Changfeng Rhombus, czyli wszystko już było

Jak to kiedyś powiedział jeden typ z urzędu patentowego (tak na początku XX w.) – nie ma sensu dalsze funkcjonowanie tego urzędu, bo wszystko co można było wymyślić, zostało już wymyślone. Jak oglądam nowoczesne samochody, to mam wrażenie, że nie ma w nich żadnych nowych wynalazków, jest jedynie udoskonalanie starych. Jest to tzw. teoria nisko zawieszonego owocu, która mówi, że ludzkość wynalazła to, co było łatwe do wynalezienia, a pójście gdziekolwiek dalej jest już tak trudne, że przekracza możliwości naszych mózgów.

Możliwości mojego mózgu przekracza też pojęcie pojazdu zbudowanego w 2007 r. w Chinach na pewnym uniwersytecie. Stworzono tam koncept o nazwie Changfeng Rhombus. Nazwa Rhombus nie była przypadkowa, bo w istocie pojazd ten powstał na bazie rombu. Miał jedną oś środkową (napędzaną) i mały, litrowy silniczek umieszczony z przodu. Z pewnością ten pojazd ma jedną zaletę: na zawsze rozwiązuje problem, które koło jest które. No bo normalne auto to jest strasznie zagmatwane: ma dwa lewe koła, dwa prawe, dwa przednie i dwa tylne. Tu jest koło lewe, prawe, przednie i tylne bez żadnej wątpliwości. Żeby było ciekawiej, to przednie i tylne koło skręcało się symultanicznie, dzięki czemu pojazd mógł praktycznie obrócić się w miejscu – takie właśnie było założenie konstrukcyjne inżynierów odpowiedzialnych za projekt. Ciekawe, że zrobili z niego sedana, ale 2007 r. to były takie czasy w Chinach, że nawet busy oferowano by tam jako sedany, gdyby się dawało, bo klienci pożądali wyłącznie sedanów. Teraz przerzucili się już na „mini MPV-s” i SUV-y.

No i taki Rhombus, od razu sobie pomyślałem, w żadnym razie nie jest pierwszym romboidalnym samochodem. Rysunek auta na planie rombu pokazano już w 1954 r. w Popular Mechanics. Polecam kosmiczny futuryzm lat 50. widoczny w tle.

Był też prototyp francuski z 1947: Alamagny. Pojazd miał identyczny tył i przód. Można sobie kupić jego model.

Musiał mieć lampę czerwoną i białą z każdej strony, genialne!

I był jeszcze Ellipsis Philippe’a Charbonneaux z 1992 r. Właściwie to pojazd typu sam, nie typowy prototyp, ale romb jest romb.

A faktyczny, jeżdżący egzemplarz rombosamochodu pokazał nie kto inny niż Battista Pinin Farina i to już w 1960 r. Za ostateczny kształt karoserii odpowiedzialny był inż. Alberto Morelli. Battista nazwał pojazd niezbyt oryginalnie Progetto X, oczywiście od tego, że gdyby połączyć jego koła liniami, to powstałby kształt litery X. Pojazd wyglądał odrobinę dziwnie, ale Battista był święcie przekonany, że takie coś da się wdrożyć do seryjnej produkcji. Za przedziałem pasażerskim zamontowano silnik z Fiata Millecento, który rozwijał ok. 40 KM. Wydawałoby się, że to strasznie mało, ale Progetto X był szybkim pojazdem dzięki współczynnikowi oporu powietrza wynoszącemu zaledwie 0,23. To naprawdę genialny wynik, lepszy niż Opel Calibra (0,26), lepszy niż opracowany za miliard miliardów euro, superaerodynamiczny Mercedes W212 (0,25) – i to wszystko bez komputera. Battista jak najbardziej jeździł swoim Progetto X, odwiedzając producentów samochodów i namawiając ich do wzięcia tego projektu pod uwagę, ale wszyscy byli nastawieni nader sceptycznie, obawiając się o reakcję klientów i o problemy z prowadzeniem (w końcu skręcało się tylko jedno koło, w dodatku nie dociążone silnikiem). Battista w końcu się zniechęcił i postawił pojazd do swojego magazynu, gdzie przestał kolejnych 50 lat z kawałkiem, aż w końcu odkupił go niejaki John Rosetti lub Rosatti, włoski Amerykanin z Florydy. Pozbył się go już w 2015 r. na aukcji Barrett-Jackson za 330 tys. dolarów.

Romboidalny samochód Battisty nie jest ciekawy z powodu romboidalnego kształtu podwozia, bo to jest po prostu absurdalnie dziwaczne. Zwróćcie uwagę na pochyloną konsolę centralną. Takie coś było bardzo dalekie od oczywistości na przełomie lat 50. i 60. Dziś jest najoczywistszym, powszechnie stosowanym rozwiązaniem w kabinie pojazdu, z nielicznymi wyjątkami typu Prius II.

← Previous post

Next post →

41 Comments

  1. O co biega ałtorowi z tym sedanem? Sedan to samochód. Długi, wielki, ciężki i dostojny. Wielka kanapa z tyłu. Free love. Lewactwo przyzwyczaiło ludzików do małych kurduplowatych wozidełek. Mały samochodzik, mały człowieczek. Duże auto, duży dom, duża spluwa.

  2. Błażej

    Skoro dało się stworzyć autobus w wersji sedan (tzn. Autosan SFW-1 Sanok projektu Zdzisława Beksińskiego), to i bus nie stanowi problemu

  3. @JT9-C1 Jeszcze dodaj, że kolejnym wyróżnikiem gorszego sortu jest to, że nie jeździ sedanami, a lepszy sort jeździ przedłużaczami w sedanie, z dużym, złotym łańcuchem na szyji.
    Btw, mały człowieczek niczym nie jeździ, bo przecież nie ma prawka.

  4. Bardzo podoba mi się prototyp Porgetto X. Wstawić normalny tył zamiast tego dziwacznego kupra, zastosować dwie tradycyjne osie i otrzymamy bardzo zgrabnego, urokliwego wręcz minivana. Ładniejszego nawet od Espcace Mk I 😉

  5. Przepraszam za literówkę w „Espace”

  6. @Sassin Określaj się jak chcesz. Ja generalnie zgadzam się, że to lewactwo przyzwyczaiło się do małych, plastikowych, „ekologicznych” kartonów po mleku. Mały samochodzik, mały domek, mała pensja, małe potrzeby – mało to wszystko ludzkie. Zaraz człowiek będzie się bał za głośno pierdnąć, bo przyjdzie FSB i Greenpeace i aresztuje za zanieczyszczanie środowiska i zdradę radzieckiej tajemnicy państwowej.

  7. KIEROWCA

    Tak to jest. W krajach trzeciego świata gdzie trzeba upchać dużo Hindusów czy innych Arabusów na małej przestrzeni jeżdżą małe pięciodrzwiowe wozidła pokroju Maruti.
    W krajach cywilizowanych zawsze były sedany, coupe i sedany 2d.
    A teraz wszyscy jeden przez drugiego rzucają się na 4-5 drzwiowe. Ja jeżdżę Cinquecento ponieważ to ja jestem szoferem i to dla mnie ma być wygodnie. Z tyłu i tak mało kiedy ktoś jeździ.
    Wszyscy tacy wygodniccy się porobili, że VW Polo jeden z drugim kupuje no ale musi być w czterech furtkach.
    Osobiście mam awersję właśnie do takich małych hatchów 5d bo kojarzą mi się z Indiami, Tico, biedą.
    Tęsknię za to do sedanów 2d -Syrena, Trabant, Jetta, Zaporożec.

  8. Stranger

    Zlomniku jeżeli połączysz liniami koła każdego samochodu czterokołowego to utworzona figura da literę X 😉

  9. square626

    Oj tam, oj tam – mój sąsiad w latach osiemdziesiątych kupił sobie ładę, jak spadł pierwszy śnieg to okazało się, że też ma podwozie w kształcie rombu

  10. Jak się jeździ w więcej niż dwie osoby, to druga para drzwi cholernie się przydaje.

  11. KIEROWCA

    Tylko że większością samochodów i tak najczęściej jeździ jedna osoba. Wystarczy krótki spacer żeby to dostrzec.

  12. W tym samochodzie romboidalnym najbardziej zastanawia mnie, jak on wybierał nierówności jezdni. Nie wydaje mi się, żeby był w tym szczególnie dobry; ponadto nie ma możliwości wzięcia np. studzienki „między koła”.

  13. @Capo To żadne lewactwo, po prostu małym samochodem o wiele bardziej wygodnie się jeździ po mieście i tyle, czysta praktyczność. A że ktoś nie ma potrzeb i mieszka w bloku, pracuje w korpo, zarabia tyle co na miskę ryżu to już jego sprawa, nie masz się co czepiać. Rozumiem, że masz same ośmiometrowe sedany, dom ponad 1000 m2 na kilkuhektarowej posiadłości, a rozbudowa lotniska w Radomiu to specjalnie na Twoje potrzeby?

  14. „Duże auto, duży dom, duża spluwa.” — to się nazywa kompensacja.

  15. autosalon

    Co z tym lewactwem?
    Niczego gorszego niż katoprawica i skrajna lewica nie ma, ale co do tego mają samochody?

  16. Co do lewactwa to akurat sporo racji. We Francji czy GB popularność malych aut wynika głównie z wysokich podatków na auta

  17. Co do sprawy 3/5 drzwi – średni czas sprzedaży używanej Micry K11 5d jest ~10 razy krótszy niż 3d, coś w tym jest…

  18. zbiegusek

    Oż w mordę! Ten X ma zegar z Syreny! 😉

  19. a co ma rozmiar auta do tego czy jest na miasto czy nie. ja na miasto mam camry. ‚namiastowosc’ polega na na tym ze moge ja zaparkowa gdzie chce i kazdy sobie ja moze obijac drzwiamy albo pukac zderzakiem (parkuje na luzie raczej) i co tam chce. ja tez moge. zapraszam na zawody w parkowaniu jakies nowe mini albo o… dzis widzialem (opel) Adam S. Jak skazany Adam S. musze sprawdzic za co odpowiada owe S.
    Sedan jest najwyzsza forma rozwoju motoryzacji. I tak wroca jak juz wszyscy zrozumieja ze jest alternatywa dla sluchania brzeczenia wszystkiego w bagazniku w czasie jazdy.

  20. W sumie chętnie bym zobaczył test łosia w wykonaniu tych rombów.

  21. K1. We Francyji dawno nie byłem więc sie nie wypowiadam,ale twierdzenie że małe ałta są popularne w GB jest mocno przesadzone,no chyba że za małe uznamy bmw 3 lub audi A4. Mnie zastanawia natomiast czemu na wyspie jeżdzi tak mało VW Passatów ?

  22. 1. W 2007 roku w Chinach stworzono koncept linii nadwozia, który będzie obowiązywał w VAG w następnej generacji.

    2. W 1968 wymyślono taki kulkowo – X napędowy Automodul, który potrafił wybierać nierówności, a także tańczył i skakał jak pump-low ridery dziś. O taki:

    http://www.carstyling.ru/en/entry/l_Automodule_1970_Sharomobil/images/805/

    Miało toto sporo zaskakujących rozwiązań, także w środku. Z lewitującej deski rozdzielczej, na giętkich przegubach wystawały głośniki i pokazywadła, które wymyślił Smart w połowie lat 90tych. Nie wiem czy to było lewackie czy prawickie, ale z pewnościa fajne.

  23. stafibat

    Kompakty 3d są pozbawione sensu – lżejsze o włos, nieco krótsze. I tyle zalet. Za to wsiadanie na tylną ławkę to problem. Ogromną zaletą tico w latach 90. była właśnie czterodrzwiowość w porównaniu do 126 czy cinquecento. Hiszpanie z lubością przerabiali seaty 600 na czterodrzwiówki. To samo z Renaultami 5. Oczywiście piątka była tam w zgrabnym sedanie, żeby na taxi można było jeździć.
    Może nie korzysta się często z przewożenia pełnej liczby pasażerów – ale w razie potrzeby nie ma problemu – a w 3d trzeba się śmiesznie wciskać gęsiego i sadowić na tylnej kanapie. Już nie mówiąc, że trzeba z zapasem rozplanować podróż, jeżeli ktoś ma po drodze wysiadać 😉
    Hatchback 5d jest raptem 20-30 cm dłuższy, 50 kg cięższy – a jaka wygoda i praktyczność!
    3d ma sens tylko w miejskich ogryzkach „na dojazdy” i w sportowych

  24. Duże auto, duży dom, duża spluwa, dużo czasu na parkowanie pod dużym marketem przywożąc grubą żonę na zakupy – to kwintesencja prawdziwego prawiczka. Wszystko duże, tylko oba zakończenia tułowia u prawiczka są wyjątkowo małe, czyli pindol i mózg, żeby nie było niedomówień.
    Tylko zostawcie sedany w spokoju, nie obrzydzajcie mi ich. Macie przecież duże SUVy i VANy ,a tam duże koła i duże zużycie paliwa.

    Myślę sobie jakie zalety wynikają z takiego ułożenia kół w samochodzie i nie mogę nic wymyślić. Może dlatego, że już późno, a może dlatego, że zalet brak.

  25. zarowno male samochody jak i duze samochody sa fajne :) male takie jak Cinquecento i duze takie jak Aerostar :)
    sedany sa jedynie ladne (te stare jak Taunus czy Civic) ale zupelnie niepraktyczne

  26. o co chodzi z sedanami? że są absolutnie niepraktyczne.
    brat ma potężne E38 z cudownym V8 pod maską. mozna siedziec w środku i słuchac silnika dla przyjemności. ale jak kupił biureczko do czekał pod sklepem aż przyjade polonezem bo nijak mu nie wchodziło do środka :-)

    taka luźna uwaga:-P

  27. @K1 co do tej popularności małych aut we Francji, kolego, naprawdę nie wiem skąd te teorie. Owszem, jest ogrom małych samochodów, tyle że w większych miastach. Na prowincji samochód musi być większy bo gdzieś te bagietki trzeba upchać 😉 a jak weźmiesz pod uwagę fakt, że Francja to jedna wielka prowincja, to motoryzacyjny obraz żabolandii to auta praktyczne i niekoniecznie małych rozmiarów, zdecydowanie królują tutaj auta 5d.
    Dużo tu też gratów, szczególnie francuskich, a część z tego złomu znajduje ciekawe zastosowanie w ramach „drugiego życia”. I tak na przykład, do starego vana dorzuć webasto, listwy led na pakę, do tego łóżko i voiala – całoroczny, obwoźny burdel na kołach 😉 bardzo praktyczny i wygodny naród, nie tylko motoryzacyjnie :)

  28. Dr. Kamil

    Gdy patrzę na wynalazki w rodzaju „Progetto X” to czuję głęboki żal, że motoryzacja – przynajmniej ta „mainstreamowa” – nie poszła w tą stronę. Chciałbym żyć w świecie gdzie szczytem lansu jest lekki, opływowy, efektywny energetycznie samochodzik z miniaturowym wolnossakiem a nie bezkształtna bulwa napędzana przekombinowanym ustrojstwem.

    A sedan i tak jest szczytem praktyczności w porównaniu do większości SUVów.

  29. Czarli

    To właśnie prawacka i neoliberalna propaganda sukcesu mierzona wielkością i metką kupowanych dóbr. Duże (nowe) auto, duży apartament od dewelopera to jedyne wyznaczniki sukcesu. Jeździsz starym albo małym autem i mieszkasz w starej kamienicy to jesteś biedak i głupek. Albo jeszcze gorzej – lewak, ekooszołom, komunista, zdrajca, pedał i pedofil. Prewencyjnie najlepiej taką osobę zamknąć za kratkami. Ale jak masz na to wszystko zarobić skoro dostajesz te 2200 zł netto a podwyżek niet bo według wolnorynkowców zaraz 3/4 polskich przedsiębiorców musiałoby ogłosić bankructwo? Na szczęście zaraz obok jest Provident czy inna mini ratka i kredycik wszystko ci sfinansuje.
    Ja tam nic nie mam do dużych domów albo dużych samochodów. Ale wkurza mnie propaganda mierzenia sukcesu konsumpcjonizmem na kredyt. I te nachalne reklamy banków i pożyczek w których osoba która nie chce się zadłużać jest przedstawiana jako nieszczęśliwy głupek.

  30. Stranger a może to powinno zabrzmieć tak:
    Jeżeli połączysz liniami koła każdego samochodu czterokołowego to utworzą znak +

  31. Piotrek z Nowej Huty

    Z perspektywy kierowcy najlepiej mi się siedzi w autach berlingowatych, bo przy 190 cm wzrostu nie odczuwam tam ciasnoty ani wrażenia szorowania tyłkiem po asfalcie.
    I nie przeszkadza mi, że trzeba wozić powietrze, skoro i tak 1.6 w gazie pali mniej niż rozmaite coupe i sedany. :)

    Rhombus brzmi jak osinobus wykonany na rumuńskiej licencyjnej ciężarówce Roman.

  32. syreniarz

    Sedany mają dla mnie tą podstawową zalete, że takiego hatcha czy kombi zajeżdżam w moment, bo ładuje w opór i używam jako taczki, po czym najczęściej pęka albo się łamie, a do sedana mi się np. ocurviały zgnity motor nie zmieści i śmigam z przyczepą. Albo z bagażnikiem dachowym. Bagaże podróżne mi się w trabancie sedanie mieszczą elegancko, szpejów nie woże bo nie mogę. Wymuszona kultura użytkowania.

  33. @Piotrek z N.H: Już dawno tu ustaliliśmy, że Berlingo jest poza konkurencją. Nie liczy się, nie można go z niczym porównywać, bo pozamiata większość przypadków. Diesel pali 5.5 w mieście i 6.5 na autostradzie. I jest cudownie aprestiżowy. Tylko koła ma normalnie, w dwóch rzędach, a nie jakoś tam w X. Odkąd dopadłem cholerne Berlingo, to kontestuję około 5 pojazdów, od eleganckiego sedana przez hacza i toporną terenówkę, aż po skuter. Niczym się tak fajnie i wygodnie nie jedzie jak tym niepozornym dostawczakiem.

  34. Andziass: mialem Berlingo i nadal wole C15stke :) Berlingo (nie liczac belki tylnej i instalacji elektrycznej) jest bardzo dobre i wygodne, ale smiertelnie nudne i calkowicie zwyczajne.
    Syreniarz: Trabant sedan ma akurat przeogromny bagaznik, nie widzialem wiekszego, ani nawet podobnie duzego w zadnym innym sedanie, po przesiadce z DFa i kontaktach z maluchem bylem niesamowicie zdziwiony jakim cudem w tak malym autku moze byc tak duzo miejsca, i jest takie zwawe! i sie nie zakopuje wszedzie! i jakim cudownie wygodnym wynalazkiem jest wajcha biegow przy kierownicy! szkoda tylko ze pali 9 mieszanki po miescie :(
    swoja droga kupil bym Trabanta Kombi, najlepiej 1.1 z gazem :)

  35. Żelazko

    zawsze mnie fascynowało ile to tych klamotów ludzie wożą, że są gotowi wygodę sedana zamienić na auto dostawcze. Aż nawet próbowałem sobie przypomnieć kiedy ja ostatni raz potrzebowałem coś przewieźć i jakoś nie mogę. Meble się zamawia przez internet / z dostawą.
    Ale nie, idealne auto to ma być: duże żeby było wygodne, najlepiej takie co 2 komplety mebli wchodzi w końcu co 2 tygodnie się meble kupuje, ale jednocześnie małe żeby mało paliło i wszędzie łatwo było zaparkować.

  36. KIEROWCA

    @Benny -ponieważ Trabant powstawał w czasach kiedy Niemcy jeszcze w miarę poważnie podchodzili do konstruowania samochodów. Wóz miał przede wszystkim służyć użytkownikowi a nie spełniać normy euro 666. Ale spoko za jakiś czas będziemy mieli ten problem z głowy kiedy szwabskie autobahny zostaną opanowane przez Abduli na wielbłądach i osiołkach :-)
    Wielbłąd dwugarbny full opcja, Ahmed płakał kiedy sprzedawał.

  37. Gdyby ten Changfeng był z silnikiem 50cm3 to bym go brał aż miło <3

  38. zrazik

    Sedany są spoko – zwłaszcza te z U$&A, normalnie niektóre maja bagażnik na 3 trupy 😉 nie to co chacze do których zmieści się tylko torba na laptopa, ale za to ma podwójną podłogę w bagażniku dla kompfortu uszytkofnika….

    Śmigałem już sedanami zza oceanu które miały wkomponowany bojler 80-100L i jeszcze kupę miejsca w bagażniku, choć z walorów użytkowych wolę kombi, powód prosty – sznaucer to mi nawet do bagażnika w coupe wskakiwał i spał, bernardyn już nie chce, i nie jest taki skoczny, wiec albo rozłożone oparcie kanapy, albo kombik.

  39. Silvio - Veteranos da Estrada

    Very interesting this concept car with 3 wheel.

  40. autonajem

    Ciekawe co palili ci projektanci skoro takie coś wymyślili. Gratuluję odwagi

Comments are closed.