Prawdziwie gwiazdowy samochód

Moje dzieci tak mówią, że jak jest dużo gwiazd na niebie, to niebo jest gwiazdowe, a prezenty pod choinką są świętowe. Logiczne.

Zasadniczo silnik gwiazdowy ze swojej natury nieszczególnie nadaje się do napędzania samochodów, ponieważ po pierwsze, słabo się chłodzi, po drugie gorzej się smaruje, po trzecie zaś – potrzebuje nieparzystej liczby cylindrów, bo zapłon występuje co drugi cylinder. Np. w silniku 5-cylindrowym kolejność zapłonów to 1-3-5-2-4 i znowu 1. Gdyby zrobić 6 cylindrów, to brakowałoby jednej „przerwy” co spowodowałoby nierówną pracę. Bo to idzie jakoś tak, że jeden cylinder się spręża, drugi już wykonuje pracę, w tym czasie następny znów się spręża i tak w kółko. Niestety 5-cylindrowy silnik gwiazdowy, w miarę najmniej skomplikowany i nie bardzo ciężki, nie pracuje zbyt równo, a dokładniej to trzęsie się i ryczy.

Zupełnie nie przejęło się tym dwóch gości z Anglii: Oliver North i Ralph Lucas, którzy w 1922 r. skonstruowali wspólnymi siłami samochód, zlecając wykonanie jego podzespołów firmie o wdzięcznej nazwie Robin Hood Industries. Oliver North był fanem silników gwiazdowych i uznał, że taki układ napędowy będzie najlepszy. Swoje przeświadczenie wyniósł z I wojny światowej, gdzie wspólnie z panem Lucasem pracowali przy budowie samolotów. Stworzyli oni silnik 5-cylindrowy ustawiony w pionie, z kołem zamachowym od wierzchu, dolnozaworowy i zasilany pojedynczym gaźnikiem. Pod nim znajdowała się skrzynia biegów, a jeszcze niżej mechanizm ślimakowy przenoszący napęd z pionu na poziom na wał napędowy, który napędzał tylną oś. Ogólnie horror.

Silnik ten został zamontowany w nadwoziu projektu Ralpha Lucasa, który, jako również związany z lotnictwem, szczególnie dobrze zdawał sobie sprawę z kwestii związanych z aerodynamiką. Zrobili więc coś na kształt wczesnego streamlinera, niestety inwencji starczyło tylko na przód i tył, a typowa „budka” dla kierowcy pozostała kanciasta tak jak wcześniej, nie wspominając o nachyleniu przedniej szyby. Wiem – tak było po prostu taniej i dlatego tak zrobiono, zwłaszcza że chodziło o jednostkowy egzemplarz, którym chciano zainteresować większych producentów samochodów (o ile w 1922 r. byli jacyś więksi producenci oprócz amerykańskich). Silnik miał pojemność 1460 cm3 i rozwijał ok. 24-25 KM. Problemem było smarowanie skrzyni biegów, która musiała dostać własną, dodatkową pompę olejową.

Choć samochód okazał się dość udany, nikt nie zainteresował się szalonym projektem z silnikiem gwiazdowym. Niezrażony tym Ralph Lucas, gość pochodzący z bogatej rodziny, darł tym wozem na co dzień przez prawie siedem lat, przejeżdżając w tym czasie 100 000 km – wynik niezwykły jak na tamte lata. Ponoć jego żona Mary nienawidziła tego ryczącego dziwadła i zakupiła pojazd Talbot-Darracq, którym sama jeździła, targając korbą i smarując kalamitką zwrotnice. Prawdziwa sufrażystka.

W 1929 r. Lucas odstawił samochód do Olivera Northa, który był wtedy inżynierem w firmie Scammell (tej od ciężarówek – jeszcze Wam o niej napiszę) i auto stało w szopie przy fabryce Scammella aż do II wojny światowej, kiedy to zostało rozmontowane na części, które były potrzebne do innych zastosowań.

Jeśli jednak sądzicie, że pomysł Northa-Lucasa nie znalazł naśladowców – nic bardziej mylnego. Ale o tym w następnym odcinku.

← Previous post

Next post →

41 Comments

  1. Osz, człowiek wróci se ze świąt, a tu tyle wstecznej lektury… zaległości mam. Czytam.

  2. Kurczę, forma bardziej mi odpowiada niż tomy złomu wcześniej. Cóż, więcej!

  3. Chętnie poczytam o tym więcej. Oczywiście w III akapicie chodzi o I Wojnę Światową…

  4. Doświadczenie raczej wyniósł z pierwszej wojny, bo to było przed drugą, popraw i skasuj ten komentarz :)

  5. Ta „budka” przeszkadza głównie uczuciom estetycznym widzów. Ludzie zazwyczaj myślą, że w aerodynamice chodzi o rozcinanie powietrza jak galaretki nożem. Ale to nie tak, bo gaz nie jest galaretką – on się rozstępuje bardzo łatwo. Problem jest zupełnie gdzie indziej, mianowicie z tyłu.

    Kształt kanciastego kloca jest nieopływowy nie dlatego, że wali w powietrze płaskim czołem, tylko dlatego, że zostawia ZA SOBA wielką strefę podciśnienia, które ciągnie go do tyłu i powoduje silne zawirowania. Świetnie widać to na filmach z tuneli aerodynamicznych, takich gdzie puszczają dym pokazujący kierunki przepływu powietrza.

    W latach 30-tych chyba Paul Jaray (albo Wunnibal Kamm? już nie pamiętam) zauważył, że ówczesne auta, takie klockowate, sprawowały się w tunelu aerodynamicznym lepiej, gdy jechały do tyłu, a przecież tylną ścianę miały całkiem pionową!! Chodzi o to, że lepiej jest, gdy to ściana PRZEDNIA jest pionowa, a tylna łagodna, nie odwrotnie. Że kłóci się to z chłopskim rozumem? Teoria względności i mechanika kwantowa też się kłócą, a do spółki rządzą całym Wszechświatem…

    Jeszcze raz powtarzam – powietrze to nie galareta, nie trzeba go rozcinać siłą. Trzeba za to pozwolić rozciętym strumieniom łagodnie połączyć się z powrotem, bez zostawiania miejsca na zawirowania i „próżnię” z tyłu.

    Tak że tego – przedstawiony tu kształt wcale nie jest zły. A żeby uzmysłowić to sobie jeszcze lepiej, można go sobie położyć na boku: wtedy będzie optycznie niższy, „budka” nam zniknie, ale czy to ma znaczenie dla oporu powietrza…? Przecież powierzchnia „tnąca” powietrze nie zmieni się, a tylko obróci. Problem jest zupełnie gdzie indziej i tutaj został rozwiązany poprawnie – strumienie powietrza ładnie schodzą się z tyłu, tylko że w płaszczyźnie pionowej, nie poziomej.

    P.S. Rumpler Tropfenwagen wyglądał jeszcze bardziej „wertykalnie” (wygooglować sobie, kto nie zna), a miał Cx = 0,26. Porsche 911 miało gorszy w latach 90-tych. Szok, prawda?

  6. Świrów od silników gwiazdowych w samochodach było sporo wtedy. Kiedyś sam pisalem o Monaco-Trossi choćby. Ale 100 000 km tym stworem to niezłe osiągnięcie.

    Albo to wina przeglądania na telefonie, albo to nie miało reflektorów?

    Bagażnika też nie przewidziano?

  7. Miał przednią latarnię, a bagażnika nie przewidziano.

  8. @Yossarian: zintegrowany bagażnik to była ogromna rzadkość przed około 1935r., a na dobre rozpowszechnił się dopiero po wojnie. Pionierem była Lancia Lambda, którą opisywałem niedawno, ale w latach 20-tych to były wyjątki do policzenia na palcach.

  9. Ooo, kurołapy! Myślałem, że zaczęły się pojawiać dopiero gdzieś w latach 30., jak wajcha przy kierze. No chyba, że w kwestii tej ostatniej też się mylę.

  10. Inspirowali się samolotami, ale bardziej im wyszła łódź podwodna. Cudownie absurdalny.

  11. michalf6

    Czekam z niecierpliwością na artykuł o Scammellu <3

  12. Nie dziwię się, że to było „troszkę głośne” – krótkie rury wydechowe i całkowity brak tłumików…
    Marzenie każdego dresa spod dyskoteki ;).
    Całkiem interesującym rozwiązaniem były bębny hamulcowe przy obudowie dyferencjału: http://www.stilltimecollection.co.uk/gallery/Car/Car%200149.jpg

  13. A jeszcze jakby był rotacyjny…. 😀

  14. a następny Tucson? :)

  15. truten23

    ZIWK, taki układ hamulcowy stosował w swoim czasie mercedes w swoich bolidach jakoś przed 1934 rokiem…

  16. fajny pomysl i zadziwiajaca trwalosc tego prototypowego autka (oczywiscie nie wiadomo ile razy w miedzyczasie naprawianego), szkoda ze zostal rozmontowany.
    sam silnik gwiazdowy niezbyt rowno pracuje na wolnych obrotach, na wyzszych pracuje rowno i ladnie, przynajmniej taki 9 cylindrowy w Wildze :)
    taki zlomnik bardzo mi odpowiada jak 2 ostatnie artykuly :)

  17. ZIWK. Bębny hamulcowe przy obudowie byłyby interesujące gdyby nie skracały żywota przegubów napędowych, bo nie tylko rozpędzanie ale i hamownie obciążało przeguby. Przetrenowałem to osobiście bo byłem w posiadaniu automobila z podobnym rozwiązaniem. To auto to był Citroen GS. Półoski leciały jak liście z drzew na jesieni. Bodaj VW K70 też uszczęśliwiał posadaczy podobnym rozwiązaniem.

  18. No świrów w tym temacie nie brakowało/ nie brakuje. Dajmy na to twórców Goggomobil’a z 10-litrowym silnikiem gwiazdowym zamiast tylnej kanapy.

  19. damianyk

    albo świrów od skutera Megola, z 5 cylindrowym silnikiem gwiazdowym, ale rotacyjnym (czyli cylindry wirują, wał stoi) zamontowanym w przednim kole. Aż dziwne że złomnik, tfu, PS, jeszcze nie napisał o tej firmie.

  20. Ten silnik wygląda na rekwizyt kabaretu DNO – tak samo jak w tym kabarecie, rekwizyty czasami ciekawe, ale skecze to naprawdę dno i kilo mułu, czyli tak jak sens takiego silnika.

  21. Korozjocedes

    @Szczepan Kolaczek. Przyznam Ci, że zawsze myślałem właśnie w ten sposób. Powietrze jak jakaś masa którą trzeba przeciąć :) Człowiek się uczy całe życie. Props dla Ciebe za objaśnienie.

  22. Miałem laborkę z wyznaczania oporu powietrza i wszyscy wiedzą, że kropla ze swym ogonkiem jest bardzo opływowa, ale kropli nie badałem.
    Za to badałem kulę – podobna do kropli, prawda ?
    No i się okazało, że półkula jest bardziej opływowa od kuli ;]
    No i weź człowieku do tego jakieś wnioski napisz,bo wydaje się, że jest zonk. Okazuje się, że przepływ powietrza turbulęcyjny na ostrych krawędziach półkuli wytwarza podciśnienie, które odrywa masy powietrza od powierzchni kulistej (jeszcze z przodu).
    Wydaje się to dziwne, ale lepszy Cx ma półkula niż cała kula, więc na oko to trudno coś definitywnie stwierdzić w aerodynamice.
    Układ testu, żeby nie było wątpliwości co do badanych powierzchni w teście :
    wiatr -> ( ) kula i -> (| półkula

  23. turbulENcyjny oczywiście

  24. gti pirelli

    niektóre shermany też miały gwiazdowy silnik, chociaż w czołgu to dopiero było głupie rozwiązanie

  25. No dobra, ale kóla i pułkóla (oho, to są fajne słowa) to nie mają ogonka jak kropla. I teraz sobie zobrazuj DLACZEGO kropla ma ogonek? Jako laborant wyznaczania oporu powietrza sobie nam tu wyteoretyzuj, jaki kształt przyjmie swobodna kropla po wyrównaniu zniekształceń spowodowanych odrywaniem się od miejsca startowego. Proces odrywania wywołuje zniekształcenia, ale jak już kropla leci sobie dostatecznie długo, żeby jej napięcie powierzchniowe je zniwelowało to jaki ona przyjmie kształt? Czy bedzie to kształt półkuli, kuli, zeppelina czy właśnie kropli? A może fasolki Piękny Jaś – to całkiem prowdopodobne. Wydaje się jednak, że własnie to podciśnienie występujące ZA obiektem spowoduje, że swobodna kropla przyjmie kształt kropli z ogonkiem, a napięcie powierzchniowe lekko tylko zaobli ten ogonek. Jednocześnie wykształcenie tej formy spowoduje zmniejszenie średnicy poprzecznej i tym samym oporów od czoła kropli, a więc pomoże przyspieszać. Tak to sobie przedstawiam, ale mogę być w mylnym błędzie.

    Zaraz sobie też wyobraziłem, że zakładana kropleka leci i leci, pokonuje opory, nagrzewa się, nagrzewa się i wtem bulbul, chce wyparować. No i tu kolejny dylemat, czy wyparuje od czoła, czy od ogona? Z przodu jest źródło nagrzewania, czyli opór powietrza, ale tył leci w niższym ciśnieniu, więc wyparować mu łatwiej. Ktoś zna odpowiedź na to podchwytliwe pytanie?

  26. toughluck

    Jaki kształt kropli?
    https://en.wikipedia.org/wiki/File:Raindrops_sizes.svg
    A z tym podciśnieniem działającym na płaską część półkuli/kulę nie jest tak, że całkowita siła zależy od powierzchni? Powierzchnia płaskiej ściany półsfery to πr², a zaokrąglonej to 2πr². Jest to więc dwa razy większa powierzchnia. Nie liczyłem dalej, więc nie wiem, jak się rozkładają wektory przyłożonej przez podciśnienie siły.

  27. Lesiu69

    Łamiąca wiadomość!! Jedyny taki w Australii. Używany do ślubów! http://carsales.mobi/cars/details/1989-FSM-Niki-No-Badge-No-Series/SSE-AD-3685349

    A artykuł ciekawy bardzo 😉

  28. And: jesli podchwytliwe ma byc to pewnie od ogonka 😉 chociaz kapsula w filmie Apollo13 nagrzewala sie przy ladowaniu straszliwie od czola wiec tam by zapewne najpredzej wyparowala, a ksztalt ma nieco zblizony do kropli

  29. @And:
    Chyba nie zrozumiałeś o czym był mój wywód. W żadnym razie nie podważam aerodynamiczności kropli, bo i nie da się tego podważyć z tej prostej przyczyny nad którą tak się pastwisz w swoim wywodzie – kropla przyjmuje kształt wynikający z równowagi sił działających na jej powierzchnię, a więc jest to jak najbardziej naturalny stan.
    Chodziło mi o to, że czasami na oko można się zdziwić, bo kuli brakuje ogonka z kropli, ale półkuli brakuje 2/3 kropli, bo zostaje sam przód, a wyniki ma lepsze niż kula.
    Nie ma więc tłumaczenia dla pionowych szyb tego auta jako uznanie ich za nieistotne z powodu zaostrzenia przodu i tyłu pojazdu w płaszczyźnie do ostrzenia której nie przywykliśmy. Nad tylną pionową szybą można polemizować jak wynika z kształtu półkuli, ale przednia się nie obroni – jest zwykłym wiatrołapem.

    @toughluck:
    Po tym jak piszesz o powierzchni płaskiej i wypukłej półkuli to mam wrażenie, że nie zrozumiałeś jak ta półkula była zamontowana, a przecież narysowałem w poście. W obu przypadkach, czyli kuli (inaczej się zresztą nie da) i półkuli, powietrze napierało na wypukłą powierzchnię bryły, a różniły się tyłeczkiem.

  30. @KGB: Doskonale zrozumiałem i przecież nie podważam, tylko rozwijam teorię, którą i tak Toughluck nam próbuje rozwalić. Zresztą słusznie, bo wielkość kropli, czyli objętość cieczy ma też znaczenie. A także rodzaj tej cieczy. Wiadro wody nie przyjmie kształtu kropli, ale łyżka miodu kto wie. To jest po prostu fascynujące ile czynników ma wpływ na zachowanie cieczy na wolności! Ale dlatego właśnie pisałem o Fasolce Piękny Jaś.

    @Toughluck: Ty tu nam teorii spiskowych nie obalaj deszczówką, bo ona nie spada w warunkach idealnych. Zmienimy wodę na miodek, olej czy też inny syrop na kaszel i będą krople z ogonkiem.

    @Benny: Masz słuszność, jak zwykle zresztą. Przykład na nagrzewanie jest doskonały. Lądownik jednak nie przeszedł w postać płynną (na szczęście), a więc nie mógł ani wydłużyć ogonka pod wpływem podciśnienia, ani jako ciało stałe się tak poluzować wewnętrznie, by wyparować. Dobrze, że tego nie zrobił.

    Jednocześnie od rana trapi mnie pytanie jaki Cx miała Multipla Mk1.

  31. pppan21

    W zwiazku z aerodynamiką kuli i nie tylko… Najładniejszy aerodynamiczny pojazd, jaki ostatnio widziałem – nazywa się French Connection. Ma silnik V12 i jest tutaj:

    http://money.cnn.com/gallery/luxury/2015/12/23/scottsdale-auction-cars/2.html

    Miłość do samochodów może być dozgonna: „when she died in 1977, she was buried in a 1964 Ferrari 330 America.” czyli – „pochowano ją w Ferrari 330 America”.

    Inne samochody na aukcji też są ciekawe… Złomnikowi dedykuję Fiata 600 Mirafiori:

    http://money.cnn.com/gallery/luxury/2015/12/23/scottsdale-auction-cars/13.html

  32. Jak patrzę na ten kształt, to najbardziej mi przypomina kadłub łodzi. Prawie wehikuł Pana Samochodzika, tylko silnik nie ten. Przekładnia ślimakowa – horror z punktu widzenia tribologii (czytaj $$$).
    A co do aerodynamiki i płaskiej przedniej szyby – gdzieś kiedyś czytałem, że pierwsze prototypu VW typ 2 miały jakieś kosmicznie wysokie Cx i samo pozaokrąglanie krawędzi i przodu dało bardzo dużo.

  33. @And ” jaki Cx miała Multipla Mk1″
     
    Zależy, która jest Mk1:
     
    – jeśli 600, to http://www.automobile-catalog.com/car/1957/708590/fiat_600_multipla.html twierdzi, że 0,55;
     
    – jeśli nowożytne UFO, to ponoć 0,34 ( http://www.automobile-catalog.com/car/1998/723425/fiat_multipla_100_16v_sx.html ).
     
    (Oba szacowane, ale chyba w miarę realne, bo to drugie do wyguglania w podobnej wielkości w innych miejscach).

  34. @laisar: Mk1 może być tylko jedna, czyli ta pierwsza. Jej fasolkowe nadwozie kończy się ogonkiem, więc pomyślałem, że przenika powietrze bez oporów.

  35. @And „pomyślałem, że przenika powietrze bez oporów”
     
    Może by tak było – gdyby nie miała wycieraczek, lusterek, klamek, zderzaków i reflektorów… „Właściwy” kształt karoserii to dobra podstawa, ale sam w sobie jest niewystarczający dla osiągnięcia niskich oporów.

  36. A jak to skrecalo? Chyba, ze to byla konstrukcja na wyscigi typu Indiana…

  37. pete379

    Mały U-Boot z szybami ;D
    Ooo prosimy Scammela i jego dziwadła i w ogóle o tych wszystkich producentach ciężarówek w Wielkiej Brytanii, bo było ich chyba więcej na Wyspach niż obecnie liczących się graczy w tej branży na świecie.

  38. Dzień dobry w Nowym Roku. @Vlad, no jakto jak skręcało. Kierownik wystawiał rękę, tworzył zawirowania powietrza i podciśnienie ciągnęło budę w odpowiednią stronę. Tak jak kajak. A jak łuk był ostrzejszy to uchylał drzwi.

Comments are closed.