Isuzu Duogongnengche i inne ciekawe terenówki

Na świecie wszystko się już totalnie porąbało. W Europie i Stanach Zjednoczonych przepisy wymuszają sprzedaż małych samochodów z oszczędnymi silnikami. Producenci wcale nie chcą ich produkować, bo małe auta nie są szczególnie dochodowe, więc po pierwsze wszyscy wymyślili że pójdą w premium, czyli sprzedawanie tego co I TAK powinni sprzedawać, tylko że drożej. Nie będę rozwodził się tu nad tym, jakie to jest kłamstwo, bo opinię na ten temat już wielokrotnie przedstawiałem. Drugim sposobem na zwiększenie dochodów producentów jest wytwarzanie aut dochodowych, ale na rynki poza pierwszym światem. Okazuje się, że na Australię, Chiny, RPA, Rosję i Brazylię opłaca się nie tylko opracowywać zupełnie nowe modele, ale nawet tworzyć lub utrzymywać przy życiu całe marki. Europa jest w tym momencie w ogonie zainteresowania ze strony producentów samochodów. Wielu z nich postawiło już na naszym kontynencie kreskę i uznało, że nie warto rozbudowywać tu oferty. Wśród takich producentów są: Chrysler (wycofany), Honda (okroiła ofertę), Chevrolet (wycofany), Mitsubishi (istnieje siłą rozpędu) i jeszcze parę innych.

Niestety lubię terenówki, chociaż to trochę bez sensu. Nie bardzo podobają mi się nowoczesne multiinterfejsowe SUV-y, ale lubię takie stare, kanciaste wozy terenowe o charakterze użytkowym. Zasadniczo ich już właściwie nie ma, z niewielkimi wyjątkami (Land Cruiser J7), ale wciąż na rynkach poza pierwszym światem produkuje się takie samochody, które w razie potrzeby mogą szybko pojechać po bardzo złej drodze. W wielu przypadkach ich głównym zadaniem jest gonienie lub uciekanie. W Brazylii i RPA gonią bandytów, w Australii uciekasz nimi przed wężami i pająkami, w Rosji służą do przejechania po dziurach głębszych niż sztuka nowoczesna, a w Chinach służą raczej do pokazania, kto tu rządzi. Oto parę świeżych ciekawostek z zupełnie obcych miejsc.

1. Isuzu Duogongnengche albo po prostu MU-X. Jestem fanem nazwy Duogongnengche. Jest w niej jakieś podwójne uderzenie, jakiś duo gong prosto w szczeng-ke. Pod nazwą MU-X auto trafia do klientów m.in. w Chinach, Australii i na Filipinach, przy czym wersja chińska ma pięć miejsc i może mieć silnik Diesla 2.5 lub 3.0, a Australijczycy mogą wprawdzie kupić wariant siedmiomiejscowy, ale tylko z większym silnikiem. Wóz ma solidną ramę tak jak powinien, napęd na 4 koła jest w opcji, a wszystkie skrzynie biegów – manualne i automatyczne – mają tylko pięć przełożeń. Australijczycy przetestowali MU-Xa i stwierdzili, że to dobry, prymitywny wóz do ciągnięcia przyczepy i jazdy w złych warunkach, że nie ma w sobie nic z prestiżu, że jest „all about the business” i że nawet typ z głębokiego interioru obsłuży wszystkie funkcje bez mrugnięcia okiem. No dobra, to ja już go chcę!

2. Ford Everest. To właściwie zamknięty Ranger. W Europie i USA jego miejsce w gamie Forda zajmuje znacznie bardziej osobowy Edge, który zresztą jest zupełnie bez sensu i przepadnie na rynku, ale to inna historia. Everest ma już trzecią generację i jest wytwarzany nieprzerwanie od 2003 r., ale w naszej części świata to samochód całkowicie nieznany. O ile mogę zrozumieć, dlaczego nie upychają go Europejczykom, o tyle nie do pojęcia jest dlaczego nie trafia do Stanów Zjednoczonych, przecież Amerykanie uwielbiają takie auta, czego dowodem milionowa sprzedaż Chevroletów Tahoe i Suburban, GMC Yukon czy Dodge’a Durango. No ale to korporacyjna logika czyli zaprzeczenie logiki. Czyli lepiej produkować starego łacha Expedition który ma milion lat niż zastąpić go nowocześniejszym Everestem. Debile. Nieważne. W Chinach auto powstaje pod marką FORD-JIANGLING JOINT VENTURE. Dostępne silniki to diesel 2.2 i 3.2, ten drugi ma pięć cylindrów i nawet fajnie gada. Everest został zmieszany z błotem (pun intended) w australijskich mediach, głównie dlatego, że zastąpił wytwarzanego w Australii SUV-a Territory i teraz jest importowany z Malezji, a ponadto jeździ gorzej niż Territory (które było samonośne, a Everest ma ramę). Głównie głównie zaś dlatego że kosztuje absurdalnie absurdalną sumę pieniędzy. W wypasionej wersji to ponad 75 000 dolarów australijskich.

3. Toyota Fortuner
Nowy model Fortunera wygląda znakomicie, lepiej niż 4Runner i Land Cruiser J15 FL. W ogóle to jest fantastyczna historia z tymi liniami modelowymi. Na początku był tylko Land Cruiser i pickup Stout. Potem zniknął Stout i zastąpił go mniejszy Hilux. Potem okazało się, że przydałby się właściwie taki zamknięty Hilux jako tańszy Land Cruiser i pojawił się Hilux Surf 4Runner. W międzyczasie linia Land Cruiser zdążyła rozdzielić się na dwie rodziny: Station Wagon i Prado. 4Runner zyskał status oddzielnego modelu i przestał mieć cokolwiek wspólnego z Hiluxem, oprócz ramy. Uznano więc, że na rynki wschodzące trzeba JESZCZE RAZ zamknąć Hiluxa i tak powstał Fortuner, który wyewoluował do kolejnej linii modelowej. Tym sposobem Toyota ma teraz w produkcji jednocześnie PIĘĆ terenówek na ramie: duży Land Cruiser J200 Station Wagon, Land Cruiser J15 Prado, Land Cruiser J7 Heavy Duty, 4Runner i Fortuner. Logiczne?

Nowy Fortuner u kangurów uzyskał entuzjastyczne oceny za wyposażenie i poziom cen, za siedmioosobowe nadwozie i zdolności terenowe. Dobrze oceniono także nowego diesla 1GD-FTV o pojemności 2,8 l. Na koniec kangury pytajo, to po co komu Land Cruiser, skoro Fortuner jest tak dobry? Ano temu, kto chce mieć stały napęd 4×4 zamiast dołączanego.

4. Mitsubishi Pajero Sport
Pamiętam, że Polska była jedynym krajem UE, do którego trafiło poprzednie Pajero Sport czyli zamknięte L200. Samochód ten był u nas dostępny wprawdzie w limitowanej liczbie, ale ta liczba szybko się rozeszła. Pamiętam też, że przejechałem się takim Pajero Sportem i byłem totalnie rozczarowany, jak strasznie jest to ciasne, jak trzęsie i hałasuje. Spodziewałem się czegoś w rodzaju Land Cruisera J95, który był absolutnie fantastycznie wszechstronnym samochodem terenowym i miał mnóstwo miejsca mimo ramowej konstrukcji, ale po raz kolejny przekonałem się, że jest Toyota, potem długo nic, a potem są jacyś inni producenci, sory, tak po prostu jest i jest to fakt który mogę podeprzeć 20-letnim doświadczeniem w prowadzeniu pojazdów i tym, że prowadziłem ich już nie dziesiątki, a setki. Przepraszam bo wyszła dygresja. Oczywiście nie mam prawa jazdy i wiedzę o motoryzacji czerpię z „Chwili dla ciebie”. Wróćmy do Pajero Sporta. Aktualny model nie jest już oferowany w Europie i prezentuje się tak:

Recenzja u kangurów była wręcz wypełniona achami i ochami, entuzjazm wylewał się z niej jak olej ze starego diesla. Wogle najlepszy samochód w tej klasie! Ośmiobiegowy automat w standardzie. Superdopracowany stały napęd na 4 koła SUPER SELECT! Bardzo wygodny, świetnie się prowadzi, bardzo oszczędny diesel 2.4 common rail, fantastycznie niska cena – 45 000 dolarów australijskich za bazową wersję, no wprawdzie nie ma 3 rzędu siedzeń, ale to w ogóle nie szkodzi, jest świetny, kupywajcie go fellow mates! Werdykt z carsguide jest jednoznacznie pozytywny:
New Mitsubishi Pajero Sport is a highly impressive all-rounder. It has the looks, comfort and space to serve as an urban family workhorse or a long-distance holiday cruiser but then throw off the shackles and take on the most rugged terrain in confidence that it will emerge unscathed at the other end.

5. Chevrolet Trailblazer, Holden Colorado
Pod wieloma względami spokrewniony z Isuzu, ale ma pod maską innego, 2,8-litrowego diesla na rynek australijski. W Indiach także można go kupić z tym silnikiem, podobnie jak w RPA. W Rosji nie jest dostępny, bo w ogóle GM wycofało się z Rosji z nieznanego mi powodu i panuje tam jakiś chaos, co właściwie zasługuje na oddzielny wpis, ale wymagałby on mnóstwa riserczu w języku rosyjskim, a z tym u mnie różnie. W Brazylii sprzedają takiego Trailblazera z silnikiem 3.6 V6 i to benzynowym. Zawsze się zastanawiam, jakim trzeba być odważnym człowiekiem, żeby mieszkając w Brazylii pójść do salonu i kupić sobie drogiego, wypasionego SUV-a, który aż krzyczy „napadnij mnie jestem bogaty!!!”. Tam ludzie tracą życie za Renault Duster, a tu typ wbija z Trailblazerem 3.6. Raczej jeździ z bronią.

Australijski test wykazał że auto jest przeciętne, ale może pochwalić się jedną szczególną cechą: największym rozrzutem w zużyciu paliwa. W mieście wciąga 15 litry na stówę, w trasie potrafi zużyć 5 l/100 km przy delikatnej jeździe.

  1. „(…) po raz kolejny przekonałem się, że jest Toyota, potem długo nic, a potem są jacyś inni producenci, sory, tak po prostu jest(…)”

    Włodek Zientarski? Tutaj?

  2. Hmm: Złomnik… Zientarski… Zbieżnosć pierwsychliter zapewne nieprzypadkowa…

  3. Jerzy

    Z tym traktowaniem europejskiego rynku po macoszemu, to racja. Ostatnio orientowałem się w możliwości nabycia Toyoty Camry – od nas wycofana lata temu, a Rosjanie mają wersję dedykowaną na ich rynek z mniejszym – 2l silnikiem, trochę zubożonym wyposażeniem, ale za to dodaną skórą i automatem, a wszystko w cenie bazowej wersji Avensisa – można?

  4. Łukasz

    2-3 tygodnie temu w Poznaniu przed salonem Toyoty na Bobrzańskiej stał Fortuner 3.0 D-4D LHD, poprzedniej generacji ale poliftowy, na polskich tablicach. Pracownik salonu nie bardzo wiedział co to i skąd przybyło, określił go jako „4Runner z rynku amerykańskiego”.
    Więc jak ktoś się bardzo uprze i ma pieniądze to wszystko da się ściągnąć, mi osobiście auto bardzo się podoba, tym bardziej że jest też wersja 4.0 V6.

  5. nicz

    Jak to stare, kanciaste terenówki znikają?! Moje Pajero Raz dzielnie pokonuje ursynowską dżunglę, co najmniej raz w tygodniu znacząc teren olejem ze starego diesla…

  6. Janusz

    Czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, czy te auta są prawie identyczne. Wyglądają jakby pochodziły z jednego koncernu. Coś jak i30 – Cee`d

  7. Ktosiek

    Hahaha, za porównanie z Zientarskim piwo :), naprawdę, zrobiłeś mi dzień Panie Cubino :), wpis też bardzo fajny.

    Co do tego, że Jurop to Jurop i nic się tutaj ciekawego nie dzieję pisałem też ostatnio w komentarzach – jak np to, że Hyundai Australia na ichniejszy rynek TUNINGUJE zawieszenie każdego Hyundai’a, by ten lepiej prowadził się w australijskich warunkach – tak więc obserwacje Złomnika jak najbardziej prawidłowe.

    Mitsubishi tonie – co oni właściwie sprzedają? sam dyrektor Mitsubishi stwierdził kiedyś, że nie wie, kto w sumie miałby te auta kupować – ja się zgadzam, bo nie wiem, dla kogo te auta są – niby terenowe, ale na stronie stoi, że to niby premium… to w końcu jak? Bo na budowach to teraz wolą upalać Dustery, gdzie w cenie jednego Mitsu będą mieli 2, a czasem 3 Dustery :), w USA Mitsubishi już nie ma, Ci którzy chcą bulwarówkę wybiorą ładniejsze koreańskie czy japońskie SUVy… tak więc nie widzę przyszłości Mitsubishi w ciepłych barwach. Pajero ratuje tylko to, że jest to auta wielkości Santa Fe, w cenie trochę wyższej niż Tucson.

    Co do terenówek, to wydaje mi się, że te wymierają (odkrywcze, prawda?:) ) ale miejsce to zajmują pickupy – wydaje mi się, że taki pickup z napędami bez większych problemów poradzi sobie w terenie – poza tym te reklamy pickup’ów są super – https://www.youtube.com/watch?v=BTm2F4ysQrE – i cała masa innych w podobnej tonacji :). Koniec końców zawsze pozostaje Jeep i Łada dla prawdziwych fanów offroadu ;].

    Land Cruiser to udane żelazo, ale czy Toyota jest faktycznie tak przodująca? No ale cóż, ja lubię koreańskie, Pan Zientarski Toyotę, każdy ma prawo do swoich poglądów ;), na razie Hyundai chce przeprowadzić ofensywę na rynki hybrydowe, ale sam mówi, że (na razie) Toyoty nie przebije (plan Hyundai’a zakłada bycie drugim na świecie producentem hybryd do bodajże 2030 roku), no ale cóż, 30 lat temu nikt pewnie nie myślał, by porównywać Corollę do Pony.

  8. miwo

    Czyli to, że nie będzie następcy Avensisa na Europę to już pewnik. Po to te dwa liftingi. Ale że zastąpi go następna RAV4 to bardzo ciekawe. Accorda albo już wycofali, albo zaraz to zrobią. Też bez następcy w Europie. I coś jakby następna C-RV następcą.
    Dajcie spokój.
    Choć, zachowując proporcje, Nissan zastępując Almerę i Primerę Kaszkajem udowodnił, że wystarczy wstawić crossovera/SUVa w miejsce kompaktu/klasy średniej i odnieść sukces. Ale teraz Pulsarem powrócił do kompaktów. Ciekawe, jak pójdzie to u Hondy i Toyoty.

  9. „(…) po raz kolejny przekonałem się, że jest Toyota, potem długo nic, a potem są jacyś inni producenci, sory, tak po prostu jest(…)”

    W terenowych może tak jest – nie wiem, nie znam się, nie będę się wypowiadał.
    Jednak w osobowych to Toyota nawet nie załapała się na moją listę na której jest Daihatsu 🙂
    Czyli też jest długo nic, ale kolejność odwrotna ;>

    „(…) Zawsze się zastanawiam, jakim trzeba być odważnym człowiekiem, żeby mieszkając w Brazylii pójść do salonu i kupić sobie drogiego, wypasionego SUV-a, który aż krzyczy „napadnij mnie jestem bogaty!!!”. (…)”
    Jedni są napadani, a drudzy napadają – zapewne ci, co napadają nie boją się napadu, bo kto ich napadnie, konkurencja ? Tej nie trzeba świecić w oczy, bo wie z kim ma do czynienia.

  10. Jerzy

    A ja uważam, że SUV to w warunkach Brazylii całkiem dobry pomysł:

    1. rama wytrzyma ciężar opancerzenia;

    2. mieszkańcy faweli nie dosięgną do okien;

    3. napada się tych, których jest łatwo napaść, a niekoniecznie tych, którzy są bogaci. To tak jak z podatkami – łupią biednych, bo wprawdzie są biedni, ale jest ich dużo;)

  11. Ktosiek

    @Miwo: siłą napędową Kaszkaja jest głównie – moim zdaniem – cena – to auto jest tanie, no i SUV, więc (obecnie) się sprzeda, poza tym, literówkę chyba strzeliłeś, bo następcy Accorda NIE będzie 😛 (przynajmniej w Europie). Pozostaną small-sedany i koreańskie mid-size, co akurat mnie jakoś nie smuci, hehe, inna sprawa, że obecnie taki trend – wszystko ma być SUV’owate, nad czym w sumie ubolewam, bo choć niektóre SUVy mi się podobają, to jednak bym nie kupił takiego auta – wolę komfort, niższe spalanie itd nad trochę wyższą pozycję zza kierownicą. Co najlepsze, obecnie te wszystkie SUVy często nawet nie są jakoś dużo wyższe niż tradycyjne kompakty, taki C4 Cactus – mimo, że to fajne auto, to jednak to auto tylko wygląda na wyższe.

    Mam nadzieję, że koniec końców nie będziemy zmuszeni do wyboru między klonami małych SUVów/crossoverów jak 2008 i mniejsze przez segment kompaktów jak Sportage/Tucson itd, itd.

  12. lordessex

    To kolejny dowód na to jak bardzo motoryzacja cofa się teraz w rozwoju. Tragedia, za parę lat już w ogóle nie będzie co kupować. Czytam ostatnio książkę Z.Podbielskiego „Samochody Francuskie” z 1986 roku, i tam właśnie opisuje Francję jako pioniera motoryzacji, że tam powstawały najbardziej przełomowe i pionierskie konstrukcje, koncepcje, itd…że Francja była najbardziej zasłużona dla rozwoju motoryzacji…itd. A paradoks jest teraz taki, że obecnie to Francja właśnie najgorliwiej zwalcza motoryzację. Najlepszym dowodem na to, jest zakaz wjazdu do Paryża samochodów wyprodukowanych przed 1997 rokiem. Smutne Panie, baaardzo smutne.

  13. KGB: nooo ale Daihatsu to jednak ma cosniecos wspolnego z Toyota ;p
    mi tez sie podoba 🙂 najbardziej stary Move z tym slodkim przodem 🙂 ogladalem jednego, ale byl tak przeokropnie zgnity ze niewiem… gnija bardziej niz Tico 🙁

    a co do artykulu – zaden mi sie nie spodobal, nic nie kanciaste, porazka

  14. miwo

    @Ktosiek:
    miałem na myśli, że Accord będzie miał w EU następcę na takiej zasadzie jak Avensis (tu RAV4). Czyli będzie to następny C-RV. A więc brak bezpośredniego sukcesora, a próba przemodelowania oferty w tym kierunku. Jak się rozpędzą, to i kompakty mogą tak zastąpić: w Hondzie przecież jest mniejszy H-RV, Toyota lada moment wpuści do nas mniejszy od RAVa model H-CR.
    Co Mitsubishi to mają się jeszcze z czym pchać, bo przecież nie Pajero robi im sprzedaż, ale raczej Outlander i ASX i to one się biją w kategorii SUV/Crossover.

  15. Ciril

    Ciekawe czy silnik 3,6 v6 z Chevroleta Trailblazera ma jakieś konotacje z obecnie oferowanym we Fiacie Freemont?

  16. Łukasz

    Mitsubishi jakieś 3 miesiące temu przeszło bailout (zresztą nie pierwszy raz w swojej historii), poprzedzony skandalem, kiedy to koncern przyznał się do fałszowania danych dotyczących zużycia paliwa. Kontrolny pakiet akcji Mitsubishi został kupiony przez Nissana. Co będzie dalej z marką? W dłuższej perspektywie nie wiadomo. Patrząc na europejską gamę modelową można sobie zadać pytanie: po co to w ogóle istnieje? Mają słodkiego lecz niekonkurencyjnego Space Stara, odgrzewane kotlety: ASXa i Outlandera oraz skamielinę Pajero, o której sam CEO powiedział że niedługo zniknie. Jedynym świeżym modelem jest nowe L200 – pickup świetną podporą marki na rynku europejskim… Oj przepraszam, zapomniałem o melexie i-MiEV… W Stanach jest dokładnie tak samo. Nawet na japońskim rynku nie mają nic nowego i odkrywczego. Nie wróżę im świetlanej przyszłości

    A co do Qashqaia to pierwszy może i był tani, ale ten nowy ceną nie odbiega od konkurencji, chociażby od nowej Ateci Seata.

    A to, że SUVy wygryzają inne segmenty to fakt. Avensis/RAV4, Accord/CR-V to oczywiste przykłady, ale spójrzmy też na to, jak moda na SUVy wpływa na istniejące modele: nowy Espace został podwyższony i stał się crossoverem, podobnie jak pokazany niedawno nowy Citroen C3. Różnice między segmentami będą się zacierać, zniknie jednoznaczna klasyfikacja segment A, B, C, D… To, co wcześniej było zwykłym 3-bryłowym komfortowym sedanem stało się nacechowanym sportowo 4-drzwiowym coupe, a rolę klasycznego sedana, który wyszedł z mody 10 lat temu za czasów ostatniej Vectry, przejęły właśnie SUVy i crossovery. Ci, którzy tego nie rozumieją i nie potrafią się dostosować będą musieli wyginąć, jak choćby wspomniany Accord czy Avensis.

  17. square626

    @Ktosiek
    Po pierwsze Mitsubishi w USA jest obecne, owszem ma się słabo ale 8tyś w czerwcu opyliło i zajęło 26 miejsce. Głownie dzieki Outlanderowi Sport czyli ASX
    23 Infiniti 11,058
    24 Lincoln 8,809
    25 Volvo 8,454
    26 Mitsubishi 8,023
    27 Scion 6,179 3
    28 Land Rover 5,705
    Po drugie pakiet kontrolny Mitsubishi ze 2 miesiące temu kupił Nissan czyli Renault czyli Dacia – więc Dustery na budowach zamiast L200 nic nie zmieniają.

  18. damianyk

    Wszystkie brzydkie, jak terenowe agresywne mydło.

  19. Kris

    Accorda niestety na Europę już nie ma, tylko rynek amerykański i japoński. Z tą Toyotą Z.Łomnik moim zdaniem trochę przesadził. Mitsubishi faktycznie upada.
    Przy okazji zapytam, Cubino, kiedy nowy wpis na blogu…

  20. Ktosiek

    @Square faktycznie, pomyliło mi się z Suzuki 🙂 choć, niestety, Mitsubishi też chyba podzieli ten los, bo to jednak nie napawa optymizmem, no ale zobaczymy – nie zmienia to faktu, że wszystkie obecne modele Mitsubishi w USA są importowane, swoją fabrykę w USA zamknęli.

    O tym, że Renault (czy tam Renault-Nissan Alliance) wykupił Mitsubishi jakoś mi umknęło z pamięci, ale nie zmienia to faktu, że jeżeli Mitsubishi nadal będzie klepać swoje „premium terenówki” jak samo określiło, to jakoś ciemno to widzę – bo, moim zdaniem, ani to ładne, ani szczególnie terenowe – mogą też przyjąć rozwiązania R-N i niedługo powstanie nowy Mitsubishi Galant/Carisma vel Pulsar… bleh, nie wiem co gorsze, hehe.

    No ale żeby nie było, nie byłbym szczęśliwy z upadku Mitsubishi, mam nadzieję, że R-N go jakoś rozsądnie ulokuje i nie skończy się jak z Saabem.

  21. Ej no ludzie ogarnijcie się – wiem, że Daihatsu zostało wchłonięte przez Toyotę już sporo lat temu, dlatego napisałem dokładnie to co napisałem.

    Nawet Yaris ze znaczkiem dajhajsu wygląda jakoś lepiej – może dlatego, że kosztuje mniej, bo 3 latek za 12kpln to dobra cena. Jednak trochę szkoda, że reanimowano Szkaradę za pomocą Yarisa, bo „to już nie to samo” co starsze modele, czy następca Sirion.

  22. robal_pl

    Echhhh.. Szkoda, że takie fajne auta nie są sprzedawane w Europie. Ciekawe czy można takiego sobie sprowadzić i zarejestrować?

    Europa się pogrąża z tą motoryzacją… Kupiłbym na przykład tego nowego Nissan X-trail ale… jest tylko z jednym silnikiem, jakimś małym 1.6 i nie ma automatycznej skrzyni biegów, nawet w standardzie. A w USA jest V6 z automatem.

  23. Suburban1245

    Zastąpić Forda Expedition Fordem Everest to mniej więcej tak jak zastąpić Toyotę Camry Toyotą Corollą. Albo Focusa Fordem Ka. Tak na marginesie to Ford Expedition był ostatnio odświeżany w 2015 roku (ma nowe wnętrze i silnik) a w 2018 roku wyjdzie całkowicie nowy model.

    @Ciril

    Silnik z Trailblazera nie ma nic wspólnego z silnikiem z Dodga Journey (freemonta). Silnik w pierwszym aucie jest od GM, drugi od Chryslera (Pentastar). Oba silniki to korporacyjne występujące w wielu innych autach obu koncernów.

  24. golas9

    Porzale siem… Ebuk C&G mnie nie dojszedł…

  25. Bardzo one są wszystkie nieładne i opasłe. Ford najmniej. Tak sobie patrzę na wielkość maski i kąt nachylenia szyby przedniej do patrzenia przed maskę. Widać że widać dopiero kawałek drogi jakieś 5-8 m przed samochodem. To są nadwozia dla dalekowidzów, co i tak nie widzą tego co zaraz przed samochodem. Może chodzi o to, żeby w outbacku (tym interiorze takim) kangury się prześlizgiwały a nie wpadały przez okno do kabiny? Jak już jesteśmy przy outbacku, to taka firma jak Subaru dawno położyła lachę na Europę. Tu trafia jakiś outlet tylko.

  26. llama

    A to 3.2 Freemonta to czasem nie slynne holdenowskie 3.2 159/brera/vitara/bog-wie-co-jeszcze?
    A co do terenowek/suv to europa nie jest chyba rynkiem dla producentow skoro europejsy prawie ich nie robia (w por. z us i azjatyckimi producentami) skoro kazdy producent daje tylko kawalek oferty.

  27. Klakier

    Freemontowe 3,2 to nie jest przypadkiem 3,6?

  28. @Benny
    Szkaradnego znalazłem dzś rano przy śniadaniu i sam sie przez chwilę zastanawiałem, ale do zimy jeszcze za daleko.
    Co do Toyoty – to w terenówkach faktycznie są dobrzy, ale cała reszta jest dosyć przeciętna. Pierwszy przykład z brzegu – Balkan jakiś czas temu podkreślał jak blado wypada Auris na tle Mazdy 3.

  29. Masakra, zdrowa blacha na Szkaradzie G11 w cenie 1pln/kg.
    Dla mnie to też drugi koniec, ale Polski. Tylko co z tego, skoro warto, ale po co mi druga G11 (no dobra, moja jest po solidnym odświeżaniu blachy, a tu jest oryginał i unikat w jednym).
    Wredny jesteś, nie mogłeś się powstrzymać i nie linkować ? Teraz mam wielki dylemat ;/

  30. Ktosiek

    @KGB nie wiem skąd jesteś, ale nawet mi wydaje się, że warto 🙂 nie wiem ile km masz do Sulikowa Zgorzelskiego, ale tam ładne rejony, nawet warto pojechać dla zwiedzenia krajobrazów, co sam nie rzadko czynię :). Do tego naprawdę dużo zajazdów/restauracji przy drogach, gdzie można się dobrze posilić, ogólnie polecam :).

  31. Fajne to Daihatsu ,tylko jest z nim jeden problem bo z tego co zrozumiałem ten automat (Daimatic) ma tylko 2 biegi(do przodu).

    Da się tym w ogóle jeździć poza miastem (myślę tu głównie o hałasie 3-cyl silnika na wysokich obrotach)?

    Pytam bo też bardzo podobają mi się takie małe „sympatyczne” autka ,niemniej jednak wydaje mi się ,że 2 biegi to za mało i nawet w mieście jest to wkurzające.- A może się mylę?

  32. Afera, chyba tylko w mniemaniu tego redaktora, który nie zna jednostek (a więc nie ma pojęcia o czym pisze) i tych co podchwycą pełni szczęścia. Nie ma nawet słowa o wartości różnicy między mocą deklarowaną a ?zmierzoną?
    P85D ma 3.2s do prawie setki, więc te ~700KM jak najbardziej musi to ciągnąć, a że jest to na granicy przyczepności to już inna sprawa – ten sam problem jest w każdym samochodzie. Bez danych liczbowych nie ma punktu zaczepienia, bo może się okazać, że wszystko się mieści w tolerancji 5%.
    Taka afera poniżej zera jak na mój gust – będzie więcej danych (czyli w tym przypadku jakiekolwiek) to się zastanowię.

    Mieszkam na mazurach, ale nie chodzi o to jak daleko trzeba jechać, tylko o to że właśnie zezłomowałem (z przymusu prawnego, bo koła bynajmniej w Lagunie nie odpadły i mogłaby jeszcze długo jeździć) jeden samochód i niekoniecznie mam potrzebę zastępowania go. Zwłaszcza, że to byłoby piąte auto do opłat (co prawda wysokość opłat znośna), a to aż się prosi o żółte blachy, na co mnie nie stać. No i jeszcze dochodzi opór najbliższego otoczenia do magazynowania starych gratów – 5 samochodów na 3 osoby to trochę dużo, gdyby miał być czwartym, a nie piątym „zapasowym” to bym go jakoś przepchnął. Jednak ciągle myślę.

  33. KGB: a nad czym tu sie zastanawiac 🙂 kupuj i sprzedaj ktorys z pozostalych i juz 🙂

  34. Ktoś kupił już, ogłoszenie tylko ze 3 dni było aktualne, więc to chodliwy towar :p

Comments are closed.