Czy można kupić wszystkie samochody? [2]

Dzień dobry,
w kwestii dostępności albumu „Żelazo”: informacja pojawi się za parę dni. Na pewno jednak nie ma żadnej szansy na powrót wersji numerowanej, z autografami i w twardej oprawie. Była to ekskluzywna edycja dla tych, którzy zdążyli.

Tymczasem jednak jest jeszcze kilka samochodów z kolekcji Billa Harrah, którą opisywałem w pierwszej części wpisu Czy można kupić wszystkie samochody?
Spośród 1500 aut zgromadzonych u Billa na solidne opisy zasługuje co najmniej kilkadziesiąt, ale jeśli dobrze pójdzie, to i na to przyjdzie czas.

Na koniec jednak zostawiłem być może dwa najciekawsze auta z kolekcji Billa. To Jerrari. Jerrari było połączeniem Jeepa Wagoneera z Ferrari, przy czym powstały dwa egzemplarze: zielony wyposażony we front z Ferrari przyczepiony do reszty od Jeepa oraz złoty, który z zewnątrz wyglądał jak Wagoneer, ale dostał kompletny układ napędowy Ferrari z silnikiem 12-cylindrowym. Jerrari jest o tyle oryginalne i warte wspomnienia, że Bill jeździł tymi autami na co dzień.

Zaczęło się od zielonego Wagoneera. W 1968 r. pracownik Billa miał dowieźć Ferrari 365 z silnikiem 12-cylindrowym o mocy 360 KM do jednego z salonów dilerskich, których Harrah był udziałowcem. Niestety wpadł w poślizg i skasował znaczną część boku i tyłu Ferrari. Bill zamiast urwać pracownikowi rękę i go nią zatłuc, uznał że to świetny początek i impuls do stworzenia wyjątkowego projektu. Jako że w ramach jego kolekcji działał też warsztat, który restaurował zakupione pojazdy, Bill zlecił mu stworzenie samochodu idealnego dla siebie: SUV-a Ferrari. Można więc powiedzieć, że był prekursorem dzisiejszych działań ze strony producentów aut luksusowych, którzy hurtowo idą w SUV-y. Zakupił zielonego Jeepa Wagoneera i nakazał przerobienie go na układ napędowy od Ferrari.

Przeróbka pierwszego auta była bardzo trudna. Po pierwsze, zamontowano przednią część nadwozia z Ferrari, co wymagało zupełnego przerobienia przodu, instalacji elektrycznej itp. Po drugie okazało się, że silnik V12 Ferrari, choć ma dużo mniejszą pojemność niż siedzące tam wcześniej AMC V8 (4,4 l zamiast 5,8 l) jest radykalnie dłuższy. Dziwne jak można było na to nie wpaść, chyba to oczywiste że V12 ma o 50% większą długość niż porównywalne V8. Tak czy inaczej, wymusiło to montaż chłodnic po bokach komory silnika i dodatkowe chłodnice oleju żeby to wszystko się nie usmażyło. Wielkim nakładem sił dopasowano oryginalną 5-biegową skrzynię z Ferrari do skrzyni rozdzielczej 4×4 w Dżypie. Odpowiedzialny za projekt Clyde Wade mówił, że to wszystko nie wyszło zbyt dobrze z dwóch powodów: po pierwsze, Ferrari do 3000 obr./min w ogóle nie miało mocy, a potem eksplodowało nią kręcąc się do 6000 obr., czego silnik AMC V8 nie umiał, ale za to miał już moc i moment przy 1500 obr./min. Nie byłoby to nawet tak dotkliwe, gdyby nie długie przełożenie 1. biegu w skrzyni, wynoszące 2,49. Czyli trzeba było naprawdę mocno wdusić gaz i rozkręcić silnik do wysokich obrotów żeby ruszyć, a najlepiej jeździło się kręcąc żelazo do odcinki na każdym biegu. Co ciekawe, w pierwszym, zielonym Jerrari pozostawiono wajchę biegów przy kierownicy.

Pojazd 1 współcześnie

Harrah jeździł Jerrari przez 7 lat, nakręcając sporo kilometrów między swoimi kasynami w Reno i Lake Tahoe. W 1977 r. powiedział – w sumie to fajny wóz, ale głupio wygląda z tym przodem. Zróbcie mi takiego samego, ale żeby wyglądał jak normalny Wagoneer. A tego tam se sprzedajcie czy co chcecie. Inżynierowie zatrudnieni w jego warsztacie wzięli się więc do roboty i zrobili Jerrari 2, tym razem o seryjnym wyglądzie, o identycznych parametrach jak poprzednie, z tym samym silnikiem, a jedyną zmianą było wydłużenie maski o 7 cm, żeby V12 zmieściło się w miejsce V8. Pozostano przy tym samym silniku i skrzyni biegów, ale lewarek od skrzyni był już w podłodze. Auto wyglądało bardzo dyskretnie. Bill Harrah nie zdążył się nim nacieszyć, ponieważ zmarł w 1978 r. i Jerrari 2 zostało wstawione do muzeum w Reno. Natomiast pojazd zielony, czyli oryginalne Jerrari, trafił do innego właściciela, ale bez silnika. Potem ktoś zamontował mu Chevy 5.7 V8, a niedawno sprzedał.

Silnik Ferrari, widać chłodnice

Wnętrze pojazdu 2

To wszystko popchnęło mnie w stronę ciekawego wniosku, który sprowokował mnie do włączenia mojego Legalnie Kupionego Photoshopa Na Koszty Do Firmy. W latach 70. myśl o tym że Jeep i Ferrari mogłyby znaleźć się w jednym samochodzie była czymś zupełnie szokującym. Teraz bez najmniejszych skrupułów produkuje się Maserati z elementami Dodge’a, a marki Jeep i Ferrari należą do tego samego koncernu. Nie byłoby więc niczym szczególnie dziwnym, gdyby w kolejnym ataku „strategiozy rynkowej” na którą chory jest Sergio Marchionne, pojawiło się zupełnie legalne i fabryczne Jerrari, na przykład połączenie Renegade’a z 612, oczywiście pozycjonowane jako SUV super ultra premium z silnikiem 1.4 MultiAir „inspirowanym rozwiązaniami zastosowanymi w Ferrari” takimi jak tłoki, zawory i pompa olejowa.

O, proszę.

← Previous post

Next post →

84 Comments

  1. Road & Track nawet przeprowadził test pierwszego Jerrari 😉
    Ponoć jazda dawała ogromną frajdę 😀
    A skan tutaj:
    http://petrolheads.com.pl/ciekawostki/wagoneer-z-v12-ferrari/

  2. Ledwie skończyłem czytać pierwszą część po siatecznej przerwie, a tu od razu druga. Tyle, że w międzyczasie zdążyłem przegapić książkę. 😢 Kuwafak, nie zaczyna się ten rok szczęśliwie.
    Panie Złomniku kochany, nie daj się prosić, Suweren czeka na dodruk.

  3. Nieźle wyszło w tym PS. Suvy z Porsche drżą ze strachu.

  4. hycomat

    hESUS! że był człowiek, któremu robili na życzenie i miarę auta! A te zdjęcie z renegadem i przodem od F! Serigo już się wk&^wił, że Złomnik mu pomysł skradł!

  5. Byli juz tacy co chcieli toyote aj-kju sprzedawac z przodem od astona – chyba markjeting nawalil bo nie wyszlo.

  6. KIEROWCA

    Sam Jeep Wagoner to temat na oddzielny wpis :) Produkowano go przez 28 lat w prawie niezmienionej postaci, aż do ’91.
    Atrapa tych pierwszych z lat 60 pewnie stanowiła inspirację dla projektantów Wołgi 24.

    Teraz niestety nie ma już w ofercie takiego starego dobrego żelastwa pamiętającego lata 80. Milion debilnych przepisów i regulacji (które szczególnie nasiliły się po wstąpieniu do kalifatu Europa w 2004) zabiło tego typu wytwórczość. Ruscy w najlepsze śmigali sobie 2107 a u nas njet! Nie wolno, nie spełnia euro 666. Na szczęście to szambo zwane eurokołchozem za kilka(naście) lat zupełnie się rozleci chociażby poprzez działania Ahmedów i Abduli…

  7. Z IQ to chyba była zagrywka pod emisję spalin. Bzdurny przepis to i rozwiązanie nieco idiotyczne.

  8. emmerce

    A z tą książką to gruby przekręt, gdzie w ogóle pojawiło się info, że jest do nabycia? Pewnie wyłącznie na fejzbuku? No to czas umierać skoro nie ma życia poza tym tworem.

  9. Ależ to zielone Jerrari obleśne. I milioner tym jeździł, taką syrenką… Ludzie nie rozumieją podstawowej kwestii – idea ładnego designu to SPÓJNOŚĆ. Nie da się wziąć mercedesa i dajmy na to BMW i powiedzieć: o, to BMW ma fajne klamki, szyby i światła, przerzucę je do merca, będzie jeszcze ładniejszy. Tak to nie działa. Ale ludziska i tak myślą, że wiedzą lepiej. Oto dwóch speców od tuningu z Kaliszkowic Ołobocznych, absolwentów Techniku Samochodowego, których tradycje motoryzacyjne sprowadzają się do faktu że ich stary miał furmankę. Uważają, że poprawią projekt koncernu Daimler-Benz, za którym stało kilkuset inżynierów, najlepsi designerzy świata i lata tradycji. I potem powstają właśnie takie koszmarki. Debile, naprawdę myślicie, że można wziąć ryj od Jessici Alby, wsadzić to na dupę Pudziana i że komuś na ten widok stanie?

  10. Dziękuję, juz mam dwie książki.

  11. Ależ jest już taki Jeep i nawet się tak nazywa:
    „2016 Jeep Grand Cherokee SRT – Ultra-Premium Luxury SUV”
    http://www.jeep.com/en/grand-cherokee-srt/#model=srt&color=brilliant-black-crystal-pearl&category=standard

  12. Couldell

    @emmerce
    Info bylo normalnie na stronie. Pewno Notlauf wycofał szybko… tak szybko jak poszedł cały nakład.

    Sam widziałem na stronie – faktycznie wisiało może 1 dzień. Tu nie ma miejsca na teorie spiskowe, to nie polityka na szczęście.

  13. Cham w Audi

    Powiem szczerze, że ten przerobiony Renegade wcale nie szokuje, wygląda bardzo normalnie… Albo rzeczywistość jest tak zakręcona że to już nikogo nie dziwi, albo coś z nami jest nie tak…

  14. Jeep Renegade ma najbardziej słitaśne stalówki na rynku w bazowej wersji.

    Pytanie do Was: czy ten nowy silnik 1.2 110 koni turbo 3 cylindry PSA, który montują w cytrynach i peugeotach to syf czy można brać? Do C3 picasso.

  15. @ emmerce czytaj a nie oglądaj w pierwszej części artykułu jest info o książce.

  16. Ktosiek

    SUV/Crossovery to zaraza :/ nie rozumiem za bardzo, dlaczego ktokolwiek miałby chcieć tym jeździć – ni to auto terenowe, ni to sedan, ani hatchback – niby ma jakieś plusy tych aut, ale bądźmy szczerzy – większość wygląda szkaradnie jak ten Jeep stworzony przez Notlaufa :) – choć nie zdziwiłbym się, gdyby jutro FCA opublikowało małego Crossovera od Ferrari :>.

    Natomiast Jerrari ciekawe i fajne – dlaczego? ponieważ było tego mało i był to kaprys, nie masowy trend.

    Co do robienia auta na miarę to polecam S600 Royale – mi się podoba.

  17. lordessex

    Że komuś się też chciało bawić w takie przeróbki.

  18. lordessex

    Święta racja kolego Ktosiek, mam już naprawdę serdecznie dość tej po…..ej mody na te szkaradztwa zwane SUVami. Ze wszystkiego na siłę teraz muszą robić posranego SUVa wyglądającego jak rozdeptany robal po kopulacji z kosmitą. Jak Porsche robi Cayenne’a, to myślę że to jedynie kwestia czasu zanim Ferrari, Lamborghini czy Bugatti, (lub każdy inny producent który tego do tej pory nie robił) zaczną takie produkować.

  19. Ktosiek

    @Lordessex: na razie trend się chyba nie odwróci :( – mi np podchodzą małe crossovery PSA (2008 oraz Cactus), nowe 3008 też na plus, podobnie koreańskie wytwory (tych, na szczęście/nieszczęście, nie ma za dużo, ale Hyundai chce to zmienić – ludzie głosują portfelami, a dziś prawie każdy chce SUV – a nawet nie SUVa, po prostu coś co będzie udawało auto terenowe ? chyba tak 😉 ).

    Cała reszta to, moim zdaniem, mniejsze czy większe potworki – a im drożej, tym gorzej – weźmy takie X4 – co to jest? dlaczego to wygląda jak zabawka? to auto dla tych których odrzuciła cena X6, ale nadal chcą coś muskularnego… co najgorsze X4 widuję dość często, co przyprawia mnie o ból oczu.

  20. KIEROWCA

    SUV-to nic innego jak klasyczny przykład konsumenckiego zidiocenia społeczeństwa. Ani to ładne ani praktyczne.
    Combi najeżone elektoniką udające terenówkę ale nie oszukujmy się – z tym prześwitem, niskimi profilami, przodem nadwozia ulepionym z plastiku lakierowanego pod kolor?
    SUV to narzędzie lansu dla snobów kupujących go na kredyt i parkujących w podziemnym parkingu multi interfejsowego prestiżowego apartamentowca.
    Przy tych wynalazkach stara Warszawa kombiaczka prezentowała nieporównywalnie większą zdolność poruszania się po bezdrożach. To był prawdziwy crossover swoich czasów czyli właśnie takie combi z wysokim prześwitem. Przy tych wszystkich pseudo terenowych gniotach to prawdziwy czołg.

  21. Cham w Audi

    Przyjeżdżam na parking przed szkołą (parkowanie prostopadłe) i – nim dzieci zdążą wysiąść – już jestem z każdej strony obstawiony SUVami… Od razu cisną mi się bluzgi, bo strach cofać. Mam długie i dość niskie sedany, więc w żadną stronę nic nie widzę przez blachy napompowanych SUV-ów. Oczywiście jeszcze dodatkowo MUSZĄ mieć przyciemnione szyby, więc dla mnie to dodatkowe utrudnienie, bo czasem gdy podniosę głowę to coś widzę przez szyby aut stojący obok.

  22. emmerce

    Oj tam oj tam, ja też mam SUVa – LR Discovery 300. No przecież to z założenia SUV bo w zamyśle służył do odwożenia dzieci do przedszkola. Terenówką był Defender.

  23. emmerce

    @Tora, no nie wiem kto tu nie czyta…

  24. swietny :) ten 2 oczywiscie, bo 1 wyglada jak odkurzacz kombi 😉
    a co do silnika i obrotow, to pewnie wystarczylo jezdzic z wlaczonym reduktorem i juz pewnie bylo dobrze :)

  25. Jako wieloletni admirator wszystkich wytworów Z.Łomnika, czuję się srogo zawiedziony. Prestiżowość koncepcji ograniczonej dystrybucji jest dla mnie nie zrozumiała…. Moze wystarczyło zebrać wpłaty a potem dostosować nakład do ilości zamówień ? Jestem w stanie uwierzyć, iż nie chodziło o zarobek, tylko o ideję, …. Ale i tak mam syndrom porzuconego łona. Kupiłbym chętnie ze dwa albumy (jeden na prezent), a tak ….. Żółta kartka. No ale jakby Zbigniew radził dobrze w biznesie, to może by się Zzientarzył….enyłej, żal mam

  26. lordessex

    @emmerce:
    LR Discovery to przynajmniej wygląda jak normalny samochód, sam bym chętnie takiego przytulił 😀

  27. lordessex

    Święta racja kolego Kierowca, święta racja. Czytasz mi w myślach 😀

  28. to ja cos z zupelnie innej W123:
    czy jest tu ktos kto ma golfa 2 w automacie? i najlepiej ma blisko do lublina?
    mianowicie trafil mi sie golf 3 w automacie ale zdechlym, i chcial bym wymienic go, ale na zwykly 3 biegowy leniwy hydrauliczny automat a nie jakis skomputerzaly nowoczesny jak tu siedzi – no i pytanie jak duzo trzeba zmienic zeby to spasowac:
    – czy silniki 1.6 i 1.8 to ten sam blok?
    – czy poloski z golfa 2 do 3 pasuja? (jak pasuja te z manuali to i z automatow powinny)
    – czy uchwyty poduszek sa takie same? (to juz najmniejszy problem akurat)
    – czy moze ktos cos takiego robil czy jak zwykle bede pierwszy?
    – ostatecznie czy ma ktos golfa 2/jette2 w automacie blisko lublina i pozwolil by go dokladnie poogladac, pomierzyc poloski, pofotografowac miejsca mocowania poduszek itd zeby sie do tego zabrac? bo nie mam zadnego doswiadczenia z VW, ale z tego co wiem to niestety golf 2 i 3 to inne plyty podlogowe wiec moze byc ciezko..

  29. Emmerce

    Nooooo żeby mojego Żuka przytulic to musiałbyś stanąć na palcach ; )

  30. Dr. Kamil

    Nie stać was na SUVa i dorabiacie ideologię 😉

    Album wyśmienity!

  31. Piszczyk

    to czerwone coś…
    oczy mnie wypadli….

  32. Ktosiek

    Dr. Kamil: nie do końca 😉 – ja mógłbym sobie sprawić takiego Sportage’a czy Tucsona – nawet coś większego, pokroju Santa Fe – pytanie – po co mi SUV do samotnych wypadów w trasy ? samochód ma mi zapewnić maksimum komfortu, mam na nim polegać (dlatego wybieram Koreański produkt), a także rozsądne spalanie i koszty utrzymania jak opony itd – i tu wpada Optima (i tu mały update – odbieram białą 2.0 CVVL w kwietniu/maju :) ), a także cały szereg innych sedanów jak Mondeo, INsignia, itd… – choć muszę przyznać, że naprawdę wpadł mi w oko 3008 – nawet myślałem, by zrezygnować z Optimy (sic!) – ale po przejściu się do salonu mi przeszło – nie to, żeby to był zły samochód, po prostu nie widzę żadnych korzyści z posiadania tego typu auta. Jedyny plus w tym aucie to (na razie) bardzo świeża, odważna stylistyka – zarówno z zewnątrz jak i w środku -to może się podobać, widać, że ktoś odwalił kawał dobrej, przemyślanej roboty – pytanie tylko jak ten design będzie wyglądał za parę lat – nie jest to może największy problem, ale z Peugeotami tak jest – ta awangardowa stylistyka w wykonaniu PSA potrafi się bardzo szybko „zestarzeć”, a nawet denerwować. Poza tym 3008 nie jest wcale tak duże (rozstaw osi 2675 – Optima ma 2805mm), jest też po prostu drogie – drogie jak na Peugeota i drogie jak na auto wymiarowo należące do kompaktów.

    Zresztą, to chyba już nie tajemnica, że SUV jest co najmniej o te 10K droższy – najlepszy przykład – 208 i 2008 – ale we wszystkich markach jest mniej więcej podobnie. Czyli płacimy 10K zł więcej za coś, czego nie wykorzystamy (te bardzo ograniczone właściwości terenowe), coś co będzie drogie w utrzymaniu (m.in opony, a w wersjach 4×4 oleje przekładniowe itd), a na co dzień będzie głośniejsze (gorsza aerodynamika), bardziej wywrotne (choć obecne SUV są już tak niskie, a elektronika tak doskonała, że problem nie jest już tak duży, ale mimo wszystko fizyki nie da się oszukać :) ) – a na koniec auto więcej pali, bo zazwyczaj jest cięższe – i takie coś ma zabić klasyczny typ nadwozia jak trójbryłowy sedan? mam nadzieję, że nie.

  33. Akurat sedan w porównaniu z SUVem w kwestii użytkowej wypada blado – przestrzeń bagażowa mizerna, z hakiem i przyczepką wygląda ciut głupio, dużego psa nieporęcznie się wozi, nieforemnych bułowatych ładunków typu fotel też nijak sedanem transportować. No ale ja ze wsi jestem, więc dla mnie SUV oznacza Suburban Utility Vehicle i ma bez klękania przy robocie wozić rodzinę, bambetle i okazjonalnie jakiś większy gruz w przyczepce na haku, a nie splendiż czy kubek z kawą.

  34. Ja bym się tych suwów tak bardzo nie czepiał. Wydaje mi się, że wbrew pozorom to taka odruchowa obrona przed zbyt szybką jazdą. Z pewnością wielu z was miało okazję przejechać się osobówką po dłóższej jeździe suvem lub większym vanem? Nagle wszystkie zakręty wydają się wyjątkowo łagodne i wydaje się, że można je pokonać dwa razy szybciej albo i więcej. Dobrą osobowką nawet 200kmh na pustej autostradzie to w zasadzie nuda. Siedząc wyżej troszkę lepiej wszystko widać, bardziej widać różnicę odległości a jednocześnie znacznie bardziej odczuwalne są przechyły nadwozia, podmuchy wiatru, przeciążenia/przechyly na zakręcie. Nowe auta nawet proste jeżdżą przynajmniej odczuwalnie znacznie ciszej, lżej i świetnie trzymają się drogi. Nerwowe zamiatanie tyłem w dociążonym passacie b4 jest teraz niedopuszczalne nawet w polo. A przecież żeby jechać bezpiecznie (większość z nas instynktownie stara się raczej dojechać na miejsce :-) potrzebujemy jednak jakis bodźców żeby móc skupić się na jeździe. Osobiście uwielbiam jazdę lekko przeciążony dostarczaniem gdzie każdy skręt trzeba odpowiednio wyważyć a chamowanie odpowiednio wcześniej zaplanować. Gdzie odpowiednio zaplanowany tor jazdy skutkuje płynnym wzięciem zakrętu z nawę połowę większą prędkością tak mozolnie osiągniętą a większy błąd skutkuje mocnym przychamowaniem przez szerokość pasa, i jej powolnym odzyskiwanie a nie wypadnięciem z zakrętu przy 130. Przy takiej lokalnej jeździe wszystko odbywa się przy prędkościach raczej nikomu nie zagrażających a frajda całkiem spora.

  35. Przemko

    > Moze wystarczyło zebrać wpłaty a potem dostosować nakład do ilości zamówień ?

    Jasne, drukarnie czekają żeby twarde okładki drukować z dokładnością co do jednej sztuki „bo tak sobie klient życzy”. To nie ta branża.

  36. Proszę o poprawienie:
    Ja bym się tych suwów tak bardzo nie czepiał. Wydaje mi się, że wbrew pozorom to taka odruchowa obrona przed zbyt szybką jazdą. Z pewnością wielu z was miało okazję przejechać się osobówką po dłóższej jeździe suvem lub większym vanem? Nagle wszystkie zakręty wydają się wyjątkowo łagodne i wydaje się, że można je pokonać dwa razy szybciej albo i więcej a każdy manewr znacznie gwałtownie wykonać. Dobrym kompaktowi nawet 200kmh na pustej autostradzie to w zasadzie nuda. Siedząc wyżej trochę lepiej wszystko widać, bardziej widać różnicę odległości a jednocześnie znacznie bardziej odczuwalne są przechyły nadwozia, podmuchy wiatru, przeciążenia/przechyly na zakręcie. Nowe auta, nawet proste modele, jeżdżą przynajmniej odczuwalnie, znacznie ciszej, lżej i świetnie trzymają się drogi. Nerwowe zamiatanie tyłem w dociążonym passacie b4 jest teraz niedopuszczalne nawet w Polo. A przecież żeby jechać bezpiecznie (większość z nas instynktownie stara się raczej dojechać na miejsce :-) potrzebujemy jednak jakis bodźców żeby się trochę pobudzić i skupić się na jeździe. Osobiście uwielbiam jazdę lekko przeciążonym dostawczakiem, gdzie każdy skręt trzeba odpowiednio wyważyć a hamowanie odpowiednio wcześniej zaplanować. Gdzie odpowiednio zaplanowany tor jazdy skutkuje płynnym wzięciem zakrętu z nawę połowę większą prędkością, tak mozolnie osiągniętą, większy błąd skutkuje mocnym przychamowaniem przez szerokość pasa, i jej powolnym odzyskiwaniem (a nie wypadnięciem z zakrętu przy 130:-)) Przy lokalnej jeździe wszystko odbywa się przy prędkościach raczej nikomu nie zagrażających a frajda całkiem spora. A bagażnik? Śmiesznie mały jak na wielkość auta? Każdy wie, że na wyjazd i tak pakuje się do pełna (kolega ma w124 kombi, strach sobie przypomnieć ile tam się da upchnąć na wakacje. Dzięki nivo jest zawsze przeładowany o jakieś 300kg:-)) Mniejszy bagażnik = mniej pakowania, brak problemu co jeszcze zabrać. No i generalnie trochę większa satysfakcja przy udanym pakowaniu:-) Jadąc wolniej i bezpieczniej (jak jedziesz „90” to nie będziesz miał wypadku przy „130”) jednocześnie mamy głowę trochę dalej (wyżej) od potencjalnych zagrożeń. A ją najtrudniej naprawić.

  37. Z tym żelazem to jest straszne chamstwo. Młodzi dynamiczni maja a ja nie. Zbieram ludzi na protest, obiecuje ze wpisowe bedzie rozsądne. Na pierwszy ogień bedzie okupacja redakcji motoru. Autokary dla zamiejscowych bedą podstawione w większych miastach. Zapewniam opony i zapałki.

  38. @KIEROWCA
    > SUV-to nic innego jak klasyczny przykład konsumenckiego zidiocenia społeczeństwa. Ani to ładne ani praktyczne.
    > Combi najeżone elektoniką udające terenówkę ale nie oszukujmy się – z tym prześwitem, niskimi profilami, przodem nadwozia ulepionym z plastiku lakierowanego pod kolor?

    To mój P38 by cię pewnie zaskoczył. Rama, stały 4×4, reduktor, sztywne mosty, spory prześwit. Jedyny minus to elektronika. Na dodatek niczego nie udaje – oferuje komfort na drodze i przyzwoite zdolności terenowe.

  39. Marek Jarosz

    Apropo Hyundaiów i PSA: jak ostatnio zobaczyłem na żywo i20, to aż się prosił żeby dać mu na przodzie znaczek lwa. Coś w stylistyce małych lewków tak gdzieś od 206-tki poszło nie tak…

  40. Z zupełnie innej beczki, p. Redaktor zamawiał na ten rok S-klasę?
    https://aukcja.catawiki.pl/kavels/9402737-mercedes-benz-500-sel-1981
    Chyba że E-klasa ale z rodziny królewskiej
    https://aukcja.catawiki.pl/kavels/9393185-mercedes-benz-e-260-limousine-1991

  41. Klakier

    He He ,Benny jak zawsze ma dobre skojarzenia ,to pierwsze faktycznie wygląda jak meteor… od zelmera.

  42. pete379

    @Ktosiek Noo S600 Royale ładne. Na v10 wyrazili zgoła inna opinię, ale ja widzę tutaj ewidentne nawiązania do klasycznych Mercedesów np. W114- pionowymi reflektorami i wzorem felg.
    Bije od niego ekskluzywność i wcale nie wygląda jak ulepy z alledrogo pt. „ślubowóz”, „projekt do dokończenia”, „replika Lotus99/Nestor Baleron”, bo ktoś to zrobił ze smakiem i z gotowym planem i dobrymi częściami.

  43. Szalone Fotosklepowe Zręczności!

  44. dr. Kamil

    @Ktosiek oczywiście pisałem pół żartem pół serio ale twój tekst potwierdza, że zakup samochodu nie ma nic wspólnego z rozsądkiem. 4 drzwiowy sedan segmentu D na samotne wyprawy w trasy? To tak samo nielogiczne jak wielki SUV do „zdobywania miasta”.

    Żeby nie było sam codziennie wożę powietrze 4 drzwiowym sedanem segmentu D. Przy tym mam pełną świadomość, że to co robię jest całkowicie nierozsądne i nielogiczne. Spokojnie wystarczyłoby mi 3 drzwiowe auto segmentu B. Po prostu ten sedan zawsze krzyczał do mnie „chcij mnie”, więc zaspokoiłem swoją próżność i kupiłem go. Kilka lat temu miałem właśnie małe auto miejskie segmentu B i w porównaniu do niego ta moja limuzyna ma same wady – serio! Więcej pali, części droższe, załadunek gorszy, parkowanie to koszmar, wyższe krawężniki stały się nagle problemem, wcale nie jest szczególnie szybszy czy wygodniejszy i do tego na śniegu jedzie dużo gorzej no ale marketing i stylistyka tak na mnie zadziałała, że uzasadniłem sobie ten bezzasadny zakup.

    To samo jest z SUVami, zakup czegoś takiego jest kompletnie wbrew logice bo takie auto jest pod każdym względem gorsze niż o połowę tańszy mały minivan. Ludzie to kupują wbrew rozsądkowi ale nie ma się co dziwić i nie ma powodu do piętnowania tych klientów bo zakup samochodu to emocje a nie logika.

  45. Ktosiek

    @Pete379: DOKŁADNIE – ja też tam widzę odniesienia do W112/W114, przód z tym klasycznym mercedesowskim grillem też nawiązuje do MB z tej epoki :) – jak pisałem, mi to auto się naprawdę podoba.

    @Dr. Kamil: wyczułem oczywiście to „pół żartem”, no ale odpisać musiałem :). Po części się z Tobą zgodzę, do tej pory też jeździłem autami klasy B/C i wszystko jest ok, Getza czy Rio bardzo poważam – ale, że jestem młody, aktywny, auto i podróże nim traktuję jako coś w rodzaju hobby – dlaczego by nie kupić dużego sedana i nie bujać się ;-).

    Ceny części – dużo zależy od marki oraz wyposażenia, jeżeli czegoś nie ma – to nie ma się prawa zepsuć, hyhy. Inna sprawa, że niektóre rzeczy jak np zamki drzwi są mniej więcej jednakowo wycenione niezależnie od auta, zawieszenie – dopóki nie jest to aluminium, to nie ma tragedii, a multilink jest już dość powszechny w kompaktach. Inna sprawa, że ja kupuję auto trochę inaczej – tzn. nie kupuję oczami – gdyby obecna Optima wyglądała jak ta 10 lat temu (która też nie była brzydka) – nie miałbym też problemu z kupieniem jej – pomijając moje zaufanie do aut koreańskich, to ceny w ASO są naprawdę rozsądne, np takie amortyzatory to koszt ok. 800zł/szt – jak za oryginalny produkt, który powinien wytrzymać te 200 tysięcy km – nie jest źle. Następna rzecz – przewody WN – taki VW liczy sobie za jeden oryginalny przewód 100zł (komplet do 4 cylindrów – 400zł) – do Getza kupię w ASO komplet za 130zł – oryginalne wytrzymały chyba 10 czy 11 lat (musiałbym w zeszycie sprawdzić :) ) – itd, itd. Oczywiście niektóre rzeczy są drogie niezależnie od marki – np fotele – praktycznie każdy producent wycenia cały fotel na ok. 6-15 tysięcy złotych, blok silnika też tani nie jest – wspomaganie elektryczne też zawsze będzie kosztować te 3-7 tysięcy.

    Spalanie – tutaj też można się sprzeczać – duży silnik ogólnie pali więcej, ale gdy jedziemy po autostradzie, czy płynnie w trasie ta różnica nie jest aż tak duża – pędź takim 1.3 czy 1.4 (nawet bez turbo) 150-180 i wciągnie więcej niż takie 2.0 – oczywiście da się, bo sam tak robię :P, ale bądźmy szczerzy – to już granica dla tych silników – pewnie dałoby się dobić do tych 200, ale to już znaczne męczenie tej jednostki i jazda ponad 3/4 skali obrotomierza. Natomiast na gdzieś na forum Optimy czy Kii czytałem relację ludzi na temat spalania – myślę, że więcej niż dobre – przy normalnej jeździe ~100 km/h 5.8l/100km z automatyczną skrzynią biegów – u Pateckiego sprzedawca mówił, że zrobili sobie wycieczkę w 4 osoby do Poznania z Kielc i zmieścili się w 6 litrach jak dobrze pamiętam – mowa oczywiście o benzynie – myślę, że nieźle, ale zweryfikuję to jak sam będę jeździł :).

    Dlaczego więc segment D? bo: a)jeszcze takiego auta nie miałem, b)dźwięk silnika, pojemność i moc c)komfort resorowania – Ceed fajnie wybiera nierówności, ale jak każdy kompakt walczy z drogą – Optima po prostu przelatuje nad nimi nic sobie nie robiąc z nierówności- takie miałem odczucia. Do tego jeszcze jeden ficzer, czyli 70 litrowy zbiornik paliwa – przydatne w trasie i na tym bardzo mi zależało – lubię stanąć w trasie na CPNie, ale nie koniecznie lubię tankować ;).

    Manewrowanie autem to w największej mierze kwestia umiejętności – kurierzy poruszają się nierzadko l3h2 i muszą sobie radzić :>.

    Tak więc tu widać pewne plusy względem aut klasy B czy C – natomiast porównując sedany segmentu D do SUVów jakoś tych plusów nie widzę – o ile crossovery takie jak 2008 czy Cactus to w sumie zwykłe hatchbacki oblane SUVowym sosem, bez żadnych terenowych właściwości, to już np taki Qashqai – czyli kompaktowy SUV – nie dość, że jest droższy niż np Pulsar, to jeszcze oferuje mniej miejsca, gorszą ekonomię jazdy i wyższe koszty utrzymania (choćby koła), a także złudne poczucie bezpieczeństwa.

    Oczywiście nie będę tutaj nikogo ganił za zakup SUVa, ludzie wydają własne pieniądze na to, co uważają za słuszne, ale niestety, producenci będą ograniczać ofertę klasycznych aut wstawiając na ich miejsca SUV/crossovery – dobrym przykładem jest tutaj Honda – Accord nie był może hitem sprzedaży, ale swoich odbiorców miał – zamiast tego mamy CRV i HRV – Avensis to z kolei dopakowana Corolla, nic więcej – zamiast Avensisa powinni oferować Camry – do tego dochodzą wszelakie wersje zwykłych aut w wersjach active/scout/offroad itd.

    Kończąc ten przydługi wywód mam po prostu nadzieję, że za x lat nie będę skazany na wybór między (mam nadzieję) Tucsonem a Santa Fe i jeszcze pewnie kilku pośrednich modeli będących crossoverami/SUVami.

  46. Łukasz

    Panie Złomniku, właśnie trafiłem na coś, co wprawiło mnie w osłupienie: fiatabonament.pl
    Wygląda to na prosty chwyt marketingowy, bo z tego co widzę jest to po prostu amerykański lease – leasing konsumencki, ale ta nazwa, te hasła…

  47. Ktosiek

    @Łukasz: policz to dokładnie, inna nazwa tego sposobu finansowania to wynajem długoterminowy… jest to na pewno wygodne, ale… no właśnie – wszystko ma swoją cenę :-) – po tym całym wynajmie zostajesz z niczym, do tego na początek wpłacasz albo jakąś część wartości auta, albo po prostu płacisz większą ratę – wiele marek to obecnie ma, m.in. Hyundai Abonament, Toyota Smart Plan, Skoda i pewnie wiele, wiele innych – po prostu kolejna forma finansowania obok leasingu operacyjnego, leasingu z ratą balonową, kredytu itd.

    Nic tutaj szokującego nie ma – produkt bankowy jak każdy inny, jeszcze przy odbiorze auta jest ono dość dokładnie sprawdzane pod kątem zużycia – chodzi o to, by auto przedstawiało konkretną wartość dla dealera – stąd limit kilometrów – to jest dobra rzecz dla kogoś kto: ceni sobie wygodę i jest w stanie za nią zapłacić więcej niż za standardowe formy finansowania.

    Zwracam uwagę, że piszę to z punktu widzenia małej, rodzinnej firmy – w dużych flotach jest pewnie inaczej i bardziej im się opłaca taki wynajem długoterminowy i późniejsza pewna sprzedaż auta dealerowi, niż zostanie z autem „po firmowym” – dodatkowo pewien wysoki szczebel pracowników może jeździć ciągle świeżymi autami, co ma też pewne plusy.

  48. @Riker
    „Zzientarzyć”- wspaniałe.

    @Ktosiek
    Optima to obecnie – moim zdaniem – najfajniejsze auto segmentu D. No może oprócz Mazdy 6-tki. Także popieram wybór:)

    Swoją drogą to zwróciliście uwagę jak ohydnie na tle konkurencji wygląda Mondeo? Jak jakiś wieloryb. Widać to zwłaszcza teraz jak jeżdżą na mniejszych felgach – wychodzi brak dobrych proporcji.

  49. sqaure626

    @Ktosiek – Dwu czy trzy letnia Optima w dieslu i automacie jest u mnie w firmie – czasami bujam się nią do Niemiec i Holandii – jadąc dość normalnie wyjdzie ok 6,5 l – co uważam, za rozsądne. A w poprzedniej pracy miałem i40 w benzynie 1,6 – powiedzmy, że technicznie prawie te same auta, paliło jakieś 7,5-8,5 co tez uważam za całkiem znośne mając w pamięci służbowego poprzednika – żłopiącego 10l , warczącego i podskakującego Cruza 1,8. Te 6 litrów na czterech chłopaków z Kielc raczej jednak nie dotyczyło benzyny…. A za najsłabszy element tej Optimy uważam automat i amerykańskie (chyba) ficzury typu klapa bagażnika z pilota i przycisku i nożny ręczny. Poza tym nie ma czego się czepić, nawet jego sedanowości.

  50. sqaure626

    @drKamil – wg mnie w wyborze segmentu D na samotne wyprawy w trasy nie ma nic nierozsądnego – od wielu lat moja praca polega na przemierzaniu Polski i części Europy samotnie w samochodzie i zaprawdę powiadam Ci, że 10 h spędzone w aucie klasy D powoduje, że po dojeździe do celu po prostu robisz swoje a nie szukasz specjalisty od kręgosłupa i uszu. Tak, wiem, że aktualne C to D sprzed 10 czy 15 lat ale ja tez nie jestem wiecznie nastoletnia Maryla Rodowicz ;D
    Uwierz, że klasą C tak samo wozisz powietrze a różnica w komforcie jest zauważalna.

  51. >przemko / nakład ustala się zwykle na podstawie jakichś tam założeń… jeśli otrzymam zaliczki na 500 egzemplarzy, o takiej a moze i ciut większej liczbie mogę z drukarnią rozmawiać. To pozwoli też ustalić finalny koszt. W tym przypadku, wygląda na to, iż popyt przewyższa podaż dość znacznie….. Więc mogło być albo drożej, albo więcej. PS. Często z drukarniami rozmawiam. //////// co do artykułu, w młodości miałem okazję szaleć tarpanem z silnikiem fiata 125p. A był Stratopolomez, wiec może i my mieliśmy (mogliśmy mieć) Tarsze ( tarpan + np z porsze 944t)

  52. Co do niepraktycznosci suva:
    Do mojego wchodza 3 rowery pies (Baset) bagaże i trzy osoby.
    Uprzedzam komentarze do pracy na co dzień też zabieram rower i czasem psa
    Rav 4 IIGen

  53. sqaure626

    @Tora – przekonałes mnie, kupuję baseta i trzy rowery ;p

  54. Ktosiek

    @Qropatwa: Mazda jest ładna i pewnie nawet fajnie jeździ, choć Skyactive potrafi mieć problemy z korbowodem, ale to może być zasługa Mazdowego systemu S&S, który zatrzymuje silnik w takim położeniu, by odpalenie odbyło się poprzez przeskok iskry i podlanie paliwem. Do tego nachalny marketing, jak bardzo to auto jest japońskie (a np, co mnie bardzo zszokowało – 3 jest robiona w Meksyku… naprawdę myślałem, że 100% Mazd jest z Japonii, a tu zdziwko), odporność na rdzę stojąca pod znakiem zapytania… poza tym w porządku :-).

    Co do Mondeo to mi ta jego „wielorybowość” odpowiada :), choć na małych kółkach nie wygląda to za dobrze – co do kół to ciekawa jest jest też Astra J – to auto przyjmie nawet 19 calowe felgi a one nadal nie będą wyglądać na przesadnie wielkie – dziwny samochód ;).

    @Square: Technicznie te same auta – na pewno bardzo spokrewnione, z tym, że I40 w obecnej generacji to nadal platforma Y6, taka sama jak poprzednia Optima, natomiast obecna generacja Optimy (JF) to platforma Y7 taka sama, jak najnowsza Sonata – Y7 jest dłuższa, sztywniejsza i ma parę innych ficzerów, które pewnie bym znał, gdybym szybciej uczył się koreańskiego :).

    Właśnie te 6 czy 6.5 litrów dotyczyło benzyny – ale nie upieram się, zobaczę niedługo w rzeczywistości jak ma się sprawa z tym spalaniem – ale fakt jest faktem, że gdy jeździłem na jeździe testowej TĄ Optimą, to średnie zużycie wskazywało 7.5l/100km – przypominam, auto demonstracyjne, więc raczej nikt go nie oszczędza, na testach tej jazdy też jakoś dużo nie ma :).

    O automacie myślałem, ale doszedłem do wniosku, że na razie wolę ręczną skrzynię – daje to jakieś poczucie kontroli nad autem, jest tańsze w utrzymaniu i ja po prostu (na razie) lubię wachlować lewarkiem :) – dlatego postawiłem na manual od Hyundai Dymos. Natomiast nikt w recenzjach nie narzekał na automat, w poprzedniej Optimie był to pewnie 6 biegowy Hyundai Dymos/Powertech A6MF1 (jeśli mowa o Dieslu) – dobry automat oparty o sprzęgło hydrokinetyczne – nie jest to może sprinter, ale po prostu coś dla bardziej stonowanego kierowcy – w obecnej generacji jest DCT (prawdopodobnie D7UF1), dwubiegowa skrzynia i ona jest bardziej sportowa – ale dla prawdziwych drajwerów jest manual – period :>.

    Co do klapy to takie rozwiązanie jest też w Elantrze – tzn nie ma przycisku do otwarcia tylnej klapy (bo chyba o to Ci chodzi) – zamiast tego od pewnego poziomu jest dostęp bez kluczykowy na osłonę, gdzie wystarczy podejść do bagażnika i on sam się otworzy. Natomiast najnowsza Optima ma już przycisk w klapie.

    Natomiast podpisuję pod tym, co podpisałeś na temat komfortu jazdy – miałem możliwość przejechania się Ceedem oraz Optimą „po sobie”, dodatkowo bez dealera u boku :-) – i naprawdę czuć, to co czułem w każdym kompakcie na danej drodze (jeździłem tam Golfem oraz Citroenem) – auto się niejako miota i walczy – niby komfort jest zachowany, ale D klasa po prostu góruje nad tym wszystkim i wsysa dziury niczym ludzik Michelin na słynnym plakacie „Boit l’obstacle”.

    @Tora: a niektórzy po prostu nie jeżdżą na rowerze (JA!) – brać rower do auta, to jak wnosić drzewo do lasu ;).

  55. Ktosiek

    Poprawka – nie dwubiegowa, a dwusprzęgłowa oczywiście :).

  56. @Tora – tez mam Rav4 II i potwierdzam – pakownosc jest super. Wrzucam rowery i jade. Nie kombinuje z podczepianiem bagaznika, montowaniem na dachu itd. Poza tym przeswit – mieszkam w Australii i o ile w Sydney drogi sa raczej ok, to juz poza miastem te pare centymetrow robi roznice. No i 4×4 naprawde pomaga. Ale jednoczesnie nie chce UAZa, bo ja nie jezdze do lasu sprawdzic sie w offroadzie – po prostu takie tu sa drogi (czesto nieutwardzone, czasem trzeba przejechac mala rzeczka co akurat wylala na droge).

    Ogolnie zalezy do czego auto jest potrzebne – zgadzam sie z Ktoskiem ze w wielu wypadkach SUV jest niepotrzebny (zwlaszcza w Europie). Ale w tym klimacie i w tych warunkach podejrzewam ze moim nastepnym wyborem bedzie raczej Landcruiser niz np. C-klasa.

    Przepraszam za brak polskich znakow, nie chodzi o to ze zapomnialem jezyka, ale wylalem sobie kawe na klawiature.

  57. Marek Jarosz

    Ale wzięliście pod uwagę, że może część ludzi kupuje suvy bo im się zwyczajnie podobają? Mi podoba się Tucson I gen (ale równoletnia Sportage już nie, bo ma inny układ okien w tylnej części linii bocznej), mam taką wizję na niego, którą nazwałem „czarny gangsta skurwysyn”, czyli czarny samochód, czarne szyby, czarne felgi 19, rury z przodu. Ma taką zwartą, masywną sylwetkę, która mi się podoba. Co prawda raczej sobie takiego nie kupię, bo niedługo urodzi nam się drugie dziecko i bagażnik raczej nie przyjąłby gondoli od wózka (na leżąco, nie w pionie), stelaża, walizki i torby (a to tylko zestaw z jakim jeździliśmy na weekend do teściów z pierwszym dzieckiem, z drugim dojdzie pewnie druga torba). Podoba mi się też Rav4 II gen ale wersja USA czyli z dłuższym tylnym okienkiem jest praktyczniejsza bo ma większy bagaznik 😉

  58. @Ktosiek
    Kilka moich kontrargumentów.

    „samochód ma mi zapewnić maksimum komfortu”

    Wysoko się siedzi=wygodnie się siedzi, dalej widać, wygodniej się wsiada i wysiada. Komfort.

    „coś, czego nie wykorzystamy (te bardzo ograniczone właściwości terenowe)”

    Wielokrotnie bez napędu 4×4 – bo tu nie chodzi o teren.

    „coś co będzie drogie w utrzymaniu (m.in opony, a w wersjach 4×4 oleje przekładniowe itd)”

    Gwarantuje, że opony do takiego 3008 będą w porównywalnej cenie (jeśli nie tańsze) niż do insignii. A różnica między 208 a 2008 również będzie znikoma (w 2008 profil jest o 5% wyższy). Olej w napędzie w dacii (czyli i nissanach i renówkach) to koszt (z wyminą) poniżej 100zł.

    „bardziej wywrotne”

    Najbardziej wywrotne znane mi auto to bmw e36. A chyba środek ciężkość ma dość nisko;)

    Poza tym mam wrażenie, że „normalne” auta robią się coraz niższe – pamiętam jak R19 czy C5 I mogłem na każdy krawężnik wjechać, a teraz czym bym nie jechał to strach kołem do krawężnika dotknąć, bo zderzak będzie od spodu podrapany. W SUVach tego problemu nie ma.

    Każdemu podważającemu własności terenowe SUVów opowiem jeszcze taką historię. Moi rodzice mieszkają praktycznie w lesie, droga asfaltowa do nich nie dociera. Na pobliskie tereny przyjeżdżają grupy myśliwych dewizowych min. z Francji. Kilka dni padało i pewien Francuz swoją „prawdziwą terenówką” na ramie postanowił przeorać drogę pod domem moich rodziców. Tak jeździł, że aż się zakopał po osie w rozmokniętej drodze. Wyciągarką się nie wspomoże, bo obok tylko małe i młode drzewka. Chodzi francuz koło auta i kombinuje co tu zrobić, a obok przejeżdża mój ojciec w Clio II. Bez reduktorów, ram, wyciągarek, terenowych opon, itd.

    Podobnie jest z SUVami – jak ktoś będzie ciamajda to i defendera utopi, jak ktoś będzie jechał rozsądnie to SUV nawet poza nieutwardzoną drogą sobie da radę (mój ojciec dustera używa dość regularnie na dojazdy pod ambonę i pod ustrzelonego zwierza).

  59. sqaure626

    @Mavi – lubię ten argument o wysokości siedzenia – mój kolega który tak zapatrzył się w Mazdę CX 5, że miała być diesel w manualu a wyszła benzyna w automacie (czy odwrotnie) bo małżonka musiała mieć przed wakacjami – za koronny powód przytaczał właśnie wysokie siedzenie – bo łatwo wejść, wszystko widać itp. Kiedyś podrzucałem go gdzieś Megane – pierwsze jego słowa to – a czego tu się tak wysoko siedzi?
    Ostatnio kolega wysilił się na pierwsze słowa krytyki swojej ukochanej – poleciał z 1000 km autostradą i okazało się że chyba 3 razy tankował bo to ma jakiś bak typu 45 l (czy coś takiego) a hiper oszczędny silnik start-stop ciągnie grubo powyżej 10 l.

  60. Klakier

    Bo tak to jest jak się baba wpieprza do kupowania samochodu…

  61. Ktosiek

    @Lessiu: po pierwsze podziwiam za wybór Australii – jakoś mnie przeraża to, że praktycznie na każdym miejscu jest jakieś żyjątko mogące mnie uśmiercić :). W takiej sytuacji wyższe auto może ma sens, ale w Australii dość wysoko w rankingach sprzedaży stoją I30, Mazda 3, Accent czy Corolla – dość wysoko mam na myśli TOP10, przynajmniej według CarAdvice.com.au – więc chyba większość ludzi po prostu porusza się głównie po terenach zurbanizowanych/ma kilka aut ;).

    @Mavi: nie mam problemów z wsiadaniem do hatchbacków czy sedanów, no chyba, że mowa o jakiś nisko zawieszonych Hondach z lat 90, ale obecnie nie widzę różnicy między komfortem wsiadania do „zwykłych” aut, a do SUVów – prawda jest taka, że SUVy obecnie się obniża, by po prostu obniżyć środek ciężkości – są od tego wyjątki, ale większość producentów stawia na słowo SPORT w rozwinięciu skrótu SUV, co wiąże się z taką właśnie budową auta. „Normalne” auta może nie tyle stają się niższe, co ich zwisy – koniec końców na krawężniki trzeba uważać, a z ich pokonywaniem przez SUV na nisko profilowych oponach też bym się nie zapędzał :). Podam przykład – myślałem, że Getzik to taki wysoko zawieszony samochód, a okazuje się, że minimalny prześwit to jedyne 135mm, gdzie Rio ma 140mm (Optima też ma 135mm) – ale o ile Getzem kiedyś wjechałem w las i wróciłem to w Rio nawet o tym nie myślę – patrz zwisy ;).

    Odnośnie opon to wszystko zależy od wielkości kół jakie chcemy zastosować – różnice mogą być naprawdę duże, ale jeżeli sedan wygląda dobrze już na 215/225 i felgach R16/R17, to duży SUV pochłonie bez problemu R18 czy R19 – stąd ta różnica w cenie. Nie są to może jakieś gigantyczne koszta, ale zawsze koszta :). Na cenę opon wpływa też oczywiście popularność, więc jakieś wyjątki o których wspomniałeś są możliwe :).

    Są ludzie, którzy zepsują metalowa kulkę, więc i wywrócenie pojazdu z nisko zawieszonym środkiem ciężkości nie jest niemożliwe ;).

    Natomiast co do historii o myśliwym i Twoim Tacie – jak najbardziej, umiejętności to podstawa :) – widać to właśnie dziś, gdy popadało trochę śniegu i jaka jest „technika” jazdy podczas ruszania na skrzyżowaniach – odpowiem – WIĘCEJ GAZU :-), ruszenie z II, czy umiejętne posługiwanie się sprzęgłem to już w ogóle abstrakcja.

    Ostatnio oglądałem recenzję Crety (prawdopodobnie w tym roku pojawi się jako IX25 w Europie) i Dustera w jakimś indyjskim magazynie motoryzacyjnym – i był test przejazdu przez rzekę – nawet dość szeroką i rwącą :) i Creta bez 4×4 poradziła sobie – nie tak sprawnie jak Duster (który napęd posiadał), ale dała radę – ale to są Indie i być może takie właściwości są tam potrzebne – ja nie zamierzam przejeżdżać przez rzeki. Miałem natomiast dowód jak robi się to w Polsce i pewnie w Europie – byłem gdzieś w okolicach Wrocławia, zaczęła się sroga nawałnica – przejazd przez jakąś miejscowość nie był możliwy (ok, był możliwy, ja po prostu nie ryzykowałem – o dziwo ludzie w SUVach też nie ryzykowali, czekali tylko jak woda opadnie) – najbardziej odważni byli Ci w autach do 5000zł 😛 oraz TIRowcy – a ja stanąłem gdzieś na CPNie i z kawą w ręce czekałem na rozwój wypadków ;-).

    @Square: z tymi zbiornikami paliwa to w ogóle kpina – C klasa i to w jakieś sportowej odmianie ma 35 litrów :) – Francuzi natomiast mile zaskakują i takie Clio III ma chyba 55 litrowy zbiornik, więc jak na auto klasy B bardzo dużo.

  62. @sqaure626
    To nie koronny argument, a jeden z wielu. Moi rodzice (obydwoje mają po 63 lata) za każdym razem kiedy wysiadają z C4 to bez jęków się nie obędzie. Z CX5 zresztą podobnie to wygląda (tam jest zbyt wysoko). Duster, kaszkaj, cx3, wszelakie 2008, 3008 są dla nich na optymalnej wysokości.

    Miałem okazję jechać ostatnim RR – tam jest dopiero wysoko. Wysiada się jak z busa, tylko nie ma stopni. Trzeba wyskakiwać.

    Co do samego zakupu – Klakier to najlepiej ujął 😉 a ja dodam „co nagle to po diable” (znam kolesia co wziął padniętą insignie, bo miał zjazd rodzinny, na którym nie mógł się pojawić starą astrą, bo jak by to wyglądało).

  63. KIEROWCA

    Panowie te wszystkie klapy unoszone silniczkiem, ręczny na przycisk itp. to są dupowate wynalazki, komplikacja konstrukcji zupełnie nie potrzebna!
    Naprawdę poziom rozleniwienia sięga zenitu, taki wysiłek sprawia przekręcenie kluczyka czy podniesienie klapy? Niedługo łyżkę podnieść też będzie ciężko. Jakiś czas temu rozbieraliśmy u kolegi listwę z podświetleniem rejestracji w A4 combi. Wszystko obudowane plastikiem, milion spinek, śrubki imbusowe, mikro przełącznik, kable, siłowniki. No debilizm. Bo ciężko było zrobić normalny wciskany zameczek, nie, wszędzie elektronika z połączeniu z utrudnionym dostępem. VAG-i to szmelc jakich mało. Nawet Polo z 94 roku jest skomplikowane w porównaniu do np. Cinquecento. Wszędzie plastik, spinki, śruby tym razem gwiazdkowe, elektroniczny napęd zegarów, regulacja lusterek nisko przy klamce wewnętrznej zamiast bezpośrednio przy samym lusterku i kolejne spinki, cięgła, popychacze.

    Naprawdę nie pozostaje mi nic innego jak tylko jeździć swoim Polonezem aż koła odpadną bo to jeden z ostatnich normalnych samochodów w którym jedyna elektronika to wtrysk Abimex i programator wycieraczek.

  64. Ktosiek

    No i mój komentarz w moderacji :/ musicie poczekać, niestety ;).

  65. Ktosiek

    @Mavi: właśnie dlatego ja przeszedłem w sumie wszystkich dealerów w Kielcach – bo może się nie znam, może koreańskie auta nie są tak dobre… no ale jednak są ;-). Pisałem już o tym, ale powiem jeszcze, że w Optimie faktycznie czuć wielkość – wsiada się tam i człowiek czuje się jak na okręcie – w Passacie nie miałem takiego poczucia, co potwierdza tylko moją tezę, że VW jest robiony dla ludzi wysokich – auta azjatyckie dla ludzi obszernych :>. W VW za dużo miejsca zajmuje tunel środkowy, jest też dość wysoko (tak, to przez to, że Passat może mieć 4×4, ale co mnie to w sumie obchodzi – swoją drogą ciekawe, ile % sprzedanych Passerati to wersje 4×4 – powinni zastosować rozwiązanie takie jak w Peugeotcie – 4×4 poprzez przyhamowywanie kół przez ABS/ESP – nie jest to oczywiście prawdziwe 4×4, ale ujdzie ;] ) – plus jest taki, że auto jest lżejsze i nie ma tego tunelu środkowego – rozumiem w RWD, ale FWD i tunel środkowy… przerost formy nad treścią, jak to u VW.

  66. Klakier

    Ktosiek: takie „4×4” było dość szeroko stosowane w Vag-u ,choćby w Skodach Octaviach 1.Otóż moja żonka ma to w A3 i powiem Ci że coś tam to pomaga ale działanie tego ustrojstwa doprowadza do szału tak finezyjnie wkracza do akcji,ale pewnie o tym to wiesz.Nie wspomnę o spanikowanych urzytkownikach nieświadomych „mania” tej „szpery”w samochodzie po pierwszym zadziałaniu…

  67. Klakier

    Ktosiek: takie 4×4 było dość szeroko stosowane w Vag-u ,choćby w Skodach Octaviach 1.Otóż moja żonka ma to w A3 i powiem Ci że coś tam to pomaga ale działanie tego ustrojstwa doprowadza do szału tak finezyjnie wkracza do akcji,ale pewnie o tym to wiesz.Nie wspomnę o spanikowanych użytkownikach nieświadomych „mania” tej szpery w samochodzie po pierwszym zadziałaniu…

  68. @Ktosiek
    „może koreańskie auta nie są tak dobre… no ale jednak są ;-)”

    Może tak, może nie. Optima w sumie może byłaby ok, gdyby nie ten wygląd przedniej części. Dla mnie zdecydowanie odpada.

    Poza tym poza passatem są też inne auta w tym segmencie;)

  69. Ktosiek

    @Mavi: wiesz, ja patrzę jeszcze przez pryzmat własnych warsztatowych doświadczeń (props), doświadczeń z poprzednimi koreańskimi autami (props), rankingów, często z USA, ale ostatnio także AUto-Bild oceniło Hyundai’a na pierwszym miejscu ex-quo w jakimś ich rankingu jakości, Kię na 4 miejscu na równi z Toyotą – dla mnie to tylko potwierdzenie moich obserwacji i mogę raz jeszcze się podpisać – są tak dobre :-). Tak więc mój zakup nie jest podyktowany tylko wyglądem, warunkami gwarancji (tego nie biorę pod uwagę), czy jazdą testową – a innymi autami klasy D też jeździłem.

    Dla mnie obecny design koreańskich aut to po prostu dodatkowy argument – mi ta stylistyka odpowiada, choć nie każdemu musi :) – dla mnie obecna generacja mogłaby być tak wyprana z emocji jak Optima MG i też bym ją kupił. Mi nastomiast przód obecnej Optimy odpowiada bardziej niż poprzedniej, nawet do tej 3 małej szybki już się przyzwyczaiłem, ale tył mógłby być delikatnie chudszy patrząc z profilu – moje jedyne zastrzeżenie, w Elantrze jest on lżejszy.

    Dla mnie te auta są udane, począwszy od ergonomii wnętrza, po ułożenie wiązek i elementów w komorze silnika skończywszy – to widać na pierwszy rzut oka, nie trzeba być inżynierem czy znać się na autach – rzuć okiem na 1.0 T-Gdi a np 1.2 Turbo Toyoty czy Tce – Gdi jest po prostu rozplanowany, to co zobaczymy po otwarciu maski to porządek – w innych konstrukcjach, szczególnie 1.2 Tce to chaos.

    Oczywiście nie twierdzę, Hyundai/Kia jest najlepsza we wszystkich kategoriach (jeszcze :>) – taka Mazda pewnie lepiej się prowadzi (choć wcale nie dużo lepiej), taka C klasa jest pewnie wygodniejsza – dla mnie jednak koreańskie marki dobrze wyważają rzeczy dla mnie istotne, z naciskiem na niezawodność i ergonomię, łatwość posiadania , design (obecnie), frajda z jazdy (która naprawdę nie jest mała, te auta potrafią dać banana na twarzy – przynajmniej mi :) ), a także wartość – tą ostatnią widać głównie w dłuższym użytkowaniu, nie w salonie.

    Wiadomo, że byłem jakoś nastawiony proKorea w moich poszukiwaniach auta (ale nie miałem powodów, by takim nie być – to nie tylko moje zdanie, a także znajomych mechaników) i naprawdę sprzedawcy w innych salonach próbowali mnie przekonać naprawdę DOBRYMI cenami, szczególnie VW za Passata TANIEJ niż Optima z takim samym wyposażeniem – no ale właśnie czegoś tu brakło – to samo w Toyocie – jeżeli miałbym kupować małego sedana jak Corollę, to wolałbym Elantrę – bo Hyundai’a po prostu znam, i to nie z opowieści, tylko z doświadczenia. Do tego czynniki wyżej wymienione i jeżeli Optima nie okaże się totalnym_chłamem (… nie okaże się?) psującym co chwilę, żłopiącym olej oraz zostawiającym ślady to następnym autem pewnie też będzie coś z koreańskiego duo – to takie błędne koło, ale też w jakimś sensie tak buduje się brand loyalty – u mnie Hyundaiowi/Kii się udało.

  70. Ktosiek

    @Mavi: znowu moderacja :(. Nic, czekamy :)

  71. Jerrari to już nie jest nawet agresywne mydło tylko wyższy stopień wtajemniczenia. Agresywny szampon.

  72. Było już kiedyś o jerrari na złomniku…

  73. Ausf. F2

    O, wujek Pana Samochodzika.

  74. Jak dla mnie fajne i ciekawie wyglądające modele. Chętnie bym wsiadła za kierownicę takiego pojazdu!

  75. @ kierowca
    >SUV to narzędzie lansu dla snobów kupujących go na kredyt i parkujących w podziemnym parkingu multi interfejsowego prestiżowego apartamentowca.
    Przy tych wynalazkach stara Warszawa kombiaczka prezentowała nieporównywalnie większą zdolność poruszania się po bezdrożach. To był prawdziwy crossover swoich czasów czyli właśnie takie combi z wysokim prześwitem. Przy tych wszystkich pseudo terenowych gniotach to prawdziwy czołg.<

    Prowokacja, czy indolencja?

    Pierwszy z brzegu przykład obnaża głupotę…pardon…swoistą niewiedzę : ML podniesiony na pneumatyce z załączonymi blokadami mając 300 KM do dyspozycji wyciąga w górę w takich piaskowniach, że piechotą nie ma szans. Gdzie tu start śmieciem na tył pędzonym bez silnika?
    W normalnych, autostradowych warunkach ten sam przykładowy leci równo ze "świętą" klasą D cały czas mając potencjał do zjechania/wyjechania/ominięcia skrótem.

    Aha…zapłacone gotówką, żaden wynalazek.

  76. KIEROWCA

    Album Żelazo doszedł, mam nr 342. Zaje**sty!!!!! :)
    Dzięki

  77. @kierowca
    >SUV to narzędzie lansu dla snobów kupujących go na kredyt i parkujących w podziemnym parkingu multi interfejsowego prestiżowego apartamentowca.
    Przy tych wynalazkach stara Warszawa kombiaczka prezentowała nieporównywalnie większą zdolność poruszania się po bezdrożach. To był prawdziwy crossover swoich czasów czyli właśnie takie combi z wysokim prześwitem. Przy tych wszystkich pseudo terenowych gniotach to prawdziwy czołg.<

    Prowokacja albo indolencja.

  78. @Kierowca: gratuluję:) ja niestety, przespałem :/ myślałem, że to będzie jakoś powoli, że będzie tego trochę, a tu poszło jak pomarańcze na święta :).

    A 2 moje komenty wciąż w moderacji :/.

  79. „Prowokacja albo indolencja.” -lechu, prawda w wielu przypadkach…

  80. KIEROWCA

    @ lech – żadna prowokacja. Nie oszukujmy się, że SUV jest narzędziem lansu. Pojazd albo jest terenowy, albo służy zadawaniu szyku pod pięcio gwiazdkowym hotelem. Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. A w SUV-ach co mamy? Milion silniczków w tym do podnoszenia tylnej klapy, tablet na desce, w pełni tapicerowane wnętrze, jest to komputer na kołach. Do tego dochodzi metalizowany lakier, plastikowy zderzak i projektorowe reflektory. Wszystko delikatne i podatne na uszkodzenia.
    Dla odmiany Warszawa: zawiecha na resorach, wielkie balony szestnastki, grube blachy, możliwość odpalenia na korbę, potężne zderzaki z masywnymi kłami. Nie wrzucajmy wszystkich obecnie produkowanych samochodów terenowych [także tych prawdziwych] do kategorii SUV ale w większości jest to nic innego jak podwyższone luksusowe combi na niskich profilach tylko udające terenówkę.

  81. @kierowca…
    Mam wrażenie, że nie wiesz o czym piszesz.

    Moje SUVy służą do pracy i do rekreacji. TLC J120 ciąga ciężkie 3-tonowe przyczepy, ML dla odmiany nie boi się przerzucić konia na wybieg do Francji i z nim wrócić. TLC J200 kolegi na okrągło ściąga auta z Holandii na podwójnej lawecie -teraz ma 460 tkm. itd,itp -przykłądów setki.

    O czym chcesz pisać, co chcesz zestawiać w tym kontekście? Które z powyższych -przykładowych zresztą- zadań wykona to truchło bez napędu i silnika? Miej litość dla czytaczy i łaskawie oszczędź im czasu.

  82. @lech – sądzę że @KIEROWCA pisał głównie o bździdłach w rodzaju Renault Captur/Citroen Cactus/ Opel Mokka i tym podobnych iX35. W porównaniu do nich faktycznie Warszawa jest terenówką. Nawet mój poczciwy Peżocik 205XL ma zauważalnie większy prześwit niż w/w wynalazki. Żadnym z tych aut nie pociągniesz też ani przyczepy z koniem ani lawety ani nic większego niż Niewiadów N-126. Ale to i maluch potrafi, więc to żaden wyczyn. A na zatłoczone miasto i tak lepszy Seicento lub Smart od takiego „SUV-a”.
    Natomiast Land Cruisera, było nie było klasycznej terenówki, nie wkładałbym do kategorii SUV. Również ML nie do końca mi tu pasuje- to raczej rodzaj terenówki klasy premium, taka niemiecka odpowiedź na Range Rovera.

  83. @Ktosiek – masz rację, koreańskie i japońskie hatchbacki są tu bardzo popularne. Pewnie tajemnica tkwi w tym, że Australia jest BARDZO zurbanizowana (90% ludności mieszka w miastach – i to dużych). W porównaniu do Polski (60%) jest to spora różnica. Pomiędzy miastami raczej się lata niż jeździ, więc miejskie auta sprzedają się świetnie. Ale na wyjazdy na kamping itd. sporo osób wynajmuje auta wyżej zawieszone, bo po prostu wygodniej się kieruje. A z tą morderczą naturą to bez przesady – zależy od regionu, ale biorąc poprawkę że jest to kraj rozmiaru USA, to wiadomo że coś mniej przyjaznego może w krzakach siedzieć 😉

    Inna rzecz, że można tu zobaczyć stare niezgnite modele KIA – do dzisiaj w użytku są stare Shumy (czy Spectre jak tutaj się nazywały), które to w Polsce przerdzewiały mi na wylot w 8 lat 😉

  84. @miki – oczywiste oczywistości.

    Skoro jednak @kierowca zaryzykował i strzelił
    >>SUV to narzędzie lansu dla snobów kupujących go na kredyt i parkujących w podziemnym parkingu multi interfejsowego prestiżowego apartamentowca.<<
    i dodał groźną broń offroad'ową W-wie czyli kły i korbę….

    to otrzymał ripostę – wozidła nie dające szans w niczym szacownej W-wie. Też SUV-y, tak samo pasujące do SUV-a jak W-wa – tyle, że z drugiego końca skali.

    Można? można, gdyż klasyfikacja co niektórych klasyków offroad'u obejmuje kategorię "SUV-y terenowe" do których wrzuca i J12 i ML-a i XC90 i in. ku memu zdziwieniu.

    Bo pomiędzy J12 na oponach MT plus blokady i 250 KM (o winchu nie wspomnę) a Capturem pogromcą krawężników – jak zapewne wiadomo- jest przepaść.

    Skoro wywołano mnie do tablicy to zapraszam @kierowcę z W-wą ciężkozbrojną w kły i pazury…pardon …korbę na siakąś przejażdżkę. Mam nadzieję, że dotrzymam kroku swym skromnym SUV-em. :-)

Dodaj komentarz