Jeden z 50 izraelskich pick-upów

Ostatnio słyszałem taki dowcip: jak zrobić karpia po żydowsku? Kupić karpia i sprzedać drożej!

HA HA HA HA HA HA HA HA!

Nie no, ten dowcip naprawdę jest śmieszny, w odróżnieniu od tych o gazowaniu. Można natomiast zupełnie bez przeszkód i posądzenia o antysemityzm śmiać się z izraelskiego przemysłu motoryzacyjnego, który był festiwalem porażek, złych pomysłów, fatalnej jakości i ogólnej nieporadności. Co jest zadziwiające patrząc np. na izraelski przemysł militarny, jeden z najlepszych na świecie.

Za wszystkie izraelskie potworki motoryzacyjne odpowiada jedna firma – Autocars – założona przez niejakiego Izaaka Szubińskiego. Izaak Szubiński miał prosty pomysł, miał zamiar budować bardzo tanie samochody o prostej konstrukcji i nadwoziach z włókna szklanego, a następnie zdobyć kontrakt rządowy na to, żeby te samochody opędzać wszystkim świeżo powstałym w Izraelu instytucjom państwowym i samorządowym. Jego plan częściowo się powiódł, a częściowo nie.

Historia tej marki jest totalnie porąbana. Każde źródło internetowe podaje zupełnie co innego. Aż musiałem sięgnąć do Rogera Gloora, bo jak mówi stare żydowskie przysłowie, komuś jednak trzeba wierzyć.

Pierwszym modelem Autocars była Sussita, co znaczy po aramejsku „klacz”. Sprzedawano ją jako 3-drzwiowe kombi lub furgon blaszany. Całe podwozie to był Ford Anglia 105E, eksportowany z Wielkiej Brytanii do Izraela w postaci gotowych do składania „kitów”, gdzie dorabiano do tych kitów nadwozie z kitu. Mniej więcej.

Na początku roku 1960, Izaak Szubiński uznał, że trzeba zarobić dewizy i że w związku z tym zaatakuje USA. Przygotował na tę okazję dwa modele: Sussitę kombi i zupełnie nowego pick-upa, który powstał przez ucięcie kombi tej części, która decyduje o tym, że jest to kombi, a nie na przykład pick-up. Auta zadebiutowały podczas salonu w Nowym Jorku i początkowo wzbudziły wielkie zainteresowanie. Aj waj, cmokali przechodzący ludzie, jakie ci samochody oni są tani! Bardzo najtańsi od wszystkich innych, oni są! Entuzjazm dość szybko opadał, kiedy odwiedzający targi potencjalni nabywcy takich pick-upów, czyli drobni przedsiębiorcy, zaczynali przyglądać się, jak też ten Szubiński, on to wszystko zrobił. A zrobił straszliwie byle jak. Laminatowe nadwozie było tak źle osadzone na ramie, że całe falowało i nawet podobno w wystawowych egzemplarzach drzwi w ogóle nie chcieli się oni zamykać. Szubiński, dlaczego tyś tak to źle zrobił? – pytali zmartwieni nabywcy – my ciebie nie damy nasze pieniądze!

Szubiński nieszczególnie się przejął, zwłaszcza że podczas targów zebrał 600 zamówień na auta, tak od naszych, jak i od gojów. Problem tylko polegał na tym, że nie był w stanie ich wyprodukować, tzn. zrobił 50 sztuk pick-upów i one były tak złej jakości, że nie nadawały się do wyeksportowania do Stanów Zjednoczonych. No po prostu nie. Nawet niewidomy Żyd by zauważył, że ten samochód jest po prostu fatalny. Przede wszystkim sprzęt nie chciał jechać prosto i w związku z tym był dość niebezpieczny. Czy Szubiński się przejął? A skądże. Dogadał się na szybko z Reliantem i ruszył na kolejny podbój USA z roadsterem Sabra Sport, jednak z powodu braku zaufania do własnej fabryki, pierwszych 100 sztuk Sabry Sport wyprodukowano jednak u Relianta w Wielkiej Brytanii. Sabra Sport też zaliczyła porażkę na rynku amerykańskim i sprzedano tam 35 lub 41 sztuk w zależności od źródła. Sporą część wyeksportowano za to do… Belgii.

Autocars nieźle radził sobie na rodzimym rynku izraelskim, wprowadzając po drodze jeszcze dwa modele: sedana 2d Carmel i sedana 4d Gilboa.

Wersja kombi nadal nazywała się Sussita. Auta otrzymały nową stylizację opracowaną przez Relianta i silnik 1.2 z Forda Cortiny. W 1974 r. firmę Autocars przejęła inna firma, Rom Industries, i po modernizacji produkowała model Carmel do 1980 r., nikt nie wie po co.

Napisałem Wam o tym wszystkim, bo jeden z 50 nieudanych pick-upów, „stillborn exports”, jakby to powiedzieli Amerykanie z Brooklynu, pojawił się na sprzedaż w Izraelu za… 50 000 dolarów. Cenę ma uzasadnić to, że na świecie zostały tylko dwie sztuki. Co pokazuje nam, że Janusze handlu są wszędzie, niezależnie od narodowości, niektórzy zaś mają pejsy i mówią po hebrajsku.

LINK

← Previous post

Next post →

34 Comments

  1. łoboże

    Jak ogląda się jakiś reportaże z Izraela to jest tam wiele prawilnych furgonów GMC i Chevy. Automat w benzynce.

  2. Na żółtych. Zabytek znaczy. Mnie się podoba. Taka Syrena R20 z laminatu.

  3. Hans van Dusseldorf

    Polski żyd, czyli robić geszeft, ale byle jak XD

  4. kumbajnista

    Dżizys Krajst na foto z linku (zdj boczne) buda wyglada jak bylaby wyszpachlowana przez zaklad cytryn&gumiak

  5. Ja też mam świąteczno-rybny dowcip do kompletu: jak zrobić rybę po grecku? Otóż trzeba kupić rybę na kredyt, zjeść ją całą po czym raty kazać spłacać całej Europie.

    A co do Izraela, to aktualnie są tam podobno jakieś kosmiczne podatki od starych aut i w związku z tym nie uświadczy się żadnego ciekawego żelaza. Ani też, jak widać, laminatu.

    P.S. W artykule brakuje jeszcze starego, złomnikowego dowcipu o tym, że nie dość że Żyd, to jeszcze Rom.

  6. 2223715

    PANIE NOTLAUF, CZY JEST PAN ŻYDEM?

  7. paid_in_full

    Czarno białe zdjęcie podpisane ROM 1301, gdyby nie tablica pomyślałbym że to rumuński następca cyganki w sedanie.

  8. Doskonale brzmi ta czesc tekstu napisana a’la szmonces. :)

  9. Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!
    PS: Carmel przepiękny.

  10. Kontynuuj dzieło Wiecha, wujek…

  11. Suchar:
    – Mosze, Ty mnie pożycz 100 złotych.
    – Życzę Ci Szlomo 100 złotych.

  12. Slavicis

    Dlaczego Żydzi mają duże nosy? Bo powietrze jest za darmo! huehuehue

    Plus widzę, że Nowy Rok i nowa jakość (pisania) – wreszcie „Wielka Brytania” a nie „Anglia” (tak, wiem, że tylko ja na to zwracam uwagę).

  13. szymonm

    Jakość samochodów z Izraela jest dosyć zmienna i zależy raczej od jakości projektu, a nie od samych procesów produkcyjnych. Na przykład opisana w powyższym tekście firma Autocars składała też różne samochody osobowe Hino. Niektóre ich części były produkowane na miejscu. W 1966 roku wyeksportowano z Izraela kilka sztuk Contessy 1300 do Holandii i okazało się, że nikt nie zauważył jakościowej różnicy w porównaniu ze sztukami wyprodukowanymi w Europie (tej prawdziwej).

  14. Manslow

    Na targu
    Pani Kowalska, Pani zważy mi kilo tej ryby
    Ależ Panie Moryc to nie ryba to świnia
    Czy ja się pytam jak ta ryba się nazywa? Pani zważy kilo.

  15. damianyk

    Ta Sabra sport to trochę do syreny sport podobna.

  16. Ktosiek

    Zgłaszam do prokuratury te jawne anty_żydowskie treści – policja przyjedzie na złomnika i zamknie :-).

    A na serio to ciekawy temat, ogólnie sporo się tutaj i dzieje i mi się podoba – niestety, czasu mam teraz bardzo mało :{, ale teraz powinna być mała odwilż, więc nadrobię zaległości.

    Natomiast mam coś ciekawego co Was pewnie zaciekawi – filmiki z serwisu Audi/VW https://www.youtube.com/watch?v=KVP7hl7dp6g – no film jak film, ale są też przygody „fałwika” i coś, co Złomnik kiedyś poruszył – czyli rysowanie warsztatów niezależnych jako najgorszy sort warsztatowy https://www.youtube.com/watch?v=Sv2g4y2ChK4 – co ciekawe, samochód sam zabrał właściciela do ASO, hyhy, ogólnie miałbym z tego niezłą bekę, gdyby nie fakt, że niektóre warsztaty niezależne wyglądają lepiej niż ASO (mało jest takich, ale się zdarza), o możliwościach nie wspomnę, choć to temat rzeka – linki daję z nadzieją, że może pojawi się tu albo na FB jakiś wpis ;).

  17. KIEROWCA

    Nie popisali się :-) Tamto pomarańczowe coś ma nawet zderzak zalaminowany w jedną bryłę z resztą nadwozia -jak w bujanym samochodziku na monetę z festynu!!!
    Syrena to przy tym arcydzieło inżynierii i kunsztu wzornictwa przemysłowego XX wieku.
    Chyba popełnili to w ramach zemsty na narodach okolicznych albo z przeznaczeniem na samochody pułapki. Problem w tym, że ich najlepsze ziomy Palestyńczycy nawet nie chcieli podchodzić do tego g…a i cały misterny plan…
    Ciekawe czy na wyposażeniu były popielniczki?

    Najlepszy samochód dla Żyda?

    Musi mieć w podłodze klapkę do podnoszenia monet.

    Co robi żydowski Mikołaj? Spuszcza się przez komin i pyta dzieci czy chcą KUPIĆ od niego prezenty 😀

  18. nasuwa sie kilka wnioskow… :)
    1. Polak nawet Zyda wykiwa 😉
    2. ktos w USA jednak to kupil, sadzac po 1 zdjeciu 😉
    3. jak mozna skaszanic cos tak bardzo ze nawet prosto nie jedzie jesli dorabia sie tylko laminatowa bude do jezdzacej ramy?!

    a co do niegazowych dowcipow o Zydach:
    – jak nazywa sie Zyd w kosmosie? UfoJudek :)
    – jakie jest ulubione warzywo Zyda? Żydkiewka :)

  19. http://olx.pl/oferta/pontiac-trans-sport-1-9-tdi-115km-jedyny-taki-CID5-IDdfx7j.html niemiecko-amerykanskie pojednanie, szkoda ze tak daleko… a w tle po prawej stronie znikajacy bus!

  20. Wasyl Srogi

    Benny
    dobre pytanie nr 3. Szubiński, jak wynika z tekstu, był dobry w sprzedawaniu tandety, a nie miał nikogo, kto byłby dobry w jej wytwarzaniu.

  21. Wasyl, raczej nie miał dobrego marketingu.

  22. „Szubiński, dlaczego tyś tak to źle zrobił? – pytali zmartwieni nabywcy – my ciebie nie damy nasze pieniądze!” – przeczytane z odpowiednią wymową zniszczy. Aż przypomina się moje ulubione „Kubaaaa?”

    A do humoru żydowskiego (i o Żydach) dorzucę jeszcze coś od siebie:

    1.
    Icek Goldstein spotyka teściową na ulicy.
    – Szalom! Jak się mamusia dziś miewa?
    – NIEDOCZEKANIE TWOJE, GOLDSTEIN, NIEDOCZEKANIE TWOJE!!!

    2.
    Co mówi żydowski pedofil do potencjalnej ofiary?
    – Dziecko, czy ty chcesz kupić ode mnie cukierka?

  23. c&g to amatorzy, tak sie reanimuje przegnile auta „u ruskich”:
    https://www.youtube.com/watch?v=WXYTiOxYnjg
    szacunek!

  24. Nichtrun

    @ łoboże
    Ja w Izraelu widziałem Forda E Series spod maski, którego dobiegał klekot diesla.

  25. @Ktosiek: dwóch gości w gangach, którzy nie umieją wypowiedzieć słowa „dezynfekcja”, chodzi pod podwoziem auta i konwersuje co by tu uznać za zepsute i wymienić, nawet na nie nie spoglądając. Ubawiłem się bardziej niż z tych zderzaków z laminatu. Idealny świat złudzeń. Stuki z zawieszenia? Ekh, ekh, ile to Audi ma lat/przebiegu?

  26. @benny – tą Ładę to praktycznie odbudowali od zera, tam chyba wszystko było pognite, do tego bym się zbytnio nie zdziwił, gdyby okazało się, że blachy były rzeźbione z płaskiego arkusza. Na forum retrorides też się czasami zdarzają ciekawe odbudowy – taka karoseryjna pornografia :)

  27. Złomnik w formie – zarówno merytorycznie, jak i formalnie 😉
    W ogóle, ta zmiana na poznajemysamochody.pl to zmiana w dobrym kierunku!
    Mosiek miał ładną żonę, Salcie.
    Pewnego dnia przyszedl do nich w odwiedziny Moryc i mowi do Mośka:
    Ty masz taka ładna żona i ja daje 5 złoty za klepnięcie jej w goły tyłek!
    Salcia oburzona absolutnie się nie zgadza, ale chytry Mosiek widząc łatwy zarobek żonę namówił.
    Salcia wypięła pupę, a Moryc tak głaszcze i głaszcze…
    Mąż tracąc cierpliwość krzyczy:
    -No klep zes!
    -Oo nie, klepnięcie to pięć złoty kosztuje…

  28. niektóre dowcipy o gazie były śmieszne… chamskie, ale śmieszne 😉

  29. Ktosiek

    W najnowszym Auto Świecie jest jakiś wielki test marek – przodują tylko dwa kraje, oba azjatyckie, oba z ludźmi o cerze żółtej i skośnymi oczami :-) – mowa oczywiście o Korei i Japonii – reszta marek jest gdzieś poza tą orbitą – widocznie Niemcy też mają dość VW ;].

    Siedziałem też ostatnio w nowym Tucsonie i powiem, że nawet to fajne – tzn, SUVy koreańskiego dynamic duo zawsze mi się podobały – nie podoba mi się natomiast idea SUVa jako takiego, nie potrzebuję takiego auta – za te pieniądze wolałbym I30 1.6 GDi-T/Pro_Cee’d’a GT (choć „cywililne” wersje też nie są złe) albo I40/Optimę.

    Co do filmików z ASO, to powiem Wam, że moim zdaniem każdy warsztat powinien jednak dążyć do aparycji ASO – białe kafelki, poczekalnia, darmowe cukierki i kawa – ma to swoje odzwierciedlenie w cenie (OCZYWIŚCIE), ale wrażenie robi – i o to chodzi – choć zaraz pewnie powiecie, że najważniejsze jest to, by robota była zrobiona – teoretycznie tak :->, ale prócz tego ważne jest jeszcze to, w jaki sposób dojdzie się do tego.

    Oczywiście nie mówię tutaj nic o fachowości – w ASO jest z tym bardzo różnie, wysoka cena usług tam (choć i z tym bywa różnie) nie oznacza od razu wysokiej jakości.

    @AND: co do „dezynfekcji”, to z doświadczenia wiem, że odgrzybianie klimatyzacji gazami ma zazwyczaj marny skutek – tzn, coś tam niby się dzieje, ale dopiero polanie parownika chemią sprawi, że faktycznie poczujesz inny klimat. Te wszystkie gazy można stosować jako profilaktyka, gdy już „czuć” klimatyzację, to trzeba się dostawać do parownika i go pryskać.

  30. Bardzo mi się podoba to offtopowanie na wpisie o laminatowanych pickupach izraelskich, więc sobie popiszę: @Ktosiek: Słusznie, warsztat powinien być schludny, a narzędzia rasowe i kompletne. To robi wrażenie przedusługowe. Wiele takich ładnych warsztatów powstało/reinkarnowało przy okazji unijnej rozrzutności w dotowaniu SKP. I takie warsztaty ze ścieżką serwisową wydają się najbardziej sensowne dzisiaj. Do mnie to przemawia, że typ wykonuje naprawę, ale dysponując narzędziami do kontroli hamulców, składu spalin, ustawienia zbieżności itp. Może sam siebie sprawdzić i może się tym także pochwalić Klientowi. W takim miejscu serwisuję swoje graty, którymi potem wcale nie jeżdżę. Bez sensu, ale chyba o to chodzi:-)

    A samochody codzienne, czyli francuskie i chińsko-szwedzkie z francuskimi dieslami się nie chcą psuć, więc wizyta w serwisie jest czysto kurtuazyjna i polega na spijaniu kawy. Nigdy nie zapraszano mnie też pod podnośnik na pogawędkę:-) To znaczy w tych ASO, bo w SKP to sam się pcham, żeby zobaczyć co się jak zachowuje traktowane łomem i czy aby coś nie kapie. Sczególną uwagę zwracają tam na stan układu hamulcowego, argumentując, że jak się nie będzie chciał rozpędzać to wiele złego się nie stanie, ale jak nie stanie w porę, to w coś wyp… i słusznie. W coś podobno trzeba wierzyć, ale najlepiej właśnie w hamulce.

    No ale czy sam w sobie warsztat nie poparty dotowanym SKP czy salonem sprzedaży jest w stanie wygenerować taki standard? Nie wiem.

    @”Jeden z 50 izraelskich”. Jeśli było ich aż tyle, to musiały być wszystkie wyjątkowo podłe. Sądzę tak na podstawie obserwacji własnej, gdyż bowiem już na samym początku lat 90tych udałem się z pewną misją dyplomatyczną do Izraela, a tam jeździły same BRATY. Setki, BRATów wszędzie, a większość z laminatowymi nadstawkami. Oprócz tego nieliczne Chevy z amerykańskiego demobilu, Toyoty i Mazdy w pickupach. Bywałem zarówno w stolicy, w miejscach świętych jak i czysto turystycznych, Wszędzie BRATy. Nigdy i nigdzie nie widziałem takiego stężenia Subaru i tylu napędzanych osi naraz. Uknuliśmy wtedy powiedzonko: „Ale jazdy, wokół widzę same gwiazdy.” Misja się powiodła i można sobie dzięki temu teraz na wycieczkę pojechać. Wcześniej stosunki były po prostu zerwane.
    Tam też pierwszy raz ujrzałem Discovery w barwach UN. Bardzo to przeżyłem i pamiętam do dziś.

  31. Ktosiek

    @AND na temat dotacji i ogólnie redystrybucji już się na starym Złomniku nie raz wypowiadałem – powiem, że jestem DELIKATNIE :) sceptyczny takim formom „zapomogi” – czy bez dotacji można wygenerować taki standard? oczywiście, choć nie od razu. Mimo wszystko, kto się nie rozwija ten się cofa, a prędzej czy później do każdego trafi bardziej wymagający klient – należałoby mu coś zaoferować (coś więcej niż siedzenie na nieheblowanej desce na zewnątrz garażu).

    Inna sprawa, że są tematy na których legnie ASO oraz co niektórzy wyjadacze – wtedy tworzy się coś, co ja nazywam „legendą” 😉 – czyli ogólnie mówiąc marketing szeptany – choć jak mówię, wszystko z czasem – gdyby chcieć od razu robić „wszystko” i na odpowiednim poziomie, to myślę, że należałoby władować na start z 300-500K zł – mało kto dostanie taki kredyt, a zacząć, niestety, jakoś trzeba – ale mogę podać kilka przykładów znajomych, czy nawet swój, gdzie udało się wyjść z garażu do normalnego budynku bez pomocy państwa.

  32. Za 20kpln z dotacji na otwarcie działalności można otworzyć działalność, ale bez wygłupiania się w „standardy”. No powiedzmy, że będzie to działalność standardowa. Czy taka dotacja nie ma sensu ? Bynajmniej ! Ta niewielka kwota daje szansę na prosperowanie warsztatu, który z czasem będzie płacił podatki, więc dotacja zapewne wróci do budżetu. Porównajmy to do najnowszych sHITów : każde dziecko ma zgarnąć taką samo kwotę przez 3 lata, a więc 6x taką przez dzieciństwo zaczynając od generowania kupy, a kończąc na generowaniu kłopotów i zmartwień dla rodziców. No cóż, wygląda na to, że dotacje na działalność to świetnie oprocentowana inwestycja ;]

    Co do klientów, którym nieheblowana deska przeszkadza, to zawsze mogą zmienić warsztat. Dużo tego do wyboru, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście nie uważam, że zawód mechanika obliguje do dogadzania gustom estetycznym i prestiżom klientów, bo warsztat to nie agencja towarzyska.
    Jak to ujął Yaro : „… nie zadowolisz wszystkich, wiesz, to zadanie dla agencji towarzyskich, a nie twoje, więc rób zawsze swoje…”

    A co do wpisu, to myślałem, że jedynym autem, który można by produkować w Izraelu, będzie Gazik ;>

  33. KIEROWCA

    Ja dla odmiany nie lubię takich warsztatów wyłożonych białymi kafelkami ponieważ to nie szpital. Dlatego jeśli już przytrafi się jakaś awaria której nie mogę własnymi siłami ogarnąć to z wielką przyjemnością udaję się do swoich dyżurnych mechaników prowadzących warsztat w hangarze po bazie STW. Taki termin jak „poczekalnia dla klientów” nie istnieje. Zostawiasz wóz, numer na komórkę -a my się odezwiemy, idź do domu czy gdzie tam chcesz. Na wystrój warsztatu składa się m.in. koza z rurą wyprowadzoną za okno i tłusta betonowa podłoga o którą gasimy pety.
    I to jest prawdziwy warsztat. A nie białe kafelki i panowie w kitlach pełnych naszywek do lakierków i niebieskich koszul. Bleee. Na szczęście zostało jeszcze trochę takich niezależnych mechaników z prawdziwego zdarzenia którzy nie zostali wchłonięci przez korpo jak większość prywaciarskich sklepów motoryzacyjnych.
    Aktualnie wstawiamy np. już trzeci motor do mojego CC a już drugą 900. Niestety w niedzielę po świętach panowie milicjanci zatrzymali dowód za nadmierne dymienie, powodem okazało się pęknięcie głowicy dlatego zdecydowałem się na dobrą używkę. Remont mojego silnika był ekonomicznie nieuzasadniony biorąc pod uwagę fakt, że popychacze już dawały o sobie znać, poza tym brał szklankę oleju na tydzień. Na szczęście chłopaki prowadzą przy warsztacie coś w rodzaju złomowiska, czasem trafiają tam też Cieniasy to i silnik się znalazł.

  34. No dobra, ale z biznesowego punktu widzenia to naprawianie CC za pomocą zezłomowanego CC nie ma uzasadnienia. Chyba, że oni potrzebują tylko na piwko i z dnia na dzień. To wtedy rozumiem i postoję na zimnie sobie.

Comments are closed.