Czy można kupić wszystkie samochody na świecie? [1]

Nie, ale jeden gość próbował.

Był to William Fisk Harrah albo po prostu Bill Harrah. Urodzony w Kalifornii niedoszły inżynier, po wyrzuceniu z koledżu usiłował wraz ze swoim ojcem rozkręcać biznes na pograniczu hazardu i gier w Kalifornii, jednak kalifornijskie władze były na to szczególnie wyczulone, więc młody Bill udał się do Reno w Newadzie. Tam nie było z tym problemu, w 1937 r. otworzył swój pierwszy lokal z grą bingo. Dalej żarło już samo. Gdy Harrah umierał w 1978 r. w wieku 66 lat z powodu niewydolności krążenia, był milionerem i właścicielem sieci kasyn i hoteli. W 1980 r. markę Harrah’s odkupiła grupa Holiday Inn, a w 1992 r. imieniem Billa Harrah nazwano jedno z głównych kasyn przy bulwarze w Las Vegas (jest okropne). Bill Harrah zasłynął z kilku rzeczy: po pierwsze był niezwykle uczciwy, dbał o rozwój Reno i współtworzył komisję ds. gier hazardowych w Newadzie, która kontrolowała gangsterskie biznesy. Z tego względu gangsterzy raczej go nie lubili, ale i tak znacznie bardziej opłacało im się z nim układać niż go na przykład odstrzelić. Po drugie zasłynął z zatrudniania kobiet i osób czarnoskórych, co w latach wczesnopowojennych nie było zbyt oczywiste, a wręcz było źle widziane.

Bill miał jedną ambicję. Odkąd jego staremu ukradziono wóz, stwierdził że tak być nie będzie i on będzie miał po jednej sztuce każdego modelu samochodu, jaki wyprodukowano. Oczywiście zadanie to było całkowicie niewykonalne, ale trzeba przyznać, że próby Billa zasługują na miejsce w Top 3 światowych kolekcjonerów, a może nawet Top 2. Był zresztą moment że kolekcja Billa była największa na świecie. Kiedy w 1980 r. Holiday Inn odkupił spadek po Billu, długo zastanawiano się co zrobić z samochodami. Wreszcie podjęto decyzję, że trzeba większość sprzedać, bo inaczej pogniją i nikt się nimi nie zajmie. W 1983 r. podjęto przygotowania do serii aukcji „Harrah’s Car Collection”, w ramach których sprzedano ponad 1000 z 1500 samochodów w latach 1984-1986, uzyskując okrągłą sumę 100 milionów dolarów. Z pozostałych samochodów utworzono dwa muzea, w tym jedno w Reno a drugie, mniejsze w Las Vegas. Bill Harrah z jakiegoś powodu uwielbiał samochody sprzed I wojny światowej, a jeszcze lepiej z XIX w. Kupował jak popadło. Miał bezkonny parowy powóz Phillion z 1892 r. zbudowany w Stanach Zjednoczonych – prawdopodobnie pierwszy samodzielnie poruszający się pojazd na amerykańskiej ziemi. Oprócz tego parowe pojazdy Stanhope, spalinowego De Dion-Boutona z 1901 r. (nówka sztuka) i wspaniały pojazd Leona Bollee z 1897 r.

Jednak ozdobą przedwojennej (przedpierwszowojennej) kolekcji Billa Harrah był nabyty w 1964 r. samochód Adams-Farwell z 1906 r. Jest to jedyny zachowany na świecie pojazd tej marki, której twórcy opętani byli ideą silnika gwiazdowego. Na zamówienie budowano drogie, luksusowe jak na początek XX w. samochody z silnikami gwiazdowymi o 3 lub 5 cylindrach. Miały one na ówczesne czasy sporo zalet: zajmowały mało miejsca, pracowały stosunkowo równo (o wiele równiej niż 1-cylindrowe samochody z tradycyjnym obrotowym wałem korbowym), nie miały też tendencji do przegrzewania się, ponieważ cylindry stale się obracały. Panowie Adams i Farwell konstruowali modele swoich silników z drewna, a dopiero potem robili odlewy metalowe, najpierw sprawdzając czy to w ogóle ma szansę działać. Opracowali własny sposób napełniania cylindrów paliwem, rozrząd własnego pomysłu, wiszący iskrownik do zapłonu – cylinder przejeżdżał pod iskrownikiem i dochodziło do przeskoczenia iskry w tym momencie, co powodowało zapłon – nie wiem jak to w ogóle miałom szansę działać, ale działało, niewiarygodna rzecz. Jedyny zachowany na świecie Adams-Farwell oryginalnie opuścił manufakturę z silnikiem trzycylindrowym, ale potem klient chciał żeby auto było szybsze i mocniejsze, więc wmontowano mu silnik 5-cylindrowy. Oprócz tego na świecie istnieją jeszcze dwa zachowane silniki gwiazdowe Adams-Farwell.

LINK

Oprócz tego Bill Harrah posiadał w kolekcji Duala Ghia L64, należącego do Franka Sinatry – o tym aucie już tu parę razy pisałem, jest nawet w logo. I Tuckera w idealnym, oryginalnym stanie. Oraz prototyp Airmobile z 1937 r. zaprojektowany przez Toma Tjaardę (tego samego od De Tomaso Pantery). Ten zupełnie niezwykły pojazd konstrukcji Paula Lewisa był wyposażony w silnik bokser chłodzony powietrzem, ale zawieszony z przodu i napędzający oś przednią. Z tyłu znajdowało się jedno koło. Konstruktor wydał 25 000 dolarów na stworzenie prototypu, jednak nikt nie zainteresował się wprowadzeniem go do produkcji seryjnej. Lewis przejechał swoim autem prawie 70 000 km bez poważnych awarii, co pokazuje jak dopracowany był to prototyp. Jedynym problemem było małe tylne koło, którym nie sposób było wyjechać w bok z koleiny. Mimo niewątpliwej wielkiej myśli inżynieryjnej, Amerykanie nie mieli zamiaru docenić pojazdu, który miał tylko trzy koła. Zniechęcony Lewis sprzedał Airmobil Billowi Harrah.

Kolejny zupełnie niezwykły pojazd to jednostkowy superaerodynamiczny samochód sportowy Heinz. Heinz? Ten od keczupów? Tak, dokładnie ten sam. Rust „Rusty” Heinz był synem milionera H.J. Heinza z Pittsburgha, który zbił fortunę na żarciu w puszkach. Po studiach wyprowadził się do Pasadeny (tak poznał się z Billem Harrah, który też był z Pasadeny), gdzie założył studio projektowe, w którym miał zamiar projektować najszybsze i najwspanialsze samochody sportowe. Były to lata tuż przed drugą wojną światową. Do współpracy wziął sobie Austriaka Maurice’ Schwartza i Szweda Christiana Bohmana. Tworzyli oni już wcześniej firmę Bohman & Schwartz budującą nadwozia m.in. do Duesenbergów na zamówienie, więc nietrudno rozkminić, że była to naprawdę najwyższa półka. Ponoć Heinz wraz z panami B&S wybudował nawet prowizoryczny tunel aerodynamiczny, który miał pomóc wyłonić najbardziej strimlajnowy kształt na świecie. Aby pozyskać podwozie, kupiono samochód marki Cord z przednim napędem i zdemontowano mu budę. Następnie stworzono szkielet, do którego przymocowano niezwykle precyzyjnie, ręcznie wykonane panele z aluminium. Drzwi otwierał elektryczny siłownik obsługiwany przyciskiem. Wycięto specjalne trójwarstwowe szyby. Z przodu pojawiła się szeroka, 4-osobowa kanapa, z tyłu 2 małe miejsca, ale zbyt małe dla dorosłych z powodu linii dachu. Środek obito czerwoną skórą, a przed kierowcą znajdowało się aż dwanaście wskaźników, w tym wysokościomierz i kompas. Największym problemem był silnik: 4,7-litrowa rzędowa ósemka marki Lycoming rozwijała 125 KM, co nie dawało prototypowi oczekiwanych osiągów, za to niesamowicie się grzała i trzeba było dołożyć jeszcze jedną chłodnicę, co podwyższyło jeszcze masę – która i bez tego przekraczała dwie tony.

Model nazwano Phantom Corsair. Niestety, zainteresowanie było znikome, cena absurdalna, a jedyne co się udało, to wykorzystać Corsaira do filmu. Zanim podjęto jakąś sensowną akcję marketingową, Rust Heinz zginął w idiotycznym wypadku: jechał Buickiem kabrioletem z kolegą. Kolega zgubił kapelusz zjeżdżając z hajłeja, więc wdusił hamulec i wycofał, żeby go poszukać, uderzając w nadjeżdżające z tyłu auto. Sześć osób było rannych, zginął tylko Heinz. Historia rodu Heinzów to same: wypadki, samobójstwa, alkoholizm, patologia, narkotyki i śmierć.

W części drugiej… no, sami zobaczycie. W każdym razie książka o kolekcji Billa już idzie do mnie z Amazona. I pamiętajcie: 27 grudnia rusza sprzedaż naszego albumu „Żelazo”: 114 stron najlepszego i najtłustszego miksu jaki kiedykolwiek widzieliście. Książka w twardej oprawie, na lakierowanym papierze, za 45 zł sztuka. Każdy egzemplarz numerowany i z podpisem autorów.

Wesołych Świąt!

← Previous post

Next post →

47 Comments

  1. Corsair wygląda kapitalnie 😮

  2. Czytam i zastanawia mnie czemu kontent nie jest płatny? Jakiś abonamencik alboco? Naprawdę czuję jakbym autora okradał 😉 Czy są już zapisy do komitetu kolejkowego na książkę?

  3. ja jestem pierwszy

    projekt 3 kołowy całkiem spoko tylko dlaczego nie mógł dołożyć oski z tyłu i dać 2 koła?

  4. szosapeugeota

    Bede kupowal jak Bartosiaka.
    Po raz kolejny kolejny czytam o czyms co jest dla mnie kosmosem i w zyciu bym nie przypuszczal, ze istnialo.

  5. Ktosiek

    Gdzie będzie można nabyć tą knigę? okładka mnie uwiodła, poza tym wydaje mi się, że będzie warto :P.

  6. 27.12 o 9. rano będzie informacja.

    Kempf:
    będzie mi miło, jeśli kupisz książkę. Piszę niszowego bloga dla ludzi kochających motoryzację. Ja ją kocham i dlatego to robię.

  7. Złomnik i Tobie i Twojej Rodzinie także Szczęśliwych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

  8. prosze mnie wpisac na liste kolejkowa , ta ksiazka to moje absolutne must have

  9. Szymon Okuń

    pierwszy:
    też mi żal tego jak i kilku innych projektów, którym jednostki koło chamsko zabrali

  10. lordessex

    A co z dalszą częścią Encyklopedii Gratów Polskich?

  11. Przemow12

    Jeżeli to możliwe zamawiam, zaklepuję, proszę o jeden egzemplarz.

  12. damianyk

    Phantom Corsair był chyba jedynym samochodem osobowym, gdzie można było sobie siąść po lewej i po prawej stronie kierowcy. Pamiętam go z pierwszej Mafii.

  13. Mariusz Kłos

    To ja też się piszę na tą książkę. A wpis w smaku raz na sobotni poranek . Wielkie dzięki za robotę jaką odwalasz tutaj.

  14. Niesamowity wpis! Wytłumaczcie mi, jak w tym silniku Adamsa-Farwella odbywało się zasilanie w paliwo. Pierwszy raz coś takiego widzę, silnik z ruchomymi cylindrami, ale kiedyś byli wynalazcy.

  15. Czy to prawda że Tucker miał silnik pracujący w cyklu otto-atkinsona ?

  16. KIEROWCA

    Wesołych Świąt :)

    To jakieś złudzenie optyczne czy w tamtym wynalazku kierowca siedział na środku przed dzieloną a właściwie podwójną przednią szybą? Widoczność musiała być super.
    Ależ ja bym chciał taką kolekcję tyle, że w wydaniu PRL. Każdy model Syreny, MR Poloneza i Dużego Fiata, Maluchy 600, 650, ST, Bambino, Personale, Żuki, Nyski, Warszawy. Mieć nie 1500 ale 150 klasyków PRL jedynych takich zobacz.

  17. Jako wielki fan złomnika, a potem „Poznajemy samochody” także mam wielką chętkę na książkę. Jeśli jakakolwiek lista istnieje, to poproszę mnie wpisać :)

  18. Pisz kolego, pisz. W tym zwariowanym świecie , aż miło czytać coś co nie podnosi ciśnienia.

  19. Krzysiek

    Jest taki filmik na YT jak tworzy się silniki Ferrari v8. Poza tymi dodatkami jak pompatyczna muzyczka i bieganie pracowników w białych rękawiczkach i oglądanie każdego odlewu w poszukiwaniu wad pokazane jest jak robi się zwykły odlew głowicy z licznymi rdzeniami jako kanałami wodnymi, dolotu, wydechu. Technika nie zmieniła się od 100 lat

  20. Airmobile wygląda jak manat.
    Wesołych i Zdrowych dla Autora i Czytelników.

  21. @KIEROWCA – a mnie wystarczyłaby kolekcja prototypów. Tego wszystkiego, co mogło odmienić oblicze naszej motoryzacji ale z tych czy innych powodów nie ujrzało światła dziennego. I nie myślę tylko o Syrenie Sport czy innych osobówkach. Znacznie więcej niezrealizowanych, a możliwych do zrealizowania patentów było w obszarze ciężarówek i motocykli. O ile w osobowych i przed wojną i po byliśmy pariasami klecącymi cudze przestarzałe konstrukcje to w przypadku wagi ciężkiej i jednośladów żal zmarnowanego potencjału. SHL M11 nie odbiegał za bardzo od tego co jeździło po drogach Europy i świata. A na pewno był bardziej „na czasie” w kategorii motocykli niż Syrena w kategorii aut.

  22. hycomat

    Ja też będę chciał kupić tę książkę. Tą. Tymczasem Wesołych Świąt dla wszystkich sympatyków starego żelaza!!!

  23. papa_kilo

    Z opisu silnika Adams-Farwell wynika, że był to silnik rotacyjny. Klasyczny silnik gwiazdowy ma identyczny wygląd, jednak cylindry stoją w miejscu- obraca się wał. W silniku rotacyjnym, wał jest stały, a wirują cylindry. Faktycznie, takie rozwiązanie było bardzo popularne (w samolotach) po pierwsze z powodu lepszego chłodzenia niż w klasycznej gwieździe, i z powodu lepszego (odśrodkowego) smarowania.

  24. skilder3000

    Ciekawy jaki promień skrętu miał Airmobil w porównaniu do innych pojazdów z końca lat 30

  25. Emmerce

    Panie autorze daj Pan info jak książkę nabyć bo później tylko fejzbukiewicze :/ się zalapia.

  26. znakomity artykul! na ksiazke tez czekam, pewnie jak zwykle sie spoznie, ale moze sie uda.
    chcial bym chociaz jeden przedwojenny samochod.. moze byc zgnity i do kapitalnego remontu, ale zeby byl w stylu Forda A… no i kosztowal max ze 2tys :)

    Kierowca: Twoje marzenie jakies 13 lat temu bylo sobie spelnic, wtedy syreny rozdawali za flaszki, maluchy od 50zl, trabanty/wartburgi od 100zl, DFy/polonezy/zuki/nysy od 300zl, warszawy wtedy byly juz drozsze – ze 2tys kosztowaly, a Lady zawsze byly drogie bo na wschod szly i z tysiaka minimum, mimo wszystko jak bys sie postaral to w 5tys bys sie zmiescil z ta kolekcja 😉

  27. PS: ten gwiazdowy silnik z obrotowymi cylindrami to cos niesamowitego!

  28. c64club

    W latach nastych ubiegłego wieku pakowano pieciocylindrowca gwiazdkowego w koło motocykla. Ale nie z wiszącym iskrownik jej. To nietypowy, ale nie taki głupi pomysł, byle silnika nie zamoczyć. Zastanawia mnie natomiast przygotowanie mieszanki dla kręcących się cylindrów.

    Benny, że dwa lata temu na tablicy.pl wisiał dosyć długo Opel Kapitan z dupą od Wartburga, bez silnika, z przekładnia kierownicza z Warszawy, światłami z UAZa itd. Coś w naszych klimatach. Żałuję, że go nie kupiłem, ale wtedy jeszcze nawet nie robiłem kat. B. To był genialny wóz, rocznik 37, z „drobnymi” zmianami do końca lat 80. Stan zachowania i zaawansowanie przeróbek rokowal trudna i kosztowna odbudowę do stanu fabrycznego, więc cena była znośna, coś koło 3 tys. I ktoś go teraz odbudowuje pewnie. A szkoda, bo była w nim cała historia powojennej motoryzacji w Polsce, aż trzech takiego cudaka do oryginału doprowadzać, całą historię niszczyć. Normalnie przedwojenny wóz i Cuban tuning po polsku, wszystko w jednym. Zlomnik też o nim pisał.

  29. Benny, ten silnik to dla mnie szok. Jak te cylindry były zasilane paliwem.

  30. KIEROWCA

    Benny – i tak i nie. Da njet. Mnie nie tyle chodziło o to żeby naskupować złomów za 50-400 złoty i zostawić do zgnicia na działce co o kolekcję z prawdziwego zdarzenia. Eleganckie hangary i pojazdy w stanie zbliżonym do idealnego.
    Co mi po takich strupach jak w Nadarzynie przez które drzewa wyrastają? Zwyczajna strata kasy.

  31. na książkę się zapiszę.

    a jak już przy samochodach jesteśmy, to co nowego żonie do miasta kupić? ma być nieduże, z tyłu ma wchodzić osobnik o wzroście 185 cm, silnik normalny jakieś 1.4-1.6, żeby miał bluetooth i klimę. Jest B-max, co jeszcze?

  32. Czy można się również dopisać do książkowej listy kolejkowej?

  33. Marcopolo

    W Nadarzynie kolekcja powoli się uszczupla, bo zabierają kawał placu pod S8. Wycinają już las i takie tam…

  34. Nieśmiało przypominam fanboyom gnicia, że za każdego gnijącego trzeba zapłacić te 500-1200 zł obowiązkowego OC. Dziękuję za uwagę.

  35. @Nigel
    Tucker miał normalny, typowy silnik otta, na ile normalnym może być lotniczy sześciocylindrowy bokser chłodzony powietrzem pochodzący z helikoptera Bell 47. Przebudowany na chłodzenie cieczą i zaadaptowany konstrukcyjnie do użycia w samochodzie.

  36. KIEROWCA

    DW10 nie trzeba płacić żadnego OC jeśli został wyrejestrowany w normalnych czasach tj. kiedy nie było jeszcze obecnego zidiocenia.
    Zresztą nawet teraz zawsze można to obejść np. poprzez kupowanie np. na jakiegoś Zenka spod Budki z Piwem.

  37. KIEROWCA

    Jest też pewien hak a mianowicie Zenek zawsze może później domagać się od nas zwrotu pojazdu który u nas tylko „zaparkował”. Ale powiedzmy, że samochód „kupił” np. jakiś Rosjanin i zostawił na naszej posesji a jutro w grudniu po południu przyjedzie odebrać. Ruska czy Ukraińca z brak OC nikt nie będzie szukał a nam zostaje „porzucony” samochód.

  38. Pokonał mnie ten gwiezdny silnik z obracającymi się cylindrami. Nie mogę sobie wyobrazić po co powstał w takiej właśnie formie – jakiś dopalacz absurdu. Jednak robi wrażenie.

  39. DW10 i dalsi Koledzy.

    Mnie tu rusza z butów, że zamiast atakować posłów w sprawie tych parszywych przepisów w sprawie OC i coś robić to się szuka idiotycznych wybiegów. Tak, Zenek Piwny lub Obywatel Wschodni. Bardzo bystre rozwiązanie.
    Zwłaszcza jak Urząd powie, że nic go nie obchodzi Obywatel Wschodni, bo były (?) właściciel nie dopełnił obowiązku powiadomienia Urzędu o sprzedaży pojazdu. Jest coś takiego.
    Proszę się potem procesować o karę za brak OC. Chciałbym to widzieć.

  40. Silnik z obracającymi się cylindrami w układzie gwiazdy to silnik rotacyjny. Stosowano je dość powszechnie w początkowej fazie pierwszej Wojny Światowej do napędu samolotów. Te silniki miały ograniczenia co do mocy, gdy robiono je zbyt duże to się rozlatywały na skutek działania siły odśrodkowej. Zastąpiły je silniki gwiazdowe w których cylindry były nieruchome

  41. palczyk

    kiik – otóż to. Dodam tylko, że istniał też motocykl z pięciocylindrową rotacyjną gwiazdą napędzającą przednie koło – patrz Megola.
    Na starym Złomniku był też wpis o moim zdaniem doskonalszej konstrukcji moto FWD, czyli Killinger. Tyle, że to były właściwie trzy single pracujące przez przekładnię na piastę przedniego koła. Nie jest to co prawda sinik rotacyjny, uważam jednak, że warto wspomnieć jako niezwykłe dziwactwo zwłaszcza, że w komentarzach była też wzmianka o rotacyjnej Megoli.

  42. KIEROWCA

    353
    To już problem byłego właściciela.
    Samochód stoi na mojej posesji a ten były ma umowę spisaną z Ruskiem na wypadek jakby go ciągali.
    Wszyscy są kryci.
    Wyjście na pewno lepsze niż z Zenkiem któremu nagle może się odwidzieć.

    Przepisy są debilne i nieżyciowe ale niby co my zwykli ludzie możemy z tym zrobić? Tym bardziej, że społeczeństwo w swojej masie idzie jak posłuszne barany na rzeź.
    Naprawdę jest to nic innego jak zamach na prawo własności. Tj. zapracowałeś, kupiłeś samochód za własne pieniądze a w rzeczywistości jest to tylko dzierżawa od państwa. Tak długo jak wóz znajduje się w Twoich rękach PŁAĆ OBOWIĄZKOWĄ DANINĘ!!!
    Chcesz wyrejestrować i sprzedać na części, zrobić kwietnik, porąbać siekierą? W końcu jest to Twoja WŁASNOŚĆ – zezłomuj. Jeszcze jakieś domiary za masę niezgodną z wpisaną w dowodzie rejestracyjnym. Chore.
    A później zdziwienie, że ludzie zalewają progi cementem albo tankują do pełna wody. Ludzie kombinują ponieważ złodziejskie państwo ich do tego zmusza. Z własnego samochodu nie mogę wymontować silnika i sobie zostawiać w piwnicy bo nie. Takich czasów dożyliśmy.

  43. taki wirujący silnik w lekkiej budzie musiał działać jak żyroskop. pytanie tylko czy w stabilizował pojazd na wybojach i zakrętach czy raczej generował więcej kłopotów?
    A silniki w kołach to chyba zly pomysł z założenia bo właśnie efekt żyroskopowy to raz -skręcaj motorem bez przechylania, a dwa to duża masa nieresorowana.

  44. przemoo

    Auto Airmobile Sedan zaprojektował raczej John Tjaarda (ojciec Toma Tjaarda). Tom Tjaarda w roku 1937 miał 3 lata. W tym krótkim artykule w języku angielskim obok zdjęć w/w pojazdu jest błąd (a informacja o tym, że zaprojektował Lincoln Zephyr dotyczy właśnie John’a Tjaarda).

  45. Phantom Corsair swoją linią boczną przypomina mi trochę spłaszczonego Ursaab’a.
    Jest jeszcze szansa załapać się na książkę? Zrobi sobie człowiek świąteczną przerwę od wirtualnej rzeczywistości i od razu okazja przelatuje przed nosem. 😕

  46. lessmore

    Silnik rotacyjny był zasilany mieszanką paliwowo-powietrzną przez tylną część nieruchomego wału korbowego. Miał on kształt rury, która bocznymi otworami dostarczała mieszanki do kolektorów ssących, kończących się w głowicach zaworami automatycznymi, otwierającymi się pod wpływem podciśnienia (siły ssącej tłoka) i zamykanymi przez sprężynę. Natomiast zawory wydechowe były otwierane i zamykane przez rozrząd z popychaczami.

Comments are closed.