Najnietypowsze modele typowych marek

W Polsce jest 16 typowych marek samochodów. Te 16 typowych marek załatwia nam 90% rynku motoryzacyjnego. Pozostałe 35-40 marek które naliczyłem, występujące w Polsce (choćby sporadycznie, ale widywanych w ruchu ulicznym), to mniej niż 10% całości. Potwierdzają to statystyki sprzedaży aut nowych oraz liczebność ogłoszeń na portalach.

Typowe marki w Polsce to:

Audi
BMW
Citroen
Fiat
Ford
Honda
Hyundai
Kia
Mazda
Mercedes
Opel
Peugeot
Renault
Skoda
Toyota
Volkswagen

I tylko o nich dziś będę pisał.
Wymyśliłem, że skoro te marki są typowe, to trzeba pokazać najbardziej nietypowe samochody w ich historii. Takie, które najbardziej nie pasują do wizerunku tej marki. No bo przecież każda marka ma jakiś wizerunek. Na przykład Mazda kojarzy się z rdzą. Ford – z rdzą. Mercedes – z rdzą. Opel – no dobra, już bastuję…

Tak czy inaczej, oto najnietypowsze modele typowych marek.

1. Audi
Tu nie miałem większego problemu, ponieważ w Audi występuje duża spójność linii modelowej, coś czego np. Francuzi nie są w stanie zrozumieć za żadne skarby i tam każdy model jest z innej dupy. Jeśli chodzi o Audi, zdecydowanie najbardziej nietypowym modelem jest A2 3L.

Po pierwsze, jest aluminiowy. Aluminiowe panele przyklejono do stalowej ramy przestrzennej, jak w jakiejś megakosmicznej limuzynie.
Po drugie, nie otwiera mu się maska. Żaden uczciwy człowiek nie potrzebuje otwierać maski. BTW, jakie to śmieszne, jak szybko się z tego wycofano, podobnie jak Ford z masek na kluczyk. Nie zmienia się ludzkich przyzwyczajeń w tak okrutny sposób.
Po trzecie, jest to ten super eksperymentalny wariant 1.2 TDI pompowtryskiwacz z przenajdziwniejszą na świecie zautomatyzowaną skrzynią biegów z wolnym kołem, puszczasz gaz i on rozsprzęgla, auto toczy się swobodnie jakbyś miał wciśnięte sprzęgło – tyle że sprzęgła nie ma. Jest to układ na tyle eksperymentalny, że właściwie nie robiono do niego części zamiennych. Był to seryjnie produkowany koncept, powstały za sprawą pewnej nietypowej konfiguracji przepisów w Niemczech, które promowały wytwórców robiących auta, zużywające 3 l/100 km. Dziś ponoć zarówno A2 3L, jak i Lupo 3L są dziesiątkowane przez awarie skrzyń biegów, których nikt nie umie naprawić.

2. BMW
Tu właściwie nie powinno być problemu, no bo przecież jest nowy minivan 2 Active Tourer, który ma przedni napęd i to jest takie nietypowe. Etam bzdura. BMW już od dawna ma w dupie tylny napęd, następna trójka będzie pewnie FWD albo i gorzej, FWD plug-in hybrid. Nie widzę nic nietypowego w tym że jakaś firma produkuje minivana z przednim napędem.
Z początku uznałem, że tak naprawdę na miano supernietypowych modeli BMW zasługują samochody wytwarzane przez tę markę po przejęcie marki Glas, głównie dlatego że były i ładne, i dobre – taka koniunkcja nie pojawiła się w historii BMW nigdy z wyjątkiem modelu 1600-2. Ogólnie gdyby nie Paul Bracq, który naszkicował dla BMW parę ładnych rzeczy, to robiliby tylko auta o urodzie enerdowskiej pływaczki. Na miano najbardziej nietypowego modelu zasłużyło moim zdaniem BMW 600, czyli Isetta z dwoma rzędami siedzeń. Ten czterokołowiec z dwusuwowym silnikiem z tyłu miał jedne duże drzwi z przodu i jedne małe drzwi z prawej strony. Ta kompletnie idiotyczna konfiguracja wymyślona przez potomków szatana kosztowała więcej niż Garbus, za to jechała wolniej, mniej stabilnie i była niebezpieczna. W przypadku puknięcia w coś przodem, pasażerowie musieli zwiewać przez drzwi z prawej strony, o ile one też akurat nie były uszkodzone. Co śmieszne, te drzwi nie miały górnej ramki. Sprzedaż 600-tki szła co najmniej opornie. Jest to mój ulubiony model BMW wszech czasów.

3. Citroen
Spójność gamy modelowej to rzecz, o której w Citroenie nie słyszano. Każdy model tej marki to oddzielna historia, nie mająca nic wspólnego z pozostałymi. Nawet teraz mamy misz masz jak się masz – małego C1 nie ma w Polsce, C3 wygląda jak C4 Cactus, C4 wygląda zupełnie inaczej, potem jest niepodobny do niego C4 Picasso, stary jak świat C5, nie ma żadnego SUV-a bo przecież po co komu SUV-y, dalej nie ma już nic i potem są auta dostawcze. No ale przecież to nie o tym tylko o najnietypowszym modelu Citroena. Było ich naprawdę wiele. Na przykład cudny M35, albo GS z wanklem. BX 4TC też nie jest zbyt zwyczajny. Ale wszystko wymięka przy 2CV Sahara. Samochód, który seryjnie miał dwa silniki, jeden z przodu, drugi z tyłu. No jeśli to nie jest nietypowe, to już nie wiem co jest!

4. Fiat
Doszliśmy do trudnego miejsca. Fiat przez dziesiątki lat był jednym ze światowych liderów jeśli chodzi o wprowadzanie i obmyślanie nowych modeli. Wszystkie były dość podobne i spójne. Nie poddawały się też nadmiernie badge-engineeringowi, to znaczy produkowano Fiaty jako inne auta, ale rzadko na odwrót. Potem nastąpiła ekspansja na Brazylię, gdzie sypnięto ciekawymi modelami jak Novo Uno czy Mobi. Ale one nie są jakoś szczególnie nietypowe. Naprawdę trudno było coś znaleźć – można wspomnieć dziwny model Avventura – hatchbacka z kołem na klapie (Link) czy chińskiego hatchbacka Ottimo.

Jednak po długim namyśle postanowiłem uhonorować model Freemont.
Jest ku temu kilka powodów.
Po pierwsze – jest to samochód, który zadebiutował w Europie w 2008 r. jako Dodge Journey, następnie z owej Europy zniknął, aby wrócić w 2011 r. jako Zupełnie Nowy Model. Po drugie – jest to Fiat produkowany w Meksyku (mamy też Fiata produkowanego w Japonii – 124 Spider). Po trzecie, jest to Fiat z benzynowym silnikiem 3.6 V6, zupełnie nieprzystającym do obecnych czasów. Freemont w gamie Fiata wygląda jak desant z innej marki. I tak jest w rzeczywistości. Dokładnie tak, jakby Mercedes zaczął nagle sprzedawać samochód marki Renault. A nie, czekajcie…

5. Ford
Niełatwo znaleźć nietypowego Forda, głównie dlatego że trudno znaleźć typowego Forda. To marka światowa, która produkuje wszystko i wszędzie. Zupełnie nietypowe były na przykład zrebrandowane Mazdy – Lasery, Meteory, Urvany i Econovany. Jednak po długim namyśle postanowiłem wyróżnić trzy modele, a nagrodzić jednego.

a) Ford EXP. Bezsensowne dwumiejscowe coupe z USA. Nikt nie wiedział po co jest.

b) Ford Falcon – australijski pojazd pozbawiony stylizacji zewnętrznej. Gdyby zdjąć mu znaczki, nie miałby żadnego elementu wyróżniającego. Ale za to pod maskę wkładano duże V8.

c) Ford F1000 – brazylijski SUV sedan. Te okna…

a zwycięzcą jest:
Ford Pronto: taiwańskie wcielenie Suzuki Carry ST90, później także SK. Tajwan był jednym krajem (Tajwan jest krajem?) w którym przez dłuższy czas każdy samochód sprzedawano jako Forda. Ford zainwestował tam w fabrykę i produkował tam zupełnie niecodzienne modele, często licencjonowane od innych producentów. Ale również własne wersje Transita i Mondeo.

6. Honda
Tu nie miałem żadnego problemu. Najbardziej nietypowa Honda to aluminiowa terenówka na ramie pod nazwą Crossroad, głównie dlatego że jest Land Roverem Disco raz. Nie mam słów na to.

7. Hyundai
Hyundai wzbija się na szczyty bycia nudną marką. Ale na szczęście ma w gamie coś wybitnie nietypowego: to Veloster. Jedyny obecnie dostępny samochód z jedną parą drzwi z jednej strony i dwiema parami z drugiej – mowa o drzwiach uchylanych a nie przesuwanych. Z jednej strony wygląda jak coupe, z drugiej jak taki obniżony hatchback. Podobno jest ktoś na świecie kto go kupił, ale nie udało mi się z nim skontaktować.

8. Kia
Jeśli myśleliście, że Hyundai jest nudny, co powiecie o Kii? Wszystkie modele tego producenta są skondensowaną formą absolutnej poprawności. Wyobrażam sobie, że zebrania działu projektowego Kii muszą być fascynujące – każdy, kto zaproponuje jakiś przejaw ekstrawagancji, leci z okna 38-piętrowego wieżowca i ląduje w stercie zgniłej kapusty kimchi i tak do skutku, aż się nauczy, że Kia ma być wszystko, tylko nie nietypowa. Ma być najtypowszym z typowych samochodów, odpowiadającym potrzebom i typowego Kima, i typowego Joego, i typowego Siergieja.
Szukając nietypowej Kii, pod uwagę brałem: luksusowego Enterprise’a, czyli Mazdę 929 po miliardzie liftingów, ewentualnie Kię Elan, czyli licencyjnego Lotusa Elana.
Ostatecznie postawiłem jednak na elektryczną Kię Ray, model produkowany wyłącznie na rynek koreański. To kei-car – bzdura, bo w Korei nie ma kei-cars – z drzwiami przesuwnymi z jednej strony i zwykłymi z drugiej.

9. Mazda
Nie miałem sekundy zawahania. Mazda, jako jedyny producent na świecie, zbudowała autobus z silnikiem Wankla. To Rotary Parkway. Serio, ale bym nim woził ludzi. W trasie miałbym stale 5000 obr./min albo więcej, doprowadzając pasażerów do obłędu. Proszę pana, w tym autobusie coś strasznie wyje! A, to tylko silnik…

10. Mercedes
Ale tu się można poznęcać – większość modeli z końca lat 90. jest nietypowych dla tej marki, ponieważ ulepiono je z blachy od puszek po ananasach nasączanych rok w solance. Mało który producent decyduje się na tak radykalne kroki. No ale nie dręczmy tej zasłużonej marki, tylko od razu mówmy, gdzie jest tu coś nietypowego. Mam tu dwa typy, oba są fantastyczne. Pierwszy to oczywiście Vaneo. Co kojarzy się Wam z Mercedesem? Solidna limuzyna. A dlaczego nie pokraczny, rdzewiejący minivan bez prześwitu, z silnikiem pochylonym o 60 stopni do tyłu? Przecież takie rzeczy produkował właśnie Mercedes!

Jednak nawet Vaneo musiało uznać swoją porażkę z najnietypowszym Mercedesem w historii – modelem 170 H. H od Heckmotor – silnik z tyłu. Był to mały, przedwojenny samochód zaprezentowany w 1936 r. jako uzupełnienie dla linii 170 V. Był droższy niż 170 V z silnikiem z przodu, lepiej wyposażony i lepiej się prowadził, ale miał koszmarnie mały bagażnik i był okrutnie hałaśliwy. Sprzedaż była śladowa. Chodzą plotki, że projekt platformy dla 170 H stworzył sam Ferdynand Porsche, gdy pracował dla Daimlera na przełomie lat 20. i 30. W czasie wojny model 170 H był jednym z nielicznych samochodów nie podlegających konfiskacie przez Wehrmacht – nie było gdzie zamontować zbiornika na gaz drzewny.

11. Opel
Nietypowy Opel to byłby taki, który zarazem byłby ładny i bezawaryjny. Wybaczcie, nie mogłem sobie podarować tego suchara. Jeśli chodzi o jakieś ciekawe i nietypowe Ople, to nie znalazłem ich zbyt wielu. No tak – 5,4-litrowy Diplomat był czymś wyjątkowym w swoich latach, europejscy producenci raczej nie robili takich wielkich samochodów z tak wielkimi silnikami. Jednak uważam, że na miano najnietypowszego Opla zasłużył zdecydowanie Speedster: zaiste nie rozumiem pomysłu, dla którego powstał, ale muszę przyznać, że po latach wygląda super. Ponadto jest to efekt współpracy z Lotusem, której owocem był też oczywiście wspaniały Lotus Omega. Tyle że Lotus Omega wychodził jako Lotus, a Speedster jako Opel. Widzę dla tego wozu jedno zastosowanie: złojenie dupy paru Porsche na jakimś trackdayu z ciasnym torem. Ale by mieli złe humory. Wygrałeś? Nie, byłem drugi. A kto wygrał? Jakiś typ w Oplu, hłehłehłehłe

12. Peugeot
W porównaniu z Citroenem, Peugeot jest stateczny i nudny. Przez te grubo ponad 100 lat historii produkowali raczej uczciwe, solidne samochody dla normalnego Francuza albo Afrykańczyka. Ale w ostatnich latach wyjechali z paroma dziwnymi akcjami. Na przykład 307 – samochód z funkcją samozapłonu, zaiste nietypowy. Albo model 407 ze zwisem przednim dłuższym niż cały maluch. Jakbyś mocno się oparł o kraniec przodu, to tył podskoczy, jak w „dajcie mi punkt podparcia, a podniosę Polskę z kolan” czy jak to tam szło. Nieważne. Najnietypowszy Peugeot? 1007. Wygląda jak budowla z Lego albo jak ulepiony z plasteliny Plejdo. Ma cztery miejsca. W zakrętach zarzuca tyłem. No i te drzwi. Naciskasz guzik i one zaczynają się otwierać…

zaczynają się otwierać…

otwierają się…

otwierają się…

już 2 cm…

już 2,5 cm…

szkoda, że akurat trwa oberwanie chmury i chcesz się schronić w samochodzie, ale wiesz, nie ma przebacz, to francuska technologia. Najlepsza na świecie. Nie spiesz się, w końcu się otworzą. Albo i nie.

13. Renault
Istny ruk opfitości nietypowych modeli panuje w przypadku Renault. Co wybrać? Szokujące wyglądem 5 Turbo? Blisko. A może powstały w 200 sztukach Sport Spider z dwulitrowym silnikiem o mocy 150 KM? No też by tu pasował. Avantime? O tak – Avantime jest mistrzostwem świata jeśli chodzi o nietypowość, bo jest wielkim 3-drzwiowym minivanem, ale to wciąż nie to. Szukam, szukam… MAM

Clio V6. Jest sobie zwykły miejski hatchback 3-drzwiowy. Wywalasz zeń tylną kanapę. Wyrzucasz mu silnik spod maski. Za przednimi fotelami montujesz wielką V-szóstkę, która zajmuje całą przestrzeń dla pasażerów i bagażnik. Bagażnik za to pojawia się z przodu. Konfiguracja jak z supersamochodu, jak z jakiejś Miury albo Jaguara XJ220, ale upchana w nadwoziu Clio II. WHAT LE FUCK? Gdybym był naprawdę bogaty, taki Donald Trump-bogaty, to bym naprawdę kupił sobie Clio V6 i na przykład dla zwiększenia współczynnika nonsensu jeszcze je uturbił.

14. Skoda
Jak może być „nietypowa Skoda”? Skoda jest jak Kia. Wszystko typowe do bólu. Na szczęście w dawnych latach było inaczej i czechosłowaccy inżynierowie potrafili pierdyknąć coś z fantazją. Myślałem trochę o Skodzie Sentinel, parowej ciężarówce wytwarzanej w Czechosłowacji w latach 1924-1935 (bardzo długo jak na pojazd parowy). Po półgodzinnych przygotowaniach można było już ruszać w drogę z prędkością roboczą 25 km/h, pod warunkiem stałego dosypywania koksu i dolewania wody. Czyli działała jak większość celebrytów, sypiesz koks i lejesz wodę.
Ale jest jeszcze lepsza Skoda: VOS. 5,7-metrowy gigant z 5,2-litrowym silnikiem z ciężarówki Praga, przeznaczony dla głów państw. Wyprodukowano w pełni ręcznie 107 sztuk VOSów i korzystali z nich szeroko komunistyczni oficjele. Specjalny Pułk Samochodowy w PRL posiadał osiem sztuk. VOS-a kupił sobie Mao Zedong – był to prawdopodobnie pierwszy samochód tego typu w Chinach, wcześniej wykorzystywano nieliczne samochody amerykańskie, ale zwykłe, bez opancerzenia. I tak były to jedyne jeżdżące tam auta. VOS-y powstawały w latach 1949-1952.

15. Toyota
Tu także mamy obfitość modeli, tyle że te naprawdę, naprawdę nietypowe zachowano wyłącznie dla rynku japońskiego. Poza Japonią oferowano tylko uczciwe, zwykłe Toyoty. A w Japonii? Mamy choćby Porte, ze zwykłymi drzwiami z jednej strony i przesuwnymi z drugiej. Mieliśmy Serę z drzwiami unoszonymi niczym skrzydła, jak w jakimś szalonym koncepcie. Mamy dwunastocylindrowy model Century dla cesarza. Ale to i tak wszystko jest nic, bo wszystkich biją na głowę Classic i Origin – modele z rynku japońskiego stworzone wyłącznie jako upamiętnienie rocznic powstania klasycznych modeli Toyoty. Kto by dziś tak zrobił? Wyobrażacie sobie, żeby Volkswagen na przykład wskrzesił Garbusa z okazji jego rocznicy? Dobra, może to nie jest najlepszy przykład. Zapomnijcie. Nie chodzi o to, że Toyota wprowadziła nową linię modeli inspirowaną klasyką, bo tak robi wielu producentów, tylko że stworzyła praktycznie od podstaw dwa samochody TYLKO jako formę uhonorowania rocznicy, nie zamierzała na nich zarabiać ani rozwijać tego pomysłu. Powstało 100 sztuk Classica (nawiązującego do AA) i 1071 sztuk Origina (nawiązującego do Toyopeta Crown).

16. Volkswagen
Ta nudna marka okazuje się nieskończenie głęboką kopalnią nietypowych modeli. Można wymieniać je godzinami. Jednym z lepszych cacek jest SP2: wygląda jakby pod maską miał co najmniej rzędową szóstkę, a w rzeczywistości bazuje na Garbusie i ma boksera z tyłu. Albo argentyński Volkswagen 1500, jedyny model VW z silnikiem z przodu i napędem na tył, nie licząc aut użytkowych – był w rzeczywistości kopią Hillmana-Sunbeama-Plymoutha-Chryslera-Talbota Avengera i wcale nie był to jedyny przypadek współpracy VW-Chrysler. No właśnie – a Volkswagen Routan, czyli zrebrandowany Voyager sprzedawany tylko na rynku amerykańskim? Czyste szaleństwo. A Volkswageny chińskie, te wszystkie Lingyu, Sagitary i Lavidy? Lavida Cross? No cacko że ja postoję! —> link

Wszystkie one jednak muszą uznać wyższość Phaetona.
Phaeton to pomnik megalomanii Ferdynanda Piecha. Stworzono dla niego specjalną fabrykę. Zbudowano go od podstaw nie korzystając z technologii Audi A8. Wsadzono do niego silniki, których poskąpiono Audi, w tym diesla V10 TDI Biturbo. Koszt tego przedsięwzięcia był zupełnie astronomiczny, a sprzedaż znikoma. Jednak udało się stworzyć coś niezwykłego: dziesięciocylindrową limuzynę z dieslem i napędem na 4 koła kosztującą milion miliardów ton diamentów, którą sprzedawano pod nazwą „samochód ludowy”. Trudno przebić nietypowość tej zagrywki.

  1. DZie2l

    JEst moc 🙂 CV2 Sahara – tylko przerobić przód na gaz – dla ekonomiki w miescie 😉

  2. Jeremi

    Jakie jeszcze samochody w historii miały taki układ drzwi jak Velotoster? Pamiętam że przy okazji testu Velostera na złomniku coś o tym było, ale nie mogłem tego nigdzie odnaleźć.

  3. miwo

    I te schowane nawiewy w Phaetonie. Wielka kupa ojro poszła, albo i jeszcze dojczemark poszła na opracowanie tej zachcianki dr.Piecha.
    Zresztą, sam dr Piech został 15 lat temu beatyfikowany i kanonizowany przez AutoBild i pisma pokrewne. 😉

  4. tsss

    Ford F1000 chyba był inspiracją dla linii okien w BMW i3.

  5. Chętnie przygarnę to Clio. Pokazywał bym nim tym wszystkim rycerzom ortalionu w starych betach ich miejsce w szeregu 🙂

  6. skilder3000

    Ale bym jeździł Fordem Carry

  7. Vaneo na silnik pochylony DO PRZODU i tylko o 48 stopni 🙂

  8. Szymon

    Vdabjlju feton… ale trzeba bylo sie nalykac fety i zapic opioidami zeby wprowadzic ten szalony pomysl do produkcji. Metaamfetamina z zapasow adolfa zostala zlokalizowana przez durchtechnikow od garbusa

  9. Flshbckmn

    @Jeremi Saturn SC miał podobny układ drzwi jak Veloster

  10. Veloster? Zapraszam, Warszawa, ul Wita Stwosza. Zwykle parkuje tu nie jeden, a nawet dwa velostery.

  11. A gdzie Nissan? Toć to zwykła i popularna marka.

  12. DSTomek

    Veloster w Europie to faktycznie rzadkość. O dziwo, w USA jeżdzi tego bardzo, bardzo dużo !

  13. Grendel

    @Jeremi – taki układ drzwi miała pierwsza generacja nowego Mini Clubmana. Po lewej drzwi kierowcy a po prawej normalne dla pasażera z przodu i „suicide doors” ułatwiające (sic!) dostęp do tylnej kanapy. Do tego z tyłu zamiast klapy tez para drzwi!

  14. Grendel

    Citroen to dość schizofreniczna marka. Maja okresy wyciszenia i budowania samochodów zgrabnie uszeregowanych – AX / BX / CX / ZX albo C1 / C2 / C3 / C4 / C5 / C6 albo szaleństwo – każdy od czapy. Właśnie w tej drugiej fazie pojawił się też SUV – C-Crosser, który wyglądał jak Mitsubishi Outlander. Z resztą Peugeot też sobie wziął tego wynalazka jako 4007.

  15. Volvo jest u nas aż tak nietypowe? Cudnie, jeżdżę nietypowym samochodem! Nissan natomiast jest ewidentnie tak nudny, że nawet Autor o nim zapomniał. Się nie dziwię się. Z kolei Kia jest wg mnie bardziej wyrazista niż Hyundai. Marginalnie, ale jest.

    A co do zestawienia – absolutnie zachwycają mnie Fordy EXP (o którym wcześniej nie słyszałem) i F1000 (który już u Ciebie kiedyś był) oraz Skoda VOS (z której istnienia nie zdawałem sobie sprawy). Nie zgodzę się natomiast co do urody nie-bracqowych BMW. Np. taki 507, zaprojektowany przez niejakiego Albrechta von Goertza, był zjawiskowy. E34, E38 i E39 też były całkiem wyględne.

  16. Jeremi

    @Grendel @flshbckmn lecz to zawsze były suicide doors. Trudno, może coś mi się uroiło i Veloster był pierwszy.

  17. Cichy

    Skoda VOS mnie zaskoczyła, na zdjęciach wygląda jak normalny stary sedan. Myślę sobie że obczaję jakieś jutuby, może coś jest. Dopiero jak zobaczyłem jak te auta wyglądały obok ludzi dotarło do mnie że „o kurwa jaka wielka”.

    A te toyotki są po prostu śliczne <3

  18. Zara, chwila moment. Veloster ma jedne drzwi z lewej, i dwoje drzwi z prawej. Jakie pary? Jakie pary?

  19. laisar

    @admin „to jest pochylenie do przodu czy do tyłu?”

    O ile chłodnica po prawej na dole fotki nie jest pod podłogą, to do przodu (;

  20. Garwanko

    Świetne zestawienie, dziękuję!

  21. Marek Jarosz

    Jeśli chodzi o Honde, to proponuję model Element: SUV crossover whatever, drzwi boczne otwierane jak w stodole, klapa tył dzielona w poziomie, tylne fotele podwieszane pod sufitem 🙂

    A Velostera to ja nawet w Lublinie widziałem, więc jaka to rzadkość?

  22. Ktosiek

    Gruby, mięsny wpis 😀 – podoba mi się. Moim faworytem jest tu Renault – oni mają naprawdę duże odchyły 🙂 – i mało tego, nie boją się tego wdrożyć do produkcji (czy to dobrze, czy nie, to już inna sprawa).

    Muszę natomiast dodać trochę do Hyundai’a i Kii – do tej ostatniej dodałbym Retonę, czyli cywilną wersję KM131 :>.

    Jest jeszcze jedna rzecz związana z Kią – jeżeli Ford Pronto się łapie, to i to powinno przejść :] – Kia produkowała lokalnie Peugeota 604 oraz Fiata 132 (!!!) – było tego mało, ale było (tak było) – http://boitierrouge.com/2014/05/24/kia-604-la-peugeot-du-matin-calme/ :>. Całe szczęście te dni są już „long gone”.

    Teraz Hyundai: PM580T – samochód torowy. Jest też jeszcze jedna rzecz – K2 Black Panther – ok, ok – to nie do końca samochód (xD), ale chyba podnosi to „trochę” cool factor – jaki inny producent aut może pochwalić się produkcją czołgów i sprzętu wojskowego (i to „dość” dobrego sprzętu) ? no właśnie … ;] – tak, wiem o czołgach Renault – ale prócz tego – chyba nikt? niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu.

    Velosterów trochę jeździ – nawet w Polsce nie jest to jakiś rzadki widok. Stawiam dolary przeciw orzechom, że szybciej zobaczę Velostera niż Lineę po FL 🙂 – a i może Tipo, hehe – niby tak się sprzedają, ale jakoś nie widzę tych aut :/.

    @2k2: sprawdź sobie Hyundai XG30 – naprawdę fajna kanapa, ogólnie dużo jest takich limuzyn od Kii/Hyundai’a, ale większość na rynek koreański albo USA.

  23. Ktosiek

    Co Wy z tymi chowanymi nawiewami w Phaetonie ? co w tym takiego super, prócz tego, że to mało praktyczne? to wolę już to, co zrobili w Passacie B8 ( i po części w A4, a także Mazdach) – nawiewy stanowią element dekoracyjny – to jest ok, ale jeżeli ktoś ma zespół obsesyjno-kompulsyjny to będzie dość dużo czasu poświęcał na „dogranie” nawiewów do reszty deski :).

    A jak już tak odpływamy, to w nowej Panamerze ktoś przeniósł sterowanie środkowymi nawiewami na ekran komputera 🙂 – tak, kierunkiem nawiewu steruje się nie palcem, tylko należy wejść w odpowiednie menu, i sobie sterować nawiewami – progress jak nic :>.

  24. natomiast ja szukając czegoś więcej o kii elan trafiłem na coś takiego:

    Kia Elan to samochód o nadwoziu typu (brak danych). W wersji (brak danych) nadwozie jest (brak danych) drzwiowe i oferuje miejsc (brak danych).

    (skopiowane z bardzo wiarygodnego źródła http://superauto24.se.pl/katalog-aut/kia-elan,20059/ )

  25. Świetnie się czytało. Zwróciłem uwagę, jak dużo z tych nietypowych aut powstało w latach ’00 – dekadzie wydawało by się dość nudnawej i skażonej początkami tzw. ekologii i innych wymysłów UE.

  26. Czarek

    Renault rozwinelo jeszcze pomysl z clio V6 do espace F1, zapalane na nowoczesna wersje korby 🙂

  27. Ausf. F2

    Co jest najbardziej nietypowe z Phaetonie? Ano to, że liczba wyprodukowanych Bentleyów na nim bazujących przewyższy produkcję modelu macierzystego (Phaetonów powstało, jak naucza Wikipedia, 84 325 sztuk), Continentali GT i Flying Spurów do zeszłego roku włącznie powstało ponad 80 000 sztuk, rok bieżący przyniesie jeszcze jakieś 9 czy 10 tysięcy. Tak że cała impreza koncernowi raczej strat nie przyniosła nawet sama w sobie, nie licząc kasy zarobionej na podpompowaniu image’u marki VW, przekładającym się na możliwość wołania wyższych cen.

  28. KIEROWCA

    Brazylijski Ford F-1000 to wytwór Cytryna i Gumiaka zbudowany z przypadkowych części od Stara, Uaza i Wołgi, dodatkowo wyposażony w klamki od Zaporożca.
    Wypas.

  29. paranoix

    Citroen C15. Jakże piękne nawiązanie do awangardowego XM.

  30. miwo

    Phaetonem kazał się wozić Bundeskanzler Schroeder – wrażliwy socjaldemokrata w limuzynie dla ludu. (a teraz w korpo u Putina) 🙂

  31. Wiwerest

    Z tego co pamiętam to KIA Elan była dużo gorzej wykonana niż lotus i miała montowany silnik 1.8 z jakiejś innej Kiowej limuzyny, inaczej niż w lotusie, gdzie był 1.5 produkowany w kooperacji z Isuzu

  32. Kiełek

    Widziałem Peugeota 1007 w którym się drzwi szybko otwierały, a potem zamykały, otwierały, zamykały… Problem polegał na tym że pani chciała jechać, a drzwi nie chciały zostać w pozycji zamkniętej.

  33. Kris

    Świetnie się czytało, tylko gdzie Volvo ja się pytam

  34. pizza

    Ja bym się nie czepiał Freemonta. Co prawda nie 3,6 V6 a 2.0 JTD brałem na wiosnę pod uwagę jako kolejny samochód. Jednak po przymiarce rozmiaru odpuściłem, był trochę nieporęczny do codziennego poruszania się po mieście ;). Dlatego mam kolejnego Scenika 😉

    Honda Element wspomniana w komentarzach. Mój znajomy miał coś takiego ok. 2008 r. i piał z zachwytu, jednak wówczas mnie to nie ruszyło. Teraz jak obejrzałem zdjęcia wnętrza uruchomił mi się faktor chcijto! do potęgi 15…

  35. zwykły kierowca

    Tego Velostera kupił ktoś w Gliwicach, bo dzisiaj widziałem ten samochód.

  36. Paweł

    Seaty i Nissany nie są mniej popularne, niż Hondy, Kie czy Renaulty.

  37. No, Element zajebisty. Badałem takie coś podczas tegorocznych wakacji nad morzem – właściciel jeździł tym wozem na ryby, napęd 4×4 w mega praktycznym nadwoziu. Min. płaska podłoga wyłożona gumą, w razie czego wyjmujemy fotele, szlauf do ręki i jazda. Według posiadacza bezawaryjne wozidło.

  38. Błażej

    O innych nie ale mogę się wypowiedzieć o Citroenach bo jestem wieloletnim fanem tej marki, wieloma jeździłem, miałem jednego youngtimera i dwa nowsze modele tej marki. Po pierwsze C1 jak najbardziej w Polsce jest choć przestał być już oferowany jako nowy w salonach. Po drugie SUV jest, a jest nim C-Crosser. Po trzecie zgoda, że są braki jak brak auta klasy wyższej, którym miał być C6 będący obecnie bodaj najmłodszym „klasykiem” czy autem kolekcjonerskim. Auto na tyle nieudane w kwestii elektroniki, że tylko najtwardsi fanatyczni miłośnicy i ludzie ceniący niedzielne przejażdżki „wokół komina” cierpiący na nadmiar kasy to kupują.
    Po wtóre spójność jest i była. mamy modele danego segmentu i vany na ich podwoziach oraz model klasy średnio-wyższej jakim jest C5 (aktualnie Mk. III). Szkoda, że to jedyny hudropneumatyk jaki pozostał w ofercie i to z opcją sprężynową do wyboru (patrząc na ogłoszenia i pytając użytkowników można przypuszczać, że 90% u nas jeżdżących to resoraki, które hydro na oczy… na reflektory nie widziały- niestety). Można więc zakładać, ze jakiś potencjalny następca C5 będzie już bez opcji zawieszenia hydractive. Spójność jest i konsekwencja jest bo C5 Mk I, II, III to następca Xantii, która była następcą Bx, który był następcą GSA, który był następcą (czy raczej unowocześnieniem) GS. C6-Xm-Cx-Ds. Większe różnice występują już w klasie Van bo tu dwa modele były produkowane na wspólnym kopycie z innymi markami. Tak było z Evasion, C8. Najbardziej oryginalna była bardzo popularna Xsara Picasso ale i C4 Picasso są nadal wyróżniającymi, futurystycznymi wozami, a C8 gdzieś się ostatnio zapodział i chyba C4 Grand Picasso miał przejąć po nim pałeczkę.

  39. Dzięki chinczykom woldzwagen się odkuł na fejtonie. W Europie nie szedł, ale za to chinczyki kupowały raczej chętnie.

    Nie jestem pewny, czy nie będzie jakiegoś następcy przypadkiem. Co prawda nie ze szklanej fabryki, ale jednak.

  40. pete379

    Co jak co ale Phaetonem to bym nie pogardził. No nie jest spokrewniony z Audi, ale czy czasami pod teutońską zbroją nie kryje się brytyjski agent Bentley „Latające Strzemię”? Coś mi się tak o uszy obiło, ze to bliźniaki.

  41. Ktosiek

    Tak sobie właśnie pomyślałem;-) – ciekawe, czy ktoś już próbował ściągnąć Velostera z UK/innego rynku z kierownicą po ZŁEJ stronie i przeróbki na układ kontynentalny (づ◔ ͜ʖ◔)づ – koszmar hm… przekładacza (?) xD.

    @Krass: będzie nowy Phaeton, ale a) tylko w Chinach b)chyba na płycie powiększonego Passata.

    @Wiwerest: tamten okres to końcówka Kii jako niezwiązanej z Hyundai’em struktury, więc wszystko możliwe – choć wątpię, by było gorzej niż to, co oferują angielskie manufaktury ;). Tak, silnik to był T8D 1.8 – http://www.dailyturismo.com/2015/02/15k-almost-lotus-1997-kia-elan-m100.html – do tego sticker Ultra Power i wiadomo, że mamy do czynienia z prawdziwie sportowym autem ;].

  42. st Druciarz w firmie C&G

    silnik do Vaneo jest pochylony do przodu , popatrz na bagnet , musiałby być wyciagany ze środka kabiny 🙂

  43. Ktosiek

    Ten silnik w A klasie i pochodnych to jakiś wyrób dla garażowych masochistów – wymiana paska alternatora i osprzętu wymaga dorobienia sobie paru narzędzi i małpiej zręczności 🙂 wyjęcie chłodzonego wodą alternatora (diesle) ? też przyjemne ;-).

    Problem jest taki, że niektórzy myślą, że jak to mały Mercedes, to i wydatki na serwis będą małe – niekoniecznie ;].

  44. Klakier

    Ktosiek,ja tu widzę niszę dla naszych blacharzy,bierzesz sobie dwa Velostery wywalasz jedne tylne drzwi i robisz dwudrzwiową kupete(chyba że jest),albo z dwóch wersji (prawus/lewus) czterodrzwiówkę…

  45. Nigel

    No, nareszcie jakieś mięso. Myślałem że Ty… Złomnik sie wypalił .

  46. no! to jest Zlomnik o ktorego walczylem! swietny artykul! gratuluje, czytalo sie wspaniale, jak za dawnych lat 🙂

  47. damianyk

    W BMW to raczej model M1 jest bardziej nietypowy. A w Hondzie i Renault stawiał bym raczej na modele z 4 kołami skrętnymi. Aha, a to Clio to jeszcze chyba ma skrzynię kłową, czyli niesynchronizowaną.

  48. Daozi

    Artykuł świetny!
    Brakuje Nissana – no ale co poza GTR-em by tu pasowało? Firma robi francuskie auta, nudne jak przemówienia polityków (jeździłem Note’m i Pulsarem – wrażenia jak podczes jedzenia salcesonu albo noszenia kalesonów), a tu nagle jebs: Hypercar lepszy od większości Porsche i Ferrari, na dodatek 4 osobowy. o.O
    No i może Volvo – tu nie wiem, bo to marka spójna i nudna do bólu, nigdy się nią nie interesowałem – ciężko mi tu coś wymyślić.
    Co do Velosterów – jadąc do pracy mijam codziennie jednego, po tym gdzie go widzę (bo zazwyczaj mijam korek), wiem czy aktualnie się spóźniam czy mam dobry czas. A ponieważ to jest drugi Veloster w Krakowie jakiego widziałem, nie mam wątpliwości, że to ten „od czasu mojego przejazdu” :).
    Moooże jeszcze Suzuki – bo Swiftów jeździ dużo. No i co tutaj – Kizashi? Widziałem ich parę w życiu. Może ze 3. Ktoś pewnie chciał Swifta i się pomylił w zamówieniu.

  49. atropos

    Nowy Phaeton nazywa się Pindol, czy jakoś podobnie. Generalnie Phaeton to iście genialny wóz. W środku lepsze materiały i wykonanie od A8 z tamtych lat. Wyciszenie i stabilność przy dużych prędkościach na poziomie TGV. Z 4.2 V8 to naprawdę marzenie. Do tego duży przegląd w ASO kosztuje 1700 PLN – porównajcie Lexa, BMW, lub Jaguara. Dobrze wspominam 15 tkm zrobionych tym autem.

    Co do BMW – myślałem, że Admin wybierze 700 w kupecie.

  50. Hurgot Sztancy

    w Nissanie też by się coś znalazło, choćby Murano Crosscabriolet, albo rewolucyjne wyścigówki leMans jedna z napędem na przód, a druga z rozstawek kół z przodu jak u Yamahy Tricity…
    Volvo też miało fajną wyścigówkę – 850 BTCC – kombiak!
    A Suzuki ma przecież cudowne X90

  51. @Ktosiek
    „kierunkiem nawiewu steruje się nie palcem, tylko należy wejść w odpowiednie menu, i sobie sterować nawiewami”

    Niby tak jak mówisz, ale z drugiej strony ja u siebie nie używam tych guzików w ogóle. Mam cały czas na „auto” i raz do roku wcisnę guzik osuszania przedniej szyby. Nie ustawiam ani siły, ani kierunku nawiewu – tylko temperaturę. Za to w lancerze np. trzeba bez przerwy coś przestawiać;)

  52. Marek Jarosz

    Jeszcze jeden fajny wynalazek od Renaulta to Wind: targa na bazie Twingo. Jest kilka sztuk na OLX, silniczek 1330 km (1.6) przy malej masie musi fajnie targać czuprynę 🙂

  53. Hshan

    @Daozi – Volvo nudne do bólu? A 850 R? 🙂 Ale w kwestii najbardziej nietypowego kandydat dla mnie może być tylko jeden – Volvo 480 🙂
    http://www.sub5zero.com/wp-content/uploads/2015/10/volvo_480_1.jpg

    @Mav – To to akurat mniej więcej norma. Tu chyba chodzi o to, że kierunek nawiewu, w sensie samej tej KRATKI ustawia się komputerem. Ale nie dziwię się, że pomyślałeś o czymś innym, też bym na to nie wpadł, gdybym o tym nie przeczytał 😀

  54. Jakub

    W naprawie skrzyń z Lupo 3L i Audi A2 3L specjalizuje się jeden warsztat z Tucholi, i jeszcze na Śląsku jest Terefere (?).

    Poza tym to jest normalna skrzynia manualna sterowana elektrohydraulicznie.
    Można wrzucić pedały, drążęk zmiany biegów, przeprogramować kompa i mamy normalnego manuala.

  55. Michał

    Potwierdzam ktoś kupił Hyundaia Velostera, codziennie rano jak robię kawę mam widok a takie cudo z okna.

  56. W sumie z większością się całkowicie zgadzam, są najbardziej nietypowe! Ale jest jeden wyjątek: Skoda, VOS(czyli po czesku VIP) to cudo,monstrum i coś co powinno być Tatrą a więc całkowicie nietypowe dla Skody dziś,ale nie tak odległe od przedwojennych Superbów z silnikami V8. Moim zdaniem najbardziej nietypowa skoda to Felicia Fun. Skoda w kolorach, z poczuciem humoru, z jakimś niepowtarzalnym patentem,który ma sens (tylna ruchoma ściana) to jest nietypowe! A co do 2CV Sahara to warto dodać,że to nie tylko dwa silniki,ale też dwie stacyjki i dwie skrzynie biegów szczęśliwie podłączone pod jedną dźwignię (wyobrażacie sobie jak cudowne musiałoby być zgrywanie ze sobą dwóch skrzyń we francuskim aucie w czasie jazdy i to w terenie 🙂 ).

  57. Ktosiek

    @Mav: nie wiem, czy dobrze zrozumiałeś – tutaj nie tyle kieruje się kierunkiem (w sensie wybór – nogi/głowa/przednia szyba – bo takie coś jest np w e60 i też mi się średnio podoba), tylko steruje się wylotem środkowych kratek z poziomu menu w komputerze 😀 – dla mnie typowy niemiecki overdesign i ogólnie przekombinowanie https://www.youtube.com/watch?v=0MhnbnBf0UY – … co najgorsze cała motoryzacja wchodzi w taki kanał :/ – TEORETYCZNIE może to dać sprawniejsze rozprowadzenie powietrza w trybie AUTO, ale prawda jest taka, że to po prostu gadżet – widocznie „ptaszki” przy jakiś opcjach, możliwość włączania świateł z poziomu komputera itd to za mało – tutaj coś się rusza, więc jest zabawnie xD.

    Nie wiem, może jestem po prostu plebejski, bo bardziej niż te wszystkie Porsche podoba mi się np Mustang czy Corvette, a takie rozwiązania jakie serwują potomkowie Ferdynanda Porsche tylko mnie w moich uczuciach potwierdzają ;]. Inna sprawa, że pewnie nieprędko (jeśli w ogóle) Panamery MY2017nie zobaczę – ani na moim driveway’u (bez żalu z mojej strony) ani w warsztacie, no ale cóż ;].

    @Atropos: pewnie dlatego, że było to tylko 15 tysięcy kilometrów tak to auto polubiłeś – tzn. nie zrozum mnie źle – nie mówię, że to zły samochód, choć może niektórzy za bardzo go idealizują – ale koszty utrzymania tego auta nie są niskie – potem rodzą się takie rodzynki jak ze starymi S8 – niby jeszcze może, ale w sumie to lepiej nie, bo ciąłem na częściach ;].

    A 1700zł za podstawowy przegląd – jak na wartość auta – niby ok, ale z drugiej strony to ciągle VW – podobnie jak Audi – rodowodu nie zmienisz.

  58. k.oval

    A Urvan to Nissan, a nie Mazda 🙂

  59. @Hshan
    To faktycznie polecieli… ale to jeszcze lepiej. W ogóle tego nie dotykam. Raz ustawiłem (jak lusterka) i więcej nie tykam.

    Niemniej na serio przerost formy nad treścią.

  60. Wojtek

    @manmachine, niepowtarzalnym? A ruchoma ściana w Tarpanie to pies?
    O ile dobrze kojarzę to było coś takiego.

    Co do velostera, w Luboniu pod poznaniem jest blacharz magik, który robi same fajne fury, rotacja jest ogromna, uwija się z robotą jak nikt. Dużo aut na blachach ze szwajcarii. I tak od kilku miesięcy stoi sobie taki biały Veloster, nie ruszony stoi i wrasta 🙂

    „fajnym” i bezsensownym fordem jest Pinto z cudownym systemem KAP (Kill All Passengers)

  61. Ktosiek

    @Mav: widzę, źe ‚załapałeś’ 🙂 – ale napisałem Ci odpowiedź – oczekuję w moderacji.

  62. jonas

    Kizashi nie występowało chyba nigdzie w salonach jako demo, coś tam przebąkiwali o Katowicach czy Krakowie ale aż tak mi nie zależało, żeby tam cisnąć z północnej Wielkopolski. To i nic dziwnego, że na cały kraj sprzedano pięć sztuk. Widziałem jedną sztukę w okolicach Poznania, jangtajmer za parę lat będzie jak cholera, bo niemal nikt nie wie że coś takiego w ogóle było.
    Silnik ma ten sam, 2.4 benzyna, co Grand Vitara. Po 26k km i dwóch latach nic złego nie mogę powiedzieć na jego temat.

  63. Czy jest szansa na przywrócenie mojego ulubionego wpisu niezwykla-kariera-silnika-1-5-dci? Wyrzuca błąd 404, jak jakiś peżot.

  64. Jeśli chodzi o nietypowość jako skalę produkcji i ‚spotykalność’ to chyba bardziej nietypowym VW jest Iltis. Phaetona czasem jednak spotykam, Iltisa może ze 3 razy i to dlatego, że szukałem.

  65. Ktosiek

    A jak już mówimy o głupich rozwiązaniach (mój post ciągle w moderacji ಠ_ಠ )to tak sobie patrzę co tam VW w Car-Netcie zmajstrował – i mamy np coś takiego:

    ” Sound Journey
    W czasie rzeczywistym aplikacja miksuje dane dotyczące jazdy, jak hamowanie, przyspieszenie i włączenie kierunkowskazu z trzema podstawowymi utworami „Rockin’g Beats”, „Groove Tracks” i „Chill-out”. Powstaje w ten sposób niepowtarzalna ścieżka dźwiękowa, która pozwala usłyszeć sposób jazdy. Maksymalnie 30 sekund tej ścieżki można zarejestrować i podzielić się nią ze znajomymi w Internecie.” – najważniejsze jest oczywiście możliwość podzielenia się tym w necie… nawet nie wiem jak to skomentować.

    To też jest dobre „Cam-Connect
    Z aplikacją Cam-Connect wystarczy wcisnąć przycisk, aby podczas jazdy zobaczyć nieruchomy obraz tego, co dzieje się na tylnych siedzeniach. Przy niewielkiej prędkości oraz podczas postoju na ekranie systemu Infotainment wyświetlany jest także obraz video z GoPro® Hero4.”

    Te wszystkie systemy multimedialne zaczynają gryźć własny ogon – może jeszcze kamerka, która robiłaby zdjęcie podczas jazdy i dawała posta na fejsbuczka – spust sterowany z kierownicy, a opis będzie powstawał na podstawie użycia pedału gazu i kierunkowskazów 😉 – Einstein miał jednak rację, że ludzka głupota jest nieskończona.

    Jest niby kilka przydatnych rzeczy, jak webasto z poziomu smartfonu, czy możliwość wysyłania SMSów po np dotarciu do celu podróży, ale to przecież wszystko multimedialny syf, z którego większość i tak nie ma czasu korzystać ani ustawiać – samochodowy bloatware.

  66. emerce

    Z dziwnych modeli Volvo (ktoś wspominał powyżej) najbardziej poważam P2104/TP21.

  67. emerce

    Aaaaa i jeszcze jedno, gdyby taka Honda Crossroad alias Land Rovery Discovery 200 była gdzieś na sprzedaż to dawać linka. Będę trolował na imprezach LR.

  68. emerce

    @Wojtek – o którym blacharzu piszesz? Może jakiś adres bo nie kojarzę.

  69. Szela

    SS w croSSroad jakieś takie niebardzo 🙂 ale oni byli w osi w sumie 😉
    a fiat Ottimo to jakieś kolejne wcielenie bravo patrząc po proporcjach, ładny i w kombi, czemu u nas takich nie robio?

  70. Marek Jarosz

    Jak ktoś lubi graty to na olx jest Tavria od I wl. za tysiaka.

  71. Jacek_Placek

    BMW Isetta: przepiękna tragedia.
    Do zakupu lub jazdy czymś takim nie jedna seta byłaby potrzebna…..

  72. Jacek_Placek

    Z Fiata to tylko Multipla: stara wyglądała jakby jeździła tył-naprzód, a nowa to dopiero perfekcja paskudy.

  73. sznytas

    Renault oprócz wspomnianego wyżej Wind’a popełnił niemniej pokracznego Bebop’a

  74. Brakuje mi w tym zestawieniu kilku brzydali: Fiat Multipla, SsangYong Rodius, Subaru Casa Blanca, Renault Thalia czy Audi A2?

  75. Tora

    Udało Ci się wydrukować album?

  76. lordessex

    Wpis miażdży wszystko jak zwykle, jak za starych dobrych czasów na Złomniku! 😛 .Jeden egzemplarz Skody VOS stoi w Muzeum w Mlada Boleslav.

  77. pppan21

    Hyundai Veloster to dobre auto.

    Przejechałem Velosterem 1500 km po Kanadzie. Oczywiście był to samochód z wypożyczalni, prawdopodobnie kupiony do floty w ramach jakiejś dużej transakcji za stosunkowo niewielkie pieniądze – bo sie nie sprzedawał detalicznie. Wyposażony we wszystkie udogodnienia, około dwustukonny 1.6 Turbo i sześciobiegowy automat. Piekny niebieski metalik 😉 Bagażnik miał wystarczający (z wysoko unoszącą się klapą) a zużycie paliwa naprawdę symboliczne (OK, każdy ma symboliczne zużycie paliwa jak jedzie 90 km/h na tempomacie…).

    Konfiguracja czterodrzwiowa – to jakieś nieporozumienie, nie potrafiłem jej docenić. Ale złego słowa nie dam powiedzieć na Velostera!

    Czy bym go kupił? Kupiłem Hyundai Tucsona z tym samym silnikiem 1.6 T-GDi (OK, w Europie jest słabszy i ma inną skrzynię biegów)…

  78. kot pandur

    Złomnik w formie, brawo za artykuł.
    A co do przywoływanego w komentarzach Kizashi to w takim Wrocławiu są cztery, co wiem od pana z aso, gdzie są serwisowane. Dwa z nich spotykam codziennie w drodze do pracy, w odstępie ok. 10 minut, ciekawe, czy wiedzą o sobie nawzajem.

  79. jonas

    No to się zgadza, pięć na cały kraj – cztery we Wrocławiu i jedno, które widziałem w okolicach Poznania na miejscowych blachach.
    Trochę szkoda, taki Lexus dla tych, którzy nie chcą być postrzegani jako dilerzy narkotyków i którym nie przeszkadza, że plastiki nie zalatują prestiżem. No ale jak producent nie robi nic, by promować sprzedaż swoich samochodów, to potem tak jest.

  80. KIEROWCA

    Czyli działała jak większość celebrytów. Sypiesz koks i lejesz wodę.

    Przed oczami załącza mi się animacja przerywnikowa w stylu kanału „Historia bez Cenzury” Wojtka Drewniaka z Radomia. Zdjęcie Popka albo innego inteligenta o podobnej sławie, dorobiony opuszczany podbródek i tego typu tekst 🙂

  81. @notlauf poprawka – speedster nie nadaje się do złojenia dupy porsche. W zasadzie nie nadaje się do niczego.
    Byłem kiedyś króciutko właścicielem tego cacka. Mimo, że jestem dość wysportowany, miałem problem by o własnych siłach wyjść z tego auta. Z kolei moi mniej wysportowani koledzy mieli w ogóle problem wejść. Gigaszeroki próg, ciasnota, wszystko nisko, wpada się do jakiejś mysiej dziury. Oczywiscie to dziura bez klimy i z szybami na korbę. Jeszcze jest rolowany dach, który ciężko samemu złożyć żeby nie klasnął. Do tego początkowo zastanawiałem się gdzie go schować (jest miejsce z tyłu). Speedster ma tak naprawdę tylko jedno, jedyne zastosowanie; Podczas, gdy w innych ciasnych autkach sportowych typu porsche czy ferrari, czy nawet mój ukochany x1/9 możesz bez problemu podjechać pod disco i zabrać na pakę dziewczynę, w speedsterze tego nie zrobisz, bo ona tam zwyczajnie nie da rady wejść. Tym sposobem już się objawiło to jedno, jedyne zastosowanie speedstera… W porsche bierzesz dziewczynę obok i jedziesz się ścigać. W speedsterze jedziesz się ścigać, wygrywasz, a potem walisz sobie konia.

  82. EWPE

    Jeśli chodzi o markę Seat (nie aż tak bardzo popularną jak inne w.w, ale nadal wcale nie tak rzadką), to najbardziej nietypowym modelem jest Cordoba SX – dwudrzwiowe coupe produkowane dopiero od 1996 roku. W pełni zasługuje już na miano youngtimera, a niestety nikt tego wozu chyba tak jeszcze nie postrzega. Udało mi się dotrzeć do (chyba raczej wiarygodnych danych), że w Polsce sprzedano tego w salonach 25 sztuk – 20 1.6 i 5 2.0 16V. Pierwszy miał 101 KM, osiem zaworów i był ładowany na przestrzeni lat do wszystkiego co się w grupie VW ruszy – począwszy od Audi 80 B4 na drugiej Octavii po liftingu i Golfie VI skończywszy. Drugi pochodził m.in z Golfa III GTI i miał całe 150 KM. Występował też (na początku) 1.8 16V jak w Golfie II GTI oraz diesle 1.9 TDI 90 i 110 KM – nie wiadomo mi o obecności którejkolwiek z tych wersji w polskiej dystrybucji. Z tego co udało mi się dotrzeć do jakichś danych – w UK jest zarejestrowanych obecnie jakieś kilkanaście-kilkadziesiąt sztuk (dokładnie nie pamiętam), co czyni wersję RHD tego wozu absolutnym rodzynkiem. Żeby było ciekawiej – ze zwykłej Cordoby nie pasuje prawie nic. O ile zrozumiała jest zupełnie inna konstrukcja elementów takich jak drzwi czy wewnętrzne boczki przednie i tylne (sądziłem początkowo, że to adaptacja elementów z trzydrzwiowej Ibizy – nic z tych rzeczy!), to zastosowanie innych przednich błotników, zderzaka, lamp, maski, szyby przedniej i w ogóle nieco inna konstrukcja samonośna jest już dosyć zadziwiające. SXy były jednak o wiele lepiej wyposażone niż wersje czterodrzwiowe – w standardzie do silnika 1.6 był już ABS, wspomaganie kierownicy, felgi aluminiowe 15 cali, sportowe fotele, 2 poduszki powietrzne, komputer pokładowy, radio, elektryczne szyby, zamek na pilota i takie tam różne – brakowało tylko klimatyzacji, która zdaje się w wersji 2.0 była już standardem. Oczywiście miało to swój wpływ na cenę – około 55 tysięcy za wersję 1.6 to już równowartość Golfa IV z tym silnikiem i chyba nawet nieco lepszym wyposażeniem, a i niebezpiecznie blisko Passata B5 1.6 – który wtedy w Polsce zaczynał się bodajże od 60 kilku tysięcy. Nic więc dziwnego, że to nie miało szans się sprzedawać. Oczywiście później sprowadzano tego nieco większe ilości, głównie z Niemiec – trafiały one jednak do tej samej grupy nabywców co Calibra i obecnie są na skraju wymarcia – na ogłoszeniach jest ich stosunkowo (jak na tak rzadki model) sporo (czyli zazwyczaj na kilkaset ogłoszeń zwykłych sedanów trafia się jedno czy dwa coupe), to wszystkie dość skrajnie zajeżdżone i po tuningu. Raz byłem blisko nabycia takiego cuda – w Lublinie pojawił się taki na czarnej blaszce, przebieg 70 tysięcy, stan nienaganny, od starszej kobiety za 3600 zł! Właśnie wtedy zdałem sobie sprawę jaki to rodzynek i jak bardzo to będzie rzadki youngtimer i gdy już chciałem się zdecydować, okazało się, że ubiegł mnie jakiś handlarz. Wystawił to auto dwa dni później za prawie dwa razy tyle, a i tak bardzo szybko znalazł się nabywca. Reasumując – youngtimer pełną gębą, o którego youngtimerowości nikt sobie (jeszcze) nie zdaje sprawy, a przy okazji całkiem rzetelny wóz – wykończony i wykonany o wiele lepiej niż wersje zwykłe, do tego z całkiem mocnymi i sensownymi silnikami w tym TDI – wtedy (druga połowa lat 90.) rzecz w tej klasie niespotykana. Sądzę, że u schyłku bieżącej dekady pozostanie w Polsce przy życiu nie więcej jak kilkanaście do kilkudziesięciu sztuk Cordoby SX w ogóle i dopiero wtedy zacznie ona być postrzegana jako pełnoprawny youngtimer, a wręcz więcej niż tylko youngtimer – bo mało który przedstawiciel tej grupy jest tak skrajnie mało liczny.

  83. lordessex

    Najbardziej pożądam Hondę Crossroad z tego całego zestawienia. Ale bym nią trollował zloty Hondy!! 😛

  84. Marek Jarosz

    Łatwiej będzie robić to Hondą Passport, przynajmniej ta raz na jakiś czas pojawia się na olx.

  85. Ktosiek

    A moje posty ciągle w moderacji :/ – ale 5 Kizashi na Polskę to w sumie i tak niezły wynik ;-).

    @Jonas: promocja czego ? Suzuki nie miało doświadczenia w tym segmencie, do którego nie jest tak łatwo wejść – a ten cały Kizashi kosztował chyba ok. 120 tysięcy złotych – dużo za drogo, nieważne jaki tam jest silnik – auto jest w środku średnie, a znając wyroby Suzuki to także średnio zrobione – to nie Jimny czy autko klasy b, że pewne rzeczy ujdą – kupując midsize sedana ludzie chcą jednak czegoś więcej.

    Podam Ci przykład – idziesz do Skody, bo sąsiad ma Skodovke – wsiadasz do wnętrza i widzisz, że plastiki nie są lśniące, pod łokciem jest coś miękkiego – to je fajne, to je dobre :> – na silnikach się nie znasz, zastanawiasz się tylko, dlaczego Skody sąsiada nie ma czasami po kilkanaście dni, a on sam jeździ autobusem.

    Idziesz do Suzuki – wsiadasz – większość rzeczy twarda, połyskliwie lśniąca – nie znasz nikogo z Suzuki – uciekasz z salonu.

    Miałem coś podobnego po „próbie” Hondy Civic sedan – auto za 70 czy 75 tysięcy bez ani jednego miękkiego „spotu” na desce czy drzwiach, z ceratą na fotelach – do tego jeden dobry ficzer – wlewająca się po otwarciu klapy do bagażnika woda :).

    Ja co prawda nie uciekłem do Skody, ale chyba rozumiesz o czym mówię ;). Nie jestem jakimś wielkim fanem miękkich plastików, no ale trzymajmy pewne standardy – każdy inny producent daje coś miękkiego – 10 tańszy Golf, czy i30/cee’d (ba – jeśli idzie o jakość materiałów, to i20 ma już lepsze) miażdżyły tą Hondę jeśli idzie o wnętrze – stareńki 1.8 też nie robi „wow”.

    Obecnie większość aut segmentu D startuje z poziomu ok. 90 tysięcy – wiadomo, większość coś tam sobie dobiera, ale nie o to tu chodzi – chodzi o podejście 🙂 – już C5 kosztuje od 107 tysięcy… za drogo, niestety. Do tego C5 to już dziadek, choć nadal ładnie się prezentuje i w sumie nie wygląda źle, także w środku.

  86. jonas

    Rozumiem o co chodzi, chociaż nigdy tak nie robiłem. W sensie nie miziałem plastików oglądając potencjalny nabytek. W ogóle jestem jakiś niedzisiejszy, bo oglądanie samochodu rozpoczynam od komory silnika i jego odpalenia, a radyjko wyłączam o ile jest włączone. Po sprzęt RTV chodzę do tych tam elektromarketów. Pozycja za kierownicą jest istotna, podobnie jak ogólnie pojęta ergonomia czyli na przykład zapalanie świateł inaczej niż to robią Niemcy, tym kręciołem od pralki w okolicach lewego kolana, całkiem bez sensu. No ale co kto lubi, znam fanów tego kręcioła.
    W salonie Suzuki byłem trzy razy – raz na jazdę testową nową Grand Vitarą, potem skonfigurować, a potem odebrać. Pani z obsługi nie byłaby w stanie niczego sprzedać, bo była tępa jak stołowa noga, nie zadała sobie trudu nauczenia się kilku podstawowych parametrów pięciu modeli firmy na krzyż i gdybym nie wiedział po co konkretnie tam przyszedłem, to wyszedłbym niczego nie kupiwszy. Nie wiem czy tak jest we wszystkich salonach Suzuki, ale niska popularność marki i wyraźna japońskość plastików z pewnością niczego nie ułatwiają. U Mazdy byłem raz, model CX-5 zrobił na mnie wrażenie zbudowanego z kartonu i masy papierowej, więc nawet nie próbowałem się umówić na jazdę testową. No i Subaru Forestera też obejrzałem i nawet objeździłem, ten sam problem z wnętrzem co Suzuki, czyli jedna wersja plastików w konfiguracji smutek w kopalni cynku. Mi to nie przeszkadza, ale ja jestem jeden, a takich co lubią kolorowe telewizorki i miękkie deski rozdzielcze jest legion i to oni decydują portfelami.

    No a Kizashi nie dość, że nie zachęcało do miziania wnętrza i z przodu najładniejsze nie było, to ze względu na pojemność 2.4 podpadało pod stawkę 18,6% akcyzy, co skutecznie windowało cenę do idiotycznych poziomów za japońskiego sedana z przeciętnej półki.

  87. Z Hyundai-a to bym osobiście nie wybrał osobówki. Zrył mój beret fakt, że marka ta na rynki azjatyckie produkuje AUTOKAR. Hyundai Universe. W odróżnieniu od innych autobusów marki NIE jest to inżynieria znaczkowa (kopia Hino lub Mitsubishi), ani jakiś minibus, tylko pełną gębą autokar turystyczny, który można spotkać w Japonii (co jest mega nietypowe-Japończycy kupują swoje).

  88. narozniak

    Z BMW typował bym Z1. Raz, jeden widziałem na ulicy, a zwróciłem uwagę bo miał pionowe otarcia na drzwiach.

  89. lordessex

    @Marek Jarosz:
    Hondą Horizon też by można poszaleć 😛

  90. emmerce

    Ktoś kto projektował konsolę środkową w tych ostatnich Hjundajach to się chyba nażarł nieświeżego kimczi…

  91. Turbo Serwis

    Jeżeli chodzi o mycie samochodu to faktycznie najlepiej jest korzystanie z usług myjni automatycznej. Specjalistyczne środki oraz profesjonalny sprzęt pozwolą przedłużyć żywotność nie tylko lakieru w samochodzie.
    Warto pamiętać że w zimie również zależy myć samochód jak nie częściej niż w lecie. Sól i błoto na drogach zapewniają w samochodzie rdzę i szybciej się niszczy cały układ pod samochodem. Warto spędzić kilka minut i opłukać samochód z takich zabrudzeń.

  92. Ktosiek

    @TurboSerwis: a nie lepiej na myjkę bezdotoykową ze szczotką? moim zdaniem chemia używana w tych pełni bezdotykowych jest dużo ostrzejsza – ponoć niektórym potrafiło „zjeść” uszczelki 😉 – no tak słyszałem. Inna rzecz, że nieważne jak dobry automat to nie umyje jak człowiek – ale ręczne mycie auta + polerowanie to katorga – o ile wewnątrz jest to w porządku i nawet lubię to robić, to na zewnątrz wolę dać komuś zarobić 🙂 – najgorsze jest to, że pierwszy deszcz, jazda po kałużach i cały efekt mniej lub bardziej odchodzi 🙁 – niby woskowanie trochę pomaga, ale to znów więcej roboty ;].

    Natomiast wnętrze robi się fajnie, do tego można nad tym panować – akurat do wnętrza mam trochę zabawek, od pędzelków po APC i dressingi :).

    Co do mycia aut to polecam raz na rok czy co drugi rok zdemontować przednie nadkole – szczególnie w VW – po kilku latach potrafi się tam zebrać ładny „słupek” wilgotnej ziemi – co prawda np w B5 podszybie jest zamknięte, ale już w Golfie IV czy V jest otwarte, więc uważajcie ;-).

    @Jonas: wiadomo, najważniejsze jest to, by dobrze się czuć w aucie – na to wpływa BARDZO wiele czynników – ja np w ogóle nie czuję wielkości auta w VAGach – wpadam do takiego b8 czy Superba i co… i nic… niby ok, ale nie czuję tej wielkości, jakoś tak klaustrofobiczne, jak w czołgu – wsiadam do czegoś azjatyckiego z segmentu D – czuję się jak na okręcie ;-). W Fordzie też nie mam tego problemu – co innego BMW, ale to już klasyka ciasnych-dużych wnętrz.

    Dość sporo wysiłku „inżynieryjnego” Mazdy idzie w marketing – Kodo, Japan, Samuraje i Shoguny 😉 – same auta są – z zewnątrz – ładne, środki też ok, szkoda, że wygląd nie idzie w parze z jakością wykonania – poszycie auta z blachy po puszkach i luźne pasowanie elementów wnętrza – poza tym, polecam wyjąć zagłówek z jakiejś Mazdy, a potem z Kii czy jakiegokolwiek europejskiego auta – ten z Mazdy będzie wyraźnie lżejszy. Nadkola? cieniutki plastik, itd, itd.

    Z salonami bywa różnie – ale co tam chcieć od sprzedawców, skoro często doradcy serwisowi, a także sami pracownicy serwisu 🙂 nie znają pewnych, zdawałoby się, podstawowych rzeczy dla danego modelu. Choć ja akurat u Pateckiego się z tym nie spotkałem – i dział serwisu/sklep jak i dział sprzedaży aut na 5+ ;] – chłopaki ogarniają tematy, hehe.

    @Emmerce: https://www.youtube.com/watch?v=PxzTTvXDzNU – ;).

  93. Marek Jarosz

    W temacie nietypowych: Isuzu Vehicross pojawiło się na olx, szkoda że czarne a nie żółte, ale i tak dostałem lekkiego ślinotoku.

  94. emmerce

    @Ktosiek – masz na myśli moją opinię o wnętrzu Hjundaja? Cóż poradzę, jestem świeżo po obejrzeniu i30 i ceeda. Ten pierwszy tragedia, tego drugiego chyba zamówimy. Obsługa też lepsza nawiasem mówiąc.

  95. Ktosiek

    @Emmerce: aaaaa…., to trzeba było tak od razu 😉 – ogólnie ta sprawa z wyglądem wnętrza w Hyundai’u to raczej kwestia wieku – młodsi wolą deskę i stylistykę Kii – wiem po sobie, choć np taka Elantra czy I20 bardzo mi się podoba – Hyundai jest bardziej spokojny, poważny – taki target :). Widać to też w podejściu do klienta – faktycznie, obsługa Hyundaia jest mniej „płomienna” – w Kii, przynajmniej u kieleckiego i krakowskiego dealera pracują naprawdę spoko ludzie – zgrany team :).

    Co do Cee’da to polecam kolor urban yellow – sam o takim myślałem, co prawda w Pro_Ceedzie, ale w Ceedzie też chyba jest dostępny – ciężko teraz kupić żółty samochód :-).

Comments are closed.