Samochody, które nazywają się jak duże koty

ALE TEMAT TEN GOŚĆ TO JUŻ NIE MA O CZYM PISAĆ

HEHEHEEEE

No dobra, a teraz do rzeczy. Nazewnictwo motoryzacyjne to nadzwyczaj interesujący temat. Jak się poczyta, jakie nazwy odrzucano dla nowobudowanych modeli, a jakie ostatecznie zatwierdzano, to można nabrać przekonania, że ludzie siedzący w tych gremiach zatwierdzających to, napisałbym czyi wyborcy, ale obiecałem że nie będzie polityki. Tak czy inaczej – nazwami dużych kotów ochrzczono całkiem sporo samochodów, no bo przecież duże koty są groźne, szybkie i piękne, czyli idealnie takie, jakie powinny być, zdaniem producentów, ich samochody.

Zaczniemy więc od firmy, która zajęła sobie najwięcej kocich nazw. Jest to Ford. Ford ogólnie idzie w zwierzęta gdy idzie o nazywanie samochodów. Mustang. Taurus. Zodiac. Nie, wróć. Bez sensu.

Ford Puma
Do nazwy Puma jeszcze wrócimy, ale na pewno pamiętacie to małe coupe, które konkurowało z Oplem Tigrą i występowało z ciekawym silnikiem 1.7 VCT (Variable Camshaft Timing) rozwijającym 125 KM. Jeździłem taką Pumą kiedyś cały dzień i dobrze ją wspominam. Naprawdę szło z niskich obrotów jak dzikie. Gorzej że taka Puma była też dostępna ze zwykłym silnikiem 1.4. Dlaczego? Dlaczego??? To najgorszy pomysł na świecie! Ten samochód bronił się tylko dlatego, że był żwawy, bo nie był ani ładny, ani praktyczny, ani oszczędny.

Mercury Lynx
Już od lat 70. Mercury nie miał własnej tożsamości i produkował zrebrandowane Fordy. Nie inaczej było z Lynxem, śmiertelnie nudnym wcieleniem amerykańskiego Escorta. Hardcorowi fani warszawskich złomów na pewno pamiętają jedynego warszawskiego Lynxa: trzydrzwiowego, białego, zgniłego jak nieszczęście, z lampami od innego auta, które do niego w ogóle nie pasowały. Zgnił przy ul. Międzynarodowej na Pradze, został wywieziony na złom w 2009 r. Lynx oznacza po angielsku rysia.

Mercury Bobcat
Lynx był Escortem, Bobcat był po prostu Fordem Pinto. Bobcat to odmiana rysia zwana rysiem rudym. Zwierzę to występuje powszechnie na terenie Ameryki Północnej, w szczególności w północnych stanach USA i południowej Kanadzie. Oczywiście każdy ryś rudy jest nieporównanie ładniejszy od Mercurego Bobcata, no ale w przeciwieństwie do Mercurego Bobcata, rysia nie można było sobie kupić w wersji kombi.

Mercury Cougar
Założenie było takie: potrzebny był samochód pozycjonowany między Fordem Mustangiem a Fordem Thunderbirdem. W 1967 r. rolę tę wziął na siebie model Cougar, który okazał się hitem marki Mercury i doczekał się nie tylko licznych kolejnych wcieleń, ale także zdążył po drodze zamienić się z coupe w sedana i kombi. Było to w roku 1980 i ta generacja Cougara w porównaniu z pierwszą stanowi najlepszy dowód, jak gwałtowny zwój motoryzacyjny zaliczył przemysł amerykański po dwóch kryzysach paliwowych. W 1967 r. produkowano coś takiego:

W 1980 r., zaledwie 13 lat później, przekształciło się w to. No dziwne że klienci nie chcieli tego kupować, DZIWNE W OPÓR!!!!

To wcale nie był koniec Cougara, którego w kolejnych inkarnacjach tłuczono dalej, choć wyglądały naprawdę przeraźliwie, w żadnym razie nie mam zamiaru ich tu Wam pokazywać bo po prostu pouciekacie w popłochu.

Ostatnim Cougarem był Ford/Mercury Cougar, coupe na bazie Mondeo I. Takim autem też jeździłem i było tak przygnębiające, że nietrudno było popaść w nim w depresję. Pominę osiągi wersji 2.0, porównywalne z Mondeo. Ale to wnętrze. Te plastiki, te mocowania foteli, to wszystko było tak straszne, że niech szlak trafi wszystkich tych którzy stękają że „chińskie auta są słabo wykonane”, Jezusie z Nazaretu, przejedźcie się Fordem Cougarem i pomyślcie że to było coupe dla ludzi sukcesu!!!

Cougar to oczywiście po naszemu puma, a nie żaden kuguar.

Na tym zakańczamy temat Fordów.

Teraz ciekawsze pojazdy:

Puma: ta brazylijska marka zasługiwałaby właściwie na oddzielny wpis, ale streszczę go Wam w paru zdaniach. Firma założona w 1964 r. zaczynała od produkcji coupe z nadwoziem własnej konstrukcji całkowicie opartym na podwoziu VEMAG-DKW, czyli z 3-cylindrowym dwusuwem z przodu napędzającym przednie koła. W 1967 r. uznano, że DKW nie rokuje i przekonstruowano pojazd dostosowując go do techniki Garbusa, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Atrakcyjnie wyglądające coupe Puma teoretycznie miało status kit-cara do przeróbki Garbusa na Pumę własnymi środkami, ale w rzeczywistości można było sobie zamówić całość poskładaną do kupy. Kit-carowość miała pomagać w eksporcie i faktycznie, Pumę wysyłano w dużych liczbach do Stanów Zjednoczonych. W sumie powstało aż 20 000 sztuk Pum, z tego sporo zmontowano w ramach licencji w RPA. Nadwozia były zresztą całkiem różne, jedyne co zostawało to garbusowe podwozie. Przedsięwzięcie umarło z początkiem lat 90. W ostatnich egzemplarzach montowano silniki VW chłodzone wodą lub jednostki General Motors. Galeria Pum pod TYM LINKIEM.

De Tomaso Pantera
Zdzisław Podbielski w swojej książce „Pojazdy włoskie” nabijał się z De Tomaso Pantery, że była nienowoczesna, że silnik V8 z Forda miał „dostateczną” moc jednostkową 47 KM z litra, ale że jego rozrząd to archaizm w porównaniu z Ferrari, a pojedynczy gaźnik 4-gardzielowy to już w ogóle żenada. I dwudziestolitrowy układ chłodzenia tego grzejącego się potwora. I że pali 20 l/100 km. A osiągi? Na poziomie dzisiejszych hot-hatchy, czyli 6 sekund do setki. To był wtedy supersamochód, a dziś przeciętny warszawski miłośnik stritrejsingu objedzie go swoim GIETEEŁEM albo Porsche 911. I co z tego? I tak wolałbym Panterę. Jeździłbym nią nie słuchając zespołu Pantera, tylko bulgoczącego V8. Zbudowano 7260 sztuk.

Sunbeam Tiger
Jeśli komuś nie wystarczał zwykły Sunbeam Alpine (niemający nic wspólnego z francuskim Alpine), to mógł za dopłatą kupić sobie wersję Tiger. Montowano w niej 4,3-litrowy silnik V8 z Forda zamiast zwykłej rzędowej czwórki Rootesa. Silnik ten był tak niebywale upchnięty pod maską tego małego roadstera, że po otwarciu maski można było go sobie tylko pooglądać albo pomacać, nie występował dostęp do czegokolwiek z wyjątkiem alternatora i filtra powietrza. Tigera produkowano tylko w latach 1964-1967, potem Ford przestał dostarczać silniki. Był to jeden z samochodów, który ukształtował angielskie pojęcie „sleepera”, czyli auta, które jest bardzo szybkie, ale na to nie wygląda. Sunbeam Tiger gromił spod świateł inne angielskie roadstery, takie jak MG czy Austin-Healey, a po prostych modyfikacjach jego silnik rozwijał moc 245 KM, co jednak nie pozostawało bez wpływu na trwałość opon czy dyferencjału. W sumie wyprodukowano 7128 sztuk Tigerów.

Marka Jaguar
Nie będę Wam streszczał historii marki Jaguar, chciałem jednak wyróżnić jeden model: tę przepięknie wykonaną konwersję XJ40 na kombi. No dlaczego tego nie robiono ja pytam się???

Geely Beauty Leopard
Piękność Lampart. To doskonała nazwa dla chińskiego coupe, które wygląda, jakby ktoś wrzucił do blendera kawałki Toyoty Paseo i Mazdy MX3, a następnie miksował je aż do uzyskania jednolitej motoryzacyjnej masy. W rzeczywistości Beauty Leopard był pierwszym prawdziwie chińskim coupe – o ile można tak nazwać samochód zbudowany na płycie podłogowej zapożyczonej z General Motors (LANOS!!!) i z silnikiem 1.3 z Toyoty Corolli E11, produkowanym przez chińską firmię Xiali na licencji. Auto nie sprzedawało się dobrze, bo było niezbyt szybkie, ale za to dość drogie i wyglądało mało prestiżowo. Potem zaczęto montować w nim silnik 1.5, ale to nie poprawiło sprzedaży. Ludzie, którzy mieli okazję przejechać się Beauty Leopardem twierdzą, że jeździł całkiem dobrze, lubił wysokie obroty i miał precyzyjnie działającą skrzynię biegów. Z klimatyzacji dmuchał trujący gaz w twarze pasażerów, a na pokładzie zamontowano urządzenie do karaoke. To normalna rzecz w Chinach.

Panther Westwinds
Jest to nazwa producenta a nie modelu, firmy założonej przez Roberta Jankela (tego od wydłużania limuzyn) w 1972 r. Panther produkował kitcary o najróżniejszym wyglądzie, od klasyków jak Lima czy Kallista przypominających wyglądem Morgana, po coś co wyglądało jak supersamochód i nazywało się Solo (zrobiono 25 sztuk, z tego 12 jeżdżących) oraz sześciokołowego koszmarka Panther Six, którego powstały całe dwie sztuki. Jednak bezwzględnie najciekawszym samochodem marki Panther był model Rio. Trudno jest nawet uwierzyć, że ktoś mógł uwierzyć w sukces takiego przedsięwzięcia. Oto wzięto zwykłego Triumpha Dolomite i przerobiono go na samochód superluksusowy, zmieniając nieco jego wygląd zewnętrzny żeby wyglądał luksusowiej, wnętrze tapicerując skórą Connolly. Dodano klimatyzację (według niektórych źródeł, inne twierdzą że jej nie było), większe fotele, elektryczne szyby i drewno.
Robert Jankel uznał, że ten samochód spowoduje, że jego firma wystrzeli do przodu i zacznie zarabiać miliony. Planował sprzedaż 100 aut na początek.

Potem ujawnił cenę.
Wynosiła ponad 9000 funtów, podczas kiedy zwykły Triumph Dolomite kosztował 3300 funtów. Dla porównania, Jaguar XJ miał stiker prajs na poziomie 7500 funtów. Klienci pukali się w głowę. Z wielkim trudem sprzedano 21 aut ze zbudowanych 38 sztuk. Co stało się z pozostałymi, nie wiem. I to nie był zły pomysł, żeby uluksusowić popularne auto (vide Alpina, AMG), ale na litość borzą, nie za 3 razy tyle co oryginał!

Panther Rio nad rzeką – incepcja

Daihatsu Wildcat
Pierwsze terenowe Daihatsu sprzedawane w Europie. Silnik 1.6 z gaźnikiem albo 2.5 diesel. Dostępna wersja typu „balkon” lub zamknięta. Na niektórych rynkach nazywane Taft. Wygląda jakby przybyło z końca lat 50., w rzeczywistości to samochód z lat 70., produkowany jeszcze w następnej dekadzie. Ale sobie kiedyś takie kupię.

Bill Thomas Cheetah Car
Zawsze dziwiłem się czemu nikt nie nazwał samochodu Cheetah, czyli gepard. W końcu gepard to najszybsze zwierzę w ogóle. Być może dlatego że Cheetah brzmi zbyt podobnie do „cheater” czyli facet który zdradza żonę. Bill Thomas zupełnie się tym nie przejął i tak nazwał swoje ręcznie produkowane coupe. Bill prowadził zakład zajmujący się tuningiem mechanicznym aut GM i przygotowywaniem ich do wyścigów. Pozazdrościł sukcesów Carrollowi Shelby i stwierdził, że zbuduje coś lepszego niż oryginalna Cobra. No co jest szybsze, kobra czy gepard, pytał retorycznie Bill zanim jeszcze cokolwiek zbudował.
W latach 1964-1967 powstały 23 egzemplarze wyścigowego auta Cheetah, z tego realnie ścigało się 9 lub 10 sztuk. Projektantami samochodu byli bracia Don i Thomas Edmunds, a całość powstała pod patronatem GM, który dostarczył części układu napędowego i zawieszenia, choć finansowanie załatwiono do prywatnych inwestorów. Wkręcano ich, że to będzie auto luksusowo-rekreacyjne, podczas gdy od razu było widać że powstaje rasowa wyścigówka.

Ostatecznie sukcesy wyścigowe Cheetaha były raczej mizerne, z dwóch powodów – pierwszym były pieniądze, drugim – wady konstrukcyjne. Wszyscy kierowcy przyznawali, że Cheetah ze swoim wtryskowym silnikiem 6.2 V8 z GM był nieprawdopodobnie szybki, na prostych wyprzedzał konkurentów tak jakby stali w miejscu. Tyle że na zakrętach był nie do opanowania z powodu dość dyskusyjnego rozłożenia mas. Pierwsze auto rozbiło się na treningu przed Los Angeles Grand Prix w 1963 r. Kolejne w 1964 r. podczas jakiegoś małego wyścigu – powodem było pęknięcie węża od chłodzenia, który spuchł od przegrzania, płyn wylał się pod auto i kierowca wpadł na nim w poślizg.
Problemy z przegrzewaniem się pojazdu stały się wręcz nagminne: montowano mu większe chłodnice, wycinano otwory w masce, przerabiano go na roadstera żeby kierowca nie gotował się w kabinie, cuda-wianki, a auto, jak było cieplej, i tak się grzało. A jak się akurat nie grzało, a kierowca umiał kręcić fajerą – to wygrywało. Na przykład egzemplarz nr 2 wygrał 11 wyścigów z rzędu, tyle że nie była to żadna seria Grand Prix.

Nowe przepisy homologacyjne z końca lat 60. wykluczyły Cheetaha z wyścigów. Wszystkie zbudowane auta zachowały się.

Dodatek: Seat Leon
Leon to oczywiście lew. Logiczne? Niezupełnie, bo Seat Leon swoją nazwę wziął od prowincji León w Hiszpanii. Tyle że ta nazwa nie pochodzi od lwa, a od łacińskiego słowa leion, oznaczającego miejsce, z którego rekrutowało się legionistów do rzymskich legionów. Poznałem kiedyś Cristinę León, która pochodziła z León i miała Seata Leona.

No i był jeszcze motorower Ryś!

  1. O samochodach Panther to ja kiedyś zrobiłem wpis. I to Rio wcale nie było najdurniejszym autem jaki stworzyli!

  2. cwzs

    Puma nie działa. I był jeszcze polski Leopard. Poza tym artykuł miodzio!

  3. 1. Puma była bardzo, bardzo ładna, AŁTOR NIE MA GUSTU, NIE ZNA SIĘ A PRAWO JAZDY MA CONAJWYRZEJ NA FURMANKE Z CEBULO

    2. Ależ bym cisnął tym Bobcatem ze szklaną tylną klapą.

    3. DeTomaso Pantera to najgenialniej brzmiący samochód ever-ever. Koncentrat testosteronu z domieszką whisky i sosu BBQ. Od soundomierza dobywającego się z jego rury wydechowej moim włosom na klacie rośnie broda.

    4. Borze Tucholski, XJ40 w kombiaczu, cisnąłbym jeszcze bardziej i jeszcze codzienniej niż Bobcatem!

    5. Trujący gaz dmuchający z nawiewów nie jest niczym zaskakującym w kraju, w którym przepiękne bloki z wielkiej płyty są ogrzewane spalinami.

    6. Cheetah wygląda trochę jak resorak – ale taki przefajny. Stylistyka ocieka zabawą. Podobie mnie się.

    A z kocich nazw w moim rankingu i tak wygrywa Reliant Kitten. Dla samej nazwy bym go chciał. TAK, WIEM, MIAŁY BYĆ DUŻE KOTY.

  4. Cheetah wygląda absolutnie wyjątkowo. Stawiałbym przed domem.

  5. Tcat

    A polski Gepard z Mielca to pies? 🙂

  6. h_bert

    Jest jeszcze ZX Auto Grand Tiger między innymi.

  7. Meler

    Z tym Cougarem to wydaje mi się, że była polityka Forda gdzie samochód dorastał razem z jego właścicielem. 18-latek szuka innego auta niż 30-latek. Taka sama sytuacja jest z McDonaldem w Polsce który 15 lat celował w dzieci, a obecnie w młodych dorosłych czyli dzieci sprzed 15 lat.

  8. Był jeszcze Lamborghini Cheetah – prototyp, z którego wykluł się LM002.

  9. n0name

    Widzę reflektory z Vectry B w Gellym. Nie tylko podłogę dało GM 😉

  10. Buckel

    Jeszcze był OM Leoncino (=lwiątko, mały duży kot) i Tigretto, czyli tygrysek.

  11. Sneer

    Fotki mopedu Ryś nimo.
    A w sumie wszystko się dezaktualizuje, Kiedyś to było, że Ala ma kota …
    a teraz, …. TaTa ma kota ….

  12. głowa

    A Nissan Leopard? Zawsze to kot.

  13. lordessex

    Coupe na bazie Mondeo I?? To takie paskudztwo produkowali?? Tak, zgadzam się, na samą myśl można dostać i depresji i schizofrenii nawet 😛

  14. admin

    o widzicie, o ilu zapomniałem :]

  15. lordessex

    Aha, dobra, już teraz wiem o jakiego Cougara chodzi, nie skojarzyłem na początku tylko od razu sobie wyobraziłem budę Mondeła I, który zresztą do piękności też nie należał, a czy to nie staje się powoli jaktajmerem?? One w takim stopniu gniją że niedługo żadnego na chodzie nie będzie, z Mercedesem W210 miałyby szansę konkurować.

  16. 2rek

    jest interkosmos, sa majaczenia na temat nazw aut, czyli jest wybornie,
    czyli prime time pt. mazda traci cierpliwość, bmw miażdży, Audi w punkt, Złomnik wyjaśnia 🙂

    ps. ja dorzuciwszy by elitarny miks durnych aut z naszego podwórka i wcale nie chodzi o syreny bo to nie jest samochód 🙂

  17. AdiKom

    Jest jeszcze GAZ Tiger 😉 Rosyjski odpowiednik Hummera, produkowany od 2004r. Ponoć dla chcących był też dostępny w wersji cywilnej (w limitowanej liczbie).

  18. Piotrek

    Jest jeszcze MAN Lion’s Coach

  19. benchi

    Ja bym jednak tej polityki poczytał chętnie.

  20. admin

    to ja zrobiłem na tę okazję fanpage na pejsbuku :] nazywa się „Skrajny Centroradykalizm”.

  21. govar

    a subaru leone czyli lew to pies;)?

  22. kiik

    w rzeszy firma arden tłukła kombi na jaguarach

  23. charmonijny

    Ala miała Asa (As – tak wabił się pies). Cholera pejsbuk mnie nie lubi, więc tam wstępu nie mam.

  24. Szagajew

    Może coś z rodziny wołowatych. 🙂

  25. parvuselephantus

    Jeszcze leopard – ciężarówka z trąbą. Ostatnio Polska Armia ją ujeżdża!

  26. Michał

    Ford, Ford… Nędznie to wygląda, kiedy uzmysłowisz sobie, że marka z początków automobilizmu, wypchnęła na rynek tak absurdalnie wielką liczbę wozów złych, kiepskich, lipnych w ogóle i w szczególe. Na szczęście Ford produkował i produkuje wszystko i wszędzie, więc bilans korzyści jest pewnie do strawienia, a wartość marki na giełdzie przewyższa pozycję Wedla.
    Cougar na bazie Mondeo I to mój fordoski faworyt. Piękny pokaz tego, jak się tego nie robi. My Wam to pokażemy, bo nas stać. Wy nie idźcie tą drogą. Kiedy jesteś, tak jak ja, ze wsi i właśnie oblewasz swoją pierwszą pensję pozyskaną z mieszania cementu u sąsiada i nadal masz przy sobie pińcet złoty, możesz zacząć rozglądać się za jakąś dziewczyną (lub chłopakiem; w końcu Cougar budzi pewien niepokój, podobnie jak Probe’y). Do lasu czy pod tego sławnego Dinx’a powinieneś ją czymś zawieźć. Z kolei późną nocą, kiedy z diskobaru Ramzes ciężko już wrócić na własnych nogach (wiecie, od tańczenia nogi bolą…), pokaż kim jesteś i podwieź ją lub go. No chyba, że trafisz tam na autora i wybłagasz podwózkę (ale on podobno zawsze wychodzi ostatni…). W takich życiowych, kluczowych momentach Cougar robi robotę. A nocą, kiedy ta maszkara ukrywa swoje oblicze, wszystko jest już na miejscu. Nie widać dziur i bąbli, mydelniane nadwozie staje się nagle bardzie sportowe, niż cały układ jezdny, a środek już nie sugeruje, by urządzić stypę, tylko lokal z przyszłością, posuwający cię do składania wniosku 500+. I obyś miał V6, ten klocek nawet bez kompresji zrobi na wszystkich dobre wrażenie. Jak prawdziwy masl kar!
    Jedna rzecz naprawdę mnie bawi, tak zupełnie bez złośliwości… Wiecie że ktoś kiedyś takiego Forda musiał kupić nowego? Za pieniądze. Być może za swoje. Kim byli ci ludzie? Czy po wejściu do dilera Forda trzymano im lufę przy skroni? A może skłaniano do picia moczu? Też bym się ugiął, chociaż nie wyszedłbym bez radia i dywaników w cenie. Co to, to nie!
    Jeszcze słówko uznania dla Pumy. Trzeba mieć niesamowicie wielkie prącie, by cieszyć się wspaniałością motoru 1.7 w tym nadwoziu. Tak to bym jeździł Pumą…
    (Agniesiu, kocham Cię kotełku:))

  27. Paulus

    Moim zdaniem De Tomaso Pantera, to najlepszy samochód świata. Prosty i proporcjonalny. Prosty amerykański silnik ustawiony wzdłużnie i centralnie. Dziwi mnie, że tak mało producentów, samochodów sportowych zdecydowało się na taką kompilacje. Pantera wypada lepiej w zestawieniu z Corvette. To jest prawie to samo, tylko że silnik znajduje się w innym miejscu. Ferrari jest banalne.

  28. Nie „szlak trafi”drogi panie tylko „szlag trafi”. To pewnie z niemieckiego „schlagen”czyli coś jak gdyby „tłuc”, „bić” czy „”szlachtować”(?).

  29. benchi

    A czy ten fanpejdż „skrajny centroradykalizm” można oblukać gdzieś jeszcze? Jestem ostatnim człowiekiem na ziemi bez pejsbuka czy innych twarzoksiążek i jest mi z tym dobrze.

  30. piter

    Jak już tak szeroko poszło, to dodam Syrenę 105 L (napewno od LYNX) i polski prototyp OGAR (bo pies to prawie kot).

  31. piter

    I ja też nie mam pejsbuka (i nie rozumiem do czego on jest potrzebny). Pejsbuuk jest jak prestiż.

  32. Drogi Panie Błażeju. Wiecheckiego Pan poczytaj.

  33. pppan21

    Jak to możliwe, że nie wspomniano (ani w artykule ani w komentarzach) o podstawie polskiej motoryzacji nazywającej się ŻBIK? Tak, miał tylko dwa koła – ale z przyczepką miał cztery!

  34. Ford Puma to jeden z ostaniach modeli zbudowanych według koncepcji Opla Manty czy VW Karmanna – bierzesz „zwykłe” podwozie i robisz „fajne” nadwozie. Masz auto w miarę tanie, ale adresowane do klienta, który chce się wyróżniać. A ten klient nie zawsze potrzebował osiągów – Capri tez robili z silnikiem 1,3 i ktoś to kupował. Chyba producentom wyszło z badań, że taki klient wymarł, bo następców nie widzę.

  35. @JG: Spójrz na to nie licząc drzwi: następcą Karmanna jest Passat CC.

    W latach ’90 na tzw. zachodzie właściciele Mant/Caprich byli wyśmiewani tak, jak na wschodzie właściciele Syren czy Trabantów. Nawet Porschu 924 się dostawało. Odpowiedzialny za ten stan był głównie Golf GTI, czyli ciepłyhacz oraz Civic III/IV. No to Ford i GM wymyślili Pumy i Tigry, bo i hacz i niby coupe. I były to samochodziki kupowane przez bogatszych rodziców swoim pociechom. Gimbaza tym szalała, co też renomy nie przyniosło. Tigra druga (apropodefacto: #Heuliez!), to była spotykana głównie w wakacyjnych wypożyczalniach, gdzieś w Hiszpanii. Puma zdechła w pierwszym pokoleniu ze wstydu.

  36. motylio

    Czekam na zestawienie gablot, które nazywają się jak parzystokopytne.

  37. benchi: nie popadaj w samozachwyt, ja tez nie mam szajsbuka 😉
    JG: no, ja bym kupil takie capri 1.3, koniecznie w automacie i z LPG 🙂

  38. truten23

    Co jak co, ale ten Jag Xj40 w kombi wygląda niesamowicie proporcjonalnie.
    Powinni to tłuc i pewnie miałoby to ekonomiczne uzasadnienie.
    Jeszcze tylko żeby się szybko nazywało: Jaguar Xj40 szutingbrejk, albo inny fastback.

  39. Sebastian

    Michał myślę, że z Cougarem poniosła cię fantazja i chciałeś raczej zabłysnąć krytyka przeciętnego produktu Forda. Zgadzam się z autorem, że plastiki i spasowanie są na poziomie indyjskiej manufaktury ale do całej reszty nie ma się co przyczepić. Poza płyta podwoziową i układem jezdnym (z resztą z ST200) nie ma tam niczego co przypomina Mondeo no ale to wymaga wiedzy o modelu której pewnie nie masz. Dzięki twojemu wpisowi moja chęć zakupu tego samochodu podskoczyła kilkukrotnie a szczególnie opcji po faceliftingu o której istnieniu 99,9999% populacji nie ma pojęcia.

  40. Wielki

    De to maso pantera miał tylne lampy od Skody 105?

  41. Dr. Kamil

    Zawsze się dziwiłem dlaczego do Pumy nie wsadzali Kenta 1.3 60KM, przecież to było by logiczne posunięcie.

  42. Puma – brzydka? Wnętrze nie teges? Ja bym ją wrzucił do wora z ostatnimi normalnymi Fordami, którymi dało się jeździć, bo w momencie wprowadzenia Focusa…bueee…
    Ciekawe, że jako mniejszy silnik nie występował 1,25 – równolegle w Fieście był dostępny.

  43. Widzę, że nie tylko ja jestem fanem DeTomaso Pantery. Świetne są te samochody a pierwsze wypusty to już całkiem cud, miód i orzeszki.

  44. Puma jest pokraczna, tylko przód wygląda przyzwoicie. Tigra wygląda lepiej z każdej strony oprócz przodu.
    W obu podstawowym silnikiem był 1.4 16v o mocy 90KM i w aucie o masie ~1000kg gwarantują wystarczające osiągi. Były to silniki z najmocniejszych normalnie dostępnych modeli, na których oba te kociaki bazowały. Jeździłem Tigrą 1.4 i bujała się całkiem nieźle, nie była to rakieta, ale nie każdy potrzebuje mocnego silnika tylko dlatego, że auto wygląda zadziornie. Fiesta 1.25 też nieźle szła, wiec myślę że i Puma 1.4 przyzwoicie się buja.
    Należy pamiętać, że to tylko Corsa i Fiesta w ładniejszych budach (w Tigrze nawet deski rozdzielczej nie zmienili, co wygląda żenująco)

  45. Jeszcze wracając do Capri 1.3 to Mantę tłukli nawet z 1.2. I jak to Tymon napisał w CA o tej wersji silnikowej Manty: „..i osiągach, które nie pozwalały nawet wyprzedzić Garbusa”. Chętnie bym się złapał taką Mantą z Garbusem. Manta w full body kicie, Garb w plastikach z lat 90. Gaz w podłodze i mogli by kręcić nowych szybkich i wściekłych.

  46. @yossarian – proponuję zmienić nick na „żenująca promocja bloga autobezsens.pl”.

    @leniwiec gniewomir – z takim stylem pisania zrobiłbyś furorę na jakiejś gimnazjalnej grupie dyskusyjnej. Może warto spróbować, wreszcie znalazłbyś sobie jakies porządne zajęcie.

  47. jonas

    W gimnazjum nie wiedzą, co to grupa dyskusyjna. Odrobinę zastanowienia, oba te zjawiska dzieli jakieś 20 lat.

  48. Przemek

    „to wszystko było tak straszne, że niech szlak trafi wszystkich tych którzy” – szanowny złomniku, szlak może być handlowy, dlatego nie podkreśla na czerwono, natomiast domyślam się, że Tobie chodziło o szlag taki co trafia. Pozdrawiam.

  49. @czk: Czy Ty masz w ogóle jeszcze kolegów?

  50. ik160p

    Leyland Tiger, Leyland Leopard – autobusy.
    @AdiKom: nie Tiger, a Tigr. Tiger to angielskie zniekształcenie nazwy, we wszystkich artykułach o nim, w tym anglojęzycznych, oraz prospektach występuje jako Tigr. 😛

  51. Wandal

    Ciekawostka o DeThomaso – W serialu MiamiVice w pierwszej serii jeździło czarne ferrari daytona które w rzeczywistości było Corvettą. Jak się amerykanie o tym dowiedzieli zaczęli masowo przerabiać corvertty na ferrari, to z kolei wyprowadzilo z równowagi amerykański oddział ferrari. Do następnego sezonu dostarczono 4 białe testarossy ale do scen kaskaderskich potrzebowali czegoś tańszego – wzięli więc Panthere i przerobili na ferkę (długo o tym jednak nie wspominając, żeby znowu się nie powtórzyła sytuacja z Corvettą)

  52. do tej pory nikt jeszcze nie wspomnial o czolgach Tygrys, Pantera, Leopard… niedobrze…

    a tu ladny XM:
    otomoto.pl/oferta/citroen-xm-citroen-xm-2-5-td-ID6y4ZwW.html

  53. Ktosiek

    Benny: no ładne żelaz(k)o 😉 – cena też realna – mam nadzieję, że znajdzie dobry garaż :).

    Demon: widzę, że nie lubimy nowych Fordów… no nieładnie Panie kolego 😉 – nie wiem co chcesz od Focusa – w 98 roku to było faktycznie coś nowego i fajnego, a Puma też w sumie ok – ogólnie lubię Fordy ;).

  54. pete379

    Mi z DeTomaso kojarzy sie teledysk NERO-Must Be The Feeling…

Comments are closed.