Prawilne żelazo dla dobrych ziomków elo

Dobry wieczór,

kiedyś jak spotykałem dresiarzy, którzy chcieli mi wlać i mnie okraść, mieli oni przeważnie podrabiane dresy adidasa z czterema paskami. Te czasy już minęły i dziś kolesie tego typu – którzy zupełnie nie chcą mnie już skroić, bo jestem dla nich za stary i to po prostu nie ma sensu – noszą ciuchy dwóch innych firm: Everlast i Lonsdale.

* * *

Umowy dżentelmeńskie: mają to do siebie, że działają, póki wszystkie umawiające się strony faktycznie są dżentelmenami. Problem pojawia się jednak, gdy wśród umawiających się dżentelmenów pojawia się wąsaty Janusz, Zygmunt lub Wiesiek, który wprawdzie bardzo chciałby wydawać się dżentelmenem i nerwowo poprawia frak lub smoking, w rzeczywistości jednak próbuje wynieść flaszkę whisky z przyjęcia u lorda Charlesa Gordona-Lennoxa, tego od posiadłości w Goodwood.

Dokładnie tak sprawy miały się z przemysłem motoryzacyjnym w Wielkiej Brytanii na przełomie lat 70. i 80. poprzedniego wieku. Japońscy producenci w ramach dżentelmeńskiej umowy zobowiązali się do tego, że nie zabiorą dla siebie więcej niż 11% lukratywnego brytyjskiego rynku motoryzacyjnego, a w zamian za to pobudują tam fabryki i będą produkować tam auta, dając zatrudnienie Brytyjczykom. Do czasu ustalenia kwestii fabryk mieli po prostu trzymać na „stoku” i sprzedawać tyle aut, żeby nie przekraczało to 11 procent. O dziwo, ten system działał, ponieważ Brytyjczycy to przeważnie dżentelmeni (Boris Johnson i Nigel Farage też się zaliczają), a Japończycy są jak Niemcy, trzymają się raz ustalonych ustaleń i nie dyskutują. Wyobraźcie sobie, jakby taki dil zawarli np. Polacy z Hindusami.

Jednak i wśród Japończyków są Janusze. Tym razem Janusze objawili się w postaci firmy Mitsubishi. Wymyślili, że owszem, jedenaście procent oni będą respektować, no ale dotyczy to przecież tylko aut japońskich. A kto niby powiedział, że miałoby to dotyczyć samochodów australijskich?

Tym sposobem na rynek angielski trafiła nowa marka motoryzacyjna: Lonsdale. Nazwa była niezwykle oryginalna NIE, bo pochodziła po prostu od fabryki w Australii, gdzie wytwarzano Mitsubishi Sigma w wersji sedan i kombi, z silnikami 4-cylindrowymi 2.0 i 2.6. Samochody były reklamowane jako „prawdziwie australijskie”, choć oczywiście ich jedynym realnie australijskim przymiotem było miejsce wytwarzania, cała konstrukcja była nie dość że japońska, to jeszcze opracowana przy współudziale Chryslera. Mitsubishi z tej serii, tyle że coupe, sprzedawano zresztą w Stanach Zjednoczonych pod marką Dodge. Ulotka szeroko rozpisywała się o trudach życia w Australii, o tym że pojedyncze gospodarstwa hodowli owiec są oddalone od siebie nawet o 200 mil jazdy drogą szutrową, co stawia wielkie wymagania trwałości i niezawodności pojazdów, a akurat Lonsdale na tym tle niezwykle się wyróżnia, mate.

Lonsdale trafił na angielski rynek w 1983 r. w 3 wersjach silnikowych (1.6, 2.0, 2.6) i dwóch wariantach nadwoziowych. Od strony technicznej niczym szczególnym się nie wyróżniał, ba – japońscy janusze byli na tyle bezczelni że jednocześnie oferowali Mitsubishi Sigmę jako produkt typowo japoński i identycznego Lonsdale’a jako produkt typowo australijski. Co czyniło pojazd Lonsdale prawdopodobnie jedynym autem produkcji australijskiej, jednoznacznie zachwalanym na rynkach eksportowych jako „rdzennie australijski”. Jest on tak samo rdzenny, jak ci wszyscy więźniowie, których wywożono tam z wysp Brytyjskich. Serio, kto by chciał mieszkać w Australii? Znam kogoś, kto mieszkał. Mówił, że jak piłka wpadnie w krzaki to po nią nie idziesz, bo tam siedzi jadowity pająk, pięć węży, owad o śmiercionośnych szczękomackach i jeden niewinnie wyglądający futrzany stworek, który odgryzie ci głowę.

Eksperyment Lonsdale zakończono po siedmiu miesiącach. Jest to więc zapewne najkrócej istniejąca marka samochodów. Zdecydowanie pokonuje tu Edsela czy Sciona. Po pierwsze, klienci nie wiedzieli o marce Lonsdale. Po drugie, nie posiadała ona produktu, jedynie sprzedawała produkt innej marki jako własny. Po trzecie, Lonsdale kosztował dokładnie tyle samo, co europejscy rywale, a kompletnie nie miał sieci dilerskiej i serwisowej – auta upychano przez salony Mitsubishi. Dokonano więc rzeczy zupełnie niespotykanej: zalegające na „stoku” Lonsdale odarto ze znaczków i przyczepiono im logo Mitsubishi. A potem wycięto też samo Mitsubishi Galant Sigma.

Cała ta historia jest kolejnym, pięknym przykładem na to, jak można kompletnie nie kumać rynku i być jakimś decyzjogennym prezesem, który siedzi daleko w Japonii i próbuje robić w trąbę Europejczyków za pomocą Australijczyków. Ale trzeba przyznać, że jakby ekipa blokowych ziomków z Grochowa latała Lonsdale’em, to mieliby respekt na dzielni że ja postoję.

  1. Trochę ich było w latach 80 w Trójmieście – były w ofercie Pewexu. Oczywiście diesle chyba 2.3 litra

  2. Jacek

    Kombi nawet nie wygląda jak kupa, ale sedan straszny 🙂

  3. Szymon

    Czy te lonsdejle są w cenie?? Może by konwersję sigmy robić na to coś i opierdalac za dwukrotna kapustę? Owca gratis

  4. Kto chciałby mieszkać w Australii? Obawiam się, że to jest (wraz z N. Zelandią) ostatnie miejsce na świecie, gdzie europejska cywilizacja jest w miarę niezagrożona. Tzn. w swoich podstawowych założeniach dotyczących prymatu praw jednostki nad tzw. zbiorowością (czytaj – władzą). Z tego powodu coraz więcej Europejczyków zaczyna kierować swoje myśli w tamtą stronę, chociaż przeszkody są oczywiście bardzo uciążliwe, począwszy od odległości, poprzez owe jadowite potwory aż do chodzenia na głowie (czyli przykładowo pełni lata w boże Narodzenie). Na razie wszyscy ufamy, że jakoś to będzie. Oby.

  5. Ot ciekawostka…
    A może by jakiś wpis nt Nissana Sereny?…

  6. Kris

    Mitsu Sigma, to była fajna fura.

  7. Czy wiadomo coś o trwałości i niezawodności tych samochodów? Czy rzeczywiście były takie, jakimi je opisywali?

  8. miwo

    Australia jest nietolerancyjna – uchodźców nie bardzo przyjmują. Podebatowyłbym o tym w PE. 😉

  9. Ja tam bym cisnal sedanem.
    LONSDALE jest bardziej marka skinheadzka, niz dresiarska.
    Jak na tiszert LONSDALE zalozysz rozpieta kurtke, to widac NSDA.

  10. Mieliśmy taki sprzęt. No oczywiście nie Longsdale, tylko Mitsubishi z kierą po lewej. 2300 turbo diesel GLX. Sprowadzony z Niemiec do Polski w 1984 roku. Kupiony z drugim rozbitym egzemplarzem na części (to były czasy!). Doskonały sprzęt, tylko zgnił kompletnie i to bardzo szybko.
    A w książce serwisowej (druk 1980) był wymieniony autoryzowany punkt naprawy w Mikołowie.

  11. na 1 rzut oka pomyslalem ze to Chrysler albo Mitsu, i nie mylilem sie czytajac tekst 😀 kombiak przesliczny, niech zyja janusze, bez nich bylo by strasznie nudno 😉

  12. To smutne, ale Pan Prezes to zazwyczaj kretyn. Widzę to w mojej pracy na co dzień. I nieprawda, że prototypy zabijają księgowi. Prototypy zabija właśnie Prezes i jego zespół specjalistów od marketingu (powinno być specjaliści od wazeliny). A jest to tak: firma otrzymuje prototyp – jakiś nowy design. Wszystkim się podoba. Jednak Pan Prezes chce wprowadzić kilka „kosmetycznych” zmian. Są one mniej więcej tak kosmetyczne, jakby wziąć karoserię od nowego VW, wymienić klamki na te z Mercedesa (bo ładniejsze) światła dać z panamery (bo lepsze), a tył spróbować podpasować z X5. Oczywiście niech będzie sportowe ale koniecznie pojemniejsze niż Vaneo. Aha, i niech to nie będzie kot, tylko pies. Niech on się odszczekuje swoim sanacyjnym prześladowcom. Tym sposobem, po kilku miesiącach pracy Prezesa i jego zespołu marketingowego, po 20 turach poprawek i rachunku na dodatkowe 500 roboczogodzin każdy, nawet genialny początkowo projekt zostaje dokumentnie spierdolony.

  13. Bardzo przyjemna historia. Szanowny Autor postponuje tu po całości działania japońskiego managementu. Ale mię się wydaje, że to miało jakieś szanse powodzenia, być może źle się za to zabrano. Zresztą- cóż to był za koszt dla Mitsu? Jeden statek z autami i trochę ulotek? Samochód już był.
    No i na końcu, jak wiadomo, i tak wyszło na Japońców. A może i jeszcze bardziej na Hindusów.

    A co do gości w dresach- czy nie wydaje się Państwu, że Polska to jest kraj w którym dużo łatwiej dostać w mordę, niż w innych europejskich krajach?

    A może to tylko złudzenie? A może to tylko- nasz naród jest jak lawa? (cytat).

  14. Autosalon

    Ojciec kolegi miał takie dwa pod rząd, najpierw beżowego potem błękitnego. Oba z dieslem 2.5 z tego co pamiętam. Oba zgniły dokumentnie.

  15. Krzysiek

    Jako 13 latek przeżyłem otwarcie maski w takim misku – przy jakichś 140.Dzięki temu że jeszcze za bardzo nie wyrosłem kierowałem gdzie jechać przez szczelinę między maska a podszybiem-oczywiście słownie.Fura zacna-paliła mało ale gniła w tempie.To fakt.

  16. Cham w Audi

    Jeździłbym każdym Lonsdalem lub Everlastem 🙂 Ta Sigma to oczywiście tylko wersja Galanta, bo Sigma jako Sigma to jednak trochę inne auto. Tradycyjnie chorowałem kiedyś na takiego.
    Moja skłonność do japońskiego żelaza ukształtowała się już dość dawno, ale dopiero odkrycie kilka lat temu strony o nazwie „Złomnik” uświadomiło mi, że nie jestem sam 🙂

  17. nudny

    Galant jak Galant, tylko marka inna, wciąż tak samo fajne żelazo.
    Bardziej przykuły moją uwagę hasła reklamowe w prospekcie:
    „Made down under. For us up here.”
    „The Lonsdale estate. It’s very big outback.”

  18. hurgot sztancy

    Pamiętam bodajże Top Gear Australia jakieś 10 lat temu, gdzie jakiś przedstawiciel władz opisywał korzyści z wprowadzenia obowiązkowych badań technicznych. ot, wolny kraj…

  19. Ktosiek

    @Nudny: też na te hasła zwróciłem uwagę i umieściły banana na mojej twarzy :).

    @Szczepan Kolaczek: o ile system prawny i ogólne relacje społeczne w Australii czy N.Z. są co najmniej ok, to już walka z aligatorami, pająkami i innymi śmiesznymi stworzeniami tak przyjemna nie jest – ogólnie nie dla mnie.

    Natomiast czy Japończycy to faktycznie gentlemani? jakoś USA wojny nie wypowiedzieli, choć ponoć mieli taką intencję – koniec końców jednak atak na PH był z zaskoczenia. W ogóle wyspiarskie kraje są jakieś inne – spójrzcie co jedzą w Anglii… bleh… – a jak to mawiał Salvador Dali – „można nie jeść w ogóle, ale nie można jeść źle” =].

  20. Z pochodzenia Turek, będący hipokrytą nie mniejszym, niż panna Krystyna Pawłowiczówna, Boris „Clown” Johnson miałby niby być brytyjskim dżentlemenem? Ależ się to dżentlemeństwo zdewaluowało ostatnimi czasy!

  21. benchi

    No wypisz wymaluj mój galant.
    1983 rok, 2.3 turbodiesel
    Napęd na tył, komfort (przynajmniej do momentu jak zawieszenie nie miało luzów), spora ilość miejsca i kompletny brak części zamiennych (w czasach transformacji dostać alternator z pompą vacuum to było coś).
    Najlepsze było wyprzedzanie. Nie dość, że przyspieszał jak zły to zasłaniał pokonanego chmurą czarnego dymu.
    W PRL to była klasa ale po kiego hultaja kupować takiego w kraju kangurów, kiedy można było mieć jakiegoś holdena?

  22. Jak widzę te sprzęty to od razu przypomina mi się Mitsubishi Sapporo które posiadałem kilkanaście lat temu.Niesamowity sprzęt tylko gnił od samego patrzenia na niego,podobnie jak pękają zderzaki w starym Mondeo.

  23. desperate driver

    sprzedawanie samochodu jako rdzennie australijskiego to nic dziwnego – japończycy w tamtych latach nie byli bynajmniej postrzegani jak dzisiaj. dam przykład – czy wybralibyście rdzennie niemiecką galanterie skórzaną znanej marki Wittchen czy jakieś polskie dziadostwo co jakiś Janusz kleci w np. zabitych dechami Łomiankach?

  24. square626

    matkobosko, jak ja się zaśliniłem widząc takiego bladoniebieskiego sedana u mnie na wsi gdzieś tak koło 1982-4 roku. Te pluszowe siedzenia i napis turbodiesel. Galant to był oczywiście.
    @desperate – a nie chodziło może o jakieś cła czy takie tam na wyroby z Australii czyli jak mówili w Top Gearze – od naszych głupszych braci ze wsi

  25. KIEROWCA

    Stało coś podobnego chyba z 10 lat pod jednym z domków jednorodzinnych w moim mieście. Do czasu aż złamało się na przegrodzie czołowej w podobny sposób jak słynna Warszawa Furgon z fpm-u. Wcześniej na przełomie lat 90 i 2000 to nawet jeździło wyglądając dosyć egzotycznie na tle Fiatów, Polonezów i kanciastych Audi 80.

  26. Wielki

    @desperate

    Przecież Wittchen jest nasz.

  27. Marek Jarosz

    Do desperate driver: trochę się mylisz z tym postrzeganiem Japończyków. Jakby było tak jak mówisz to Koreańczycy nie zżynaliby z nich już wtedy. A zżynali.

    Kwestia nazw typu Wittchen czy Gino Rossi, czyli językowe sugerowanie że produkt pochodzi z kraju o tradycjach w danej branży, a nie z Polski, to inna bajka.

  28. Ktosiek

    Ciężko ogólnie kupić portfel (ostatnio to robiłem, więc wiem) z jakąś normalną, Polską nazwą 🙂 od jakiegoś garbarza – wybór trafił na Marco, m.in. dlatego, że producent nie wstydzi się dać na opakowaniu wcale nie małego napisu „made in Poland”, poza tym bardzo „kompaktowe” są te portfele, no i dobrze wykonany. Temat był też poruszany w wielu innych mediach – ogólnie ma to swoje korzenie w czasach PRLu, gdzie wiadomo, wszystko co nasze było złe i w ogóle najgorsze (nie do końca prawda, choć PRLu tutaj bronił nie będę, inna sprawa, że załogom w tym systemie też nie chciało się do końca pracować i odpowiednio przykładać do roboty, ale to już są całkowite inne sprawy – koniec końców, gdyby na Saharze rządzili komuniści, to zabrakło by tam piasku – i tak samo tu, nie ważne jak dobre byłyby koncepcje produktów w PRLu, bez odpowiedniego marketingu i utrzymywania odpowiedniej jakości dla całości produkcji końcowy konsument nie byłby zadowolony) – to m.in. dlatego pokutuje ciągle w nas to przeświadczenie, że nasze to gorsze – wystarczy porozmawiać z byle użytkownikiem auta i 9/10 zacznie p…..ć jak to w DE jest wspaniale, drogi tak równe, autko nie wytłuczone – no normalnie niektóre prawa fizyki jak tarcie nie działają po „lepszej” stronie granicy, poza tym Niemcy tak ostrożnie jeżdżą, serwisują tylko w ASO, a w ASO to same ASY jak wiadomo ;-).

    Inna sprawa, że CZĘŚĆ tych PRLowskich produktów mogłaby spokojnie konkurować z zachodnimi produktami – co z tego, skoro konsument w PRL był skazany tylko na jeden produkt, którego dodatkowo najczęściej nie było (zasługa „wydajnej” socjalistycznej gospodarki).

    @Marek Jarosz: Japończycy również nie mało kopiowali, ale w latach 70 dopiero zaczynał się boom na auta, czy sprzęt z Japonii – coś podobnego mamy teraz, a amerykanie gdzieś od 2000 na auta koreańskie – szybsze czy wolniejsze zdobywanie rynku i zdobywanie nie tylko nowych klientów, ale także utrzymywanie ich (patrz Hyundai i 6 krotne zajęcie pierwszego miejsca w rankingu brand loyalty w USA). Choć jak akurat mam zdanie, że mechanicznie koreańskim autom nigdy niczego nie brakowało – brakowało właśnie wewnętrznego wykończenia oraz lepszego marketingu – mówię tutaj o produktach czysto koreańskich jak np Accent, nie licencjach jak np Stellary.

    Korea w pierwszej połowie XX wieku to był, mówiąc delikatnie, dość zacofany kraj – miała tutaj swój niemały udział Japonia, która widząc modernizację i industrializację Korei dzięki reformom Gwangmu zaatakowała i podbiła ją, co skutecznie zatrzymało rozwój tego kraju – być może gdyby nie doszło do tych tragicznych zdarzeń to dziś Japonia byłaby w cieniu Korei – choć jak na zaledwie 50 lat postęp jaki dokonali Koreańczycy jest oszałamiający.

    Sprawdźmy GDP w 1900 roku – http://www.nationmaster.com/country-info/stats/Economy/GDP-per-capita-in-1900 – Japonia 23, Korea – 26 – 1130USD do 850USD – teraz przejdźmy o 50 lat do przodu, do 1950 – Japonia – 29 – 1870USD, Korea – 876USD (sic!) – tzn, że 35 lat okupacji + wojny oznaczało praktycznie wegetację tego narodu. Teraz 1973 – Japonia – 11K USD, Korea – 2840 USD, 2013 – J: 38600USD, ROK: 25900USD – to chyba mówi samo za siebie.

    W latach 70 Japonia była dużo silniejsza niż Korea – miała momentum – poza tym, była to lokalna siła i kraj azjatycki, który z powodzeniem sprzedawał swoje towary w większości krajów świata – trzeba wzorować się na kimś lepszym, nie na przegranym ;-), poza tym Mitsubishi czy inne japońskie firmy nie robiły tego za darmo. Dlatego tak bardzo cieszy mnie, że jeszcze nie tak dawno mało znana firma jak Hyundai, tworząca w latach 80 licencyjne Mitsubishi dziś jest poza zasięgiem Mitsubishi – obiektywnie i subiektywnie – podobnie Sony i wiele innych, ale to mniej istotne – istotne jest to, że Korea w ciągu zaledwie 50 lat, zbudowała kraj, który jest 11 (Polska 24) gospodarką świata, a pewnie niedługo wejdzie do G10 jako 10 gospodarka – jako Polak nie tylko zazdroszczę, ale jest mi po prostu żal – u nas przez 25 lat zastanawiają się, co zrobić z teczkami, w Korei natomiast chcą wstąpić do grona państw z arsenałem atomowym – taka „mała” różnica.

  29. KIEROWCA

    Ktosiek -bo Azjata to człowiek konkretny, który potrafi naznaczyć sobie pewien określony cel a następnie zakasuje rękawy i do niego dąży.

    Z Polakami jest (w większości) odwrotnie. To naród tłumoków potrafiących tylko narzekać i racjonalizować własne porażki. Złe położenie geograficzne pomiędzy takimi a nie innymi sąsiadami, no ale żebyśmy byli tam gdzie Niemcy…, żydzi rządzą, klechy rządzą, zły klimat, a bo nasza reprezentacja to by lepiej grała no ale nie gra, drogę planują oddać na wrzesień -to oddadzą na listopad. Polacy we wszystkim doszukują się drugiego dna i dziury w całym.
    Przychodzę do szatni w robocie. H… k… znowu do tej roboty ja już nie wytrzymam psychicznie blablabla. A ile kolego tutaj pracujesz? 14 lat. To skoro tak źle czemu sobie nie znalazłeś innej pracy? Cisza.
    Jest ciepło, prawdziwa letnia pogoda. No k… mogłoby popadać łojezu łomatko jak gorąco no k… tak nie może być.
    Pada? K… co za lato w tym roku ciągle leje i h… z tego już beczka na działce się przelewa.
    Paaaanie za komuny to było, lato to było lato, zima to była zima, k… prawdziwa zima, już na wszystkich świętych śnieg był a teraz to tam…

  30. Ha! Takim Galantem w splendiżowym kolorze złotym pomykałem do ślubu!

  31. Z mojej obserwacji lokalnej fauny, bardziej obstawiam marki Najki, Pro100 itp. No i odzież patriotyczna.
    Może tam stolicy jest inaczej?

  32. twingo

    @Szczepan Kolaczek
    >Obawiam się, że to jest (wraz z N. Zelandią) ostatnie miejsce na świecie, gdzie europejska cywilizacja jest w miarę niezagrożona. Tzn. w swoich podstawowych założeniach dotyczących prymatu praw jednostki nad tzw. zbiorowością (czytaj – władzą)
    Chyba, że np. swoją wolność chciałbyś manifestować jeżdżąc na swoim rowerze bez styropianowej czapeczki albo przeglądać niecenzurowany internet, ewentualnie sprowadzając sobie auto z zagranicy.

  33. lordessex

    Dobry sposób na trollowanie zlotów Mitsubishi :-P, zaraz by się znaleźli „eksperci” którzy by twierdzili że to jakaś limitowana wersja była na Wyspy Owcze albo ukradziony polski „projekt”.

    @Kierowca:
    Święta racja panie kolego, wiecznie im źle. Latem za gorąco a zimą za zimno.

  34. kaziu

    Panie Autorze,

    najmocniej przepraszam za taką formę kontaktu, ale chciałbym podpytać znawcę i zarazem gremium specjalistów.

    Jakie są opinie nt. skrzyni automatycznej w Renault Laguna 3? Przymierzam się do zakupu takiego auta, celując w mocną benzynę (170/205) jednak GT nie ma prawie wcale a 2.0 T są w przeważającej części z a/t. Ktoś może się wypowiedzieć w tej sprawie?

    Pozrawiam

  35. w pelni sie zgadzam z Ktoskiem i Kierowca 🙂
    dla tego tez ja tam sie staram nie narzekac, tym bardziej ze niema ku temu jak dla mnie zbytnio powodow 🙂

  36. Whizzkid

    Dziwne, nie ma tego auta w mojej książce pt. ” The worse cars ever sold in Britain”.

  37. Widać Galant od zawsze wyglądał ładnie i nowocześnie. Ten z tematu wygląda przy Argencie jakby był 10lat młodszy – mimo, że dekadę później auta wyglądały jednak inaczej, nowocześniej.

  38. KIEROWCA

    Gdzieś słyszałem takie powiedzenie:
    Polakowi nawet jeśli powiesz, że gdzieś jest skarb to wpierw powie, że nie ma łopaty, później jak kopać, nie bo deszcz pada, bo przeziębiony, a ile będzie musiał od tego odprowadzić podatku.

    No i rzeczywiście coś w tym jest. Mam w pracy kolegę. Na wszystko narzekał aż w końcu złożył wymówienie i wszystkim rozgadał, że idzie szukać nowej roboty, mnie tam i tam z pocałowaniem w rączkę wezmą! Co to nie ja!
    Skończyło się, że nigdzie nie wzięli, wrócił spowrotem wybłagać wycofanie wymówienia dziękiczemu przed szefostwem stał się szmatą na posyłki jak poznali że jest od nich zależny a na kilka miesięcy pośmiewiskiem wśród roboli.
    Nie narzekaj jeśli i tak nie możesz albo nie chcesz czegoś zmienić.
    Ja mam takie podejście, że dopiero jak na 150% znajdę nową pracę wtedy dopiero odczekam do 30-go pójdę do biura a po okresie wypowiedzenia zniknę z dnia na dzień. Ale to musi być na 150% a nie że ktoś kiedyś coś powiedział. W ten sposób nie dam ludziom okazji do plotek.

  39. @KGB:
    Bo Argenta jest 10 lat starsza, przecież to „wyprasowany” Fiat 132, czyli w rzeczywistości wczesne lata 70.
    Ale fakt, o ile Japończyki/Koreańczyki w ogromnej większości były albo idealnie nijakie albo dziwaczne – to ten jest naprawdę udany.

  40. Ktosiek

    @Kaziu: dowiedz się najpierw co to za skrzynia, a potem usuń konto… a nie, nie ta strona ;), w każdym razie szukaj coś na temat Jatco JF613E, bo wydaje mi się, że takie coś tam siedzi – muszę znajomka popytać co robi awtomaty ;-).

  41. St Druciarz w firmie C&G

    @ Ktosiek , co do Twojego zachwytu dla Korei i Handeja ,to widzę u Ciebie niekonsekwencję. Państwo potworzyło ichniejsze kołchozy ( czebole ) , rozłożyło parasol ochronny tj. cła zaporowe i grube dofinansowania. I taki interwencjonizm i ręczne sterowanie podoba się takiemu ultraliberałowi jak Ty??? Ktosiek w końcu zrozumiał, że socjalizm górą .Pora umierać… )

  42. tak z innej w123:
    niema ktos moze punta 1 na pociecie? albo gdzies widzial na zlomie w okolicach lublina? potrzebuje wyciac tylny prawy blotnik caly od szybki w dol, bo wujek mnie prosil zeby mu ulepic rozbitka…

  43. kaziu

    @ Ktosiek – dziękuję za info, zaczynam przekopywać neta:) ale i tak będę wdzięczny za dodatkowe szczegóły.

  44. Krzyś

    O co chodzi z tym Wittchenem? Ja się nigdy tym nie interesowałem do dziś ale na wikipedii podają, że spółkę tą założył w 1990 roku niejaki Jędrzej Wittchen. Więc co miał ten facet zrobić, zmienić nazwisko na Kowalski, żeby było bardziej po polsku? No chyba, że właściciel firmy zmienił sobie nazwisko na własnie takie, tylko po to aby nazwa była bardziej światowa to zmienia sytuację. A artykuł bardzo fajny i pokazujący jak ciekawą marką było kiedyś Mitsubishi.

  45. Ktosiek

    @St. Druciarzu – gdyby to był socjalizm to by upadł – sukces Korei pokazuje, że zachowano tam zdrową gospodarkę i zdrowe podstawy – gdyby były one oparte na socjalizmie jak sugerujesz, to Korea skończyłaby jak jej północna siostra, ewentualnie sukces nie byłby tak duży.

    Czebole to była bardziej idea, zrzeszenie gentlemanów chcących rozwoju kraju, niż socjalistyczny moloch jakkolwiek sterowany.

  46. Ktosiek

    @Krzyś: a o tym nie wiedziałem – jeśli tak jest to w porządku – mimo wszystko weź sobie np Doktor Witt (takie napoje, czy tam soki) – to wyrób polski, podobnie np Reserved.

  47. Krzyś

    @Ktosiek: Ok, wiem co masz na myśli. Moja ulubiona nazwa marki w tych kryteriach to Krüger&Matz.

  48. Wojtek

    @Ktosiek
    Akurat dr Witt to polska marka, z kapitałem początkowym mafii. Jedna z ich „legalnych” firm do pompowania nielegalnych pieniędzy. Potem sprzedana i nie ma z tym niby nic wspólnego.
    W latach 90 dosłownie zalali sklepy swoimi produktami, szczególnie widoczni w Piotrze i Pawle jako produkt „premium”

    A zagranicznie brzmiące nazwy polskich firm to temat na długą rozmowę. Mimo wszystko, wiele firm tworzy nadal swoje podmarki, nazywa zagranicznie i pcha to na eksport.

  49. Ktosiek

    @Wojtek: to, że Polska to wiem, chodziło o nazwę 🙂 – a o powiązaniach z mafią nie wiedziałem, coraz ciekawiej się robi xD.

    Nielegalne pieniądze to jakieś dziwne połączenie…. brudne po prostu :-). Swoją drogą, tak zastanawiając się nad tym trochę głębiej, to taka mafia dużo sprawniej wydaje i dba o swoje pieniądze niż rządy państw 😉 – chyba zostanę made man’em xD.

  50. W zeszłym roku był do wzięcia z mobile.de taki dokładnie przepiękny niebieski Galant A160 w niespotykanej wersji turbo. Żałuję, że nie wziąłem. Do dziś mam zdjęte z naszego napisy „Galant”, „GLX” i „2.3 turbo d”. No i logo z atrapy.
    Szkoda, że Mitsubishi poległo w XXI wieku i sprzedaje takie motośmieci jak ASX czy Outlander.

  51. KIEROWCA

    To jest oczywiste, że socjalizm górą. Weźmy takie FSO. Za komuny miało rację bytu jako, że stanowiło własność skarbu państwa. Wraz z filiami dawało wielu ludziom pracę, była nawet przyzakładowa szkoła średnia.
    W warunkach kapitalistycznych taka fabryka musi płacić chociażby podatki od gruntów na których się znajduje jak każdy inny podmiot gospodarczy.
    A że niejaka HGW tylko kombinuje jak tu pooddawać działki w ręce kuzynów michnika wcześniej wyrzucając stamtąd Polaków…

  52. @Fabrykant

    Wg. jakiś tam danych jest dokładnie odwrotnie – w Polsce ponoć ciężej dostać w mordę, niż na zachodzie. Może to kwestia imigrantów:) Ale jak patrzę po sobie i swoich znajomych to jak kiedyś chodziło się na miasto to raz na jakiś czas w gronie znajomych ktoś miał jakąś przykrą przygodę. Teraz po Wrocławiu można łazić w nocy godzinami wzdłuż i wszerz i jest zajebiście bezpiecznie.

    A Miśki fajne – zwłaszcza ten kombi wpadł mi w oko, bo mam praktycznie takiego samego, ale … 4 generacje młodszego i to bardzo fajne żelazo, oprócz tego, że blacha słaba.

  53. kot pandur

    Zlomnik brawo za wpis. Więcej proszę.
    Ktosiek brawo za komentarz. Załóż bloga o koreańskich autach, jest target, którego nikt nie chce zagospodarować.

  54. jonas

    Popieram ten pomysł z Ktośkiem jako blogerem specjalizującym się w koreańskim żelazie. Od niemieckiego jest już Elektroda, jest francuskie.pl dla tych dziwaków, japońskie podzielone według marek (Suzuki, Subaru Boxer Kibel, Celica też ma swoje forum), czas na wschodzącą miskę ryżu czyli pojazdy koreańskie we wszystkich kształtach i kolorach. No i jak dobrze się zakręcisz to tego Cee’da za darmo dadzą po jakimś czasie, znaczy za bycie ambasadorem marki czy jak to się nazywa.

  55. Az z ciekawosci rzucilem okiem na ranking wolnosci gospodarczej: Polska zajmuje od jakigos czasu okolice 50 miejsca, Korea 30, Irlandia i Estonia sa w pierwszej 10 przed USA a Wlochy zajely 80 lokate za Francja (73) Rwanda czy Arabia Saudyjska, takze ten tego wolnosc to nie wszystko.
    a dla Mitsubishi chyba sa jakies szanse, cos mi sie wydaje ze Renault Nissan ma ich wzgledem jakies ambitniejsze plany

  56. Ktosiek

    Panowie drodzy 🙂 ja tam się chwalić nie lubię, ale mogę sobie spokojnie pozwolić na oczko wyżej niż Cee’d/Pro_Cee’d 🙂 (i to bez zostawania ambasadorem ;P) co prawdopodobnie uczynię, deadline mam w listopadzie. Dlaczego Optima? bo jeżeli Elantrę mogę uznać za mniejszą Optimę – to Cee’d jest większym Rio ;-), mimo wszystko, zrobiłem dość fajną jazdę testową bez dealera u boku (sprzedawca sam stwierdził, że sobie ufamy 😉 ) i ten samochód (Optima) po prostu góruje nad drogą – ona ustala zasady, nawet na nierównej nawierzchni. Do tego gdy 2.0 CVVL zaczyna ożywać przy ~3500 RPM we wnętrzu słychać naprawdę fajny dźwięk – nie męczący, nie za głośny – po prostu dobrze dobrany dźwięk 165 konnego L4 ;-). Gammy (1.4 i 1.6) to fajne silniki, ale brakuje mi tego dźwięku – brzmią dużo bardziej industrialnie, nudnawo wręcz. Do tego brak turbo, więc trzeba trochę pomyśleć, by te 165 koni wydobyć – to mi się podoba. Co pewien czas daję tutaj jakieś wzmianki na temat auta którę chcę kupić – powiem krótko, nie jest tak prosto wybrać.

    Co do bloga o autach koreańskich to – 깜짝, 깜짝 – nawet mi coś takiego chodziło po głowie, bo na i-necie chyba tylko Koreancarblog wypełnia – nie do końca zresztą – tą niszę. Problem w tym, że czasowo nie mogę tego w żaden sposób pogodzić – więc na razie daję to na wieszak 😉 – ale dziękuję za zainteresowanie :).

    @NDV: rankingi to rankingi – zależy co bierze się pod uwagę, można pewnie stworzyć taki obiektywny ranking, gdzie KRLD będzie na I miejscu 🙂 – koniec końców, wszystkie eksperymenty socjalistyczne kończą się klapą i dużym długiem – tego w Korei nie ma – zadłużenie wynosi ok. 33%PKB,więc relatywnie mało jak na dzisiejsze czasy – i znacznie mniej niż zadłużenie np Japonii.

    Co do Mitsubishi to nie wiem – na razie robią auta dla targetu, którego jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Teoretycznie mają napędy i jakieś tam terenówki – problem w tym, że Dacia jest dwa, albo nawet 3 razy tańsza niż ich terenówki, a w terenie, na budowie też sobie poradzi. Outlander sprzedaje się tylko dlatego, że to SUV wielkości SantaFe (a może i Grand Santa Fe) w cenie o ok. 40 tysięcy mniejszej. Pajero? toż to droższe niż Land Cruiser. L200? patrz Duster. Jedynie ASX ma jakiś sens, ale powiedzmy sobie szczerze – nikt nie kupuje crossoverów, by jeździć tym w jakimkolwiek terenie – ew. ostatni kilometr na działkę – ale taki Hyundai I20 Active, czy 2008 wyglądają po prostu lepiej i obie te propozycje są tańsze. Space Wagona już nie ma… a dla miłośników Buicka jest nowy SX4 :> (mi ten przód nawet podchodzi, głównie przez to dziwne skojarzenie z amerykańską motoryzacją) – choć całościowo nowe SX4 już tak dobrze nie wygląda. Nie życzę Mitsubishi źle, ale z takim portfolio to oni świata nie zawojują. Ludzie nie chcą terenówek – oni chcą coś co tylko wygląda jak terenówka, ale jeździ jak normalny samochód – chore, ale tak jest. W Mitsubishi natomiast nadal uważają, że liczą się te wszystkie napędy, kąty natarcia, prześwit, dzielność w terenie itd xD. To ma dobrze wyglądać na drivewayu i jeździć jak compact albo midsize sedan – proste jak to.

    Jak już kiedyś wspominałem podobają mi się niektóre SUVy – jednakże nigdy nie kupiłbym takiego auta – wolałbym albo minivana/kombivana/hatchbacka, czy po prostu sedana.

  57. @Ktosiek: w ten sposób to można podważyć każdy argument, ze nie takie kryteria itd. Zgodnie z teoria „wolności w gospodarce” Włosi i Francuzi powinni przyjeżdzać do nas do pracy – a tak nie jest – czyli sa jeszcze inne czynniki decydujące o rozwoju, np ogólnie pojęta kultura.
    A co do tego, ze wszystkie pomysły socjalistów prowadzą do szybkiej zagłady nie ma co dyskutować – wyobraźcie sobie ten armagedon jaki by powstał gdyby umiejetność czytania i pisania była powszechna 😉

  58. lordessex

    Wszystko można wszędzie podważyć 😀

  59. Krzyś

    Dziś w oko wpadł mi ciekawy link:
    https://jakubmarian.com/where-in-europe-is-electric-car-a-good-idea/

    Nie jest to może jakieś naukowe opracowanie ale tok rozumowania autora wydaje się dość logiczny (polecam analizę mapki). Na dzień dzisiejszy „In Poland and Estonia, electric cars produce respectively 30% and 60% more CO2 than gasoline cars.” statystyczny samochód elektryczny w Polsce wytwarza ok. 30% więcej CO2 niż jakiś statystyczny samochód spalinowy.

    To może nie w temacie artykułu, ale podbudowuje mnie że mój samochód do jazdy codziennej rocznik 2004, w naszych warunkach jest bardziej ekologiczny niż elektryki. Co roku na przeglądzie diagnosta bardzo chwali wyniki z analizy spalin i nie może się nadziwić, że wyniki są rzekomo lepsze (!) niż w nowoczesnych jednostkach benzynowych turbodoładowanych.

  60. Ktosiek

    @Krzyś: Link faktycznie fajny 🙂 pokazuje też, że w takiej Francji, gdzie większa część energii pochodzi z Atomu i tak nie dało się zejść jakoś znacznie poniżej poziomu hybrydy, czy Diesla/PB z DFPem… Dojczland – bardzo słabo xD a takie ekologiczne niby xD xD.

    Już o tym raz mówiłem, ale powiem raz jeszcze – samochód elektryczny to w obecnej formie drogi i niepraktyczny gadżet – i gdyby nie wsparcie rządów to zainteresowanie tym środkiem transportu byłoby minimalne. Taka Rosja, czy inny supertankowiec i cała ta walka z wiatrakami, jak mam w zwyczaju określać walkę z CO2 idzie w piach xD. Żyjemy tu i teraz – należy eksploatować do końca dane nam złoża i korzystać z najbardziej opłacalnych technologii (w przypadku samochodów – ICE).

    @NDV: co z tego, że socjalizm „niby” zlikwidował analfabetyzm w Polsce, skoro większość tych „oświeconych” czyta na zasadzie czysto mechanicznej -jednym uchem wchodzi, drugim wychodzi – z pominięciem mózgu ;>. Dodatkowo nasz system nauczania często potrafi ZNIECHĘCIĆ do podejmowania dalszej nauki – nauczyciel ma to gdzieś, czy uczeń coś wyniesie, czy nie -ważne, by odwalić x godzin i do domu, nie jego dzieci, szkoła nie jest w żaden sposób rozliczana z wyników – karta nauczyciela ma potężne przywileje – życie jak w Madrycie jednym słowem 🙂 . Koniec końców, moim zdaniem szkoły powinny być prywatne, bez przymusu szkolnego – rodzic wie najlepiej jak wychować dziecko.

    Raz jeszcze powtórzę – gdyby Korea była faktycznie zarządzana (a niektórym tak się wydaje) jak kombinat mafijno-korporacyjny w socjalistycznym sosie to nie odniosła by takiego sukcesu – dlaczego? bo socjalizm zawsze przegrywa (czyt. kończą się pieniądze), to synonim słowa porażka.

    Co do Francuzów czy Włochód przyjeźdząjących do nas na wykopki to dość fajna perspektywa – wszystko przed nami, jak sądzę 🙂 – Europa, np Francja, która posiada zadłużenie w wysokości ok. 93% PKB utrzymuje się jeszcze przy życiu tylko dlatego, że nikt nie powiedział SPRAWDZAM – jednakże, nie powiesz mi, że można budować cokolwiek będąc w ciągłej spirali zadłużenia – po prostu się k@#!a nie da i koniec – na koniec dnia 2-2 ma dać 0.

  61. Klakier

    Ktosiek@: u mnie w robocie to uczniowie są tak nakierowani na naukę że aż strach ! zawsze coś wyniosą ,najczęściej wynoszą kombinerki…

  62. St Druciarz w firmie C&G

    Ktosiek , Korea jest potężnie zadlużona , bardziej niż przedstawiłeś, a nie tak dawno mieli kryzys i tylko dzięki MFW który wpompował w nich 50 mld $ nie padli na pysk. A co do powiązań mafijno -korporacyjno – urzędniczo – bankowych , to historia Daewoo się kłania.

  63. jonas

    Nauka czytania i pisania wśród mas pracujących, podobnie jak powszechna elektryfikacja, nie były przeprowadzane li tylko dla polepszenia standardu życia. Za pomocą gazet i telewizji świetnie się rozpowszechnia propagandę dowolnego rodzaju, ale żeby to zadziałało trzeba mieć prąd i ludzi umiejących tę propagandę przeczytać. Telefon już takim propagandowo przyjaznym wynalazkiem nie jest, dlatego czekało się na niego latami.

    Tymczasem Volkswagen nie mogąc spełnić wydumanych standardów, które sam wymyślił i narzucił wszystkim w Europie, wymyśla nowe-stare standardy:
    http://moto.onet.pl/aktualnosci/male-silniki-sie-nie-sprawdzaja/n10zp4

  64. Francuzi, Włosi, a zwłaszcza Hiszpanie jak najbardziej przyjeżdżają do nas do pracy, tylko w innych zawodach niż pracują Polacy na Zachodzie. W moich korpozespołach momentami południowcy stanowią do jednej trzeciej składu. To jest czysta gra popytu i podaży – my, po komunizmie, mamy olbrzymi nadmiar ludzi po zawodówkach i rynek nie jest w stanie ich wchłonąć, a Zachód ma takich ludzi za dużo. U nich taki szeregowy analityk jak ja zarabia w związku z tym tyle samo co kierowca autobusu i żyje w ciągłym strachu o zwolnienie, nie mówiąc o znalezieniu pracy bez doświadczenia (to stąd owi ludzie u nas). U nas różnica jest kilkaset procent i emigracja się nie opłaca.

  65. lordessex

    Skoro socjalizm był taki wspaniały według niektórych tu obecnych, to dlaczego w takim razie się rozpadł z jeszcze większym hukiem niż powstał, i dlaczego coraz więcej krajów od niego odchodzi? Takich autorytarnych reżimów jak Chiny, Kuba, Korea Północna, Białoruś czy Wenezuela nie biorę pod uwagę.

  66. laisar

    Socjalizm bezprzymiotnikowy nie istnieje tak samo jak bezprzymiotnikowe kapitalizm czy demokracja – bo jednym słowem nie da się opisać całości ustroju społeczno-gospodarczo-politycznego.

    Tzw. socjaldemokracja kapitalistyczna (np szwedzka) nie powstała z hukiem, tylko w żmudnym procesie, radzi sobie ze zmiennym szczęściem – jak wszystkie formy ustrojowe – ale wieszczony jej od dziesiątków lat upadek jakoś wciąż nie następuje.

    To coś, co istniało w tzw. bloku wschodnim, nie miało nic wspólnego z socjalizmem (ani tym bardziej komunizmem) poza warstwą _werbalną_ kasty rządzącej – było zwyczajnym autorytaryzmem, dążącym ku totalitaryzmowi. Wycieranie se gęby szczytnymi hasłami i dokładne przeciwne do nich działania nie były ani pierwszymi, ani zapewne ostatnimi w historii, ani jedynymi „lewicowymi”, ani też do „lewicy” się nie ograniczającymi. Rzeczywiste rządy „proletariatu” bywały jedynie epizodyczne i jak najszybciej niszczone przez quasi-pro-proletariackich „rewolucjonistów”.

    Z tego, że np Korea Północna czy Kuba same siebie nazywają „komunistycznymi” wcale nie wynika, że rzeczywiście panuje w nich taki ustrój.

    No chyba że któremuś z tutejszych komentatorów się wydaje, że tam naprawdę rządzi „lud”, który realnie wybrał funkcjonariuszy państwa, łącznie z jego przywódcą…

    Wszystko powyższe nie stanowi obrony socjalizmu/komunizmu ani chęci ich wprowadzenia – to jedynie wypowiedź w kwestii formalnej, że nie nigdzie na świecie te formy rządów nie wystąpiły, więc nielogiczne jest przypisywanie im wad i zbrodni innych form ustrojowych (nawet jeśli one fałszywie twierdziły, że są właśnie socjalizmem/komunizmem, nie spełniając _żadnych_ kryteriów tych systemów).

    Tradycyjne dla niektórych Ktośków dowodzenia kołowe „socjalizm to jest to co jest niewydolne” jest zresztą równie głupie, skoro wg tej definicji mamy „socjalizmem” nazywać feudalizm, monarchię, republikę, dyktaturę, autorytaryzm i kapitalizm, jeśli wybierzemy sobie akurat okres, w którym dany ustrój marnie se radził <<<:

  67. St Druciarz w firmie C&G

    lordessex ,wrzucasz dwa oddzielne pojęcia do jednego worka. Nie chodzi mi o komunizm, a o socjalizm w wykonaniu skandynawskim.

  68. admin

    kurwa, zrobiłem stronę Poznajemy Samochody żebyście nie napieprzali się o politykę. Wszyscy normalni ludzie wiedzą że socjalizm to patologia i schorzenie umysłowe. Wystarczy spojrzeć na Syrenę: ten produkt stworzył socjalizm.

  69. laisar

    admin „zrobiłem stronę Poznajemy Samochody żebyście nie napieprzali się o politykę”

    Trzeba było tak od razu mówić, to nawet jakby jakiś buc wrzucił polityczny komentarz to kur…kulku…kultrulalna reszta powstrzymałaby się od polemik <:

    (Ja tym razem tylko w kwestii formalnej!).

  70. Ktosiek

    @Notlauf: jak widać, nie wszyscy 😉 ale nie ma problemu, ja pasuję na razie 🙂 – inna sprawa, że nie da się rozmawiać o autach z pominięciem polityki – tak mi się wydaje – tzn. da się, ale do pewnego stopnia – polityka nas otacza i wpływa na nasze życie, także auta. Poza tym – auta i polityka to męskie tematy – tam gdzie gentlemani, tam i te tematy ;>. Ot, po prostu poniósł nas melan… tzn. dyskusja oczywiście ;] – ale jak zawszę szanuję Twoją wolę i dostosuję się do panujących tu reguł.

    @Laisar: mylisz się niestety :/, na koniec pozwolę sobie szybko Ci odpowiedzieć (chodzi o akapit skierowany do mnie) – różnica między socjalizmem a kapitalizmem jest taka, że w kapitalizmie zdarzają się bankructwa PRYWATNYCH przedsiębiorstw – i to najczęściej w obrębie danej dziedziny – jednakże gospodarka jako całość funkcjonuje – socjalizm natomiast nie działa w ogóle – że zacytuję Gomułkę: „Gdybyśmy mieli blachy, to byśmy produkowali konserwy. Ale nie mamy mięsa.” – socjalizm w pigułce. Oczywiście na razie mamy konserwy, ale te muszą być produkowane według określonego, europejskiego typu. Warto też podkreślić słowo na razie – jak mówię, nie można się bezkarnie zadłużać w nieskończoność – sam tego nie chcę, ale prawdziwy kryzys dopiero przed nami :/.

    Proponuję też obejrzeć/poczytać Michalkiewicza, a także dowiedzieć się co nie co o niejakim Gramsci i jego teorii rewolucji – otaczający świat i zachodzące w nim różne zmiany wydadzą się łatwiejsze do odczytania i zrozumienia – choć oczywiście nie liczę, że zmienisz poglądy – ale może Cię to zaciekawi :>. Ja, jak już pisałem, naczytałem się różnych lewactw „za młodu”, więc wiem, czym smakuje lewa strona.

    Mam też nadzieję, że określenie „buc” nie było skierowane do mnie – poczułbym się co najmniej niekomfortowo.

    I to na tyle 🙂 mam nadzieję, że jeszcze podyskutujemy – czy to na PS, ZŁ, czy jakimkolwiek innym portalu ;).

  71. lordessex

    Aha, rozumiem. To przepraszam za pomyłkę St Druciarzu 😀

  72. laisar

    @Ktosie „Laisar: mylisz się niestety”

    Nie mylę, bo nie przedstawiałem żadnych swoich poglądów nt ani socjalizmu, ani tzw. „socjalizmu”, natomiast logika jest jedna dla całego świata – i skoro w ZSRR / PRL / ChRLD / KRLD / ChGW nie było i nie ma socjalizmu, to te kraje nie mogą być przykładem na niedziałanie tego ustroju, bez względu na poglądy co do niego.

    To wciąż jedynie w kwestii formalnej, a ze względu na jasny zakaz Szanownego Blogopiszcy – EOT o samej polityce.

    @Ktosiek „Mam też nadzieję, że określenie „buc” nie było skierowane do mnie”

    Nie było rozmyślnie, tzn. nie myślałem konkretnie o Tobie – ale obejmowałoBY tak samo mnie, Ciebie, jak i kogoś innego w tej hipotetycznej sytuacji, kiedy już wiadomo, że na PS jest zakaz politykowania, a ktoś (niekoniecznie Ktosiek) wrzuca tego rodzaju komentarz.

    Całość miała być do tego nieco (auto)ironiczna i tylko żartobliwie złośliwa, ale jeśli nie wyszła, to oczywiście przepraszam za nieudaną formę wszystkich urażonych.

    (Buce nieprzestrzegające autorskiego zakazu pozostaliby oczywiście bucami – włącznie ze mną – i nie trzeba by ich przepraszać, gdyby zaistnieli).

    Pax vobiscum! [:

  73. admin

    nie chodzi o zakaz, tylko żeby nie przesadzać z mydłem o polityce

  74. lordessex

    Jeszcze na Złomniku pamiętam że temat zawieszenia hydro w Cytrynach wywołał podobną burzę i „bijatykę”. Też była konieczna interwencja Admina 😛

Comments are closed.