O niewychodzeniu przed szereg

W moje ręce trafiła wspaniała książka „Les plus belles annees de l’automobile francaise”, czyli najpiękniejsze lata motoryzacji francuskiej. Są to lata, zdaniem autora, 1935-1965 i w pełni się z nim zgadzam. Wszystkie przedstawione w tej książce fury są tak piękne i wspaniałe, że nie mogę jej zbyt długo oglądać, bo się wzruszam i zaczynam szlochać. Te wszystkie Panhardy, Delage, Simki, te cudowne Citroeny i majestatyczne Hotchkissy, one powodują u mnie potliwość, drżenie rąk, fale gorąca i inne takie.

Wśród tych aut większość jest mi znana. Obiecuję kiedyś wpis o bardzo, bardzo nieznanych markach francuskich, bardziej nieznanych niż Salmson i Voisin, ale znalazłem tam jedno auto, które mnie mocno zaskoczyło. Jeśli czytujecie Poznajemy Samochody, to na pewno wiecie, że po wojnie w Europie były różne Fordy: Ford-Kolonia, operujący też jako Taunus, Ford-Anglia, Ford de France, Ford Italia, był nawet krótko Ford hiszpański, który jednak objawił się tym, że kupił przedwojenną fabrykę aut użytkowych pod Barceloną i zaczął tam tłuc furgonetki – to jednak zupełnie inna historia.

Najciekawszy, choć efemeryczny, był Ford francuski, który przed wojną występował jako Matford, powstały z połączenia zasłużonej firmy Mathis i Forda. Powojenne francuskie Fordy, w tym ich flagowy model Vedette, były samochodami wielkimi i luksusowymi. Ich całkowite zniknięcie w połowie lat 50. było spowodowane oczywiście horrendalnymi podatkami nałożonymi na samochody o pojemności powyżej 2 l, a Vedette miał ten problem, że napędzał go silnik 2.2 V8 o mocy 60 KM. Trochę nie ogarniam, po co było robić 8 cylindrów do 2.2, skoro ruskie przy tej samej pojemności uzyskali 50 KM z czterech cylindrów, a Polacy później nawet 70 KM, oczywiście mówię o silniku S-21. Z czasem najmniejszą fordowską V-ósemkę zmodernizowano i osiągała aż 80 KM, co pozwalało rozpędzić się do 145 km/h, o ile oczywiście byłoby gdzie. Samochód jednak był krytykowany za felgi 13” i zbyt baloniaste opony oraz przede wszystkim katastrofalnie słabe hamulce.

Nie chcę jednak szczegółowo opisywać historii Vedette, bo nie o tym jest ten wpis. Chodzi o samochody, które pojawiły się za wcześnie. Robiąc coś rewolucyjnego, musisz liczyć się z tym, że to nie zażre, bo klienci nie są jeszcze gotowi. Robiąc coś rewolucyjnego jako mała firma, możesz być niemal tego pewien, a jako ogromny koncern musisz zainwestować biliony franków w marketing, żeby przekonać klientów że tego akurat potrzebują. Takim samochodem wychodzącym przed szereg było na przykład Renault 4. Zażarło? Bardzo, ale Renault wpompowało w ten projekt naprawdę obfite ilości gotówki. Zapewniam Was że nie był to projekt wykonany na kolanie i sprzedawany tak o. Klientom na każdym kroku tłumaczono, jakie zalety w stosunku do zwykłego sedanika ma takie Renault 4. Dokładnie tak samo było z Priusem. Kto by chciał jakieś dziwne połączenie auta z tramwajem, a co to, zwykłe auto nie działa? Bez sensu! I oprócz wydania ciężarówki pieniędzy na opracowanie Priusa, Toyota musiała wydać piętnaście ciężarówek pieniędzy na edukację i wytłumaczenie klientom, że Prius to jest właśnie to, czego chcą (np. ja chcę Priusa i kiedyś sobie kupię, na pohybel).

Ford of France nie miał takich pieniędzy. Miał tylko genialny design samochodu nazwanego L’Abeille (pszczoła). Nie był to pierwszy liftback na świecie, bo pokazano go w 1952 r. – trzy lata wcześniej swój wyprzedzający epokę model Kaiser Vagabond pokazała firma Kaiser-Frazer. Jednak można nazwać go pierwszym europejskim liftbackiem. W sumie Citroen BL Familiale to jednak było bardziej kombi.

Ale nie tylko tylna klapa otwierana jak w dzisiejszych liftbackach decydowała o wyjątkowości modelu Pszczoła. Jednym z genialniejszych rozwiązań był demontowany słupek boczny B. Można było go odkręcić i nic się nie działo. W połączeniu z drzwiami otwieranymi skrzydłowo, jak do szafy, otrzymywało się samochód niewyobrażalnie praktyczny jak na 1952 r.

Pszczołę oferowano jako… uboższą wersję Vedette, skierowaną do drobnych przedsiębiorców, farmerów i ogólnie ludzi potrzebujących samochodu do pracy. Reklamowano go jako „dwa auta? nie, tylko jedno!”, co miało oznaczać, że kupując Abeille, otrzymuje się i samochód dostawczy, i osobowy. Rzeczywiście tak było, montowane w kabinie ławeczki można było jednym ruchem wymontować (nie były jeszcze składane na płasko) i położyć na ich miejscu podłogę z desek, żeby wozić co tam trzeba. Pomysł doskonały, ale nie chwycił, bo klienci szukający auta praktycznego nie mieli tyle pieniędzy, żeby kupić sobie Abeille, a ci, którzy szukali luksusu, brali po prostu sedana, bo po co im ta wielka klapa jak jakimś rolnikom z wioski. Poza tym sedan miał ładniejsze i wygodniejsze kanapy.

No i tak to się wszystko nie udało. Już po 2 latach produkcja Abeille została zakończona, bo Ford of France sprzedał się Simce, a Simca, mając w ofercie modele dostawcze, nie była zainteresowana ciągnięciem wytwarzania tak niszowego modelu.

Jestem w 82% zaawansowany z ebookiem o GM. Już wkrótce!

← Previous post

Next post →

61 Comments

  1. Pytam z ciekawości, proszę nie brać tego za poganianie: Czy w ebuku o GM będzie dużo nowego kontentu, czy też będzie to kompilacja istniejących wpisów? Ilustronicowy ten ebuk będzie, bo nie wiem czy mi się zmieści w komórce? Jedną mam pod schodami, a drugą Nokia 6230i.

  2. Widzę, że zahaczamy o podobne tematy ostatnio, fajne to nawet.

    Co do V8 2,2, to była to wersja klasycznego silnika Flathead V8, tego z 1932r., która nie chwyciła za bardzo w Stanach, bo tam klienci woleli V8 full size, ale na Francję była jak znalazł. O ile tam jakiekolwiek V8 mogło być jak znalazł. Tak że tego – oni nie zrobili specjalnie V8-mki o pojemności 2,2l, tylko po prostu wdrożyli we Francji najmniejszy motor, jaki mieli na półce. Dziwne, że nie wzięli mniejszego silnika z półki niemieckiej czy angielskiej, no ale nie – woleli amerykańską, a tam najmniejsze było 2,2.

    A z tym Citroenem Familiale to jest trochę rabiniczny spór – co jest kombi, co liftbackiem, a co hatchbackiem. Chyba trzeba by z kątomierzem wokół auta chodzić. Według mnie to trochę umowne, więc nie mam zamiaru się kłócić, ale mimo wszystko uważam, że z samą ideą klapy podnoszonej razem z oknem – bo to w końcu o to chodzi – to jednak Citroen był pierwszy.

  3. W mojej skromnej opinii: akurat marketing Renault 4 był zadaniem dla studenta ekonomii pierwszego roku, w dodatku nie najpilniejszego. To auto po prostu było TANIE. A ta jedna przewaga jest w stanie sprzedać nawet blaszkę ze śrubką, bez tłumaczenia po co to. Taniość – to fetysz nad fetysze. Ile czarnego PR wylewa się każdego sezonu na rowery z marketów, i co ? Już w połowie sezonu brakuje tych badziewi po 200-250 zł właśnie. Taniocha zawsze pójdzie – i nie trzeba Gatesa, żeby ją umiejętnie wcisnąć

  4. marcinjo

    Czytam od paru lat i cały czas jestem pod wrażeniem wiedzy Twej. Kupisz mi golfa? 😀

  5. halloweed

    Niemożliwe że tylko ja czytam „zlomnika” w niedzielę w nocy…

  6. aronmen

    Kurcze – na fotkach od tyłu bardzo mi przypomina Warszawę „garbuskę”

  7. A ja ostatnio jarałem się spotykanym Prairie mk1 bo nie miał słupka, a wszyscy twierdzą że niby Ford byl pierwszy… Teraz wiem, że w pewnym sensie był :)

  8. Błażej

    @Miki – niby masz rację, ale nie do końca. Nie każdy klient kupi tani badziew, bo jest nowy i tani. Niektórzy wolą poszukać czegoś używanego w tej samej cenie co chińska tandeta, a pojeździ. Ja pod koniec zeszłego roku kupowałem rower, taki do 600 zł – już na starcie odrzuciłem marketowy badziew i zacząłem przeglądać Allegro ze świetnym rezultatem, jak się później okazało. Za niecałe 500 zł kupiłem markowy holenderski rower Batavus model Twister – nowy kosztuje 2,5-3 tys. zł, a ja dałem tylko 5 stów za używkę sprowadzoną z Holandii. W markecie nie kupisz za 500 zł roweru z aluminiową ramą, aluminiowymi kołami 28″, dynamem w piaście, 3 biegami w piaście, hamulcami V-Brake na przodzie i tyle plus hamowanie pedałami i przednią lampą zintegrowaną ze sztycą kierownicy.

  9. Jakub

    No i chyba problemem tego samochodu był marketing. Że dostawczy i osobowy. To nie mogło chwycić, czy dzisiaj ktoś kupowałby Kangoo zamiast Megane?

    Dobrze do tego podszedł Nash ze swoim „Ramblerem” – wszystkie reklamy pokazywały go jako drugi czy trzeci samochód w rodzinie, jako dodatek do Cadillaca, taki dla żony na zakupy, a nie po prostu tańszą (niewiele) alternatywę dla modeli full-size. I pomysł chwycił rewelacyjnie.
    Kwestia tylko, czy Europejczycy na początku lat 50 nie byli po prostu za biedni?

  10. Arkowaty

    Jezdzilbym :-) genialy brak slupka i ze to sie nie zlamalo

  11. laisar

    „po co było robić 8 cylindrów do 2.2”

    Lepsze wyważenie = mniejsze wibracje = większa trwałość?

    + komfort NVH?

    A w ogóle sami go zrobili? Bo może po prostu gdzieś tanio nabyli?

  12. Hmmm, czyli to tak jakby dziś Citroen wypuścił DS Berlingo? Tylko że to byłoby w drugą stroną – drogi znaczek na zwykłym użytkowym toczydle zamiast ówczesnego zubożonego premium przekształcone w przyrząd do okazjonalnego wożenia ziemniaków. Ale porównując dzisiejsze pro-premiumowe trendy z ówczesnymi, można powiedzieć że to w zasadzie taki sam manewr.

  13. KIEROWCA

    Linia nadwozia będąca połączeniem Warszawy garbuski i Borgwarda. Pomysł z demontowalnymi słupkami to mistrzostwo chociaż dla mnie osobiście zawsze najbardziej podobał się hardtop jak w Cadillakach, Chevroletach z lat 50 i 60. Tzn. Krótkie słupki środkowe do połowy drzwi + szyby pozbawione ramek. Teraz oczywiście nie mogą tak zrobić bo górne punkty kotwiczenia pasów, „bespoeczeństfo”, norma euro 666.

  14. @ Błażej: tylko w latach 60 podaż używanych samochodów była mniejsza niż dzisiaj a 10 lat i 250 tys. km nie oznaczało dalszej bezproblemowej eksploatacji.
    @KIEROWCA: Japończycy wjechali z hardtopami w lata 90. Zreszta skoro można zrobic samochód bez dachu to dlaczego nie bez słupków?

    Abeille ciekawy, od jakiegoś czasu zastanawiałem sie, jakby wyglądał klasyczny fastback z lat 40 z otwieranym tyłem, chociaż jak akurat widziałbym tutaj bardziej dziobatą maskę.

  15. Ciril

    @Aremberg
    Przecież zrobiono coś takiego: Mercedes Citan :p

  16. @Błażej – w odniesieniu do tej „średniej” półki marketowych rowerów, czyli w cenie „500+”, masz rację. Ale ja myślałem o półce znacznie niższej – czyli tych których ceny oscylują wokół 200 złotych. Tu nie ma w zasadzie żadnej sensownej konkurencji na rynku używek – a i klient nie poszukuje aluminiowych kół, dynama w piaście czy przerzutek Deore. Chodzi o coś co zastąpi poczciwego Wigrusa, który dziadkowi własnie złamał się przy przegubie, a poziom emerytury nie pozwoli na zakup Dahona nawet po wieloletnim oszczędzaniu. Czego potrzebuje taki dziadek, jeżdżący na rybki tudzież do sklepu? Damska rama, torpedo w tylnym kole, błotniki i bagażnik – takie cuś przypominające Turinga możesz kupić za 180-250 zł w zależności od marketu. Ewentualnie najprymitywniejszy góral za 2 stówki, który wbrew pozorom pod dziadkowym władztwem sporo pojeździ – głównym badziewiem są bowiem w nim przerzutki, czyli to, czego statystyczny dziadek i tak nie dotyka. To właśnie takie sprzęty schodzą z reguły w trakcie sezonu – a te „500+” i „1000+” w sierpniu i wrześniu stoją w marketach z 50 procentowym upustem…

  17. Dr. Kamil

    @Aremberg albo jakby Mercedes wziął np. takie Kan… hmm, zaraz, zaraz…

  18. admin

    odpowiedź do Fabrykanta

    nowego kontentu będzie ok. 25%.

    reszta to będzie kompilacja.

    Wpisów, które są zresztą obecnie niedostępne.

  19. Czekam cierpliwie z pewną taką niecierpliwością.

  20. Pyzaty

    Po tym jak opisałeś wszystkie wady Vedette, to wychodzi na to, że podatki to był najmniejszy problem tego samochodu.

    A wiesz może jakiej wysokości były te podatki? Bo obecnie akcyza na samochody z silnikiem ponad 2 litry to 18.6%, a samochody te cały czas się sprzedają.

  21. radosuaf

    @miki:
    Windows 10 anyone? :)

  22. Co do słupków, nie znalazłem nigdzie w komentarzach informacji o tym, że przecież w okresie międzywojennym było wiele samochodów bez słupka B. Co do silnika V8, jak napisał Szczepan, była to odmiana silnika znanego jako „Flathead V8”. Swoją drogą, już był wpis zahaczający o Vedette- coś tam coś tam Simci Beaulieu.

  23. lessmore

    Przy całej głębokiej odrazie do wczesno-powojennego ustroju Polski muszę przyznać się do silnego, pozytywnego wzruszenia, którego doznaję na widok Forda L’Abeille. Przecież on (oprócz przodu) jest podobny jak dwie krople wody do Warszawy M20, samochodu mojego dzieciństwa. Raz w roku, od wielkiego dzwonu, jechało się całą rodziną taką taksówką do krewnych na drugi koniec miasta, albo do teatru. W środku pachniało benzyną i papierosami, ale też czymś jeszcze – czym, nie wiadomo; to był po prostu zapach samochodu. Kierowca leżał na kierownicy, leniwie gapiąc się na puściutką Marszałkowską przed maską, od niechcenia dodawał gazu i ględził coś niezbyt rozsądnego (to akurat do dziś w taksówkach się nie zmieniło). Dziś samochody nie warczą tak basowo i przede wszystkim nie pachną już niczym poza tanim plastikiem i odświeżaczami powietrza. Chyba zaczynam dojrzewać do tego, by kupić i wyremontować starą Warszawę…

  24. admin

    NIE CZYŃ TEGO

  25. cyklonB

    TO ONI ukradli nam prototyp Warszawy garbusa po czym to się stało francuską tradycją, później kradli już hurtowo jak leci :) wystarczy wspomnieć Citroena XM bestialsko zerżniętego z Poloneza albo wspomniany Renault 4 który to jest kopią prototypu malucha „ryjka” z silnikiem z przodu…

  26. square626

    @Błażej – ale ten piękny sprowadzony z Holandii rower za 5 stów stał sobie zaparkowany przy latarni na De Wallen w Amsterdamie, ale właściciel się zasiedział i musiał wracać na piechotę. 😉
    Ostatnio czytałem, że złapali jakiegos busa co wiózł 200 używanych rowerów z Magdeburga na Ukrainę bez wiedzy właścicieli

  27. KIEROWCA

    @miki -jeśli chodzi o te marketowe rowery to niestety prawda, chińszczyzna że aż strach patrzeć. Kolega miał w ubiegłym dziesięcioleciu słynnego Krossa Gold. Straszne gó*no. Po roku zaczeły wypadać kuleczki z plastikowych pedałów, zeszło złote pokrycie siodełka (cienkiego i wpijającego się w dupę), wszędzie luzy a kosztował chyba z 600 zł. Ja mam dwa Wigrusy, jeden przygarnięty ze złomu za silnik od Frani a drugiego znalazłem na flakach przy śmietniku. Ludzie wywalają dobre polskie rowery a kupują takie shity, bo modne. Rowerem jeżdżę latem do pracy, ewentualnie po motoryzacyjnych w poszukiwaniu części do CC 700 po swapie na 900 :-) Poza tym mam w piwnicy po dziadku oryginalnego Turinga Luxus zielony metalic właśnie po dziadku. Dziadek ma 88 lat, rozrusznik serducha i zawroty głowy także już nie jeździ.

    @Lessmore -wiem dokładnie o czym piszesz, o tym zapachu samochodu. Wspaniała sprawa. Był on właściwie tylko w tych samochodach „starej” generacji -(Warszawy, Syrenki, Wartburgi, Trabanty, no może jeszcze Żuk i Nyska się łapią). Taka bliżej nieokreślona mieszanina gumy, oleju, benzyny, rozgrzanej skai. Poldek i 125p waliły w środku dechą ulepioną ze smoły także to już nie to. A w nowoczesnych samochodach żywy plastik albo jakiś cuchnący knocik z olejkiem waniliowym na kratce nagrzewnicy. Rzygać się chce na sam zapach ubrań po opuszczeniu takiego samochodu. Na szczęście często nie muszę do nich wsiadać. Ostatnio z rodzinką ich Volvo na wigilię a tak jest CC. Tutaj mam ten zapach paliwa na zakrętach, ryk silnika, ręczne ssanie i zapach wzbogaconej mieszanki przedostający się przez dmuchawę. A i tak tęsknię za tym mixolowym skarpecianym smrodem Syreny :-)

  28. @square626: ja słyszałem, że w Holandii wynajęcie na zimę garażu/strychu/piwnicy na rower przekracza jego wartość więc służby oczyszczania miasta mają trochę złomu do wywiezienia;)

  29. Piotrek z Nowej Huty

    „czy dzisiaj ktoś kupowałby Kangoo zamiast Megane?”

    Ja. I jeszcze paru obecnych tu kolegów. Już wielokrotnie ustalaliśmy to w komentarzach pod wpisami tut. Redaktora.

  30. @SMKA
    Dokładnie bezsłupkowe nadwozia były już przed wojną. Pierwsza była Lancia Augusta w 1933 roku, która jednocześnie była pierwszym samochodem z samonośnym nadwoziem zamkniętym. Miała wejść do produkcji rok wcześniej, ale okazało się że ten typ nadwozia opatentował jakiś amerykanin i były pewne opóźnienia.

  31. Ktosiek

    Co do taniości jako fetyszem nad fetyszem się zgadzam :-) – mam bardzo dobrą ofertę na Peugeot 308 – niezależnie od wersji, ale powiem, że Access’a mogę mieć od ok. 57K – to bez mała 20K taniej niż Pro_cee’d – co prawda silnik tam marny (1.2 3 cylindry 82KM), ale samo auto jest bardzo mało zubożone w stosunku do wersji wyposażeniowej poziom wyżej ! – nie ma tylko dotyku, tylko normalne radio i sterowanie klimatyzacją (dla mnie to akurat plus), podłokietnika i obszytej kierownicy – do przeżycia, choć wersja 110KM nie jest dużo droższa, ale za niewiele więcej w tej cenie mogę mieć Elantrę, więc już mnie tak to nie bawi – nie zmienia to faktu, że w tej cenie ten Pług miecie wszystko w swojej klasie i w tej cenie dość poważnie się nad nim zastanawiam. Braki w dynamice odbiję pewnie na stacji.

    Co do samego auto z tematu, to mi też bardzo przypomina Warszawę :), ale czy ja wiem, czy taki rewolucyjny… może patent z słupkiem B, ale tak dla przedsiębiorcy dużo lepszym wyborem był, moim zdaniem 2CV utility albo R4 :).

  32. brukiew

    Heh

    Skoro nie chcieli wielofunkcyjnych toczydeł musieli być strasznie bogaci! Będąc inżynierem chciałbym mieć sedana, ładnego wygodnego albo sportową furę ale cóż, jeżdżę tanim kombi Chevy bo nie stać mnie na transport ze sklepu (kto normalny płaciły za przewóz szafki 70 zł?!) , kombiakiem wywiozę gruz, przewiozę meble, graty. Ech czemu nie kupiłem Poloneza Trucka :(

  33. jelcz

    Pan uważa, Panie Autorze, na te Priusy. Ostatnio trafił taki do sąsiedniej firmy na wypiaskowanie, bo trochę spłonął… Wiesz Pan, świat jest mały… 😉

  34. Jest to mój pierwszy (i pewnie ostatni) komentarz na tej stronie mimo iż złomnika czytam już od bardzo dawna, piszę to ponieważ chciałem żeby było to swego rodzaju podziękowanie i pożegnanie z tą stroną.
    Spędziłem tu naprawdę dużo czasu i jestem wdzięczny za doskonałej jakości rozrywkę jaką zapewnił mi złomnik.

    Byłem wielkim fanem złomnika , głównie z powodu nietypowego poczucia humoru autora i tego iż poruszał niszowe tematy, które nie były poruszane na innych stronach, a mnie akurat bardzo interesowały(interesują mnie głównie auta z lat 80 i 90 i przemyślenia nt. motoryzacji).

    Wciąż przeglądam tę stronę lecz widzę, że niestety tematy tu poruszane rozmijają się już z moimi zainteresowaniami (mimo, że w każdym poście widać ogrom pracy autora i wciąż to samo uwielbiane przeze mnie poczucie humoru).

    Brakuje mi złomnika w dawnej formie(myśle, że nie tylko mi), ale rozumiem i szanuje decyzje autora.

    Tym postem chciałbym podziękować za stronę złomnik.pl i za miło spędzony tam czas, gdyż każdy post idealnie trafiał w moje zainteresowania i naprawdę miło się to czytało(zwłaszcza w pracy :) ) .

    Pozdrawiam i życzę Panu Tymonowi wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia xD

    p.s.
    Rozumiem, że nie ma już szans na „grzybologike 2” ?

  35. „Przecież zrobiono coś takiego: Mercedes Citan :p”
    MB od niemal zawsze robił auta użytkowe i nie oferuje Citana jako samochód luksusuwowy (oo, takie słowo nowe wymyśliłem), tylko jako zwykłą taczkę. Znaczy – Pudło.

    „czy dzisiaj ktoś kupowałby Kangoo zamiast Megane?” No jasne, pełno ludzi. Też bym tak zrobił, gdyby nie było Berlingów. Kombiwany to idealne auta dla introwertyków, których gila straszenie innych agresywnymi mydłami.

    No ale do rzeczy: po jakiego grzyba te słupki były odkręcane, skoro bez nich było też dobrze??

  36. Piotrek z Nowej Huty

    Hm, może były odkręcane dlatego, że na postoju można coś ogromnego łatwiej załadować bez słupków i mniejsza sztywność nadwozia nie przeszkadza, a podczas jazdy lepiej jednak żeby były na miejscu?

  37. Najgorsze czasy światowej motoryzacji. Wszystkie auta były wtedy takie same.

  38. @brukiew:
    PN Truck, zwłaszcza ROY to podwójny szach mat – nie tylko sam w sobie jest uniwersalny, ale jeszcze kosztuje tyle, że stać Cię dodatkowo na Caro i Atu do kolekcji.

    @admin:
    Ale czego ma nie robić ? Nie kupować Warszawy, czy jej nie remontować ? Trochę szkoda byłoby zgnić, bo nie za wiele już ich zostało.
    A Prius posysa niezależnie od tego ile Toyota wpompowała w marketing. Dopiero teraz to potrafi trochę na elektryce przejechać, bo wcześniej SE i bateria to tylko balast. Prius = Corolla + elektryczny balast. Hybryda musi mieć kabel do ładowania.

    @miki:
    Miałem dwa rowery z marketu, każdy poniżej 200pln. Żaden nie zdążył się zużyć, czy zepsuć zanim je skradziono.
    Rada dla potomnych : do przypinania stosujcie solidny łańcuch z kłódką , bo plecionki przecinają w 2s. Dresiki noszą ze sobą odpowiedni sprzęt, wiedziałem na nagraniu, bo oba rowery zwinęli pod monitoringiem w biały dzień.

  39. emmerce

    Hahaa widzę, że nie tylko ja tęsknię za truckiem 😀 Szukam 3-ci miesiąc ST w dieslu i tak do 200km od domu nie ma czego oglądać. Ostatni moment na zakup takiego klasyka bo za moment wszystkie w hucie. A dlaczego nie berlingo itp? Ciężko tam zapakować płytę OSB.

  40. Ktosiek

    Mówicie o truckach, a zapominanie o produkcie FSO, który był chyba najbardziej podobny do opisywanego w temacie modelu – chodzi o wersję Cargo :-) – heh, widać Francuzi ukradli nam nie tylko Beskida!.

  41. a czy ten Ford aby nie jest na ramie? wtedy moze nie byc zadnego slupka i nie ma to najmniejszego znaczenia (jedynie dach by odpadl 😉 )
    truckow jest pelno, tyle ze wszystkie zgnite, jak wszystko co w Nysie robione… ale od megana i tak jest prawie wszystko lepsze :)

  42. @Ktosiek:
    Cargo ma nie wiele większą przestrzeń ładunkową niż Caro. Jeżeli chcesz przewieźć coś wysokiego to jest różnica, ale generalnie Cargo powstało jako karetka, a że prywatnie były kupowane, gdy brakowało kombi to taki ficzer FSO.
    Jak ktoś potrzebuje konkretnego kombi, to jest jeszcze karawan. Schludnie obudowana paka i dobry stan związany z niskimi przebiegami i charakterem pracy czyni z nich świetny kąsek dla kogoś poszukującego pojemnego połączenia kombi na Trucku.

  43. KIEROWCA

    KGB -prywaciarze robili też takie nadstawki a’la cargo nawet na zwykłe Borewicze. Były czasami ogłoszenia ze zdjęcionkiem wielkości znaczka pocztowego w Giełdzie Samochodowej.

    P.S. A teraz narzekamy, że ktoś dał słabe fotki na alle :-) W czasach gazet papierowych to dopiero była jazda… Ojciec tak się sparzył ok. 95. Tak panie, ładna Carówka, wszystko to co w ogłoszeniu, nie bity. Przejechał pół Polski samochód oglądać (komisów nie bylo albo stały w nich Duże Fiaty i Kadetty D, najbliższa giełda ok. 100 km od domu).
    Poldas okazał się pudrowanym trupem po konkretnym dzwonie w którym kawałki podwozia ulepiono ze smołowanych rękawów od kufajki. Czteroletni Polonez.

  44. Błażej

    @square626 – owszem, rowery to dość chodliwy towar w kręgach amatorów cudzej własności. Ale mój holender ma pewne pochodzenie – około dwóch tygodni temu wracając wieczorem z pracy zatrzymał mnie patrol policji do kontroli, sprawdzili rower i jest czysty, nie figuruje jak kradziony. Zresztą sprzedawca zaznaczał w aukcji, że nie będzie problemu z rejestracją w Policyjnym Rejestrze Oznakowanych Rowerów, a ta kontrola mnie w tym utwierdziła.

  45. Moja oba kradzione też nie figurują w rejestrze skradzionych, bo nie spisałem numeru pierwszego, więc i na policji nie podałem. A po kradzieży drugiego nie poszedłem w ogóle zgłosić kradzieży, bo szkoda marnować czas na siedzenie w psiarni, skoro i tak za chwile umarzają śledztwo.

  46. marekrzy

    Szanujący się Holender nie szuka na zimę garażu, bo całą zimę popyla na rowerze.

  47. to ja juz wole o Pomylonezach poczytac niz o jakis rowerach ;p jakis holenderski rower Zonka na gieldzie kupila za 140zl, w pelni sprawny z biegami w tylniej piascie, jezdzi sie ponoc 10x lzej niz na marketowym (pewnie tak, niema nic gorszego od chinskiego badziewia), nie wiem, jak ona chce zeby z nia pojezdzic to ona tym jedzie a ja komarem obok :) niema to jak zapach przepalonej mieszanki z mixolem!

  48. aaa no i zeby nie bylo – czekam z niecierpliwoscia na ksiazke o GM! wszak stalem sie od niedawna milosnikiem GM za sprawa Kadetta w automacie Turbo Hydra-Matic

  49. thekreuzberger

    @kolega, który kupił sobie aluminiowego Batavusa za 500 zł na allegro

    Holender, któremu ten rower świśnięto był od ciebie mniej zadowolony .

  50. biedni dostawcy, za dzieciaka, jakos w podstawowce „przywiezlismy” Horizonta na wigrusie z drugiego konca miasta znalezionego, tylko raz nam spadl i w sumie mu gorzej od tego nie bylo i nawet zesmy go naprawili (chyba powielacz i z tego co pamietam to od Heliosa/Neptuna sie przypasowalo) , ale byla to straszna mordęga ten transport… ale za to mialem w koncu telewizor ze zdalnym, a nie na galki 😀

  51. a innym razem z tym kolega po szkole znalezlismy telewizor Ei i zesmy do autobusu zatachali i zastanawialismy sie czy ma 18 lat i czy musimy bilet mu kupowac, ale ostatecznie zaryzykowalismy i telewizor pojechal na gape 😉

  52. Ktosiek

    @Benny: ale Meganke to Ty szanuj 😉 a na serio to dobre auta, a rdza głównie w wersjach przed liftem – i znów nie taka tragiczna, spójrz na Azjatyckie auta, w szczególności Mazda i Honda – jak wiadomo w garażu prawdziwego Hondiarza prócz beczek oleju są jeszcze migomat i reparaturki 😉 – hehe :].

    @Apede: mam nadzieję, że materiały wszelakie materiały budowlane będą te durne urzędasy transportwać tymi rowerkami, albo jeszcze lepiej -ręcznie – mam nawet zilustrowanie tego http://tinyurl.com/hlol25j :-).

    Zapewne niedługo inne miasta to podchwycą i wszędzie zrobi się tak samo „zielono” – zielono i biednie jednocześnie. Już się Pani Kopacz wykazała w sprawie sklepików szkolnych.

  53. square626

    @Błażej – tak, jasne i jeszcze ciśnienie w oponach sprawdzili

  54. @benny_pl – ja w 1991 roku wiozłem beryla 102, 24 cale czarno-białego ekranu, na „przyczepce” z wózka do walizek przyczepionej do bagażnika Jubilata 3 metrowym przedłużaczem zwiniętym pierdylion razy. Berylek nawet to przetrwał, grał – gorzej ze stroną wizualną. Każdy krawężnik odcisnął na obudowie w wysoki połysk swój ślad w postaci siepiących się trocin z płyty wiórowej…

  55. To były czasy, Złomnik na codzień, w domu i w zagrodzie 😀

  56. Wojciech

    Szanowny Panie dawaj Pan materiał o Voisin ie

  57. Błażej

    @thekreuzberger – twierdzisz, że Holender nie był zadowolony? No to Cię zmartwię – ostatnio czytałem artykuł, że w Holandii po pierwsze brakuje parkingów rowerowych, po drugie są korki rowerowe i dużo wypadków typu rower-rower, po trzecie Holendrom opłaca się porzucić i kupić nowy

  58. No to wracając do Fordów Vendette i Abeille:
    Porównanie tyłów – w stanie „złomnikowym”
    http://aws-cf.caradisiac.com/prod/mesimages/277438/vedett.jpg

Comments are closed.