Cacka Maxa i Oscara Vidalów

Max Vidal – nazywający się po hiszpańsku niemiecki przedsiębiorca‚ który w 1924 r. założył firmę Vidal & Sohn TEMPO WERKE i zajął się produkcją pojazdów użytkowych. Losy firmy Tempo są tak ciekawe‚ że nie mogę Wam tu ich wszystkich spisać‚ bo byłby to kontent super-premium wart miliony ełro. Dość na tym‚ że firma Tempo w różnych swoich inkarnacjach produkowała pojazdy gdzieś do drugiej połowy lat 70.‚ ale tak naprawdę to dużo dłużej‚ a w ogóle to istnieje nadal‚ tylko zupełnie gdzie indziej i inaczej się nazywa. W związku z tym przedstawię jej kilka najciekawszych modeli‚ a tło historyczne wystąpi niejako w tle‚ jak to tło.

Najważniejszy historycznie model marki Tempo to Hanseat (Boy).

Tu dumnie prezentowany przez Oscara Vidala (syna Maxa)

Przede wszystkim pojazdy marki Tempo były nieprawdopodobnie brzydkie. Max Vidal uważał‚ że stylistyka pojazdów użytkowych jest nieważna. Ponoć każdy z nich miał być inspirowany jakimś zwierzęciem‚ ale to niemożliwe‚ bo nie ma aż tak brzydkich zwierząt. Hanseat/Boy wyglądały jak… nie wiem jak‚ chyba jak dziobak z zespołem Downa‚ albo i gorzej. Modele Hanseat i Boy (1949 r.) napędzał dwucylindrowy silnik dwusuwowy JLO o mocy 12-13 KM‚ napędzający jedyne przednie koło‚ które zarazem było kołem kierowanym. Oczywiście trójkołowość Hanseata miała swoje uzasadnienie w niższych podatkach. Konkurencyjny model sprzedawał Goliath jako serię GD‚ później Goliath Goli.

Tempo Hanseat

Tempo Boy

W rzeczywistości Hanseat i Boy to konstrukcje głęboko przedwojenne – spotykano je powszechnie w czasach III Rzeszy‚ tylko nazywały się mniej inspirująco‚ bo po prostu E200/A200‚ E400/A400 itp. i w powojennej rzeczywistości powrócono do sprawdzonych pomysłów serii Front z pierwszej połowy lat 30. O‚ tak wyglądał Tempo Front‚ który był przodkiem serii E/A‚ a później Hanseata i Boya.

Czterokołowa wersja serii Front/E/A nazywała się V600 i też miała przedni napęd. Rok 1935. Dobre czasy‚ fuhrer był zadowolony. W 1938 r. jednak odgórnie nakazano‚ żeby skupić się na trójkołowcach.

Głównym inżynierem Tempo był Otto Daus. Człowiek niezwykle utalentowany‚ który słabo trafił w swoje czasy. W 1936 r. przedstawił on projekt wojskowego pojazdu Tempo G1200 z dwoma silnikami 600 cm i dwiema osiami skrętnymi. Auto doskonale radziło sobie w terenie‚ dzięki dwóm silnikom mogło być napędzane na przód‚ na tył‚ lub na obie osie – w zależności od potrzeb. Wehrmacht odrzucił projekt ze względu na dwusuwowy silnik (na pole walki trzeba byłoby dostarczać i benzynę‚ i miksol) oraz wysoki koszt produkcji. Zbudowano jednak ponad 1300 sztuk G1200 dla różnych innych armii‚ a podczas wojny Niemcy i tak używali tego pojazdu‚ bo w pewnym momencie żadnych innych nie było i trudno było wybrzydzać.

Czasy wczesnopowojenne to okres szybkiego rozwoju firmy Tempo. Zaprojektowano znakomity pojazd dostawczy o nazwie Matador. Pod drewnianą podłogę wsadzono płaskiego boksera VW‚ który po odwróceniu o 180 stopni napędzał przednie koła. Produkcję rozpoczęto w 1950 r. i świetnie szła do 1952 r.‚ kiedy to Volkswagen się zorientował – hej‚ zaraz‚ HALO! Dostarczamy silniki naszemu głównemu konkurentowi‚ koniec‚ nie ma!

Gama Tempo, rok ok. 1952

Tempo w błyskawicznym tempie znalazło się w dupie. Mieli dobry wóz dostawczy‚ do którego nie było silnika. Poprosili o pomoc znów swojego stałego dostawcę JLO‚ ale ten stworzył tak złego dwusuwa‚ że nie dawało się tego komercjalizować. Poprosili DKW – DKW ich zlało‚ paszli won‚ robimy Schnellastera‚ jesteśmy waszymi rywalami a nie kooperantami. W desperacji zwrócono się do firmy Heinkel znanej z produkcji skuterów‚ która dogadała się z Saabem na licencję ich 3-cylindrowego dwusuwa. Niestety produkcja Heinkla (670 cm3) była słaba‚ niewiele lepsza niż JLO. Reputacja Matadora bardzo ucierpiała.

Piękny wczesny Matador w służbie policji

Wczesny Matador składany w Hiszpanii jako Tempo-Onieva-Matador, z przetłoczeniami na wzór aut amerykańskich

Próbowano odzyskać stracony rynek wprowadzając małego dostawczaka Viking o „rybiej” stylizacji‚ z dwucylindrowym dwusuwem Heinkla‚ który był ponoć lepszy niż ten 3-cylindrowy.

W Tempo łapano się różnych fuch i sposobów na utrzymanie firmy na rynku. Budowano nadwozia dla Heinkla Kabine‚ robiono licencyjne Land Rovery (powstało 300 sztuk)‚ wreszcie sprzedano połowę firmy Hanomagowi.

Próbowano też sił w produkcji własnego mikrosamochodu. Koszt uruchomienia linii produkcyjnej okazał się jednak zaporowy. Powstał tylko taki prototyp.

W 1956 r. wyeksportowano linię produkcyjną modelu Hanseat do Indii‚ gdzie ten trójkołowy pojazd o urodzie zdechłej hieny produkowano do 2000 r. pod nazwą Bajaj-Tempo z dieslem Lombardini o 1 cylindrze. Jeździłbym tym po Warszawie.

W 1957 r. udało się dogadać z Austinem i napędzać zmodernizowanego Matadora silnikami Austina. Wiecie‚ pod jaką marką sprzedawano Austina-Hanomaga-Tempo-Matadora w Anglii? Jako Jensen. Jensen Tempo. To kolejny z samochodów o poziomie głupoty sięgającym promienistych szczytów nonsensu Edwarda Leara. Czym jeździsz? Jensenem. 99% osób nie wie o co chodzi. 1% osób obślinia się‚ że to ten wspaniały Interceptor z wielką V8. I wtedy wjeżdżam ja‚ cały w busie.

Matador E to model po liftingu z 1963 r.‚ który wyglądał jak Barkas. Z czasem do oferty trafiły diesle Hanomaga‚ a Tempo Matador zmienił nazwę na Hanomag-Henschel. W 1969 r. cały biznes sprzedano Mercedesowi. Hanomag-Henschel wyewoluował w Mercedesa 206D, zaś niemieckie Tempo zamknięto ostatecznie w 1977 r.

To jednak nie oznacza końca historii. Wróćmy do Indii…

Tempo Matadora-Hanomaga Henschela-206D składano dalej zaciekle w Indiach, najpierw pod marką Firodia, potem Bajaj. W ofercie indyjskiego Tempo był też niezniszczalny model Trax – użytkowo-osobowa terenówka.

Wreszcie zaś ostatecznie wszystko przekształciło się w istniejący do dziś holding Force Motors, który produkuje lekkie samochody użytkowe. To ten sam co od Formuły 1. W ofercie ma m.in. jakiegoś chińskiego SUV-a, ale znacznie ciekawsze są małe ciężarówki wzorowane koncepcją na modelu Tempo Viking…

To jest chyba licencyjny Gonow

…oraz ciągniki Balwan. Ładna nazwa!

Z ciekawostek: samochody Tempo składano jeszcze pod lokalnymi markami Onieva-Barreiros (w Hiszpanii) i Germania (w Urugwaju).

Moją drugą książką będzie: „Nieznane busy i samochody użytkowe”.

Niech Wam rdza świeci.

  1. Te wszystkie trójkołowce, nie mogę zrozumieć po jakiego diabła budować samochody bez jednego koła. Oszczędność na oponach? Przeważnie wyglądają tak że nie chce się ich oglądać. W korkach wcale mniej miejsca nie zajmują. A w środku ciasno. Bezsęsu

  2. Skąd oni brali te kształty czyżby mieli przyzakładową hodowlę insektów?
    G1200 – cóż za wspaniała symetria.
    Balwan – nasi tam byli i podpowiedzieli nazwę.
    Z literą T na masce występował jeszcze Mercedes Kaczka.

  3. daciarz

    Dokładnie. Nigdy, przenigdy nie zrozumiem fenomenu trójkołowców. Nie dość, że brzydkie jak nieszczęście to jeszcze wywrotne.

  4. @solarzmr

    Trójkołowce zazwyczaj były opodatkowane jak motocykle, nie samochody, a to była gigantyczna oszczędność. Podam dane angielskie: Najtańsze auta w latach 30-tych kosztowały równe sto funtów, a roczny podatek drogowy od nich – siedem. Przy większych, 6-cylindrowych silnikach (czyli odpowiednikach dzisiejszego segment D, a nie jakichś Maybachach) podatek spokojnie przekraczał 20 funtów, czyli jedną piątą ceny małego autka. ZA JEDEN ROK !! Przywileje podatkowe trójkołowców trwały zaś bardzo długo, poza tym ludzkie przyzwyczajenie ma ogromną siłę, stąd takie wynalazki jak np. późne, angielskie Relianty.

    Druga przyczyna, to koszt produkcji. Dzisiaj można wyprodukować dowolną ilość dowolnie złożonych produktów za grosze, ale w latach 20-tych konstruktorzy dwoili się i troili, żeby np. wyeliminować mechanism różnicowy albo pompę paliwa, bo koszt kilku takich zaawansowanych gadżetó decydował o być albo nie być modelu i całej firmy. To były naprawdę zupełnie inne czasy i inna gospodarka – warto o tym pamiętać, narzekając jak nam dzisiaj źle.

  5. Matt

    Te zmęczone życiem trójkołowce jeżdżące po Indiach mogłyby grać główne role w horrorach.

    Noc, ciemna pofabryczna uliczka. Światło z ledwie świecącego reflektora rozbłyska gdzieś w oddali. Ze zgrzytem i metalicznym chrzęstem pojazd rusza w stronę widza..

  6. Tak, jest to argument. Chociaż nie zmienia to faktu ze te wszystkie trójkołowce są obleśne.

  7. michau

    Premium kontent? Ja bym mógł chodzić na wykłady do dr. Z. Łomnika! Na płatnych studiach!!!

  8. EmEsZet

    O rany ale tłuszcz z rana. „I wtedy wjeżdżam ja, cały w busie.” – obśmiałem się jak gupi 🙂

  9. no no no, dobre, bardzo dobre, swoja droga myslalem juz ze za chwile dojdziemy do MB100, ale to nie ta historia 😉
    ciekawe czemu nie poszli do Fiata po silnik z 500tki 😉

  10. Gzara

    W olkolicach Nałęczowa Hanomag-Henschel wozi węgiel

  11. smoker

    Szanowny Pan Z. Ł. zapatrzony roziskrzonym wzrokiem w brzydotę trójkołowców Tempa, przemknął, milczkiem nieomal, obok modelu Matador. A niesłusznie. Jest to najpiękniejszy model z gamy. Robiony był w kilku odmianach nadwoziowych. Silnik VW predestynuje go do zakwalifikowania się jako volkswagenowski bus i wątki o nim pojawiają się na branżowych forach. Zostało ich niewiele na Ziemi, jest autem kultowym. Gdy ludzie o nim piszą słychać ciurkanie śliny i fapanie.
    Nie dziwne skądinąd – rekonstrukcje i renowacje Matadorów rzucają na kolana.
    Jak, na tenże przykład:
    http://www.oldbug.com/tempo.htm

    Czyż on nie jest cudny? http://i.kinja-img.com/gawker-media/image/upload/s–lgt4K388–/18s0cdelyp92hjpg.jpg

  12. czarli

    @benny_pl
    Bo nie kupuje się aut na „F”. Prawda znana od zarania dziejów motoryzacji.

  13. Śmieszne‚ nie przemknąłem milczkiem‚ tylko zaanonsowałem nową książkę o nieznanych busach i pojazdach dostawczych. A w niej…

  14. Timon

    Gdzie stoi ten Viking? Daję pińcet, biorę dwa!

  15. Beetle

    Jak tylko spojrzałem na pierwsze zdjęcie to wiedziałem że ta historia skończy się w Indiach…

  16. Aaaaaaaaaaaaaa! Wspaniałe! Świetny kontent, świetne pojazdy. Chce trójkołowca Kombi i chcę tego rybiego Vikinga.

  17. c64club

    http://www.oldbug.com/tempo.htm drugie zdjecie, alez on ma podkrazone „oczy”…

    A sam Bajaj Tempo podobal mi sie przeokrutnie, przedni naped dodaje uroku. Nie wiedzialem, ze to nie indyjski wynalazek. Ale bym nim jezdzil. Zakochany jestem w takich konstrukcjach okrutnie. Dzieki, Zlomniku.

  18. Martysien

    Te 3 kołowce na zdjęciu z Indii chcę zobaczyć w najnowszej części MAD-MAX’a prowadzonych jak wściekły po bezdrożach przez samego Gibsona…

  19. twingo

    [o Force Motors] „(…)ale znacznie ciekawsze są małe ciężarówki wzorowane koncepcją na modelu Tempo Viking…”
    Potrzebne źródło bo ja tam widzę tylnonapędową ciężarówkę na prostej ramie i sztywnych osiach z dieslem OM-616 skróconym o jeden cylinder „wzorowaną koncepcją” na dwusuwowej przednionapędowej małej ciężarówce na ramie rurowej z niezależnym zawieszeniem.

    Chyba, że chodzi o koncepcję śmiesznej mordki.

    Aha i najważniejsze: Wiking, nie Viking. Google przy zapytaniu przez „V” nie sugeruje poprawnej wersji, a wyników jak na lekarstwo.

  20. Tożto prawie jak nasz „Dzik”. Ile razy to się widywało jak całymi rodzinami pomykali dzikiem na targ.To były czasy ech.Czasami widuję kolesia na wsi mojej babci,który nie ma prawka i dzika użytkuje na codzień.Muszę zrobic mu fotkę w akcji jak pomyka.Kolo ok.45 lat,kapelusz mały,”wons” i banan na twarzy.A morze to koneser??? Nie sondze 😉

  21. ciril

    3 koła i przedni napęd. Ciekawe jak to sobe radziło gdy spadł śnieg?

  22. radosuaf

    @ciril:
    Na pewno lepiej niż na 3 kołach z tylnym napędem i 2 kołami na tylenj ośce :).

  23. Qbakua

    Mercedes 206D vel. Hanomag-Henschel miały coś wspólnego konstrukcyjnie z VW T1/T2 czy może podobieństwo boków i tyłu jest przypadkowe?

  24. jak by ktos chcial to jest do uratowania od zlomowania Caddy 9k 1.9d na chodzie, do poprawek, drugi silnik gratis, za 700zl, w lublinie, mam kontakt

  25. Nic nie miały wspólnego. 206D to Tempo Matador z metalową podłogą.

  26. panrysiek

    Przecudny wpis! I pomyśleć, że dla niektórych stara motoryzacja kończy się na Mancie, 125p i W123 🙂 Nie mogę doczekać się „Grzybologiki”!!!

  27. @slu – Dzik to zupełnie co innego – to ciągnik jednoośowy do którego można było zamocować szereg sprzętów potrzebnych w gospodarstwie (w tym opisywaną przez Ciebie przyczepę).

  28. SzyszaMurrica

    Od początku byłem pewien że ten pokraczny potworek skończy w Indiach albo w Afryce. To było takie naturalne 🙂

  29. Tia…generalnie motoryzacja indyjska mocno ryje mózgownicę, będąc jednocześnie jedną z najbardziej ciekawych.
    P.S. W pewnym momencie pełna nazwa tej terenówki to Baja Tempo Trax Gurkha. 😉

  30. O szlag! Tego bajaj yempo widzialem kiedys na zdjęciu – do głowy mi nie przyszlo, że to ma tak ciekawą historię!

  31. syreniarz

    Tempo Hanseat Boy to zdecydowanie od kilku lat mój faworyt, jeśli chodzi o samochód, który bym tłukł na codzień. Z moich informacji wynika, że produkcję w indiach zaczęli z dwucylindrowym dwusuwem /widziałem piękny film, jak hindus w turbanie wysiada z zapakowanego 20 ludźmi bajaja, nawija sznurek na koło pasowe i endeeendeendeeendeeeen/.

    Cóż z tego jeśli:
    -auto jest w Polsce praktycznie niedostępne
    -w Niemczech ceny są zaporowe
    -do Indii jest daleko

    Plan jest taki: zakupić samochód typu maruti, zebrać komplet świrów, którzy się chcą przejechać do indii, jedziemy, wymiana, remont silnika i skrzyni biegów, zakup części eksploatacyjnych do końca życia i powrót na kołach do Polski. Zrobię to na pewno.

  32. lordessex

    Jezus Maria, ale porypana historia!! :-D. Nie wiedziałem że rodowód Hanseatów sięga czasów przedwojennych. Myślałem że to rodzima konstrukcja hinduska. Jak ja to przeżyłem będąc nieświadomym tego tyle lat?? 😀

  33. lordessex

    @Syreniarz:
    Będzie to niezwykle trudna przeprawa, o ile w ogóle możliwa, ponieważ trzeba jakoś ominąć Pakistan i Afghanistan.

  34. DrOzda

    Dzisiejszy hit sponsoruję profesor od olejów świętych z UKSW:
    „Zbyt częsta wymiana może być jednak szkodliwa. – Olej w początkowym okresie eksploatacji „dociera się”. Jeśli wymieniamy go za często, to długo pracujemy na oleju, który nie do końca przystosował się do danego silnika – zwraca uwagę prof. Andrzej Kulczycki z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. ”
    http://moto.wp.pl/kat,1035805,title,Olej-wymieniac-przed-zima-czy-po,wid,17098104,wiadomosc.html?ticaid=113f75

  35. monogramus

    Chciałbym wpis: „10 (lepiej 100 🙂 ) najgłupszych rozwiązań technicznych wymuszonych przez durne przepisy”

  36. DrOzda

    @lordessex – „normalnie” jeździło się Turcja , Iran Pakistan, z tymże nie wiem jak obecnie ….

  37. widziałem w Indiach terenówki z dziwnym F na czole i myślałem w swojej niewiedzy, że to jakaś marka Taty a to Bajaj

  38. pete379

    Co do dzików, to pamiętam takie chyba radzieckie albo NRD-owskie wytwory- silnik z podwójnymi kołami z przodu i krótką ramą do której można było zamiennie podczepić: albo przyczepkę z zamontowanym na stałe siedziskiem i ręcznym na linkę, albo mały pług, albo brony, tudzież inne narzędzia kaskaderskie.
    Kierowało się tym za pomocą kierownicy podobnej do rowerowej, ale strasznie długiej. A za oświetlenie robił pojedynczy reflektor motocyklowy zamontowany w nawet ładnej obudowie silnika.
    Do dziś gdzieniegdzie widać rolników ciągnących tył tego pojazdu jako lekką przyczepkę…zabawnie to wygląda- metalowe siedzisko i obok dźwignia ręcznego jak stanowisko hamulcowego w dawnych pociągach.

  39. wuner

    @Szczepan Kolaczek
    A czy z trójkołowymi Reliantami to jednak nie chodziło bardziej o kwestię uprawnień? Gdzieś mi się kiedyś obiło o uszy, że nie trzeba było mieć prawa jazdy samochodowego, a wystarczało motocyklowe, aby je prowadzić.

  40. Trebor

    @DrOzda

    W tym filmiku było wspomniane o przedostawaniu się paliwa do oleju. Może, ja bym zwrócił większą uwagę na przedostawanie się wody do skrzyni korbowej. Woda rozpuszcza produkty powstałe w procesie spalania, głównie związki azotowe, które w kontakcie z wodą tworzą kwasy Azotowy i Azotawy. Kwasy te krążą potem po wnętrzu silnika wzmagając zużycie. Właśnie dlatego zamiast patrzeć na przebieg najlepiej wymienić olej zawsze na wiosnę, kiedy już nie ma mrozów i kondensacja pary wodnej jest mniejsza.

  41. lordessex

    Obecnie to w Pakistanie nie jest zbyt bezpiecznie, szczególnie drogą lądową.

  42. DrOzda

    @Trebor – chodziło mi o twierdzenie profesora z UKSW notabene z Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej, że zbyt świeży olej źle pracuje w silniku. Nie bardzo co prawda wiem co tam się może „docierać” oprócz rozpuszczania sadzy w dieslach która niemal natychmiast zmienia kolor oleju i ewentualnej utraty lepkości pod wpływem temperatury.

  43. @wuner:

    Całkiem prawdopodobne, bo jeśli podatkowo trójkołowce podpadały pod motocykle, to prawojazdowo zapewne również.

  44. Trebor

    @DrOzda
    Ja tylko w ramach uzupełnienia.

  45. Wasyl Srogi

    piotras i DrOzda zrobili maj dej 😀

  46. @ monogramus „Chciałbym wpis: „10 (lepiej 100 🙂 ) najgłupszych rozwiązań technicznych wymuszonych przez durne przepisy” ”
    Pierwsza czesc z dwoch byla wczoraj…

    @syreniarz
    Ja bym raczej sklecil potrworka z zarejestrowanej ramy od Jawy (czy cos). Rozwiazanie napedu podpowiadaja foty prototypow Simsona Duo.
    Mialem swojego Duo na cos rownie okrutnego przerabiac, ale zostal naped na lewe kolo, jako jeszcze glupszy.
    Jakbym takiego Bajaja zarejestrowanego na motocykl mial, to ALE BYM NIM JEZDZIL I GRATY TARGAL

  47. stasiek

    ta marka na F kojarzy mi się tylko z jednm.
    Niech Force będzie z Tobą, GoNow
    lub jesteś Balwan.

  48. lessmore

    No jasne, że „Wiking”, a nie „Viking”. To ostatnie po niemiecku czytałoby się „Fiking”, a to z kolei kojarzyłoby się Niemcom z nieparlamentarnym „ficken”. Znaczy zaś mniej więcej to samo, co anglosaskie „fuck”.

  49. Tempo rządzi – w Hiszpanii z Barreiros, które jest odpowiedzialne za wprowadzenie Dodge’a Darta z wpisu ‚100-81’, oraz kubańskiej marki ciężarowej Taino. Jak trochę głębiej poszperałem, to wyszedł mi jeszcze Pegaso (ale to nie dziwota) i jakiś brazylijski epizod(?).

  50. Popatrzyłem sobie do internetów i jakos nie widzę gdzie ta „firma istnieje nadal, tylko zupełnie gdzie indziej i inaczej sie nazywa”. Ale mniejsza o to, najciekawsza sprawa to fakt, że relacja z Hindusami nawiązana przez Tempo była potem dziedziczona przez Hanomaga i Mercedesa, i do dzisiaj Force Motors tłucze mercedesa kaczkę. Ale z przodem a la lublin po liftingu.

  51. twingo

    monogramus pisze:
    Chciałbym wpis: „10 (lepiej 100 ) najgłupszych rozwiązań technicznych wymuszonych przez durne przepisy”

    czemu nie?
    moje nominacje:
    – Ferrari 208 GT4/GTB/GTS – 3litrowe V8 zmniejszone do 2 litrów. Bo we włoszech Vat za auto powyżej 2litrów wynosił 38% (zamiast 18% <2l)
    – Większość silników konstruowanych w Wielkiej Brytanii do 1947 miała skok cylindra sporo większy niż średnicę tegoż (silniki mocno nadkwadratowe -słabe i nie wchodzące dobrze na obroty) – Podatek brał pod uwagę tylko średnicę.
    – BMW isetta mała z tyłu 2 kółka (bardzo blisko siebie) wszędzie, prócz Wielkiej Brytanii – tam była trójkołowcem.
    – Wszelkie auta montowane w systemie SKD (semi-knocked-down) – np. Daewoo Nexie produkowane w Korei, rozmontowywane w porcie, sprowadzane do Polski i składane ponownie, żeby ominąć cła.
    – Aston Martin Cygnet – rebrandowana Toyota IQ, robiona tylko po to, żeby zmniejszyć średnią emisję CO2 w gamie Astona.
    – Zmiana całego wału korbowego w Cinqecento w celu obniżenia pojemności z 903ccm do 899ccm – widełki ubezpieczeniowe i podatkowe.
    – No i wszelkie prestiżowe pickupy dumnych polskich prezesów.

  52. syreniarz

    simsona duo już mam, chce bajaja.

  53. syreniarz

    ewentualnie przerobione p70 w kubelwagenie i szarości wermachtu. Taaaaaak.

  54. markus

    @pete379 – czy nie chodzi o Terra Vari?

  55. Mam jakieś deżawó, czy coś. Jakbym to już czytał na Złomniku tym? Temat zacny bardzo. Samochodziki także. Niby ten rudy klient nie uważał stylizacji pojazdow użytkowych, ale matadorzy i Wikinscy koledzy są, można powiedzieć, dopracowane. Nie jest o też ręczna klepanka.

    W NRF-ie jest silna frakcja restauratorów tego gatunku ryczących insektów. Na zlocie można się zaczadzić mixolem, ale uroczo jest. Sczególnie w momencie 2m.16s https://www.youtube.com/watch?v=PlkRNqeg9SE

  56. Tora

    żeby zespół napędowy garbusa przenieść z tyłu do przodu I umieścić go w ten sposób wystarczy dorobić tylko przeguby homokinetyczne nie potrzeba go obracać
    Genialne! !!!
    czy można już zamawiać nową książkę ? będę pierwszy? może być papierowa i z autografem!

  57. Autosalon

    Pacze tak sobie na ten disajn tych Tempo i w sumie się nie dziwię.
    Od kiedy to Niemcy są jakimiś specami od tego disajna?
    Ich samochody wyglądają jak kloce, jak im się coś od biedy i przy pomocy z zewnątrz uda ,to cała paleta aut wygląda tak samo . Np.Ałdi.

  58. @ Tora. No właśnie. Na zdjęciu podwozia widać silnik ustawiony jak w VW – za osią, bez żadnego obracania.

  59. pete379

    @markus Niee to było coś potężniejszego, koła przednie miał wielkości tych w C-330 ale z bieżnikiem typowym dla osi pędnych, a w „przyczepie” miał chyba 17,5 cala tak na oko. Siedzisko było taką typową wczesną „traktorową miską” bez obicia. A obudowa była ładna, obła, tłoczona z żebrowaniami, podobna do niemieckich traktorów z lat ’60 ale z jednym reflektorem. Ogólnie sprzęt wyglądał tak, że miałeś pewność, że nie klęknie w połowie pola, albo w drodze do domu wracając z toną ziemniorów nasypaną na „pakę”. Bo to Terra Vari to jest wielkości mojej glebogryzarki spalinowej Stiga 50ccm, a tam silnik musiał być około 250-500ccm patrząc po gabarytach „pojazdu”.
    Chyba, że to jakiś protoplasta tego Terra Vari. W każdym razie bardzo podobny system wielofunkcyjnego nośnika narzędzi rolniczych.

  60. Ten skaczący pojazd to jest Goliath GD, który był tylnonapędowy. Tak to widzę. One były prawie nie do odróżnienia.

  61. @Autosalon
    Właśnie zniknąłeś borgwarda isabellę 🙂

    @Klakier
    To skaczące to goliath a nie tempo.

  62. Johnny Stag

    Jeżeli goliath miał napęd RWD, to gdzie wał napędowy na tym zdjęciu? Pytam, bo go niedowidze.

  63. StahW

    No to już oszczę szobie żęby na ten kontent za miliony 🙂

    @smoker
    Trochę jak buldog, tak brzydki że aż słodki 🙂
    A rekonstrukcja zaiste, szacun ogromny.

    @solarzmr
    Zachęcałbym do czytania, a nie tylko oglądania 😉 „Oczywiście trójkołowość Hanseata miała swoje uzasadnienie w niższych podatkach.” stoi jak byk.

    A po drugie, słowo „obleśny” ma konotacje seksualne, nie wiem czemu ostatnio jest traktowane jako synonim słowa „ohydny” czy „szkaradny”…

  64. Klakier

    No właśnie gdzie jest wał?

  65. To moze nowy cykl typu ‚twoja twarz/maska wyglada znajomo’?
    Honomag! Zapomnialem, ze w ogole w czasach mojego dziecinstwa byla taka marka, ktora jakos po 1989 bardzo szybko zniknela w kraju.
    PS. wiki nawet wyjasnia dlaczego… :>

  66. Tora

    Hansa był 2 osobowy a boy jednoosobowy?

  67. Łukasz Buko

    Balwan wygląda jak traktory, które straszyli Złomek z Zygzakiem w Autach.

  68. Tam sie czepiacie rwd bez wału. Pewnie fwd, tylko założyli mu most zamiast zwykłej osi z tyłu bo mieli pod ręką. Mało to takich przyczepek jeździ?

  69. sobiemir

    @Andziasss, ten żółty z 1:30 z filmu który zapodałeś to chyba diesel właśnie? Bo klekocze i nie kopci na niebiesko jak reszta bandy.

  70. Przypomniał mi się film „Bazyl. Człowiek z kulą w głowie”. Tam Tempo Hanseat był nawet na plakacie filmu 🙂

Comments are closed.