Zawody w męczeniu węża

Witam po przerwie spowodowanej natłokiem obowiązków zawodowych i rodzinnych.

Miałem czas przygotować kilka nowych pomysłów na wpisy, jedne są wesołe, inne smutne, a jeszcze inne zupełnie bezpłciowe. Zaczniemy jednak od czegoś płciowego, od zawodów w męczeniu węża, marszczeniu freda, biciu Niemca po kasku i innych wesołych aktywności, którym oddają się nasi rodzimi internauci, kiedy słyszą o tym, że „polska motoryzacja powraca!”. Innymi słowy, przygotowałem podsumowanie wszystkich projektów, dzięki którym polska motoryzacja ma stać się ponownie światową potęgą, taką jaką była za czasów produkcji Syreny i Warszawy. A to podsumowanie zestawiłem jeszcze w ranking, na szczycie którego znalazł się projekt o najwyższej intensywności ugniatania ździsława.

7. Leopard
Projekt Leopard Zbysława Szwaja był realnie istniejącym samochodem i to nieźle opracowanym. Byłem na prezentacji tego pojazdu na Politechnice w Warszawie i choć nie jestem rzeczoznawcą samochodowym, to mogę przynajmniej stwierdzić że Leoparda wykonano z dużą dbałością o szczegóły. Być może dlatego media nie bardzo się tym interesowały, ponieważ był to projekt z realną szansą na powodzenie rynkowe, a co za tym idzie mniej medialny. Brzmi idiotycznie? Tylko pozornie. Czy czytacie w mediach o Polakach, którzy odnoszą sukcesy w biznesie? Z rzadka. Sukces klika się gorzej niż porażka.

6. Pasagon
Lubelska firma DZT Tymińscy zajmująca się produkcją samochodów użytkowych opracowała dostawczaka Pasagon (później Honker Cargo) czyli rozwojową wersję Lublina. Auto było brzydkie i żenujące pod każdym względem. Powstało jednak przynajmniej kilka sztuk, z tego jednego widziałem na żywo i jest mi bardzo przykro, że inżynieryjna para mająca poruszyć Lublina w stronę nowoczesności poszła jednak w gwizdek. Serio, nie uważam że musimy produkować supersamochód, ale powinniśmy robić własne auto użytkowe, to nie jest AŻ TAKIE TRUDNE, no chyba że kartel producentów wespół z UE nakłada na ciebie idiotyczne wymogi i ograniczenia, których żaden mały producent nie spełni. Na szczęście w Polsce poparcie dla członkostwa w Unii jest bardzo wysokie, więc własny samochód nam nie grozi.

5. New Polonez
To chyba prywatnie mój ulubiony projekt, ponieważ jego twórcy w wywiadach szczerze przyznają, że po pierwsze nic nie robią, po drugie, nawet gdyby mieli coś robić to nie wiedzą co. Szczerość w naszym klubie to norma. Szczerze też powiem że w najmniejszym stopniu nie rozumiem chęci wskrzeszenia Poloneza, ale to pewnie tylko oznacza, że nie mieszczę się w grupie docelowej. Dodajmy, że twórcy projektu New Polonez mają już za sobą stworzenie modelu w skali 1:21, co jest pewnym osiągnięciem, ponieważ nikt na świecie nie robi modeli w takiej skali. Natomiast ich największym osiągnięciem jest zasięg 3,5 mln na fejsie w 48 godzin. Nieźle, jak na motoryzacyjne konsorcjum.

4. New Warsaw
New Warsaw – luksusowa limuzyna mająca na celu przywrócenie legendy polskiej motoryzacji. Tak napisali, ale nie. Nie da się „przywrócić legendy”. Polska motoryzacja z czasów Warszawy legendą jest obecnie, a w czasach gdy Warszawę faktycznie produkowano, była rzeczywistością, w której żyło się na co dzień. Nieważne. Tak czy inaczej, New Warsaw ma być luksusową, produkowaną w bardzo limitowanych seriach limuzyną, szybką, piękną i przeznaczoną dla ludzi o bardzo wyrafinowanym guście. W takim razie trochę nie trafiliście z nazwą, to tak jakby stworzyć luksusową markę cygar i nazwać je „Radomskie”. Odwiedzając stronę projektu New Warsaw można odnieść wrażenie że to właściwie reklama jakiejś pracowni graficznej, a także dowiedzieć się, że premiera auta odbędzie się w 2014 r. No to już jest jakaś konkretna data, teraz potrzebujemy tylko DeLoreana z blachami OUTATIME.
Swoją drogą jestem fanem tłumaczenia nazwy samochodu Warszawa na „Warsaw”. FSO Syrena = FSO Mermaid. FSR Tarpan = FSR A Species of Primitive Horse.

3. AK Syrena
Uwaga! Można łatwo się pomylić, ponieważ istnieją dwa równoległe projekty wskrzeszenia Syreny, to tak jakby dwie zupełnie różne ekipy grzebały w jednym grobie w celu ekshumacji zwłok. AK Syrena to projekt Arkadiusza Kamińskiego. Pan Arkadiusz na swojej stronie nazywa ją Oficjalną Nową Syreną, przez co mogę zrozumieć że ta druga Syrena z jakiegoś powodu jest nieoficjalna, nie wyjaśniono jednakże na czym ta oficjalność AK Syreny ma polegać.
Strona wygląda znakomicie, w ofercie są cztery modele, szczegółowo opisane. Na przykład Syrena AK Ligea ma mieć napęd elektryczny odrzutowy, a AK Syrena Meluzyna Turbo – silnik benzynowy o pojemności 3 litrów, turbo i 4 cylindry. Znacie taki silnik? Bo ja owszem, z Porsche 968. I żadnego innego. Nieważne. Najważniejsze, że pojawił się już oficjalny firmowy prospekt, a przede wszystkim – cennik! Dotyczy jednego modelu: Syreny Meluzyny R, czyli wersji wyścigowej. Można ją sobie zamówić za jedyne 60 tys. euro i w tej cenie będzie już silnik! Jaki? No jakiś, ze 400 KM i 4-suwowy. Nie wnikaj tylko dawaj kasę, tu chodzi o Polskę, o Patriotyzm, o to że Ożeł Morzeł! Jakby nie było, to AK Syrena zbudowała już o wiele więcej samochodów niż New Warsaw i New Polonez razem wzięte, bo jeden, a tamci zero. Szach-mat, hejterzy!

link

2. AMZ Kutno Nowa Syrenka
Tu muszę uczciwie powiedzieć, że jakkolwiek samochód wygląda na ciężko upośledzony, to w rzeczywistości 99% SAM-ów popularnych w latach 50. czy 60. też tak wyglądało, jak zlepek czegokolwiek co akurat się trafiło. Design z prawdziwego zdarzenia to niebywale droga rzecz, więc nie czepiam się wyglądu AMZ Kutno Nowej Syrenki oraz oddaję im uczciwie, że faktycznie zbudowali więcej niż jedno auto, przy czym jedno nawet rozbili w niezamierzonym drogowym crash-teście (link). Oczywiście pewien sukces produkcyjny AMZ Kutno Nowej Syrenki wynika z tego, że my jako podatnicy doinwestowaliśmy go kwotą ponad 4 mln zł, no ale mimo wszystko, COŚ powstało. Problem polega na tym że to coś ma potencjał sprzedażowy świńskich ryjów w occie w Arabii Saudyjskiej, jednak do tej kwestii się tu nie odnoszę. Jeśli to jest wersja produkcyjna, to uważam że dotychczasowa skala produkcji jest zupełnie wystarczająca i można już ją zakończyć.

1. Arrinera
O firmie Veno Automotive usłyszałem po raz pierwszy chyba w 2010 r. Minęło od tej pory 6 lat. Myślę że 6 lat to wystarczający okres żeby przygotować i wdrożyć produkcję samochodu, jaki by on nie był. Na razie mamy za sobą dwa zbudowane pojazdy: pierwszy był prototypem, który w żadnym wypadku nie korzystał z podzespołów ani rozwiązań SAM-a od Arkadiusza Bojara (nie miał z nim zupełnie nic wspólnego), drugi – obecnie istniejący – to także prototyp, o którym można powiedzieć tyle, że jeździ oraz ma silnik LS V8 o mocy 436 KM. Nazywa się Hussarya GT i delikatnie odbiega w swojej fizycznej formie od tego co rysowano w projektach, no ale wiecie jak jest. Projektuje się coś, a potem robi się coś innego z tego co się ma, żeby działało. Każdy przecież tak robi, a już zwłaszcza producenci supersamochodów. Tak że ja tu podziwiam Arrinerę że zabrali swój wóz do Goodwood i tam jeździli po tym Goodwood a potem nawet wrócili. Tak czy inaczej, pasmo sukcesów Arrinery trwa już 6 lat, a produkcja seryjna niezmiennie ma ruszyć w przyszłym roku.

0. Varsovia
Możecie mówić co chcecie o Arrinerze, ale jest to jakaś nowa jakość, coś innego, czego jeszcze nie było – i wcale nie mam tu na myśli kwestii związanych z akcjonariuszami. Mówię o tym, że do tej pory w Polsce nie produkowaliśmy takiego auta, ma nową, oryginalną nazwę i wygląd. Pozostałe projekty to próby rezurekcji dawno zgniłych trupów. Tu na przykład —> LINK <--- mamy wywiad z panem, który będzie produkował samochód Varsovia. Absolutnie nie jest to nawiązanie do Warszawy, SKĄDŻE ZNOWU!!!! Po prostu Zupełnie Przypadkowo Bardzo Podobnie się Nazywa. Normalnie ja powinienem teraz zacząć produkować samochód SABB i oczywiście to nie byłoby żadne nawiązanie tylko na przykład skrót od Sportowy Automobil Bardzo Bajerancki. Rozumiem, że czytelnicy internetu nie są zbyt wyrobieni intelektualnie en masse, ale czy można byłoby prosić o nietraktowanie nas wszystkich jak kolektywnych kretynów? Auto nazywa się Varsovia i nie nawiązuje do Warszawy. Tak. Oczywiście. Jeśli chodzi o etap prac, to obecnie ruszają prace nad stworzeniem gotowego modelu w skali 1:1, tzn. można przez to rozumieć że prezes z łopatą kopie glinę z ziemi, żeby ulepić z niej model. Ja rozumiem że media muszą mieć o czym pisać, ale czy naprawdę warto jest robić obszerny wywiad z każdym kto umie przygotować wizualizację w fotoszopie? Każdy kto sklei parę pikseli jest wybawicielem, który dźwiga polską motoryzację z kolan?

I czy wszystkie te samochody muszą być takie potwornie do bólu patriotyczno-narodowe?

  1. miwo

    Producent Honkera Cargo chwali się, ze ma wykupioną od Intralla licencję na pokazany 9 lat temu projekt Lubo. I ze on to wdroży. Tylko niech państwo pomoże i kupi tych Cargo i tych 4×4 (tych ostatnich poszło teraz kilkadziesiąt sztuk do Nigerii).

  2. Muszą… Jak się nie ma nic fajnego do zaprezentowania, to pozostaje jechanie na patriotyźmie 😛

  3. Bart

    Niezmiennie czekam na produkcyjna Hujsarie z laminatu postawiona na Fiero za 350k zl

  4. Woziłbym Pasagonem znicze na handel pod cmentarz, chryzantemy też by podpasowały.

  5. Dzie2l

    Czy ten patriotyczny Varsovia ma niemieckie blachy ?

  6. Trafnie i do bólu prawdziwie zestawienie 🙂 Media lansują idiotów i robią ze swoich odbiorców jeszcze większych idiotów. Fantaści aspirujący do zbudowania marki samochodowej od razu na poziomie Lamborghini czy Porsche są żałośnie śmieszni. Szczególnie w kontekście tego, że nawet nie potrafią i nie próbują stworzyć samochodu użytkowego dla całej masy polskich firm, gdzie klientów by nie brakowało. Niestety mentalność, przerost ambicji, nudny temat użytkowości zamiast prestiżu i UE dbająca o swoje interesy jeszcze bardziej pogłębiają tą beznadziejność.

  7. Czytelnik

    Varsovia:
    Wygniecione drzwi to rzecz gustu. To co mnie osobiście razi to chińskie tablice na jednym ze zdjęć prezentacji.
    A może to celowe? Wszak tam każdy ulepek się sprzeda

  8. @Dzie2l — austriackie.
    A na tej liście brakuje mi wozu VEPSA Fuyara.

  9. Ktosiek

    To wszystko nieprawda – poszukajcie dobrze w i-netach, a znajdziecie POTWIERDZONE informacje na temat przekazania DTZ pokażnej sumy pieniędzy z kont m.in. VW tylko po to, by utrzymywać zainteresowanie Pasagonem na minimalnym poziomie – Müller dobrze wie, że Passi kładzie na łopatki nowego Craftera oraz Transportera, a po Dieselgate VW nie może sobie pozwolić na wpadkę.

    Tak na serio, to czasem przejeżdżam obok pozostałości z fabryki w Nysie – ogólnie bardzo smutny widok (jak zresztą każdy upadnięty biznes – oczywiście tutaj był to socjalistyczny moloch, który musiał upaść, ale i tak smutek), zresztą całe to miasto jest dość smutne 🙁 wiele opuszczonych i zdewastowanych budynków.

    DZT – choć życzę im jak najlepiej – czeka jednak chyba podobny los co Nysa, a przynajmniej dział produkujący Honkery i Pasagony – Honkerów to już nawet w wojsku za bardzo nie chcą, a Pasagon… no cóż ;). Na żywo jeszcze nie widziałem, ale jak mówię – teraz to już (chyba) 100% prywatna firma, więc życzę jak najlepiej.

    Podoba mi się natomiast walka o schedę po Syrenie 😀 niech ktoś odważny jeszcze stworzy OFICJALNEGO Fiata 126P i będzie ciekawie ;].

    Marnie to wszytko wygląda – albo same prototypy, albo upiory rodem z komuny :/ – nie znam się, ale jeżeli już ktoś koniecznie chciałby tworzyć nową markę polskich samochodów to chyba najłatwiej byłoby zacząć od importowania i wymiany emblematów na jakiś chińskich autach – wachlarz praktycznie dowolny – choć to i tak marzenie ściętej głowy, bo w UE/lokalne władze dość szybko wyleczy potencjalnego businessmana z takich pomysłów – poza tym większość i tak wybierze x letni prestiż niż jakieś azjatyckie „badziewie”.

    Nie będę porównywał Polski do Korei, czy Japonii, bo to nie ma sensu (big shocker), Skoda to może też złe porównanie, wszak to marka większymi tradycjami niż FSO, ale do wuja wafla, Dacia, która miała podobny potencjał jak FSO i podobną historię dziś jest normalnym graczem i dobrą budżetowa alternatywą – nie wiem ile trwały rozmowy Reanult-Dacia, ale widocznie krócej, niż dywagacje naszych decydentów co by tu w ogóle zrobić z FSO – Daewoo nie było złym wyborem, problemem był kryzys azjatycki jak i opieszałość naszych decydentów i bombardowanie rozmów przez związki zawodowe. Renault wprowadzenie Logana zajęło 5 lat – i wydaje mi się to bardzo dobrym wynikiem. Problem w tym, że Koreańczycy „władali” FSO może z 2.5 roku, i każdy patrzył im na ręce, by nic nie czasem „nie zepsuli” przy tej potężnej i prężnej FSO, no i oczywiście by bonzowie z ZZ byli syci :). Być może gdyby FSO było dłużej w gamie Daewoo potraktowano by ją inaczej – ale to wszystko historia – moim zdaniem należało postąpić podobnie jak ze Skodą – sprzedać jak najszybciej.

  10. kosma

    Piękny wpis. Tymon na prezydenta! !! Chociaż Varsovi… chyba będzie wolny wakat niedługo 😉

  11. KIEROWCA

    War saw = wojenna piła 🙂

  12. Sailor_73

    @Kosma ” wolny wakat” – masz na myśli że on będzie się wolno poruszał ? przemieszczał ? czy co innego ?

  13. Mortuus

    Brzydki ten Pasagon jak diabli, ale jakby wsadzili mu jakiegos dyzla np. od Francuzow 2.0 HDi, to mogłoby to pudło wozić towary po miastach i wsiach na pohybel folcwagjenom, bo dałoby radę pewnie za 50% ceny to sprzedawać. Trzymam kciuki, żeby coś się jeszcze udało w tym projekcie. Reszta to sny gimnazjalistów.

  14. Przemol

    miwo – DZT Tymińscy, producent Honkera w czerwcu ogłosili upadłość

  15. Daozi

    Z tego co wyszukałem w internetach, Leopard miał silnik LS2 V8, a ten to zapewne Small Block produkcji GM – taki jak w Corvette. Jeżeli to rzeczywiście ten, to auto musiało chyba iść jak wściekłe, bo tam prawie nie ma karoserii, a całość ważyła 1150 kg (tyle co Celica VII gen. tak dla porównania). Ale firma upadła w 2014 roku. Szkoda.
    Pozostałe to marzenia ściętej głowy i tyle.
    Moim zdaniem Polska nie potrzebuje własnych samochodów – róbmy i kupujmy inne rzeczy, byle swoje. A nie jak z Zelmerem – sprzedany Niemcom – czy Tonsilem (upadł).

  16. Marek Jarosz

    1. Przed Leopardem był jeszcze Gepard, powstało 7 sztuk.
    2. Varsovia przypomina mi jakieś koncept Renault lub Peugeot, coś mi świta ale jeszcze nie pamiętam co…

  17. Przemol

    @Daozi – Tonsil S.A. upadł, Tonsil Sp. z o.o. żyje i produkuje od 2015 roku

  18. Lancer Evolution to taki dzisiejszy RR. Bierzesz „szasi” od Evo i zakładasz karoserie od Fiesty czy innej Syreny 🙂

    A i jeszcze pamietajmy, ze poniżej pewnej skali produkcji homologacja jest łatwiejsza, tylko trzeba mieć produkt, który jakos obroni swoją wysoka cenę.
    O ile pamietam, to w przeciwieństwie do Skody FSO jako marki nikt nie chciał. (A na marginesie, o ile sie orientuje, to skala produkcji motoryzacyjnej w Polsce jest dość znaczna)

  19. Krzyś

    W kwestii, kto miałby kupować te nowe Warszawy i Syrenki mam anegdotę z wczoraj. Wybraliśmy się z małżonką wczoraj wieczorem na spacer i przy ulicy stała zaparkowana Warszawa 223/224 odrestaurowana, pełen oryginał. Mówię do żony, patrz Warszawa. Ona na to: co takiego? Dlaczego to jest takie brzydkie? A zaznaczyć należy, że pasjonatem motoryzacji nie jest ale bardzo lubi estetykę samochodów „retro” typu Fiat 500, garbus itd. i przy zakupie nowego samochodu na pewno chętnie dopłaciłaby konkretną sumę aby był stylizowany na „retro”.
    Z drugiej strony mój tata, który doskonale pamięta minioną epokę jeśli miałby kupić coś klasycznego lub stylizowanego na oryginał celowałby w coś w typie Fiata 125p lub Łady bo Warszawy pamięta jako ciężkie, powolne i siermiężne.

  20. damianyk

    Zdaje się, że ta jedyna dostępna w sprzedaży syrena ma bebechy od Lancera Evo, tylko jest droższa. To na pewno kwestia orła na dachu.

  21. trasamd

    Oficjalność AK Syreny polega na tym, że kupili prawa do nazwy Syrena i zawiązali porozumienie o współpracy z FSO. FSO to oczywiście znana na rynku firma wynajmująca powierzchnie użytkowe, producent plastikowych klocków dla dzieci, obudów latarni ulicznych oraz wiązek elektrycznych.

  22. emmerce

    Ktoś tam proponował rabadżowanie chińszczyzny. Romet nawet jakiegoś elektryka tak próbował zrobić – imo nie tędy droga. Ale… gdyby tak zaprojektować swojego a wyprodukować elementy w chińskich fabrykach i zmontować w PL. To MOŻE miałoby to sens.

  23. O numerze 3 zdarzyło mi się napisać u siebie na początku roku. Nie wiem czy przejdzie link http://rallyborne.pl/nocne-mary/ więc wrzucę po prostu cytat:

    Praca do późnych godzin przed komputerem ma swoje dobre i złe strony. Z tych lepszych można wymienić nadrabianie rajdowych zaległości informacyjnych, z gorszych trafienie od czasu do czasu na materiał, który każe się zastanowić czy to już sen, czy jeszcze jawa. Takich jak ten:

    – Po 60 latach, Syrena jest nadal jedną z wielkich, klasycznych, europejskich marek samochodowych. Nadszedł czas, aby Polska mogła podzielić się tą marką z resztą świata. Czy jest lepszy sposób, niż oferując samochód wyścigowy? – mówi dziennik.pl Arkadiusz Kamiński, założyciel firmy AK Motor.

    Czytam i nie wierzę. Pomijając podstawowy fakt, że Syrena jest modelem, a nie marką, reszta wypowiedzi jest tak absurdalna, że posądzam Pana założyciela o wielką sympatię dla twórczości grupy Monthy Pythona. W przeciwnym razie mamy do czynienia z przypadkiem. Klinicznym.

    Pomijając fakt, że wszystko powstało Nysie i jest stertą rurek oklejoną laminatem z bebechami Mitsubishi.

  24. Ktosiek

    @Emmerce: to mówiłem ja 😉 – wydaje mi się, że w początkowej fazie istnienia marki/firmy stworzenie auta, które otrzymałoby niezbędne dziś homologacje/wyposażenie byłoby BARDZO kosztowne – dla młodej firmy za drogie. Pomijam to, że nawet wielcy producenci nie wymyślają wszystkiego sami, tylko np biorą układy wtryskowe Boscha, czy innego Siemensa – ew. nakładają poprawki do tego.

    Spójrz lepiej na program korwet Gawron – to co mamy obecnie, ORP Ślązak kosztowało w ciul pieniędzy, pływa i uzbrojone jest marnie, a sam projekt, mimo, że okręt powstawał na zagranicznych licencjach, zakończył się po 14 latach – co prawda tutaj to nie była firma prywatna, tylko państwowy moloch z dziesiątkami dyrektorów, ale mimo wszystko – czasem lepiej od razu kupić gotowca i mieć – na własne projekty przyjdzie czas.

    Największym problemem jest jednak mentalność – kiedyś namiętnie śledziłem forum pracowników Fiata – pomijam wylewanie i wyzywanie od najgorszych na FAP, no bo przecież takie eksperty, co montują np drzwi, albo przykręcają koła to powinni zarabiać co najmniej 5 cyfer, to jednak samo poszanowanie marki Fiata było bardzo niskie – ludki same chwaliły się, że wolą VW albo Opla – dla mnie trochę żenada – jeżeli szeregowy pracownik nie wierzy w produkt, to jak ma uwierzyć klient?. Było też chyba forum Opla, trochę lepiej, ale też najlepszy był VW =].

    A nieposzanowanie FAP jako pracodawcy to już w ogóle – ja wiem, że to może nie jest najlżejsza robota, ale prawda jest taka, że a)nikt tam nikogo nie trzyma, b)”fachowców” którzy mają w odpowiednim momencie wykonać odpowiednią czynność powtórzoną xxx razy w ciągu dnia jest naprawdę na pęczki ;).

  25. dr.kamil

    „Morda” Pasagona wywołuje u mnie trypofobię. Popieram naszego wieszcza, co jak co ale jakiś pojazd użytkowy powinniśmy produkować. To serio nie jest aż takie trudne, można by na przykład kupić linię produkcyjną Volkswagena T4 i … zaraz, zaraz …

    W zestawieniu zabrakło jeszcze… Ursusa. Przecież jakiś czas temu zaprezentowali terenówkę Storm-3, która była klonem Wranglera. Teraz mówią coś o aucie elektrycznym, taka nasza Tesla 😉

  26. KIEROWCA

    @Ktosiek – we FAP nikt nikogo nie trzyma powiadasz? A jaką niby ci ludzie mają alternatywę w naszym kapitalistycznym raju? Tyrać u jakiegoś burżuja prywaciarza za minimalną krajową na umowę zlecenie? Czy krowy pasać u bauera?

    Sory, ja też siedzę w robocie w której kompletnie mijam się z powołaniem, nie płacą nam warunków szkodliwych ani nie zapewniają podstawowych środków czystości ale chociaż mam umowę o pracę.
    Lepsze to niż śmieciówka czy roboty interwencyjne ale nie będę przecież mówił, że w tym przypadku praca łączy się z pasją. Wybrałem po prostu „mniejsze zło”.

  27. gipuk

    No coś tam jeszcze Ursus kombinuje. Coś tam przebąkują o jakimś elektryku, słaba koncjepcyja ale może…. Jest jeszcze szansa na hamerykańskiego wranglera na licencji izraelskiej dla WP.

  28. Jazda na patriotyzmie jest w modzie, bo takie głupie społeczeństwo zaludnia ten skrawek Ziemi. Dobrze pokazuje to aktualna władza, czyli zbiorowisko zdrajców narodu polskiego, nazywająca siebie patriotami, a nawet zawłaszczając na wyłączność to pojęcie.
    Każdy „patriotyczny” projekt będzie odznaczał się taka skutecznością, jaką legitymuje się „patriotyczna” władza.

    Co do nazw nawiązujących do samochodów produkowanych w przeszłości, czyli Syrena, Warszawa czy Polonez to pomysł jest dobry w takiej właśnie formie, a nie jakiejś odmianie przez różne języki. Lepiej skupić się na projekcie technicznym auta, jeżeli miałoby jakieś sensowne powstać, niż tracić czas na wymyślanie nowej nazwy niczego nie zmieniającej (nawet PR).

  29. Ktosiek

    @Kierowca: zawsze jest wybór. Myślę, że bez problemu Ci ludzie mogli znaleźć pracę, którą lubią, ew. po prostu założyć działalność – no ale wtedy trzeba się wykazać, a nie smucić na forum. Można też po prostu nie pracować, a jak się już pracuje, to nie narzekać, bo 90% załogi FAP to żadni fachowcy, a po prostu ludzie wykonujący bardzo proste, powtarzalne czynności – natomiast wymagania mają jak neochirurg klasy światowej. Do tego, jak pisałem, ogólne nieposzanowanie Fiata wśród załogi FAP.

    Natomiast przykład z Ameryki, Stanu Georgia, gdzie jakiś randomowy sąsiad postawił taką plakietkę: http://www.ajc.com/news/business/kias-west-point-debut/nQY5M/ – bo On wie, że przemysł=możliwość zatrudnienia i ogólnie zielone przychodzące do lokalnej społeczności i jest po prostu wdzięczny – i taki człowiek, jeżeli pracuje w Kia, będzie dobrym pracownikiem – myślę, że załodze FAPa (okej, teraz już zmienili nazwę, ale dla mnie to ciągle FAP 😉 ) jest po prostu za dobrze.

    I żeby nie było, spotkałem normalnych ludzi z FAPa, którzy jeźdzą Fiatami, lubią markę i produkty, które sami tworzą.

    Już za samo przejęcie FSMu należy się Fiatowi szacunek – gdzieś trafiłem na jakieś opracowanie sugerujące, że modernizacja FSM kosztowała więcej niż wybudowanie nowej fabryki od podstaw.

    Ja też nie lubię swojej pracy 🙂 ale ostatnio wyrabiam sobie nowy zawód, spekulant – w czasach minionych – pospolity bandyta ;). Nie to, żebym to lubił, ale wolę siedzieć przed komputerem mając czyste ręce i popijając kawkę, niż ślęczeć nad czyimś trupem i wykłócać się o pieniądze.

  30. Co do Arrinery – zapomniałeś o głównym źródle finansowania, czyli pozwach. Przy okazji – teraz lepiej regularnie zaglądaj do skrzynki 😉

    AMZ Syrenka (czy tylko mi AMZ kojarzy się z AWZ, czyli producencie równie wspaniałego P70?) – mam tylko jeden komentarz: Kutno. To brzmi smutno.

    Na pytanie „czy wszystkie te samochody muszą być takie potwornie do bólu patriotyczno-narodowe?” odpowiedź jest również tylko jedna:

    ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

    No i zapomniałeś o nowych wspaniałych wyrobach słynnej marki Ursus – tych dwóch, które wyglądają trochę jak Jeep Wrangler a z kierownicy jednego z nich nie ściągnięto nawet znaczka Jeepa. Piękne, prawda?

  31. kris

    Jak to się nie da importować chińszczyzny do europy i sprzedawać jako swoje? A MG6? Toż to przecież jest Roewe 550 ze zmienioną naklejką.

  32. Marcopolo

    Co do sentymentów – racja.
    Co do techniki – w grudniu miałem przyjemność sprawdzić Syrenkę z Kutna przedstawianą na pokazie na moim poligonie w Zielonce. Można było wyjechać na miasto. Nawet fajnie się zachowuje na drodze, poprawnie wygląda, aby tylko nie przesadzili z ceną.

  33. ZIWK

    Cudo zwane Pasagonem (swoją szosą co to za piękny potworek językowy) wygląda jak niewygląda bo ma całą blacharkę wziętą z Lublina III.
    Koszt opracowania i wykonania tłoczników do blach jest zabójczy dla firmy próbującej znaleźć miejsce na rymu zapełnionym „AAAAbsolutnie bezwy-padakowymi o gwarantowanym przebiegu VieśWagenami i Szpinterami…”
    Ale sama stylistyka przodu (laminatowe zaślepki reflektorów i katedralna atrapa) zapiera dech w klatce z piersiami 🙁 – a wystarczył by konkurs na ASP na przód przy założeniu – wszystkie blachy zostają….

  34. Ziaja

    Wszystkie te projekty skazane sa na niepowodzenie – brak kapitalu, brak grupy docelowej, obostrzenia prawne. Tak naprawde sa to cwaniackie rozdmuchane proby omijania zakazu rejestracji SAMow – wybujale wizje realizowane za cudze lub panstwowe/unijne pieniadze i to tak, zeby przy okazji cos przyrobic. Dawniej kazdy z nich by sobie ulepil takie cos w garazu i przepchnal na znajomym SKP za kilka pln, a teraz d..a – trzeba robic projekt unijny za xxxxxxx euro zeby to schomologowac.

  35. Daciarz

    Pasagonów w Lublinie na chodzie jest co najmniej trzy. Jak chcesz fotki to daj znać 🙂

  36. Jakub

    Problemem Pasagona był brak kasy, nic poza tym. Właściciel kupił fabrykę w Lublinie kiedy jeszcze szło FSO, którego był dostawcą(stąd np. siedzenia od Lanosa czy deska od Poloneza Plus w Pasagonie). Problem w tym, że FSO chwilę później przestało iść, to i nie było za co wyprodukować jakiejkolwiek przyzwoitej ilości tych samochodów, nie mówiąc już o jakichkolwiek głębszych modernizacjach. Podobno jeden tłocznik to koszt około miliona złotych. Pomijając skąd wziąć takie pieniądze, to to nigdy by się nie zwróciło. Więc temu Pasagon był jaki był. Temu też nie miał nigdy jakiejkolwiek reklamy, dilerów, czegokolwiek. Statystyczny klient na takie auto nawet nie zdawał sobie sprawy z jego istnienia.

    Choć nawet jeśli by sobie zdawał, to jest sobie taka Gazela. Pod każdym względem lepsza od Lublina, zaczynając od współczesnego wyglądu, kończąc na tym, że Gazela jest przynajmniej produkowana seryjnie. Cenowo wypadała bardzo podobnie.

  37. ” modernizacja FSM kosztowała więcej niż wybudowanie nowej fabryki od podstaw.”

    Bzdura, nigdy tak nie ma w fabrykach, bo odpada chociażby koszt budowy hal.
    A FSM była przecież budowana na wytycznych od Fiata.

    Mama wrażenie, że każdy mój komentarz trafia do moderacji, a niektóre wcale z niej nie wychodzą.
    Dziwna sprawa, gdy nie ma żadnego podkreślenia w tekście.

  38. square626

    A ja dzisiaj przemierzałem Polskę wszerz i na obwodnicy Puław leciała autolaweta z trzema Honkerami w kolorze pustynna burza w wersji cabrio. Może jakaś wyprzedaż?
    Albo uciekinier z Abramowic a obecnie minister ON zamówił toto oprocz skrzydeł i lanc dla husarii naszej narodowej.

    Swoją drogą, czy na A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą kierowcom coś dosypują do żarcia, że zachowują się jak idioci?

  39. KIEROWCA

    Pasagon to szkarada. Już lepiej mogli zostawić normalny przód od Lublina.
    Te Intrale śmigające w Bodziu też urodą nie grzeszą i był to swego rodzaju postęp wsteczny. Reflektor prostokątny zastąpić okrągłym.
    Lublin jeszcze jakoś wyglądał ale te wszystkie modernizowane na siłę Intrale i Pasagony stały się jego karykaturami mniej więcej jak Żu-blin czy Syrena w lampie od Alfy.
    Ot takie sobie wydumki stylistyczne Cytryna i Gumiaka.

  40. no i wychodzi na to ze najwiekszym polskim producentem aut jest Kąkol Przodkowo! i dobrze 🙂

    a w Ursusie sprowadzaja tez chinskie terenowki ZX auto 🙂 widzialem kilka sztuk 🙂 a jedna to wlasnie probuja przerobic na elektryczna, wydali kupe kasy na akumulatory i silniki i falowniki, poczym cos tam zle podlaczyli i ponoc kupe elektroniki popalili i utknelo…

  41. lech

    @ kierowca…Intrale z Bodzia urodą nie grzeszą, ale zakupiona partia ponad 100 szt zastąpiła transity, których serwis wykańczał. Zaczynali od Lublinka i do niego powrócili na przekór malkontentom. W biznesie liczy się efekt, nie mżonki o Bentleyu.

  42. Mnie zawsze dziwiło ile energii marnowane jest na mrzonki typu Narodowy Samochód Osobowy. Pieniędzy dużo to może nie kosztuje, bo wszystkie projekty wyglądają jakby zlecono je gimnazjalistom do namalowania podczas nudnych lekcji. Być może po reformie szkolnictwa będzie przynajmniej o to trudniej.

    A wystarczy wyjechać z dużego miasta i rozejrzeć się po prawdziwej Polsce, żeby zobaczyć co jest podstawowym samochodem i czerwoną krwinką krwioobiegu małego biznesu. U mnie na wsi hydraulik, dekarz, piekarnia, elektryk, sadownik i hodowca kur mają mniej lub bardziej zdezolowanego vana, przy czym królują transportery T4. Czy naprawdę nie można kupić jakiegoś względnie prostego silnika, zrobić prostą, kanciastą budę, której wygląd nie powoduje bólu oczu? W tym segmencie liczy się cena i koszta eksploatacji, a nie marka, prestiż i inne bzdury, więc jest szansa na konkurowanie. Można też pomyśleć o wersjach dłuższych i krótszych, wersjach dla karetek pogotowia i straży pożarnej (przetargi!). Przykładem sukcesu po tej linii jest Solaris, który bądź co bądź też działa w branży motoryzacyjnej.

  43. Autosalon

    W Polsce nie będzie już żadnej produkcji rodzimego samochodu.
    Koszty opracowania ,wdrożenia i kampanii reklamowej nowego samochodu nie są osiągalne dla żadnej firmy w Polsce.
    Te wszystkie samochodowe koszmarki typu Syrenka to tylko dosyć prymitywna droga do wyciągania kasy z UE – oglądałem to auto dosyć dokładnie- zwykły ulep z włókna szklanego na rusztowaniu.
    W sumie do wykonania w każdej firmie robiącej np: owiewki do TIR-ów .
    A ten nowy polski patriotyzm to niestety ostatnio kojarzy mi się z pałą do bejsbola ubogaconego grafiką”Polski Walczącej” w rąsiach katoprawicowego oszołoma.

  44. miwo

    @Leniwiec:
    ciekawe, że te niby-Jeepy dla wojska to Ursus wstępnie zamówił w ramach sublicencji. Bo jest to produkt izraelski (sic!). Tzn. firma z Izraela ma licencję na te Wranglery i tak je właśnie konstruuje i produkuje.

  45. KIEROWCA

    @ Lech – ja to wiem. Tylko nie koniecznie rozumiem takie podejście dlaczego tani samochód musi koniecznie być brzydki jak to miało miejsce chociażby w przypadku pierwszych serii tych nowych Dacii, Renault Thalia czy omawianego Pasagona. Przecież i tak trzeba wykonać formy, taka dajmy na to rozdmuchana buła ze srebrną nakładką robiąca za deskę w Dacii mogła równie dobrze być podróbką deski Alfy 156 tylko wykonaną z tandetnego plastiku. A to wszysko sprowadza się do założenia robimy samochód tani to niech wszystko wygląda jak wyciosane przez Dżepetta, toporne przełączniki, brzydka deska, przednia ściana nadwozia stanowiąca koszmar stylistyczny.
    Albo ci od nowej Skarpety z Kutna. Zakładam, że konstruktorzy stworzyli to wiekopomne dzieło polskiej motoryzacji na podstawie kilku randomowych fotek znaleionych na google. Kanciasty dach i okna nijak współgrają z opływową resztą nadwozia a ten kanciasty wlot powietrza jakby wycięty od ekierki to miszczostwo świata. Ja wiem, że rurkowy szkielet te sprawy ale to ich nie usprawiedliwia. Trabat 600 też był z laminatów na szkielecie a mimo wsystko udało się wykonać okrągły spójny pod względem stylistycznym dach. Na przełomie lat 50 i 60.

  46. – Szczecin ubolewa nad zdjęciem Ari…cośtam.
    – AK całkiem znośnie wygląda.
    – pamiętam, że Lublinem całkiem przyjemnie się jeździło. Szkoda.

  47. A tam marudzicie, przecież wiadomo, że nie ma szans na jakieś wielkie i nagłe wskrzeszenie. Od ponad 2000 lat.
    Tymbardziej za pomocą wizualizacji czy laminatu.
    Prędzej można wskrzesić za pomocą ćwiartki, coś co jest do lekkich poprawek.

    Teraz zagadki.
    Ten Polonez 2016 to ma być trzydrzwiowy, czy coupe?
    Gdzie Kozmo?

  48. Były pracownik FAP, FCA

    Do Ktosiek

    Miałem się nie odzywać ale nie wytrzymałem. Chłopie, chyba żyjesz w innej Polsce niż ja. Miałem okazję pracować na Tyskim zakładzie w czasie wdrażania do produkcji 500 i Ka. Później jeszcze 500c. I gdy już produkcja szła pełną parą. Nie wiesz to nie wypisuj głupot. Praca w systemie trzyzmianowym. Trzy soboty obowiązkowe. Jeszcze na nadgodziny namawiali. Ciągłe awarie maszyn i hałas, norma, oczywiście zrzucanie winy na pracownika. Za jakość także. Co kilka dni inne stanowisko pracy i godzina na opanowanie procesu. Ciągłe wysyłanie w ” delegacje ” po zakładzie- spawalnia, lakiernia, montaż, końcówka, podmontaże. Wszędzie trzeba było się od razu odnaleźć bo jak nie to groźby zwolnienia albo obcięcia zarobku. Jeśli zachorowałeś to mogłeś od razu iść po już wypisane zwolnienie. Niestety mi się zdarzyło. Jedno z czym mogę się z Tobą zgodzić to brak poszanowania dla produktu, no ale to już wynika z mentalności typowego Polaka. VW Audi cud- włoskie-francuskie, gówno. Z drugiej z poszanowania pracownika przez pracodawcę. Uwierz, poznałem na tym Fiacie wielu fajnych, rozgarniętych ludzi i ich opinia wynikała tylko z tego. Jak wszędzie nie brakowało też topornych umysłów ale ogólnie ludzie bardziej byli do siebie nastawieni pozytywnie. Jeśli chodzi o kierownictwo to już nie. Kasa jak na takie oranie nie była rewelacyjna a zmęczenie ogromne. Fizyczne i psychiczne. Z tą modernizacją fabryki i kosztami tego to też, oczywiście, bzdura. Propaganda dla naiwnych. Fiat kupił zakład za grosze a oczywistym jest, że zbudowanie nowych linii i oprogramowanie tego kosztuje majątek. No i ludziom bzdetów nacisnęli. Akurat tak się składa, że pracowałem też w firmie budowlanej, podwykonawcy przy budowie, kosztorysowaniu, takich hal, tak że wiem jak to kosztowo wygląda. Grubo. A Włosi praktycznie cały zakład dostali za darmo. Jeśli wierzyć moim źródłom. A raczej ich wiarygodność jest niepodważalna. Wiem to od znajomych, którzy pracowali jeszcze w FSM. Na koniec dwie rzeczy. Napisz mi jak się zakłada w Polsce własną działalność nie mając dużego kapitału, w części do utracenia. Ryzyko tego trzeba brać pod uwagę nie tylko w tak zapyziałym gospodarczo kraju o zaporowych przepisach dla prywatnych przedsiębiorców. I pomyśl w jakich warunkach powstają te Twoje uwielbiane KIA nki. Skądinąd niezłe produkty motoryzacycjne jak i Fiaty popularne również. Tylko czy to są samochody jakimi chcemy jeździć ? Czy może nam wmówiono, że powinniśmy. Bo ja tam wolę np.’V8 zasilane gaźnikami. Pozdrawiam.

  49. Były pracownik FAP, FCA

    Albo włoskie V6 Busso. Najlepiej

  50. pyton

    Pierwsza zasada konumencka Pytona – firmy patriotyczne omijać jak najszerszym łukiem.

    Tym samym dziękuję Autorowi za post i cieszę się na zgodność poglądów.

  51. Narzekacie na laminat, a na laminat na Lamborghini czy innym Pagani wszyscy ochaja i achaja;)
    Moim zdaniem jakiekolwiek szanse na jakis sukces maja tylko pojazdy specjalistyczne, wlasnie jakies dostawczaki czy terenowki (Jelcz chyba jeszcze robi, co prawda tylko dla wojska i co jest normalne silniki, mosty, przekladnie bierze z zewnatrz). Najwiekszy problem stanowi chyba siec serwisow i sprzedazy – i tu znowu wydaje mi sie, że przy sprzecie specjalistycznym mozemy na tym troche zaoszczedzic bo nabywcy takiego sprzetu i tak czesto serwisuja go sami.
    co do nowej terenowki dla WP to przewijajace sie licencje na Wranglera czy Retone to chyba krok wstecz, wydaje mi sie ze armie swiata od jakiegos czasu preferuja jednak wiekszy rozmiar.

  52. Błażej

    Tak. Trzeba czymś ucieszyć gawiedź co jakiś czas wiec takie kwiatki się tworzy. Z resztą tu nawet nie chodzi, o ludzi tworzących wizualizacja, modele czy prototypy tylko o dziennikarzy tworzących wokół tego magiczną otoczkę świadomych, z resztą, że raz czy dwa temat się puści i później szybko umrze to śmiercią naturalną. Dziennikarze nie chcą poczekać na jakiś realny efekt tylko już dziś pisać, mówić, pokazywać cokolwiek co się sprzeda. Nie chcieli czekać na wykopanie „złotego pociągu” czy wykopanie choćby kawałka torów i jamy tunelu lub nie wykopanie niczego tylko przez 12 miesięcy co jakiś czas odgrzewali kotleta, który był jeszcze surowy i nawet nie miał panierki. Gdy po 11 miesiącu odgrzewania wreszcie ktoś, rozpalił gaz, zagrzał tłuszcz na patelni i obtoczył mięso w panierce okazało się, że po upieczeniu, które dziwnie długo trwało, w środku panierki w zasadzie nie ma żadnego kotleta.
    Niestety gawiedź lubi te tematy i chce jeść kotleta nawet bez mięsa tylko z samą panierką, a jak im ktoś nieśmiało zasugeruje, że to bez sensu to go zeżrą na przystawkę. Pisałem w internecie o powyższych projektach, ze to wydmuszki, że bez szans na produkcję, że skończy ten tak samo jak poprzedni na wizualizacji lub glinianym modelu i za każdym razem e-gawiedź mnie linczowała jako tego złego (to ogólne pojęcie bo byłem złym pisowcem, peowcem, polaczkiem, cebualkiem, burakiem ciemnotą i zacofańcem, który się nie zna i źle życzy tym wspaniałym, przyszłościowym polskim projektom).
    Nawet ośmieliłem się wyrazić swoje zdanie o wyglądzie „syrenki” z Kutna, które bynajmniej nie było pełne zachwytów nad tym wozem. Dokonałem tego niecnego wpisu pod setką komentarzy wręcz roztapiających się z zachwytu nad tym wozidłem. Także pozostałem z kilkudziesięcioma minusami pod wpisem i oskarżeniami niemal o homofobię, rasizm i ciemnotę. A napisałem tylko, że auto wygląda na dosyć mdłe, bezpłciowe i że nawet prawdziwa Syrena z czasów PRL miała lepszy przód (bo miała choć chromy wokół lamp, jakiś ozdobniejszy grill i chromowany zderzak), a bryła tego nowego to połączenie New Beete, neowartburga i żółtego melona (który nie jest co prawda autem tylko owocem ale wygląda podobnie jak mu się żarówki wetknie i dziury wytnie).

  53. square626

    Tak dłużej popatrzyłem na te wizualizacje – wiedziałem, że New Warsaw skądś znam – i jest – wpiszcie w googla „najbrzydsza ryba świata” i wyskoczy.
    Natomiast Polonez – hmm – jakoś ten krajobraz w tle to nie Tatry które znam – a więc Polonez podbił świat – ale zaraz – stoi sobie na ciągłej linii – w takim miejscu raczej nie ma parkingów, koleś w outficie raczej biurowym wiec co? Zepsuł się?

  54. laisar

    @Autosalon „Koszty opracowania ,wdrożenia i kampanii reklamowej nowego samochodu nie są osiągalne dla żadnej firmy w Polsce”

    Rzecz nie w kasie / kosztach – prawdziwym problem dla potencjalnych inwestorów jest zbyt niska stopa zwrotu i zbyt długi czas jej realizacji. Najlepsi producenci samochodów zarabiają poniżej 10%, a dojście choćby do realistycznej połowy tego musiałoby zająć nowemu podmiotowi _lata_. Zatem prościej, szybciej i efektywniej jest dla posiadaczy kapitału ulokować go w instrumentach finansowych – lepsze 4% za rok-dwa, niż 8% za 10 lat.

    To samo zresztą dotyczy polityków, gdyby ktoś miał pomysł na program państwowy – perspektywą jest następny budżet, a w najlepszym razie kolejne wybory…

  55. KIEROWCA

    Żeby to wypaliło nowa Skarpeta musi być na talony, przydziały i chody w PO 🙂

  56. czarli

    teraz jest taka moda w usportowionych wersjach standardowych aut, że jest generowany dźwięk silnika z głośników. Mam nadzieję, że w AK Syrenie Meluzynie R z głośników leci dźwięk 3 cylindrowego dwusuwa – w końcu to część DNA marki.

  57. manon

    Gdy Volkswagen negocjował z FSO, strona polska postawiła podstawowy warunek – zero zwolnień, utrzymanie prawie 10 tys. załogi i przywilejów pracowniczych. Obiecało spełnić go tylko koreańskie Daewoo.
    Jak to się skończyło, wszyscy wiemy, zwolnienia i tak przyszły a sama fabryka padła.
    A produkcję samochodów najbardziej blokują unijne przepisy i homologacje, na których kosztowne spełnianie stać tylko dotowane przez rządy koncerny i gigantycznych graczy. Z tego samego powodu nie ma w UE zalewu chińszczyzny, jak za wschodnią granicą. Dlatego też rynek samochodów w Europie umiera i najwięcej „dzieje” się na obcych rynkach: Azji i Amerykach.

  58. @mamon: przepisy to jedno( zreszta nie tylko w UE sa „dziwne” ale trzeba tez pamietać, ze Europa jest zamożna(nawet Polska jest zamozna w porównaniu do np Ukrainy, Indi czy Wenezueli) i wymagająca. Były przecież próby importowania „chińszczyzny”, bez większego powodzenia, mimo ze homologacje uzyskiwały.
    A jedna z niezaprzeczalnych wad UE jest to, ze np SAMa można homologowac w Niemczech, UK czy Czechach (i o ile mi wiadomo twórcy tak robią).

  59. @KGB
    „Bzdura, nigdy tak nie ma w fabrykach, bo odpada chociażby koszt budowy hal.”

    Bzdura. Koszt remontu nieraz może (zaznaczam, że nie musi) przekroczyć koszt budowy:
    – ciężkie prasy muszą mieć swój fundament oddzielony od fundamentu hali – na starych halach trzeba kuć posadzki, kopać doły, itd.,
    – często nowe maszyny muszą być umieszczone dźwigiem, który na starą halę nie wjedzie. Ostatnio rozbieraliśmy pół dachu i sprowadzaliśmy dużo większy dźwig, bo nowa maszyna nie mogła wjechać bramą. Przy jednej maszynie to nie problem, ale jeśli trzeba wymienić 90% maszyn na hali… może być różnie,
    – wymiana posadzek oznacza konieczność usuwania sporej ilości gruzu,
    – stare obiekty trzeba przystosować do nowych wymogów bezpieczeństwa,
    – często stare obiekty są bardzo kosztowne w ogrzewaniu/instalacja klimatyzacji jest bardzo kosztowna.

    Koszt modernizacji to nie tylko wymiana maszyn, ale też przygotowanie produkcji, czyli odpowiednie ustawienie tych maszyn, ścieżek technologicznych, itd.

    Nie twierdzę, że w omawianym przypadku tak było, ale temat jest bardziej skomplikowany niż może się wydawać. U nas przykładowo jedną halę remontujemy, a drugą zrównaliśmy z ziemią i stawiamy nową – nie ze względu na „widzi mi się” szefa, a ze względu na ogromne koszty modernizacji budynku, którego fundamenty, ani ściany nie są w stanie zapewnić bezpiecznego montażu żurawi i suwnic.

  60. desperate driver

    ja widzę tą sytuację tak: za histerię „patryjotyczną” (widziałem projekt syreny z godłem na dachu – wyglądało to megasłabo…) odpowiadają media, nawet nie producenci – widać to im się lepiej sprzedaje. krytykowałbym więc raczej media a nie te nieporadne próby ożywienia polskiego przemysłu motoryzacyjnego.

    jasne, że najprościej jest mędzić. kiedyś w tv była wypowiedź prof. markowskiego (chyba socjolog, a więc bezużytek społeczny) żeby się nie podniecać z tym patryjotyzmem gospodarczym bo lepiej jeździć dobrym samochodem niż polskim. ok, też się zgadzam, że lepiej mieć dobrych profesorów niż polskich, dobrych dziennikarzy niż polskich, itp.

    chodzi o to, że to błeee, fuj, nieprofesjonalnie i narodowo można odnieść do pracy każdego z nas. każdego w ten sposób można skrytykować – np. kanał zlomnik na jutubie – byle jak. nieprofesjonalnie, zero dykcji i w ogóle hehehehahahaha, nieznośnie niepatryjotyczny dramat…

    czil out 1: nie przekładajmy wkurwienia nadużywaniem symboliki narodowej w kontekście np. syrenki na sam projekt.

    czil out 2: nie rozumiem narzekania arrinera od 6 lat nie zbudowała drogowej wersji Husarii. może po prostu kasiorki brakuje a bez kasy nawet 60 lat może być mało. no więcej cierpliwości, mniej zrzędzenia…

  61. prorok lepszego jutra

    W Polsce „chińczyki” przegrały nie z zasobnym portfelem, a z tanimi używkami z zachodu. Kowalski kupujący w 2000 lanosa w 2005 przebierał już passatach z przebiegiem 199999, jakby nie miał do nich dostępu rozważyłby Chery czy innego Wulinga.

  62. Co Wy? Przeca Leopardy normalnie sprzedawano. W Mielcu, na strefie, regularnie je ścigali po montażu. Szło jak złe.

  63. @Mav:
    Może trochę przesadziłem z „nigdy”, bo są hale fabryczne i sprzed 150 lat. Jednak jeżeli mowa o FSO, a tym bardziej młodszym FSM podtrzymuję swoje zdanie. Nikt tam się nie będzie bawił w zrywanie posadzek – to kompletne fabryki, budowane w czasach, gdy już większość standardów była ustalona.

  64. FSO Warszawa = FSO Warsaw, FSO Syrena = FSO Mermaid. FSR Tarpan = FSR… Mustang
    A tak przy okazji dlaczego AK Syrena jest oficjalna? No toż to wiadomo… Chodzi o AK. Po angielsku było by z kolei AC Mermaid (jak AC Cobra) Oczywiście AC to wtedy skrót od Anders Car. General. General Anders Motors AK Syrena/ AC Mermaid (swoją drogą dobra nazwa dla wersji z klimą).

  65. @ Autosalon i @Laisar – Faktycznie. Od siebie dodam jeszcze ile to jest; Otóż taka kampania reklamowa to koszt całościowy ok. ćwierć miliarda dolarów na nowy model w segmencie. W tym momencie polskich finansitów nie stać na kampanię całego samochodu. Co najwyżej mogą od niego zareklamować breloczek i kulczyki.

  66. laisar

    @manon „produkcję samochodów najbardziej blokują unijne przepisy i homologacje”

    Bynajmniej – unijne wymagania są śmiesznie niskie i tanie do spełnienia. Europejski rynek jest jednak przesycony i rozdrobniony, klienci wybredni, a producenci pod presją „akcjonariuszy” i menedżmętów. W efekcie trudno o efekt skali i mało komu chce się schylać po „grosze”.

    „Z tego samego powodu nie ma w UE zalewu chińszczyzny”

    J.w. – nieprawda. Taniej chińszczyzny po prostu nie opłaca się transportować, bo to niemal podwaja jej cenę – a wtedy nie ma już usprawiedliwienia dla niskiej jakości.

    A wysoka jakość kosztuje tyle samo u każdego producenta…

    Jedyne europejskie przepisy, które można by uznać za „blokujące lokalną produkcję chińszczyny”, to prawo pracy i środowiskowe – ale jakoś mi nie żal braku obozów pracy za miskę ryżu ani przemysłowego syfu.

    „rynek samochodów w Europie umiera i najwięcej „dzieje” się na obcych rynkach: Azji i Amerykach”

    Trzecia nieprawda – sprzedaż w 2015 r. w Europie: 14 mln szt z 368 modeli. USA: 17 mln szt z 282 modeli. Chiny: 20 mln aut z 445 modeli.

    Chiny rzeczywiście są najbardziej _obiecującym_ rynkiem, bo mają niskie nasycenie samochodami i dużą liczbę ludności, ale w porównaniu do UE aktualna sprzedaż wcale nie jest gigantyczna. Jest za to bardziej różnorodna, ale pod tym względem „amerykańskie niebo” wygląda jeszcze gorzej niż Europa.

    Pogłoski o śmierci rynku moto w UE są więc znacząco przesadzone i pochodzą głównie z propagandy producentów, którzy „gardło sobie podrzynają, żeby uszczęśliwić (niewdzięcznych) klientów” <:

    (Dane z left-line.com).

  67. Przemek363

    Jeśli chcemy mieć porządne, tanie w eksploatacji krajowe auto to nie lepiej żeby ktoś kumaty kupił licencję na Forda Crown Victorie lub Lincolna Towna, wrzucił tam jakąś nową V6 forda np: 3.7 V6 z F150, butlę CNG lub ewentualnie LPG, nieco unowocześnić autko, ale bez zmiany konstrukcji ramowej i dodawania zbędnych pierdół typu olbrzymi tablet i bedzie świetne, solidne auto dla taksówek, policji, itp.

  68. Mavi

    @KGB
    „bo są hale fabryczne i sprzed 150 lat.”

    Przykład z mojego podwórka – rozbieramy halę z czasów późnego PRL. Hala „poniemiecka” zostaje.

    „a tym bardziej młodszym FSM podtrzymuję swoje zdanie (…) to kompletne fabryki, budowane w czasach, gdy już większość standardów była ustalona.”

    Młodszym czyli wówczas gdy przejmował Fiat? Czyli 1992.

    Polemizowałbym zwłaszcza biorąc pod uwagę ile teraz fabryk stosuje np. automatyczne wózki jeżdżące po pętlach indukcyjnych i jak często modernizowany jest dany model samochodu/silnika/wózka widłowego/czegokolwiek. Przez to wymuszana jest częsta zmiana technologii i czegoś co dawniej było nie do pomyślenia – przestawienia maszyn na hali.

    Znam firmę, która robi złączki oraz wiązki elektryczne dla przemysłu automotive – przeciętnie robią przemeblowanie linii produkcyjnej raz na dwa lata (aby przystosować proces do planowanych wolumenów sprzedaży, a nie zmian samych wiązek). Nowoczesna hala przystosowana jest do stosunkowo częstej zmiany ścieżek technologicznych. Firma, która robi dachy do kabrioletów przestawia linię produkcyjną tylko troszkę rzadziej.

    Oczywiście są też takie fabryki, gdzie nic się nie zmienia przez wiele lat – np. znany producent opon i miechów pneumatycznych nie zmienił nic przez ostatnie ~5, może 8 lat. Podobnie ma się sprawa z fabryką, która robi bardzo ciężkie elementy tłoczone dla przemysłu samochodowego – maszyny u nich są zbyt wielkie aby nimi sobie szafować co kilka miesięcy.

    „podtrzymuję swoje zdanie”
    Nie twierdzę, że przebudowa FSM była droższa od nowej fabryki – bez czasochłonnych wyliczeń powiedzieć to jest niemożliwe. Niemniej zajmowanie przez Ciebie tak autorytatywnego stanowiska bez zobaczenia faktycznych kalkulacji, uważam za kompletnie bezzasadne i przypominające stanowisko „moja racja jest najmojsza”.

  69. Klakier

    Marek Jarosz@:
    Najbardziej podoba mi się w tym czymś butla z olejem wciśnięta w kieszeń tego „ślicznego ,jasnego fotela”.

  70. Oo toto! Mavi, muszę się zapytać CEO w tych kabrioletach jak często przestawiają linie. I czy z tego samego materiału robią worki do legendarnych Koboldów. Zainteresowałeś mnie tymi przemeblowaniami w halach i następnym razem pójdę zwiedzać i tropić separowane fundamenty.

  71. laisar

    @Fisher78 „kampania reklamowa to koszt całościowy ok. ćwierć miliarda dolarów na nowy model w segmencie”

    Sprawdzić czy nie logan – którego koszt opracowania też był śmiesznie niski w porównaniu do nowoczesnych modeli. No ale oczywiście efekt także jest proporcjonalny do poniesionych kosztów – zwyczajne auto, a nie hype-car…

  72. Krokot

    HA! Świetny wpis! Jesteśmy potęgą w tworzeniu makiet i prezentacji !!

  73. Mavi

    @And
    „jak często przestawiają linie.”

    Dobra, źle napisałem – linia to za dużo powiedziane…

    Ale nie mów mi, że w przeciągu ostatnich 6 lat nie mieliście żadnego „przemeblowania” ścieżki technologicznej. A to co się działo tuż przed przejęciem przez M to pewnie same plotki, no nie?

  74. @laisar – nie wiem jak było w przypadku logana, który przecież na czymś tam bazował, ale mój przykład jest podręcznikowy: Wprowadzenie nowego auta to miliard dolarów, zdrowy marketing to 25% z tej kwoty. I tyle.

  75. Biznes to biznes ma swoje prawa i działa tak, aby zawsze zarobić 😉

  76. Marek Jarosz

    Logan to Clio w innej budzie.

  77. Ktosiek

    Nie było mnie chwilę i widzę, że temat ożył :P.

    @KGB: jak mówię, nie wiem gdzie to czytałem, ale sam sobie tego nie wymyśliłem – prócz tego, co pisał Mawi, to podobnie jak ze sprzętem wojskowym i ogólnie autami – „skorupa” jest często najtańsza.

    Logan -czy to Clio, czy nie – nie to tutaj chyba tak wielkiego znaczenia – całe zaplecze/wyposażenie tego auta to przestarzała technologia Renault, obecnie się to trochę zmienia, ale to nadal (suprise, suprise 😉 ) budżetowy samochód.

    Co do platformy na której powstał Logan : https://en.wikipedia.org/wiki/Nissan_B_platform .

    Więc jest to jakaś wariacja na temat tej platformy ;).

    Nie widzę jakieś dużej potrzeby na istnienie polskiej marki aut – ale jeżeli już ktoś chciałby coś takiego robić, to raz jeszcze mówię, że najrozsądniej zacząć od rebadge’ingu ;] – weźmy nawet Hyundai’a – pierw tworzył licencyjne Cortiny (1968 rok !), potem współpraca z Mitsubishi i małymi krokami doszedł do tego, czym jest teraz.

  78. laisar

    @Mavi „rozbieramy halę z czasów późnego PRL. Hala „poniemiecka” zostaje”

    Nie dziwne – zburzenie budynku np z przełomu XIX/XX w., z grubymi ceglanymi ścianami i gęstymi nitowanymi kratownicami dachu (średnio wytrzymała stal, więc budowniczowie wliczali wtedy na zapas spory margines wytrzymałości) to nie jest prosta szybka i tania operacja…

    Co innego PRL-owsko-kryzysowa albo tania (późno)dwudziestowieczna wydmuszka.

    @Fisher78 „nie wiem jak było w przypadku logana, który przecież na czymś tam bazował”

    Dlatego był aż tak tani, że bazował aż tak bardzo na starych projektach – ale to sprawa poboczna, bo głównie odnosiłem się do tego:

    „zdrowy marketing to 25% z tej kwoty”

    Nawet, jeżeli to rzeczywiście najczęściej spotykany w branży poziom, to właśnie wcale nie jestem przekonany, czy faktycznie jest „zdrowy”…

    (Tzn. dyplomatycznie mówię, że MSZ nie jest).

    @Marek Jarosz „Logan to Clio w innej budzie”

    Biorąc pod uwagę, że buda to główna część auta samonośnego i mimo wspólnej płyty podłogowej znacznie się jednak różni od clio, a mechanizmy i wyposażenie także były dzielone przez różne renówki jeszcze przed loganem, to jest to raczej kwestia filozoficznej definicji (;

  79. Spróbujcie zrobić samemu przyczepke ( lekką do 750 kg ), a co dopiero samochód !

  80. emmerce

    @laisar – koszt transportu z Chin zabija sprzedaż chińskich aut? Jak to wyliczyłeś? Koszty transportu kontenera morskiego z Chin (Shenzen, Shanghai raczej nawet taniej) do Gdyni są niższe niż transport kołowy tego kontenera w Polsce na bodajże 300km.

  81. Ktosiek

    @Laisar: a takie pytanie poza konkursem, hehe… udzielasz się na forum Dacii? bo istnieje tam użytkownik o takim samym nicku z czechosłowackim agentem w avartarze ;-).

  82. laisar

    @emmerce „koszt transportu z Chin zabija sprzedaż chińskich aut? Jak to wyliczyłeś?”

    OIDP liczyłem to kiedyś bodajże dla benny’ego_pl, narzekającego chyba na zbyt wysoką cenę testowanego przez zlomnika dostawczka DSFK, ale nie mogę teraz namierzyć tego komentarza.

    W każdym razie nie chodziło o samą „gołą” cenę przewiezienia kontenera z autem*, tylko o całkowity koszt _sprowadzenia_ takiego auta: transport, cło, akcyza, VAT.

    * W cennikach: 1000 USD netto/szt 20″ loco Gdynia i bez żadnych opłat za/prze/rozładunkowych i papierkologii, bo są różne w zależności od typu ładunku – ale za to dotyczy jednostkowego zamówienia, więc przy zamówieniach hurtowych powinno być tyle w sumie.

    „niższe niż transport kołowy tego kontenera w Polsce”

    „Niższe” nie oznacza „niskie”.

    @Ktosiek „użytkownik o takim samym nicku”

    To ja – jedyny Laisar na świecie.

  83. Ktosiek

    @Laisar: ja tam się nie znam, ale nie jestem zwolennikiem regulacji prawnych – wolę, jeżeli jakaś dziedzina jest „niedoregulowana”/niescentralizowana niż przerost biurokracji.

    Co do rynku – w USA najlepszy ma być 2018, gdzie sprzeda się 18 czy 19 mln – jest tylko jedno ALE… w Europie sprzedaż samochodów jest często dotowana, jak auta elektryczne itd i sam rynek jest „trochę” większy – ~300mln ludzi w USA i jakiegoś 500mln w Europie. Tak więc rynek aut w Europie jednak umiera. Na upartego można jeszcze do USA doliczyć Kanadę, wtedy EU zostaje w tyle już w ogóle.

    Podoba mi się określenie rynku europejskiego, jaki znalazłem na stronie Kia – rynek ze wspaniałą historią 🙂 – historia może i wspaniała, tylko przyszłość w czarnych barwach :/.

  84. laisar

    @Ktosiek „rynek aut w Europie jednak umiera”

    No to konkretnie – kiedy był lepszy?

    I jak to się ma do jego nasycenia – KTO ma kupić nową rzecz i dlaczego, jeśli już ją posiada, starej nic nie dolega, a nowa nie jest lepsza?

    Bo wpadacie w jakąś schizofrenię – narzekacie, że stare auta były lepsze, a nówki to gówno (co nie jest prawdą, ale można mieć takie zdanie), a jednocześnie biadolicie, że ludzie nie chcą wymieniać tych starych wspaniałych wozów na te gówniane nowe (co też nie jest prawda, bo jak na tak konkurencyjny i nasycony rynek sprzedaż jest zadziwiająco dobra). „Gdzie tu sens, gdzie looogika” poglądów?

  85. Ktosiek

    @Laisar: ja w nic nie wpadam, bo sam kupuje nowe 🙂 – i pod koniec roku składam zamówienie (chcę auto otrzymać na wiosnę) na Pro_Cee’da w kolorze Urban Yellow – ale to taka ciekawostka – miała być Optima, ale jakoś mi ten kolor robi robotę, poza tym 3 drzwi, no i to koreańska technology ;]. Też uważam, że nowe to nowe, ale jeżeli nikt nie dorabia jakieś ideologii do jazdy używanym autem – proszę bardzo.

    Co do umierania rynku – chodzi o to, że w USA, pomimo mniejszego rynku zbytu (300mln ludzi – ok, bądźmy dokładni – 320 mln) w stosunku do UE (505mln) sprzedaje się o 2-3mln aut więcej – do tego w UE mamy różnego rodzaju granty dla aut elektrycznych itp – a mimo wszystko, przeciętny europejczyk kupuje mniej auta niż Amerykanin.

    Szukałem danych na temat sprzedaży aut, ale ciężko to porównać – należało by porównywać np Francję od np lat 70 albo 80 – ew. samo RFN – ale znajdź mi takie dane, bo ja nie mogłem :/ – co innego USA – http://www.autoalliance.org/files/AA_CarsMoveAmerica_Appendix.pdf – ja widzę wzrost, bez większego powiększania rynków zbyt – co innego EU – nowe rynki zbytu, a wielkiej różnicy nie ma.

    Można by jeszcze mówić na temat nowych regulacji, ‚walki’ z CO2 itp… ale prawda jest taka, że w Europie stara się zohydzić posiadanie samochodu – czy to przez wysokie ceny ubezpieczeń, „walkę” o środowisko oraz promowanie kołchoźniczych środków transportu nad prywatnymi, ew. środków wstecznych do samochodów jak np. rower – nikt nie promuje motorowerów, czy skuterów – ale rower? tak – bo obywatel na rowerze daleko nie zajedzie, można go łatwo kontrolować.

  86. Ktosiek

    No i mój komentarz w moderacji >:o – Panie Notlauf, puść Pan bo będziem floodować ;].

  87. lordessex

    Dyskusje jak za dawnych dobrych czasów na Złomniku 😀

  88. Marek Jarosz

    Pany, a oglądaliście tak z ciekawości chińczyki np. na Olx? Są Brilliance, GWM, ze dwa chińskie X5, te cało chińsko-włoskie DRy. Jak to się serwisuje? Np Brilliance ma niby bebechy od Mitsu, ale skąd wiedzieć od jakiego itd? Idę do mechanika bo coś jebło i mówię: wsadź mi pan tu bebechy od Lancera Evo albo sam se dopasuj od czegoś innego?

    Albo takie cudo (Isuzu + Mitsu made by china in bulagry for italia):

    http://www.olx.pl/oferta/nowy-terrano-frontera-trooper-pajero-hover-CID5-IDe4HOt.html#0195639d42

  89. @Mavi:
    Moje autorytarne stanowisko wynika z prawdopodobieństwa graniczącego z pewnością, a to z kolei wynika z logiki działania, która mimo wszystko zajmuje sporo miejsca w działaniach, gdy trzeba wyłożyć olbrzymią kasę z własnej kieszeni.
    Osobom trzecim można dużo wmówić, bo one zwyczajnie w świecie mają to w poważaniu i zazwyczaj przyjmują bezrefleksyjnie – tak właśnie tworzą się różne miejskie legendy.
    Logicznym jest, że zakład był zbyt nowy i budowany na licencji FIATa, więc jego remont mógłby być droższy od budowy nowego tylko w przypadku zlecenia tego spółkom skarbu państwa „zarządzanymi” przez kolesi i finansowanymi z budżetu. Tu dogodzi kolejny argument, że w przeciwnym wypadku, czyli za pieniądze prywatne/korporacyjne nikt nie bawiłby się w remont, tylko postawił nową fabrykę i to nie na przepłaconym śląsku, tylko na klepiącej biedę ścianie wschodniej, czyli Polsce B ,albo jeszcze lepiej Polsce C – mazurskie strefy ekonomiczne tylko czekają na takie inwestycje. Duże bezrobocie to niskie stawki za pracę i większa motywacja do zachowania posady.
    Myślę, że wtedy FIAT jeszcze nie obawiał się, że pracownicy będą urywać się z zakładu (w czasie godzin pracy), żeby zbierać pomidory na pobliskich plantacjach, jak to miało miejsce we Włoszech ;]

  90. dr.kamil

    Ojezus!

    „Kontrolowane przez skarb państwa spółki energetyczne – PGE, Tauron, Enea i Energa – dostały ambitne zadanie: zbudować elektryczny samochód osobowy i zelektryfikować nim polskie drogi.”

  91. Marek Jarosz

    Mam dobre hasło: Elektryki na tory!

  92. Ciekawe, kto będzie nadzorował ten projekt – niedoszła pielęgniarka, czy jakiś/inny kuzyn Kaczyńskiego. Pomysł jest absurdalny jak cała „dobra zmiana”. Spółki energetyczne to mogą co najwyżej, i już dawno powinny, zbudować infrastrukturę do szybkiego ładowania EV. Budową pojazdów niech się zajmą podmioty potrafiące to zrobić – no tak, przecież pachołki dobrej zmiany to co najwyżej potrafią brać kilometrówki z kasy sejmu nawet nie posiadając samochodu, ewentualnie dowalić jakąś opłatę 500- na samochody. Najwyraźniej auto musieliby zbudować jacyś ludzie gorszego sortu .

  93. Ktosiek

    @Dr. Kamil: to jak się państwo za to bierze, to będzie to auto droższe niż Tesla, Leaf i inne EV razem wzięte, dodatkowo, pomimo napędu elektrycznego, będzie spalało 7 litrów benzyny na 100km oraz „truło” środowisko na poziomie 350 g Co2/km – oczywiście nagrodom nie będzie końca, bo przecież jest – nasz, Polski, własny elektryk :-). Iskierka dla naszej motoryzacji, dla przemysłu – członkowie zarządu zapiszą się na zawsze złotymi literami w dziejach Polski ;).

    Ogólnie myślałem, że PiS zrobi chociaż lustrację, ale widać wolą bawić się za nasze – w sumie podobnie jak poprzedni (nie)rząd, więc ja nie jestem jakoś zawiedziony =] – tamci chyba jednak mniej wierzyli w to, co czynią, PIS chyba rzeczywiście sądzi, że to co robią, to dobra zmiana – efekt ten sam co (nie)rządy platformy, tylko trochę śmiesznej i straszniej jednocześnie :D.

    @KGB: spółki energetyczne nic nie muszą… gdyby nie dotacje i WOJNA (bo każdy socjalizm szuka wroga) – w tym wypadku z CO2, NOX itd nikt normalny, prócz garstki geeków nie kupiłbym elektrycznego badziewiaka – ale jak państwo dopłaca – do tego „darmowe” ładowanie na mieście, no utopia normalnie :).

  94. Ktosiek

    No i następny komentarz w moderacji :/. W każdym razie – stay tuned – niedługo zjawi się leśniczy i wszystko wróci na swoje miejsce ;).

  95. jonas

    Ale silnik elektryczny to najlepszy pod względem charakterystyki mocy i momentu napęd trakcyjny, jaki dotąd wymyślono. Jedynym i jak dotąd nie rozwiązanym problemem pozostaje odpowiednio wydajna i kompaktowej budowy bateria, którą naładuje się w kwadrans zamiast całą noc. Fakt, że w obecnym kształcie elektryczne samochody to drogie gadżety, ale w pierwszymi spalinowozami też tak było – wyprzęgli konia z bryczki, wsadzili smrodliwy i hałasujący wynalazek demona i jeździli. Upłynęło sporo benzyny w gaźniku, zanim doszli do tego co robią źle i porzucili ideę bryczki z silnikiem na dobre.

  96. Znowu socjalizm, tam gdzie go nie ma – wesołe jest życie prawiczka … a w sumie nie, bo wszędzie widzi socjalizm.
    U nas jest krwiożerczy kapitalizm na którym łapy trzymają kościelne konserwy – nie obrażaj socjalizmu, bo przy tej matni jest idyllą.
    Póki co nawet złotówka z budżetu nie wypłynęła na rozwój EV , a i z wojną gdzieś odpłynąłeś (złożenie ze sobą socjalizmu, szukania wroga i wojny to jakiś obłęd). Skoro nie ma wojny i nie ma dopłat i nawet nie ma EV to w sumie nie wiadomo do czego pijesz – może do U$A, bo jest EV, jest wojna za wojną, ale socjalizm to bynajmniej.
    Wracając do naszego podwórka, to świadomość społeczna kiełkuje może w 10% narodu i akurat trafiło na tą biedniejszą, wiec zbyt na EV jest i będzie marny. Opłacalność samych EV jest marna, co nie znaczy, że większość konsumentów w ogóle zwraca na to uwagę (większość nie ogarnia samego zjawiska opłacalności). Trudno więc mówić o przyczynach tkwiących w opłacalności, skoro najważniejsza jest moda. A modę na EV wypierać ze swojej świadomości będzie ten, którego nie stać na EV – nawet będzie próbował obśmiać EV, tłumaczyć jakie to nieopłacalne i w ogóle. Oczywiście okładając paluchami swojego smartfona XXL, nowy model, możliwe że kupiony na raty – może nawet podświadomie wierząc, że to wynalazek niezbędny do życia :]

  97. KIEROWCA

    Bo teraz wszystko co złe nazywa się socjalizmem albo komuną. Mieszka taki narodowiec od sztachety z symbolem Polski walczącej w gierkowskim bloku z mamusią, dochody uzyskane z pracy na umowę zlecenie u wyzyskiwacza kapitalisty przeznacza na odzież patriotyczną od allegrowego spekulanta no ale komuna jest be. Niech żyje nasz wódz Jarosław Kaczyński, niech żyje papa dyrektor, niech żyje kaczyzm!
    Patrioci noszący na koszulkach wizerunki bandytów przeklętych pachołków Londynu. Gdyby nie władza ludowa nie jeden z tych wielkich narodowców nie miałby dzisiaj dachu nad głową – ciekawe w jaki sposób? Czy jego rodziców byłoby stać na zakup mieszkania u spekulanta developera pracując za minimalną krajową na umowę o dzieło u kapitalisty? Tak. Na pewno. Kapitalizm to zaraza ludzkości. Ustrój w którym jednostki bogacą się na wyzysku klasy robotniczej a co gorsza jest to legalne. Złodziejstwa i spekulacji nie nazywa się już po imieniu stosując chorą pokrętną retorykę: oszczędności (zawsze kosztem robotników, nigdy pracodawcy), niewidzialna ręka rynku, elastyczny czas pracy a wszystko sprowadza się do jednego. Taniej kupić drożej sprzedać frajerowi, robotnik to narzędzie mające nabijać kieszenie prywaciarzowi któremu po wykorzystaniu daje się kopa na zbity ryj. Zakład prywatny to: jak największa liczba obowiązków przy możliwie jak najmniejszym wynagrodzeniu, bhp leży i kwiczy, sprzęt eksploatowany do momentu technicznej śmierci, odzież robocza, mydło, ręcznik? A co to jest?
    O cześć wam panowie magnaci za naszą niewolę kajdany!

  98. eee niee Ktosiek, jesli za taki samochod wezma sie firmy energetyczne to te samochody beda jezdzic na 3 fazowych przedluzaczach przeciez 🙂

    KGB: przeciez moda to wogole glupota i wmawianie ludziom ze potrzebuja czegos, co jest w najlepszym wypadku porownywalne z tym co maja, a w najgorszym zupelnie bezuzyteczne

  99. Ktosiek

    @KGB: moda na EV – być może, ale jeśli mogę zrozumieć modę na auto pokroju Tesli, to nie rozumiem kto chciałby jeździć np Leafem? przecież to pierwszej wody szkarada, dodatkowo marnie zrobiona.

    Czy ja obśmiewam EV? to po prostu mniej praktyczna, droższa w zakupie i gorzej wykonana odmiana samochodu – wolę auta z ICE – nie mówię, że tak będzie zawsze, ale nie przewiduję, by technologia magazynowania energii (która, swoją drogą, ewoluuje naprawdę szybko) pozwoliła nam na korzystanie z EV w tak wygodny sposób jak z ICE.

    Moda na EV wynika m.in. z bombardowania ludzi strachem – strachem przed CO2, przed zmianami klimatycznymi oraz topnieniem lodowców itp bzdetami – i wszystkiemu winny jest zły, podły człowiek 🙁 – do tego dopłaty do tych aut – kto to w ogóle wymyślił ? pomijam to, że EV w cenach od ~150-200K zł nie kupują raczej biedni, to po prostu burzy to jako-taką równowagę na rynku, strącając niektóre firmy na ostracyzm – bo np X kupiłby sobie fajnego Mustanga , czy może jakiegoś sedana… ale słyszał, że państwo coś tam daje, więc weźmie EV, dodatkowo „DARMOWE” 😉 😉 😉 tankowanie. Serio, kupowanie EV w krajach jak Norwegia to podwójne pasożytnictwo – nie dość, że część podatków jest redystrybuowana przy kupnie auta, to jeszcze można go „darmowo” ładować na mieście :).

    Całe szczęście każda moda kiedyś przemija, więc może i ta przeminie. Poza tym auta elektryczne są dłużej na świecie niż te z ICE…. ciągle próbują… i nie mogą wygrać z ICE i jeżeli nie sztuczne ograniczenia legislacyjne – ciągle pozostawałyby w obrębie „drogich fanaberii” albo tam, gdzie jest EV1 – w zgniatarce :).

    Jest jeszcze jeden problem – tzn skąd brać energię do ładowania EV? na razie nie jest to problem, ale w momencie gdy aut będzie więcej – następne pytanie – gdzie ta energia będzie powstawać? węgiel? gaz? to niezbyt „zielone”…. wiatr? nie rozmieszajcie mnie 🙂 – woda – ok, ale nie wszędzie się da, pozostaje więc atom… ale to też jest w UE niezbyt mile widzianie, tak więc pozostaje WZROST CEN>ew. REGLAMENTOWANIE energii elektrycznej 🙂 – no chyba, że damy się przekonać – jak ma to obecnie miejsce w jakimś mieście w Szwecji, że transport kołchoźniczy/dzielony jest lepszy niż prywatny. To oczywiście daleko idące, czarne wizje, ale moim zdaniem dość realne.Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka – nie było, nie ma i nie będzie czegoś takiego jak zielone miasta, czy zielony przemysł.

    I na koniec artykuł firmowany przez MIT: https://www.technologyreview.com/s/518066/could-electric-cars-threaten-the-grid/

    ” Plugging in an electric vehicle is, in some cases, the equivalent of adding three houses to the grid. That has utilities in California—where the largest number of electric vehicles are sold—scrambling to upgrade the grid to avoid power outages.”

    Jest jeszcze jedno, takie typowo prawicowe podejście – czy naprawdę wierzycie, że państwo zrezygnuje z podatków w paliwie ?:) że ktoś w rządzie przestanie doić kierowców w imię zielonej planety? przecież co sprytniejsi decydenci sami w te brednie nie wierzą 😀 – tak więc, jeżeli już teraz nie możecie doczekać się EV, bo to przecież tak proste, tak wspaniałe i to całe ICE to złe i w ogóle to kupcie jeszcze świeczki, mogą się przydać.

  100. laisar

    @Ktosiek „Co do umierania rynku – chodzi o to, że w USA, pomimo mniejszego rynku zbytu (300mln ludzi – ok, bądźmy dokładni – 320 mln) w stosunku do UE (505mln) sprzedaje się o 2-3mln aut więcej”

    To jeszcze zależy CO się liczy – w 2015 r. w UE zarejestrowano 14 mln samochodów _osobowych_ (bez pick-upów), a USA niby 17,5 mln, ale w tym właśnie 2,5 mln pikapów.

    Jednak dla stwierdzenia „umierania rynku” nie ma żadnego, nawet najmniejszego znaczenia ani bezwzględny sumaryczny wolumen sprzedaży, ani względny, w stosunku do populacji.

    Jedyne, co się liczy w tym rozważaniu, to ZMIANA tych wartości w czasie i ich TEMPO (czyli zmiana zmiany) w obrębie DANEGO rynku.

    „przeciętny europejczyk kupuje mniej auta niż Amerykanin”

    To, czy ktoś potrzebuje, chce i może kupić, utrzymywać i mieć gdzie parkować i jeździć samochodem wynika z wielu czynników – warunków naturalnych, demograficznych, finansowych czy prawnych. Jeżeli chciałoby się wyciągnąć wnioski, czy „sprzedaż aut per capita o czymkolwiek świadczy”, to należałoby te wszystkie zależności przeanalizować.

    I oczywiście, że świadczy – jest stare przysłowie pszczół mówi: „w Europie 200 mil to daleko, w Ameryce 200 lat to dawno”…

    Niemniej dla stwierdzenia „umierania rynku” to wszystko też nie ma znaczenia – bo ponownie: liczy się tylko jego wewnętrzna zmiana względem stanu wcześniejszego.

    „Szukałem danych na temat sprzedaży aut, ale ciężko to porównać – należało by porównywać np Francję od np lat 70 albo 80 – ew. samo RFN – ale znajdź mi takie dane, bo ja nie mogłem”

    No i tu w końcu dochodzimy do sedna: jak w ogóle można twierdzić, że „rynek umiera”, kiedy się nie ma danych jaki był kiedyś???

    A nawet jak już się COŚ znajdzie, to jak widać w pierwszym akapicie, bywa to robione według różnych metodologii…

    Jedyna użyteczne co ja znalazłem, to dane ACEA, ale sięgające tylko roku 1990 – http://www.acea.be/statistics/tag/category/by-country-registrations – i pokazujące, że rynek samochodów po prostu fluktuuje tak samo jak inne.

    „prawda jest taka, że w Europie stara się zohydzić posiadanie samochodu”

    To nie jest żadna prawda tylko subiektywny wniosek – faktami są wzrosty całkowitej liczby samochodów czy zmotoryzowania społeczeństwa oraz ewentualne _lokalne_ próby (marne) ograniczenia ruchu w miejscach, gdzie jego natężenie (albo efekty, np zanieczyszczenie powietrza) osiągnęło wartości krytyczne. Nikt nikomu nie musi zohydzać samochodu, jeśli na ulicy nie da się oddychać – albo chociaż nią przejechać, a mieszkańcy jakoś nie są chętni do wyburzenia ich mieszkań dla 10 pasmowej autostrady przez środek starego miasta…

    „obywatel na rowerze daleko nie zajedzie, można go łatwo kontrolować”

    To jest nielogiczna paranoja – akurat samochody są _najłatwiejsze_ do kontroli: GPS-y z E-callami, black-boxami, Via-tollami, kamerami ulicznymi i niemożnością jazdy poza bardzo ograniczonymi drogami.

    (Czego i tak nikt masowo nie robi. Jeszcze…).

  101. lordessex

    Już zrobiłem zapas świeczek 😀

  102. Daciarz

    @square626

    „Albo uciekinier z Abramowic a obecnie minister ON zamówił toto oprocz skrzydeł i lanc dla husarii naszej narodowej.”

    O widzę, że kolega z Lublina 🙂

  103. Ktosiek

    @Laisar – pickupy w USA w mają przeróżne zastosowania – od faktycznych wołów roboczych po lans „na dzielni”, mimo wszystko to nie typowa ciężarówka, ale też nie typowy 4 door sedan – tak więc to, czy w USA kupują pickupy czy SUV czy sedany mało co zmienia.

    Europejczycy to w ogóle mniej potrzebują, zauważyłem – w 40 latach, dość powszechne w USA lodówki także nie były w Europie potrzebne 🙂 – w takiej Wielkiej Brytanii tylko 2% domostw posiadało lodówkę w 1948 roku – tak wiem, wojna i te rzeczy, mimo wszystko, przeciętny Amerykanin ciągle kupuje więcej i po prostu żyje lepiej.

    Obecnie panuje nagonka na klimatyzacje – te samochodowe jak i domowe – bo nas niby nie stać, tzn. niby stać, ale planeta ma tego jakoś nie wytrzymać i w ogóle śmierć, d***a i kamieni kupa.

    Pozwoliłem sobie sporządzić wykres dla starej 15 odnośnie ilości sprzedanych aut – i porównać to z USA:
    https://postimg.org/image/g4s6v9q8x/

    Sprawdziłem też ilu ludzi żyje w krajach starej 15 – i np w 2000 różnica wynosiła 100mln na korzyść EU, w 2009, gdy nastąpiło załamanie rynku w USA (i nie, cash for clunkers tutaj nie pomógł, stwierdził to nawet sam doradca Obamy, że program ten był niepotrzebny).

    Jak widać z powyższych wykresów rynek w USA jest, moim skromnym zdaniem – mniej regulowany – bardziej nieprzewidywalny – i potrafił odbić się i według analiz w 2018 przebije poziom sprzedaży aut z 2001 roku – gdzie w starej 15 nie tylko nie potrafi – pomimo większego rynku – sprzedać więcej aut per capita, to jeszcze nie widać za bardzo możliwości pobicia rekordu z 1999 roku.

    O czym świadczy sprzedaż aut per capita? wydaje mi się, że po prostu o zamożności społeczeństwa, oraz pewnym nastawieniu, kulturze posiadania auta, z którą w Europie się walczy. Nie jest to do końca moje prywatne zdanie, bo np tu http://innogy.forbes.pl/helsinki-pierwsze-miasto-na-swiecie-bez-samochodow,artykuly,206326,1,2.html – to oczywiście na razie przymiarki, ale nic nie dzieje się bez przyczyny.

    Ja naprawdę nie rozumiem tej całej „niemożności” oddychania – ludzie – to jest miasto – miasto to skupisko ludzi, więc tu zawsze będzie mniejszy czy większy syf – sam ruch ludzi powoduje zawirowania powietrza i kurz… chcecie czystego powietrza? kupcie domek na wsi, ale nie…. zamiast tego lepiej zakładać jakieś komitety, śmieszne organizacje i doić granty :-). Mówicie o tym czystym powietrzu przy każdej nadarzającej się okazji, a prawda jest taka, że nie potraficie żyć bez durnego świecidełka w kieszeni 🙂 – chcielibyście mieć ciastko i zjeść ciastko – z jednej strony wiejskie, czyste powietrze – z drugiej – wszystkie wygody mieszkania w mieście – w kranie oczywiście ciepła woda, kafelki, duperelki. Jak już wyeliminujecie auta – to niektórym z Was będzie przeszkadzał ten kiedyś dobry transport publiczny – a potem – ruch pieszych. Sam nie jest zbyt społeczny, ale rozumiem, że życie w mieście wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami – a to ktoś zatrąbi, tu coś się buduje, tu coś rozkopują itd – nie lubisz tego? albo się izoluj, albo po prostu wyprowadź – skupisko ludzi, jakim jest miasto, zawsze będzie generować hałas, brud i mniejszy czy większy syf – to naturalna kolej rzeczy.

    Mimo wszystko, samochodem możesz przemierzać naprawdę duże odległości w szybkim tempie – rowerem ciężko zrobić więcej niż 30km. Poza tym do śledzenia nie potrzeba nawet ecallów itd – wystarczy komórka 😉 – a monitoring można z powodzeniem też stosować do nadzoru rowerzystów.

  104. Ktosiek

    W oczekiwaniu na mój post 🙂 : macie tutaj artykulik redaktora, który nie może doczekać się w pełni „car-free” miast 🙂 https://www.theguardian.com/cities/2015/dec/09/car-free-city-oslo-helsinki-copenhagen i pierwszy argument, że ileś tam ludzi umiera z powodu zanieczyszczeń (bo TYLKO – TYLKO I WYŁĄCZNIE SAMOCHODY POWODUJĄ ZANIECZYSZCZENIA) i oczywiście wypadków drogowych 😀 – nie znam się, ale wydaje mi się, że przed odkryciem energii elektrycznej ludzie też nie ginęli przez porażenie prądem, czy przed wynalezieniem broni palnej, nikt nie ginął z jej powodu… – ale to oczywiste oczywistości – chodzi o fakt – fakt, że są ludzie wśród decydentów, którzy są na tyle durni, że takie opinie biorą na poważnie – i o zgrozo – zaprzęgają w to maszynę legislacyjną, by ten cel osiągnąć.

    Do tego jak już pisałem – wyższe opodatkowanie posiadania auta, gdzie rowerzysta to człowiek git, nie płaci, nie musi nic wiedzieć – on jest bosem na drodze i ma na wszystkich wywalone, bo zielone zawsze wygrywa.

    I takie coś na koniec : http://www.bikebiz.com/news/read/to-increase-cycle-use-cities-need-to-be-anti-car-say-academics/019669 cytat z czerwonej książeczki: „Unless cities become explicitly anti-car, say the academics, the provision of kerb-protected cycle lanes in cities where cycle use is low will not lead to the modal share revolutions that some advocates believe will come once protected cycleways have been built.” – atykuł z 2016 roku, tak więc parcie na asfalt fanów dwóch pedałów będzie rosło :/.

  105. @laisar: świetny, rzeczowy komentarz, miła odmiana od internetowych burz

  106. dr.kamil

    Może dodać miejsce -1 bo dziś Ursus zaprezentował swoje elektryczne auto dostawcze. To nic, że wygląda jak wkurzony melex a zamiast zdjęć są rendery, męczenie węża trwa w najlepsze.

  107. Bobbik

    „FSR Tarpan = FSR A Species of Primitive Horse.” I tym tekstem you killed mnie.

  108. laisar

    @Ktosiek „czy w USA kupują pickupy czy SUV czy sedany mało co zmienia”

    Nie zmienia, jeśli porównuje się się USA/USA lub EU/EU.

    Jeżeli jednak chce się porównać USA do EU – to wtedy oczywiście zmienia, bo zbiory danych nie przystają do siebie metodologicznie.

    „Europejczycy to w ogóle mniej potrzebują”

    Zgadza się – tysiąclecia kataklizmów, epidemii, wojen, rozleniwienia i innych trudnych dla gęstych populacji wydarzeń nauczyły nas, że nie ma się co zbytnio wyręczać nadmiernymi ułatwieniami i twardym trza być, a nie takimi miętkimi kluchami jak Amerykańce… <;

    "przeciętny Amerykanin ciągle kupuje więcej i po prostu żyje lepiej"

    Zależy jak się mierzy tę jakość życia – niektórzy wolą np poziom zdrowia czy zwyczajne zadowolenie z życia, a nie liczbę przedmiotów.

    "wykres dla starej 15 odnośnie ilości sprzedanych aut"

    W kwestii formalnej: nieprawda – to jest liczba rejestracji nowych aut, a nie sprzedaży.

    Co do meritum: nie widać potwierdzenia tezy, jakoby "europejski rynek umierał" – sprzedaż w Europie jest od wielu lat stosunkowo wysoka i dość STABILNA.

    "rynek w USA jest mniej regulowany – bardziej nieprzewidywalny"

    Obie kwestie są od siebie niezależne, a amerykańskie regulacje są ostrzejsze od europejskich (zarówno w części celnej, homologacyjnej, jak i kontrolnej).

    "O czym świadczy sprzedaż aut per capita? wydaje mi się, że po prostu o zamożności społeczeństwa"

    Bynajmniej – w EU pierwsze dziesiątka pod względem dochodu na głowę zajmuje następujące miejsca w rankingu sprzedaży: 1-11-7-10-6-4-5-2-9-3. Czyli absolutny misz-masz, który dowodzi, że te sprawy słabo się ze sobą wiążą.

    "[sprzedaż aut per capita świadczy o] pewnym nastawieniu, kulturze posiadania auta, z którą w Europie się walczy"

    Żeby wniosek miał jakąkolwiek wartość merytoryczną to należałoby go oprzeć na czymkolwiek konkretnym – np badaniu socjologicznym itp – inaczej to są tylko bezpodstawne enuncjacje, które bardziej mówią o osobie je wygłaszającej, a mniej o faktycznej sytuacji.

    Np ja nie widzę tej walki – wręcz przeciwnie, kierowcy są świętymi krowami, którzy przyzwyczaili się, że wszystko w miastach było podporządkowane wyłącznie jak najlepszej organizacji ruchu samochodowego. Podnoszą więc wielki krzyk jak tylko ktoś ośmieli się zbyt mało intensywnie ułatwiać im życie.

    "naprawdę nie rozumiem tej całej „niemożności” oddychania"

    To pojedź kiedyś do jakiegoś dużego miasta <;

    Poza tym, jeśli mieszkańcy życzą sobie takich ograniczeń, to chyba mogą je wprowadzić – zarządzanie ich terenem to w końcu ich prawo, nie?

    "Mówicie o tym czystym powietrzu przy każdej nadarzającej się okazji"

    W każdej grupie są osoby przesadzające w opiniach – jedni wierzą w światowy spisek walczący z samochodami, a innym przeszkadza najmniejszy pyłek w powietrzu. Większość jest jednak umiarkowana – zdaje sobie sprawę zarówno z tego, że drogi mają ograniczoną przepustowość, jak i z tego, że nie da się całkowicie wyłączyć ich z ruchu. Trzeba się więc dogadać, by jednocześnie dbać o czystość powietrza oraz możliwości transportu samochodowego.

  109. Ktosiek

    @Laisar: akurat trochę jeżdżę, odwiedzam też duże miasta 🙂 – i tak, wychodzę z auta, zaciągam się świeżym, np Łódzkim czy Katowickim (a na Śląsku jestem naprawdę często) powietrzem 🙂 – nie jest to może zapach gór, ale da się przeżyć bez problemów. Nie widzę też większej różnicy niż to powietrze w Kielcach.

    Laisar, ale w tym zestawieniu chodzi o tak zwane light trucki, więc auta kupowane bardzo często jak u nas SUV – że niby takie praktyczne, silne, terenowe (no akurat to, w stosunku do SUVów prawda), często stoją sobie na driveway’u i cieszą oko właściciela nie mniej niż Caddilac czy jakiś import :).

    Chodziło mi o regulację w formie „bodźców” do napędzania sprzedaży – obecnie mamy bardzo dużo bodźców zachęcających do zakupu EV, w bodajże 2008 mieliśmy niemiecką i chyba francuską wersję „cash for clunkers”. Raz jeszcze Ci mówię – pomimo 100mln potencjalnych klientów więcej (więc „dość” sporo) EU nie sprzedała więcej samochodów – pewnie należałoby przeprowadzić dodatkowe badania, ale dowodzi to dwóch rzeczy: że albo Europejczyków nie stać na nowe auta, albo nie chcą z jakiegoś powodu ich kupować – wybierając inne formy transportu – i to ostatnie byłoby dla mnie ciężkie, ale do przełknięcia, gdyby nie to, że odkąd pamiętam (a nie byliśmy jeszcze w EU) człowiek był bombardowany strachem i pieprzeniem o środowisku – w szkole, programach itd, i oczywiście zachwyty jak to jest w DE, czy w ogóle w EU. Ci ludzie, moim zdaniem, nie kupują aut, bo „ktoś” ich tak wytresował/zohydził posiadanie auta, a nie jest to naturalna potrzeba ochrony środowiska itd.

    Co z tego, że przeciętny Europejczyk ze starej 15 zarabia więcej, skoro i tak może kupić mniej – mniej benzyny, mniej telewizorów itp. Słowo klucz – podatki.

    W podanym linku z czerwoną książeczką masz przykład, że jednak miłośnicy wstecznych form transportu chcą prócz przywilejów, które daje im z jakiegoś powodu państwo, przejść do ataku, by jeszcze bardziej piętnować samochody. Nie można się dogadać z ludźmi, którzy nic nie muszą, a mają nie małe prawa w korzystaniu z dróg – poza tym, rowerzyści są z zupełnie innej bajki – są za wolni – i nasze władze stosują metodą najniższego wspólnego mianownika – równamy CAŁY TRANSPORT do rowerzysty, dajemy im prawa i potężną ochronę prawną -i co najlepsze, taki cyklista nie musi nawet opłacać OC, bo wiadomo, że rozpędzony rowerzysta jest całkowicie bezpieczny, nie musi też płacić za korzystanie z infrastruktury rowerowo drogowej.

    Nie widzisz tej walki, bo nie chcesz jej dostrzec – podałem Ci przecież linki, gdzie miasta wdrażają plany by stać się miastami „car free” i jawnie mówią o anty samochodowej polityce.

  110. Ze wszystkich retro projektów w naszym kraju najbardziej potrzebny byłby chyba BEZKIT 😉 obawiam się jednak, że nie powstanie takowy.

  111. KIEROWCA

    Odnośnie rowerzystów Ktosiek ma całkowitą rację. W chwili obecnej mamy jakieś chore przepisy wyssane z odbytu które przeczą zdrowemu rozsądkowi.
    Rowerzysta ma na ścieżce rowerowej przecinającej ulicę pierwszeństwo przed samochodem. A później ciśnie taki patafian ze słuchawkami na uszach zmuszając przy okazji kierowców do awaryjnego hamowania. No bo jak to? Przecież on jest na prawie! Miasto dla rowerów, samochody na złom!
    Tylko co łatwiej zatrzymać?
    Rower?
    Czy Stara z przyczepą?
    A no właśnie. Cytują Bananowego Janka: Jaki debil to tak zaprojektował!?

  112. KIEROWCA

    *w ostatnim akapicie miało być oczywiście „cytując”.

  113. laisar

    @Ktosiek „odwiedzam też duże miasta […] Katowice, Łódź”

    Jako urodzony katowiczanin, który wyjechał z heimatu pół życia temu – „śmiechłę”, zarówno z zaliczania tego miasta do dużych, jak i z oceny jakości powietrza „całkiem często” ((((:

    Otóż dopiero CAŁA konurbacja śląska załapywała by się na to miano – gdyby ją zmieścić np na 1/3 powierzchni…

    Niemniej, do końca XX w. (Euro3 + opóźnienie w zmianach parku maszynowego) nawet w centrum takiego miasta powietrze z powodu samochodów (bo wpływ przemysłu na śródmieście przestał się liczyć pod koniec wcześniejszej dekady) LEDWIE nadawało się „do przeżycia”. A przecież każdy – także mieszkaniec centrum – chciałby, żeby jego otoczenie było jak najlepsze i ku temu zmierzało, nie tylko było „do przeżycia”. I da się to bez większych problemów pogodzić z pozostałymi funkcjami miasta – usługami, kulturą, administracją oraz właśnie transportem.

    W naprawdę dużych miastach problemy są za to zwielokrotnione, ale też mieszkańcy i zarządzający mają większe możliwości. Zamknięcie dla ruchu samochodów osobowych centrum np Paryża nie spowodowałoby, że stanie się on niezdatny do mieszkania, pracy czy zwiedzania.

    A że pojawiają się różne, nawet najbardziej ekstremalne pomysłu, to bardzo dobrze – dyskusja nad nimi i wprowadzanie ich w życie (w wersjach przykrojonych do realnych możliwości, inaczej się nie da) to zawsze jest jakaś nauka dla kolejnych społeczności.

    „chodzi o tak zwane light trucki”

    Nie o to chodzi co to jest – tylko że wliczanie ich lub nie wliczanie do statystyki zmienia obraz porównania, jeśli nie robi się tego konsekwentnie. Matematyka, nie ideologia.

    Ale to jest jedynie kwestia poboczna – teza, z którą polemizowałem, to „w EU motoryzacja umiera”. Powyższa matematyka potrzebna jest jedynie do ustalenia stanu wcześniejszego do obecnego w EU, porównanie z USA nic (lub niewiele) tu nie wnosi.

    Zatem ponownie: liczby sprzedanych samochodów w EU na przestrzeni lat świadczą o tym, że tutejszy rynek motoryzacyjny NIE umiera.

    „rowery”

    Mają 0,000001 promila wpływu na ruch drogowy w PL, a jeszcze mniejsze prawa.

    (Jeżdżę autem, jeżdżę rowerem, jeżdżę zbiorkomem

    „nie kupują aut, bo „ktoś” ich tak wytresował/zohydził posiadanie auta”

    Ja jestem optymistą i człowiekiem wierzącym w ludzką wolność.

    Ty jesteś dla mnie paranoicznym tropicielem spisków, dla którego wszystko jest dowodem na ich istnienie – a najbardziej brak dowodów, bo wtedy wiadomo: ONI to tak dobrze ukryli…

    Dlatego zazwyczaj powstrzymuję się od dyskusji z Tobą, bo MSZ w takiej sytuacji po prostu NIE DA SIĘ w niej dojść do żadnych _logicznych_ wniosków.

    Odezwałem się więc głównie w kontrze do twierdzeń o „śmierci rynku” – bo z liczby są w miarę obiektywne i na ich podstawie COŚ można ustalić. Np że od wielu lat w Europie sprzedaż samochodów dobra – i ciężko wskazać okres, kiedy miałaby być lepsza, co pozwoliłoby sugerować, że nastąpił jakiś regres.

    QED, EOT, amen i na wieki wieków enter…

  114. dfhb

    ech przykre patrzeć, na to że polskiej motoryzacji nie ma i że jedyny normalny projekt Leopard był słabiej rozreklamowany niż gówniane grafiki w 3d

    A co do komunistycznych „molochów” to jakby np. taki autosan i jelcz były zarządzane przez ludzi, którzy zbudowali solarisa, czy nawet te chińskie (przepraszam polskie) traktory ursus, których się sprzedaje podobno dużo w jakiś tam etiopiach itp.

    W sumie cieszę się, że podobno jest moda na patriotyzm chociaż jej niestety nie widzę, ale jak patrzę na ludzi walących niemca po kasku szukających powodów do tego, by wyśmiać utartymi sloganami, że polacy potrafią tylko robić kiszoną kapustę, że wszystkie komunistyczne molochy powinny upaść itd.

    Czy w polsce można się zajmować tym na co są realne szanse, wrócę tu do leoparda nie rozumiem jak gotowy całkiem ładny samochód był mniej znany od grafik i modeli w malutkiej skali.

    Tak czy siak uważam jedno nowe marki samochodów potrzebują silniej marki, może lepiej produkować na początek podzespoły do aut jak bosch, trw, takata, brembo itd. i ewentualnie ciężarówki, autobusy czyli tam gdzie nie potrzebna jest magiczna siła marki.

  115. dfhb

    ech przykre patrzeć, na to że polskiej motoryzacji nie ma i że jedyny normalny projekt Leopard był słabiej rozreklamowany niż gówniane grafiki w 3d

    A co do komunistycznych „molochów” to jakby np. taki autosan i jelcz były zarządzane przez ludzi, którzy zbudowali solarisa, czy nawet te chińskie (przepraszam polskie) traktory ursus, których się sprzedaje podobno dużo w jakiś tam etiopiach itp. Czyli jednak jakoś tam się da, można znaleźć jakąś niszę.

    W sumie cieszę się, że podobno jest moda na patriotyzm chociaż jej niestety nie widzę, ale jak patrzę na ludzi walących niemca po kasku szukających powodów do tego, by wyśmiać utartymi sloganami, że polacy potrafią tylko robić kiszoną kapustę, że wszystkie komunistyczne molochy powinny upaść itd.

    Czy w polsce można się zajmować tym na co są realne szanse, wrócę tu do leoparda nie rozumiem jak gotowy całkiem ładny samochód był mniej znany od grafik i modeli w malutkiej skali.

    Tak czy siak uważam jedno nowe marki samochodów potrzebują silniej marki, może lepiej produkować na początek podzespoły do aut jak bosch, trw, takata, brembo itd. i ewentualnie ciężarówki, autobusy czyli tam gdzie nie potrzebna jest magiczna siła marki.

  116. dfhb

    „Może dodać miejsce -1 bo dziś Ursus zaprezentował swoje elektryczne auto dostawcze. To nic, że wygląda jak wkurzony melex a zamiast zdjęć są rendery, męczenie węża trwa w najlepsze.”

    Według ciebie zamiast zdjęć są rendery? Przepraszam czy ty jesteś idiotą?? Czy możesz wejść na poniższy link (wyszukany przy pomocy google) i powiedzieć mi, gdzie widzisz render?

    http://spottedlublin.pl/ursus-wyprodukuje-w-lublinie-nowy-pojazd-z-napedem-elektrycznym/

  117. Dfhb

    No cóż nie wiem może ursus sprzedaje nie swój projekt ale na rynku jest/było masa małych podobnych elektrycznych wozidełek i takich multicarów

    Trudno oceniać ja raczej spodziewałem się, że to jakieś chińskie gówno 💩 z metką ursusa

    Nie chce być złośliwy bo jako patriota staram się myśleć że każdy jakoś zaczyna (ale wiem że polskiej motoryzacji nie ma i chyba prędko nie będzie, bo nie jestem debilem)

  118. Ktosiek

    @Laisar: nie mówię, że to największe metropolie jakie odwiedziłem, ale na Śląsku i Opolszczyźnie jestem naprawdę często 🙂 – i naprawdę nie jest tam źle. Jeździłem też z tatą we wczesnych latach 90 do Warszawy czy Łodzi… może i pamiętam wszystkiego dokładnie, ale nie było to na pewno – jak niektórzy opisują – niemożność oddychania. Niektórzy tak mają – miną granicę miasta i coś ich permanentnie dusi – tzn. „dusi” – dawniej byliby po prostu skwaszeni i siedzili cicho, dziś Ci ludzie mają FB, prawa i są niestety głośni – a niektórzy rządzący odpowiadają na te krzyki zamiast przejść obojętnie.

    Jeżeli komuś przeszkadza życie w mieście – niech się po prostu z niego wyprowadzi, problem w tym, że prawdziwa wieś też nie pachnie pięknie, a na izolację w stylu braci Koral – wielkie rezydencje na wzgórzu – ich po prostu nie stać – ale jest FB :).

    „Zamknięcie dla ruchu samochodów osobowych centrum np Paryża nie spowodowałoby, że stanie się on niezdatny do mieszkania, pracy czy zwiedzania.”

    Powiedz to ludziom w centrum – bo część po prostu nie będzie jeździła do centrum bo i po co? to samo jest w Kielcach – odkąd Sienkiewicza jest „dla ludzi” żaden interes prócz banków się tam nie utrzymuje dłużej niż kilka miesięcy – każdy woli jechać, czy nawet iść do galerii handlowej.

    „A że pojawiają się różne, nawet najbardziej ekstremalne pomysłu, to bardzo dobrze – dyskusja nad nimi i wprowadzanie ich w życie (w wersjach przykrojonych do realnych możliwości, inaczej się nie da) to zawsze jest jakaś nauka dla kolejnych społeczności.”

    Niektórzy jednak się nie uczą, np Barrosso, czy francuscy profesorowie, którzy dość długo bronili (sic!) PolPot – ale było warto 🙂 – kto mógł przypuszczać, że masowe przesiedlenia ludności, wysiedlanie miast i ogólne cofanie w rozwoju może pójść nie tak? rozbawiło mnie to, fajnie by też było, gdyby pojawiały się takie ekstremalny plany z dwóch stron – także kierowców – ale nie – to działa tylko w jedną stronę. To jak z podatkami, albo zakazem palenia, czy nakazem jazdy w pasach – dziś nikt nie myśli, że mogłoby być inaczej – przywykliśmy. Powiesz komuś, by wrócić do barbarzyńskich praktyk, jak jazda bez pasów, czy dziecko bez fotelika to popukają się w głowę i uznają za wariata. Rozmowa przez telefon? no tylko przez BT i HF bo inaczej nie można – to NIEBEZPIECZNE.

    Co do rynku – co to zmienia? czy to wina USA, że w EU nie ma rynku na pickupy? Dzieje się tak m.in. z powodu wysokiej ceny benzyny – ale czy to coś zmienia? koniec końców zakup aut per capita wychodzi w USA znacznie lepiej niż w starej Unii (tej lepszej, bogatszej stronie Europy). Raz jeszcze Ci napiszę – rynek STAREJ Unii (więc mokry sen naszych polityków, drogi tak równe, a socjal tak bogaty) – spójrz na moją grafikę – https://postimg.org/image/g4s6v9q8x/ – nie był – pomimo większego rynku zbytu – pobić rynku USA, a także nie jest w stanie wzbić się ponad poziom z 99-00 roku, gdzie sprzedano najwięcej aut, gdzie w USA w 2018 sprzeda się rekordowa ilość aut (i raz jeszcze podkreślam, na rynku mniejszym o 100mln potencjalnych klientów).

    Gdzie niby widzisz u mnie jakąś paranoję? podałem Ci linki i ogólnie fakty – niektóre miasta będą dążyć do ograniczenia/wykluczenia aut w miastach. Chyba nie wierzysz, że rządzą nami uczciwi i rozsądni ludzie 😀 i że nie mają nic na sumieniu, a różne rzeczy dzieją się „ot tak”, bez większej przyczyny.

    „Mają 0,000001 promila wpływu na ruch drogowy w PL, a jeszcze mniejsze prawa.”

    To ciekawe, bo ja nieraz spotkałem się z sytuacją, gdzie o mały włos jakiś tir nie wjechałby we mnie, bo rowerzysta osiągał właśnie FENOMELNE 20km/h, oczywiście bujając się po całej jezdni jak pacynka.

    Ale pomijając moje opinie na temat rowerzystów – czym te 0,000001 podparłeś ? przecież tego dwukołowego barachła nawet nie trzeba rejestrować – mimo to, według kodeksu drogowego Ci właściciele tych śmiesznych, wstecznych form transportu mają – napiszę raz jeszcze – nie małe prawa na jezdni względem aut, mają prawo korzystać z infrastruktury dla aut, na którą nie muszą się łożyć, a także mają własną infrastrukturę, na którą łożymy się wszyscy – i w przeciwieństwie do dróg, drogi rowerowe to czysty zbytek – nie zmniejszają korków, dzięki nim nie dojedziesz szybciej do pracy, ani karetka nie przyjedzie szybciej do ciebie – zbytek, podobnie jak chodniki na wsiach – ale „łunia daje, więc budujem”.

    Jeżeli, jak piszesz, wierzysz w wolność jednostki, to dlaczego chcesz ograniczać tą wolność w posiadaniu aut? dlaczego nie uważasz jak ja, że brak regulacji jest lepszy niż nadmierna regulacja? ponieważ ja uważam, że gdyby nagle nam zabrać kodeks drogowy, to nikt w nikogo by nie wjeżdżał – byłby może trochę większy chaos, ale ruch drogowy ciągle by istniał i miałby się co-najmniej nieźle.

  119. dfhb

    Mont@ nie twierdzę, że to jest polski projekt (może chiński jak traktory ursus)

    Nikt nie twierdzi też, że to jest coś unikatowego zwykłe wozidełko żeby mieć gdzie pakować w parkach liście na jesień, trawę na wiosnę itd. takich autek jest kolosalna liczba, nawet są spalinowe multicary

    http://galeria.trojmiasto.pl/org/233066_Wozek-akumulatorowy.jpg

    I tak na marginesie macie chyba inny internet niż ja, bo ja na wszystkich portalach widzę jechanie po tych „polskich” samochodach z resztą zasłużenie bo albo spóźnione 30 lat albo chińskie z polską metką itd.

  120. Tarrin

    >Auto było brzydkie i żenujące pod każdym względem
    Mi akurat Pasagon się podoba. Taki siermiężny.

  121. aczi

    … a w międzyczasie upadł – i tak z trudem działający – rynek SAMów z powodu durnych przepisów. O ile do niedawna można było sobie zamówić (całkiem eleganckie i dobrze zrobione) repliki Lotusa 7, Cobry – to teraz najwyżej możemy sobie kupić replikę Passeratti (czyli zlepa z trzech powypadkowych).

Comments are closed.