Co i za ile poszło na Duemila Ruote?

Jak zapewne wiecie lub nie, w dniach 25-27 listopada odbyła się aukcja jednej z największych lub być może największej kolekcji motoryzacyjnej pod nazwą Duemila Ruote czyli dwa tysiące kół. Czyli pięćset samochodów, ewentualnie 666,666 trójkołowców. Oczywiście posiadanie pięciuset samochodów nie jest niczym dziwnym, ponieważ Bill Harrah (o którym będzie następny wpis) miał ich tysiąc pięćset, ale tak czy inaczej jest to fakt godny odnotowania. Duemila Ruote to kolejna z wielkich europejskich kolekcji licytowanych w ostatnim czasie – po mikrosamochodach Bruce’a Weinera i kolekcji Baillon. Mamy już oczywiście pełne wyniki Duemila Ruote dostarczone przez RM Sotheby’s, które organizowało aukcję. A są one w niektórych przypadkach co najmniej zaskakujące. Zebrałem się w sobie i wybrałem najciekawsze samochody, co nie było łatwe, bo trzeba było przebrnąć przez parę tysięcy wystawionych przedmiotów.

Samochodzik Alfa Romeo na pedały: 9630 euro.

Rower straży pożarnej z pełnym wyposażeniem: 10 530 euro.

Rower Metropole napędzany wałem Kardana: 7020 euro

Jaguar XJ6 z 1969 r. w wersji 4.2 z krótkim rozstawem osi: 3360 euro. Tak że jak coś, to samochodzik Alfa Romeo na pedały można zamienić sobie na 3 Jaguary XJ6.

Maserati Mexico 4.2 z 1968 r. w stanie „zostaw tak jak jest”: 29 120 euro. Auto nie było kompletne, brakowało oświetlenia, zegarów i wszystkiego co można było sobie wymontować na szybkości.

Wyścigowa Alfetta GTV: 33 600 euro. Stan ogólnie zaniedbany.

Escort RS2000 MK II z 1979 r. w stanie znośnym: 12 320 euro i jest to dość tanio.

Jeden z najciekawszych samochodów w tej kolekcji: Lancia Flaminia pierwszej serii, rok 1959, cała oryginalna, do odświeżenia – poszła za 19 040 euro. Pod maską 2,5-litrowe V6 z wałkami w głowicy. Powstało 3344 sztuki a ta miała numer 2298.

Fiat 500 z 1950 r. Cena: 16 800 euro i jest to dużo jak za ten popularny wóz.

Alfa Romeo Super 1900 z 1956 r. sprzedana za 39 200 euro. Uwaga: ten samochód miał silnik DOHC w 1956 r. W tym czasie u nas produkowano silniki dolnozaworowe. Absolutny majstersztyk włoskiej inżynierii.

Strasznie drogo, bo za 84 000 euro, poszło nudnawe Maserati Kyalami z 1978 r. z 5-litrowym silnikiem V8, ale nie amerykańskim.

Jeśli to powyżej wydało się wam głupie, to pomyślcie, że to zwykłe Porsche 356 zlicytowano za tyle samo. Ludzie, opanujcie się. Porsche to taki lepszy Volkswagen.

A to Porsche 356 z 1953 r. – przedprodukcyjne, tyle że w trakcie renowacji i bez silnika – poszło za 133 200 euro. CZOOOO

Skorupę Lancii Aurelii z 1956 r. podbito do szalonych 72 800 euro.

50 400 euro za niekompletnego Jaguara XK 120 Open Two-Seater. Jaguary nie są w cenie ogólnie. Dziwne, bo przecież one są piękne. Goła buda do wersji DHC czyli zamkniętej poszła za 15 700 euro. Ogólnie sprzedano bardzo dużo gołych bud i skorup, często w cenie 60-70 tys. euro. Nie tylko do Jaguarów oczywiście.

Do 16 800 euro dolicytowano tego Chevroleta 3100 Panel Van z początku lat 50.

6720 euro za Willysa MB wydaje się być okazją, tyle że w tym pojeździe wszystko już było parę razy dorabiane i ledwo trzyma oryginalne kształty Willysa. Cały jest wykonany z patentów. Mnie się podoba, no ale ja to ja…

No i coś w moim przedziale cenowym: 500 Giardiniera za 1680 euro. Jakby to napisali w Polsce, „doskonała baza”. Zresztą idealne Autobianchi Bianchina Giardiniera, nie do odróżnienia od 500-tki, poszło za 19 000 euro.

11 700 euro za motocykl NSU 251 z 1954 r. to wcale nie tak mało.

„Mechaniczny muł” Moto Guzzi z 1960 r., czyli coś dla Stada Baranów. 18 720 euro.

Jednym z większych zaskoczeń była cena 78 400 euro za przeciętą na pół Alfę Romeo 6C 2500. Serio tyle się płaci za auto, do którego trzeba dosztukować połowę, czy po prostu ustawiasz je uciętym tyłem do ściany i masz ozdobę salonu? Taka tylko kompletna w dobrym stanie poszła za 230 000 euro!

Gdyby nie aukcyjne emocje, nikt nie dałby 20 160 euro za wymęczoną Matrę 530.

Tanizna: MG Magnette, rok 1960, 8960 euro. Wziąłbym dwa.

44 800 za Talbota Lotusa Sunbeama. Czyli samochód, który wyglądał jak Starlet KP60. Przez co już mi się podoba. Sprzęt miał 250 koni w wersji rajdowej, 152 w cywilnej z wolnossącego silnika 2.2.

Ten fascynujący samochód to Fiat 508 S Balilla z nadwoziem aerodynamicznym stworzony przez jakiegoś włoskiego kołczbildera w 1935 r. Oj pobili się o niego: 179 200 euro. Szczerze mówiąc liczyłem że pójdzie za jakieś 25-30 tysięcy.

Moim typem z całej aukcji była ciężarówka typu autolaweta Lancia Jolly z 1970 r. Docenili ją też kupujący, płacąc 61 600 euro.

Głupi byłem że nie kupiłem Velosolexa jak był w Polsce do wzięcia za 1900 zł, ten poszedł za 2457 euro! Wow!

Kolekcjonerzy nie wymiękli przy tym Astonie Martinie DB2 DHC, numer 50 ze 102 wyprodukowanych, i dobili go do 504 000 euro, co zakrawa na zupełne szaleństwo, biorąc pod uwagę, że wygrywający dołoży jeszcze stówę do renowacji. Z drugiej strony, kto bogatemu…

Najdrożej sprzedanym samochodem na aukcji było Ferrari 275 GTB warte 3 416 000 euro. A za 2240 euro poszedł Pontiac Trans Sport z 1991 r., którego nikt za bardzo nie chciał. Dziwne. Z drugiej strony, ja też nie dałbym 2240 euro za Trans Sporta.

← Previous post

Next post →

67 Comments

  1. Slavicis

    Zadziwiająco… niezłomnikowe podejście do tematu w tym wpisie. Tyle ekskluzywnych fur i takie zainteresowanie? Ktoś się chyba rozchorował 😉

  2. W kategorii: najlepszy stosunek wypasu do ceny – the winner is… bezapelacyjnie Lancia Flaminia! Ale Jolly też świetna.

  3. Wszystko za drogie :P. Ale mam za to pomysł na januszowy biznes: autokomis otwarty tylko np. przez 2 h dziennie – w tym czasie klienci przychodzą i mogą licytowac auta. Na mniejszą skale niż tutaj, ale podejrzewam że także w tym wypadku emocje aukcji pozwoliłyby podbijać ceny dużo powyżej tego co dany samochód jest wart 😉

  4. Jak dla mnie wymiata W116 6.9 na padłej pneumatyce… jak W220.

  5. KIEROWCA

    A konesery wysypują taczki kasy której nie mają już gdzie podziać. Na pewno był wśród nich też i ten Niemiec który krąży po Polsce i oferuje hełm pełen euro za wraki Syren.
    Ot i całe zepsucie dzisiejszego świata, zabaweczki dla zarozumiałych bogatych snobów.
    Samochodzik na pedały to chyba gabarytowo dla Prezesa wszystkich Prezesów Jedynego Prawego i Sprawiedliwego Chorążego Sztandaru Pokoju i Dobrej Zmiany Piewcy Kaczyzmu i Tupolewizmu, Wielkiego Uczonego Wodza Wszystkich Wolaków… a nie zaraz, przecież on nie umie prowadzić :)

  6. szosapeugeota

    Bardzo mi sie podoba ten schemat malowania z Alfetty. Szkoda, ze tak pomalowane Mondeo wygladalo by jak smutny zart :)

  7. syreniarz

    „Ot i całe zepsucie dzisiejszego świata, zabaweczki dla zarozumiałych bogatych snobów.”

    Jakby nie te bogate snoby, to bym nie miał co do gara włożyć.

  8. radosuaf

    Ciekawe, czy za 20 lat ktoś będzie licytował Passacika B3 za gruby hajs :).

  9. Marek Jarosz

    „Międzygraniczni przewoźnicy paliwa”.

  10. Krzysiek

    Pamiętam taką scenę w Vinci na temat kupowania obrazów z kradzieży przez snobow. Nabedzie taki taką furę i będzie się onanizował w domowym zaciszu.
    Jeśli chodzi o takie graty jak pół auta za taką kasę to mam wrażenie że to jest wypranie brudnej kasy albo jakaś łapówka.

  11. Ciekawe za ile sumarycznie sprzedano wszystkie auta.

  12. lordessex

    Za Trans Sporta można dać 2240 PLN najwyżej 😛

  13. Wanderer

    Mercedes W124 za 84 000 EUR. Ciekawe kto nim jeździł.

  14. Realista

    „mam wrażenie że to jest wypranie brudnej kasy albo jakaś łapówka”

    Sprawa jest prostsza. To jest zwykła lokata nadmiaru gotówki. Są tylko 2 rodzaje inwestycji, na których nie da się stracić – dzieła sztuki z najwyższej półki i motoryzacyjne rarytasy.

  15. Andrzej

    Piękne modele aut :) Super schemat malowania z Alfetty.

  16. No no, Złomnik, ale wpis…

  17. hooligan.

    Aldous Huxley powiedział kiedyś, że żaden ludzki instynkt, z seksualnym włącznie, nie podlega tak łatwo wszelkim zboczeniom jak instynkt posiadania

  18. Ta przecięta na pół Alfa to świetna baza do zrobienia pickupa, nikt takiego by nie miał. Do kompletu kupić Lancię autolawetę żeby było jak tą Alfę wozić 😉

  19. FuKemal

    Ha jakiś czas po nowym roku podobne ceny za stare kląkry zobaczymy i w Bolandzie!

  20. Całość jak dla mnie wygrywa Flaminia. Relacja ceny do zajebistości (i chyba stanu – nie wygląda na zupełną zgniliznę) trudna do pobicia.

    Natomiast dwie uwagi: DHC to Drop Head Coupe, więc chyba otwarte, zaś Bianchina, choć oparta na 500, wyglądała mocno inaczej.

  21. Hurgot Sztancy

    a mnie się podoba rower z wałem – musiał nim jeździć ktoś z BMW i doszedł do wniosku: ” tak, od teraz nasi klienci będą mieli mniej poszarpaną prawą nogawkę – robim motóry na wałek!”

  22. Ktosiek

    Z ostatniej chwili… nie tak dawno mówiłem, że część inżynieryjnego potencjału Mazdy (nie tak mało) idzie w marketing (Kodo, Z-Z, Shoguny i Samuraje) :) – część może nie wierzyła, WTEM… https://issuu.com/mazda_pl/docs/mazda-rodzinna-tradycja – :>:>:>.

    Chevy 3100… ma to coś :-) brałbym i jeździłbym, choć nie jest to pewnie jakiś rzadki, czy unikatowy pojazd – do tego Beach Boys i słoneczna Kalyfornia ;). Natomiast co do małej Alfy to… wolę Moskwicza na pedały – w AR pewnie zaraz łańcuch strzeli i laweta :/ – a bardziej na serio, te radzieckie zabaweczki mają coś w sobie, choć może ja akurat nie o Moskwiczu na pedały marzyłem w dzieciństwie, to jednak bardzo mi się spodobała ta zabawka od kiedy ją zobaczyłem :).

    A Lancia faktycznie piękna – tutaj parę zdjęć 3 drzwiowego Coupe http://ruotevecchiedb.altervista.org/lancia-flaminia-3b-coupe/

  23. Nie dość, że nawet w taki temat wtrącono politykę, to jeszcze idiotyczny i zbrodniczy pomysł na redystrybucję dóbr jest tuż za rogiem. Fe.

  24. Ktoś tu miał jakieś ciężkie zboczenie na punkcie dwuramiennych kierownic MOMO, chyba połowa wyprodukowanych jest wsadzona do samochodów z tej aukcji.

  25. Autosalon

    Chevy Panel Van wygrywa. Jeździłbym.

  26. Ktosiek

    @Autosalon: no właśnie ja też bym jeździł, tylko mój post w moderacji (a także potwierdzenie moich słów na temat Mazdy 😉 ).

  27. fajne, laweta Lancia z montazownica do kol najfajniejsza :)

    a tu cos dla Zlomnika:
    sprzedajemy.pl/daihatsu-rocky-samurai-vitara-nr40652347

  28. Wszedłem na stronę. Blaszany znak Mobil poszedł drożej od Opla GT. Znak Esso za 15 000…Nie wspomnę o Coca-Cola Illuminated Sign (lot 123). Świat się kończy.

  29. St Druciarz w firmie C&G

    benny , to auto mojego kolegi. ujeżdżaliśmy je teraz w niedzielę, na rajdzie charytatywnym terenówek. błoto się wlewało drzwiami , ale żelazo nie klękło ani razu w przeciwieństwie do innych podrasowanych terenówek ( wyciągaliśmy je :) ). super ulep dla maniaków tego typu zabaw. http://www.facebook.com/events/1792551674365726/?active_tab=discussion . fura ma ksywę „krokodyl” , na zdjęciach jest podpięta do garkuchni.

  30. Ktosiek

    Muszę podłapać ten sposób Bennego na oszukiwanie moderacji 😉 – sprytnie Benny :).

    @St. Druciarz – teraz to na pewno nikt nie kupi, przecież każdy chce terenówkę nie jeżdżona w terenie ;-).

  31. dr. Kamil

    Za to Arrinerze nie poszło dziś na giełdzie. Czy to już definitywny koniec tej smutnej historii?

  32. Ktosiek

    Spokojnie, od czego jest bailout? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  33. Ktosiek: niema problemu :) od zawsze powtarzam ze moje sposoby mozna kopiowac do woli, nie uznaje praw autorskich 😉

    dr. Kamil: z tego co slyszalem w radiu to arriera po prostu zdechla

  34. sprzedajemy.pl/lada-oka-zamiana-nr39072322
    szukales Zlomniku Oki :) tu masz za cene samej szpachli ktorej trzeba bylo trzy betoniarki 😉

  35. Ktosiek

    Hm, Notlauf mógłby się pokusić o porównanie z Tavrią – chyba nikt tego w PL nie robił? Oka u nas mało popularna była, choć z tego co poczytałem na rosyjskich forach, to ludzie bardziej chwalą Tavrię :).

  36. radarro

    Pozdrowienia dla czytelników Złomnika z krainy w której o palmę pierwszeństwa na drodze walczą Perodua i Proton :)

  37. Marek Jarosz

    Na olx jest do kupienia prestiżowy minivan o nazwie DFSK Mini Bus, polecam obejrzeć.

  38. Ktosiek

    A teraz coś z zupełnie innej beczki – niestety, nie będzie to nic miłego :-( – Coca Cola chce ograniczyć ilość cukru w swoich produktach :( – jako wielki fan czerwonej puszeczki z logo CC jestem oburzony i wstrząśnięty – oczywiście nic nie dzieje się bez przypadku, ma to mniejszy czy większy związek z tzw. soda/sugar taxem, wprowadzonym w Philadelphii :( – a co najgorsze, niektóre lemingi na zdjęciach dziękują radzie miasta, że taki podatek wprowadziła, bo… no właśnie, bo co? Pomijam już różnicę w smaku, ale czy dorosły człowiek nie może kupić napoju takiego, jaki mu smakuje? Następny będzie lard tax – chcesz coś smażonego na tłuszczyku? no to płać więcej, dowodzi to zresztą tylko dwóch rzeczy – po pierwsze, że jak zwykle miałem rację (skromnie, prawda ?:) ) – że nie istnieją rzeczy, których nie da się niepotrzebnie skomplikować – a także, że opodatkować można wszystko – pierw palacze (wojna z dymem, zresztą trwa nadal), teraz ‚smakosze’ słodzonych napojów – kto następny ?

    finanse.wp.pl/kat,1033691,title,Coca-Cola-z-mniejsza-iloscia-cukru-Zadba-o-to-nowy-prezes-koncernu,wid,18639475,wiadomosc.html?ticaid=11842c

  39. Przemko

    Ktosiek, jak ty czasem nie kumasz czaczy to aż zęby bolą. Mniejsza ilość cukru jest oczywiście w interesie koncernu bo produkcja będzie tańsza.

  40. Ktosiek

    @Przemko: do tej pory CC się opłacało ze starą ilością cukru – problem w tym, że promowanie picia wody doprowadziło do tego, że ludziom CC wydaje się być niezdrowa i obrzydliwa – ich sprawa – jeżeli CC Classic zostanie – nie mam nic przeciwko – natomiast jeżeli będę musiał płacić więcej za CC Clasic tylko dlatego, że „teraz walczymy z otyłością” to nie – nie podoba mi się to. Nie mam też wątpliwości, że w Polsce/Europie ten podatek zostanie relatywnie szybko zaadaptowany jako postępowy i zgodny z duchem czasu.

    Dla Koncernu jest dobre to, co przynosi zyski, koszt produkcji jest oczywiście ważny (ale nie najważniejszy – myślisz, że np takie Ferrari generuje straty? a koszt wytworzenia Ferrari mały nie jest) – ale zyski generuje się przez sprzedaż produktu – pytanie – jeżeli zwykła CC stanie się w smaku jak CC Light (czy coś w tym rodzaju) to CC może mnie spisać na straty. Inna sprawa, że ja nie obwiniam o to CC – obwiniam o to rządy państw i ekspertów, którzy co chwilę chwalą picie zdrowej wody – w PL są chyba nawet jakieś społeczne spoty :).

    Ale pomijając kwestię smaku, to dlaczego mam płacić więcej za bombę kaloryczną, na którą mam ochotę?

    Nie widzę tutaj tego „nie kumania czaczy” – ktoś w USA ubzdurał sobie sugar tax – dziwnym trafem na długo przed adaptacją tego rozwiązania co chwilę słyszałem – i ciągle słyszę – jakie to picie wody jest wspaniałe i zdrowe – może i tak jest, ja jednak lubię tłuszcz, cholesterol i cukry – moja sprawa. I to nie jest żadna konspiracja – to po prostu inżyniera społeczna.

    Ale żeby nie robić offtopu – obiecana rzecz o Maździe – nie tak dawno pisałem, że duża część potencjału Mazdy idzie w marketing – i nagle Mazda Polska produkuje coś takiego issuu.com/mazda_pl/docs/mazda-rodzinna-tradycja – ciekawe dlaczego nie pokazali „Rust-proofing department” ;-).

  41. @Ktosiek
    Przecież ten podatek od cukru to na Twoje leczenie będzie szedł. Chyba nie liczysz, że z mojego ubezpieczenia będziemy leczyć za państwowe pieniądze Twoją miażdżycę. Za niedługo będzie podatek od nie_biegania, albo od braku roweru – przecież trzeba zmusić tych samolubnych ignorantów do dbania o zdrowie.

  42. podatek na leczenie to on juz placi, ja tez place a w szpitalu nie bylem a do lekarza tez chodze zadziej niz raz do roku jak mnie juz strasznie cos „wezmie” a i tak tam zawsze uslysze „jakis wirus” wiec to jest wielka sciema, a jak Zonka byla w ciazy to i tak chodzilismy prywatnie na badania bo panstwowo to trzeba by bylo brac dzien wolny i stac caly dzien w kolejkach – taka sluzba zdrowia to bezsens, kazdy powinien sobie moc wybrac gdzie chce placic swoje skladki i kazdy by wybral tam gdzie go sie traktuje powaznie a nie jak zlo konieczne

    a co do ignorantow – to jest jego zdrowie i nikomu nic do tego, jak chce to moze sobie popijac elektrolit z akumulatora. ja tam za Coca Cola nie przepadam, niemniej doceniam ja jako marke historyczna i niejako symbol Ameryki, poza tym niema nic gorszego niz centralne sterowanie rynkiem.
    mnie tam na pewno nikt nie zmusi do durnowatego biegania, zreszta sportu i wf-u zawsze nie lubilem i juz w podstawowce zwiewalem, a jakos grubasem nie jestem, moze po prostu wystarczy sie nie nazerac a potem nie siedziec caly czas przed telewizorem/komputerem

  43. @Benny

    Sarkastyczny byłem. Zgadzam się w 99,9% w tej kwestii zarówno z Tobą jak i Ktośkiem. Niemniej znajdują się ludzie, którzy potrafią powiedzieć coś w stylu „płacę za twoją i swoją służbę zdrowia, więc twój niezdrowy tryb życia naraża mnie na większe składki, ergo należy zmusić cię do zdrowego trybu życia”.

    Co ciekawe dokładnie ci sami ludzie twierdzą, że imigrantów należy przyjmować, mięso nie jest potrzebne do życia, a szczepionki szkodzą…

  44. ja tam uwazam ze nikogo do niczego nie mozna zmuszac, czy to do zdrowego czy calkiem idiotycznego trybu zycia, w koncu kazdy ma wolna wole, nawet jak jest debilem, najwyzej zdechnie w konsekwencji wlasnych czynow. w zwiazku z tym jak ktos nie chce to niech sie nie szczepi, nie je miesa, pije sama wode i niech nawet sobie przyjmie tego imigranta do domu ale bedzie go utrzymywal i za niego odpowiadal jak za siebie, oczywiscie bez zadnej pomocy spolecznej, ktora sama w sobie nie jest zla, ale powinna byc maksymalnie restrykcyjna – czyli nalezec sie faktycznie kalekom, ludziom starym niedoleznym zupelnie niezdolnym do pracy, czy kobietom samotnie wychowujacym dzieci, a jak jest teraz to kazdy wie.
    tak samo uwazam ze wszelkie uzywki z narkotykami wlacznie nie powinny byc zabronione – jak ktos chce to i tak sie nazre jakiegos syfu, ktory nawet nie wiadomo czym jest, a legalnie przynajmniej wiadomo jaki mialo by to sklad a nad produkcja jak kazda spozywka czuwal by sanepid 😉 no i skarb panstwa tez by zarobil na podatku (jesli by z nim nie przegial tak jak z fajkami, ktore legalnie malo kto kupuje)

  45. Marek Jarosz

    Heh, a ja się wziąłem za bieganie bo praca za biurkiem trochę człowieka zapuszcza :) Natomiast wali mnie czy ktoś pije colę czy tylko wodę, czy pali czy nie, nie przeżywam że moje składki idą na jego raka płuc, bo on przecież i tak w cenie paczki fajek ma coś tam na leczenie pobierane. A budżet państwa to i tak przecież wirtualny worek, moje składki wcale nie idą fizycznie na załatwienie moich spraw. Ktoś korzysta z moich, ja korzystam z czyichś (trudne słowo).

    Poza tym Mav pisał ironicznie. Chyba.

  46. Hola, hola. Rozumiem gdyby wprowadzony został całkowity zakaz spożywania cukru, ale to _co do idei_ jest tylko przeniesienie przynajmniej części odpowiedzialności na dokonującego wybór. Co do idei, dlatego że zupełnie innym pytaniem jest, czy te dodatkowe obciążenia faktycznie są przeznaczane na pokrycie odpowiednich kosztów. Ale chyba odróżniamy słuszność idei od jej realizacji?

  47. Ktosiek

    Przepraszam, że z opóźnieniem, ale miałem trochę spraw na głowie :).
    @Mavi: ja akurat nie miałem wątpliwości co do sarkazmu 😉 bardzo lubię takie ironiczne klimaty, brawo ;).

    @MAK: główny problem jest taki, że taki podatek nie działa. Poza tym, jeszcze bardziej mnie dziwi to, że w USA nadal opieka zdrowotna jest w większości prywatna i po prostu samemu ponosisz koszta swojego zdrowia (za czym zresztą optuję – wtedy nikt nie mógłby mi mówić, że moje leczenie kosztuje xxx, bo sam na nie płacę) – no ale w Europie jest inaczej – ale mniejsza z tym, ja jestem za jak najmniejszym ingerencją państwa w rynek medyczny. Gdyby każdy płacił za siebie – nikt nie miałby do nikogo pretensji… no chyba, że base dwellerzy z FB, którzy gdzieś muszą wylać żale ;].

    Następny problem – to jest de facto podatek REGRESYWNY, więc dla wszelakich maści lewicowcy powinni reagować jak oparzeni – największe koszty poniosą najbiedniejsi – ale – ku braku mojego zdziwienia – postępowcy są w pierwszej kolejności do ustawiania innym życia :).

    I najważniejszy powód – ten podatek nie uczyni Cię chudym, ani zwalczy otyłości w skali globalnej – są inne sposoby się „zasłodzić” 😉 – poza tym, np produkty mleczne są z tego wyłączone… a mleko też przyjmie cukier…. powstaje niepotrzebne zamieszanie na rynku i nowe problemy – oczywiście później przyjdzie państwo i te problemy „bohatersko” rozwiąże (wprowadzając nowe). Oczywiście można pewnie opodatkować kolorowe napoje tak, by puszeczka koli kosztowała 10000USD… pytanie – kto to kupi? CC nie stanie się elitarna tylko dlatego, że w jakimś stanie/europejskim państwie będzie nałożona na nie dodatkowa danina – w ostateczności ludzie będą kupować w miejscach, gdzie cena jest pomniejszona o śmieszny podatek. Pomijam już zmniejszenie zatrudnienia w sektorze kolorowych napojów itd, bo to chyba oczywiste?.

    I co ciekawe, problem jest już znacznie szerszy, niż początkowo sądziłem – np w Mexico taki 10% podatek został wprowadzony w 2014 roku i spowodował…. ZWIĘKSZENIE spożycia napojów kolorowych, a Dania, która wprowadziła taki podatek w 2013 roku w 2014 go uchyliła jako nieefektywny (widać jednak coś pozytywnego może jeszcze z bliskiego zachodu przyjść).

    Poza tym nie ukrywajmy – jedzenie jest tanie – wiadomo, jakość może się różnic w zależności od dostawcy, i konsument ma wybór między trocinowymi wafelkami, a prawdziwymi waflami :) – ale koniec końców jedzenie jest tanie – i bardzo dobrze – tak ma być… no chyba właśnie nie ;). Ja nie mam wątpliwości, że następny będzie jakiś rodzaj podatku od tłustych potraw – przecież trzeba ratować nasze wątroby, think of the liver!!.

    I końcowa rzecz – czy moich ciężko opodatkowanych pieniędzy nie mogę przeznaczyć na głupi miks wody z cukrem bez ponoszenia jakiś głupich, dodatkowych opłat w imię wojny z otyłością? Czy w każdym miejscu ludzie muszą być traktowani jak niebezpieczne dla siebie bydło? Przeciwna strona mówi coś o „healthy choices” – CHOICES – czyli WYBORACH – ten wybór to trochę taki jak u Henrego Forda i kolorze modelu T – niby jest, ale go nie ma.

  48. Ktosiek

    No i mega komentarz w moderacji ;( – nic, czekamy ;).

    @MAK: od razu mówię, że się z Tobą nie zgadzam, nie czyń sobie nadziei :P.

  49. square626

    Niestety ale firmy napojowe bardzo próbują zastąpić cukier jakimiś słodzikami bo jest to główny kosztów wytworzenia, stąd miliony pakowane w promocję lightów, zero, maxów itp. Na szczęście nieskutecznie 😉

  50. Ktosiek

    @Square: polecam też dowiedzieć się o co chodzi w syropie fruktozowo-glukozowym – ja tam różnicy w smaku nie czuję, zresztą jest on w wielu produktach… jestem zdrowy, bo nie mam w zwyczaju czytania składu =] – ale bardziej na serio, winą za rozpowszechnienie tego taniego substytutu cukru ponoszą rządy i ich dopłaty do produkcji kukurydzy… ehhh, znowu polityka, nawet zjeść normalnie nie można.

    Inna sprawa, że nie można dać się zwariować – koniec końców 100% ludzi pijących wodę umiera :>.

  51. Ktosiek

    Tzn. zrozumcie mnie :) SG-F jest tani, bo kukurydzy jest nienaturalnie dużo (patrz dopłaty) – i kółko się zamyka – jeżeli SG-F byłby tańszy bez dopłat – wtedy sytuacja jest trochę inna – ja nie neguję SG-F jako totalne zło – nie – dla mnie to po prostu produkt upowszechniony przez mieszanie się rządów w sprawy rolnictwa – w każdym razie konsument powinien mieć i na razie ma wybór, bo można kupić też produkty bez SG-F.

  52. Ktośku, komentarz dalej niewidoczny, ale ja wiem że się nie zgadzasz :)
    Ja jednak uparcie będę stał na stanowisku, że oczekując od społeczności pewnych przysług (tu: dostęp do refundowanej, drogiej medycyny) należy liczyć się z tym, że społeczność będzie oczekiwała od Ciebie ograniczenia wolności w podejmowaniu decyzji mających wpływ na jej ogólną kondycję. Alternatywą jest oczywiście pełna wolność w zamian za zrezygnowanie z dobrodziejstw bycia w społeczności, ale o ile jestem w stanie uwierzyć że ktoś może podjąć taką decyzję w sprawie np. edukacji, o tyle w sprawach gdzie pojawia się zagrożenie dla życia… to już nie. W obliczu śmierci instynkt przetrwania skłoni nas do złamania każdej zasady, każdej obietnicy którą z podniesionym czołem głosiliśmy.

  53. benny, mav, a jeśli Wam się samochód zepsuje to co robicie? Jeden narzeka, a drugi ironizuje, a samochody stoją zepsute? Czy jednak doprowadzacie je do sprawności?

  54. MAK: nie wiem jaki to ma zwiazek z cukrem ale po prostu sie biore i go naprawiam – samo sie nie naprawi, a jesli nawet, to na krotko

  55. @MAK

    Nie do końca rozumiem jaki to ma związek z cukrem. Auto w zależności od awarii naprawiam, albo zlecam naprawę. Na 100% nie oczekuje, że ktoś je naprawi z jakichś składek.

    Służba zdrowia darmowa=wspólne składki na wspólne cele. Składki zależne od jakiegoś współczynnika, którym obecnie jest zarobek. I ok, nikt nie będzie mi mówił w jakim stanie mam się utrzymywać, żeby nie dopłacać do interesu. Ja nikomu nie wytykam, że jeździ niebezpiecznie i naraża mnie (podatników) na koszty związane z późniejszą rehabilitacją.

    Jeśli natomiast ktoś wciska mi, że powinienem biegać i zdrowo się odżywiać, tylko po to żeby nie marnować składek na „egoistę” to ja proponuje inny system składek – zależne od stanu zdrowia. Osoby przewlekle chore by płaciły np. 3000% tego co młodzi, piękni i zdrowi. I dla mnie to też ok.
    Nieporozumieniem dla mnie jest mieszanie tych dwóch systemów (co próbuje się robić dodając jakieś podatki do cukru czy papierosów, które mają rzekomo iść na leczenie).

  56. Ktosiek

    @MAV: dlatego ja jestem za systemem, gdzie każdy płaci za siebie – nie chcę tutaj rozpoczynać wojny na temat wyższości/niższości obowiązkowych ubezpieczeń względem systemu dobrowolnego – ale przyznasz mi (a także wszyscy inni), że tak byłoby najprościej.

    To oczywiście nie wyklucza W ŻADNYM RAZIE braku „darmowej” opieki medycznej – fundacje charytatywne, a także po prostu ludzi dobrego serca jest naprawdę dużo.

    Ten dobrowolny system wolny jest od wszelakich wątpliwości, czy też od „moralizowania” ubezpieczonego – po prostu traktuje człowieka jak istotę naprawdę rozumną.

    W moim poście który oczekuje w moderacji jest wzmianka na temat „działania” tych podatków – no właśnie, „działania” ponieważ nawet w Danii ten podatek NIE PRZYNIÓSŁ EFEKTU i został – ku mojemu zdziwieniu – zlikwidowany.

  57. Ktosiu, rozwodzisz się nad problemami U$A, czyli wspaniałego kraju, ostatniej ostoi wolności i kapitalizmu … i inne wypowiadane przez Ciebie bzdury. Czyli co, już nie jest taki wspaniały ? Taka sama wtopa jak z Koreą Południową, która miała wybić się na kapitalizmie, a okazało się że to był jednak half-socjalizm i przez dwa dni nie mogłeś się pozbierać – tak się zamotałeś.
    Chyba nie powiesz, że problem nadprodukcji kukurydzy dotyczy Europy ? To problem U$A i to dlatego ich korporacje wprowadziły syrop – tylko dlatego, że na ich rodzimym rynku jest on tańszy niż cukier.
    To samo dotyczy działań, od których zacząłeś off top – nie żaden podatek, tylko chytrość korporacji zmierza do wyeliminowania cukru. Tak samo jak z żarówkami – były już tak tanie, że korporacje nie miały jak z tego wyjść przy konkurencji z Chin, więc wprowadzono zakaz produkcji. Dziwnym trafem żarówki 75W kosztowały 1.50pln za 2szt,a zastąpiły je halogenowe, które sądząc po kosztach produkcji powinny być około 2 razy droższe, czyli 1szt za 1.50pln . Tyle kosztuje ? Nic z tych rzeczy, kosztuje 5pln.
    Identyczny mechanizm jest tutaj, przykrywką jest podatek, a faktycznie chodzi o maksymalizowanie zysków. I nie jest docelowe, jak Ci się wydaje, zastąpienie cukru z buraków czy trzciny syropem, bo to też cukier, z kukurydzy. To wszystko kosztuje stosunkowo dużo, a stosunek odnoszony jest do aspartanu. To ten sztuczny, chemiczny twór kosztuje grosze w stosunku do produktów naturalnego pochodzenia – a że prawdopodobnie jest szkodliwy dla zdrowia ? A kogo w korporacji obchodzi ludzkie zdrowie ?

    Bądź więc pewny, że za CC z cukrem zapłacisz drożej, ale ma to związek z ceną samego cukru. Przecież na naszym rynku cukier nie jest dodatkowo opodatkowany – wystarczy, że CC produkowała by u nas.
    Pijąc taką lurę jak CC, chociaż wolę Pepsi, wymagam, żeby szklanka zawierała ~100 kcal ,bo w przeciwnym razie wolę napić się wody – więc nie jestem przeciwnikiem słodkich napojów. Jestem przeciwnikiem bezsensownego trucia organizmu zbędną chemią, dlatego czytam etykietę i słodzik przekreśla dla mnie produkt, a benzoensan toleruję sporadycznie pod warunkiem, że smak mi odpowiada.
    Aha, nie zgadzam się z tym, że jedzenie jest tanie – to nie jest kwestia twojego mniemania, tylko statystyk, a te pokazują, że na jedzenie wydajemy duża część dochodów, więcej niż w Europie zachodniej.

  58. Ktosiek

    @KGB: kto się zamotał? nie martw się, w USA czy Republice Korei jest znacznie więcej wolności gospodarczej niż w we wszystkich krajach UE razem wziętych :) – nie twierdziłem, że jest tam czysty kapitalizm, ale o ile tam mamy kapitalizm z domieszką etatyzmu, to u nas mamy socjalizm z domieszką kapitalizmu – a nawet tyle kapitalizmu, co jakieś możliwości prowadzenia DG. Na temat systemu w Korei też już tutaj pisaliśmy – i jak twierdziłem wtedy – gdyby był to socjalizm, Korea nie odniosłaby takiego sukcesu.

    KGB – sam przecież stwierdziłem, że w USA syrop jest tańszy niż cukier – przez DOTOWANIE produkcji kukurydzy, której jest dużo – a jak jest dużo, to jest tania. Natomiast w Europie nie wiem na ile kukurydza jest dotowana – wiem jednak, że rolnicy strasznie narzekają, więc jakieś pieniążki dostają. Znalezienie produktu zawierającego SG-F też nie stanowi problemu – zazwyczaj w tych tańszych produktach > mniemam więc, że w Europie SG-F też jest tańszy niż cukier.

    Natomiast moje zdrowie psychiczne i fizyczne jest co najmniej dobre, nie przejmuj się :-) – zamotany czasem jestem, bo chcę jednocześnie odpisywać na Złomniku oraz naprawiać auto klienta, co czasem bywa trudne :).

    KGB – wiadomo, że cena cukru/SG-F ma wpływ na cenę końcowa CC czy Pepsi – ale SUGAR TAX to podatek dodawany TYLKO do napojów gazowych, nie do cukru jako takiego – opodatkowana jest puszka CC, nie zaś cukier w niej zawarty.

    Jeżeli żarówki produkcja i sprzedaż żarówek nie opłacałaby się firmom, to po prostu by jej zaniechały – proste. Być może były tu naciski ze strony producentów oświetlenia – nie wiem – UE jako „elyta” powinna rozważyć wszystkie za i przeciw, wszak za to biorą pieniądze i wybrać odpowiedni wariant. Jeżeli UE nie ma pojęcia na ten temat (a nie ma) to nie powinna nic robić – wtedy problem sam by się rozwiązał. Nie można obwiniać lobbystów za to, że lobbują – na tej zasadzie można obwiniać banki, że prowokują kradzieże – natomiast rządzący powinni być na tyle inteligentni, by oddzielić ziarno od plew – a jeżeli nie są czegoś pewni – nie robić nic – koniec końców to rząd ustanawia prawa, nie korporacje ani lobbyści – dlatego im mniej będzie zależne od rządu, tym mniej będzie nacisków, tym bardziej system będzie przejrzysty, prosty i stabilny.

    Wydajemy więcej, bo mniej zarabiamy, proste. Natomiast jedzenie za granicą jest droższe i często gorszej jakości (w porównywalnych cenach) – typowy koszyk będzie tańszy w Polsce niż w krajach bliskiego zachodu.

  59. twingo@sringo.pl

    @Ktosiek
    Porządna strona o samochodach, a ty wyjeżdżasz z jakimiś, za przeproszeniem, farmazonami o zawartości cukru w koli. Weź się człowieku ogarnij i nie strącaj złomnikowych komentarzy do poziomu mikro z wykopu.
    Cała reszta która łyknęła haczyk i zachowuje się jak banda licealnych buntowników na lekcji WOSu – wstydźcie się, nie jesteście lepsi od naszej „Koreańskiej Jutrzenki”

  60. Ktosiek

    @Twingo: tak czasem wyjdzie :) – choć sam przyznasz, że ostatnio cicho tu było – pozwoliłem sobie napisać komentarz – a bez urazy, ale nie przypominam sobie Twojej osoby udzielającej się w komentarzach (ale pamięć jest ulotna) – ale rozumiem, miała to być bardziej notka informacyjna, niż jakiś zaczątek do dyskusji (eufemistyczne określenie shitstormu) – no cóż, samo wyszło – mniej lub bardziej.

    Z mojej strony koniec, ograniczę się ewentualnie do odpowiedzi dla KGB (choć niekoniecznie tu) – nie chcę narażać się Administratorowi, bo dyskusja faktycznie wymyka się spod kontroli.

  61. Zbyszek_z_Pudliszek

    Jak patrzę na Moto Guzzi to mam ochotę głaskać Ryszarda na jałowo…

  62. Ktosiu, pisałem że się zamotałeś nie w sensie, że czegoś nie zauważyłeś w wypowiedziach, czy odniosłeś się do kogoś innego. Zamotałeś się w sensie, że twój system (wartości) zaliczył error po zderzeniu się dwóch dyrektyw sobie przeciwstawnych, czyli : uwielbienia dla kapitalizmu i uwielbienia dla rozkwitu gospodarczego Korei, która jak się okazuje dźwignęła zarządzania elementami socjalistycznymi. Święty Druciarz zabił Ci takiego klina, po którym w rezultacie się nie pozbierałeś i padłeś. Tak, odpowiedź godna gimbusa, że w Korei nie było socjalizmu, bo nie znasz gospodarki socjalistycznej, która by odniosła sukces. No cóż, czyste myślenie życzeniowe i wyparcie faktów – z człowiekiem w takim stanie nie da się dyskutować, więc rozmówcy odpuścili. Miałem wtedy coś napisać, ale darowałem sobie i nie będę wracać. W każdym razie zdobyłeś wiedzę – nie znałeś socjalizmu, który odniósł sukces gospodarczy to już znasz , Koreę Południową !

    W Europie z kukurydzą się nie bawią z tego co wiem, może ten syrop firmy kupują w U$A. Szczerze mówiąc to nie za bardzo widzę stosowanie syropu w rodzimych napojach, to raczej domena CC Company , na Pepsi nie widzę. Nie popieram praktycznie żadnych dotacji do produkcji żywności, jednak trzeba przyznać, że skoro już U$A sobie dotuje kukurydze, to dobrze, że zapewniają rynek zbytu. Nie wiem jak wygląda rynek cukry w U$A, ale może ta kukurydza to ich zabezpieczenie, bo buraków tam chyba nie uprawiają, a trzcina to z Kuby, więc sam wiesz …

    Nie ma jednak strachu, skoro w U$A nakładają podatek na CC, to pij ją w Polsce – ewentualnie dosypiesz sobie łyżkę Słodkiej Łyżeczki (post zawiera lokowanie produktu) do puszeczki i wykiwasz system. Pewnie uważasz, że Trampek to dobry wybór – ciekawe, że to jego ziomal zakazał sprzedaży CC 2L w NY.

    Żarówki – firmy mogły przestać produkować żarówki i tym samym przestać zarabiać mało na nich. Mogły też podjąć kroki, by mieć większe zyski i w tym kierunku poszły. To mechanizm bardziej kapitalistyczny niż definicja kapitalizmu. Błędne koło, gdzie kupowani politycy pozwalają korporacjom na dużo oficjalnie działa w U$A. W Europie działa nieoficjalnie. Zabawa polega na tym, że nie wszystkich kupuje jedna korporacja, a interesy niektórych są rozbieżne. Jeżeli przeciąłbyś ten węzeł to tylko pozornie było by to samo bez kasy dla polityków. W przypadku całkowitej samowolki korporacji nie przejmowałbyś się cukrem lub jego brakiem w CC, bo byś był szczęśliwym człowiekiem. Twoje szczęście polegałoby na nieoficjalnej zawartości kokainy w CC, co z jednej strony dawałoby więcej szczęścia po spożyciu, a z drugiej pojęcie uzależnienia od CC nie było by przesadzoną przenośnią.

    Co to za różnica, czy zarabiamy za mało, czy jedzenie jest drogie ? Wartość pieniądza jest względna, ale uważam że jedzenie jest drogie, bo przy naszych zarobkach (wartości pieniądza) najwyraźniej ktoś na tym jedzeniu ma większe zyski niż na zachodzie. Skoro ma więcej niż średnia społeczeństwa to jednak jest zwyczajnie drogie.

    Twingo, jest sposób, żeby dyskusja nie zaburzała twojego dobrego samopoczucia. Wystarczy, że nie będziesz czytał postów Ktosia i odpowiedzi na jego posty, które rozpoznasz po pierwszym wyrazie, który zazwyczaj jest skierowaniem do danej osoby.

  63. Mój komentarz w moderacji. Wymiękam, nie ma żadnego podkreślenia w tekście, co znowu nie tak ? Za dużo akapitów ?

  64. hehe czyżby znowu dostał klina?

  65. truten23

    To moto guzzi ma z tyłu rollbar, czy tylko mi się tak wydaje?
    jeśli tak, to robienie dragów tym na 1/4 to było by hipsterstwo 😀

  66. @Syreniarz , jakby nie te bogate snoby to byś nie był taki biedny;)

Comments are closed.