Frutti di mare alla svenska

Dzień dobry,
Kiedy mówi się o szwedzkich samochodach, zwykle na myśl przychodzi tylko Volvo i Saab. Co bardziej ogarnięci dorzucą jeszcze Scanię-Vabis, która przed wojną produkowała samochody osobowe w małych seriach. Pozostali producenci szwedzcy są o tyle nieznani, że praktycznie ich nie ma. Albo występują w znikomych liczbach.

Jednym z najciekawszych szwedzkich producentów pojazdów jest firma Kalmar Verkstad albo KVAB (od Kalmar Verkstad Aktie Bolaget, czy jak to się tam pisze). Kalmary produkowały sporo pojazdów wysoce specjalistycznych i nie bali się robić czegoś dziwnego tylko dlatego, że inni tak nie robili. Zbudowali na przykład ciężarówkę o wdzięcznej nazwie Terminal, która miała drzwi z przodu i w zależności od potrzeby mogła być przerobiona w rekordowo krótkim czasie z ciągnika siodłowego do przeciągania naczep po terminalu, jak sama nazwa wskazuje, w wózek widłowy montowany na ramie z tyłu do podnoszenia kontenerów.

Firma Kalmar produkowała też pojazdy do obsługi naziemnej lotniska. Przez lata były wykorzystywane nie tylko w Szwecji, ale też na przykład w Wielkiej Brytanii. W Polsce są w użytku głównie takie pojazdy marki Mulag. Niestety nie znam nikogo na lotnisku Chopina na tyle dobrze, żeby pozwolił mi kiedyś zrobić materiał o tych pojazdach, więc mogę tylko przypatrywać się im jak wsiadam do samolotu.

Jednak zdecydowanie najciekawszym produktem Kalmar był samochód pocztowy. Szwedzka poczta zażyczyła sobie w 1968 r. specjalnego pojazdu do rozwożenia listów. Zwróciła się do Kalmara i Kalmar jak najbardziej taki samochód wykonał. Do stalowej ramy przyczepiono silnik bokser konstrukcji DAF-a, chłodzony powietrzem, a całość nakryto nadwoziem z tworzywa sztucznego. Pojazd początkowo nie miał szczególnej nazwy i nazywał się po prostu Kalmar-DAF, ale szybko przylgnęła do niego nazwa Tjorven, co było imieniem kluskowatej dziewczynki z rodzinnego programu w szwedzkiej telewizji, do którego scenariusz pisała Astrid Lindgren.

Kalmar-DAF miał kierownicę z prawej strony, przesuwane drzwi, a w wersjach dostosowanych do pracy w okolicach koła podbiegunowego, także benzynowe ogrzewanie Eberspaecher, które zamontowano pod fotelem kierowcy i w bardzo zimne dni ogrzewało listonosza, a w te cieplejsze smażyło go żywcem. No ale Szwedzi lubią nietypowe potrawy. Nadwozie z tworzyw sztucznych opracowała holenderska firma Van Doorne.

Wyprodukowano 2170 sztuk Kalmara DAF-a, z tego 1195 dla poczty, 588 dla odbiorców indywidualnych (szwedzkich niepełnosprawnych) oraz 368 sztuk na eksport i jeszcze serię 19 egzemplarzy próbnych do testów wewnętrznych. Niektóre samochody z czasem wyposażono w silnik 1.1 Renault-Cleon, a nawet w napęd elektryczny. Kalmar-DAF ma swoich wiernych fanów, którzy przyjeżdżają tymi sprzętami na różne zloty i takie tam.

Również Amerykanie mieli swojego specjalnego pocztowego Jeepa, a Niemcy – Volkswagena Fridolina, który był bardzo podobny do Kalmara jeśli chodzi o konstrukcję i założenia.

Tak naprawdę Kalmara-DAFa przedstawiłem Wam z pewnego powodu. Oto w latach 60. czy 70. można było stworzyć od zera samochód specjalistyczny tylko do użytku pocztowego. Dziś byłoby to całkowicie nie do pomyślenia, żeby ktoś „stworzył samochód” na zamówienie. Koncernom motoryzacyjnym udało się skutecznie przekonać 99,9999% społeczeństwa, że tylko one mogą produkować samochody i że do wyboru jest tylko to, co one stworzą. Pojazdy specjalistyczne przygotowane pod konkretne zastosowanie są coraz rzadziej spotykane. Kalmar miał wszelkie udogodnienia jakich potrzebował listonosz do swojej pracy. Dziś ten sam listonosz musi jeździć takim samym Kangoo czy Doblo jak hydraulik, serwisant wind i renowator ikon. To tak jakby zegarmistrz i mechanik naprawiający lokomotywy musieli korzystać z tego samego zestawu narzędzi, bo przecież ten naprawia i tamten naprawia. Logiczne. Tylko że bzdurne. I tu pojawia się podstawowe pytanie, czy mając powyższe na uwadze, tzn. całkowite przejście do motoryzacji sterowanej przez megakoncerny, możemy uznać że dokonał się rozwój, czy raczej zwój?

← Previous post

Next post →

75 Comments

  1. Nie do końca zgadzam się z Twoją tezą. Rynek nie znosi próżni. W samej Polsce jest mnóstwo firm robiących specjalizowane nadwozia z laminatów na koncernowe Ducato i inne Iveca. Jak taki listonosz z Pipidówy Wielkiej miałby do wyboru dostosowany do jego pracy, wykonany w 500 egzemplarzach wozik pocztowy bez serwisu i dostępu do części albo kangura, berlingo czy inne cuś to sam wiesz co by wybrał.

    ps. a taksówki londyńskie?

  2. Mleczaj

    To ją zadań takie pytanie.
    W czym ów kalmar-daf jest lepszy do przetworzenia listów i paczek od takiego doblo?

  3. Jakis inny specjalistyczny listonoszski woz jest w teledysku dance tonight paula mccartneya z natalie hershlag vel portman

  4. W mojej ocenie zanik tego typu wysoce wyspecjalizowanych konstrukcji to nie tyle wynik wmówienia, co po prostu wynik dużych kosztów produkcji na małą skalę.

  5. lordessex

    Zgadzam się z ostatnim zdaniem w pełnej rozciągłości Panie Z. Łomniku. Uważam że od lat 90 a w zasadzie w niektórych przypadkach nawet i od 80 nie dokonał się żaden znaczący rozwój w motoryzacji (jeśli już to znikomy, czyli jedynie udoskonalenie istniejących już rozwiązań).

  6. Gdyby zamiast nowej syreny zrobili wóz pocztowy, to i tak by się okazało ze za nasze pieniadze sobie samochody budują itp

  7. A Kalmar to nawet produkuje w Polsce a konkretnie w Fabryce Cargotec w Stargardzie .

  8. Saab też raczył spróbować z samochodem dla listonosza, tworząc Saab Electric Postal Van http://www.saabsunited.com/2009/10/saab-99-electric-postal-van.html

  9. lessmore

    Zwój.

  10. Manmachine

    To mi przypomina Carbon Motors i tę firmę co zaprojektowała taksówki dla Nowego Jorku (First Auto Group czy jakos tak). Pojazdy bardzo dobrze dostosowane do zadań i zaprojektowane od A do Z pod zadanie jakie miały wykonywać i rząd USA nie był taki do końca głupi,dofinansował te projekty,ale weszło lobby „wielkiej trójki z Detroit” i dowalili takie łapówki,offsety,zniżki i bonusy,że raczkujące firmy nie miały szans tak zaniżyć cenę i zbankrutowały. Smutne czasy

  11. Kalmar produkował też potężne wózki do przewozu materiałów o dużej wadze, np. do przewożenia kręgów stali o masie do 40 ton na czopie zamontowanym z przodu (coś a’la wózek widłowy, tylko trochę większy od ładowarki Ł34 ze Stalowej Woli).

  12. charmonijny

    Ten drugi, tylko taki bardziej zwinięty jeszcze.

  13. w latach 80-tych byłem na wycieczce szkolnej min. w terminalu kontenerowym w Gdyni. Mieli tam Kalmary do transportu kontenerów na statkach typu ro-ro. Pan oprowadzający mówił że taki Kalmar miał podwójny napęd, po placu leciał na dizlu a wjeżdżając na statek włączał napęd z koła zamachowego

  14. Ktoś wi jakie to Tjorven miało przeniesienie napędu?
    Na zdjęciu wnętrza widać tylko dwa pedały.
    (Variomatic od Dafa?)

  15. Wiadomo, że kiedyś było lepiej, szczególnie w PL.
    Kiedyś monopolistyczna, państwowa poczta musiała zamawiać dla siebie specjalne pojazdy, a teraz, dzięki powszechnie dostępnym Kangom i Berlingom mogą rozwijać się takie firmy kurierskie, że już w ogóle samemu do sklepu nie trzeba chodzić. A jak to za duże, to są Cubo i Nemo. Wszystkie one są wygodne, siedzi się wyżej, mają ogrzewanie i każdy listonosz to doceni. Dziwi tylko fakt (opisywany w artykule o Heuliezach), że koncerny tak długo się opierały takim pomysłowym konstrukcjom.

  16. Marcin Jan

    A może usługi pocztowe dajmy na to nie są jednak aż tak specjalistyczne aby zamawiać samochód pod listonoszy ( a te 10-20% listonoszy którzy mają taki rejon że potrzebują takiego wynalazku jakoś się przemęczy). Do tego w zestawieniu zwykły Kangoo vs pocztowoz koszta nabycia, serwisu, i ew. odsprzedaży są po stronie masówki.

  17. Svensony mają też takie małe trójkołowe skuterki do rozwożenia poczty po osiedlach. Inna sprawa że Skandynawowie problem rozwiązali prosto – poczta podczas rozwożenia poczty jeździ pod prąd i nie rodzi to jakichś wielkich problemów.

  18. Ale taki USPostal czy UPS korzystają, przynajmniej w US, m. in. ze specjalnie dla nich przygotowanych pojazdów. Jeszcze pod koniec lat 80. powstawały prototypy aut pocztowych. Nie pamiętam konkretnej nazwy, ani kraju, ale pamiętam z „Motoru” z przełomu lat 80/90 zdjęcia auta przypominającego kombi, ale miało ono obniżoną linię okien, był łatwiej było bezpośrednio zeń przekładać pocztę do skrzynek. Do tego kierownica po prawej stronie.
    „Auto Technika Motoryzacyjna” mniej więcej w tym czasie pokazywała zdjęcia pf126p BIS w wersji kombi, właśnie dla Poczty Polskiej (wtedy to było połączone zresztą z Telekomunikacją i na drzwiach był słynny napis „ŁĄCZNOŚĆ”).

  19. @admin „Dziś ten sam listonosz musi jeździć takim samym Kangoo czy Doblo jak”

    Nie, nie musi – dokładnie tak samo jak kiedyś, także dziś każdy z koncernów z najwyższą chęcią wyprodukuje dla klienta specjalną wersję. Oczywiście, tak samo jak kiedyś, za „drobną” dodatkową opłatą…

  20. Tak tylko powiem że u nas w PL to zwykły listonosz jeździ tym co ma, ten co mnie odwiedza w tej chwili maltrtuje vw polo.

  21. damianyk

    Listonosz jak listonosz. InPost ma lepszy patent – jeździsz tym co masz. Rachunki za telefon dowozi passat B4, albo Vitara albo Seicento. Swoją drogą to niesamowite, że przetarg na dostawę poczty wygrała firma bez siedzib, magazynów i samochodów, słowem bez infrastruktury.

  22. Ale czym w takim razie może różnić się takie specjalne „pocztowe” Berlingo czy inny Partner od takiego „zwykłego”, dla zwykłych zjadaczy chleba? Tak na przykład w kabinie pasażerskiej. Czy będzie się wygodniej wychodzić i wchodzić do niej 157 razy na dzień, niż do takiej „zwykłej” na przykład?

  23. Dr. Kamil

    Listonosz w mojej wiosce jeździ Corsą B 3D. Wygląda to prześmiesznie bo czasem przejeżdża dosłownie 10 metrów pomiędzy domami. Podziwiam go za determinację i jednocześnie dziwię się, że nie używa czegoś w rodzaju 1007 z ciągle otwartymi drzwiami.

  24. Marcin Jan

    BTW u mnie listonosz męczył smarta a teraz aygo. No i nigdy go nie wyłącza. Pytałem czy się nie boi że ktoś mu odjedzie .Twierdzi że ma jakiś patent że jak wrzuci ktoś nie autoryzowanie bieg to auto gaśnie.

  25. KIEROWCA

    Teraz mamy jeden wielki rozpie***l. Skrzynki na listy w bloku dostosowane pod „niezależnych doręczycieli” -czytaj patafianów zostawiających całe tony makulatury z Lidla. U siebie wywiesiłem nawet Proszę nie wrzucać ulotek. Niewiele to pomogło. Pisma z urzędów dostarcza jakiś durnowaty inpost, że niby do odebrania np. w sklepie. Kiedyś był porządek. Do skrzynki na listy miał dostęp listonosz jako upoważniony funkcjonariusz państwowy a sam doręczyciel miał ładniejszy mundur i czapkę z otokiem niż obecnie policjant [granatowy drech, ortalionową kurtkę i baseballówkę].

    Rzeczywiście w PL listonosz skazany jest na własny środek lokomocji, najczęściej Vento, Polo albo Golfa III w tedeiku po bogatym Niemcu który płakał kiedy sprzedawał. W Szwecji [i w innych cywilizowanych krajach] było to rozwinięte na tyle, że listonosz przyjeżdżał do pracy swoim Volvo a na miasto wyruszał państwowym samochodem pocztowym. W USA też coś takiego funkcjonuje, stąd kierownica po prawej stronie i charakterystyczne skrzynki na listy przed domkami. Tak powinno być, że człowiek nie dokłada do interesu. Tylko, że w Polsce jak jest a jak być powinno to dwie zupełnie różne rzeczy. Szczególnie teraz najbardziej liczy się dobro złodziei prywaciarzy, posłów i ministrów a klasa robotnicza niech zdycha. Wynagrodzenie zasadnicze albo umowa śmieciowa.

  26. Słyszałem, że od tej firmy Van Doorne pochodzi nazwa typu nadwozia van. To fakt autentyczny.

  27. No właśnie -kierownica po prawej stronie to wyróżnik pocztowozu w wielu krajach. Dlaczego po prawej – wyjaśnił mi dwie dekady temu szwajcarski pocztowiec, który wziął mnie na stopa – by móc wyjmować listy ze skrzynki bez wychodzenia z auta.

  28. Kitschczak

    znowu ten troll KIEROWCA
    czy ty człowieku nie masz pamięci jak bylo za peerelu, jakies poglady frustrata, kiedys byl porzadek – no faktycznie list z zagranicy przychodzil z adnotacja „zawartosc sprawdzono” a w skrzynkach nie bylo ulotek – bo nie mial sie kto reklamowac
    nudzisz, narzekasz i placzesz za dawnym ustrojem pod kazdym artykulem, mimo ze komuny to ty pamietac nie mozesz chyba, marzy ci sie totalitarny porzadek i bieda dla kazdego, co ty ze slaska jestes?
    a moze podzielibys sie zdjeciami swojej syreny ktora rzekomo posiadales tylko nigdy nie miales aparatu zeby akurat jej zdjecie zrobic
    za to na forach miales nabite tysiace postow!!!

  29. Qbakuba

    To ja tylko wspomnę, że pewna rumuńska firma zamówiła dość niedawno 500 Dacii Dusterów pick up – specjalnie dla niej przerobionych w innej rumuńskiej firmie. Just sayin.

  30. Renault. Uważajcie na matę wygłuszającą na ścianie grodziowej. Lubi się oderwać i położyć wprost na kolektorze wydechowym/katalizatorze (jest toto tak jakoś skośnie zamontowane, nie przyjrzałem się bliżej bo się akurat tam paliło). Zaczyna śmierdzieć w kabinie, a potem dymek spod maski, wykładzina się żarzy, tli i pożarek gotowy. Benzynowe Megane circa 2002/2003 r.

  31. zawsze mozna sobie sprowadzic berlingo anglika bedac listonoszem i sobie tak jezdzic, juz mozna angliki przeciez rejestrowac 😉

  32. Przede wszystkim Van Doorne to pierwotna nazwa DAFa. Tak się nazywali założyciele. Czyli ta pocztowa kapsuła to zapewne bardziej DAF z udziałem Kalmara, szczególnie, że nieco odstaje od ogólnego (tonażowo) profilu tego drugiego.
    Takie wejście jak ciągnik portowy miał angielski wynalazek Thompson Autotanker – jednobryłowa cysterna o wyglądzie luksusowego autobusu, 8×2, silnik z tyłu. Przy nim Kalmar to nudna typówka.
    @ miwo: był jeszcze 125p pickup, z prawą kierownicą, elektryczny. Ok. 1987/88 pokazywała to Sonda.

  33. charmonijny

    KIEROWCA ma rację w 100%. Dodam tylko, iż wydaje mi się, że te „łachmany” policyjne pochodzą z Chin i kupione zostały po „dużym upuście”.

  34. Akurat za naszą zachodnią granicą poczta zleciła zbudowanie samochodu pocztowego elektrycznego a następnie kupiła firmę Streetscooter https://youtu.be/OHWnwK6oXRg

  35. W zasadzie Berlingo jest odpowiedzą na wszystkie pytania, łącznie z tym jak wozić dwa duże psy. Wrankingu niezawodności co go dali w Motorze gniecie jajka trzycyfrową średnią ceną napraw. A jak już listonosz koniecznie chce nie wysiadać koło skrzynek, to może użyć 1007 bez drugiego krzesła. Trzeba też sobie uświadomić, że ilość korespondencji „skrzynkowej” zmalała w dobie e-faktur i e-maili, więc nie są to już takie tony papierów.

    InPost nie ma magazynów, bo przesyłki od razu dostarcza do paczkomatów i tam klient je znajduje, lub płaci za dodatkowy czas przechowania. Albo sobie jeżdżą kilka dni w paczkowozie, a odbiorca dostaje ponaglenia mailem, smsem, i czym tam tylko To jest jakiś genialny system logistyczny, nie wymagający składowania. Różni się zapewne od pocztowego tym, że o 17 nikt nie idzie do chaty, zostawiając nieposortowaną pocztę, tylko sortuje aż posortuje. Widuję czasem takie scenk,i jak z dużej ciężarówki paczki odbierają mniejsze dostawczaki na normalnym, publicznym parkingu.

  36. co Wy baby jestescie zeby o ubraniach gadac?! szmata to szmata, co za roznica, kazda sie tak samo wybrudzi pry robocie ;p

  37. KIEROWCA

    Nie baby ale mundur to jest mundur. Powinien wzbudzać szacunek a nie wyglądać jak drech noszony do czarnych adidasów i baseballówki.
    Stara policja, MO albo listonosze to był lans, aż się kiedyś chciało zostać mundurowym. Metalowe orzełki, czapki z otokiem, guziki z orzełkami.
    Teraz idzie taki policjant to wygląda nie lepiej od jakiegoś kuriera albo ochroniarza w biedronce.

  38. Kierowca, mam spore wątpliwości czy mundur MO (swoją drogą, czy ktoś pamięta jeszcze KOC i „kapitan MO” 😉 ) wyglądał jakoś szczególnie dobrze, ale mogę się zgodzić że te policyjne bejsbolówki to słaby pomysł.

  39. narozniak

    To ja wtrącę dykteryjkę n/t mulaga. Kiedyś byłem na szkoleniu stanowiskowym do obsługi naziemnej. Typ który to prowadził, opowiadał, że mulag wykonany jest z bardzo grubej blachy, waży 4 tony i nie sposób wywrócić go na zakręcie. Na okęciu udało się. Podobno było to na tyle niesamowite, że producent przysłał delegację do zbadania przypadku.

  40. charmonijny

    Mundur MO wyglądał lepiej i były rzeczy dopasowane do osoby, przynajmniej galowy. Koszule i marynarki niebieskie, spodnie czarne, pasy były robione ze skóry nie z tektury, skórzane spodnie motocyklowe, płaszcze z podpinką. Teraz to wygląda jakby się policja cofała, albo upodobniała do „masy”. Co do samochodów, to koncerny się zwiną do jednego i będą trzaskać jeden model, ewentualnie będą różne na każdym kontynencie jak było z blokadą regionalną przy DVD.

  41. Piotrek z Nowej Huty

    Wynika z tego, że najlepszym autem dla listonosza byłoby Berlingo (hehe, dziwne, że Berlingo znowu okazuje się do wszystkiego najlepsze, nie? hehe) anglik z przebudowanym układem drzwi i okien po prawej stronie.

    Wydaje mi się, że producent przygotowałby taką wersję od ręki, gdyby tylko poczta złożyłaby odpowiednie zamówienie. Przecież różne wersje specjalne Berlingo powstają, i to w firmach trzecich. Np. Berlingo chłodnia z mocno przebudowanym nadwoziem.

    Wynika z tego, że problemem nie jest brak możliwości po stronie producentów, tylko chęć maksymalnego cięcia kosztów w pocztach.

  42. Piotrek z Nowej Huty

    Mam na myśli układ drzwi przebudowany w ten sposób, że drzwi kierowcy byłyby odsuwane, a zamiast drzwi bocznych odsuwanych byłaby podnoszona do góry roleta.
    Do tego pewne szczegóły, które absolutnie też da się zrobić:
    – Zamiast fotela pasażera blat roboczy na różne szpargały,
    – Odpowiednie przeniesienie napędu optymalne dla częstych, krótkich i powolnych podjazdów (tu się nie znam, ale chyba klasyczny automat sprawdzi się najlepiej, jak w autobusach miejskich, nie?)
    – odpowiednie oświetlenie wewnętrzne, ogrzewanie, klimatyzacja, materiały łatwe do czyszczenia, lodówka, podgrzewany termos na kawę/herbatę.

    I wychodzi idealne auto listonosza. Jest to tak proste, że jakby listonosze w Polsce godziwie zarabiali, to każdy listonosz mógłby kupić używane Berlingo i sobie wykonać taką przeróbkę u Cytryna.

  43. Zlomnikowi chodzi bardziej o dominacje. I ma zupelna racje. Dzisiejsze nadmiernie rozbudowane normy pseudoekologiczne czy bezpieczenstwa powoduja ze na opracowanie auta stac tylko wielkie koncerny, a jak ktoś by chcial wprowadzic cos oryginalnego to nie wprowadzi bo nie spelni norm. Stad ostatnie 40 lat to tylko ewolucja aut bez wiejszych innowacji.

  44. @charmonijny – Bo za komuny to było lepij! A jak taki milicjant przywalił pałą, to nawet mógł zabić, nie to co teraz, teraz to jak tłumią jakieś zamieszki to w ogóle nikt nie ginie, żałosne.
    A te auta panie – teraz to jest tragedia! Za Henry’ego Forda to robili auta, a nie teraz! Klimatyzacje, wspomagania, wszystko wielkie korporacje robio, żeby ludzi oszukać! Przed wojną to prawie nikt nie miał tyle pieniędzy żeby mieć auto, w PRLu też mało kto mógł mieć, a teraz to się ludzie dorwali i jeżdżo tylko!
    A w ogóle to najlepiej było za Faraonów! Ludzie mieli krowy i mieszkali nad Nilem, a teraz to tylko brudna wisła i pies w domu co najwyżej!

  45. ja tam wogole na ubrania, mundury nie zwracam uwagi, no chyba ze jakies krotkie na ladnych dziewczynach 😉 ale wiem to, ze od jakiegos juz czasu Policjanci sa duzo bardziej zyciowi i sympatyczni, i ja tam akurat darze zaufaniem i respektem ta organizacje, tylko raz mi sie zdarzylo ze jakis policjant chcial sie na sile przyczepic do czegos w moim CC, ale jak mu spokojnie wyjasnilem ze to, ze wyglada tak sobie, jest pomalowany pedzlem w wielu miejscach itp nie oznacza ze nie jest w pelni sprawny, bo sam wszystko w nim robie i wiem o nim wszystko, i wszystko jest sprawne, a wyglad to kwestia gustu, no i odpuscil zreszta, moze tez dzieki zlomnikowej naklejce „ten woz ma ponad 20 lat i jezdzi dalej” – mysle ze zrozumial ze ja po prostu darze wielka sympatia to autko :)
    takze niema co wiecznie narzekac na wszystko :) cieszyc sie zyciem trzeba, bo sie ma jedno :)

  46. Mundur operacyjny, zarówno policjanta jak i listonosza powinien być przede wszystkim dla niego wygodny. W czasach MO, oni chodzili w takiej śmiesznej koszuli z paskiem, ortalionowych płaszczykach i w butach od garnituru. I mieli raportówki. Podczas czynności operacyjnych polegającyh na pogoni za chuliganami i wichrzycielami* (czyli np. mną), taki przyodziewek przybierał formy znane z Matrixa: pała latała jak chciała, czapka biegła w dłoni bo spadała, ortalion fruwał na wietrze. I powiem Wam tylko tyle, że pościg miał dwie fazy. Pierwsza to było dawanie forów goniącym, żeby nie rezygnowali i się trochę rozpędzili. W drugiej fazie trajektorię trzeba było sprowadzić na teren trawiasty. Tam za sprawą bucików i inercji funkcjonariusze mieli trakcję jak na płycie poślizgowej, więc wystarczyło kilka razy zmienić gwałtownie kierunek ucieczki, by leżeli jak dłudzy. Często się z nich coś wysypywało: to kajdanki, to pała odpadła. Naprawdę szacunek do tego munduru był ogromny, a zabawa przednia.

    * Wichrzycielem i łobuzem, którego należy wylegitymować dla przezorności, był każdy obywatel w kurtce M65 z opornikiem (rezystorem) nad kieszenią lub w zdemobilizowanym (przez płot jednostki za flaszkę) moro.

  47. Klakier

    And ,leżę i kwiczę, zamknołem oczy i wyobraziłem sobie podsterowność milicjanta na trawie…
    Co do kurtek o moro , też to przerabiałem.

  48. syreniarz

    listonoszem nie byłem, ale pizze rozwoziłem i listonoszy też mam znajomych. Jeżdżąc różnymi samochodami (trabant, polonez karetka, tico, swift, itp) stwierdziłem, że najważniejsze cechy samochodu dla dostawcy to:
    -silnik dwusuwowy (pi-zda od razu po odpaleniu)
    -paka z tyłu otwierana najlepiej na linke obok fotele kierowcy, z opcją otwierania z zewnątrz w razie zapomnienia
    -drzwi najlepiej pod wiatr, albo odsuwane jak w 1007

    no i pierdolety typu mały i zwrotny.

  49. Ciekaw jestem jak będzie wyglądać branża producentów moto za kilkanaście lat. Skoro Apple i Google (i inni nowi gracze) biorą się za produkcję aut… i to jeszcze autonomicznych… Żeby się nie okazało że koncerny prześpią odpowiedni moment i zostaną z ręką w nocniku bo 99,9999% konsumentów wybierze auta od nowych graczy.

  50. K1 – co do tych norm „pseudoekologicznych” i „pseudobezpiecznych” to bez przesady. Normy zderzeniowe są znacznie mniej restrykcyjne od EuroNCAP (taki Defender spełniał wszystkie :P) a przy niskiej produkcji są jeszcze różne zwolnienia (tutaj zależy sporo od kraju, w Polsce jakoś klasycznie „nikt nic ni wi”).

    A co do koncernów i niszczenia „niezależnych” producentów specjalistycznych – poczytajcie o Checkerze. Specjalistyczna taksówka mimo 30 lat produkcji kosztowała prawie 2 razy tyle co Chevrolet Malibu czy inne POS z Detroit. Więc firmy wybierały te drugie, mimo że po 7-10 latach nadawały się tylko do wyrzucenia (i to w kawałkach).

  51. Kangoo. Berlingo jest chyba gabarytowo wieksze. A Kangurek w sam raz.

  52. @K1 „Zlomnikowi chodzi bardziej o dominacje”

    Primo, Zlomnik is dead, Jim.

    Secundo, dominacja może i tak, ale wcale nie dlatego:

    „Dzisiejsze nadmiernie rozbudowane normy pseudoekologiczne czy bezpieczenstwa”

    – tylko z powodu zwyczajnego „wyprania” większości konsumentom mózgów: „tylko firmowe jest dobre, im większa firma tym lepsze, ergo megakorporacyjne jest najlepsze”.

    Z drugiej strony same megakorpy płacą pracownikom coraz mniej, więc ci, jako konsumenci, też wybierają tańsze rozwiązania.

    „jak ktoś by chcial wprowadzic cos oryginalnego to nie wprowadzi bo nie spelni norm”

    W większości krajów świata nie ma problemów, żeby produkować, sprzedawać i użytkować pojazdy krótkoseryjne, albo wręcz SAM-y.

    Obowiązkowe wyposażenie przy produkcji masowej też wcale nie jest horrendalnie drogiej – dopiero promocja jest, a bez niej z kolei nie ma co liczyć na zysk.

    A inwestorzy chcą go szybko – kto by tam czekał naście lat, skoro najdalej pojutrze można sobie spalić trochę hajsu na jakiś swapach derywatów akcji…

    No i na koniec: nie należy też mylić typowo polskiej „radosnej” przepisotwórczości z normami – to tylko wdrukowane przez zaborców i tzw. komunę klasyczne „nie-bo-nie”, teraz tylko usprawiedliwiane normami / dyrektywami / i we w ogóle tą złą ciotą Junią, opanowaną przez obrzezanych cyklistów pedałujących od jednej loży do drugiej d:

  53. W USA takim wozem pocztowym dla listonosza był Grumman – produkowany przez tą samą firmę i przez te same zakłady w Bethpage w których budowano myśliwiec F-14.

  54. @DW10: Nowe Kangoo występuje w u nas nie znanej wersji Compact.
    Jest krótsze o około 20 cm od normalnego i ma niecałe 4m. Do tego są Cubo/Fiorino/Nemo – też się mieszczą w 4m.

    Nie ma co naprawiać świata na siłę. Mamy do wyboru te małe powyżej, Citana/Kangoo, Berlingo/Partnera, Dokkera, Combo/Fiorino, Caddy, Couriera i co tam jeszcze, a mój listonosz i tak jeździ E-90.

  55. kierowca bombowca

    W moim rejonie jest dwójka zmotoryzowanych listonoszy: jeden wozi tylko paczki Audi A6 kombi z pierwszego wypustu, drugi ( tylko od listów, rencin i emerytur ) – zajeżdża samochody kupione w cenie złomu, jeździ ile tylko można na danym ubezpieczeniu i oddaje na złom, po czym bierze następne tanie i z ubezpieczeniem na więcej niż pół roku. Najczęściej Tico, CC, Lanos, Matiz, czasem Polonez Caro ..

  56. piotras

    do mnie listonosz przyjeżdża astrą I hatchback

  57. @ndv – ale takiego na przykład Tata Nano nie możesz oficjalnie sprowadzić i zarejestrować. A może bardzo chciałbym. I co? Nie da się. Absurd. Można oficjalnie ryzykować pchając się na Mount Everesty czy inne Zamarłe Turnie – a nie wolno ryzykować jeżdżąc autem które przy zderzeniu jest niebezpieczne. Dyskryminacja i tyle

  58. @ miki – zgoda, że wymaganie, aby samochód dawał jakieś szanse przeżycia podczas kolizji kiedy po drodze można poruszać się motocyklem czy rowerem jest śmieszne.
    Z drugiej strony wymagania homologacji są mniej restrykcyjne niż się powszechnie sądzi (Landwind, Brilliance, chińskie Carry) a w Polsce czy Czechach są firmy, które jakoś sobie radzą z rejestracją UAZa Huntera czy Łady 4×4 na europejskim rynku.
    A z Indii bym sobie ściągnął Force Trax 4×4 – gdyby nówka kosztowała 20 tys. PLN (ale to fantastyka jak elfy na marsie;)

  59. oj tam, w Skandynawii są jeszcze specjalistyczne pojazdy, np. takie Trelleborgi i nie tylko latają po portach.
    A w Japonii Toyota robi jakiegoś vana pocztowego.

  60. KIEROWCA ma racje. Kiedys przesylki dostarczal listonosz, mialem pewnosc ze to co ktos do mnie wyslal ja odbiore. Teraz prywaciarze cwaniaczki bez aut, bez infrastruktury, w zasadzie golodupce pozakladali jakies smieszne firmy a’la poczta pozatrudniali na smieciowkach i jezdzi taki gostek w dresie, uyebanym trupem, nie zna adresow ani odbiorcow – do mnie 70% przesylek nie trafia bo nadawca dostaje zwrot z dopiskiem ze sie wyprowadzilem a ja pod adresem dostawy jestem od 10 do 18 , zreszta dostawa do biura ktore ma widoczny z ulicy szyld. Dziadostwo i kombinatorstwo. Ale tak musi byc skoro jedynym kryterium jest cena a jakosc juz sie nie liczy. Podobnie TAXI kiedys zeby jezdzic taryfa trzeba bylo cos reprezentowac soba, znac topografie miasta, miec czyste zadbane auto. A teraz zamawiam taxi, przyjezdza jakis ciec z wuchta ekranikow na przedniej szybie, gps mu nie dziala i pyta mnie jak ma jechac bo nie zna drogi. Do tego taxi z wyebanymi amorami, skrzypi az strach takim zlomem jechac. Jak tylko trafiam na takiego taksiarza od razu zmieniam korporacje ale w wiekszosci ta sama malaria.

  61. jak juz musze jechac taxowka (nie zdarza sie to czesto) to zawsze wybieram z postoju najgraciawsze samochod albo jak dzwonie to prosze o jak najstarszy :) nowoczesnym tyfusem to zadna przyjemnosc jechac
    a przesylke rowniez chce miec jak najtaniej, wszystko mi jedno czym ja przywioza, moze to byc i moskwicz na pedaly

  62. KIEROWCA

    @Piotras -ponieważ ta Astra to prywatny wóz listonosza który ułatwia mu wykonywanie obowiązków służbowych.
    My tu natomiast cały czas piszemy o tzw. pocztylionie która to instytucja w PL, no cóż…

    Poczta nie zapewnia listonoszowi pojazdu którym mógłby wyruszyć na swój rewir. Kiedyś często jeździli Komarkami i Wueskami, teraz także swoimi prywatnymi Vento czy wspomnianą Astrą. I to jest nie fair. W pracy dostajesz torbę pełną listów a czy rozniesiesz z buta i skończysz o 17 czy na hulajnodze nikogo nie interesuje. Ludzie biorą własne samochody ponieważ w ich rozumieniu jest to mniejsze zło.

    Na poczcie zaś wielkie suki Ducato i Transportery do przewożenia paczek pomiędzy miastami.

    P.S. A pajacom z prywaciarskich kurierskich firm krzak mówię 3 x nie!!! Zajeżdża taki rozdmuchany osiłek z mózgiem wielkości orzeszka ziemnego i jeszcze tysiąc razy się dopytuje o drogę albo czy może zostawić na cepeenie bo mu tak odpowiada. To on jest kurierem i mu za to płacą żeby znał topografię. Od dostarczania korespondencji jest instytucja państwowa -poczta, tak było od Mieszka I i może tego się trzymajmy.

  63. Importer1981

    Svenska poczta po epoce takich Kalmarów faktycznie przeszła na produkty bardziej seryjne. Jeszcze niedawno były to Kangoo 1 gen. których wraki w różnych stadiach rozkładu jeszcze gdzieniegdzie stoją po tamtejszych złomowiskach zastąpione obecnie przez Fiaty Fiorino. W ich flocie zachowano jednak rozwiązania przydatne i wygodne w pracy pocztowej czyli kierownica po prawej i automatyczne skrzynie.

  64. Ja tylko powiem o In Poście tyle, że sam roznoszę ich przesyłki, jak mi wrzucą do skrzynki te przeznaczone dla sąsiadów na pobliskich ulicach. Dlaczego trafiają do mojej skrzynki, skoro ulica się nie zgadza? Bo mają ten sam numer budynku! W zeszłym roku trzy takie przypadki. To jest świetny pomysł na biznes, żeby klient robił za „pocztę” połowę roboty. Natomiast paczkomaty to rzeczywiście dobry pomysł i działa tak jak powinien.

  65. jak to dobrze mieszkac na wsi, i wiekszosc dziwnych problemow miejskich czytac tylko jako ciekawostki hehe 😉

  66. Przemek

    Jestem listonoszem InPost. Tak, jeździmy swoimi autami (firmowe mają tylko nasi kurierzy), ale dostajemy zwrot kasy.
    Że zdarzają się „wtopy” – a i owszem, nie raz i nie dwa numeracja domów w danej dzielnicy jest tak pokopana, ze szok i dopóki nowy listonosz nie pozna rejonu w 150% – będą zdarzać się wpadki.
    Poza tym:
    – ludzie nie mają skrzynek pocztowych
    – nie odbierają domofonów bo im sie nie chce
    – nie mają dzwonków przy furtkach
    – szczują psy na listonoszy
    – są złośliwi
    – mają dziwne pretensje (dziś na przykład doręczałem olbrzymią paczkę Allegro a pani nie podziękowała, tylko opieprzyła mnie na czym świat stoi, bo „jak można doręczać paczkę akurat o tej porze gdy ona dzieckiem się zajmuje” – jasne, listonosz jest wróżką i jasnowidzem ze szklaną kulą).

    Narzekając na listonoszy najpierw spójrzmy na siebie.

  67. oo tak, z porypana numeracja blokow na osiedlach i numerami, ktorych zwykle nie ma na domkach na wsi, to cos o tym wiem, tragedia, wspolczuje

  68. jeffrey

    no tak, bo na wsiach to numeracja zawsze jasna i logiczna a na każdej, nawet najbardziej zapadłej chałupie, jest czytelna i widoczna tabliczka z numerem

  69. Alan Sznura

    Co to znaczy, ze kalmar taki samochod „jak najbardziej wykonał?” A gdyby go tylko „wykonał”, to wykonałby go mniej lub gorzej?

  70. Dariusz

    Miałem w swoim dość już długim życiu „samochodowym” między innymi trzy Fiaty Panda najpierwszej generacji i dwa Seaty Marbella. Wszystkie maxi kanciaste, na resorach piórowych z tyłu, z demontowaną w pięć sekund tylną kanapą, właściwie hamakiem i prześwitem chyba 18 cm. Każdy samochód kiedyś się sprzedaje.. Dwa z tych samochodów kupili ode mnie kurierzy w dość raczkujących czasach tej branży, dwa listonosze na tak zwanych „rejonach zewnętrznych”, a jeden typowy drwal. Prostota konstrukcji, dostępność i cena części, oraz walory użytkowe… Kto zrobi znowu taki samochód?!

  71. pete379

    Przepraszam, a pojazdy UPS? Też są robione na zamówienie i skrajane pod użytkownika. Nawet Mercedesy Deutsche Post to rama i przód nadwozia Sprintera/Vario a resztę zabudowuje Kogel. A słynne brzydactwa z ramą nożycową od Ruthmanna?

    Kalmar … pierwsze skojarzenie to te wielkie wózki i samojezdne suwnice w terminalach kontenerowych. Co do ciągnika terminalowo-dystrybucyjnego Kalmara, to w Trailer Magazine Polska dokładniej go opisali chyba z 10 lat temu.

  72. pete379

    Co do DAF-a Kalmar, to obecnie na allegro można sobie zakupić modele tego pociesznego pojazdu.

  73. Cóż, Kalmar faktycznie nie jest bardzo popularną marką. Nawet tak na ulicach trudno go spotkać.

  74. Becik wygrałeś interenetety tym komentarzem.

  75. wypozycz

    „całkowite przejście do motoryzacji sterowanej przez megakoncerny, możemy uznać że dokonał się rozwój, czy raczej zwój?” dziś rozwój polega na zarabianiu pieniędzy , produkuje się to co się najbardziej opłaca .

Comments are closed.