Jak szybko można zaprojektować samochód?

Ostatnio sobie szukałem z ciekawości, ile mniej więcej czasu zajmuje zaprojektowanie samochodu. Znaczy nie chodzi o to, co dzieje się teraz, że wrzuca się koordynaty do komputera i on wypluwa kolejny identyczny, generyczny projekt (ponieważ dławią go normy spalin, bezpieczeństwa i aerodynamiki, więc koniec końców rezultat jest zwykle ten sam), tylko mówię tu o dawniejszych czasach, kiedy projekty trzeba było faktycznie narysować, przetestować w realnych warunkach i tak dalej.

Jest taki dowcip, że pytają profesora, ile potrzebuje czasu żeby nauczyć się chińskiego. Noo, 8 lat. Pytają doktora – no musi być, że z 5 lat. Magister mówi, że minimum trzy lata. A student pyta tylko, kiedy jest egzamin. Podobnie było i w tym przypadku. Prezydent zażądał, że na 29 października musi być gotów zupełnie nowy, całkowicie zdatny do jazdy samochód turecki. Problem w tym, że był czerwiec.

Ale na 29 października którego roku, panie prezydencie? – zapytali przerażeni doradcy.

No tego, 1961 roku, a którego? – zdenerwował się prezydent.

Po tych słowach nastąpiła panika, pandemonium, pandemia, panoptikum i panteon. A dokładniej zmobilizowano 24 inżynierów, którym powiedziano: albo zrobicie samochód w 130 dni, albo możecie wysłać nam swoje głowy pocztą, nie będziemy musieli ich wam ucinać. Wiecie, republika republiką, ale w Turcji to tak za bardzo się nie patyczkują, nawet dziś, co zresztą pokazały zajścia na placu Taksim. Wszyscy ci inżynierowie pochodzili z państwowych zakładów kolejowych i na zebraniu w tej sprawie niemal wszyscy początkowo powiedzieli, że tak, oni chętnie opracują samochód, ale na pewno nie na 29 października. Że to jest po prostu niemożliwe. Potem po kolei byli „przekonywani”.

Inżynierowie pożegnali się z rodzinami i przystąpili do projektowania wozu. Urządzono im budynek w centralnych warsztatach kolejowych, który do tej pory był nieużywany. Zainstalowano taśmociągi pod sufitem, na których można było podwieszać projekty, żeby inżynierowie nie snuli się bez potrzeby między stolikami. Była też kuchnia. A do spania – rozkładane kanapy samochodowe. Nad drzwiami umieszczono wielką tablicę z liczbą dni, które pozostały do dedlajnu. Codziennie wyznaczony w tym celu człowiek zmieniał wartość na tablicy.

Inżynierowie szybko ustalili, że samochód musi być 4-drzwiowym sedanem (bo prestige), że musi być średniej wielkości (dobry na radiowóz, taksówkę, dla rządu), że musi mieć ok. 2 litrów pojemności i moc 60 KM. Inżynierom przywieziono silniki: z Willysa GPW, Warszawy M-20 (polski akcent!!! Nie no, dobra, wiadomo jak było), Fiata 1100 i 1400 oraz z Forda Consula i nakazano żeby z tego coś zrobili. Inżynierowie rozebrali je wszystkie i stwierdzili że nie dadzą rady skopiować zaawansowanych technicznie silników Fiata i Forda, Willys Go-Devil jest za słaby i w sumie najbardziej odpowiada im Warszawa, tyle że oni trochę zmniejszą pojemność komory spalania, co da wyższy stopień sprężania i więcej mocy. W pierwszym wykonanym prototypie pojemność zmniejszyła się z 2120 do 2070 cm3, niestety moc na hamowni wynosiła ciągle 40 KM i ani grama więcej. Inżynierowie przerażeni i spoceni szukali źródła problemu, kiedy ktoś powiedział „dobra, panowie, nie ma czasu na poszukiwania, zróbmy blok od Warszawy, ale wywalmy z niego zawory, zróbmy je w głowicy jak we Fiacie 1100, do roboty!!!”. Tym sposobem powstał silnik M-20 „górniak” o rok wcześniej zanim zrobiono go w Polsce. Taka ciekawostka.

Inżynierowie tureccy pracowali dzień i noc, jedząc co jakiś czas doner kebap dla wzmocnienia sił i udało się – silnik o oznaczeniu A4T z zaworami w głowicy wypluwał na hamowni 60 KM. Zrobiono też 4 egzemplarze A4L z zaworami w bloku, które po paru poprawkach osiągały 50 KM. W międzyczasie pracowano równolegle nad skrzynią biegów, hamulcami, zawieszeniem itp. Co ciekawe: w zawieszeniu zastosowano kolumny McPhersona, gdy standardem był układ dwóch wahaczy jak w Warszawie. Zupełnym przypadkiem wymyślono też regulowaną kolumnę kierowniczą, ale szef projektu odrzucił tę innowację jako zbytecznie podnoszącą koszt produkcji. Dwa lata później Cadillac przedstawił ją jako nowość własnego pomysłu. Co oczywiście wskazuje na to, że szpiegostwo w latach 60. nie ograniczało się do kwestii militarnych.

Samochód był gotowy do jazd próbnych 15 października, co stanowiło światowy rekord. W ostatniej chwili zmieniano jeszcze kształt przedniej i tylnej szyby, typu auta już są pakowane na pociąg i wysyłane do Ankary, a tu typy jeszcze wycinają, spawają, klepią, wklejają i na szybko obmalowują żeby nie było obciachu.

Gotowe 4 sztuki samochodu nazwanego „Devrim” (rewolucja) wysłano do Ankary. Każdy z nich miał w baku minimalną ilość paliwa. Niestety, był inny problem: to nie było właściwe paliwo, ponieważ miało zbyt niską liczbę oktanową. Nadawało się do dolnozaworowych ciężarówek i przedwojennych aut amerykańskich, które w 1961 r. nadal zaludniały tureckie drogi, ale nie do dość nowoczesnego silnika A4T. Napisano więc kartki, że auta muszą być dotankowane w Ankarze odpowiednią benzyną.

Na oparach paliwa auta dojechały z dworca w Ankarze pod budynek parlamentu. Tam zdano sobie sprawę, że w żadnym z 4 prototypów nie ma już ani kropli paliwa. W absolutnym amoku gnano jakąś ciężarówką na stację benzynową żeby kupić kanister wachy. Czy zdążyli? I tak, i nie. Zdążyli zalać paliwem jedno auto – kremowe. Wtedy przyszedł prezydent Kemal Gursel ze swoimi doradcami i powiedział: o, ten czarny jest ładny. Jedźmy. Załadował się na tył (choć sam, jako stary wojskowy, umiał prowadzić samochód), z przodu jego kierowca i szef ochrony. Inżynierowie zamarli i właśnie wyobrazili sobie swoje głowy turlające się po ulicach Ankary.

Czarny Devrim ujechał 100 metrów i zgasł. Prezydent zdziwił się i wysiadł. Szef inżynierów podbiegł do niego i powiedział „najmocniej przepraszam, panie prezydencie, ale w tym samochodzie nie ma paliwa, tu mamy drugi, z paliwem”. Prezydent wziął to na miękko i przesiadł się do jasnego auta, które bez problemów przejechało całą paradę i dojechało pod mauzoleum Mustafy Kemala, wiecznego prezydenta Turcji.

Na drugi dzień prasa ryczała ze śmiechu „hahahaaaa, zrobili samochód w 130 dni, który ujechał 100 metrów, LOL, ale głąby, jakby mieli 260 dni to pewnie ujechałby 200 metrów” i tak dalej, i tak dalej. Słowem nie napisano że był to incydent, który nie wynikał z problemów technicznych, tylko logistycznych. Po prostu pruto bekę z nieudolnych inżynierów aż do bólu. Nie napisano też, że drugie auto dojechało bez problemu. Oczywiście była to kwestia polityczna i próba dogryzienia prezydentowi, który skupiał całą władzę w swoim ręku. Prezydent skomentował to, że „auto zrobiliśmy w stylu zachodnim, ale zapomnieliśmy o paliwie w stylu wschodnim”.

I to wszystko można byłoby jeszcze zrozumieć, że zaprojektowano auto w 130 dni, które potem faktycznie trafiło do produkcji, i ktoś nim potem jeździł, i woził nim swoje dzieci, albo swoje towary, i gospodarka się rozwijała, i budował się dobrobyt i szczęście. Ale nie. Prezydent był nawet dość zadowolony z efektów, ale okazało się, że po pierwsze – nie ma popytu od osób prywatnych, po drugie – nie ma kasy na fabrykę z prawdziwego zdarzenia, a po trzecie, najlepsze, inżynierowie pracowali tak szybko i w takim bałaganie, że pogubili większość dokumentacji technicznej.

O samochodach Devrim powstał film. Jest cały na jutubie —> link. Niestety, po turecku, bez napisów. Turcja jest w nim pokazana jako bardzo nowoczesny, wręcz zachodni kraj.

Trzy prototypy zniszczono, jeden przetrwał, a inżynierowie w większości wrócili do pracy na kolei.
Tak że jak widać, da się zaprojektować samochód w 130 dni. Wszystko zależy od tego, czy chcesz ten samochód faktycznie zaprojektować, czy projektować go w nieskończoność.

Tagged: Tagi:
  1. KGB

    Turki nie potrafią wyprodukować szczelnej chłodnicy, więc z tym brakiem paliwa to może być propaganda i faktycznie ten czarny mógł się rozpaść po 100m.

  2. admin

    W filmie jest taka scena, jak inżynierowie nie umieją wyprodukować korbowodu. Zlecają odlew, ale ten odlew pęka na pierwszym teście wytrzymałości na ciśnienie od góry. W końcu wzywają starego grzyba-odlewnika, który nic nie wie o samochodach, bo go to nic nie obchodzi, ale tłumaczą mu co i jak i ten swoją starą metodą robi tak odlew że wytrzymuje wszystko. Więc tam raczej szło na poważnie.

  3. Mej

    Corolla z Turcji to jest to ! Chyba se kupie !!!

  4. Stach

    Warto dodac , że to film fabularny! Nie dokument:) W szoku…czyli w filmie sa aurta produkcyjne, a nie prototypy?

  5. Autosalon

    Megahistoria, nawet film obejrzałem.a takie powinny być w kinie , a nie jakieś” listy do Męki”.
    Niestety doszedłem do wniosku że z tureckiego jestem słaby…

  6. admin

    nie no turecki jest prosty

    MOTOR – silnik
    KAROSERI – nadwozie
    SUSPENSIYON – zawieszenie
    FREN – hamulce

    wszystko jak u ludzi! Tylko samochód to „araba” albo „otomobil”.

  7. benchi

    Ale M-20 miał już na starcie 50KM więc po podniesieniu stopnia sprężania nie powinien mieć mniej.
    W FSO podniesienie stopnia sprężania z 6,2 do 6,8 dało dodatkowe 7KM.

  8. Ludzie od Arrinery oglądali ten film. Tylko słabo znali turecki i zrozumieli kwestię:

    „do zaprojektowania i wykonania tego auta potrzeba było 130 dni”

    jako:

    „do zaprojektowania i wykonania tego auta potrzeba było 130 milionów monet”

    😉

  9. Filipeq

    On-przód
    Arka-Tył
    Farlar-światła
    Kumas doseme- tapicerka materiałowa
    beyazi-beżowy

    Tak na szybko co z tureckiego motoryzacyjnego pamiętam. Tylko bez znaków diaktrycznych.

  10. Jerzy

    Devrim to taka turecka Warszawa 210 i tak samo powstało wokół niego mnóstwo teorii spiskowych – m. in. taka, że projekt był genialny, ale do produkcji nie doszło ze względu na naciski rządu USA i lobbystów z GM, które obawiało się konkurencji na tamtejszym rynku.

  11. A ja trochę na temat a trochę od czapy- właśnie rozmawiałem z moim kumplem, projektantem w Siemensie. Twierdzi on, że proces projektowania auta jest tak drogi i czaso i koszto chłonny, że on się dziwi, że fabrykom się to opłaca. Tylko skala produkcji ratuje ich tyłki.
    Według niego samochody powinny być droższe.
    Do tego połowę ich ceny zżera logistyka, organizacja sieci sprzedaży i serwisu, oraz marże narzucane przez dealerów.

  12. Oni nie zrobili samochodu, tylko prototyp na drucie. W dodatku nieudokumentowany…

  13. Fajna historia, ale ta regulowana kolumna kierownicza…

    „Dwa lata później Cadillac przedstawił ją jako nowość własnego pomysłu. Co oczywiście wskazuje na to, że szpiegostwo w latach 60. nie ograniczało się do kwestii militarnych.”

    Czy to jest tak skomplikowany wynalazek/idea, że koniecznie trzeba ją kopiować? To tak jakby powiedzieć, że ktoś kto wymyślił dla siebie buty tak naprawę skopiował je od kogoś, kto zrobił to wcześniej.

  14. kot pandur

    Widzę, że muzyka, kadrowanie, zdjęcia, gra aktorska składające się na nudę i emfazę znane ze „Wspaniałego stulecia” obowiązują w całej tureckiej kinematografii.

  15. łoboże

    Historia ta potwierdza teorię „nie sztuka wyprodukować, sztuka na tym zarobić”.

  16. damianyk

    a znacie coś po czesku? Mam czeską książkę o A6 i tam są takie kwiatki:
    – pokrywa silnika – Kapota motoru
    – układ smarowania – Mazani motoru
    – pompa oleju – olejowe cerpadlo
    – turbosprężarka – Turbodmychadlo
    Nie można tego na poważnie czytać.

  17. DW10

    Czy tylko ja tak mam? Wybieram się z POZ do Łodzi. Chcę wjechać na A2 dopiero w okolicy Konina. I do k..y nędzy nie ma nigdzie normalnej, porządnej strony z mapą, opłatami, lokalizacją węzłów. Na stronie A2 ich kalkulator Zgierza, czy Emilii nie uwzględnia. WHY? To, że inna spółka obsługuje ? A co mnie to obchodzi?!
    Nazwy węzłów… Żdźary, Sługocin, Emilia… nie można było tego jakoś nazwać od większego miasta? Gołuski… nie lepiej Poznań Zachód?
    No i ten wkurbiający brak możliwości zawrócenia przed bramkami. WHY ja się pytam?

  18. And

    Mniam! Najdłuższy wpis ever, no bo jak doliczyć materiał edukacyjny w postaci filmu, no to jest rekord. Historia przekosmiczna i soczysta. Mimo absurdalnie bliskiego dedlajnu, najkrótszą drogą to panowie inżynierowie nie poszli. Zarówno technicznie, jak i stylistycznie. Gdybym pił, to bym poszedł się zdecydowanie napić.

  19. KGB

    @DW10:
    Kiedyś wybierałem się i w końcu też pojechałem, ale na etapie wybierania się z Warszawy do Gorzowa W. sprawdziłem sobie ile by mnie kosztował odcinek autostrady z Łodzi chyba do Poznania. Ta ok. połowa całej trasy, bo ~250km kosztowałaby ~68pln, przy czym paliwo na na całą trasę ~450km kosztowało ~85pln. Jako, że Szkarada straciła wcześniej turbinkę i wyciągała maks 90km/h to jazda autostradą byłaby nie tylko idiotycznie droga, ale też niezbyt wygodna.
    Nawigacja twardo kierowała mnie na autostradę, ale się nie dałem i jechałem drogą do niej równoległą, dzięki czemu mogłem ją sprawdzić i stwierdzić, że nawet nie ma co się zastanawiać.

  20. benny_pl

    jak na reczna robote to naprawde niezle, ladniejsze toto od warszawy 🙂 wyszedl im taki prawie Fiat Militrecento 🙂
    dziwie sie tylko ze sie wzieli za robienie silnika dla 4 egzemplarzy jak by nie mogli zespolu napedowego z czegokolwiek wziac i w razie czego na spokojnie juz zrobic swoja kopie

  21. Autosalon

    Co do kosztów zakupu samochodów przez importera z Polski a ceny sprzedaży do klienta finalnego.
    W poprzedniej marce dla której pracowałem , przy rozliczaniu kosztów marketingu niechcący otrzymałem załącznik w postaci arkusza nr 2 w exelu.
    Było tam piękne zestawienie ile kosztują zakupione przez polskiego importera poszczególne modele samochodów.
    Więc auto wyceniane w salonie na 64900 zł (z 6 cio procentową marżą dealera) kosztowało w zakupie około 36000 zł.
    Jeśli ten sam samochód pochodził z kraju producenta(poza UE) a nie z jego wytwórni europejskiej to kosztował w zakupie 54000 zł.
    Pamietajmy że Polska jest bardzo słabym partnerem dla producentów aut i ceny zakupu aut są relatywnie wysokie.
    Kraje które kupują więcej samochodów , płacą za nie zdecydowanie mniej.
    Tyle mniej więcej na temat czy nowe auta powinny być droższe niż są obecnie o którym pisał Fabrykant.
    Pamiętajmy ze poszczególne części z których składa się samochód kosztują w zakupie przez fabrykę tyle co chińskie zabawki.
    Niezły interes.

  22. tiff

    A u nas kiedyś księgowa się p*****ła i chcąc zaktualizować adresy urzędów skarbowych pracowników z 4 oddziałów wysłała też Arkusz 2 Excela, czyli listę płac… 😛 Od tego czasu stosunki wzajemne w firmie mocno się ochłodziły…

  23. shtool

    „oni trochę zmniejszą pojemność komory spalania, co da wyższy stopień sprężania i więcej mocy. W pierwszym wykonanym prototypie pojemność zmniejszyła się z 2120 do 2070 cm3”. Coś tu nie gra – chcąc osiągnąć wyższy stopień sprężania należałoby zwiększyć pojemność skokową albo zmniejszyć objętość komóry spalania (albo jedno i drugie). Zmniejszenie pojemności skokowej, nawet przy jednoczesnym zmniejszeniu objętości komór spalania nie da istotnej zmiany stopnia sprężania 🙂

  24. And

    @Autosalonie, a gdzie widzisz ten interes? Bo ziemniaki kosztują u rolnika 40gr, a w sklepie 2,99… To lepiej sieć warzywniaków, a jeść trzeba bardziej niż jeździć. No i wyobraź sobie taką sytuację, że znikają salony i sieci serwisowe samochodów nowych, zakupionych do firmy w ilości powiedzmy kilkunastu sztuk. Jesteś właścicielem tej firmy i po dwóch/czterech latach zamiast prowadzić interes, jeździsz na serwisy do Gienków i Euzebiuszy z całą tą flotą po kolei. Bo producent ma kompletnie w poważaniu to, co się z produktem stanie po okresie rękojmi. No i typowe narodowe kopanie siebie samego w zad: to, że auto wyprodukowane w zrobityzowanej fabryce kosztuje 40 tysi jest ok, ale że polski sprzedawca, zainwestowawszy w sklep z samochodami, warsztat i parking chce na tym jeszcze zarobić, no to jest już źle. Czysta zazdrość, jak w ogóle można być takim złym człowiekiem i próbować zarobić!? Spekulanci! Pomijam to, że zostajesz bez roboty… Bo jak napisałeś jesteś/byłeś częścią tej maszynki.

  25. smieciarz

    Autosalon:
    „Pamiętajmy ze poszczególne części z których składa się samochód kosztują w zakupie przez fabrykę tyle co chińskie zabawki.
    Niezły interes.”

    Pamiętajmy też, że poszczególne części z których składa się samochód kosztują w sprzedaży dealerskiej tyle co chińskie wazy z dynastii Ming.
    I TO jest dopiero niezły interes.

  26. KIEROWCA

    Autosalon ma rację. Praktyki dilerów to czysta spekulacjarzmy chociażby na te akcje z obniżkami cen o kilka tysięcy. Diler popuszcza ponieważ jest z czego a I tak zarabia.
    To jakby sztucznie rozdmuchać cenę paczki fajek do powiedzmy 24 zł.
    U Ruskich nadal będzie po 2 ale przemytnik nie sprzeda już po 6 tylko po 12, połowę ceny urzędowej.
    Wydymany zostanie kupujący.
    Podobnie samochód z fabryki kosztuje 36 koła. Diler sprzeda za 60 ale raz do roku zrobi łaskę I opuści na 55. A klient woooow jaki zrobiłem interes.

  27. KIEROWCA

    Sory za błędy ale piszę ze smartfona

  28. Kosa

    Na filmie silnik udający ten genialny projekt górnozaworowego M20 imitowany jest przez silnik z fiata 131 ohv (tofas murat) z piękną pokrywą zasłaniającą pokrywe zaworów i głowicę. W pokrywę dla niepoznaki wpasowano aparat zapłonowy i fajki świec. Za to gaźnk weber 32ADF opadowy dwugardzielowy z automatycznym ssaniem widać doskonale.

  29. KGB

    @Kosa:
    Silnik 1.2 OHV na 5 podporach ?
    Taki film na tubie to nie na moje łącze, ale chyba się skuszę i zobaczę co tam nakręciły kebaby, zanim ich Putin niechcący zbombarduje.

  30. Sailor_73

    @ kierowca
    przeczytaj „proszę ” komentowany post jeszcze raz , ale tak ze zrozumieniem , a następnym razem jak przyjdzie Ci ochota coś skrobnąć to …… może usiądź i poczekaj , aż Ci przejdzie 🙂
    pozdrawiam na święta

  31. shtool

    „…tyle że oni trochę zmniejszą pojemność komory spalania, co da wyższy stopień sprężania i więcej mocy. W pierwszym wykonanym prototypie pojemność zmniejszyła się z 2120 do 2070 cm3”. Coś tu nie gra. Zmniejszenie stopnia sprężania można osiągnąć poprzez zwiększenie pojemności skokowej albo przez zmniejszenie objętości komór spalania (albo jedno i drugie). Skoro zmniejszona została pojemność skokowa, to nawet przy jednoczesnym zmniejszeniu objętości komór spalania nie da się osiągnąć znaczącego wzrostu stopnia sprężania 🙂

  32. And

    @Kierowco, co w tym dziwnego, że salony stosują obniżki? Wejdź po drodze do dowolnego sklepu i się rozejrzyj. Potem na złość handlowym praktykom kupuj mleko w mleczarni, bułkę sobie upiecz sam, a czapkę na zimę może ktoś zrobi na drutach. Albo cofnij się w czasie o 35 lat i trafisz do wymarzonego świata. Ja bym nie chciał.

  33. benny_pl

    a czym tu sie bulwersowac?! skoro ktos tyle placi, to sie za tyle sprzedaje, jak byli by klienci za 100tys to i po tyle by sprzedawali ten sam samochod kupiony za 35tys i nic w tym zlego, normalne rynkowe zasady, nikt nikogo do kupowania nie zmusza.
    inna sprawa, ze sa te glupie unijne NAKAZY ze ma byc 2 lata gwarancji itd, bo podejzewam, ze bardzo duzo ludzi chetnie by kupilo taki samochod powiedzmy za 40tys bez gwarancji, diler i tak by piataka zarobil. ja tam tyle bym nie dal, bo to chore pieniadze za samochod, ale idac dalej takim tokiem to samochod kosztujacy 25tys (np panda) mogla by wtedy kosztowac 10tys i to juz bylo by calkiem niezle

    z ciekawostek to specjalnie pytalem sie o cene nowej Nivy w dow-maxie po tym jak ten rubel o polowe stracil wartosc, czy w takim razie mozna kupic nowa Nive za 22tys zamiast 44? – nie, nie mozna, dalej jest 44, i co jest to oszustwo? nie, kazdy moze chciec za swoja wlasnosc ile chce, a ja moge tego nie kupic 😉

  34. Korozjocedes

    W Polszy jak chcesz zarobić to jesteś złodziej z automatu. A jak handlujesz to już superzłodziej. Nieraz słyszałem, że siedzę w tym sklepie piniondze biere i nic nie robie. Trzeba prawilnie zapierdzielać w fabryce 24/7 za 1300zł to wtedy jesteś dobry chłop, robotny.

  35. Dr. Kamil

    @KIEROWCA Zawsze możesz iść do fabryki i kupić sobie za 36 🙂

  36. ndv

    Z projektowaniem i konstruowaniem dzisiaj nie jest tak, że wystarczy wpisać do komputera dane i on nam wypluje gotowy projekt. Systemy CAx to wielkie ulatwienie ale za efekt i tak odpowiada czlowiek i o tym nalezy pamietac. Objętość dokumentacji ciągle rośnie, z różnych przyczyn (nie tylko przez EU), w 1961 bylo tego na pewno znacznie mniej niz dzisiaj. Do tego twórcy Devrima mieli pewnie gulagowy czas pracy, wiec 130 dób odpowiadałoby pewnie gdzies 250 normalnym dniowkom, co i tak jest tempem szalonym i godnym podziwu (ale nie jestem przekonany, czy chcialbym tym jezdzic)

  37. v8tatra

    @kierowca ma racje
    wolność to jest wtedy kiedy ja tak samo jak diler mogę kupić tyle samo co diler(np 1000sztuk danego modelu) w tej samej cenie(plus rabat bo płacę gotowizną ) i puścić prze alegro po 40tyś pln bez gwarancji
    ja zarabiam klienci nie sa dymani- bo po co się spinać na marmury szkło i alumnium w aso i kaleczyć ludzi ?-doliczając to do ceny aut i serwisu?
    mała marża na dużej ilości czyli żydoski sposób handlu

  38. Mav

    @v8tatra

    Jakiś czas temu facet próbował robić tak z motocyklami (OIDP suzuki) – importował na własną rękę i sprzedawał za ~60% ceny oficjalnego polskiego dystrybutora, ale bez gwarancji.

    Pomijając spory szum (bo się ludzie dowiedzieli ile faktycznie kosztuje motocykl od producenta+jego sprowadzenie i podatki) nic z tego nie wyszło. Jak ktoś ma brać kredyt bez gwarancji, to woli zwiększyć ratę i mieć gwarancję.

  39. Szela

    Wpis zacny, szczególnie że to nie tylko projekt a jeszcze przedprodukcja, to lepiej niż z AMZ kuno new syrena coupe im poszło.

    A co do cen dealera – jeżeli brać pod uwagę np. Forda to cena za focusa typu 55 000 nijak się ma do ceny przy umowie serwisowej na firmę – bo tego focusa kupuje firma za 46-47 tys. to wtedy jego cena zakupu 36 już tak nie kole w oczy. Największe zakupy robią floty i to one napędzają biznes, my kupiliśmy focusów 6, jeżeli ktoś kupuje 60 to raczej kupi jeszcze taniej.

    Jak płakać nad marżą to podam przykład ładowarki samochodowej no name – w markecie w punkcie gsm 15-20 zł, w zakupie 50 groszy. To dopiero złodziejstwo co? 🙂

  40. Kosa

    KGB@: Oczywiście, że OHV na pięciu podporach. Czy 1,2 to nie wiem, w 131 był ten silnik powiększony do 1,3 (tyle, że miało to jednogardzielowy gaźnik) i do 1,6 (na weberze 32 ADF).

    Jakby co dysponuje dokumentacją zarówno do 124 jak i do 131

  41. Janusz Wąsowicz

    Biorąc pod uwagę warunki, w których powstało to auto – nie wygląda najgorzej. Chociaż proporcje są lekko zaburzone – kabina jest o ok. 10 – 20 cm za krótka. Gdyby zrobiono szerszy słupek „C”, przedłużając tym samym przedział pasażerski (jak w Fiacie 125p czy Wartburgu 353) – wg mnie wóz tylko by zyskał na wyglądzie.

Comments are closed.