Pojechaliśmy po Suzuki LJ80: relacja

Właściwie to tej relacji miało nie być, bo mi się nie chciało, i nie miałem też zamiaru nikogo nią obrażać, ale po namowach stwierdziłem, że w sumie trudno, niech tam. Lubię czasem coś napisać, ostatnio mniej bo po prostu nie ma czasu, i stwierdziłem że napiszę relację z tej jakże ciekawej przygody.

Było tak:

Porozumiałem się z człowiekiem, który wystawiał na sprzedaż od dłuższego czasu Suzuki LJ80. Jak nie wiecie jak to wygląda, to to jest taki Samuraj z blachy falistej. Tak najczęściej ludziom mówię i wtedy wszyscy wiedzą o co chodzi. Zaletą Samuraia z blachy falistej jest to, że połowa jego części to Carry ST90, a więc jest to tzw. znane zło. Zaproponowałem wymianę: daję Carry i dopłacam, zabieram LJ-a. Jego zaletą miało być to że jest po pełnym remoncie, a wadą – konieczność dokonania poprawek lakierniczych po lakierowaniu. Dowiedziałem się też, że wylał się płyn hamulcowy i że trochę oblazł lakier po tej awarii w paru miejscach. Powiedzmy prawdę: terenówka nie musi być piękna, więc średnio zależało mi na wyglądzie, a bardziej na zrobionej mechanice. Uznałem, że jak lakier mi odpadnie, to zdejmę tę wannę zwaną nadwoziem z ramy i dam do ponownego polakierowania. Nieświęci garki lepio jak to mówio. Poza tym kocham te głupie kei-cars, wiem, to bez sensu.

Jako że sprzedający był ze Śląska, a ja z Warszawy, mieliśmy spotkać się w połowie drogi i dokonać zamiany. Początkowo miała to być Częstochowa, ale potem doszło do niespodziewanego zwrotu akcji. Mianowicie mój kolega z lawetą, który miał zawieźć Carry na miejsce i przywieźć stamtąd LJ-a, zmienił plany. W związku z tym powziąłem dość szalony plan dojazdu na miejsce na kołach i powrotu również na kołach. Moja żona kategorycznie zabroniła mi jechać samodzielnie. Na szczęście mój kolega, zwany w tym opowiadaniu Stefanem, zgodził się mi towarzyszyć w tym nieco szalonym pomyśle, a sprzedającego udało się namówić, żeby zamiast w Częstochowie, spotkać się w Piotrkowie.

Prawda jest taka, że dojazdu Carry na kołach do Piotrkowa nie bałem się w ogóle. Auto ostatnio jeździło fantastycznie, można powiedzieć fruwało. Odpalało od strzała i dzida. Zatem zupełnie nieprzerażony wsiadłem w nie i dojechałem jednym rzutem do Piotrkowa wraz ze Stefanem. Oczywiście jechaliśmy wyłącznie przez wioski. Podstawowa zasada: autami tego typu omija się główne drogi i trasy szybkiego ruchu. Odwiedziliśmy takie piękne miejsca jak Grodzisk Mazowiecki, gdzie staliśmy w koszmarnym korku, Skierniewice, Jeżów – gdzie zjedliśmy największego kotleta schabowego w dziejach ludzkości, Wolbórz, no i wreszcie Piotrków. Poczułem pewne wzruszenie, wjeżdżając Carry do Piotrkowa. Tu zaczęła się jego historia w 2012 r. i tu miała się skończyć.

Pokrążyliśmy trochę po Piotrkowie szukając dobrego miejsca na zamianę. Zbliżała się godzina dwudziesta, ale nie uprzedzajmy faktów, jak mówi Bogusław Wołoszański.
Co najmilej mnie zaskoczyło w Piotrkowie, to w czasie mojej krótkiej wizyty w tym mieście, dwie osoby mnie zaczepiły że ooo, złomnik, Carry, jakie fajne, wiem i czytam, szkoda że już nie ma, itp. Naprawdę to bardzo przyjemne i motywujące. Jest to taka zupełnie niepieniężna nagroda za moją dotychczasową pracę i treści, które dostarczałem.

Sprzedający przybył na miejsce z eliotem na pace ciężarówki typu skrzynia. Wyładowaliśmy auto i okazało się, że rzeczywiście lakier na nim jest cały popękany, bo został za grubo położony na szpachlę. Pewnie od tego wkrótce zardzewieje, ale trudno, tak jak już napisałem – jest to terenówka i jej brzydki wygląd nie przeszkadza mi, póki wszystko w niej działa. Auto zapaliło, ale chodziło dość nierówno. I coś z niego kapało. Sprzedający najpierw twierdził że to woda. Woda rzadko kiedy cuchnie glikolem. Nie, to jednak płyn hamulcowy, ale to tylko dlatego, że zapomniał zamknąć zbiorniczka. Sprawdziłem hamulce – nędzne, ale były. Zapakowaliśmy się do wozu ze Stefanem i rura w przód.

Po 100 m wróciłem. Hamulce bardzo, bardzo słabe. I przedni most rzęzi. Okazuje się jednak, że rzężenie przedniego mostu jest dźwiękiem naturalnym dla tego pojazdu, a hamulce? No cóż. Są, jakie są. Było już bardzo późno – po dwudziestej (z Warszawy wyjechaliśmy o 14.00!) i nie uśmiechało się nam spędzenie nocy w Piotrkowie przed Bożym Ciałem. Naprawdę chcieliśmy jechać. Może trzeba było to wszystko odwrócić i się nie zgodzić, i wrócić Carry – nie wiem. Na pewno jest to jakaś życiowa nauka.

Życiowa nauka była taka, że jak zatrzymaliśmy się kilometr dalej na stacji benzynowej, to okazało się, że płyn hamulcowy cieknie z przewodu przy pompie. Po prostu nie został on odpowiednio „zarobiony”. Nie zdenerwowałbym się na to nawet, gdyby nie to że sprzedający wielokrotnie zapewniał że samochód jest po remoncie i że przeszedł badanie techniczne bez żadnych problemów. Z cieknącym przewodem hamulcowym? To musi być zupełnie wyjątkowa stacja diagnostyczna. Ustaliliśmy ze Stefanem, że po prostu nie będziemy hamować. To naprawdę nie takie trudne, jak masz samochód rozwijający ok. 70 km/h, z takim oporem na układzie napędowym, że zbicie biegiem do dwójki powoduje praktycznie zatrzymanie. I naprawdę całkiem nieźle nam szło. Zaczął padać deszcz, więc włączyłem wycieraczki, które zupełnie zdrowo działały. A lampy nieźle świeciły, działały i światła krótkie, i długie. I jechaliśmy nawet 72 km/h. Wierzyłem, że nam się uda. Poza tym mieliśmy dach od hardtopu zamocowany nad nami, więc nie padało nam na głowy. Zanim dojechaliśmy do Wolborza, deszcz ustał.

I wtedy poczułem, że cuchnie.
Bardzo cuchnie.
I że to jest bardzo zły zapach, zapach którego bardzo nie chciałem czuć w tym momencie.
Stanęliśmy w szczerym polu. Wszystkie hamulce stoją. Rozumiecie, pedał do podłogi – auto nie hamuje, ale jak chcesz je przepchać ręką, to jak wbite w ziemię. Dobra, kurde. Dzwonię do kolegi laweciarza. Podał mi numer do innych laweciarzy. Ale myślę sobie, że miałem przecież Carry. Tu hamulce muszą być takie same. I są. Co więcej: w felgach są otwory rewizyjne do regulacji szczęk. A my mamy ze sobą śrubokręt. To naprawdę same dobre wiadomości. Latarki w telefonach komórkowych to genialny wynalazek. Stefan kręci regulacją, odsuwając szczęki od bębnów. Wprawdzie już zupełnie nie będziemy mieli hamulców, ale zapewniam Was, że hamulce nie są potrzebne jak jedziesz z Wolborza do Czosnowa w noc przed Bożym Ciałem. Po 20 minutach auto turla się od jednego popchnięcia ręką. Naprawdę widzę nas na miejscu.

Idziemy jak wściekli. Mijamy Jeżów. LJ podskakuje na wybojach jak piłka, jest twardy jak Jerzy Dziewulski i Krzysztof Rutkowski razem wzięci. Ale całkiem nieźle się prowadzi. Wprawdzie na wolnych obrotach pierdzi, ale słyszę na ucho, że to kwestia za wczesnego zapłonu. Nie wiem dlaczego, ale po prostu to słyszę, jak zapłon jest źle. Mogę nie zauważyć tysiąca innych rzeczy, ale ten zapłon zawsze zwraca moją uwagę. Nic nie szkodzi. Jest kompletnie ciemno, ciśniemy do przodu. Jestem już trochę zmulony, ale nie wymiękam, po prostu daję mu gaz, i on idzie. Na tej czwórce można jechać 70 km/h i wtedy o dziwo auto nie wyje. Jedynie wiatr smaga szyję, że tak sobie zrymuję.

Mijamy Skierniewice. I Bolimów. Sprzęt idzie. Puszcza Bolimowska. Ciemności kryją ziemię, a w tych ciemnościach ruch wahadłowy. I zaczynam słyszeć niepokojący dźwięk. Grzechotanie. Udaję, że go nie ma.

Sochaczew. Grzechotanie jest tak głośne, że nie możemy dalej udawać. Zjeżdżamy na pobocze. Zaczynam szukać przyczyny grzechotania. Nie znajduję jej, bo natrafiam na inny problem: prawe przednie koło lata jak chce na piaście i zaraz wyleci. Odkręciła się śruba koronkowa – koło trzyma się tylko na zawleczce. Mamy narzędzia, do dzieła!
Po paru próbach dzieło zostaje przerwane. Dokręcanie śruby nic nie daje, bo nakrętka ma zerwany gwint. Zapewne z powodu uszkodzonego gwintu na półośce. Do celu zostało nam 34,6 km. Jest wpół do pierwszej w nocy. Mówię do Stefana – to koniec. Dalej nie damy rady. Wreszcie ustalamy, że spróbujemy przejechać jeszcze kawałek. Spod maski dochodzi terminalne grzechotanie. Nie wiem skąd się bierze, ale każda próba zwiększenia obrotów kończy się zgrzytnięciem metalu o metal. Dosyć. To naprawdę koniec.

Telefonuję do ojca, który nie śpi, bo na nas czeka. Ojciec kombinuje w internecie numer do pomocy drogowej w Sochaczewie. Nie do uwierzenia, ale w Boże Ciało, 30 minut po północy, pomoc drogowa odbiera po pierwszym dzwonku. I mówi że będzie za dwadzieścia minut. I rzeczywiście jest. Jesteśmy uratowani. Nigdy mnie tak nie ucieszył widok Ducato, jak wtedy. Piękne, srebrne, z podwójną kabiną. LJ wjeżdża nań o własnych siłach, a my siadamy w ciepłym wnętrzu i przysypiamy. Za pół godziny jesteśmy na miejscu w Czosnowie. Za tę wycieczkę zapłaciłem 150 zł, ale dałbym dwa razy tyle, gdyby taka stawka padła. Pomoc drogowa z Sochaczewa jest najlepsza na świecie. Respekt milion.

Kiedy w Czosnowie przesiadamy się do Starleta i wracamy nim do Warszawy (zostawiwszy LJ-a w garażu), wydaje się nam on najcichszym, najszybszym, najcieplejszym, najwspanialszym autem na świecie. Nie oszukujmy się, LJ to raczej ciągnik i raczej jak ciągnik też jeździ.

Podsumowując: na dystansie Warszawa-Piotrków przytrafiły nam się cztery poważne usterki: wyciek płynu hamulcowego, zablokowanie się szczęk, urwanie się gwintu od śruby przy piaście i rozsypanie się łożysk w alternatorze (to one grzechotały). Łączny koszt usunięcia: 400 zł. Przygoda: bezcenna. Dzięki Stefan. Już wkrótce wóz będzie działać, póki co hamulce stają po paru kilometrach i nie znam przyczyny…

Tagged: Tagi:
  1. Tomasz Wojtaś

    piekna fura! co do hamulcy – sprawdz czy odpowietrzone, czy elastyczne nie puchna, i jaki jest luz jalowy pedalu, tam jest serwo?

  2. Tłusta przygoda. Ja bym sie nie odważył (jak na stan „po remoncie” o cztery poważne awarie za duzo. Niechaj Ci śmiga

  3. Cham w Audi

    Auto po remoncie… Ciekawe kto go remontował.

  4. radosuaf

    Kurde, ależ ja byłem głupi jadąc po swoją berlinę… Ale widocznie głupków Bóg ma w swojej opiece, bo z narzędzi miałem tylko latarkę w komórce, a ona dotarła na miejsce jakoś. Widocznie Czesi się bardziej przykładają do przeglądów :D.

  5. desperate driver

    bo rybnickie serwisy cytrynów i gumiaków umio ino vagi-ny i japońszczyzny nie serwisujo…

  6. Autosalon

    Widzę że moda na prestiżowe terenówki zaraziła nam Złomnika 🙂
    A LJ fajny jest.

  7. Kadaf

    a Carry już na otomoto za 6999

  8. Sprawdziłbym czy regulacja na popychaczu tłoka pompy hamulcowej wychodzącym ze wspomagania hamulców nie jest za mocno wykręcona. Miałem kiedyś podobny przypadek i to było przyczyną.

    Układ był nieszczelny i się zapowietrzał, hamulec wpadał prawie w podłogę, więc takie doraźne rozwiązanie ktoś opracował. Tylko pech chciał, że jak pompa podciśnienia już trochę popracowała, to wspomaganie samo blokowało koła. U Ciebie są podobne usterki i objawy.

  9. Michaś

    W Samuraju miałem taki sam kłopot z hamulcami, tam przyczyną było utrzymujące się ciśnienie na pompie hamulcowej pomimo puszczeniu pedału (zbyt mocno wysunięty trzpień łączący pedał z pompą). W zasadzie takie coś nie powinno mieć miejsca, gdyż fabrycznie trzpień jest nieregulowany, ale u mnie był przerobiony ze względu na wsadzoną pompę ze skody favorit.

  10. Zacne 😀

    Takie historyjki budują więź zarówno z wozem jak i współtowarzyszem 😉

    A Chopa opierdoliłbym z góry do dołu przez telefon!

  11. Hamulcowy

    Jeśli chodzi o hamulce to weź Pan panie Zbyszku sprawdź czy pompa hamulcowa odbija do końca. Tzn czy jest minimalny luz na trzpieniu który wciska tłoczek w pompie. Jeśli nie ma to nie będą odbijały hamulce i po kilkunastu naciśnięciu hamulce szczęki już nie odchodzą od bębnów. Miałem tak w maluchu jak podstawiłem za bardzo ten bolec żeby sobie poprawić hebel w paździeżu.
    PS Ksionszka przeczytana pisz Pan wincyj.

  12. Hamulcowy

    Jak zacząłem pisać to byłem pierwszy i wtem 😬
    Ale diagnoza bardzo zbieżna.
    Oby celna.

  13. czesław

    fizyka.
    rozszerzalność temperaturowa gazów.
    ergo…
    hamulce stają bo są zapowietrzone.

  14. admin

    są świeżo odpowietrzone.

    Gdyby było inaczej, to po „odstaniu się” znowu by puszczały. Bo gaz znów by sie kurczył.

  15. Filipeq

    Znowu mój Piotrków! Takie LJ80 śmiga u mnie po okolicy. Ma duże wąskie stalaki z traktorowymi oponami i brezentowy dach,który chroni tylko przed deszczem ,ale na pewno nie zimnem. Gość ciśnie nim cały rok tak na daily.

  16. gonzo

    W Rembertowie stoi takowy na żółtych do sprzedania, ale cena pięciocyfrowa chyba…

  17. admin

    Tak, ten blaszak. Oglądałem go.

  18. Bobik

    Hmm brzmi jak jeden z naszych wyjazdów Uazem, tyle że my zawsze na własnych kołach wracaliśmy. Czasem bez możliwości skrętu w lewo, czasem bez hamulców, bez rozrusznika, bez tego i owego ale -odpukać- nie na lawecie.

  19. radarro

    Gratulacje! No to teraz trzeba wypatrywać Carry’ego w Rybniku i okolicach 🙂

  20. Lepiej było se zapodać Asie Rocsta .

  21. wuner

    No i wreszcie będzie można jak między swoich na przedszkolny parking pełen SUVów wjeżdżać. Rispekt + 100 😉

  22. kris_wormwood

    No, po takiej przygodzie niejeden by zaparkował tłumik w okrężnicy takiego sprzedawcy, a tu jakie panowanie…

  23. Cham w Audi

    A może jakiś paproch jest w przewodach hamulcowych? Miałem taką sytuację w Acordzie, że hamulce odbijały bardzo powoli, co owocowało czerwonym tarczami 🙂 Dopiero po roku coś się znalazło w przewodzie.

  24. lordessex

    Niezwykła przygoda, to i tak cud że dojechaliście w takim stanie do Sochaczewa 😛

  25. lordessex

    No właśnie, tak jak słusznie zaznaczył kolega „Cham w Audi”, ciekawe kto go remontował, o ile w ogóle remontował? 😛

  26. lessmore

    Między bolcem wciskającym przy pedale hamulca a tłoczkiem pompy hamulcowej nie ma koniecznego luzu. Dopiero gdy on jest, tłoczek pompy może cofnąć się na tyle, by wpompowany w układ płyn mógł wrócić przez otwór do zbiorniczka. Inaczej ten otwór jest zablokowany przez tłoczek i płyn nie wraca. Tzn. wraca, ale po dniu stania. Podstawa diagnozy: identyczna sytuacja w moim Garbusie rocznik 1963.

  27. Echo_Lima_Alpha_November_Tango_Romeo_Alpha dawniej Ktosiek

    Ja wiem, że są jeszcze normalni ludzie, ale dla mnie „po remoncie” tzn, po odpicowaniu najtańszym kosztem (w 95% przypadków) – to jak z mieszkaniami – kto remontuje mieszkanie do sprzedaży ? rozumiem, wymianę starego parkietu na panele itp zabiegi, ale to w sumie taka kosmetyka 🙂 – niewielki wkład a coś tam lepiej wygląda – tak więc nie byłem zaskoczony tym, że Suzuki nie dojechało – historia jakich wiele :P.

    Co do Piotrkowa to żal było nie wstąpić do pewnej restauracji przy Alei J.P.II w Tuszynie, obok pewnego zakładu tuningującego 🙂 – zresztą, w Łodzi jest naprawdę wiele dobrych miejsc, gdzie można dobrze zjeść.

    A sam samochodzik bardzo fajny, choć Carry wydawał mi się dużo bardziej praktyczny i bardziej cywilizowany – w LJ80 pewnie jest jeszcze głośniej ;].

    Co do hamulców to bym wymienił przewody elastyczne, a przynajmniej skontrolował, ale jak napisałem – to nie był remont a przypudrowanie :).

  28. Qbakuba

    Zamienił Złomnik
    Carry na ciongnik

  29. novotarq

    Sochaczew – moje ulubione miejsce awarii.
    Próbowałem kiedyś dojechać do nowej pracy w Warszawie (jestem z okolic Łodzi) trzydziestoletnim Golfem. Pierwszego dnia rozkraczyłem się pod domem (elektryka). Drugiego dnia dojechałem właśnie do Sochaczewa. Pamiętam, jak gdzieś za Bolimowem, ucieszony z bezawaryjnego doturlania się aż tam powtarzałem w głowie ‚jedziesz jaktajmerem w cabrio do wymarzonej roboty, jest słoneczny wrzesień, auto naprawione, czy może być piękniej?’. No i k***wa było – alternator. Niniejszym (po pięciu latach) chciałem pozdrowić właściciela jednego z zajazdów przy dawnej dwójce i dwóch jego pracowników. Panowie pomogli zepchnąć truchło z drogi, właściciel podwiózł mnie do mechanika kilka razy i dał rabat na nocleg. Taaak, pomoc na drodze w Sochaczewie jest niezastąpiona 🙂

  30. hehe to moze specjalnie ktos nie dokrecil tej nakretki przy pompie hamulcowej od wezyka zeby to sie wogole wracalo i te hamulce wogole puszczaly 😉
    troche wspolczuje…Carry takie fajne bylo, i sliczne do tego, a to wydaje sie byc jakims ulepem zrobionym na odwal tylko do sprzedazy…
    ale ja tam tez lubie glupie samochody 🙂 w Libero (zamienionym za Berlingo) wystrzelila mi srodkowa swieca kolo warszawy jak wracalismy (bo ktos ja wkleil na poxipol, my wkrecilismy ja na hama z owinieta na gwincie blaszka z puszki po piwie znalezionej w rowie) poza tym silnik z kazdym kilometrem coraz bardziej szarpal i przerywal, ale dojechalismy, choc jak bym wydal te 4tys z ogloszenia to bym byl strasznie wkur*y, ale Berlingo tak na prawde tez bylo parchem, tylko ladnie wygladalo 😉

  31. Krzysiek

    Cena wyjściowa niezwykle atrakcyjna.Ciekawe jaka miną są lj w cenie 5 tysięcy.

  32. pewnie taka sama jak ten 😉 tylko przed wymalowaniem wszystkiego od dolu bitexem (pewnie na rdze i brud) a gory cieszynka albo sniezka (po szpachlowaniu)

    jak to powiedzial znajomy co handluje wozkami widlowymi – kiedys sciagal zdrowe choc poniszczone wozki i szlo, ale coraz gorze, az zaczal je odmalowywac, potem okazalo sie ze moze to byc totalny trup aby tylko dzialal i ladnie byl pomalowany w orginalne malowanie, i ida jak swieze buleczki 😉

  33. admin

    szczerze mówiąc, nie jest to istotne czy jest to trup po szpachlowaniu. Auto ma dobry silnik i zdrową ramę. I jest kompletne. To że odpada z niego lakier to nie jest szczególnie poważny problem.

  34. kostuch

    O!
    To można już urządzić zlot LJ80. Jakbym wiedział że Złomnik jest na kupnie, to bym może zaoferował swojego (bliziutko najbliższego rajdu) 🙂
    Parę rad:
    Wymienić bębny z przodu na tarcze – trzeba przełożyć przeguby, zwrotnice i tarcze z sj410/j413. Oryginalne bębny bez samoregulatorów poniewierają…
    Po wymianie założyć sprzęgiełka piast. Bez kręcącego się luzem „przodu” można się rozpędzić nawet do 80km/h !!!
    Zalożyć alternator z wbudowanym regulatorem. Oryginalny mechaniczny regulator to hipsterstwo i masochizm w jednym.
    Dołożyć przerywacz do wycieraczek, bo przy rozwijanych prędkościach auta, wolny bieg i tak jest za szybki.
    Sprawdzić stan blokady tylnego mostu (o ile jest jeszcze).
    Dokupić plandekę. Hardtop jest dla grzybów.

  35. admin

    kostuch

    a zamieniłbyś się na Carry?

    druga sprawa to kto robi takie przeróbki? Ja nie wiem jak się za to zabrać.

    w dodatku jedyne rajdy jakie on będzie widział to będą rajdy zabytków. A w weekendy będę nim jeździł na wycieczki po Kampinosie.

  36. kostuch

    Już mam „auto rodzinne” we flocie – Carry by dublowało tą funkcjonalność 🙂
    Jak jesteś zainteresowany taką przeróbką, to mogę polecić pewny warstat co to ogarnia. Na dodatek mają tam sporo dziwnego żelaza – warto zwiedzić.
    Bez tych przeróbek nie używałbym lj na co dzień z taką przyjemnością jak obecnie.

    I tak z twojego nie będzie zabytku (lpg, fotele, itd) więc możesz sobie podarować odrobinę luksusu w postaci prawdziwych hamulców.

    Pokaż jakieś foto zrobione aparatem a nie mydłem 🙂

  37. kostuch

    Odszczekuję – to nie przełącznik lpg a światła przeciwmgielnego.
    Bogate wyposażenie jak na to auto – premium/prestiż!
    U mnie jest tylko fabryczny wieszak na lampę…

  38. etam, hadtop jest bardzo fajny, plandeka to porazka
    dobrze ze ma gaz, nie bedzie niekonczacych sie problemow z gaznikiem 🙂
    potwierdzam, mechaniczny regulator to beznadziejna rzecz, ale mysle ze nie trzeba calego alternatora wymieniac, wystarczy elektroniczny regulator z Poloneza (tylko orginalny a nie rzemioslo) i tez powinien dzialac. podlacza sie do niego + po stacyjce i wyjscie do alternatora, no i musi byc umasiony czyli dobrze przykrecony do blachy zeby dzialal
    jesli wymiana tych piast itd jest plug-and-play czyli wymienia sie to co podal Kostuch, to napewno sobie poradzisz, gorzej jak cos trzeba dotaczac, docinac itp

  39. Stefan

    Wypraszam sobie! Część z tych zdjęć była zrobiona profesjonalnom lustrzankom!

  40. Sikor

    Hamulce na dębowo: jest regulacja popychacza miedzy pedałem a pompą? Ma toto serwo?

  41. Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda. Bardzo fajny Eljot ale sądząc po usterkach to chyba były właściciel zbyt często nim nie jeździł.

    Co prawda nie w temacie ale kilka dni temu przelałem potężną sumę żeby poczytać nową publikację prosto od C&G, a jak dotąd nic nie dostałem. Mogę liczyć na popchnięcie sprawy?

  42. czesław

    well…

    wszystkie potencjalne diagnozy problemu z hamulcami już padły.

    1. jałowy skok układu pedał/pompa
    2. przewody elastyczne
    3. powietrze

    co do przewodów elastycznych…
    w funkcji czasu tracą „światło” i o ile płyn pchany ciśnieniem pompy idzie na tłoczki to już grawitacyjnie wrócić nie jest w stanie. ciśnienie w tłoczku rośnie i rośnie aż do zablokowania i przegrzania/spalenia hamulców.
    usterka jest sprawdzalna bardzo prosto: w stanie zablokowania odkręcić odpowietrznik któregoś stojącego cylinderka. powinien nastąpić atak wykurwistego ciśnienia a hamulce odpuści.
    panikary w takich sytuacjach zaczynają kręcić właśnie przy długości popychla w pompie i problem…eskaluje się.

    z taką usterką o malo co wykonałem samobójczy strzał muscelem w posterunek wsw garnizonu lubliniec.

  43. Klakier

    Nooo ! Czesław komandos i to jeszcze w posterunek WSW,szacun.!

  44. Echo_Lima_Alpha_November_Tango_Romeo_Alpha dawniej Ktosiek

    @cCzesław bardzo ładnie napisane 🙂 też obstawiam elastyczne przewody, jak napisałem wyżej.

    A jeżeli jesteśmy w okolicy dziwnych samochodów – ostatnio jadę sobie do Czech, mykam przez Katowice i WTEM widzę coś dziwnego… a to C4 w wersji SEDAN – pytanie -skąd to się wzięło na Polskiej ziemi ? – patrzyłem na allegro i o dziwo są dwa – ktoś wie gdzie te auta były oferowane? Turcja? Hiszpania? bo byłem przekonany, że ktoś odkupił tego C4 z chińskiej ambasady, albo jakaś inna śmieszna historia, ale jak mówię, na allegro są dwa :).

  45. ja bym sie wezykow ani zapowietrzenia nie czepial, zapchane wezyki nie powoduja eskalowania sie zjawiska zaciskania szczek/klockow, po prostu wolno odpuszczaja, mialem tak w Unie i tez dlugo nie wiedzialem co to jest, ale sie okazal prawie nie drozny jeden wezyk, ale tam nie uzywajac za czesto hamulca mozna bylo jechac i jechac
    powietrze z kolei powoduje nierownomierne hamowanie a skrajnie to koniecznosc kilkukrotnego pompowania pedalem hamulca zeby wogole zahamowac
    to z tym podparciem pompy ma najwiekszy sens
    ————–
    pytanie do Fordziarzy:
    mam w Fiescie MK3 1992r zdechly silnik 1.1 Endura (ohv), kupilem silnik 1.3 z 2001r zeby od razu byl wiekszej pojemnosci 🙂 tyle ze ten jest MPI a moj SPI, pasuje na skrzynie, inna jest pompa wody, obudowa termostatu, poduszka silnika, kolo pasowe na wale, ale to pasuje wszystko z poprzedniego, ale glowica ma tez wieksze kanaly ssace, ktorych moj kolektor nie przykrywa i szpara zostaje, moge dorobic sobie blache ktora to zakryje, ale i tak kolektor ma duzo mniejszy przelot powietrza
    moje pytanie jest takie —- czy kolektory starego typu (do jednopunktu) w Fiestach 1.1 i 1.3 sa takie same czy do 1.3 sa wieksze? czyli czy kupienie kolektora od 1,3 zalatwi sprawe czy po prostu Endura-E ma powiekszone kanaly dla wtrysku MPI i albo sobie to sztucznie pomniejsze (ze strata mocy) albo musze zaatwic sobie instalacje elektryczna od tego silnika i zostawic orginalny kolektor do MPI (wiem ze to lepsze by bylo, ale instalacji nie mam i szczerze mowiac nie chcial bym sie bawic w przerobki orginalnej instalacji)
    z gory dzieki za odpowiedz

  46. kocham klasyczne samochody...

    No to złomnik falisty. Trochę szkoda tak zamienić wypieszczone Carry na brzydko wyglądającą Toykę.

  47. kocham klasyczne samochody...

    Sory. Suzi.

  48. prorok lepszego jutra

    @ Echo_Lima_Alpha_November_Tango_Romeo_Alpha dawniej Ktosiek
    w Czechach właśnie, zdaje się, sprzedawali

  49. camelon

    Zespół Coma na jednym ze swoich bootlegów przedstawił się słowami „Gramy na weselach, czytamy Eljota” – nie wiem co brali, żeby czytać samochód… -.-‚

  50. LJ80? Czy on ma jeszcze kładzioną do przodu przednią szybę?

  51. RoccoXXX

    Świetny wpis i świetne auto, szczególnie na lato (nawet powiedziałbym, że to z tych co to „fajnie się w nich pokazać”).

  52. No przynajmniej dobra przygoda. A samym faktem zakupu lekkiej minki nie przejmowałbym się. Myślę, że wielu z nas znających się na furach i mających na koncie XX udanych zakupów samochodowych też nadziało się na coś, co z jakiś tam powodów uszło ich uwadze.

  53. kostuch

    Nat,
    Szybę można położyć na masce – po to są te „rogi” na górze ramki.
    Powinny być jeszcze oczka do przewleczenia taśm mocujących na ramce i błotnikach (żeby nie podskakiwało na wybojach). Ale takie smaczki często umykają użytkownikom robiącym „kompleksową renowację”.
    Dodatkowo żeby położyć szybę, trzeba odkręcić cztery śruby mocujące.
    Nie trzeba tłumaczyć jak wtedy spada poziom lansu.
    Jedziesz z lalą i chcesz zaimponować jaki jesteś teksas rendżer. I co? Wyjmujesz śrubokręt i mówisz „poczekaj parę minut bejbe, muszę poodkręcać mocowania ramki szyby. Aaaa i wysiądź na chwilę, bo tu słaby dostęp jest do tych śrubek”
    Porażka…

    Kolejną polecaną przeróbką jest zamiana tego na szybkozłączki z samuraia.

  54. KIEROWCA

    Ten wóz to Zuomnik pełnom gembom 🙂 Kei-car w stylu klasycznej terenówki -biere dwie!
    Samuraj jest trochę zbyt oklepany poza tym z przodu wygląda jak Wartb 1.3 😀

  55. admin

    czesław

    Twoja diagnoza nie jest słuszna ponieważ wszystkie cylinderki w tym aucie stają o tyle samo. Czyli ewidentnie nie odpuszcza coś co zarządza całym systemem. A ponadto wtedy atak ciśnienia powinien nastąpić po odkręceniu zbiorniczka…

  56. kuba

    to Suzuki to jakaś bogata wersja, bezowa skóra na fotelach.

  57. sassin

    A ja jak kupiłem dwudziestoletniego opla, to nic w nim nie robiłem, na drugi dzień pojechałem nim na tydzień nad morze i nic. Dopiero po roku tłumik zmieniałem. No ale może ja się nie znam. Jeździ cały czas i nic się nie dzieje 🙂
    A terenóweczka bardzo fajna. Ma blokadę i reduktor? Ogarnij w niej wszystko i jeździj codziennie i męcz po bezdrożach.

  58. fajny unikat:
    olx.pl/oferta/ford-mercury-topaz-gs-2-3-lpg-CID5-IDg8PyW.html

  59. Dr. Kamil

    Co za klimat, przypomniały mi się czasy kiedy pokonanie 60km trasy potrafiło zająć całą dobę i zaangażować kilka osób 😀

    Pojazd może i toporny ale powinien dawać dużo autentycznej radości z jazdy, mam nadzieję, że będzie jakiś krótki film z testem.

  60. timer

    Tam nie ma wspomagania, hamulce po prostu są słabe, pedal głęboko wchodzi, w ukladzie jest 6 cylinderków hamulcowych ( z przodu 2 na koło).
    Problemem może być korektor-regulator tylnich hamulcow jest on obok filtra paliwa, czyli na ramie z tyły auta.

    Chcesz mieć hamulce załóż tarcze z sj 410

  61. kot pandur

    Fantastyczne auto. Rewelacyjnie wygląda. Myślę, że wszelkie usterki da się ogarnąć. On naprawdę ma 2 tysiące przebiegu, jak w ogłoszeniu?
    Szerokości, tym kei carem, hehe.

  62. emmerce

    W temacie hamulców dużo już napisano, dorzucę jeszcze zapchany otwór kompensacyjny w pompie.

  63. Igor

    Jak mi brakuje takich reportaży z partyzanta na poznajemysamochody.pl
    Ech…
    To se ne vrati..,.

  64. czesław

    „centralny moduł zarządzający systemem”

    odpuść na popychlu pedał-pompa.
    jak nie pomoże wymień pompę skoro upierasz się, że wszystko inne działa.

  65. GrubyMati

    Sroga wyprawa milordzie, aż mi w parcholu prawie koło odpadło godzinę po przeczytaniu relacji. Awaria współczulna.

  66. Widać, że pod śluby był robiony ;-D

  67. Tarrin

    Świetne autko. Mam nadzieję, że niedługo relacja z renowacji.

  68. harrier

    Łączny koszt usuniecia 400pln?! Powiedziałbym, że w kontekście finansowym to nie były usterki, auto nie wymagało wkładu finansowego. 😛
    Ale jak w Piotrkowie zobaczyłeś auto na lawecie, to wiedziałeś jak to się skończy, tylko że to trochę sytuacja jak z reklamy TPSA z sercem i rozumem? 🙂

  69. Prawdziwy złomek się trafił. Zawsze kupowałeś cukierki za grosze, narzekałeś i zrzędziłeś, że drogo, albo że coś tam coś tam. Teraz kupiłeś prawdziwego rzęcha za kupę szmalu, więc karma działa :p
    Myślę, że to coś trzeba rozłożyć na części i złożyć powtórnie wymieniając przy okazji kilkaset kg części, bo odpadające koła i zdychający alternator po regeneracji to jakiś kiepski żart. Nie sprawne, cieknące i blokujące się hamulce to jeszcze inna kategoria „remontu”. Sprzedawca to widać specyficzny typ, albo inaczej zwykła menda, żeby takie bzdury w ogłoszeniu pisać, czyli łgać w żywe oczy – zupełnie nieprzypadkowo kojarzy mi się to z aktualną władzą.
    Powodzenia w doprowadzeniu do porządku tego metalowego zestawu klocków. Nie ukrywam, że ciekaw jestem, czy starczy Ci cierpliwości i sił autorze.

  70. Marcopolo

    Przebieg 2 tysiące może być realny, suzuki po takim przebiegu zwykle wymagają kapitalki silnika i blachy… Ja tam nie wiem, ale Laguną walnąłem przez weekend 1,5 tysia to powinienem już szykować kasę?

  71. St Druciarz w firmie C&G

    benny , jest.przekonalem się sam 🙂

  72. St Druciarz w firmie C&G: jest ale co? 😉 kolizyjny jest? tak myslalem… a co po kolizji sie stalo? tak jak w XUD polamalo walek rozrzadu na 3 czesci? czy pogielo zawory? wymieniles silnik czy zrobiles glowice i bylo ok?
    bo moge ladna 405tke 1.6 kupic z przeskoczonym rozrzadem, a strasznie nie chcial bym wyciagac (a jeszcze bardziej wkladac) tego wielkiego i ciezkiego silniczyska… bo ja to zadnego dzwigu do silnikow nie mam tylko wszystko reczkie i lewarkiem i cegielkami pod miska sie mecze…

  73. truten23

    Czekam z niecierpliwością na relację z napraw i późniejszych jazd.

    Choć co prawda samuraie to troch inna para kaloszy, bo jednak Japończyki sporo poprawili. To po uporaniu się z usterkami będziesz miał całkiem fajnego, choć strasznie topornego klamota 🙂

    Ale tak jak radzili poprzednicy, zmień hamulce na tarczowe. Przynajmniej przednie. Co prawda (w samuraiach) do błota trzeba zmienić też tylne na tarcze, ale do upalania na twardym tylnych bębnów wg mnie ruszać nie trzeba.

  74. Lukasz

    Kryste Panie, Zbyszek Lomnik w moim Sochaczewie! Ale sie bede w pracy chwalil!

  75. GrubyMati

    benny_pl

    Autodata nie wspomina o kolizyjności. Dla niektórych odmian silnika nie podaje nawet przebiegu od wymiany do wymiany.

Comments are closed.