Zanim pojawił się Voyager

Chrysler Voyager (Dodge Caravan) = pierwszy minivan.

Po pierwsze – wcale nie, bo Honda Step Van 1972, a Fiat 600 Multipla – 1956 r. i to były prawdziwe typowe minivany. No ale jak wiadomo chodzi o tzw. „czasy współczesne”, o ile rok 1983 można nazwać czasami współczesnymi.

Po drugie – zacząłem szukać, czy przypadkiem wcześniej inni duzi producenci amerykańscy nie mieli czegoś wspólnego z minivanami. Ależ tak, mieli.

Jest rok 1972 i nikt nie przeczuwa kryzysu paliwowego. W Fordzie do produkcji wchodzi nowy model Econoline/Club Wagon. Jest to bardzo duży van na ramie od pickupa, z wielkim V8, ogromny w każdą stronę, tak jak lubią amerykańscy nabywcy. W środku ma dwa fotele z przodu i dwie ławki w poprzek nadwozia, dzięki czemu może względnie wygodnie przewozić do ośmiu osób. Klienci są bardzo zadowoleni i chętnie go kupują. Jest tylko jeden problem. Wszyscy narzekają, że jest odrobinę za wysoki i z wielkim trudem mieści się do garażu, lub nie mieści się do niego w ogóle i trzeba trzymać go na podjeździe, czyli drivewayu. O, to ciekawe – dowiedział się o tym Lee Iacocca, prezes zarządu Ford Motor Company. Słuchajcie, słuchajcie, powiedział, to może po prostu zróbmy coś co nazwiemy „garageable van”? Że będzie w środku miało trzy rzędy foteli jak Club Wagon, ale będzie niższy, taki bardziej kompaktowy. Mamy ramę, możemy go na niej oprzeć i będziemy mówili właścicielom kombi, że to jest To, Czego Potrzebują. Projekt nazwano „Nantucket”, później przemianowano go na „Carousel”.

W 1973 r. powstał jeżdżący prototyp. Wyglądał bardzo nowocześnie, miał przesuwne drzwi z prawego boku i efektownie pochylone słupki. Za produkt odpowiadał Hal Sperlich. Do napędu prototypu wstawiono 7,5-litrowy silnik V8, ale z nastawieniem, że to trochę za dużo, no ale do prototypu może być, niech przynajmniej fajnie jeździ.

Tu zaczyna się lekko sfabularyzowana część, ale całkowicie bazująca na faktach.

Jest rok 1973. Kryzys paliwowy jeszcze nie wybuchł. Zebranie w Fordzie w sprawie nowości w gamie modelowej na rok modelowy 1975 (zawsze planuje się o rok naprzód czyli o dwa „lata modelowe” naprzód).
Hal Sperlich przedstawia model Carousel. CEO Henry Ford II, wnuk Henry’ego Forda i syn Edsela Forda, bije brawo. Jest zachwycony. Lee Iacocca też. Obaj wierzą w powodzenie nowego modelu.
Kończy się prezentacja, która miała przekonać zebranych udziałowców, że „garageable van” to produkt, który można sprzedawać masowo i dobrze na tym zarabiać. Zapala się światło. Czy ktoś ma jakieś pytania?
Przy długim stole z ciemnego drewna siedzi trzydziestu białych grzybów z cygarami w ustach. Wyglądają jakby ktoś właśnie kazał im jeść dżem z musztardą. Wreszcie jeden mówi:
– a po co to komu? Co to, nie mamy kombi w ofercie?
Włącza się drugi, z twarzą żółtą od dymu z cygar
– właśnie! Cholerne wynalazki! Ludzie wiedzą czego chcą! Mamy LTD Country Squire i Mercurego Colony Park! I oba są dochodowe! To po co znowu coś! Wymyślanie takie!
Trzeci, z wąsami a’la sarmata:
– van do garażu, ale wymyślili. Jakby się kombi do garażu nie mieściło. Już nie wiecie co sprzedajecie. Tylko byście psuli i psuli. Zaraz się okaże, że ludzie chcą takie coś i trzeba będzie przerabiać linie produkcyjne. Szlag by was wszystkich…

Wszyscy zaczynają jeden przez drugiego
– van-sran!
– dupe se w tym garażu schowajcie!
– barany! Precz z nowoczesnością!
– a co z fornirem? Będzie fornir?

Lee i Henry są przerażeni. Przecież wszystko miało pójść gładko, a tu taki opór ze strony grzybów. Dopracujemy go! – krzyczy Iacocca i zasłania własnym ciałem rzutnik od slajdów. Prezentacja się kończy, zniesmaczone dziady wychodzą. Ford II każe przerobić Carousela, żeby był bardziej grzybostylowy.
Dwa tygodnie później wybucha kryzys paliwowy. Plany Carousela zostają odłożone na półkę.

W 1978 r. Hal Sperlich i Lee Iacocca zostają wyrzuceni z Forda. Nie mogą zabrać planów modelu Carousel, ale mogą w swoich głowach zabrać konkretny plan. Nie mija kilka miesięcy, a zatrudnia ich Chrysler Corporation.
Słuchajcie, mówi Iacocca. Ja mam taki projekt jeszcze z czasów Forda: van, który mieści się do garażu. Wprawdzie teraz mamy czas kryzysu i rama + V8 nie wchodzą już w grę, ale wy macie podwozie od K-Cara typu Aries, to możemy go na nim zbudować. Hal wam wszystko wyjaśni…

Rozpoczynają się intensywne prace nad Dodge’em Caravanem, które mimo wielu problemów i dużego oporu udziałowców kończą się wprowadzeniem auta do produkcji w 1983 r.

W Fordzie wpadają w panikę. Jak to? Dlaczego? To niedopuszczalne, oni UKRADLI NASZ POMYSŁ!!! Trzeba natychmiast coś zrobić i eee… zareagować! Przecież mamy gotowy projekt Carousel, absolutnie rewolucyjny i wyprzedzający swoje czasy! Gdzie te cholerne plany! (Grzyby biegają tam i z powrotem, kulejąc i zderzając się głowami w panice). John! James! Edwin! Wprowadzamy to dziś tak jak jest!

– tak jak jest, pyta niepewnie Edwin? Ale to jest na ramie od pickupa, to było modne 10 lat temu…
– czy ja ciebie się pytam o zdanie? Od jutra ma być w produkcji…
– no dobra, jak pan dyrektor każe… – mówi Edwin.

W 1984 r. rusza produkcja „szybkiej odpowiedzi” Forda na Caravana, modelu Aerostar. Zbudowany na ramie, ciężki i słabo sterowny Aerostar z tylnym napędem nie staje się hitem sprzedaży. Można było zdobyć ten segment rynku dla siebie, ale lepiej było być grzybem sfokusowanym na niemających przyszłości ramowych kombi z fornirem naokoło. Brawo. Z braku laku Aerostar jest produkowany aż do roku 1996.

Na tym mógłbym zakończyć tę historię, gdyby nie jeszcze jeden epizod, bo przecież zupełnie zapomnieliśmy o GM.
Gdy szefowie GM zobaczyli Carousela, popadli w zachwyt. Nakazali natychmiast stworzyć minivana. Dział inżynieryjny uwinął się błyskawicznie i powstało to:

Zastanowimy się – odpowiedziało szefostwo.

Wybuchł kryzys paliwowy i o sprawie zapomniano.

W 1979 r. do niej powrócono z gotowym do produkcji modelem Nomad II.

Drugi kryzys paliwowy znowu kazał porzucić plany.

Dopiero w 1986 r. przedstawiono rewolucyjny projekt GM Trans Sport, który zamienił się w Pontiaca Trans Sporta.

ALE I NA TYM NIE KONIEC BO JEST JESZCZE POLSKI AKCENT:

Przy okazji Carousela opracowano tak naprawdę nie jeden, a dwa modele: oba projektował niejaki Dick Nesbitt. Uznano, że skoro będziemy robili już dużego „garageable vana”, to zróbmy też jego mniejszą wersję dla czworga pasażerów. Pojazd nazwano Minimax, czerpał natchnienie z konceptu Mitsubishi Commuter z 1969 r.

Koncepcja Minimaxa wyewoluowała później w koncept Ghia-Pockar (czteroosobowe, jednobryłowe auto miejskie).

Ale przecież Beskid był przed nimi wszystkimi! To znaczy po, ale oni i tak go ukradli.

Czy coś.

Tagged: Tagi:
  1. swietne! niech zyja minivany, nie ma lepszego typu nadwozia!
    i nie wiedzialem ze Aerostar jest na ramie – Zlomnik bawi i uczy wciaz :), tak w zasadzie to Voyager jest tez niemalze jak na ramie, bo ma takie ramopodobne proste podluznice i poprzecznice i resory z tylu, identycznie zreszta ma moj Villager i to bardzo solidna i porzadna konstrukcja, choc stary Voyager z chromowanym grillem znacznie ladniejszy 🙂

  2. Klakier

    Nomad ll wygląda jak stuningowana Syrena mikrobus,i kto w takim razie był pierwszy?
    Swoją drogą bardzo mi się podoba…

  3. Kris

    Voyager był całkiem udany, fajny wóz

  4. Ktosiek

    Panie Tymonie, przez to nielubienie ofornirowanych kombi będziemy musieli spojrzeć na Pana przez INNĄ optykę 😉 – a tak na serio to bardzo fajny wpis, część fabularyzowana też. Nie kupiłbym sobie VANa (przynajmniej na razie), ale ogólnie mi się podobają – szkoda, że w Europie – i nie tylko w niej – VANy powoli umierają – niby można bez problemu kupić tego typu auto, ale wszystko coraz bardziej SUVovate się staje :/. Chciałbym widzieć taką Sedonę w Europie, ale nie sprzedają – inna sprawa, że i tak bym nie kupił, po co wozić powietrze.

    Nie wiem jak z wytrzymałością Aerostarów, ale wbrew pozorom Windstar był dość twardym autem – tak, wiem, że to ma dość słabą reputację, ale miałem przyjemność kilka serwisować – oczywiście wszystkie na LPG i ogólnie dość zaniedbane – ale jednak działały i według właścicieli spisywały się dzielnie.

    Natomiast na Chryslery mam trochę uczulenie – może nie takie jak na BMW, którego już nie robię (niewielka strata – i dla mnie i społeczności BMW 🙂 ) widziałem Voyagery z dużymi przebiegami także z Dieslem VM Motori z którego właściciel był ZADOWOLONY (sic! – i bynajmniej nie był to świeży nabytek) – ale mimo wszystko, jakość wykonania Chryslerów muszę ocenić dość nisko – najniżej z amerykańskiej trójcy – nie chodzi o te w środku auta, choć w latach 90 i tak gdzieś do 2010 to też był żal – ale ogólna elektryka w tych autach stoi na niskim poziomie – o ile w Fordzie trafi się ugnity kabelek itp pierdoły, to w Chryslerze najlepiej regularnie wszystko lutować i psikać WD40 i podobnymi :). Ok, w nowszych jest lepiej, i ogólna poprawę da się zauważyć w sumie z roku na rok, ale nadal nie jest to poziom Forda czy GM. Szkoda, bo silnikowo nie jest źle, no ale samochód to nie tylko silnik.

    Moja rada dla tych którzy koniecznie chcą Voyagera – lepiej wybrać wersję z USA – często więcej bajerów, silniki benzynowe i najczęściej brak immobilizera (kontrolka „Alarm Set”) – potrafi to oszczędzić dużo nerwów :-]. Co prawda mówię teraz o starych Voyagerach z okolic roku 2000 itp, no ale może komuś się to przyda.

  5. Fiatowiec

    Co to hamerykańce też ukradli nam Beskida?! A to wredebe RZYDY!!!

  6. KIEROWCA

    Wredne małpy ukradli nam Syrenę mikrobus! To widać gołym okiem.
    A jeśli chodzi o ramową konstrukcję w której nadwozie nie odpowiada za przenoszenie obciążeń to jest ono zaletą a nie wadą. Jakoś nie produkuje się samonośnych pikapów (z nielicznymi wyjątkami), ciężarówek i autobusów które pod wielkim obciążeniem wykręcają setki tysięcy kilometrów. Naprawy blacharskie karoserii samonośnej są utrudnione, z biegiem lat traci sztywność pod wpływem korozji. Nie ma możliwości wymiany kasty ponieważ buda to praktycznie cały samochód. Można co najwyżej zrobić swapa do innej karoserii ale wtedy to już będzie inny vin. Konstrukcja samonośna to taka jednorazówka, zaczyna się sypać i do huty. Wciąż tęsknię za Syreną, ponieważ tam było wszystko zrobione jak powinno być, przynajmniej z założenia. Zawiodły materiały. Coś wspaniałego, ten absolutny brak technologiczności, skomplikowanych wytłoczek, plastikowych spinek, peszeli, naklejek attention, pianek, śrub gwiazdkowych. Nawet w pustej karoserii zachodniego / japońskiego samochodu zostaje cała masa tej chały. W Syrenie tego nie ma. Wszystko wygląda jakby zostało zbudowane wg. wytycznych z podręcznika budowy maszyn dla szkół średnich. Możliwie jak najprostsze wytłoczki, płaska podłoga, konstrukcja zawieszenia. Lampy tylne i kierunki przykręcone na płasko do nadwozia bez żadnych tam zbędnych otworów technologicznych, progi robione na giętarce. To był wóz. Akurat w tej kwestii jankesi mieli rację dobre pojazdy buduje się tylko na ramie niestety w ostatnich latach zeszli na psy. Ichne MO i złotówy używali do niedawna Crovn Viców. Teraz niestety ustępują one miejsca dla samonośnego Taurusa który wygląda jak rozdmuchana bulwa.

  7. Autosalon

    Genialna fabuła, na 99% tak było- w większości korporacji są nieomylni prezesi co wiedzą wszystko najlepiej, tylko że z reguły g.. wiedzą i firmy więdną.
    Aurostar to złom bez dwóch zdań, był jeszcze Windstar , lepszy ale bez szaleństw.
    Co do Chevrolet Lumina APV/Pontiac Trans Sport to genialne auto. Miałem takie nowe firmowe z silnikiem 3.8 w okolicach 94/95 roku.
    Tylko hamulce za szybko puszczałem z dymem. Oprócz tego 120 tys.km bez jakiejkolwiek awarii.

  8. Phil

    Aerostar wciąga te wszystkie Włajażery bez mrugnięcia okiem 😛

  9. Kierowca: niestety produkuje sie 😉 lamiace sie polonezy trucki, a nawet lamiace sie Neoplany (moj kolega jednego zlamal 🙂 pracowal w mkp i dali mu to badziewie na darmowa linie, gdzie wiadomo wszyscy sie wpychaja ile sie tylko zmiesci 😉 )
    a progi na gietarce to ja mam w Villagerze 🙂 brat mi dogial wg wzoru ktory mu dalem, wspawalem i jest prawie jak orginal 😉
    w Jastarni zrobilem mu zdjecie jak na florydzie 😀
    http://mreq.republika.pl/1/mercury.jpg

  10. Marek Jarosz

    Benny, ja kilka lat temu zaparkowałem na tym parkingu przy porcie złotym, lekko poobijanym Belingo 1.9D I gen. Obok X5, Q7, Range Rovery itd. Takie małe provo.

    W kwestii Windstarów: miał ktoś do czynienia z Freestarem, czyli następcą Windstara?

  11. Ktosiek

    @Benny: no i widzę, że auto z Terenów Królewskich (TK w rejestracji się mieni ;_;), tak więc podwójny props 😉 – a CALifornia (Aleksandrów) to też „ciekawe” miejsce :).

    @Marek Jarosz: ja tam nie wiem, w sumie nie byłem świadom, że takie coś istnieje – więc musi być tego mało (skromny jestem 😉 ), ale w PL takiego nie widziałem. Spojrzałem też na allegro -nie ma ani jednego, więc wróży to za dobrze z dostępnością części. Ja ogólnie zdanie mam takie, że Windstar jest znacznie lepszy niż Voyagery i reszta MPV Chrysler group – Windstar po prostu działa przez większość czasu i to nawet na podlentku LPG ;).

    Jak nie chcesz koreańskich MPV, które oczywiście polecę – to mogę jeszcze zaproponować Nissana – chyba Questa, no i Toyotę Siennę.

  12. Jakub

    Właściwie, wie ktoś, od kiedy zaczęło się schodzenie Chryslera na psy? Na pewno w okolicach wojny Chryslery uchodziły za najporządniejsze z całej wielkiej trójki, nawet sam miałem okazje porównać Forda, Chevroleta i Plymoutha(niestety, nie stały obok siebie..) z końca lat 40tych i Plymouth był zdecydowanie najsolidniejszy. Pod koniec lat 50tych też uchodziły za najlepsze, najsolidniejsze… więc kiedy zaczęła się równia pochyła, zakończona 300M, w którym poduszki potrafią odpalić same z siebie (znam samochód, w którym to się stało)?

  13. Ktosiek

    @Jakub: Co się dziwić, że ta firma się staczała, wpisz sobie ile bailout’ów miał Chrysler – a jeżeli można robić głupie rzeczy bez ponoszenia konsekwencji to po co się starać 🙂 – nie będę tutaj rozpoczynał kolejnej wojny światopoglądowej, ale czerwone pieniądze koniec końców gubią. Ford się tutaj dzielnie broni, marka ta nie dostała otrzymała bailouta. Tylko nie mówcie mi o tych 5.9 mld USD, GM dostał 11 a Chrysler bodajże 17 – przy czym Ford NIE MIAŁ POTRZEBY otrzymania takich pieniędzy (nie był zagrożony bezpośrednio bankructwem) – oczywiście żaden biznes nie powinien być finansowany z pieniędzy podatników, to jednak Ford kosztował amerykańskiego podatnika najmniej – te 6mld POŻYCZKI to bardziej coś na otarcie łez – socjaliści w USA jednak wiedzą, że takie dowartościowanie dwóch firm mogłoby osłabić Forda – oczywiście rodzi to chore, niemożliwe do przeliczenia niesprawiedliwości rynkowe – jeżeli nie wyrabiasz – restrukturyzujesz się, a nie czekasz na bailouty – przynajmniej tak powinno być. Dlatego też cenię Forda – to po prostu sprawnie zarządzana firma, nawet pomimo tej historyjki którą zaprezentował Notlauf – wizjonerów niestety jest neiwielu, sam Henry Ford mawiał, że gdyby pytał ludzi czego potrzebują, Ci odpowiadali by, że szybszych powozów ;).

    Oczywiście Ford też był w „hot zone” – np początek lat 90, gdyby Taurus nie wypalił Ford prawdopodobnie by zbankrutował – opracowanie tego auta kosztowało bardzo dużo – całe szczęście wszystko poszło tak jak powinno ;].

    Ostatnio mi się cieplej na sercu zrobiło, bo przyjeżdża klient Focusem III i tak rozmawiamy i mówi, że Ford to AMERYKAŃSKA (BRAWO!) marka – coś pięknego, że ludzie w końcu zaczynają odróżniać ziarno od plew, bo strzela mnie jak przyjedzie gościu i stwierdzi, że Ford to niemiecki :/ – Ford był, jest i będzie amerykański, podobnie jak brand GM – Opel – z tym, że pierwszy to po prostu amerykańska firma, a Opel to po prostu niemiecka marka w rękach amerykanów (jak Dacia – rumuńska marka we francuskich rękach).

    Co do 300M to samoczynny wystrzał poduszek może zdarzyć się teoretycznie w każdym aucie – nie wiem czy 300M był jakoś wadliwy pod tym względem.

    Na pewno w Chryslerze należy unikać jak ognia silnika 2.7 – nie będę się rozpisywał dokładnie, ale to ogólnie kaplica x_x http://www.oilsludge.com/ – co innego 2.0 oraz 2.4, z głowicą i układem korbowym opracowanym przez Hyundai’a + jakaś pomoc Mitsubishi. Silniki z rodziny GEMA, u Hyundai’a rodzina Theta, w Chryslerze WGE/Tigershark. Mimo wszystko, według różnych prawideł wersja Hyundai’a uznawana jest za najlepszą – najtrwalsza, najcichsza, ogólnie najlepsza. Wymiana pompy wody w 2.7 to też poezja, bo trzeba rozpinać łańcuszek rozrządu ( ͡° ͜ʖ ͡°) . No bo np w takim 2.4 czy 2.0 Thetcie to tylko pasek pomocniczy zdejmujesz i z tyłu silnika masz pompę, bez mała jak w głupim CC… ale głupi Ci Azjaci ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) .

  14. Ktosiek

    * „głupim” CC miało być oczywiście 😉 – bo CC jest ok.

  15. KIEROWCA

    @Jakub – schodzenie Chryslera na psy? Powiedziałbym, że podobnie jak w przypadku innych producentów od połowy lat 70 tj. pierwszego kryzysu paliwowego. Wcześniej robili całkiem dobre samochody w tym obecnie poszukiwane przez kolekcjonerów w państwach imperialistycznych tzw. „muscle cary” 🙂 Od lat 70 i 80 nastąpił znaczący rozrost biurokracji korporacyjnej, zaczęły powstawać totalnie bezpłciowe samochody do tego produkowane pod trzema różnymi szyldami (Dodge, Plymouth, Chrysler) a robotnicy związkowi united auto workers poszli w ślady pewnego elektryka z wąsami sabotując robotę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Obecnie rynek samochodów w USA to głównie wozy japońskie: Honda, Toyota, Nissan, Infiniti, Scion, Acura. Amerykanów nikt nie chce. Na anglojęzycznych forach często można znaleźć wątki w stylu: długo zastanawiałem się zanim kupiłem Chevroleta. Z początku wybór wydawał się oczywisty: Accord, Camry ew. Corolla no ale Chevy?
    Dla nich amerykański samochód jest synonimem krajowego g… tak jak u nas swego czasu kryzysowe Borysewicze i 125 z ceratową tapicerką i deską ulepioną ze smoły.
    Pzdr

  16. Marek Jarosz

    Ktosiek, na OLX są chyba 2 Freestary, niedawno był jeszcze jeden z moich okolic, i jeszcze drugi za chore pieniądze (chyba ok 40 tys.) z durnym opisem jaki to on limitowany i kolekcjonerski. Windstary jakoś mi nie podchodzą wizualnie, takie mydła. Questów benzynowych prawie nie na w ogłoszeniach, Sienny drogie, Odysseye podobno fajniejsze bo lepsze miejsce na montaż butli LPG, Voyagery pognite, Mazdy MPV również, Trajety brzydkie (no może nie brzydkie, ale ładne jakoś też nie), Carnivale awaryjne. Nie wiem, robię rozeznanie rynku Van/Suv (mamy dwuletnie dziecko, drugie właśnie rozpoczęło inkubowanie w brzuchu, żona robi prawo, chciałbym zmienić samochód na większy/wyższy (mam Corolle E12 kombi).

    Póki co to rozkminiam:

    C8/807
    Sharan/Alhambra
    Espace

    Santa Fe
    CRV II gen

    Budżet jak widać okolice 20 tys. + dodatki typu LPG, ciemne szyby, pakiet startowy.

  17. Ktosiek: tak, rejestracja z Kielc ale ja kupilem w Hrubieszowie 😉 no i ten Mercury Villager to tak na prawde amerykanska wersja Nissana Questa: http://cimg.carsforsale.com/247767/E09C154F-6193-4FAB-AB1A-E7816337D01C_1.jpg
    rozni sie tylko atrapa przednia i znaczkami 🙂

    a co do Windstara, to mam znajomego ktory mial 2 windstary i zrobil nimi 700tys (nie wiem czy oboma czy jednym) no i byl bardzo zadowolony poza tym ze w jednej z glowic co jakis czas mu wydmuchiwalo uszczelke i z kims tam wymyslili ze kanal wodny miedzy tymi glowicami czy w tej jednej (dalszej) glowicy byl za maly i sie ona przegrzewala i jakos go tam rozrzezali zeby wiecej wody moglo plynac i od tego czasu juz bylo dobrze. ja osobiscie tego nie widzialem wiec szczegulow nie znam niestety

  18. Marek Jarosz: ee to pare lat temu nawet poobijane berlingo to bylo cos, wiec kiepska prowokacja 😉 jak bym tam zaparkowal swojego Kadetta combo ktorego niedawno zakupilem to moze i tak 🙂

  19. Błażej

    Vany, minivany są dobre ale ich problemem jest pokonywanie łuków i boczny wiatr na autostradzie. Wiem bo jeżdżę. No. Może te ciężkie vany amerykańskie lepiej sobie w tej drugiej kwestii radzą.
    Z powyższych podoba mi się Pontiac Trans Sport (choć nie ma fotografii modelu produkcyjnego). Nie ma on co prawda osiągów, na które by wskazywał ów „sport” ale wygląd już ma. Czasem widywałem na ulicach jednak ostatnio nie widuję wcale.

  20. Marek Jarosz

    TransSport ma drzwi z jednej strony, co go dyskwalifikuje jako vana.

  21. wiekszosc minivanow ma drzwi przesuwne z jednej strony, zreszta co w tym zlego? jak sie je odsunie to jest tak szeroko ze wygodnie mozna wsiadac/wysiadac z kazdego miejsca, rowniez z przednich

  22. jonas

    Używając nowoczesnych metod i technologii można przecież taką Syrenę zrobić z tworzyw sztucznych, laminatu czy czego tam jeszcze, ramę zabezpieczyć na dziesiątki lat i wstawić normalny silnik w miejsce tego agregatu z motopompy. Nie będzie to tanie, ale technicznie wykonalne.
    No ale to pewnie tylko takie gadanie jak to kiedyś było dobrze, choć na serio nikt by nie chciał, żeby dawne czasy wróciły. Jak tylko otworzyły się możliwości i sprowadzanie okazji z Niemiec po dziadku-lekarzu stało się banalnie proste i tanie, wszystkie te rzekomo wspaniałe perełki PRLu wykiprowano gromadnie na śmietnik. I choć utrzymanie takiego Poloneza obecnie kosztuje grosze, niewielu się na to decyduje. Dzieciarnia się tym podnieca ale to moda, a nie sentyment, bo niby skąd mieliby to pamiętać?
    Jak mawiał znajomy o wieloletnim stażu pracy – nie chodzi o to, że za komuny było dobrze bo wcale nie było, tylko faja sterczała jak należy, nie to co teraz.

  23. KIEROWCA

    @Benny – Mercury Villager = ang. rtęć wieśniak 🙂 Nie ma to jak przyciągająca nazwa.

    @Marek Jarosz – Żuki i Nyski też miały drzwi z jednej strony i to nie przesuwane. Wyjątek stanowiła tylko wersja MO chociaż i tam zdarzały się zwykłe.

    @Jonas – za komuny być może nie było perfekt ale przynajmniej istniała namiastka jakiegoś tam ładu. Klasa robotnicza nie musiała pracować na dobrobyt jednostki złodzieja prywaciarza który w zamian nie daje nawet umowy o pracę, odzieży roboczej, nie zwraca kosztów dojazdu do pracy a „podwyżka” to w rzeczywistości premia uznaniowa. Dla prywaciarza taniej. Dla robotnika emerytura liczona będzie od wynagrodzenia zasadniczego ale kto by się tym przejmował. Kapitalizm to zaraza ludzkości, niewolnictwo XXI wieku. Sława Polsce Ludowej i Towarzyszowi Wiesławowi!

  24. KIEROWCA

    Kiedyś ludzie płacili dziesięcinę i się oburzali, że to niesprawiedliwe, za dużo.

    Za komuny płaciliśmy zusy srusy no ale w zamian obywatel dostawał przynajmniej pewność jutra, pracę na umowę, publiczną opiekę zdrowotną, deputaty opału, odzież roboczą, przewozy pracownicze.

    Teraz w kapitaliźmie w dalszym ciągu trzeba oddawać połowę każdej wypłaty na poczet daniny dla złodziejskiego państwa, pasożytniczej machiny urzędniczej i nic w zamian. Korporacyjny wyzysk, niepubliczna opieka zdrowotna, budownictwo w rękach developerów, umowy cywilno prawne, wszystko w rękach kapitalistycznych złodziei i spekulantów dla których robotnik stanowi tylko narzędzie, jest pionkiem w ich grze.

  25. Marek Jarosz

    Benny, ogarnij się. Ja mówię, że mam 1 dziecko w domu a drugie się już kluje, i pod tym kątem będę zmieniał samochód, a ty mi o drzwiach z jednej strony, że nie są złe. To weź zapakuj dwa foteliki przed jedne drzwi. Po kiego grzyba mi taka pseudo wygoda vana…

  26. Marek Jarosz

    Komentarz, w którym mówię o powodach chęci zmiany pojazdu jest: „Your comment is awaiting moderation.” stąd moje oburzenie że Benny nie uważa jednych drzwi w vanie za zło 🙂 Coś długo niektóre komentarze wiszą przed publikacją.

  27. lordessex

    @Kierowca:
    Może i komuna miała swoje zalety, bo nie ma ustroju idealnego, w każdym są wady i zalety. Skoro twierdzisz że ten miniony ustrój był lepszy, czy myślisz że kraje które nadal obecnie posiadają ustrój komunistyczny/socjalistyczny (jak zwał tak zwał) jak Kuba, Chiny, Białoruś, Korea Północna, i powoli jeszcze ku niemu zmierza Wenezuela, są bardziej przyjazne do życia? Ja miałbym duże wątpliwości.
    A tak odnośnie wpisu, to reakcja grzybów na projekt Carousel była pierwsza klasa :-P. Ubawiłem się przednio.

  28. Marek Jarosz: bo miedzy przednimi a tylnimi fotelami jest tyle miejsca ze tam jeszcze stolik mozna wlozyc, wiec jedne drzwi nie stanowia zadnego problemu (wieczorem moge zdjecie zrobic).
    zawsze mozesz kupic Libero 😉 ma drzwi przesuwne z obu stron, duzy odsuwany szyberdach, a na dodatek obracane przednie fotele 😉

  29. Wojtek

    Transporta mieliśmy w rodzinie w ok 95 roku, ale model przedliftowy. 3.8 V6, kolor biały.
    Genialne auto na trasy i jako rodzinne zdawało egzamin. Nasz egzemplarz miał jednak straszne problemy z elektryką. Auto mieliśmy ok 1.5 roku a kilka razy był u elektryka na alternator, dwa razy zmieniany aku, nagłe spadki napięcia, czy unieruchomienie auta na trasie bo znowu coś padło. Niesamowicie wygodne i fajne w środku, do garażu wchodziło na styk, wiec wszystko było ok.
    Szkoda że akurat ten miał jakiś problem.

  30. Aronmen

    Dla mnie również liczą się wyłącznie Vany z przesuwanymi drzwiami z obu stron, a w amerykańskich nie podoba mi się układ siedzień 2+2+3 i jakość wnętrza, jednak poszedłbym na kompromis japońsko-amerykański i kupił Toyotę Sienę – jest w opcji AWD nawet, obecnie ujeżdzam (a w zasadzie żona) C8 z 3.0 i jesteśmy oboje bardzo zadowoleni (2 lata i nieco ponad 30tys. km), z mniejszym Vanów – Mazda 5 – niska utrata wartości.

  31. WęgierskiAzbest

    Komuno wróć! Czytając niektóre komentarze mam wrażenie, że fragmenty o zgrzybiałych tetrykach w zarządach doskonale odnoszą się też do sporej części czytelników. 😉

    Chcecie komuny? Korea Północna czeka. Chcecie prostych, topornych i tanich samochodów godnych Syreny? Przecież są Tata Nano i jakieś afrykańskie rupiecie na bazie Peugotów z lat 70-tych. Nikt nie broni kupować. 🙂

  32. WęgierskiAzbest

    @benny_pl – problem takich drzwi jest gdzieś indziej. Otóż minivany na 8 osób kupują ludzie po to, żeby wozić w nich piątkę dzieciaków. A jak ci ktoś w jedyne drzwi przyfasoli, to raczej ich nie wyciągniesz z samochodu.

  33. Ktosiek

    @Benny: miejsca faktycznie sporo 🙂 wydaje mi się, że Marek po prostu jeszcze nie widział, a już wie :).

    A w oczekiwaniu na mój post, ostatnio czegoś szukałem w cyrylicy i ogólnie trafiłem na coś takiego https://www.drive2.ru/l/4887995/ czyli Ремонт турбинки хД – nie wiem dlaczego, ale zdjęcia jakoś mi Mad Maxowymi klimatami zajechały, a nasi wschodni bracia znowu pokazali, że jak się chce, to się da. I mówię to bez jakiegoś większego sarkazmu – człowiek za bardzo się wygodny stał, a tam? prócz paru podstawowych kluczy brak nawet kobyłek – i dało się – musiało się udać, w końcu to Rosja ;).

  34. Marek Jarosz

    Aaaa, ja nie mówię o miejscu czy jego braku! Ja mówię że w sytuacji „mam dziecko, będę miał drugie” van MUSI mieć 2 drzwi z tyłu!

  35. Ktosiek: ee tez mi cos, myslalem ze on tam bedzie remont silnika robil… ja tam w stodole tez robie i tez nie mam kanalu ani kobylek (tylko podnosniki do zmiany kol, bloczki betonowe i cegielki), a i silniki przekladam, skrzynie, progi sobie wspawuje, podloge, a nawet znajomemu cwiartke w unie wspawywalem:
    http://mreq.republika.pl/1/uno2.jpg
    mreq.republika.pl/1/uno3.jpg
    mreq.republika.pl/1/uno4.jpg
    mreq.republika.pl/1/uno6.jpg

    ale zeby nie bylo, „Ruscy” faktycznie sa najlepsi, tylko zly przyklad podales, ja dam lepszy
    youtube.com/watch?v=lmDG58m9UA4

  36. Ktosiek

    Benny: remonty karoserii to już w ogóle makabra, ale i Polacy mają w tym swój udział – niektórzy nawet kanały na YT zakładają i pokazują swoją pracę :). A Uniacz ładnie wyszedł – przyjdzie farba i będzie git.

    Ja tam nadal uważam, że Amerykanie są bardzo do Rosjan podobni – praktyczni przede wszystkim, z tym, że amerykanie po prostu mają pieniądze i nie przeraża go nawet kupno chińskiego podnośnika do własnych potrzeb – ale sama chęć do serwisowania aut, czy w ogóle robienia czegoś „samemu” jest w USA duża – w takiej Rosji wynika to pewnie głównie ze względów ekonomicznych, choć nie zawsze :). W USA to po prostu „hobby” ew niechęć jechania do najbliższego punktu, gdzie naprawę można by wykonać.

    Heh, nie zapomnę jak znajomy, który jeździ TIRami na wschód opowiadał jak w jakimś bodajże rosyjskim wynalazku (czyt. КамАЗ czy jakaś inna ciężarówka) padł rozrusznik – ew coś innego, nie pamiętam teraz dokładnie, w każdym razie potrzebny był kanał – ale w środku rosyjskiego pola, w zimę – nie ma :). No ale od czego jest łopata i spirytus… znajomy poszedł spać, wstał rano – Rosjan i TIRa nie ma, tylko coś w rodzaju wykopanej świeżo niecki ;).

    Znając Rosjan to raczej nie bajka ;], a i znajomy raczej nie jest bajkopisarzem ;].

  37. Przemko

    No proszę, czasem i ktosiek coś ciekawego powie! 😉 Jasne że Rosjanie i Amerykanie mają wiele wspólnego. Amerykanin może mieć pieniądze a i tak wybuduje sobie kurnik z OSB zwany przez nich „domem”, najwyżej go potem oszaluje cegłami żeby udawał murowany. Dla nas niepojęte – tam standard. Taki dom ma mnóstwo zalet ale dla mnie ma nieznośne wady – przez ściany słychać, podłoga dudni (rany ja nawet paneli podłogowych nie znoszę, w kanadyjce chyba bym zwariował). Cóż, będę musiał się przyzwyczaić bo nie wykluczam budowy takiego domu. Stąd też amerykańska motoryzacja – prosta jak konstrukcja cepa ale czy to jest sowiecka motoryzacja? No jednak nie.

  38. desperate driver

    @kierowca

    pewność jutra za komuny polegała na braku perspektyw (no chyba że było się przydupasem władzy) a praca polegała a tym, że obywatel udawał że pracuje a władza udawała że płaci.

    pamiętasz chyba. że aby kupić sobie malucha należało odłożyć wieloletnie zarobki na ten cel (na giełdzie było jeszcze drożej). dzisiaj będąc nawet na zasiłku stać cię na kupno samochodu, który nawet będąc po 15 latach użytkowania jest lepszy od nowego malczana z lat 80-tych.

  39. Ktosiek

    Kolega Kierowca po prostu idealizuje swoje dzieciństwo 🙂 ja sam niezbyt miłe dla mnie i moich rodziców lata 90 (nie całe, ale jednak część taka była) pamiętam dość kolorowo. Nie chcę tutaj wchodzić w dysputy ideologiczne, więc się ograniczę do tego ;).

    @Benny: cudna ta ciuchcia 😀 aż mi się skojarzyło 😉 https://www.youtube.com/watch?v=OJphl2VtcUM

  40. jonas

    No, wszyscy mieli równo, czyli gówno. Jest to jakieś pojęcie sprawiedliwości, choć ja za takie podziękuję. Wolę to, które jest bliżej rzeczywistości – ludzie nie są i nigdy nie będą równi, więc warto się starać, bo ci tępi i leniwi nie ściągną zdolnych i pracowitych do swojego bagienka.
    Dzieciństwo też wspominam kolorowo, chociaż z motoryzacyjnego punktu widzenia to był jakiś koszmar – Fiat 125p, Polonez, kolejny Polonez, Volvo 340 do którego nigdzie nie było części, takie różne. Mój stary jak miał tyle lat co ja teraz to nawet nie wyobrażał sobie samochodu z automatyczną klimatyzacją i mocą powyżej 100 KM, którego nie będzie trzeba wlec na remont generalny po 30 000 km, a na złom po 200 000, a ja mam takie dwa. I to bez talonów od towarzysza sekretarza, układów, załatwiania czy dolarów przesłanych potajemnie przez rodzinę z zagranicy.

  41. wyglada to po prostu na lifting pierwszej wersji, jesli wiec nie zrobili znaczacych zmian to:
    – tyl jest na normalnuych resorach, wiec to dobrze ze jest wysoko – znaczy sie resory nie sa juz proste czyli nie bylo wozone ciezarow (u mnie jest nieco nizej, ale moj byl tyrany) ale resory sa miekkie, jezdzie sie bardzo przyjemnie, nie jak w Zuku ;), poza tym przez cala dlugosc samochodu ida solidne podluznice, jest to prawie jak rama, a w sumie lepsze niz rama bo bardziej spojne z karoseria
    – srodkowej kanapy ja nie mam wcale, nie ma tam do niej „dziur” tylko sa w podlodze takie zaczepy (mozna je dojzec na moim zdjeciu) gdzie sie wpina fotel/fotele na takie haki (pewnie zarzaskowo) – nie wiem, nie mam srodkowego rzedu siedzen, ale pewnie sa wspolwymienne pojedyncze z podwojna kanapa
    – ostatni rzad siedzen ma szyny przez cala dlugosc tylnej czesci, tak, ze tylny fotel mozna na nich przesuwac od samego tylu, az do samego przodu i jest kila miejsc do blokowania tej kanapy (u mnie ustawilem tak jak na zdjeciu ktore wczesniej wrzucilem, mozna jeszcze blizej i jest wtedy odleglosc jak w zwyklej osobowce, ale z fotelikiem jest nie za wygodnie, mozna tez do samego prawie tylu i wtedy to mozna sobie stol wstawic pomiedzy 😉
    w takiej pozycji ktora ja mam to na tyl miesci sie normalny wozek dzieciecy bez skladania go, albo pralka automatyczna chociazby 😉
    – jak sie przesunie tylny fotel do samego przodu to z tylu mozna zmiescic caly zespol napedowy np z Fiesty razem z przednia belka zawieszenia i zawieszeniem (ostatnio wiozlem) 😉

    – ogolnie patrzac po moim jednak dosc spanachanym egzemplarzu to widac ze samochod jest bardzo trwaly i solidny, bo mimo ze moj ma 23 lata i nie byl zbyt dbany (przynajmniej ostatnio przez poprzedniego wlasciciela), to dzielnie daje rade, no i silnik i skrzynia sa dalej w swietnym stanie (silnik nie bierze oleju, nie dymi wcale, rowniutko pracuje, nie przegrzewa sie nawet stojac pol dnia w korku)

    jednym slowem polecam 🙂

  42. Benny, czym spawales to uno? Z ciekawosci pytam bo akurat jestem na etapie poszukiwania czegos dobrego do spawania blacharki

  43. gsi: migomatem inwerterowym, specjalnie pozyczalem, spawa sie bajkowo, bo to nie chinol byl, w zasadzie nie trzeba nawet umiec spawac, wciskasz i tylko patrzysz w masce po czym jedziesz spawem 🙂 polecam, niestety droga sprawa, taki dobry to od 2tys uzywany
    prywatnie mam „ruski” migomat i jest bardzo solidny i porzadny, porownywalny z polskimi kultowymi OZAS-ami ktore kosztuja po 1500zl i wiecej, ale jest transformatorowy oczywiscie no wiec to nie to co inwerter, ale z transformatorowych jest i tak jednym z lepszych, ale do trafowych trzeba miec dobra sieć, no i wiecej wprawy i cierpliwosci ktorej ja jeszcze az tak bardzo nie mam, progi czy jakies latki to nim sobie wspawuje, ale taka swiartka ktora ma sie na prawde porzadnie trzymac to wolalem czyms porzadnym zrobic zeby bylo pewne

    generalnie jakosc migomatu latwo poznac po mechanizmie posuwu drutu, jesli jest z takim malutkim silniczkiem jak z zabawki i caly plastikowy to i caly migomat nadane sie na smietnik, a jak jest porzadny z duzym silnikiem jak od wycieraczek i najlepiej wogole metalowy caly to juz widac ze bedzie solidna konstrukcja

  44. Benny, nie przesadzaj z tym zabawkowym posuwem. Mam najprostszą Kemppiarkę 180 inwertor. 9 kg masy własnej, jednorolkowy podajnik. Buda – plastik-fantastik, pierwsze miejsce w konkursie RedDotDesign… Gorzej być nie może. Powiedziałbyś – zabawka dla Nowoczesnego Europejczyka. W życiu swym nie miała sekundy problemów z podawaniem drutu 0.8 i 1mm. A doczytałem userskie raporty gości, ktorzy nawet do pół tony spoiwa przez ten amatorski sprzęt przerzucili, na osprzęcie z pierwszego montażu.
    Na chińskie inwertery MMA, MAG, TIG z jakimi do tej pory mialem do czynienia (plus moja plazma) – nie powiem złego słowa bo bym skłamał. Dobry sprzęt, choć jak zawsze dla pracowników a nie robotników. Bo nie ma co mówić o gościach, co jak im szynę kolejową dać do pilnowania to zepsują w czasie przerwy śniadaniowej.

    Wczoraj widziałem genialnego „vana”. Tarpan z ręcznie dorabianą budą wyglądającą jak przeszczep z Nysy. Przynitowaną na okrągłe główki, nie na zrywalne. Sprzęt w codziennej służbie. Nie było jak zdjęcia zrobić, ale bitwę złomów wygrywa bez foty.

  45. c64: ja tylko mowie co widzialem – migomaty z zabawkowym posuwem trafowe sa wogole najgorsze ze wszystkich, a taki inwerterowy mial kolega chyba z miesiac i wybuchl inwerter (na szczescie sie udalo zwrocic na gwarancji), a on jest podobnym lepiarzem jak ja i urzyl raptem pare razy..
    moze trafiles na lepszy egzemplarz „z poczatku miesiaca” bo chiny to w koncu komuna, wiec pewnie produkcja dziala tam podobnie jak bylo u nas 😉

  46. dr.kamil

    Uwielbiam minivany, jak już ktoś napisał to najlepszy rodzaj nadwozia i nic mi tu nie przeszkadzają jakieś wiatry na autostradzie. Najbardziej mnie kręcą te toporne w stylu Mazdy MPV albo Hyundaia Trajeta. Jedyne co może mnie powstrzymać przed zakupem kolejnego minivana to nowa nadzieja polskiej motoryzacji czyli luksusowa limuzyna Varsovia, hłe hłe hłe.

  47. benny dzieki, teraz juz wiem czego szukac. No i czas ‚rozbic skarbonke’ haha

  48. gsi: konkretnie tym spawalem:
    mreq.republika.pl/1/mahe1.jpg
    mreq.republika.pl/1/mahe2.jpg
    mreq.republika.pl/1/mahe3.jpg

    bardzo polecam ale nie wiem czy akurat taki Ci sie uda wogole znalesc a co dopiero kupic, on ma nawet mozliwosc podlaczenia do komputera przez RS232 i zadawanie parametrow zdalnie, prawdopodobnie do pracy w jakims robocie przemyslowym czy czyms takim

    te porzadniejsze inwertery maja tez wlasnie to pokretlo do regulacji cewki

  49. gsi:
    olx.pl/oferta/spawarka-migomat-ozas-butla-CID628-IDhjsBz.html
    jesli chcesz sie pobawic i to odremontowac, a przynajmniej wzglednie ogarnac i odszczurzyc to jest to dosc okazyjna cena, ozasy sprawne zaczynaja sie od 1500zl i na prawde niezle sie nimi spawa (jak na transformatorowke)

  50. KIEROWCA

    I tak oto dyskusja zatoczyła szeroki krąg od Forda Econoline i amerykańskich grzybów po spawarki transformatorowe 🙂
    Szacun dla Pana Zbycha Ł. że nie przerodził się w jednego z tych nazi adminów – masz pisać tylko na główny temat wątku albo wypier**laj!
    Niestety na co niektórych forach stało się to plagą. Ludzie dyskutowali (odbiegając czasami od tematu), przy okazji takich offtopów dochodziło niejednokrotnie do różnych transakcji, wymiany danymi na priv – z korzyścią dla userów na co wpada strażnik Texasu: panowie dyskusja nie na temat nie róbcie piaskownicy. Temat zamykam. Chore? Chore.

  51. Ktosiek

    Może i nie jest nazi adminem (to na pewno, bo nieraz tutaj szły dysputy na naprawdę różne tematy), ale mógłby szybciej obsługiwać moderację :/ mój komentarz ciągle tam jest…..

  52. Marek Jarosz

    Mój też, z 28 sierpnia.

  53. Wydaje mi sie, ze od czasow zlomnika tresc wpisow byla jednym z powodow odwiedzania tego bloga, a drugim wlasnie ta nieprzewidywalna wielowatkowosc komentarzy.

    Benny jeszcze raz wielkie dzieki, z PL nie mam jak tego sprzetu sciagnac poki co, ani nawet jak kupic. Poszukam czegos u siebie w wielkiej brytfannie.

  54. @benny: po co ta gałka od cewki? Wszyscy zgodnie twierdza, ze w polautomacie ustawia sie napięcie (czyli długość łuku) i posuw drutu a natężenie prądu sie samo będzie zmieniać aby utrzymać zadana długość łuku, wiec po co jeszcze jedna gałka?

  55. szybkosc narastania zboczy pradu (lagodzi nachylenia zbocza pradu) – ale szczerze? nie wiem po co to jest, nigdy nie bylem na zadnym kursie spawania ani nie czytalem nawet zadnej ksiazki o tym… a na tyle krotko mialem ten migomat w uzyciu ze nie bylo czasu na kombinowanie i sprawdzanie co daje ta galka 🙂

    no Zlomniku! kupuj!
    http://olx.pl/oferta/sprzedam-samochod-CID5-IDhsiQF.html

  56. Marek Jarosz

    Ładny. Podczepić sanie i napierdalać kuligi zimą.

  57. Dzieki, lubie wiedzieć rożne rzeczy 🙂

Comments are closed.