Bodybuilding, czyli niemieckie perły kołczbildingu

Wpisałem w google translate jak to będzie po niemiecku „budowa nadwozi”. Liczyłem na coś, co będzie brzmiało jak strzelanie z karabinu maszynowego podczas odczytywania wyroku śmierci, ale niezawodny gugl translator wywalił mi, że budowa nadwozi to po niemiecku „bodybuilding”. Bardzo trafne, bo faktycznie Niemcy budujący nadwozia nie mieli tego włoskiego stylu i zasadniczo wychodziło im raz ładnie, a raz jak enerdowska pływaczka. Jest to zresztą dość zabawne, że jest jakaś dziedzina, zwłaszcza w motoryzacji, w której to Niemcy musieli kopiować Włochów.

Niemiecka firma Wendler z Reutlingen istniała w latach 1840-1963, ale oczywiście z początku nie budowała karoserii samochodowych, bo trudno buduje się karoserie samochodowe kiedy nie wymyślono jeszcze samochodu. To musiałoby być super: zobaczcie, zbudowaliśmy piękne nadwozie do automobilu. Do czego? No do tego, co wymyślicie w przyszłości.

Pierwsze swoje nadwozia Wendler zbudował w latach 20. XX w. Znacznie ciekawsze są jednak lata powojenne, niestety cała historia zakończyła się już w 1963 r., ale do tego czasu zdążono sprokurować kilka naprawdę ciekawych wozów.

Zdecydowanie moim typem jest czteromiejscowe Porsche 356, do budowy którego wykorzystano tylną część nadwozia z Mercedesa 190 SL. Auto powstało w 1957 r. i zostało zupełnie zignorowane przez Ferdynanda Ferry’ego Porsche, i to mimo faktu, że większość nabywców standardowego 356 narzekała na ten samochód że jest za ciasny. Porsche doskonale wiedział, że klienci nie kochają układu 2+2 i chcieliby samochód z czterema pełnowymiarowymi miejscami. Nawet 70% klientów deklarowało że gdyby taki model pojawił się w ofercie, to kupiliby następne Porsche. Wendler więc je zbudował i zaproponował, ale kto byłby w stanie dogadać się z Porsche? Dygresja: znany amerykański designer Chuck Pelly w 1967 r. zbudował 4-drzwiowe 911. Auto widział sam Butzi Porsche i Pelly miał okazję z nim porozmawiać. Podobno na zadane pytanie „czy podobał się panu nasz projekt 4-drzwiowego 911” Butzi po prostu milkł i udawał że nie rozumie. I to kilka razy.

Wracając do Wendlera, Porsche zignorowało pomysł, 2 lata później wypuściło własny 4-miejscowy prototyp 754, ale ostatecznie zarządzono że te 4 miejsca to nowomodne wymysły, prototyp wprawdzie zostawiono, ale 901-ka (później 911-ka) otrzymała układ 2+2. Wendler sprzedał swoje 4-miejscowe 356 nabywcy z USA, który jeździł nim 13 lat, potem sprzedał go studentowi prawa, który go rozkręcił, a następnie sprzedał dalej typowi z Luizjany, który wstawił ten bezcenny unikat do szopy na 36 lat. Wytargano go w 2008 r. w słabym stanie —> LINK, od tej pory właściciel próbuje bezskutecznie dowiedzieć się czegoś więcej, a przede wszystkim odrestaurować auto, co chyba na razie nie postępuje.

Oprócz tego Wendler budował też kabriolety na bazie Volkswagena Garbusa, dobudowując do nich nie tylko własną karoserię, ale też własnej konstrukcji ramę rurkową. Można było zamówić sobie silnik z Porsche 356. Wendler konkurował na tym polu z Beutlerem.

Oprócz oprócz tego Wendler budował sportowe nadwozia dla samochodu Gutbrod Superior, który wyróżniał się tym, że miał dwusuwa z mechanicznym wtryskiem paliwa, co było zupełnie niespotykane. Oto taki Gutbrod Superior od Wendlera.

Przed wojną Wendler oczywiście wpadł w modę na streamline. Jednym wychodziło to lepiej, innym gorzej. Do „gorzej” zaliczyłbym to BMW 327 z 1937 r. z nadwoziem Wendlera inspirowanym Tatrą oraz nie wiem czym, chyba plasteliną plejdo ugniecioną przez moje dzieci.

Nie mam pewności co do tego Mercedesa 320 W142. Jedni piszą, że zbudowano go w 1940 r., co wydawałoby się dość dziwne biorąc pod uwagę, że wtedy cała produkcja szła na potrzeby wojny. Inni, że powstał w 1950 r. Skłaniam się ku tej drugiej teorii, zwłaszcza że gdyby wyciąć mu te żółte reflektorki, to mamy normalnie Alfę Romeo Freccia d’Oro. Niemcy kopiujący po Włochach fuck yeah!

Przy okazji, to Porsche 550 z nadwoziem Wendlera było najdrożej sprzedanym Porschem w historii, ktoś zapłacił za nie 3,75 mln euro. Świr.

Neckar Fiat 1100 z nadwoziem Wendlera.

Produkcje Wendlera bynajmniej nie kończyły się na roadsterach. Pod koniec wojny Wunibald Kamm zaprojektował swój superszybki, superaerodynamiczny pojazd. Zbudował go dla niego właśnie Wendler.

Ale moim absolutnie superulubionym projektem Wendlera jest Bentley S2 LWB Wendler Shooting Break. Ten ultraluksusowy pojazd zbudowano w jednym egzemplarzu w 1960 r. i polegało to na tym, że przecięto nadwozie Bentleya S2, wspawując mu kawał budy od Mercedesa W111 i dorabiając do tego jeszcze tył od kombi. Auto zostało zamówione przez klienta, który nigdy nie ujawnił swojej tożsamości, za to obficie sypał pieniądzem. Przez krótki czas pojazd jeździł po Niemczech na owalnych tablicach rejestracyjnych, potem trafił do Nowego Jorku. Kiedy właściciel zmarł, jego syn chciał oddać ten wyjątkowy wóz do muzeum, ale trafił się kolekcjoner z Florydy, który miał już w swoich zbiorach Mercedesa 300S „Adenauer” przerobionego przez Wendlera na kombi i odkupił ten unikat. Pod maską tego monstrum siedzi 6,2-litrowe V8, a wnętrze zostało wykonane od podstaw na zamówienie.

No tym to bym woził dżewo z lasu.

Jeszcze parę Wendlerów:

BMW 335 coupe z 1949 r.

BMW roadster zbudowane w czasie wojny z blach których nie zdążono wykorzystać do budowy samolotów Junkers JU-52. Nie no piękne…

I na koniec ciekawostka, tak jakby do tej pory było mało ciekawostek: to Wendler zbudował prototyp Volkswagena Typ 3, znanego potem jako 1500.

  1. St Druciarz w firmie C&G

    ta Junkersobeemka , obrzydliwstwo aż piękne…

  2. Google się nie zna – „budowa nadwozi” to po niemiecku „Karosseriebau”.

    Nawet zwykły blacharz nazywa się u nich Karosseriebauer, co ciekawe – dokładnie tak samo jak kreator, jak to raczyłeś nazwać, „pereł kołczbildingu”.

  3. jonas

    Czegóż oczekiwać, to przecież tylko Niemcy. Ilekroć próbują coś wymyślać samodzielnie, wychodzi abominacja, czołg albo ludobójstwo.

  4. bartim

    Pofalowany roadster na końcu najfajniejszy, wygląda jak zdziwiona żaba której ktoś nadepnął na kuper. Wendler staje się dla mnie synonimem słowa kosmita 😉

  5. P.S. Co do niemieckiego kołczbildingu – polecam oglądnąć przedwojenne dzieła firm Spohn, Erdman & Rossi albo Voll & Ruhrbeck (nie mówiąc o szwajcarskich – Worblaufen, Gangloff, Graber i innych). Nie odbiegają stylem od paryskich, podobnie jak najdroższe dzieła nadwoziowni Mercedesa z Sindelfingen (choćby Spezial Roadster albo Autobahnkurier na podwoziu 540K).

  6. Tora

    Jak ty zdobywasz takie informacje?
    Pełen szacunek. Wpis genialny. Czekam na dostawczaki.

  7. Wiedziałem, że spotkam tu Szczepana.

  8. Poldark

    Ten ostatni wehikuł mógłby z powodzeniem występować w filmach o Panu Samochodziku.

  9. benny_pl

    na takie artykuly warto czekac tygodniami!
    junkersobmw wygrywa bitwe zlomow 😀
    rozumiem ze Zuka (smutka) tez zaprojektowal Wendler?

  10. To BMW 327 wygląda jak bardzo aerodynamiczna tankietka. No i masz – znów Niemcom wyszło coś na kształt czołgu.

  11. Hshan

    Ten Wendlerobentley – majestat na kołach, i do tego w kombi – pragnę mocno 🙂

  12. Piotrek

    Gutbrod Superior ma niesłychanie piękny słupek A.

  13. benny_pl

    allegro.pl/show_item.php?item=6398625102
    trzeba bedzie napisac aneks do „wszystkie marki GM” – jak widac Passport Optima wystepowal tez jako sedan 🙂

  14. KIEROWCA

    W Bentleyu Combi rzuca się w oczy ten sam styl co w Warszawie Ghia. Bardzo podobne proporcje nadwozia i deski.

  15. Ostatni wygląda jak z tektury falistej. Cudny, jeździłbym aż kółka odpadną, a wtedy zamontował te z 327.

  16. Igor

    Technologia TDI też została zapożyczona od Włochów. Ale trzeba przyznać, że włoski TDid nie było szczytem kultury pracy.

  17. hurgot sztancy

    BMWJunkers to nie tylko blachy zodzysku – zamiast reflektorów ma szperacze do wyszukiwania samolotów

  18. Co do 1940 i produkcji wojennej, to jest to całkiem prawdopodobne. Gospodarka III Rzeszy została przestawiona w tryb wojenny dopiero 1943 roku. Wcześniej, choć wielkie zakłady realizowały przede wszystkim zamówienia armii, całość kręciła się w normalny sposób tzn. bez obostrzeń czy ograniczeń w dostępie do surowców.

  19. KIEROWCA

    @ Igor -podobnie jak common rail to w oryginale patent Alfy Ropucho 🙂 Włosi jeszcze do niedawna potrafili konstruować naprawdę dobre samochody…
    Tyle jadu wylewa się chociażby pod adresem Twin Sparków a w rzeczywistości trzeba pilnować wymiany rozrządu, utrzymywać poziom oleju na maxa i zablokować słynny wariator sztywną tulejką. Na pewno nie są to pojazdy idiotoodporne ale biorąc pod uwagę niektóre Fordy, Francuzy i pękające głowice w Paskach na wielowahaczu to okazuje się, że Alfa wcale nie wypada tak źle. Jeśli zaś chodzi o wygląd karoserii czy wnętrza -Szmelcwagen to przy tym ciężki betonowy bunkier, wszystko jakieś takie toporne.

    A.d. BMW Junkersa to podobny wehikół tyle że z drewna miał jeden starszy typek w legendach PRL.

  20. Autosalon

    Te auta to przykłady że Niemcy i design to dwa różne pojęcia.
    Zasadniczo w każdym jest coś „nie tak”.
    Albo za małe koła ,albo proporcje skopane.
    Ktoś kiedyś określił tu współczesne dzieła Niemców jako minimalistyczny, przemysłowy design.
    Śmiałem się pół godziny.

  21. Artur74

    Na focie z bentleyem ktoś stracił głowę 😉

  22. lordessex

    A paradoks jest teraz taki że Niemcy będą niedługo mniejszością w swoim kraju, o ile już nie są :-P. Ja poproszę rozciągnięte kombi na bazie Mercedesa W111. Jeździłbym nim na wakacje jak dziki!! 😛

  23. lordessex

    @benny.pl:
    Niesamowite jest to że ludziom się chce takie wynalazki sprowadzać do Polski, toż to zwykły Kadett. Taka sama refleksja mnie naszła ostatnio jak widziałem Geo Prizma.

  24. benny_pl

    lordessex: wiem ze zwykly, nawet nie w automacie, no ale ludzie sa dziwni, bedac tam i majac takie ogromne poklady wspanialych samochodow przywiesc akurat Kadetta w manualu… no ale ludzi nie zrozumie, trzeba by spytac kogos kto kupuje passaty, golfy czy inne audi co nimi kieruje, to chyba ten sam typ ludzi 😉

  25. Kris

    Oprócz oprócz tego całkiem dobry artykuł

  26. Ktosiek

    Miło się czyta Wasze komentarze, ale jak wiadomo są rzeczy ważne i WAŻNE – więc ja mam Wam coś WAŻNEGO do powiedzenia – https://www.youtube.com/watch?v=Cwsz-Ienbt0 – chodzi oczywiście o teaser nowego I30 – Peter to jeden z niewielu porządnych Niemców (fajnie to brzmi, no nie ? :D), ale designerem jest co najmniej niezłym – ogólnie mi się podoba. Nie podoba mi się natomiast mówienie jakoby miałby to być europejski samochód – trafiający w europejskie gusta, opracowany POD europejczyków – tak – ale koniec końców to koreańskie fabryki i koreańska inżynieria. W każdym razie ja trzymam kciuki, już 7 września :).

  27. lordessex

    @benny.pl:
    No ci co kupują Passaty i Audi to są żądni „premium’ i „prestiżu” 😛
    A ci co kupują Golfy, to nie wiem, pewnie ci których nie stać na Passata ani Audi.

  28. Ktosiek

    „Jest to zresztą dość zabawne, że jest jakaś dziedzina, zwłaszcza w motoryzacji, w której to Niemcy musieli kopiować Włochów.”

    Niby wszystko ok, ale, pomimo tego, że nie lubię VAGa – zresztą naszych zachodnich sąsiadów też nie darzę wielką estymą 🙂 – to jednak obecnie grupa Fiata jest w jakimś dołku, z którego nie może się wydostać – no bo co takiego Fiat czy AR (bo Lancia to już R.I.P., a Jeep to amerykańska marka) ma w ofercie, że odwrócicie głowę i powiecie „wow”, albo jakiś pojazd przełamujący trendy, konwenanse (czymś takim była Multipla) itd, itd – nie ma. Jedynie Renault trzyma się tu dość mocno oferując swoje „dziedzictwa” 😛 – co prawda już nie na miarę Avantime’a, czy Megane II (choć to pewnie kwestia czasu – swoją drogą pamiętacie jakie wrażenie robiła MII gdy pojawiła się w 2002 roku? to było właśnie to wow) – ostatnio stałem na światłach w strugach deszczu, a kilka metrów dalej włączała się do ruchu Megane IV – muszę przyznać, że te wielkie światła z tyłu zrobiły na mnie wrażenie – trochę to zalatuje Guliettą, ale moim zdaniem, w MIV zostało to lepiej zrobione.

    Tak swoją drogą – wszedłem teraz na stronę AR i patrzę jest cennik Gulii – myślałem, że to będzie auto od ok. 200-250 tysięcy, a tam „jedynie” 140 koła 🙂 i ogólnie źle nie wygląda, może zalatuje trochę BMW, ale wydaje się być ok.

    A swoją drogą, jak już rozmawiamy o stylistach to ciekawe jest to, że Hyundai obecnie korzysta z usług Pana Petera – i wszystko jest ok, choć mi typowo azjatycki – nudny, wtapiający się w otoczenie design też odpowiadał – ale co ciekawe, GM dość mocno korzysta z koreańskich designerów, np Camaro V generacji (2009-2015) zostało stworzone przez Sangyup Lee (który, nota bene został ostatnio zatrudniony przez Hyundai’a do pracy nad Genesisami) wraz z Tomem Petersem. Do tego takiego Volta stworzyli dwaj koreańscy designerzy z Hyundaia – panowie Young Sun Kim i In Ho Song.

    I teraz znów ponawiam pytanie – co takiego źle robią włosi, że wszystko na co ich obecnie stać to przemodelowana MX5 (w sumie to bardzo udane przemodelowanie, ale to mimo wszystko nie Fiat) oraz dmuchanie 500’tki…. :/ 500X nie wygląda źle, ale zadka też nie urywa, nie wspominając o wiecznie żywym Grande Punto – samo auto nie jest złe i kropek nadal może się podobać, ale to już 11 lat, a zanosi się na więcej. Tipo daje radę, ale niech dalej zwlekają z hatchbackiem i kombi to nie będzie za ciekawie :/.

    @Benny i Lordessex:
    Sprowadzenie Kadetta to jedno, ale są ludzie, którzy sprowadzają 7-10 letnie VAGi do Polski z USA 😀 😀 – dla mnie to już w ogóle abstrakcja – i nie, nie zmyślam sobie, sam takie dwie „świeżynki” obsługiwałem. Samochody w USA są fajne, bo są tańsze niż w Europie, ale europejskie auta w USA nie są jakoś dużo tańsze, a na pewno nie używane, do tego podatki, statki i wychodzi więcej niż kupienie takiego Audi czy VW z DE, czy ogólnie z EU. Jeszcze żeby to były jakieś dopakowane wersje z 8 cylindrami, skórami i bajerami – a jeden to był 1.9 TDi 😀 – no ale nie moje pieniądze, nie moje zmartwienie, hehe.

  29. Piotrek

    Beenny:
    Ja znam ten sposób myślenia. Mają okazję sprowadzić coś z USA, to sprowadzają takie, które wygląda tak samo jak europejskie, żeby było łatwo naprawić.
    A potem okazuje się, że auto wygląda nudno i po europejsku, a części mimo to nie pasują. 😀 Tak jakiś januszowaty wujek znajomego wszedł w posiadanie amerykańskiego passata, w którym wszystko jest inne, niż w Europie.

  30. KIEROWCA

    U mnie po mieście jeździ np. Omega dwójka z takim trójkątnym znaczkiem Pontiaca? Vauxhalla?
    Poza tym Dodge Neon pierwszej generacji, samochód tak plastikowy i bezpłciowy jak Saturn z lat 90. Zawsze mnie zastanawia po co ludzie przywozili z juesej takie padło, niczym nie wyróżniające się plastiki. Rozumiem jakiegoś Cadillaca, Buicka czy Chevroleta no ale nie Opel Kadett.

  31. lordessex

    A sprowadzanie Passata z Us and Ej to już w ogóle porąbany pomysł. Mało ich u nas??

  32. hurgot sztancy

    no ale passat z US&A to inny jest niż nasz…

  33. jonas

    Ale przecież Passata się chyba nie kupuje żeby był inny, tylko właśnie dokładnie taki sam jak wszystkie – w kombiku, tedeiku, hajlajnie, fulopcji i tak dalej.

    Ktosiek – już model Getz projektował jakiś tzw. dobry Niemiec, bodajże ten sam, który maczał tłuste od kanapki z wurstem palce w Polo.
    Już w tej chwili wybór samochodu do jeżdżenia a nie ciągłego naprawiania jest oczywisty – japończyk, koreaniec albo jankes, europejscy producenci przestają się liczyć i oferować coś innego niż krosowery. Fiat z modelem Tipo to chyba łabędzi śpiew starego kontynentu. O tyle to przykre, że nie kupi się już Toyoty Camry, Hondy CR-Z, wolnossącego benzyniaka powyżej segmentu powiedzmy B albo diesla bez kłopotliwego osprzętu.

  34. Piotrek

    Teraz to jest całkiem inny, ale sytuacja miała miejsce kilka lat temu i dotyczyła be-piątki, która z pozoru jest taka sama.
    Po co? Bo ktoś myśli, że rodzina znajdzie mu pewne oraz sprawdzone auto i ma akurat rodzinę w USA, a w Reichu nie.

  35. square626

    @Ktosiek – widzę, ze jestes fanbojem Hyundaia 😉 – czy wiesz może czy i40 bedzie miał w Europie następcę a jeżeli tak to kiedy?

  36. pete379

    Ciekawe pojazdy.
    Czytałem gdzieś kiedyś kilka artykułów i tak sobie teraz wydedukowałem, że wiem skąd zamiłowanie oficerów Wehrmachtu i Luftwaffe z okresu II wojny do samochodów Tatra (których z czasem zabroniono im posiadać ze względu na serię wypadków i straty w korpusie oficerskim).
    Wendler pewnie zbudował to „BMW-TANTE Ju” na zlecenie armii z resztek po rozbitych Ju52 i odpadów z produkcji czołgów i samolotów.
    Nie dziwie im się, że wybierali Tatry…

  37. Ktosiek

    @Square: fanbojem to chyba trochę mało powiedziane, zresztą Ci którzy są tu od dawna wiedzą o co chodzi, hyhy :). Mam po prostu zaufanie do produktów noszących „made in Korea”, ot tak jak niektórzy mają do „made in Japan”. Czy będzie miał następce – nie wiem, ale moim zdaniem wszystko idzie w dobrym kierunku – na razie mamy – suprise, suprise – II generację Optimy, która niedługo dostanie wersję kombi, więc nowe I40 też pewnie się pojawi – szczególnie, że w USA już jakiś czas temu pojawiła się nowa generacja Sonaty, a po wyjściu Hondy z segmentu D oraz Toyoty (bo z tego co wiem Avensis ma nie mieć następcy) Hyundai pewnie będzie chciał ugryźć trochę tego tortu dla siebie – sprzedaż byłaby dużo lepsza gdyby importować silniki z USA/Azji/Australii – np 2.0T 274HP dla przykładu, myślę, że zadowoliłoby to malkontentów, którym ciągle mało, chociaż jeździłem Optimą 2.0 CVVL i bardzo przyjemnie. Do tego niedługo resztę gamy modeli Hyundai’a i Kii powinny wesprzeć jednostki 1.4T-GDIoraz 1.2T-GDI – ale powiedzmy sobie szczerze – już zresztą kiedyś o tym pisałem – dla Hyundai’a, podobnie jak dla Hondy czy Toyoty liczy się głównie rynek USA i oczywiście Azja/Oceania – to tam idą najciekawsze modele, najlepsze (najmocniejsze) silniki etc, etc. – ale w sumie co się dziwić skoro coraz nowsze rewizje norm spalin powodują, że otrzymujemy takie kurioza jak ważące 1600kg (!!) Mondeo z silnikiem 1.0 Ecoboost – choć akurat ten silnik, jak większość Forda jest udany, to jednak nie do 1.6 tonowego Mondeo… fizyki się nie da oszukać, ale koniec końców najważniejsze jest, żeby miał mało CO2, NOXów i SO2.

  38. Klakier

    A co wyście się tego Passata tak czepili?

  39. @ Klakier: to tak jak w tym radzieckim kawale. Idziesz koło ulicy – Passat, patrzysz przez okno – Passat, niedługo strach będzie otworzyć lodówkę 🙂
    (Chociaż akuratny mi sie podoba pomijając, ze to wieeelkie krowsko (ale Mondeo tez))

  40. Klakier

    @ndv w mojej miejscowości wcale nie ma tak wielu passatów,powiem więcej ciężko jest kupić w okolicach coś sensownego(np .sprowadzonego)i to tak przynajmniej od 2 lat a mieszkam w rejonie gdzie niemiecka motoryzacja powinna mieć „branie”ze względów powiedzmy sentymentalnych…
    Co do „krowiastości „nowego Passata czy mondka to masz rację już jest zbyt wielki jak dla mnie i przez to mniej praktyczny w codziennej okołomiejskiej eksploatacji.

  41. twingo

    @lordessex i @benny_pl
    te Pontiaki Lemans trafiały do Polski zazwyczaj jako mienie przesiedleńcze. Ludzie po prostu chcieli mieć w domu samochód do jeżdżenia, do którego będzie można w razie draki dostać części w polmozbycie albo pobliskim szrocie. Dlatego „Kadett in disguise” był popularnym wyborem, podobnie jak Golfy/Jetty USDM. Na moim osiedlu na przykład gdzieś w połowie lat ’90 pamiętam 2 egzemplarze Eagle Medalliona – amerykańskiego Renault 21.

  42. Wymarzone auto. Te stare pojazdy naprawdę są super, polecam odwiedzać zjazdy starych samochodów, można zobaczyć świetne auta.

  43. lordessex

    @Klakier:
    Bo jest kwintesencją polskiego cebulactwa 😛

  44. Klakier

    No tak, coś tam napisałem i wisi w moderacji…
    @lordessex -dzięki kolego,mam jeszcze audi ,można mnie liczyć podwójnie?
    co do sprowadzania paszczaków to wydaje mi się że nie koniecznie są takie same ,bo np silniki są z reguły inne ,raczej mało spotykane w EU a np AZM -a w specyfikacji USA nie spotkałem…

  45. lordessex

    Tylko najczęściej się okazuje że te wszystkie „disguise” mają inne części (przynajmniej niektóre, ale to wystarczające żeby skutecznie utrudnić życie) niż ich europejskie pierwowzory, i koniec końców i tak trzeba je sprowadzać na zamówienie. Oto przykład:
    Ojciec miał gdzieś w 1998/99 służbowego Suzuki Sidekick (wyprodukowany w tej samej fabryce co GEO w Kanadzie) i niestety kiedyś się zbiła tylna szyba do tego stopnia że była cała w proszku. Szyba była oczywiście dostępna bez problemu, ale, i tu jest najciekawsza część, wersja amerykańska miała w rogu jakąś osłonę plastikową czy zachodzącą listwę czy coś takiego której nie było w wersji europejskiej. Więc koniec, końców ta amerykańska kosztowała 3 razy tyle, nie wszędzie była dostępna, a jeśli już, to trzeba było ją sprowadzać na zamówienie i czekać 2-3 tygodnie, a to wszystko przez jakiś głupi kawałek plastiku.

  46. lordessex

    @Klakier:
    Przepraszam, ale co ja poradzę na to że sobie go najbardziej upodobały wąsate Janusze Cebulaki ?? 😛 (mam głównie na myśli modele B5/B6).
    Tak samo mógłbym powiedzieć że BMW E30/E34/E36 są kwintesencją polskiego dresiarstwa.
    Wiadomo że nie można zawsze wrzucać wszystkich do jednego worka, to jest tylko stereotyp o polskiej cebulowo-druciarskiej mentalności.

  47. Klakier

    @lordessex ,nie ma za co przepraszać ,paska kupiłem z rozpędu i z rozmysłem bo poprzedni b3 mnie uwiódł swoją pancerwagenowością ,i już się przyzwyczaiłem do tego cebulactwa gnojowych wideł sam się śmiejąc z żonki i jej krowiego łańcucha na grillu bo to ona korzysta z audi.
    A jeszcze jedno ,mam b5 w full opcji i hajlajnie (uśmiech),nie jestem januszem,nie mam wąsów i nie opanowałem sztuki wstawiania mordek na to forum więc musisz sobie wstawić taką z jęzorem za (można mnie liczyć podwójnie?)w poprzednim poście.

  48. Klakier

    czy szanowny szef tego bloga mógłby kopnąć w dupę tą moderację ,czy nawiasy są czymś zdrożnym ,bo innego powodu nie widzę do moderowania moich wpisów.

  49. Ktosiek

    Możnaby ew. zrobić whitelistę, o ile jest taka możliwość – choć z drugiej strony np ja jestem trochę niebezpieczny, hehe 🙂 bo różne rzeczy się tutaj pisze :).

  50. KIEROWCA

    @Klakier -niestety to fakt. Pastuch jest atrybutem wąsatych Januszy, przemytników i dorobkiewiczów -w pracy po 12 godzin, jakiś handelek na boku, wszystko na kredyt no ale w końcu mam be pięć po lifcie. Kasa. Kasa. Są ludzie gotowi pożyczyć Passata od bogatszego wujka Janusza żeby tylko móc zajechać nim na uroczystości rodzinne. A w Polszy jak to w Polszy -Polak potrafi. Passat za 12 czy więcej tysięcy plus diodowe lampeczki za 40 zł od Chińczyka, oponka na kierownicę z tesco i kwiecisty kocyk na siedzeniu. Wzruszające 🙂

    Obecnie samochody z USA prawie się nie różnią od swoich europejskich odpowiedników, jeśli nie liczyć wnęki na rejestrację. Np. Opel to Buick LaCrosse. Kiedyś dochodziły do tego wielgaśne zderzaki, małe lampy obrysowe na błotnikach a’la migacze od Poloneza i ochydne przednie lampy w które jakby przerobione zostały pod prostokątne reflektory od malucha. Widać to szczególnie w starych Mesiach 123 i Peugeotach.

  51. fajne sa te wielkie zderzaki 🙂 przynajmniej pelnia role zderzaka a nie atrapy pekajacej od byle otarcia

    wiem ze to mienie przesiedlencze, ale ja tam jak bym juz sie mial przesiedlac do tej Polszy to wzial bym cos w stylu LTD, Crown Victoria itp 😀

    a tymczasem fajny XM na wypasie w automacie
    olx.pl/oferta/citroen-xm-kombi-3-0-z-instalacja-gazowa-automat-zarejestrowany-CID5-IDh17Hx.html

  52. Ktosiek

    @Benny: 5 miles bumper się to zowie 😉 ogólnie niektóre auta bardziej mi podchodzą właśnie w wersji USDM z 5 milowymi zderzakami – np BMW czy Volvo, ale są też takie abominacje ( ͡° ͜ʖ ͡°) https://goo.gl/sIb483 .

    @Kierowca: akurat kredyt sam w sobie nie jest, moim zdaniem, taki zły – życie ponad stan jest złe, na pokaz – i fakt faktem, często ludzie idą po kredyt by się pokazać.

    A co do VAG to nie lubię i wuj – nie każdy kto jeździ VW jest od razu jakimś tam cebulakiem, ale czasem takie patologię widzę na w sumie nie starych autach, że głowa mała – np każda opona inna :), albo szukanie szrotów przy częściach które kosztują naprawdę nie dużo. Do tego pytanie które mnie zabija przy wentylatorach czy palnikach ksenonowych „czy da się TO naprawić” 😀 :D. Palnik ksenonowy pomijam z wiadomych przyczyn, namiast drutowanie (wymiana szczotek) wentylatorów już dawno przestało być opłacalne z dwóch przyczyn: dostęp do niego jest zazwyczaj dość trudny i tzw. drugie podejście powoduje tylko podniesienie u mnie ciśnienia, po drugie – używam chyba tego słowa pierwszy raz – zaplanowane zużycie materiałów powoduje, że komutator zużywa się mniej więcej w tym samym czasie co szczotki.

    Oczywiście nieraz się uda, ale coraz rzadziej – lepiej kupić nowe i mieć spokój – ja jako warsztat, że klient nie wróci z płaczem i żalem, a klient spokój, bo ma auto na którym może polegać. Co innego naprawa modułów przy takich wiatrakach, ale to już inna para kaloszy, poza tym najczęściej zżera je wilgoć/woda, więc i tak nie ma co ratować za bardzo.

    @Lordessex: ja z BMW się już wyleczyłem, w sensie, że nie przyjmuję, bo – choć nie wszyscy, bo trafiali się ludzie normalni, to jednak ludzie z BMW byli najbardziej awanturujący się – może na takich trafiałem, ale naprawdę, określenie „skóra, fura, komóra” pasowało jak ulał do większości z nich i to niezależnie od rocznika BMW. A i samo BMW jest relatywnie ciężkie do roboty, nie ma ich aż tak dużo by specjalnie w jedną markę inwestować czas i pieniądze – wolę VAGi (w sensie naprawiać 🙂 ) i MB. Od kiedy nie mam na placu „bum” od razu lepiej śpię, żołądek lepiej trawi i w ogóle świat jest piękniejszy ;).

  53. Klakier

    @lordessex ,nie ma za co przepraszać ,paska kupiłem z rozpędu i z rozmysłem bo poprzedni b3 mnie uwiódł swoją pancerwagenowością ,i już się przyzwyczaiłem do tego cebulactwa gnojowych wideł sam się śmiejąc z żonki i jej krowiego łańcucha na grillu bo to ona korzysta z audi.
    A jeszcze jedno ,mam b5 w full opcji i hajlajnie ,uśmiech,nie jestem januszem,nie mam wąsów i nie opanowałem sztuki wstawiania mordek na to forum więc musisz sobie wstawić taką z jęzorem za -można mnie liczyć podwójnie?-w poprzednim poście.

  54. @ Benny – zgadzam się z Tobą w 100%.
    Zderzak jak sama nazwa wskazuje służy do zderzania się, przejmowania na siebie pierwszej fali uderzeniowej w celu ochrony reszty nadwozia. Powinien być przede wszystkim odporny na uszkodzenia mechaniczne a w razie czego łatwy do wymiany. Spójrzmy jak to było rozwiązane w starszych samochodach Warszawinach itp. – metalowy zderzak, wielkie gumowe kły jak od wagonu kolejowego, stłuczka przy dojeżdżaniu do skrzyżowania nie robiła na nim wrażenia, zwykle tylko pogięły się wsporniki. Później w latach 80/90 czarne zderzaki plastikowe wciąż stanowiły wyraźnie oddzielny element stosunkowo łatwy do zastąpienia.
    To co obecnie stosuje się w nowoczesnych wozach, że zderzak jest lakierowany pod kolor a przy tym stanowi niejako nos nadwozia obejmujący b. często światła i atrapę to jeden z największych idiotyzmów w dziejach motoryzacji. Współczesne samochody nie posiadają już zderzaków jako takich. Jest po prostu niczym nie osłonięta przednia część karoserii wykonana z tworzywa. Jest to tylko i wyłącznie produkt marketingu – wmówiono ludziom, że zderzak pod kolor to oznaka prestiżu, i sztucznego napędzania koniunktury, żeby klient przy byle stłuczce musiał kupować nowy. A jak wszystko jest w zderzaku to zawsze istnieje szansa, że przy okazji uszkodzi się atrapa, krateczka pomiędzy halogenami, zaczep migacza albo reflektor. A kasiora dla producenta się trzepie.

  55. Twingo

    @Benny
    >ja tam jak bym juz sie mial przesiedlac do tej Polszy to wzial bym cos w stylu LTD, Crown Victoria itp

    Jakby babcia miała wąsy, a benzyna tania, a w 1993 działał ebay pełen części zamiennych, fora użytkowników egzotycznych fur, instrukcje serwisowe w pdf-ach… a życie selawi. No, ewentualnie po dwudziestu latach gdzieś w krzakach ktoś znajduje przegnitego krałnwika z perkinsem pod maską i wąskim mostem od poloneza. Jedyny taki zobacz.

  56. Twingo:
    mozna po prostu przywiesc jednego calego + drugiego calego w czesciach bez budy, do kontenera wlezie to i to 🙂 a w kraju zalozyc LPG i jezdzic 🙂

  57. KIEROWCA

    @ Twingo -ciężkie to były czasy bez internetów. Nawet obecny szał na zabytki PRL jedyne takie zobacz zawdzięczamy głównie allegro i forum. Kiedyś stary 30-sto letni samochód do którego nie było części kończył najczęściej pod płotem albo u hardcorowego kolekcjonera pokroju Mikiciuka, Skrzelińskiego, Tabenckiego.

    A teraz każdy bogaty snob z Poznania czy z Warszawy może się bawić w restaurowanie oldtimerów, byle tylko zera na koncie się zgadzały kurier wszystko przyniesie pod drzwi. To samo dotyczy amerykańskiego żelaza. Masz kasę to ściągniesz z ebaya nawet części do Corvetty. Jeszcze 15-20 lat temu nie było tak łatwo stąd diesle od traktorów czy reflektory od malucha wstawione w lustra oryginalnych z poliwęglanu.

  58. corvetta to akurat kiepski przyklad, bo do tego jest mnustwo czesci tak samo jak do 2cv czy garbusow, bo wszystko produkuja rzemieslnicy, problem to zaczyna byc przy zupelnie zapomnianych i niezbyt powazanych starociach, ale i tam czesto mozna sporo dopasowac z innych aut tego samego producenta

    poza tym „kiedys” ogolnie samochody byly drogie, wiec na prawde musialo byc z nim bardzo zle zeby wyladowal pod plotem a nie zostal chociaz jak kolwiek zdrutowany zeby przynajmniej sprzedac*

    * nie dotyczy syreny, tego juz od dawna nikt nie chcial 😉

  59. olx.pl/oferta/hyundai-santamo-hyundai-santamo-7osobowy-4×4-CID5-IDh2Qot.html cos dla Ktoska, w sumie jak by mial gaz to sam bym kupil ta podrobke SpaceStara 🙂

  60. Klakier

    KIEROWCA@,mając na uwadze jeden z ostatnich wywiadów Szczepana to wygląda że jeśli chodzi o pana T. ,to nie wiem czy przypadkiem szybciej sam właściciel takiego auta nie wylądowałby pod… no wiesz .

  61. Ktosiek

    @Benny to jeszcze auto na licencji Mitsubishi, ale mimo wszystko – made in Korea 🙂 ogólnie bardzo przyjemny vanik z niego, a kopnięte H u mnie zawsze na propsie ;). Ale po co mi VAN ;)… dużo ciekawszy jest, moim zdaniem, XG np http://olx.pl/oferta/ladny-sprowadzony-z-niemiec-2003-3-0-benzyna-klima-1-wlsciciel-CID5-IDgNBKf.html#2fd31f4063 – drzwi bez ramek, tył zalatujący amerykańskimi samochodami i bardzo komfortowe zawieszenie. Problemem jest głównie rdza, no ale tak już jest w autach z Azji – mniej lub bardziej, ale ogólnie szybciej niż np we francuskich autach – i niech mi nikt nie wyskakuje, że „Ktosiek, a moja Honda/Toyota/Hyundai/Subaru, etc… ma 20+ lat i nie ma rdzy prawie” bo nie uwierzę i tyle. Te auta korodują szybciej, bo są robione na według trochę innych standardów – tamtejsze (koreańskie i japońskie) społeczeństwa dość szybko zmienia auta, koniec końców średnia wieku aut na ulicach to ok. 5-7 lat – a prócz Mazdy i Hondy (tak, wiem, delikatny temat, pewnie zaraz mnie obwołacie trollem, ale ja wiem swoje 🙂 ) wszystkie inne marki azjatyckie bez większych problemów dotrwają do tych 10 lat bez śladów korozji (co nie oznacza, że tej korozji nie będzie w ogóle, ale czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal 😉 ).

  62. lordessex

    @Klakier:
    Spoko 😀 ,mój brat ma Passata B6 kombi w „tedeiku”, a teściowie B5 FL ale 2.0 benzynę w automacie i jeszcze do tego mieszkają na Islandii, więc nie powinni być posądzeni o cebulactwo/januszostwo 😛
    A tak poważnie, to my się naśmiewamy z Passata B5, a najstarsze egzemplarze mają już 20 lat!!! Toż to jaktajmer niedługo będzie.

  63. lordessex

    @Ktosiek:
    Tak naprawdę, w polskich warunkach walka z rdzą jest z góry skazana na porażkę w jakimkolwiek samochodzie, a to głównie przez sól która robi dużo większe spustoszenia niż wilgoć. Pozostaje jedynie zabezpieczać regularnie podwozie a z nadwozia (głównie progi i ranty nadkoli) usuwać w miarę wcześnie gdy nie ma jeszcze dziur na wylot. A z opinią że azjatyckie auta korodują szybciej spotkałem się już wielokrotnie. Sam nie mam takiego, więc, póki co, (ale niedługo będę się przymierzał do Hondy CR-V jedynki, ewentualnie Kii Sorento I/Hyundaia Terracan) nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć.
    W związku z tym, jestem ciekawy twojej opinii na temat silników 2.5/2.9 CRDi montowanych w Hyundaiu Terracan/Kii Sorento I, bo wnioskuję z twoich wypowiedzi że dość dobrze się orientujesz w tych samochodach. Większość sprzedawanych egzemplarzy ma właśnie takie silniki, i się zastanawiałem czy warto zaryzykować, czy są to raczej totalne padła jak słynne VM w Chryslerach/Jeepach?

  64. KIEROWCA

    @ Benny – z tą Corvettą to może zły przykład -znana fura stąd i dobre zaopatrzenie w części. Niemniej w czasach przed internetowych był to w Europie egzotyk. Z innymi modelami, nawet w latach 50-80 popularnymi jest problem nawet w stanach ponieważ nikt już do nich części nie tłucze. Mam tu na myśli zwykłe grzybowozy, dawno zakatowane przez budowlańców. Cadillac, Mustang, Corvetta, Camaro to wiadomo. Ale pomyślmy o takim Chevy Caprice combi, małym Fordzie LTD z lat 80, Chryslerze Horizon, Sundance, Cadillaku Cimmaron, Mercury Lynx, czy wspomnianym Kaddecie. To są auta nie kochane. Koneser omija szerokim łukiem, rodzinka po śmierci grzyba porzuca albo oddaje na złom. Do tych wozów zaopatrzenie w nowe części praktycznie już nie istnieje. Trzeba mieć dostęp do amerykańskich szrotów i kogoś kto wyśle.

  65. Klakier

    @lordessex:
    Mój to manual,ale za to z LPG.

  66. Stando

    Mercedesa 320 W142 naprawdę mega Alfa Romeowy – wygląda bardzo korzystnie. Ale nie da się ukryć, że do Hispano-Suizy czy innych coachbuilderów z cieplejszych krajów niemcom trochę brakuje jeśli chodzi o estetykę.

  67. KIEROWCA

    Ten Lincoln to w rzeczywistości trochę ładniej ubrany Ford Taurus nie licząc pompowanego zawieszenia. Jesteś lekarzem, biznesmenem albo adwokatem, kupujesz sobie limuzynę z górnej półki dwa razy droższą od Forda w której straszy kierownica z ludowego Forda 🙂 Korporacyjna logika.

  68. KIEROWCA

    Swoją drogą amerykańskie samochody z lat 80 to takie koszmarki stylistyczne. Niby na wtrysku, elektronika, wklejane szyby ale deska jakby stanowiła element meblościanki, chromowany grill, pionowy znaczek na masce, brezentowa okleina dachu mająca imitować kabrioleta. Taki wymuszony kiczowaty styl retro. Pół biedy jeśli jeszcze była to klasyczna limuzyna jak Lincoln Town Car. Gorzej jeśli samochód miał karoserię ukształtowaną wg. nowej szkoły i wszystkie te retro szpeje. Coś jak Audi 100 tuningowane elementami Warszawy i chromem w sprayu 🙂

  69. Ktosiek

    A mnie nie było trochę, tak mnie robotą przyszpilili – dziś tylko regeneruję siły, hyhy.

    @Lordsex: pisałem na temat Diesli Hyundai-Kia dla kolegi Miwo – o w tym wpisie 🙂 http://www.poznajemysamochody.pl/index.php/2016/07/18/najbardziej-zaskakujace-silniki-w-zwyklych-samochodach/

    co do Terracana to polecam tą stronę – małe kompendium: http://terracan.pl/ – i czytamy tam, że 2.5 był licencjonowany na Mitsubishi, natomiast 2.9 – rozwinięcie rodziny J3 – jest co najmniej ok, występuje też w ciężarówkach Hyundai/Kia. Oczywiście trzeba uwzględnić przebieg auta, zazwyczaj nie miały łatwego życia – taki Land Cruiser też nie jest w 100% niezawodny, tym autom trzeba czasami coś włożyć (teoretycznie każdemu trzeba, ale porównując np do większości aut klasy B czy C (zgadnijcie auta jakiego koncernu wykluczam 🙂 na trzy litery, pierwsza V, ostatnia G) to te ostatnie praktycznie generują benzynę 😉 ), jak mówię, to najczęściej były woły robocze, niezbyt oszczędzane – na bulwarówkę za brzydkie (choć nie mówię, że i tak wykorzystywane LC czy Terracany się nie trafiały), nie tak wygodne jak SUVy, etc, etc. Do tego są to po prostu skomplikowane konstrukcje (jeżeli czegoś nie ma, to na pewno się nie zepsuje) – na temat dzielności terenowej Ci nic nie powiem, ale z tego co na szybko wyczytałem to są podobne, zresztą nazwa zobowiązuje ;). Ogólnie same silniki 2.9CRDI przy regularnym serwisie powinny się sprawdzić i odwdzięczyć niezawodnością i trwałością – pytanie tylko co kupisz, bo przeglądając LC czy Terracany na mobile.de to większość ma powyżej 250.000 najechane. Można też kupić V6 benzynę, ale tam wydasz na stacji dość dużo ;).

Comments are closed.