelnie kraść jego pomysły, samemu produkując samochody aerodynamiczne. Jedyną marką która faktycznie zamówiła u Jaraya kompletny design i zapłaciła mu piniondz, była Tatra i jej model T77. Oczywiście patrząc na T77 można dość szybko dojść do wniosku, że Jaray był geniuszem, tylko czasy byli ciężkie. Tymczasem streamline’owe samochody zbudował Peugeot (402) i Chrysler (Airflow). Jaray pozywał koncerny do sądu i wygrywał, i one musiały mu płacić za to że bez pozwolenia i konsultacji skopiowały jego koncepcję. Zatem w sumie nie wyszedł na tym źle. Z czasem przeniósł się do Szwajcarii, gdzie wykładał na uniwersytecie w Zurychu i zmarł w wieku 85 lat.

Dziś Paul Jaray albo byłby superbogaczem i zostałby prezesem jakiegoś koncernu, albo zostałby wydymany na zasadzie „dostaje pan wielką szansę, żeby tu na umowę o dzieło dającą nam możliwość robienia co chcemy z pańskimi projektami zaprojektować nam za 200 zł super kształt nadwozia, no no, będzie pan miał do portfolio, że z samym Peugeotem albo Chryslerem pan współpracował, rozumi pan”.

Tak czy inaczej, w Europie posypały się karoserie typu „Jaray”, czyli aerodynamiczne. Większość oczywiście rąbała jego pomysły i kopiowała je lepiej lub gorzej. Wcale nie wybrałem tu tego, kto skopiował najlepiej, tylko tego, komu wyszło to katastrofalnie.

Czechosłowacka firma Wikov: jedna z wielu czechosłowackich wytwórni samochodów popularnych w latach przedwojennych. Samochody czechosłowackie były w przedwojennej Europie uważane za bardzo dobre, solidne, rozsądne pojazdy. Skoda, Tatra, Aero, Praga, Wikov, Zbrojovka – to tylko niektóre popularne marki .cz z tamtego okresu. Wikov, założony w 1918 r. po rozpadzie Austro-Węgier przez dwóch inżynierów (Wichterlego i Kovarika, stąd Wi-Kov), produkował szeroką gamę dosyć drogich i luksusowych samochodów osobowych, które zupełnie nie wyróżniały się designem. Popatrzcie zresztą sami:

Wikov 7/28 – połączenie Pragi, Chevroleta i Forda

Wikov 40 z 1934 r. – limuzyna z rzędową szóstką, wyglądająca jak samochód amerykański.

Wikovy powstawały ręcznie i w małych ilościach. Firma celowała w bogatych klientów, którzy chcieli móc sobie skonfigurować auto o jakim marzyli. Takie premium na miarę międzywojennej Czechosłowacji.

W 1931 r. panowie Wichterle i Kovarik odczuli gwałtowną potrzebę pokazania, że oni też tak umieją jak Paul Jaray. Tu nakreślili, tu namazali, tu polepili i oto powstał: Wikov Streamline 35 „Kapka”. Co pewnie znaczy po czesku „kropelka”. Pojazd miał być próbą zjedzenia kawałka streamline’owego tortu i wyrwania paru klientów, którzy lubią nowinki – był to bowiem pierwszy czechosłowacki wóz z aerodynamicznym nadwoziem. Problem był jednak taki, że można co najwyżej zaliczyć go do parodii strimlajnu. Przód miał przypominać samolot, a wygląda raczej jak świder, albo grubas, któremu ktoś rozbił nos. Przed mikroprzednie szyby nie było wiele widać, poza tym Wikov nie opanował za bardzo technologii produkcji dużej, wygiętej szyby, więc dali małe i pionowe, co psuło aerodynamikę. Samochód był niebywale ciężki, więc jechał maksymalnie 105 km/h, podczas gdy seryjny Wikov 35 z zupełnie nieaerodynamicznym nadwoziem i tym samym silnikiem (1.7 35 KM) rozwijał 100 km/h. Tak że i na tym polu poniesiono porażkę. Owszem, samochód był sensacją targów w Pradze w 1931 r., ale na zakup zdecydowało się ostatecznie 3 klientów, a to także z powodu zaporowej ceny wynoszącej 75 000 koron. Tanie samochody można było kupić już za 25 000 koron, np. Tatrę T57. Powstały więc 3 auta i każde było inne, zbudowane według życzenia klienta.

W 1937 r. Wikov przestał produkować samochody osobowe ze względu na brak dalszego popytu. Wszystkie trzy egzemplarze Kapki zaginęły podczas wojny. Jednak co ciekawe, parę lat temu jacyś pasjonaci zbudowali replikę Kapki, dołączając ją do listy czechosłowackich replik przełomowych aut przedwojennych – podobnie jak replikę wyścigowego wozu Zbrojovka Z4, powstałego tylko w jednym egzemplarzu na rajd „1000 czechosłowackich mil”, czyli czechosłowacką odpowiedź na Mille Miglia. Ten mały samochód z zaledwie litrowym silnikiem osiągał moc 38 KM – jak na 1934 r. była to wysoka moc jednostkowa. Zbrojovka Z4 była drugim czechosłowackim samochodem z nadwoziem aerodynamicznym. Trzecim była Tatra T77.

No więc Czesi mogą obok siebie postawić Wikova 35 „Kapkę”, Skodę Popular Monte Carlo, Tatrę T77 i Zbrojovkę Z4. A my co możemy postawić? Syrenę, ew. replikę Syreny Sport, Warszawę sedan, pozew sądowy i likwidację Muzeum Techniki. A do podwozia Lux-Sporta nie byliśmy w stanie dorobić nadwozia przez ponad 60 lat.

I to jest właśnie to dołujące zakończenie.

„ŻELAZO” WRACA 13 LUTEGO

← Previous post

Next post →

47 Comments

  1. Muzeum…porażka…

  2. Eee tam dołujące, to tylko jeden z wielu dowodów na to że polacy nienawidzą motoryzacji 😉

  3. Ale Warszawa sedan to licencja (produkowane seryjnie) albo kopia Forda Falcona (210)

  4. Z tyłu wygląda jak nosacz sundajski.

  5. Ale za to mamy zegarek Lux-Sport!

  6. lordessex

    Nawet FSO zostało zarżnięte.

  7. Czesi mają nadwyżkę budżetową. A my…

  8. Zawsze powtarzam – gdyby było mnie stać, pierwszym, co bym zrobił, byłoby skopiowanie podwozia Lux-Sporta i dorobienie do tego nadwozia. Cisnąłbym tym wtedy na co dzień aż odpadną koła (co zapewne przy dobrze przeprowadzonej odbudowie szybko by nie nastąpiło – można przecież zastosować ocynkowaną blachę, współczesne środki antykorozyjne, oleje i smary, współczesne tolerancje przy składaniu silnika i co może nieco dyskusyjne – zastąpić szereg obsługowych rozwiązań bezobsługowymi – tak, aby tym po prostu dało się jeździć)

  9. Żeby nie było tak bardzo pesymistycznie, to można zauważyć że facet w Wejcherowie machnął se w garażu 2 repliki CWS T-1 Torpedo i prototyp. Może i ktoś dosztukuje Lux-Sporta?

  10. garwanko

    Też miałem skojarzenia z nosaczem :)

  11. Artykuł jest stekiem kłamstw juz juz na samym początku pan Łomnik pisze że Jaray był Żydem a w dodatku geniuszem. Po takim wstępie to już dalej nie czytałem. Żądamy przywrócenia POLSKIEJ MYŚLI MOTORYZACYJNEJ 😉

  12. desperate driver

    no cóż, czesi to mili ludzie uwielbiający bezproduktywnie spędzać czas w robocie, podczas gdy polacy w tym czasie pracują oraz smędzą i narzekają na pogodę, pis, kaczyńskiego, papieża, sejm, generalny burdel wszędzie, itd, itp…

    pocieszę was tym, że historia składająca się kilku modeli przedwojennych samochodów dzisiaj już nie ma większego znaczenia. czy uronilibyście łezkę nad tym że gdzieś tam przed wojną w niemczech produkowano super-hiper nowoczesne (jak na tamte czasy) żelazka, a my w polsce co? przecież samochód czy wspomniane żelazko, to z całym szacunkiem to jest zwykły przedmiot, kawał użytecznego złomu.

    p.s. biorę się do roboty i narzekania na narzekanie 😉

  13. A my… A my mamy więcej ludzi niż Czesi, tralala.

  14. Polecam przy okazji odwiedzić muzeum techniki w Pradze! Dużo dobrego czechosłowackiego i nie tylko żelaza. Oprócz aut, motocykli, rowerów, samolotów etc. Wystawy różnego sprzętu agd/rtv, maszyn drukarskich i innych fajnych gratów.

  15. Chętnie bym odwiedził, tylko ciągle nie mam czasu. I ci co by ze mną mieli jechać, też nie mają.

  16. Pomysł, żeby opatentować ogólnie aerodynamiczny samochód jest dość idiotyczny. Szkoda, że jakiś producent samolotów nie oskarżył go o kopiowanie kształtu fragmentu poszycia.

  17. KIEROWCA

    Adek w odwecie zwerbował Ferdka i zaprojektowali VW garbusa :-)

  18. dr. Kamil

    Widzę, że wściekła nagonka na Nasz Wielki Polski Naród dotarła i tutaj. Przecież my możemy postawić obok siebie AMZ Kutno Syrenę, elektrycznego Ursusa, Honkera Cargo, Nestora Baron i oczywiście Arrinerę!

  19. Błażej

    @KIEROWCA: Adek w odwecie zwerbował Ferdka i zaprojektowali VW garbusa

    Nie, nie, to powinno brzmieć inaczej, mianowicie: „Adek w odwecie zwerbował Ferdka, kupili Tatrę (samochód, a nie całą firmę), skopiowali i tak powstał VW Garbus. Jednocześnie Adek i Ferdek, będąc tego zupełnie nieświadomymi, stworzyli podwaliny chińskiej motoryzacji, zwanej kopizmem mieszanym”

  20. Błażej

    dr. Kamil – zapomniałeś o Solarisie 😛

  21. A my mamy dostęp do morza! SZACH MAT CZESCY ATEIŚCI!!!!!!111

  22. Wróżka Markuszka

    Panie Z.Łomniku, pisujesz Pan może na Wikipedii?

  23. Nie

  24. „Chętnie bym odwiedził, tylko ciągle nie mam czasu. I ci co by ze mną mieli jechać, też nie mają”
    Ten sam problem – ale to jest nas już dwóch – do Pragi z Warszawy jedzie się przez Wrocław także można by kiedyś zmotać takiego tripa. O ile będzie czas.

  25. A jak się kolegom album podoba ?
    Jakoś cicho na ten temat.
    Czy jest szansa zakupić prawa do zdjęcia z Żelazo? Bym sobie wydrukował i powiesił na ścianie.

  26. square626

    Ta kapka wygląda jak z fabryki w San Escobar ;D

  27. Weź se Bloga. Może znowó zobaczycie stare mercedesy?

  28. @EWPE – a po kiego odbudowywać podwozie Lux-Sporta? Tzn. jeśli to nie ma być „wierna replika” całość można zaprojektować dzisiaj lepiej z lepszych materiałów. Odrysować kształt karoserii a pod maskę wsadzić napęd z Corvette’y;) Przy nieograniczonych zasobach tak bym zrobił.

  29. > Czesi mają nadwyżkę budżetową. A my…

    A my mieliśmy w 2007.

  30. Nadwyżka jeszcze o niczym nie przesądza – Niemcy też mają, ale i tak są zadłużeni na prawie 80% PKB z szeregiem programów socjalnych… cała UE pewnie dołożyła się do tego ‚świetnego’ wyniku – ale ogólnie Czesi zawsze się umieli ustawić :>.

    @Desperate driver: „…czesi to mili ludzie…” hahaha – chyba jak masz paszport z BRD. W stosunku do PL są chłodni i oziębli i średnio mili, ale to może tylko moje subiektywne odczucie – na Słowacji czułem się znacznie lepiej.

  31. MichałB

    Bo ukradlismy żabojadom projekt Twingo, ale oni go wdrożyli do produkcji. To wszystko przez nich. I przez ruskich. Ale teraz się to zmienia, wstaliśmy z kolan i Arinerią Husarją, rdzennie polskim produktem zawojujemy świat. Czy jakoś tak.

  32. desperate driver

    @Ktosiek

    dla mnie są mili albowiem ponieważ raportują do mnie… :) a ci co nie raportują to różnie z nimi bywa. niektórzy faktycznie zadzierają nosa, bo są „lepsi”, bardziej cywilizowani, gejowscy i tolerancyjni… wtedy im grzecznie odpowiadam, że
    a) gówno wiedzą o polsce, nie licząc tych z północy którzy czasem oglądają polską telewizję
    b) czesi generalnie rzadko mają poglądy (kndele i piwo się nie liczą), przyjmują takie postawy za jakie są chwaleni i jakie się „opłacają”. wystarczy im przypomnieć że jeszcze chyba w XIX wieku byli wychwalani za to że są dobrymi katolikami, za komuny za to ze mieli najwięcej członków partii, bo coś koło 2 mln ludzi (!!!). Teraz czują się bardziej cywiwizowani i torerancyjni, bo nie chodzą do kościoła i kręcą pornosy, a my co? nic ino żal 😉

  33. KIEROWCA

    Czesi mają nadwyżkę budżetową? Ale mają też złodziejski podatek ekologiczny dyskryminujący starsze samochody. Już przetrzebił on populację m.in. Skód a wg. albumu Żelazo może on sięgać równowartości naszych 2.000 zł.
    A my się tu w kraju nad Wisłą spinamy, że będziemy musieli płacić 900 zł zamiast 400. Jak widać zawsze może być gorzej…

    Odbudowywanie nadwozia Lux Sporta to bezsens. Nie zachowały się żadne plany ani dobre fotki a więc byłaby to tylko wariacja na temat. Coś zbliżonego stylistyką. Nie znamy dokładnych wymiarów, rozmieszczenia otworów technologicznych, rozmieszczenia wszystkiego na desce, jakie zastosowano zamki, przełączniki itd.
    Wyszedłby niezły potworek.

  34. KIEROWCA

    P.S. 900 zł z mojego komentarza dotyczy oczywiście składki OC.

  35. marekrzy

    Jako że jest tu mile widziana pisanina poświęcona starym żelazom to jedynie nadmienię, że Czesi dyskryminując stare samochody jednocześnie mocno wspierają nowe, na czym skorzystało przy okazji wielu naszych co sprytniejszych rodaków.
    Rejestrując tłustą furę za Olzą można oszczędzić walizkę monet.
    Poza tym ich skarbówka dziwnie traktuje taki mocno podejrzany twór jak samochód w biznesie. Mają wyje…chane na przegrody, kratki, kilometrówki, tabelki, excelki, i temu podobne. Samochód jest narzędziem do prowadzenia biznesu koniec kropka. Oczyma wyobraźni widzę ból dópy naszego fiskusa.

  36. sqaure626

    Jak dla mnie ten cały Lux Sport to taka Arinnera Husarja swoich czasów, o ile się nie mylę państwowe pieniądze wpakowane w narodowy projekt samochodu luksusowego. A co ma w swoim złożeniu przymiotnik „narodowy” a nie „rynkowy” w założeniu jest skazane na porażkę i wyssanie państwowych pieniędzy na dobrą zabawę. Ale gdybym sam mógł wziąć udział w takim projekcie to bardzo chętnie ;D

  37. Wariator Wentylatora

    Zbrojovka Z4 bardzo mi się podoba. Dynamiczna choć surowa linia, przejrzysta kabina, spójna koncepcja całego pojazdu przyporządkowane konkretnemu celowi.
    To auto jest po prostu logiczne samo w sobie mimo iż jest to replikacja.
    A Kapka to kwintesencja dzisiejszej motoryzacji popularnej.
    Nie wiadomo co, nie wiadomo po co, nie wiadomo komu.
    A w środku display większy niż szyba przednia tylko po to by nawiewy z niego ustawiać.
    Wygląd też ma współczesny.
    Projektant wszystkie krzywki kreślarskie wrzucił do betoniarki z papierem i odrobiną tuszu , a po zmieszaniu wyszedł gniot idealny dla marketingu.
    A żeby było premium dodostał cenę. I tylko to w nim premium.

  38. marcin jan

    @Ktosiek
    A dlaczego? Bo Polacy zwykle traktują Czechów jako takich śmiesznych ludzików co tak śmiesznie mówią. Traktujemy ich protekcjonalnie ot wojaki szewejki i tyle. Jestem na wycieczce zagranicą w Grecji i akurat na statku byli i Czesi i Polacy i co robią Polacy dosiadają się do Czechów i zaczynają nawijkę jaki to Czesi mają śmieszny język. Więc taki Czech zamiast usłyszeć od Polaka że Czesi mają super trasy górskie do pieszo-rowerowych wędrówek, że w gospodach panuje super klimat do relaksu a tak w ogóle to asfalt u nich jakby równiejszy, to musiał słuchać tego pierdo…lenia w temacie szukać, divka, dverny kocur (co jest nieprawdą) etc.
    Zresztą to jest temat na dłuższy wywód na temat różnic między tymi nacjami i dlaczego jest tak daleko skoro jest tak blisko.

  39. Ale u Czechów można wyrejestrować auto i postawić żeby mszyło za stodołą. Można mieć nawet na działce nawet 100 takich rupieci a la Tabencki. A u nas w końcu lat ’90 rząd zlitował się nad chłopcami z Pruszkowa – którym z uwagi na rosnący import aut i perspektywę wejścia do UE zajrzało w oczy bezrobocie, a jedyne co umieli robić to bebeszyć cudze auta – i stworzył przepisy zmuszające do płacenia OC do czasu złomowania pojazdu. A chłopcy z Pruszkowa przeistoczyli się w recyklerów w jedną noc, niczym mickiewiczowski Gustaw w Konrada…

  40. a to menda, to przez niego zamiat takich slicznych pudelkowatych samochodow zaczeli produkowac takie paskudne okraglaki. fuj! dobrze ze w latach 70 zbow powrocili do pudelek, czekam z niecierpliwoscia az znow powroca..

  41. Czesiek z garażu

    Co my mozemy postawić z przedwojennych aut ,raczej repliki polski fiat 508 , Pzinż rozkręcany jednym kluczem ;)CWS ,As 1928 i L-S 1937

  42. @ Czesiek: z przedwojennych polskich konstrukcji to mi nie szkoda Lux-Sporta tylko RALF Stetysza, który gdyby nie pożar fabryki byłby prekursorem dzisiejszych über-suvów typu Range Rovera, Mercedesa G czy Cadillaca Escalade (po przemyśleniu – raczej tych dwóch ostatnich).
    A zamiast Polskiego FIATa bardziej by pasował polski Chevrolet (zachował się chociaż jeden?).

  43. @ndv – jakoś często płonęły w okresie przedwojennym te polskie wytwórnie, które miały jakąkolwiek szansę wyjść poza rozmiar warsztatu. AS-a spotkał ten sam los. A potem sanacyjne matoły na polecenie FIAT-a ZAKAZAŁY PRYWATNYM FIRMOM produkować osobówek na 10 lat. I to ma być kapitalizm? Od tych sanacyjnych młotów to już Gomułka był mądrzejszy – w końcu powstało za jego czasów te 150 tys. Syren, aut polskiej konstrukcji. W epoce, kiedy byliśmy ruskim wasalem wyprodukowaliśmy łącznie ponad 500 tys. samochodów rodzimego pomysłu. Jakieś 20 razy więcej niż w rzekomo niepodległej II RP…

  44. @ndv: ja wiem przynajmniej o dwóch, z czego z jednym właścicielem mam kontakt.

  45. KIEROWCA

    Miki – sanacja to w większości byli debile i zacofańcy. Porównywać to z Gomułką można tylko ma to sens jak porównywanie wozu drabiniastego z Mercedesem.
    Gomułka pobudował 1000 szkół a w tej wielce oświeconej II RP panował ciemnogród, b. wiele ludzi miało kilka klas podstawówki i dość. Panowała gruźlica. Dzieci na wakacje wynajmowano obszarnikom jako parobków. Dla zwykłego człowieka wielkim wydatkiem był rower. To dzisiejsza propaganda wybiela na siłę II RP przy jednoczesnym oczernianiu PRL-u ale pogadajcie sobie ze starszymi ludźmi którzy w tamtych czasach żyli. Mój dziadek za tej wspaniałej sanacji mieszkał w drewnianej chałupie z której było 50 m do studni, lampa naftowa, solone mięso wieszali na belkach. W Polsce Ludowej po ’46 roku ukończył podstawówkę wieczorówką bo miał pięć klas, zrobił kurs elektryka, pracował przy elektryfikacji wsi. Powszechne stały się radia, telewizory, lodówki, motory i samochody. Być może nie były tak łatwo osiągalne jak obecnie ale kto chciał ten miał.
    No a sanacja? Ja wiem, że marszałek na Kasztance, Sokół, ach, och jakie to romantyczne. Marszałek my ass :)

  46. Wydaje mi się, że te auta mają dużo więcej ciekawego stylu, niż pojazdy jakie produkuje się obecnie – wszystkie nudne i „na jedno kopyto”. Szkoda, że jż nie ma takich eleganckich autek.

  47. Czesiek z garażu

    Dr. Kamil ale to mialy być auta przedwojenne , a nie nowoczesne .

Dodaj komentarz