Baby Steyr: Streamline po austriacku

Jestem sobie kiedyś na znanej posesji, gdzie zgniło milion zabytkowych samochodów, rozglądam się co tam ciekawego i wtem! Zobaczyłem auto, którego nigdy nie widziałem na chodzie na żywo, a które wydaje mi się i wydawało od dawna ekstremalnie ciekawe. Steyr 50/55, znany też jako „Baby-Steyr”.

Gdzieś tak w połowie lat 30. na poważnie wzięto się za aerodynamikę w samochodach. Wcześniej były to jakieś oderwane od rzeczywistości próby, typu Alfa Romeo A.L.F.A. 40/60 HP z 1913 r. w kształcie kropli wody, albo Rumpler Tropfenwagen. Potem pojawiły się samochody seryjne naprawdę aerodynamiczne: Chrysler/DeSoto Airflow i Tatra T77.
Nie jest tajemnicą, że dłuższe samochody z natury są bardziej aerodynamiczne niż krótkie, a jak już się robi krótkie auto, to musi być naprawdę idealnie opracowane. Trochę nie rozumiem dlaczego samochody tuż-przedwojenne, bezwzględnie nawiązujące do idei streamline, w ogóle nie są zaliczane do tego nurtu. Przede wszystkim Garbus. Garbus to jest 100% streamline, opracowywany pod kątem aerodynamiki za całkiem duże pieniądze, z użyciem tunelu aerodynamicznego. Prototyp Garbusa, ale już z wersji produkcyjnej, osiągał współczynnik Cx na poziomie 0,38 – jak na rok 1938 to była rewelacja. Ciekawostka: każdy kolejny lifting i modernizacja pogarszały współczynnik oporu powietrza w Garbusie i takie późne meksykańce już mają 0,48. Co dość jasno pokazuje, że jak coś jest dobre, to nie należy tego zmieniać ani poprawiać.

Nie udało mi się znaleźć jaki współczynnik Cx miał Steyr 50/55, ale był również zaprojektowany z uwzględnieniem aerodynamiki. Za projekt Baby-Steyra odpowiadał Karl Jenschke, który zasadniczo był geniuszem inżynierii, jednak niestety tuż po zaprojektowaniu został podkupiony przez Niemców do Adlera, gdzie już jego geniusz nie miał okazji się wykazać. Silnik skonstruował Karl Wagner – niespokrewniony ze znanym kompozytorem, którego tak lubił Adolf Hitler. Był to bokser (silnik, nie Hitler) o 4 cylindrach, chłodzony powietrzem, o pojemności 1 litra i mocy 22 KM. W ramach „liftingu” z 1938 r. moc powiększono do 25,5 KM, a pojemność wzrosła do 1,2 litra. Silnik napędzał tylne koła.

Elegancja z 1936 r.: ładne domy, ładne garaże, dobre ciuchy i fajne samochody.

Jedne Steyry miały tylne okienko, a inne nie miały.

Samochód był masakrycznie nowocześniejszy od Garbusa i lepszy pod każdym względem. Był samonośny, czego o Garbusie powiedzieć nie można. Miał cztery biegi (Garbus też), ciche odpalanie z dynastartera (Garbus nie), 4 hamulce hydrauliczne (Garbus nie), odsuwany metalowy dach polepszający wentylację (Garbus nie) oraz przemyślnie zaprojektowane drzwi, umożliwiające wsiadanie zarówno na przód, jak i na tył bez zbędnego wysiłku (w Garbusie było to dużo trudniejsze).

Słowem, Baby Steyr był konstrukcją fantastyczną i potwierdzały to wszelkie opinie dziennikarzy motoryzacyjnych z tego okresu. Samochód też bardzo dobrze się sprzedawał – powstało 13 000 sztuk, jak na czasy przedwojenne była to produkcja w sporej skali, a powstałoby ich znacznie więcej, gdyby nie…

Niestety nie było pokrywy bagażnika, bagaże wkładało się za tylne siedzenie

Steyr naprawdę nieźle prosperował. Planowano kolejne modele z serii streamline – o ząbek większy Steyr 70 czy duży Steyr 2000.

Ale przyszedł anszlus Austrii, czyli sympatyczny Adolf z wąsikiem zabrał sobie swój rodzinny kraj, włączając go do Rzeszy i Steyr stał się zbyteczną konkurencją dla Volkswagena. Mimo wybuchu wojny, kontynuowano produkcję Baby-Steyra aż do 1940 r., kiedy to fabryka została zbombardowana przez aliantów – o tyle słusznie, że produkowano tam także pojazdy wojskowe dla Wehrmachtu. Po wojnie nie powrócono już do planów produkcji aut osobowych – poza tym niewiele osób pamięta, że Austria znajdowała się aż do 1955 r. pod „okupacją” aliancką. Przy tym chyba nieźle na tym wyszli, patrząc na to jak w tym czasie rozwinęli się gospodarczo.

To, że kupujemy dziś Volkswageny a nie Steyry, jest czystym przypadkiem i połączeniem marketingu z siłą totalitarnej propagandy. Ciekawe, jak wyglądałyby dziś takie Steyry. A jakby ktoś był ciekaw czy Steyr nadal produkuje samochody osobowe, to oczywiście tak – m.in. Mini Countrymana i Pacemana, ale oba są tak straszne, że ich Wam oszczędzę.

W Polsce po wojnie widywało się Baby-Steyry, ale jedyny jeżdżący egzemplarz który znam został niestety rozszabrowany.

A ten ponoć jeszcze gdzieś zalega, ale raczej w Czechach niż w Polsce.

Tak czy inaczej Garbus, Steyr 50 i miliard innych samochodów wzięło swój początek z Tatry V-570 z 1931 r., prototypowego pojazdu typu streamline skonstruowanego przez ultra-geniusza Hansa Ledwinkę. Ale to już zupełnie inna historia.

Bajdełej, wróciło archiwum złomnika —->> TU JEST LINK DO NIEGO

← Previous post

Next post →

52 Comments

  1. Nie miał pokrywy bagażnika? I bardzo dobrze, nie ciekło do niego :)

  2. w sumie zamieniłbym się z mojego opornego VW Meksyka na takiego Sztajera. Ze względu na łatwość upychania mojej rodziny wielodzietnej. Chociaż z drugiej strony to z VW puszki trudniej im się wydostać… Ot punkt widzenia…

  3. A tak na marginesie z czystej złośliwości: o ile różni sie areodynamika późnego meksykańskiego garba, od takiego z 78 roku, albo od niemieckiego z 68? (odpowiedź dla niewtajemniczonych – niczym). A co do wady jaką by mialabyc niepełna samonosnosc garbusa: ale dzięki temu nawet masakrycznie zgnity nie przełamuje się a na jego podwoziu łatwo zbudować coś innego np. Kubelwagena i najechac jakieś państwo, albo buggy czy innego rurowca i mieć pojazd rekreacyjny etc. Tak czy indaczej steyr jest świetny z wyglądu 😉

  4. Jeśli mógłbym sobie wymarzyć najlepszy temat na PS, to byłoby to wszystko co związane z Tatrą! Steyr zawsze na propsie.

  5. Chyba byl jeszcze jeden w ktorymś miksie czy relacji ze złomu, stojący na jakiejś konstrukcji na łące czy na innym aucie

  6. Borgwarda reanimują, to pewno i w jaki inny sposób ktoś kiedys wpadnie na pomysł znów reaktywować auta pod marką Steyr :P.

  7. Dodałbym jeszcze, że „kupujemy dziś Volkswageny a nie Steyry” także dzięki połączeniu szczęścia i bezczelności VW na początku lat 70. Wyciągnął ich wtedy połknięty wraz z NSU model K70, podczas gdy VW płodził radośnie prototypy pre-Golfa z silnikiem pod tylnym siedzeniem i równie radośnie produkował dziwadło od tytułem 411/412, według mnie najbardziej porąbany seryjny samochód (chyba że ktoś mi wskaże inny, ale w kontekście czasów i konkurencji, czyli w tym przypadku BMW 1500, Fiata 125, Renault 16 itd.). Oraz w mniejszym stopniu pomogło Audi 80, które dało sie w miarę łatwo przerobić na Passata.
    Steyr ma jeszcze u mnie plus za swojego 126 z własnym 2-cylindrowym bokserem, dzięki któremu nie trząsł, miał realną moc, więc normalnie się poruszał i agregat był o połowę mniejszy niż genialny fiatowski – z wentylatorem jak do klimatyzacji Zamku Królewskiego.

  8. Nadmienię, że w Polsce przed wojną też projektowano aerodynamiczne samochody: PZInż Lux-Sport

  9. Mic: ta a po wojnie syrene sport.

  10. Lux-Sport był mocno inspirowany Steyrem i Tatrą T77.

  11. Zawsze bardzo mi się podobały takie stare przedwojenne bryki w nadwoziu typu airflow: LS, Steyr, Hanomag, Chrysler. Po prostu miały w sobie to coś.
    U pana T. Steyry Baby były dwa albo trzy.
    Po fotkach wydaje się jakby na „starej” działce były dwa: jeden przy aucie p. Słodowego i jeden przy garażach po którym został tylko złamany dach.
    Na „nowej” działce, tej z Bisem obok Warszawy także stał jeden pod murem, niedaleko pomarańczowego kabrioletu w krzakach.
    Pozdrawiam

  12. Steyer w taki czy inny sposób maczał paluchy w wyprodukowaniu niejednego Chryslera, zasysając między innymi z sąsiedniej Italii doskonałe silniki z oddzielnymi głowicami na każdy cylinder.

  13. ale fajnie ze archiwum Zlomnika wrocilo! i to w tym fajniejszym wczesniejszym szablonie :) teraz jeszcze zeby allegro wrocilo do starego wygladu i tablica zniosla oplaty i zniesiono koniecznosc ciaglosci OC i juz prawie raj na ziemi 😀

  14. Mql – a 126 z dwupierdnym 250cm3? To był dopiero hicior. Też Steyr. Taka przeciwwaga dla opisanego przez Cię.

  15. Taki sztajerek to stał jeszcze z 15 lat temu w Kożuchowie. Od razu mi wpadł w oko. Lubię Go.

  16. @C64club:
    Nein :), 126 250 to był Steinwinter, chyba RFN, nie Austria.

  17. To Tatra i steyr ukradły nam lux-sporta.
    To juz prawie sto lat grabieży polskiej mysli stylistycznej

  18. Jedna uwaga dotycząca rozwoju gospodarczego Austrii: Po Anschlussie Niemcy zastali Austrię murowaną, a zostawili drewnianą (choć przyznam, wielu Austriaków wcale nie bez radości witało Niemców u siebie).
    Niemcy rozkradli, co się dało, dobrali się do rezerw złota, a po przegranej wojnie Austria niemal podzieliła los Niemiec, mając nad sobą widmo podziału kraju na Austrię kapitalistyczną i komunistyczną. Deklaracja neutralności uratowała ich kraj, a dzieła dopełniła wiedeńska szkoła ekonomii (trzeci znany mi przypadek, gdy absolutna wolność gospodarcza dźwignęła kraj na nogi — pierwszy to USA w 18. i 19. wieku, drugi to Anglia po II WŚ).
    Ale nie zmienia to faktu, iż do wczesnych lat sześćdziesiątych 20. wieku to Austriacy przyjeżdżali do Polski za chlebem (tak, tak!), choć oczywiście dużo więcej jeździło do Niemiec, Czechosłowacji, czy Węgier.

  19. khoral: to jest auto zwane der Schlörwagen.

  20. Jeszcze takie może śmieszne skojarzenie – Steyr w sumie zrobił później stylistyczny zwrot o 180°. Kabiny ciężarówek 90 i 91, Haflinger, Pinzgauer i Gelenda to wzorcowe kanciaki.

  21. Ten czerwono-czarny egzemplarz na pierwszej fotce: gdyby dzisiaj pojawił się na salonach samochodowych, nie wzbudziłby zapewne żadnej sensacji. Wygląda prawie jak współczesne auto, wyjąwszy takie drobiazgi, jak drzwi otwierane „na kurę” i kierunkowskazy-semaforki.

  22. Taki cud był na wystawie Classic Moto Show 2013 w Krakowie. Znalazłem takowe zdjęcie z tej imprezy:
    http://www.desoto58.com/images/carimages/events/polandclassicmotoshow20130905/steyr.jpg

  23. @Yossarian Koncern VW nie sprzeda tej marki. Sami ją włączyli w portfolio MAN AG, a potem stopniowo unifikowali ofertę („ostatnim Mohikaninem” z atrapą Steyr był bliźniak MAN-a TGA ). Później zakłady STEYR zaczęły produkować już tylko MAN-y.
    Chyba, że wpadną na pomysł stworzenia marki dla wydzielonego sektora pojazdów…jak Toyota i Lexus. Chociaż byłoby to ciężkie do osiągnięcia poza Austrią, w której mogliby zagrać na sentymencie do marki.

  24. Gdyby nie II wojna światowa i komunizm to Audi i VW należało by zapewne do koncernu Skoda lub Tatra. Wszak po wojnie Niemcy musieli wypłacić odszkodowanie Czechosłowakom (chyba Tatrze) za kradzież projektu Garbusa. Nie pamiętam szczegółów ale chodziło chyba o tą Tatrę V 570 co jest na fotce.
    Co do samego Steyra 55 to miał być montowany w Polsce. Prawdopodobnie pierwsze egzemplarz znajdowały się w fazie montażu gdy wybuchła wojna.

  25. a jeszcze co samego wpisu: „Był to bokser (silnik, nie Hitler) o 4 cylindrach, chłodzony powietrzem, o pojemności 1 litra i mocy 22 KM”
    mi sie zdaje ze jednak płynem był chłodzony. Zdjęcia tak podpowiadają i tak jest napisane na wiki.
    https://classicvirus.files.wordpress.com/2015/08/screenshot0039.jpg?w=640
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/01/b8/bf/01b8bfd3e75cbcbf3d0cfbfdd9b06bec.jpg
    https://en.wikipedia.org/wiki/Steyr_50

  26. Niewiele brakowało, by Austria znalazła się pod okupacją sowiecką (Wiedeń nawet przez chwilę był) i poszłaby w demoludy. Do dziś starzy Austriacy uznają, że to Opatrzność sprawiła, że ci Amerykanie tam jednak zostali…

  27. Faktycznie pojazd świetny. Najładniejszy z wszystkich podobnych tamtych lat. Sądzę, że jego wygląd jest na tyle ponadczasowy, iż dziś coś takiego by się świetnie sprzedawało jako auto klasy mini zostawiając daleko w tyle współczesne maluchy typu fiat panda, renault twingo, ford ka, fiat 500, a nawet vw new beetle, czy współczesne mini cooper . Jeśli chodzi o markę Steyr znane mi są dobrze (osobiście się z nimi poznawałem) wozy z trzema osiami, stalowymi burtami i napędem na wszystkie osie… ale to ciężarówki choć nowoczesne jak na swoje czasy. Aż dziwne, ze firma już nie produkuje samochodów. Miała wielki potencjał, a tak to nie ma właściwie żadnej masowej marki samochodów z Österreich (nie licząc montowni Chryslera). Chcę takiego Steyra :)

  28. taki samochód był w filmie pt.”Łabędzi śpiew”. Od 1987r. (wtedy właśnie byłem w kinie na tym kretyńskim filmie ) zastanawiałem się jakiej marki jest ten pojazd.

  29. Patrząc na wielkość stojących obok ludzi ma się wrażenie, że to auto ma wysokość suva:-) Notlauf – widziałeś na żywo to się wypowiedz.
    Toughluck – nie będę się wdawał w polemikę o tym jak to absolutna wolność i brak ingerencji rządu oraz niskie podatki wyciągnęły takie usa po 2 wojnie.

  30. Rozplanowanie wnętrza doskonałe. Bryła nadwozia i silnik umieszczony z przodu zupełnie jak w new beetle. Ten samochód zdecydowanie wyprzedzał swoją epokę i jak ktoś wcześniej wspomniał nawet dzisiaj wyglądałby dobrze. Oczywiście po kilku modernizacjach: bagażnik, reflektory projektorowe obudowane szkłami tworzącymi bryłę nadwozia, plastikowe zderzaki itp.
    W każdym razie na pewno był dużo praktyczniejszy i bardziej stylowy od garbusa, Syreny czy Malucha.

  31. @Benny -a mógłbyś podesłać link do tego archiwum Zuomnika?
    Ja nie mogę wejść ani przez gogle ani kiedy klikam „older posts”.
    Dzięki

  32. Ten w egzemplarz z czech ma z tyłu światła od Syrenki.

  33. Kierowca: przeciez Notlauf sam dal na samym dole dzisiejszego artykulu 😀 http://www.zlomnik.pl/archiwum/

    ps: fajne resoraki, w tym chyba niezdobywalny SM:
    http://olx.pl/oferta/citroen-sm-i-citroen-2cv-rzadkie-zobacz-1-43-CID767-IDbyTpz.html

  34. Dzięki nie zauważyłem tak to jest jak człowiek cały dzień zabiegany wchodzi z telefonu i głównie ogląda obrazki :)

  35. Z grubego podobny do myszki Topolino, chyba nawet rówieśnicy. Ale wystarczy porównać kilka detali: osadzenie reflektorów, wewnętrzną stronę drzwi, klamki zewnętrzne, sposób otwierania dachu, sposób otwierania szyb w drzwiach, żeby doznać jaka jest przepaść. Przy okazji proste równanie: Topolino = streamline.

    Domniemany czeski egzemplarz z lampami od skarpety ma nieoryginalne szybki „w słupku B” (w jakim kurka słupku, to już jest koniec auta). Krzywe takieś i osadzone w prostej blasze. Ktoś tu nieźle (kombi)nował. Jednak te lampy, gdyby był czeski, to miałby od Octavii te bez szpiców. Nawet by bardziej pasowały.

    Zadziwiwjąca jest ilość miejsc siedzących i wielkość bagażnika w bryle dość kompaktowej. Tajemnicza jest chuda klapka – zaślepka na tylnej ścianie nadwozia, ale zaraz, gdzie on ma zapasowe koło? O tam właśnie: http://www.motorstown.com/63992-steyr-55.html#gal_63992_steyr-55-07.jpg Patrząc na ten przekrój doceniam geniusz Konstrukteur – ów podwójnie. Tylni pasażerowie mieli wyprofilowane podpórki pod nogi!

    Teraz wazelina. Wazelina, wazelina, wazelina, no dobra: Może za wcześnie na ocenę długodystansową, ale premiera PS, częstotliwość, długość i charakter publikacji jest podobający mi się mocno. Jest to, co Not… przepr. Admin robi najlepiej i ma to wartość. Wartość polegającą na wywoływaniu tylko pozytywnych emocji. Gdzieś naraz wyparowali etatowi wichrzyciele na rzecz wolnego rynku, koreańskiej czy tam niemieckiej motoryzacji. Na poważnie szacun, wazelina i towot Adminie.

  36. Ładny samochód.

  37. „był to bokser (silnik a nie Hitler)”
    Zrobiło mi dzień. Najwyższa forma.
    Powrót do korzeni, bez polityki. Bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam :)

  38. mam takie techniczne pytanie – czy bedzie jakas wyszukiwarka w tym archiwum? bo datami juz niema pokatalogowanego jak kiedys, gogle juz nic nie wyszukuje, a przegladanie strona po stronie jest dosc uciazliwe, przydal by sie chociaz spis wszystkich tytulow z linkami do artykulow, byle byl na jednej stronie

  39. Góglowi trzeba zlomnik.pl/archiwum podać do skatalogowania. Nie pamiętam jak to się robiło, ale to garść zapytań

  40. Możesz się też doraźnie wspomagać tagami, np. http://www.zlomnik1.home.pl/archiwum/?tag=mitsubishi

  41. W Warszawie, na Jeziorkach (fragment położonej po zachodniej stronie Puławskiej części Ursynowa), jest ulica Sztajerka. Ależ bym po niej jeździł takim.

  42. Steyr Baby w Polsce występują. Na znanych rajdach ich nie widać, ale są. W Austrii na rajdach widuje się je.

  43. Bo szkoda takiego na rajdy. Dorobić  jakieś nieinwazyjne kierunkowskazy (da się) i można by nim na co dzień. Cholernie sympatyczny wóz

  44. Zależy na jakie rajdy. Np. Nity, gdzie średnia prędkość to poniżej 20 km/h? Bardzo proszę.

  45. Otóż właśnie na co dzień chyba bardziej byłoby szkoda. Rajdy , zwłaszcza takie jak wspomniał Leniwiec odbywają się w bardziej przewidywalnym i poddającym się kontroli środowisku.
    Nie wyobrażam sobie postawienia takiego Steyer’a jak choćby ze zdjęcia @adamzd na parkingu pod hipersuper, oberwanie drzwiami od buraka ładującego się z zakupami do swego auta jest tylko kwestią czasu.

  46. U Tadeusza stoją dwa baby Steyry, tylko ten drugi stoi na drugiej należącej do niego posesji.

  47. Akurat samonośne nadwozie było przed wojną skokiem naprzód. Ale na główkę! Główną zaletą samonośności jest mniejsza masa auta. Ale biorąc pod uwagę przedwojenne zabezpieczenia antykorozyjne i jakość powłoki lakieru (brak proszkowych, piecowych, ocynku), aby uzyskać podobny resurs jak w „ramówce” należało zwiększyć grubość blachy – czyli obciążyć auto.
    Już nie mówiąć o tym, że jest to znacznie trudniejszy proces produkcyjny, wszechstronność zabudowy też jest mniejsza.
    Za PRLu też wprowadzono samonośne autobusy SAN H-27, ale szybko wrócono do koncepcji ramowej w Sanie H100 – były trwalsze.
    Rama była dobrym rozwiązaniem do czasów automatyzacji linii produkcyjnych.

  48. Przyłączę się do opinii że samonośność nie stanowi zalety. Pojazd zbudowany na ramie jest sztywniejszy poza tym taka konstrukcja umożliwia ewentualną wymianę nadwozia przy minimalnej ingerencji w mechanikę. Bez problemu można tworzyć wersje pochodne kabrioleta albo pikapa.
    Nadwozie samonośne to już taki samochód generyczny, jednorazowego użytku w którym techniczna śmierć karoserii oznacza kasację całego wozu. W praktyce to karoseria jest samochodem. W niej tkwią mocowania wahaczy, belki czy kielichy mcpersonów. Także po wypadku o wiele trudniej jest przywrócić geometrię nadwoziu samonośnemu aniżeli konstrukcji ramowej czego świadkami byliśmy w latach 90.

  49. MotoWeteran

    Ten Steyr Baby z Czech ma lampę z Syrenki więc, więc… Hmmmm…. :)

  50. Tymon, a co powiesz na to? Właściciel to bardzo sympatyczny miłośnik staroci, ma jeszcze Jaga Mk2 będącego niegdyś w posiadaniu Cyrankiewicza, oba auta odziedziczył po ojcu i bardzo chętnie o nich opowiada :)
    http://classicmotoshow.pl/wp-content/uploads/2013/09/mm_26.jpg

  51. Pojadę klasykiem. Jeździłbym takim czerwonym żuczkiem.

Comments are closed.